Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : kukulka

24 czerwca - Gdy na świętego Jana kukułka zakuka, nadzieja na zboże pewno nas oszuka

krogulec14

Zbliżające się nieubłaganie żniwa powodowały, że gospodarze z pewnym zaniepokojeniem szukali znaków, jakież będą te żniwa, jaki będzie plon. Sporym zainteresowaniem wśród nich cieszyła się ze swoim frapującym głosem kukułka.

Nie wiem jak Wam, ale mi udało się usłyszeć głos kukułki w dzień świętego Jana. Mimo wszystko podpowiedziałbym gospodarzom żeby się nie martwili. Inne przysłowie ze świętym Janem bowiem nam oznajmia, że: Im dłużej zaś kuka po św. Janie Chrzcicielu, tem dłużej będzie trwać ciepło na jesień. 

Kukułka swoim wzbudzającym zainteresowanie głosem, myślę, że musiała intrygować ludzi od zawsze. Wszak ilością kuknięć odmierzano między innymi lata pozostającego nam życia. Kukułka wróży, co znamy na przykład z "Ogniem i mieczem" zamążpójście, ożenienie. Na Podlasiu nadnarwiańskiem, w okolicy Suraża i Tykocina dziewczęta usłyszawszy głos zezuli wołały

„Ej zieziula, zieziula!
ile lat do mego wesela?”
 
Bez kukułczego głosu życie dawniej byłoby pewnie znacznie nudniejsze. Wypada mieć nadzieję, że w obecnych czasach też. Ja sam nie czuję się dobrze, kiedy wiosną słyszę pierwsze jej kukanie nie mając żadnej monety w kieszeni. Nasi przodkowie starali się usprawiedliwiać jej pasożytnictwo lęgowe. Z baśni o strasznym Kuku dowiadujemy się, że ptaki wysiadają jej jaja z wdzięczności za to iż przyniosła wieść o śmierci tego ptasiego potwora. Tłumaczyli sobie jej odlot tym, że późnym latem miała się zmieniać w pewnym stopniu podobnego do niej krogulca.
 
Tego ptaka spostrzegano jednak znacznie wcześniej. W mitologii greckiej zmienił się w kukułkę, chcąc chwilowo odzyskać wdzięki swojej trudnej żony Hery, sam Zeus. Nie darmo ludowa piosenka o niej znalazła się w repertuarze Zespołu Pieśni i Tańca Mazowsze. Ptak ten, zapewne z racji swojej wyjątkowości trafił  do przysłów, poezji. Dzisiejszy wpis pozwolę sobie zakończyć kapitalną fraszką Włodzimierza Ścisłowskiego, który w paru słowach nadzwyczaj trafnie przedstawia istotę kukułki:
 
Kukułeczka kuka,
gniazdka sobie szuka -
lecz to przecież bajka co każdego zwiedzie,
gdy podrzucam jajka muszę cicho siedzieć.

 

 

19416044_864594297026667_1894809285_n

Jest to jedna z planowanych ... 365 stron "365 ptaków w roku".

"Gdy bliżej świętego Jana gżegżółka zakuka, nadzieja zbóż sprzedaży pewnie nas oszuka" "Gdy na świętego Jana kukułka zakuka, nadzieja na zboże pewno nas oszuka", rys. Justyna Kierat   justynakierat.blogspot.com

Kukułka, gżegżółka, zazula...

krogulec14
Kukułeczka kuka,
gniazdka sobie szuka -
lecz to przecież bajka co każdego zwiedzie,
gdy podrzucam jajka muszę cicho siedzieć.
Włodzimierz Ścisłowski
-
Kukułka w Polsce jest średnio licznym gatunkiem lęgowym. Najliczniej występuje na Górnym Śląsku, a także w Małopolsce i na Podkarpaciu. Najrzadsza jest na wschodnim Pomorzu, Kujawach i w północnej Wielkopolsce.
Największe zagęszczenia uzyskuje w dolinach rzek gdzie służy jej mozaika łąk, pastwisk, niewielkich i luźnych lasów (szczególnie liściastych) i innych zadrzewień. Unika dużych otwartych przestrzeni.
Przeciętne zagęszczenie kukułki w kraju wynosi 0,28 pary na kilometr kwadratowy. Liczebność kukułki szacowana jest w granicach 80 000 -100 000 par lęgowych. W Polsce (-4%), jaki w Europie (-4,8%), jest obecnie niewielka tendencja spadkowa gatunku.
Na liczebność kukułki, poza czynnikami klimatycznymi wpływ mają: dostępność odpowiednich siedlisk i warunki panujące na zimowiskach. Niebagatelny wpływ na liczebność kukułki może mieć zmiana liczebności gospodarzy wychowujących pisklęta naszego pasożyta lęgowego (trzcinniczka, gajówki, rudzika, pliszki siwej i innych).
-
Bardzo mocno bazowałem na: Kuczyński L., Chylarecki P., 2012. "Atlas pospolitych ptaków lęgowych Polski. Rozmieszczenie, wybiórczość środowiskowa, trendy." GIOŚ, Warszawa
 
u5bthIkfDYt6IEsPlPWgFMhlPza1FtbJlQvwf784
 
Kukułka, fot. Waldemar Wojdylak   Waldemar Wojdylak - Wildlife

Zabobony z kukułką związane

krogulec14

Wbrew temu co mówi Wikipedia to kukułka zwyczajnym nie jest ptakiem. Myślę, że przekonam Was do swojego zdania.

Jest ona typowym ptakiem parków, sadów i ogrodów oraz luźnych, widnych lasów. Każdy samiec ma odrębne terytorium z którego przegania samce własnego gatunku.

"U nas wszędzie się znajduje, gdzie tylko są drzewa, - mówi nam o tym Władysław Taczanowski w "Ptakach krajowych" - zarówno w obszernych lasach jak i w najmniejszych gajach i ogrodach; nie trzyma się miejsca, lecz oblatuje znaczne przestrzenie."

Czasami na granicy rewirów dochodzi do utarczek pomiędzy sąsiadami. Są one nie mniej ciekawe od tych Kargula z Pawlakiem.

Kukułka jest jedynym ptakiem spośród naszej ornitofauny uprawiającym pasożytnictwo gniazdowe. Znanych jest w Polsce kilkadziesiąt gospodarzy, z których najczęstszymi wychowawcami podrzutków są: gąsiorek, jarzębatka, kopciuszek, łozówka, muchołówka szara, piegża, pleszka, pliszka siwa, pliszka żółta, pokrzywnica, strzyżyk, świergotek drzewny, trzciniak, trzcinniczek. Podrzucanie jaj odbywa się zazwyczaj w godzinach popołudniowych. Często asystuje przy tym samiec kukułki, siadając w widocznym miejscu i starając się odwrócić uwagę właścicieli gniazda, gdy tymczasem samica niepostrzeżenie zbliża się do gniazda i tam składa swoje jajo. Po czym gospodarze wysiadują je razem z własnymi. Pisklę kukułki po wykluciu się wyrzuca z gniazda gospodarzy ich jaja i pisklęta. Wykarmiane jest potem przez przybranych rodziców aż do osiągnięcia samodzielności.

Ptak ten przylatuje do Polski w kwietniu, odlatuje w sierpniu i wrześniu. Jest średnio licznym gatunkiem... lęgowym. Z punktu widzenia człowieka jest ptakiem "pożytecznym", żywi się owadami, szczególnie licznie zjada duże gąsienice motyli.

Kukułka przesiaduje na eksponowanych miejscach np. na drzewach, drutach linii napowietrznych. Lata nisko nad powierzchnią ziemi, wolno wymachuje skrzydłami i lekko kołysze się w locie. Powszechnie znane kukanie wydaje samiec zazwyczaj siedząc w dobrze widocznym miejscu, na wierzchołku drzewa lub wystającej bocznej gałęzi. Poza sezonem lęgowym żyje samotnie. 

Głos kukułki, jak i jej ubarwienie przyczyną były wielu ciekawych przesądów:

"Do kukułki z powodu jej nienormalnych obyczajów stosuje się mnóstwo przesądów i bajek; - opowiada nam w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski - i tak z pierwszego odezwania się wróżą o przyszłych urodzajach, wedle tego czy na rozwinięte lub też nagie lasy zakuka. Przy usłyszeniu po raz pierwszy kukania starają się mieć pieniądze przy sobie, aby się przez cały rok trzymały. Z liczby zakukania wnoszą o ilości lat, jakie słyszącemu jeszcze do przeżycia zostają. Przesąd, że kukułka zamienia się na starość w krogulca, ztąd powstał, że małe ptaki, w skutek pozornego jej podobieństwa do tego gnębiciela, gonią ją i jak ptaka drapieżnego prześladują. Nakoniec znany powszechnie zwyczaj podrzucania jaj innym ptakom ubarwiono rozmaitemi dodatkami, a mianowicie, że zmusza właścicielkę gniazda do wysiadywania, przywiązawszy na włosieniu do gniazda i ciągle jej pilnuje; pisklę zaś wykarmione ma w końcu zjadać przybranych rodziców i tym sposobem odpłacać się niewdzięcznością za trudy około wychowania poniesione. Wszędzie prawie, gdzie tylko kukułka się znajduje, przesądy te są upowszechnione z małemi odmianami i dodatkami."

O innych zabobonach dowiadujemy się w "Zabobonach i mniemaniach ludu nadnarwiańskiego tyczące ptaków, płazów i owadów" Zugmunta Glogera:

"Jeżeli kukułka zakuka przed rozwinięciem się drzew, to długo jeszcze będzie zimno na wiosnę i na orzechy urodzaju nie będzie, bo "na kwiat zakukała". Im dłużej zaś kuka po św. Janie Chrzcicielu, tem dłużej będzie trwać ciepło na jesień.

Kukułka wróży zamążpójście, ożenienie, lata życia itp. Na Podlasiu nadnarwiańskiem, w okolicy Suraża i Tykocina dziewczęta usłyszawszy głos zezuli wołają:

>Ej zieziula, zieziula!

ile lat do mego wesela?<

Po tych słowach rachują kukanie swojej wróżki, i są to lata do zamążpójścia. Mniejsza lub większa ich liczba jest lepszą lub smutniejszą wróżbą; gdy ptak zamilknie w chwili pytania, znaczy śmierć lub staropanieństwo. W Łomżyńskiem nad Narwią słyszałem znowu tak wołające dziewczęta mazowieckie:

>Kukawecko zuzela,

ile lat do mego wesela?<

Gdy krowa zachoruje na pastewniku, to lud mówi niekiedy, że "tak kukawka na nią zakukała".

No i powiedzcie sami, czy "zwyczajny" przyciągnąłby na siebie tak dużą uwagę ludzi?

A Was jaki zabobon związany z kukułką się trzyma? Bo ja uważam żeby nie zostać okukanym. Dopinguje mnie do tego wizja całego lata bez pieniędzy...

Źródła:

Taczanowski W. 2012 (reprint) "Ptaki krajowe" Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne

Gloger Z. 1877 "Zabobony i mniemania ludu nadnarwiańskiego tyczące ptaków, płazów i owadów"

 

Kukułka, fot. Grzegorz Zimny   grzegorzimny.manifo.com 

Niełatwy żywot kukułki

krogulec14

Dzisiejsza opowieść Arka trafiła do mnie w trzech etapach. Arek, co prawda, prosił mnie o odpowiednie ustawienie poszczególnych części, ale ja wpadłem na nieco inny pomysł. Ustawiłem je według chronologii nadchodzących maili.

Część pierwsza i właściwa

Muszę się przyznać, że choć bardzo lubię (wcale już nie taki częsty) głos kukułki, to zawsze z mieszanymi uczuciami podchodziłem do samej autorki kukania. Świadomość, że tak niecnie i okrutnie wykorzystuje inne mniejsze ptaki napawała mnie uczuciem bezradnego buntu. Nie mogłem się pogodzić z faktem, że inne, niewyklute jeszcze pisklęta giną dla tego jednego podrzutka. Wiele razy oglądałem różne ujęcia i zdjęcia, jak ten wielki, gargantuiczny pasożyt – wykarmione po dziurki w dziobie pisklę kukułki siedzi sobie, na przykład na rozwalonym już gnieździe, albo już poza nim, a o wiele mniejsi „rodzice” ile tchu w piersiach i w ciągłym trzepocie, zapychają i zapychają bezustannie ten przepastny, żarłoczny dziób z czerwonym gardłem po prostu bez dna. I święte oburzenie wzbierało we mnie na taką jawną niesprawiedliwość. I niechby jakaś dorosła kukułka podeszła-podleciała mi wtedy pod rękę…
Aż obejrzałem „Rytmy natury” Artura Homana… I oto zobaczyłem z jak wielkim wysiłkiem gołe i ślepe kukułczę, zupełnie jak Syzyf, taszczy na drobniutkich ramionkach te konkurencyjne jajka na brzeg gniazda. I jak bardzo jest tym wyczerpane. Walczy o byt, inaczej nie przeżyje. Albo ono, albo cały lęg, bo dla wszystkich nie starczy pokarmu przyniesionego przez parę rodziców. Jak już wyrośnie i zanim nauczy się fruwać w każdym momencie może spaść z gniazda, a tam na dole albo woda, albo drapieżniki, które tylko czekają na taki tłusty i bezbronny kęs.
W sumie niełatwy jest żywot kukułki. Od tego dzieciństwa, aż po kres. Często on następuje bardzo wcześnie, bo podczas przelotów wiosną i jesienią. Wiele niebezpieczeństw czyha na kukułki, podobnie jak na inne migrujące ptaki.  Jak już doleci musi się ostro zwijać, aby zdążyć z podrzuceniem swego jajka na lęgi (i sam szczyt owadobrania, bo młode kukułki dużo jedzą). Niełatwo teraz znaleźć takie ptasie zagłębie. I dobrego kandydata do nieświadomej adopcji. Ptaki pilnują gniazd. Nie umieją liczyć, ale każdy detal w ich wyglądzie budzi czujność. Podobno dla obrony przed kukułkami te mniejsze gatunki, najbardziej narażone na podrzucenie wrażego depozytu, zaczęły nagle zmieniać „design” jajek – wprowadzać inne niż dotychczas wzory kropek, wielkość, rozmieszczenie na skorupkach itd. Ta moda od razu obudziła paralelny trend wzornictwa u kukułek –  natychmiast zaczęły stosować owe najnowsze wzory. Ten wyścig zbrojeń trwa, a ile zjada nerwów. I jak one – i kukułki, i ptasi „adopciarze” to robią? Wywiad jakiś mają, czy co? Wielka kukułka znosi o wiele mniejsze proporcjonalnie jajo – ale w jakim stresie.
Zaiste niełatwe jest życie kukułki. Ciągłe wyzwania, żywot „na krawędzi”, cały czas w ukryciu. Musi być skryta, tyle ma z tego życia, że sobie choć trochę pokuka. Właśnie, czy to nie jest jakaś sprzeczność logiczna, wręcz ewolucyjna, że kukułka najpierw ogłasza całemu światu, trąbi wokoło na całe gardło, że „Oto jestem to ja KU KU KU KU -ŁKA”, aż echo niesie, wszyscy wiedzą i słyszą ten zew, a potem po kryjomu, cichcem, w głębokiej konspiracji spełnia misję życia? Kiedy wie, że trzeba przestać?
Oglądałem z bliska młodą kukułkę – w azylu u Janusza Wróblewskego pod Chęcinami. Sam miałem ochotę zapychać co sił ten żarłoczny, wiecznie otwarty dziób, bo kolor gardła – karminowoczerwony prowokuje do tego na poziomie komórkowym. Pisklak żarł ile sił, rósł jak na drożdżach – podziwiałem umaszczenie piór, oczy, rosnącą skalę apetytu, jego tak charakterystyczną dla kukułek budowę łap. Piękna „konstrukcja” pod każdym względem. Jakże użyteczna. Pod kątem skuteczności życia w naturze - zmuszenia „rodziców” do wykarmienia, potem ukrycia się wedle zasad mimikry. No, ale co potem? Jak młoda kukułka w końcu sama daje sobie radę, na co poluje, jak się tego uczy i w końcu najważniejsze – jak rozpoznaje swoich pobratymców,  SWÓJ GATUNEK – skoro wdrukowane w oko i w pamięć ma sylwetki i umaszczenie zupełnie innych karlików?
W tym roku, podczas jakże zmiennego lata z „lipcopadem” pośrodku,  miałem okazję obserwować kukułkę. To słowo na wyrost – obserwować. Po prostu wiele razy słyszałem samo natrętnie głośne i regularne kukanie. Zawsze w bliskiej okolicy sporego siedliska, malowniczo położonego wśród mazowieckich pól, do którego wpadałem na dzień-dwa, albo i dłużej. Jak nie z jednej strony, to z drugiej, bo stanowisk do kukania nie brakowało. Sporo tam jest wysokich drzew, gęstych zagajników, trwa tam jeszcze prawdziwy mazowiecki tradycyjny rolniczy krajobraz z rosochatymi wierzbami przy drogach. Po polach ganiają zające i podfruwają kuropatwy oraz przepiórki, zaraz za płotem nad ciekiem wodnym gnieżdżą się słowiki, w szczytach drzew gwiżdżą wilgi, a wszędzie gdzie się da, wokoło chaty, w gęstych krzewach występuje cała plejada ptasiego śpiewającego drobiazgu. Raj dla kukułki. Pomyliłem ją najpierw z krogulcem – ta sylwetka, lot…Sporo tam drapoli, bo od zawsze nad pastwiskami i przy ścianie lasu krążą myszołowy, nad łanami zbóż i nad ścierniskami polują błotniaki, jastrząb co i rusz dopada a to gołębia, a to synogarlicę. Dramaty i seriale non-fiction z życia wyższych skrzydlatych sfer. W rytmie wschodów-zachodów, pod takt regularnego kukułczego wykukiwania małżonków na chybcika.
Raz na poły widziałem, a raczej słyszałem ich rendez-vous. Z dawien dawna umawiane – wykukiwane tego dnia od samego rana. Samiec kukułka doleciał do wysokiej topoli (a przedtem, jeśli go widywałem przez chwilę, to nigdy na otwartej przestrzeni, tylko jak migał mi w prześwicie między jedną gęstą chmurą zieleni a drugą). Kiedy już dolatywał do brzegu korony, to tam ze środka wybiegł mu na spotkanie godowy głęboki chichot-rechot samicy. Potem zaległa cisza.
Ale największa niespodzianka spotkała mnie którejś NOCY. Dach domu jest kryty gontem, więc nie hamuje dźwięków. Nie spałem, częściej drzemałem, na pół-jawie, na poły lub mniej nawet we śnie.
Kukułka w ciągu dnia to normalka, ale nigdy jeszcze nie słyszałem jej w ciemnościach nocy. W dodatku w dziennym świetle produkowała się zawsze dość daleko od siedliska, jakby napawając się echem, przestrzenią, robiąc różnej długości przerwy i zmieniając dość często punkt kukania. Pewnie w ten sposób pan kukułek zaznaczał swoje terytorium i wabił panie kukułki.
Tym razem siedział na gałęziach tuż nad dachem, kilka metrów nad moją głową, w jednym miejscu i kukał głośno, długo i NIEZWYKLE REGULARNIE, o wiele bardziej rytmicznie, jakby MECHANICZNIE niż za dnia. Nie przestawał nawet o północy. Robił tylko krótkie przerwy i zaczynał znowu kukać. Ten dźwięk, jakoś dziwnie nienaturalny (choć przecież ptasi), natrętny i równy brzmiał złowróżbnie. Jakby coś wywoływał. Przypomniały mi się nagle dawno temu gdzieś przeczytane opowieści z mitologii starożytnych plemion germańskich, które kukułkę uważały za ptaka nocy. Dopiero teraz zrozumiałem tę wzmiankę. Tak, wzmiankę w antycznej kronice, zapisaną ręką wieki temu umarłego człowieka – ale nie żywą kukułkę.
Rano pan kukułek jak zwykle okupywał swoje poprzednie posterunki, hen, gdzieś daleko na wysokich drzewach. Nie wiem o co mu chodziło. Na pewno miał na widoku tylko swoje kukułcze sprawy. Ciekaw jestem czy w przyszłym roku znowu się pojawi?


Część druga co pod spód trafić miała

PS 1  Kukułkę dobrze słychać, ale słabo widać. Dlatego mało wiemy o tym, co robi poza tym pasożytniczym podrzucaniem swoich jajek. Tymczasem jest ona bardzo skutecznym owadożercą. W krajobrazie rolniczym spełnia więc funkcję nie tylko akustycznego ozdobnika. Chętnie zjada wielkie włochate gąsienice, które inne ptaki (poza szpakami) raczej omijają z daleka. Polecam znakomity zestaw tekstów i filmów na portalu przyrodniczym BBC. Zaszokowała mnie wręcz scena, kiedy kukułka bardzo wprawnie wytrząsa (podobno trującą) zawartość  wielkiej gąsienicy, a następnie łyka ją łapczywie. Ten szeroko otwarty dziób kukułki nie służy więc tylko do wybierania jajka (by je zaraz szybko zastąpić swoim, zniesionym w pośpiechu) z anektowanego gniazda. Popatrzmy więc na kukułkę jak na naszego sprzymierzeńca (ile kilogramów owadów musi zjeść aby wykarmić siebie, sporego ptaka i wyprodukować serię jajek, no i kukać tak zażarcie?) a przede wszystkim jako na gatunek wskaźnikowy – nie utrzyma się w ubogim biotopie.
PS 2 A tak z zupełnie innej beczki.  Czy ktoś wie co oznacza przydomek Generał Kukułka? Pierwsze wiosenne kukanie było sygnałem dla więźniów łagrów syberyjskich, że oto zaczyna się pora podczas której można już planować ucieczki. Mało komu się to udawało, pokonanie drutów to był tylko pierwszy, w sumie  najłatwiejszy krok, choć wartownicy  nigdy nie patyczkowali się z zekami. Komenda „Ani kroku w lewo w prawo poza kolumnę bo kula w łeb!” nie był czczą pogróżką. Jeszcze bardziej nieliczni przeżywali ucieczki – ginęli od strzałów eskorty lub wielodniowej pogoni, a przede wszystkim  z głodu (nieraz dopuszczali się kanibalizmu wobec słabszych uczestników), z wyczerpania, byli zabijani przez tubylców (dla nagrody) i dzikie zwierzęta. Klimat i przestrzenie Syberii był najlepszym murem więziennym. Ale kukułka dawała NADZIEJĘ. I dlatego miała mir i słusznie uzyskała tytuł Generała. Czapki z głów przed kukułką! 

Część trzecia co w środek tekstu trafić miała

PS 3 Przecież nic w przyrodzie nie ginie...? Zastanawiałem się dlaczego kukułka nie zjada (a przecież mogłaby) tego jajka, które zastępuje swoim własnym – tylko je wyrzuca. Taka strata pożywnego jedzenia w okresie, kiedy liczy się każdy kęs.  Może chodzi  o stworzenie wrażenia, że nic się nie stało w gnieździe? Zbite skorupki to jaskrawy, „niezbity”dowód, że nastąpiła katastrofa. Kukułka jest ubarwiona jak ptak drapieżny (te paski na piersi jak u krogulca lub jastrzębia, żółta tęczówka oka, sylwetka itd. - sam się też nabrałem). Angielscy ornitolodzy twierdzą, że właśnie to wyraźne podobieństwo do drapoli powoduje, że mniejsze ptaki - gospodarze gniazd, nie atakują jej podczas krótkiej wizyty. A kiedy wracają i stwierdzają z ulgą, że „nic się nie stało” pomimo najazdu drapieżcy szybko wracają do wysiadywania. Sprytna strategia, taka wojna psychologiczna oparta nie na sile i przemocy, lecz na podstawowych instynktach – przede wszystkim macierzyńskim i mocno zakodowanym strachu wobec często spotykanych wrogów.

Tekst i zdjęcia: Arkadiusz Szaraniec.

Okukany

krogulec14

Kukułki tuż po swoim powrocie mają brzydki zwyczaj okukiwania. Przyleci taka, człowieka okuka i sobie odleci, a dana osoba, która dała sobie to zrobić do następnego powrotu kukułki ma przez cały rok przekichane. Będzie chodzić bez pieniędzy. Żeby dać się temu ptaszysku okukać trzeba nie mieć w kieszeni ani jednej monety czy banknotu gdy w danym roku po raz pierwszy usłyszy się kukułkę.

Byliśmy z Piórkiem zaskoczeni, gdy po usłyszeniu nad rozlewiskiem kukania zaraz potrzepaliśmy się po kieszeniach a Kasia i Michał przyglądali się z pewnym zaciekawieniem co my robimy. Widać warszawskie i gdańskie kukułki nie mają tego brzydkiego zwyczaju. Byliśmy jednak na słońskim terenie i Kasia z Michałem, na wszelki przypadek, zaczęli przegląd swoich kieszeni. Okukany został jedynie Michał. Myślę, że jeśli wróżba się sprawdzi, to zrewanżuje się tym wygodnickim ptakom treścią swoich wykładów. Na Jego miejscu strasznie oczerniłbym to szkaradne ptaszydło.

A więc: wiem, że sowa nieszczęście znosi, bocian za to dzieci, kukułka okukowuje. A u Ciebie co ptaki potrafią ciekawego zmalować?

Kukułka w obiektywie Czarka Pióro   www.cezarypioro.pl

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci