| < Kwiecień 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        
Zakładki:
A teraz:
Alfabetycznie:
Ambasador RP:
Asocjacja Promotorów Radosnego Ptaka
Blogi i strony przyrodnicze
Bocian
Encyklopedycznie
Galerie:
Lecznice:
Moje archiwum 2007 r.
Moje archiwum 2008 r.
Moje archiwum 2009 r.
Moje archiwum 2010 r.
Moje archiwum 2011 r.
Moje archiwum 2012 r.
Moje archiwum 2013 r.
Nieopisane ilustracje
Nocleg nad rozlewiskiem
Organizacje ornitologiczne
Organizacje przyrodnicze
Parki Narodowe
Portale:
Ptaki
Ptasioblogi
Strony tematyczne
Zaglądam:
Tagi
Skopiuj CSS
Ptasie sprawy

Wpisy z tagiem: ptaki

środa, 12 lutego 2014
Daleki krewny

Jest niewątpliwie jednym z najbarwniejszych ptaków Polski. I na szczęście w odwrotności do znikającej kraski jest w ekspansji. Jednak jeśli Cypryjczycy, Libańczycy czy Egipcjanie nie powstrzymają się z zabijaniem tych pięknych ptaków, to populacja naszych żołn może szybko zniknąć.

Żołna, obok brzegówki i zimorodka jest ptakiem ziemi. W urwisku wygrzebuje norę o długości około jednego metra. Nora ta zakończona jest komorą gniazdową, w której ptaki wysiadują jaja. O tych obyczajach lęgowych Władysław Taczanowski w "Ptakach krajowych" pisał:

"Nora wchodowa do gniazda ma zwykle kierunek ukośnie poziomy, w głębi znajduje się okrągłe rozszerzenie, na dnie którego usłane jest gniazdo z mchu i suchych liści, zmieszanych z pewną ilością piór i puchów roślinnych. Samiec wraz z samicą wygrzebuje norę, oboje wysiadują i zajmują się pielęgnowaniem potomstwa." 

Żołny tęczowe (Merops ornatus) są krewnymi naszych żołn. Pochodzą z antypodów. Początkowo, podobnie jak nasze, kopią norkę, na której końcu samica znosi jaja. I na tym podobieństwo pomiędzy tymi krewnymi się kończy. Żołna tęczowa pokazuje, że polskie powiedzenie "zły to ptak co w własne gniazdo kala" niekoniecznie musi dotyczyć australijskich ptaków.

Gnijące kupy ogrzewają jaja i zwabiają muchy, które składają w nie swoje jaja. Kiedy będą wylęgały się pisklęta żołn, z much wylęgną się czerwie. Po krótkim czasie dogrzewania swoich pociech rodzice mają absolutny spokój z ich dokarmianiem. Jeśli które małe zgłodnieje, to pogrzebie sobie i tłuściutkiego czerwia zaraz znajdzie.

Pamiętacie skowronka, który we własnym dziobku wynosił nawóz swoich piskląt z własnego gniazda? Wygodnym żołnom tęczowym i ta "fucha" też odpada.

Po trzech tygodniach, gdy młode są już opierzone, czerwi jest niemal cała nora. Młode są przez nie niemal wyrzucone z rodzinnej (i co by nie powiedzieć to zdrowo zafajdanej nory. Dopiero wtedy rodzice przypominają sobie o tym, że mają dzieci. Pisklęta nie potrafią łapać owadów, więc wypada im jednak poświęcić trochę uwagi...


Żołna, fot. Marcin Łukawski   www.marcinlukawski.com

Tagi: ptaki żołna
17:06, krogulec14 , 1
Link Komentarze (10) »
wtorek, 11 lutego 2014
Na skrzydłach wiatru

A mnie jest zwyczajnie żal, że biegusy zmienne wykonały ze swoimi lęgami w Polsce swoją łabędzią pieśń. Nie dość, że utraciliśmy kolejny gatunek lęgowy, to opuścił nas mistrz.

Biegus zmienny jest mało płochliwy. Zajęty wyszukiwaniem pokarmu pozwala nam się obserwować kilkunasty metrów. Wiedział o tym mistrz Taczanowski, który o tym w "Ptakach krajowych" wspominał:

"Są bardzo powolne i nie ostrożne, można je z łatwością ubijać.(...) Pod jesień bardzo się spasają i dają smaczne i delikatne mięso, u nas jednak wcale nieposzukiwane, chociaż można je po kilkanaście za jednym strzałem ubijać." 


Większość z nas ogląda zapewne skoki narciarskie. Zapewne wiemy jakie znaczenie dla długości skoku ma wiatr. Rolę wiatru znają i mistrzowsko wykorzystują też nasze biegusy zmienne.

Potrafią one nieprzerwanym lotem pokonać 5 000 kilometrów w ciągu jednej doby! Przerwy w trakcie lotu ptaki zrobić nie mogły, bo pod nimi był przecież Ocean Atlantycki. Biegus zmienny jest ptakiem latającym kilka razy wolniej od dobrze znanego nam jerzyka. A jednak pokonał trasę z Kanady do Wielkiej Brytanii zawrotną przeciętną szybkością 250 kilometrów na godzinę! Jak to się stało, że ptak latający zwykle z prędkością 50 kilometrów na godzinę nagle stał się mistrzem szybkości?

Odpowiedź jest prosta. Ta grupa biegusów trafiła na bardzo sprzyjający wiatr. I tak jak skoczkowie narciarscy, tak owe biegusy znakomicie wykorzystały jego wsparcie. Dzięki niemu tak szybko dotarły do celu.

Co by nie powiedzieć, to naprawdę jest mi żal, że lęgów tych biegusów u nas w Polsce już brak...

Biegus zmienny, fot. Marcin Łukawski   www.marcinlukawski.com

12:09, krogulec14 , 1
Link Komentarze (4) »
niedziela, 09 lutego 2014
Na arenie

Gdybym miał wybrać ptasi atrybut dla aktorów, to wskazałbym kamusznika. Nie sieweczkę obrożną, która jest znakomitą... aktorką. Wszak, udając (czyli grając!) ranną, wielu drapieżników w pole wyprowadziła, odwodząc ich od swojego gniazda. Jednak za kamusznikiem mocniejsze argumenty stoją. Przynajmniej tak mnie się wydaje.

Dawno, dawno temu, ale bez żadnej przesady, jakieś 100 lat temu, kamusznik (Arenaria interpres) gnieździł się na naszym wybrzeżu. Nielicznie co prawda, ale zawsze. Zawłaszczyliśmy jednak wszystkie morskie plaże i nasz ptak gnieździ się obecnie, najbliżej nas, na północy Europy.

Nam, na nasze szczęście, pozostają spotkania z nim w sezonie wędrówek na wspomnianych morskich wybrzeżach. Czasem bywa widywany w głębi kraju, ale jest to widok dość rzadki. Ptaszek na owej plaży przesuwa kamyki, spośród których wydobywa swoje smakołyki.

Jeśli ktoś kiedyś przesunął kamień, bądź inny cięższy nieco przedmiot na łące, trawniku czy nawet żwirze, to zapewne widział jakie ciekawe kąski, z ptasiego punktu widzenia, tam bytują. Kamusznik o tym dobrze wie, więc jego spacer po plaży w dużym stopniu poświęcony jest przesuwaniu owych kamyków i zdobywaniu w ten sposób pokarmu.

Wspomnianą "Arenarię interpres" w dowolnym tłumaczeniu możemy interpretować jako przekład, na przykład kamieni, na piaszczystej powierzchni. Arenaria, wywodząca się od areny znaczy tyle co piaszczysta powierzchnia. Widać starożytni aktorzy występowali w mniej komfortowych warunkach niż obecni.

Pewnie też żaden z nich nie pomyślał, że kiedyś ich następcy występować będą... na deskach! ;-)


Kamusznik, fot Kasia Skakuj

13:39, krogulec14 , 1
Link Komentarze (4) »
sobota, 08 lutego 2014
Dżdżownik obrożny

Gdzieś kiedyś wyczytałem, że zaniepokojona sieweczka obrożna przesuwa za pomocą dzioba i piersi jaja w bezpieczniejsze miejsce. W razie realnego niebezpieczeństwa udaje zranioną i odciąga prześladowcę. Nie ukrywam, że takim postępowaniem zwróciła sobą moją uwagę, a zarazem mnie wzruszyła. Maleńka, bezbronna ptaszyna, która jednak jakoś sobie radzi w tym życiu.

Sieweczka ta zamieszkuje piaszczyste wybrzeża wszelakich wód. Najczęściej gnieździ się u nas na plażach Wisły, Bugu, Narwi, Pilicy i Warty. Jest bardzo w Polsce nieliczna.

Na pierwsze spotkanie z nią przyszło mi długo czekać. A nastąpiło ono na plażach Ujścia Wisły...

Ciekawie o zachowaniach tego ptaka w "Ptakach krajowych" pisał Władysław Taczanowski:

"Ostrożniejsza od dżdżownika mniejszego, często jednak dopuszcza na strzał dość blizki. Tak szybko biega, że gdy uchodzi pieszo przed człowiekiem, nie podobnaby za nią nadążyć idąc szybkim nawet krokiem, gdyby nie to, że często przystaje; zwykle długo pierwej na nogach umyka, zanim się zerwie na skrzydła. Lata dość prędko, nie wzbija się w górę lecz najczęściej nizko przeciąga. W czasie lęgowym często się przelatuje machając rozmaicie skrzydłami i przechylając się na boki."

Ciekawie prezentuje się historia nazwy sieweczki obrożnej. Ksiądz Jan Krzysztof Kluk zwał ją czajką lądowcem, hrabia Konstanty Tyzenhauz dżdżownikiem obrożnym, ksiądz Antoni Waga siewką piszczkiem, a Władysław Taczanowski siewką obrożną. Dżdżownik obrożny był oficjalną nazwą ptaka jeszcze w latach 70-tych ubiegłego wieku. W końcu jednak ustąpił sieweczce obrożnej.


Sieweczka obrożna, fot. Rafał Bojanowski   www.rafalbojanowski.pl 

środa, 05 lutego 2014
Sokół leśny, sokół z Pałacu Kultury

 Co trzy miesiące piszę mail do doktora Kruszewicza meldując Mu jaki gatunek wybraliśmy na Ptaka danego sezonu. Króciutki mail kończę pytaniem/prośbą o pozwolenie na zaprezentowanie fragmentu, na temat danego ptaka, z Jego znakomitych "Ptaków Polski". Odpowiedź z Miejskiego Ogrodu Zoologicznego przychodzi zwykle szybko i zazwyczaj brzmi: "Oczywiście zgoda." (Chyba każdy przyzna, że relacje w Rzeczpospolitej Ptasiej są bardzo dobre. Wszak doktor Kruszewicz jest w tej R.P. Obywatelem Honorowym, ja tam tylko skromnym ambasadorem...)

 Sokół w "Ptakach Polski" opisany jest bogato, bardzo trudno było mnie się zdecydować który wybrać fragment. Zdecydowałem się, wyjątkowo, na dwa jakże istotne tematy:

 "Jest to gatunek kosmopolityczny, zasiedlający w kilkunastu podgatunkach całą Ziemię. Do niedawna był w Europie bliski wymarcia, ale wycofanie z użycia toksycznych pestycydów oraz objęcie ochroną miejsc gniazdowania przyczyniło się do stopniowego wzrostu jego liczebności. Bardzo ważnym działaniem ochroniarskim było także wsiedlanie do odpowiednich rewirów ptaków urodzonych w niewoli. Wydaje się jednak, że nizinna populacja sokoła wędrownego, gniazdująca w lasach północnych Niemiec i Polski, wyginęła bezpowrotnie. Trwają prace nad odtworzeniem tej, tzw. leśnej populacji, ale jest to o wiele trudniejsze niż zwiększenie liczebności sokołów gniazdujących na półkach skalnych w górach lub na wysokich budynkach większych miast. Na nizinach zajmowały one gniazda innych ptaków drapieżnych lub krukowatych, miały nieco inną technikę polowania i dopiero od niedawna próbuje się młode wychowane w niewoli sokoły umieszczać w gniazdach nadrzewnych, dokąd pokarm trzeba dostarczać w taki sposób, by młode ptaki nie kojarzyły go z ludźmi. Niektórzy hodowcy, sokolnicy i działacze towarzystw zajmujących się praktyczną ochroną ptaków są jednak pełni nadziei na przywrócenie tego gatunku także nizinnym lasom. Odpowiednim miejscem w Polsce wydaje się Pojezierze Mazurskie, gdzie wiele zacisznych zakątków może temu sprzyjać, a rozległe jeziora mogą ułatwiać podniebne polowania, do których niezbędna jest otwarta przestrzeń.

 Przyznaję, że ja też nie wierzyłem w przywrócenie leśnej populacji. A jednak praca sokolników, przyrodników i pozostałych entuzjastów dała nadzwyczajne rezultaty (starsi nieco stażem Plamkowicze wiedzą, że w lasach koło Barlinka jest pierwsze, po kilkudziesięcioletniej przerwie, w Polsce gniazdo tych sokołów).

 "Sokoły wędrowne gniazdujące na Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie polują nie tylko na miejskie gołębie, ale także na inne ptaki. Umieszczona przy gnieździe kamera umożliwiła podglądanie ich życia i rozpoznawanie gatunków przynoszonych pisklętom. Okazało się, że było wśród nich sporo przepiórek, derkaczy i np. wodników - ptaków, które żyją ukryte w gąszczu traw, a latają tylko nocą w okresie wędrówek. Jak więc sokoły na nie polowały? Otóż wcale nie polowały, bo nie musiały. W normalnych warunkach sokół nie ma szans upolowania derkacza czy wodnika, a tym bardziej przepiórki. Co innego na Pałacu Kultury, który bardzo wysoki, stoi w centrum ogromnego miasta i wręcz czyha na lecące nocą ptaki, które rozbijają się o różne jego wystające elementy i lądują na licznych tarasach lub gzymsach. Stamtąd, oszołomione lub martwe, zbierają je rankiem patrolujące wyższe piętra sokoły. Osiedlone w mieście drapieżniki wcale się więc nie kwapią rozwiązywać "problem" nadliczbowych gołębi miejskich, ale korzystają z takiego pokarmu, jaki sam im wpada w dziób."

 Powyższy fragment to ciekawostka. Dzięki niej możemy się dowiedzieć jakie menu trafia się tym sokołom, które decydują się na zamieszkanie na stałe w mieście.


Sokół wędrowny, fot. Kamil Boberski   www.birdwatching.pl 

wtorek, 04 lutego 2014
Siewnice

 Siewnice, jak do tej pory, obserwowałem jedynie w Ujściu Wisły. Miałem tam dość dobrze, gdyż byłem tam pod skrzydłami Dawida Kilona, który co jakiś czas wychwytywał ciekawe, a rzadkie zarazem, ptaki. Toteż siewnicom mogłem przyjrzeć się do oporu.

 Nie ukrywam, że bardzo lubię takie obserwacje. Być w takim magicznym miejscu z kimś życzliwym, który cierpliwie wyjaśniał. Z siewnicami pewnie miałbym mały kłopot: jedne były w szacie spoczynkowej, inne nie zdążyły z siebie zrzucić godowe "łaszki". Pewnie gdybym zanurzył nos w "Ptaki Collinsa", to doszedłbym, że to ten sam gatunek. Ile jednak czasu na wetowanie książki bym stracił, zamiast spokojnie kontemplować piękno?

Siewnice zwracały na siebie swoim zachowaniem. Były pocieszne biegając drobnymi kroczkami po to by nagle, niespodzianie się zatrzymać. Plaża Ujścia Wisły była dla nich jednym z etapów dalekiej włóczęgi. Podobno u siewnic większymi wędrowniczkami są samice. Część samców będzie zimować na wybrzeżach Europy, samice preferują natomiast cieplejsze plaże Afryki.

Siewnice nie były chyba dawniej dość często spostrzegane. Myślę tak, bo w nazwy ptak ten jest ubogi. Już Władysław Taczanowski nazywał je tak samo. Prędzej Konstanty Tyzenhauz zwał je czajkami siewnicami. I dość słusznie. Oba gatunki są ze sobą spokrewnione. 

Póki co myślę, że jak odwiedzę jesienią plaże Ujścia Wisły, to ponownie zobaczę te ciekawe ptaki...


Siewnica, fot. Cezary Pióro   www.cezarypioro.pl

13:00, krogulec14 , 1
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 03 lutego 2014
O nazwach dla kszyka

 Ktoś swego czasu zasugerował mi, że sporo aktualnych nazw ptaków ma swoje korzenie rodem ze wschodu. Powoli zaczynam tej osobie przyznawać rację. Weźmy na przykład takiego kszyka, którego hrabia Konstanty Tyzenhauz nazwał bekasem kszykiem. Tak go nazywał jeszcze w latach 70-tych ubiegłego wieku profesor Jan Sokołowski.

 Bardziej trafną był co prawda kszyk. Niemniej jako, że była to nazwa gminna dla tego dziobatego ptaszka, to nikomu jej zaliczyć nie można.

 Piękne nazwy kszyka dla nas utrwalił prekursor zoologi w Polsce, ksiądz Gabriel Rzączyński. Bekas, koziełek i baranek skryły się co prawda do lamusa, niemniej mówią wyraźnie, że XVIII-wieczne nazwy wyraźnie zasugerowane są głosem wydawanym przez ptaka. Bekas baranek księdza Jana Krzysztofa Kluka tylko potwierdza to spostrzeżenie.

 A naukowa nazwa naszego kłamczucha z wielkim "nosalem" Gallinago gallinago, według "Ptaków Polski" Andrzeja Kruszewicza, nawiązuje do... kury!

 O głosach kszyka w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski pisał: "W czasie lęgowym dobrowolnie wśród dnia wylatuje w górę i długo zwykł bujać w powietrzu, wydając w przerwach szczególne warczenie skrzydłami, do głosu baranka podobne. Wykonywa to w ten sposób, że wznosi się kolejno cicho w górę, zkąd napowrót zniżając się sprawuje ten osobliwy odgłos nagłem drganiem skrzydełek, które jednak na oko żadnego ruchu nie przedstawiają; w czasie tego beczenia często właściwe wabienie powtarza. (...) W każdym razie porywający się kszyk odezwie się kilka razy głosem, który zupełnie polskie jego nazwisko naśladuje, często go lecąc powtarza, w czasie nawet przelotów nocnych ciągle go słyszeć daje."

We wspomnianych "Ptakach Polski" jest informacja mówiąca, że kszyk jest jest pospolitym mieszkańcem łąk, podmokłych nieużytków, rozlewisk czy moczarów. Widać nie wszędzie jest tak pięknie i kolorowo. Kszyk w mojej okolicy nie występuje, a swoje z nim spotkania mogę policzyć na palcach jednej ręki. Jakkolwiek jest mi żal, że tak rzadko widuję tego "beczącego" ptaszka, to przyznaję iż spotkania z nim są dość ekscytujące!

Kszyk, fot. Rafał Bojanowski   www.rafalbojanowski.pl 

Tagi: kszyk ptaki
15:08, krogulec14 , 1
Link Komentarze (2) »
sobota, 01 lutego 2014
Biegus piasecznik

Piaskowca zapewne wiele osób widziało. Jest to ten jasny, śmieszny, wielkości znanego nam szpaka  ptaszek, który sprawiał wrażenie na opustoszałej plaży, że gonił falę, a następnie przed nią uciekał. Czasem, gdy zbyt daleko się zagalopował, pomagał sobie w ucieczce skrzydłami. Nasz dzielny bohater nie robi tego rzecz jasna dla zabawy. Na mokrym piasku wyszukuje drobnych bezkręgowców i nasion.

O długich wędrówkach sporo wiedział, cytowany ostatnio przeze mnie bardzo chętnie, nasz XIX-wieczny ornitolog, Władysław Taczanowski. W "Ptakach Polski" pisał:

"Ptak ten zamieszkuje północne okolice obu lądów; obfity w Laponii, Grenlandyi i Islandyi, gdzie posuwa się do 67 stopnia) szer. półn., opuszcza te strony na zimę ciągnąc wzdłuż brzegów morskich i daleko się zapędza na południe na obu półkulach; postrzegany aż do krańców południowych Afryki i Azyi, równie jak na całych pobrzeżach amerykańskich. Rzadko podczas wędrówek zapędza się w głąb lądów ponad rzekami."

W naszym przypadku uwaga o spotykaniu piaskowca jest bardzo słuszna. W głębi lądu jest rzadkim gościem, znacznie łatwiej jest go wypatrzeć na opuszczonej przez plażowiczów morskiej plaży. Władysław Taczanowski podaje też stare nazwy tego ptaka. Obie są związane z piaskiem. Ksiądz Kluk piaskowca nazywał biegusem piasecznikiem, a hrabia Tyzenhauz piaskowcem zmiennym. Komu zawdzięczamy obecną nazwę tego ptaka jest nietrudno się domyśleć.

Swoją drogą to ktoś niedawno zauważył, że sporo aktualnych nazw ptaki polskie zawdzięczają ornitologom ze wschodu...

Nieco stęskniłem się za widokiem piaskowców. Gdy będę widział te ptaki, to zwrócę uwagę na ich nóżki. Jak na oryginalnego ptaka przystało i piaskowiec wyróżnia się w stadzie ptaków. Otóż jego nóżki zakończone są trzema palcami. A takie coś wśród ptaków Polski jest jedynie dane mewie trójpalczastej i dzięciołowi trójpalczastemu dane.


Piaskowiec, fot. Marcin Perkowski   www.ptaki.fotolog.pl 

11:23, krogulec14 , 1
Link Komentarze (6) »
piątek, 31 stycznia 2014
Nabłotnik podgorzały

"W jesieni wędruje mniej lub więcej licznemi stadami wzdłuż brzegów morskich, nie każdego roku równie obficie; rzadko zapędza się w głąb lądów środkowej Europy. U nas bardzo rzadki; pokazuje się tylko w lata bardzo wilgotne, gdy w czasie jesiennych przelotów trafią się wylewy. Gabinet Warszawski okazów krajowych dotąd nie posiada."

Sporo wiedział o nabłotniaku podgorzałym, czyli szlamniku (niegdyś rdzawym) Władysław Taczanowski. Nie mógł jednak mieć pojęcia jak wytrawnym lotnikiem jest ten ptak. Obserwowana, dzięki nadajnikom satelitarnym, samica E7 zdumiała ornitologów. Jej przeloty, bez żadnych przerw, musiały budzić szacunek: w marcu 2007 roku w ciągu 7 dni i 9 godzin pokonała dystans 10 300 (z Nowej Zelandii do Morza Żółtego) kilometrów. Po krótkim odpoczynku w maju pokonała jeszcze 6 500 kilometrów lecąc znad Morza Żółtego na Alaskę. Powrót po sezonie lęgowym był jeszcze bardziej efektowny. Dystans z Alaski na Nową Zelandię (11 680 kilometrów) pokonała w 8 dni i 5 godzin!

Mistrzem świata w najdłuższych lotach bez odpoczynku jest szlamnik. Dłuższe odcinki pokonuje rybitwa popielata (nawet 36 tysięcy kilometrów w obie strony!), która jednak w drodze robi sobie przerwy.

Szlamniki w Ujściu Wisły pokazał nam Dawid Kilon. Ptaki prezentowały się dość pociesznie. Jedne paradowały jeszcze w barwach godowych inne natomiast były już w szatach spoczynkowych. Jednego z nich, po zmierzeniu, zważeniu i zaobrączkowaniu, pani Ania wręczyła mojej Żonie, aby go wypuściła. W rękach Piórko te 40 cm długości (70 cm rozpiętości skrzydeł) zdało się być takie niepozorne...

Po wypuszczeniu szlamnik wylądował niedaleko nas. Łypnął na nas okiem i ruszył na skraj plaży aby dalej szukać kąski do jedzenia.

 

Szlamnik, fot. Marcin Łukawski   www.marcinlukawski.pl 

12:16, krogulec14 , 1
Link Komentarze (6) »
czwartek, 30 stycznia 2014
Śmieszkopodobna

Mewa czarnogłowa jest gatunkiem lęgowym w Polsce o bardzo krótkim stażu. Na tyle krótkim, że nie wspomniał o niej w "Ptakach Polski" profesor Sokołowski.

Lęgi u nas wyprowadza od zaledwie trzydziestu kilku lat. Na razie jest skrajnie nieliczna, liczy zaledwie około 100 par. Jednak jako, że ma tendencję do rozprzestrzeniania się po Europie, to można liczyć iż w najbliższym już czasie będzie u nas jej więcej.

Mewę czarnogłową można stosunkowo łatwo pomylić z dość liczną i rzeczywiście podobną śmieszką. Śmieszka jest co prawda nieco większa, ale nie na tyle aby to rzucała się w oczy. Jednak różnią się od siebie tyle, że nawet ja dałem radę odróżnić.

Mewę czarnogłową dane było mi widzieć dwa razy. Pierwszy raz zobaczyłem z murów twierdzy kostrzyńskiej. Odpoczywały na plaży po niemieckiej stronie. Drugie spotkanie nastąpiło przy Ujściu Wisły. Wskazał mi je Michał Skakuj. Koło nas było wówczas tyle gatunków, których jeszcze nigdy nie widziałem, że nie wiedziałem na który się gapić.


Mewy czarnogłowe, fot. Cezary Pióro   www.cezarypioro.pl 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 72