Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : labedz-niemy

Miłośnik podmokłych siedlisk

krogulec14

Image łabędzia białego budzi we mnie sympatię i szacunek. Myślę, że mało ptaków może poszczycić się tak bogatym, budowanym od stuleci, a nawet i dłużej wizerunkiem. Nie będę się tutaj rozpisywał, przypomnę jedynie Zeusa uganiającego się za panienkami pod postacią tego ptaka, albo dwie piękne baśnie Hansa Christiana Andersena czy też słynny już kuper ofiarowany przez poselstwo Moskali Janowi Chryzostomowi Paskowi.

Jak wiemy łabędź niemy jest sympatykiem podmokłych siedlisk. "Trendy liczebności ptaków w Polsce" drobiazgowo nas informują o ulubionych zbiornikach tych ptaków. I tak jeziora zajmuje 16% ich populacji lęgowej, stawy 52%, starorzecza 12%. 9% łabędzi gnieździ się w, tak chętnie zamienianych przez nas na dzikie śmietniska, śródpolnych oczkach wodnych.
Liczebność gatunku oscyluje obecnie w granicach 6 - 7,5 tysięcy par lęgowych. Po wielu latach odbudowy jest ona obecnie stabilna.
 
 _DSC5236
 
Łabędź niemy, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl 

Komnata Łabędzi w Sintrze

krogulec14
Zbierałem informacje na temat zagrożeń łabędzi krzykliwego, gdy na trafiłem na informację mówiącą, że w początku XX wieku populację łabędzi (niemych) mocno ograniczały polowania. Obecni myśliwi również mają na sumieniu łabędzie. Co prawda nie zabijają tych ptaków bezpośrednio, ale pozostawiając w środowisku śruciny ołowiowe.
O dziwnym procederze, za jaki uważam myślistwo, jednak dzisiaj opowiadał nie będę. Z Portugalii ciekawą wiadomość związaną z łabędziami przysłał mi Roman Kucharski, tak, ten ornitolog od zimorodków, do zapoznania się której zapraszam:

"Okolice malowniczej miejscowości Sintra, oddalonej około 30 kilometrów od Lizbony, słyną z mnóstwa przepięknych zamków i pałaców wtopionych w tamtejsze wzgórza. W jednym z nich, Palácio Nacional de Sintra,  zdecydowanie warto, podczas zwiedzania, patrzeć „w sufit”, co zresztą dla ornitologa jest kierunkiem jak najbardziej oczywistym i niewymuszonym. Pomimo lekkiego skurczu szyi, nagroda pojawi się już po przedreptaniu przez kilka pokojów.  Kiedy tylko turysta-ornitolog znajdzie się w przepięknej Komnacie Łabędzi nie tylko zapomni o wszystkim co znajduje się pod sufitem, ale również o bólu szyi. Sufit w  tym pomieszczeniu jest bowiem niezwykły! Ozdabia go całkiem pokaźne stadko składające się z 27 wizerunków tych królewskich ptaków wkomponowanych w ośmiokątne kasetony. Widok niesamowity, ponieważ już chociażby z tego względu, ze sama komnata też ma imponujące rozmiary i jest największą w pałacowym kompleksie. Ta ornitologiczna dekoracja powstała z okazji ślubu portugalskiej królowej Izabeli z burgundskim księciem Filipem Dobrym. A wspomniana uroczystość miała miejsce w 1430 roku. Już więc od prawie 600 lat to porządne stadko łabędzi na suficie śledziło dzieje portugalskiej arystokracji a dziś spogląda na tłumy turystów. Miłośnicy łabędzi (ale nie tylko) z pewnością będą bardzo usatysfakcjonowani a wizerunek tego niezwykłego sufitu utkwi im w pamięci."

Zaznaczony tekst i zdjęcia: Romek Kucharski
 
Swans_1
 
Swans

Erotyczny odcień łabędzia

krogulec14

Zły Duch, pod postacią puchacza zwabił nad jezioro księcia Zygfryda. Książę osiągnął pełnoletność, na jutrzejszym balu ma wybrać z grona zaproszonych księżniczek swoją przyszłą żonę. Zły Duch Rotbart ma w tym swój niecny plan...

Zaraz po tym poznaje Odettę, dziewczynę, która wraz ze swoimi towarzyszkami niedoli jest zaklęta przez Złego Ducha w łabędzie. Odzyska ona i towarzyszące jej dziewczęta, swoją dawną postać tylko wówczas gdy ktoś przysięgnie jej prawdziwą miłość. Olśniony jej urodą Zygfryd robi to bardzo chętnie.

Zaproszone przez księżnę matkę księżniczki nie robią na Zygfrydzie zbytniego wrażenia. Myśli księcia biegną nad brzeg jeziora gdzie jest jego ukochana Odetta. Nagle na balu pojawia się czarnoksiężnik Rotbart. Jego córka, Odylia, jest mocno podobna do Odetty, a czary złego ducha robią swoje. Zygfryd, na nieszczęście swojej ukochanej, przysięga miłość Odylii. Kiedy uwalnia się spod czarów biegnie na brzeg jeziora.

Nad brzegiem jeziora Rotbart, znowu pod postacią posępnego puchacza cieszy się ze swojego zwycięstwa w odwiecznej walce z dobrem. Kiedy pojawia się Zygfryd, Odetta jest już ledwie żywa. Słowa miłości przywracają jej siły, ale nawet we dwójkę nie mają siły w walce ze złym losem. Odetta czując, że tylko śmierć może ich połączyć, rzuca się ze skały. W ślad za nią podąża zakochany Zygfryd. Dziewczęta zamienione w łabędzie topią swojego prześladowcę i odlatują za zakochaną parą.

Po pewnym czasie pojawia się znowu... Rotbart. W "Jeziorze łabędzim" Czajkowskiego, tak jak w życiu, zło zbyt łatwo nie odpuszcza...

-

Nieskazitelnie czysty, z frapującą szyją. Czegóż to w niej potrafili się doszukać w łabędziu dociekliwi obserwatorzy? Na przykład w wygiętej jak znak zapytania symbolu zagadki istnienia świata! Są też tacy, zapewne zagorzali miłośnicy mitologii greckiej, którzy w niej potrafią doszukiwać się... fallicznych kształtów! Doskonały, godny, piękny, szlachetny, wdzięczny - posiadacz takich cech musiał znaleźć godne miejsce w życiu człowieka,jak i w jego kulturze.

Łabędzie spotykamy stosunkowo często w mitologii greckiej. A to pociągnęły wóz Afrodycie (tak, tej co Parys, królewicz z Troi, wskazał jako najpiękniejszą kobietę ówczesnego świata), a to posłużyły jako atrybut samemu Apollowi. Jednak najbardziej jest znany z tego, że Zeus pod jego postacią uwiódł Ledę, niezbyt wierną małżonkę samego króla Sparty Tyndareosa. Królowa, po upojnych chwilach z naczelnym z bogów, zniosła kilka jaj z których wykluli się Kastor, Polluks, Klitajmestra i Helena, o którą rozgorzała najsławniejsza w mitologii wojna trojańska. Jak widzimy wojna Troi z Grekami bez łabędzi straciłaby wiele blasku.

Wojna Trojańska wojną, ale dla artystów wątek baraszkowania Zeusa z Ledą stał się prawdziwym natchnieniem. Któż to ich nie malował. Sam Leonardo da Vinci - obraz jego zaginął, znamy go dzięki kopii - Rubens, czy Francois Boucher. Im później wątek malowano, tym bardziej odchodzono w nim od erotyki, a mocniej zbliżano się ku kuszącej artystów... pornografii.

-

Na "Brzydkie kaczątko" dziś zwyczajnie zabrakło miejsca.


800px0_Leda_et_le_cygne__P.P._Rubens_2

 Leda z łabędziem, Peter Paul Rubens - User:Jean-Pol GRANDMONT (2013), Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=27308938 

 

Łabędź głuchy

krogulec14

Jan Chryzostom Pasek rusofobem zapewne nie był. Jak na uczciwego sarmatę przystało tęgo prał wszystkich wrogów miłej ojczyzny, nie tylko poddanych despotycznych carów. Czasem, z braku tychże wrogów prał też innowierców wszelakich. Nasz kronikarz wściekł się niemal na ambasadorów rosyjskich gdy ich eskortował do króla Polski. Tak mocno rozsierdził go fakt, że Rosjanie mieli tupet zaprosić go do siebie i usiłowali poczęstować... łabędzim kuprem! Kto wie jaki historia ta miałaby finał, gdyby tłumacz w porę mu nie wyjaśnił, że dla Moskali wspomniany kuper jest rarytasem i dowodem wielkiego szacunku okazanego gościowi. 

Nam może się wydać dziwnym fakt, że w czasach Paska, jak też i Taczanowskiego łabędź niemy widywany był u nas jedynie zimową porą: "W stanie dzikim mieszka na północy starego lądu, szczególniej pospolity w Rosyi północno wschodniej i w Syberii; - czytamy w "Ptakach krajowych" - w północnych Niemczech rzadki, lecz już się gnieździ, toż samo w Litwie według św. hr. TYZENHAUZA i PLATERA. Do nas zalatuje tylko w ciągu zimy, wcześnie z wiosny lub późno w jesieni, pojedyńczo lub po kilku razem. W całej Europie utrzymywany po stawach i sadzawkach, nie dla żadnej korzyści lecz tylko dla ozdoby."

Jako ciekawostkę związaną z lęgami to chciałbym powiedzieć jedno: jajo łabędzia niemego waży przeciętnie... 345 gram! Wszyscy wiemy, że samiec łabędzia energicznie broni gniazda przed wrogami, atakując intruza silnymi uderzeniami skrzydeł. Jest ptakiem zaskakująco silnym - atakujący jest w stanie wywrócić kajak, a uderzenie skrzydeł może złamać człowiekowi rękę.

Jeśli chodzi o liczebność łabędzia niemego w Polsce to sytuacja w Polsce od czasów Paska nieco się zmieniła. Szacuje się, że mamy około 6 000 -6 500 par lęgowych. Liczebność łabędzi niedojrzałych szacuje się na około 6 500 osobników. Nikomu obecnie kuprów jeść nie wolno (jednak ten Pasek czuł pismo nosem) bo łabędź niemy jest gatunkiem chronionym.

Zdaniem Taczanowskiego "jest daleko piękniejszy od następującego (krzykliwego) z powodu kształtnego zaginania szyi i mocniejszego nastawiania barków. Porywa się do lotu z łoskotem, tłukąc nogami o powierzchnię wody. W ogóle bardzo mało się odzywa, w czasie lęgowym wydaje głuch syczenie prócz zwyczajnego głęboko grzechoczącego tonu." Samiec dość często ma przy tym częściowo uniesione skrzydła Po ziemi łabędź niemy chodzi kołysząc się. W locie wydaje charakterystyczny, rytmiczny poświst. 

Tytułu do dzisiejszego wpisu użyczyli mi Mateusz Cygański, ksiądz Antoni Waga i Władysław Taczanowski, którzy w ten sposób nazywali łabędzia niemego. Dla księdza Stanisława Jundziłła była to gęś łabędź swojski, a dla Feliksa Jarockiego łabędź garbodzioby. Hrabia Konstanty Tyzenhauz nazywał go również w sposób wyszukany: łabędź nadobny czyli swojski.

Kto zatem nazwał, jakże błędnie(!), ptaka niemym? Nie wiem. Jak się dowiem, to będę miał temat do następnego postu.

vEthltlu4H2dh4ZrWlTIjJepMUPeOrI4MOoiwa7A

Łabędź niemy, fot. Mateusz Matysiak   www.mateuszmatysiak.pl 

Róbmy swoje

krogulec14

Jestem ciekawy co porabiają te osoby, które w czasie letnich i jesiennych spacerów dokarmiały łabędzie i kaczki. Czy interesują się co porabiają ich pupilkowie teraz, gdy za oknem mrozy i śniegi? Czy też, kichając na wszystko, mają to w nosie?

Psioczymy na zimę, ale i tak jesteśmy w komfortowej sytuacji. Znacznie gorzej z przetrwaniem jej mają dzikie zwierzęta, które nie raz bywają skazane na naszą pomoc, pomyślunek. Serfując po różnych stronach trafiłem na "Problemy z zimującymi łabędziami" na stronie Towarzystwa Przyrodniczego "Bocian". Notatka wydała mi się tak bardzo ciekawa, że postanowiłem ją przedstawić na Plamce. Osoby, które chciałyby tracić wiarę w człowieka przekonają się, że są w błędzie.

Dokarmiane latem łabędzie teraz są zdane na łaskę losu i tych, którzy gotowi są na więcej. Wspomniany artykuł mówi o dwóch przykładach, gdzie TP "Bocian" wraz z pobliskimi mieszkańcami pomagają przetrwać tym ptakom najgorsze. A pomoc łatwa nie jest, trzeba wyrąbać przerębel (higiena jest nie mniej ważna niż pokarm), zorganizować ściółkę, aby ptaki nie przymarzały i pełnowartościowy pokarm. Bo chleb niekoniecznie jest doby.

Zapraszam do reportażu z akcji TP "Bocian" w Nowym Dworze Mazowieckim i w Warszawie na Kępie Tarchomińskiej.

cy-przer2.jpg picture by felixiana

cy-sloma1.jpg picture by felixiana

Za fotografie  przerębli i ściółki dziękuję Irkowi

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci