Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : ptaki

Długoterminowa ptasia prognoza pogody

krogulec14

Justyna zapytała mnie dziś o bardziej długoterminową prognozę pogody zapowiadaną przez ptaki. Myślę, że aby taką uzyskać musimy wziąć pod uwagę kilka czynników. Na przykład czy ptaszek traktuje nas serio, albo od naszej interpretacji faktu.

Lecący wysoko klucz żurawi oznajmia nam deszczową jesień. Tydzień temu podziwiałem kilka kluczy żurawi, które leciały na południowy zachód na wysokości 100 -150 metrów. Czy to już była ta odpowiednia wysokość która zapowiada nam jesienne chłody? Do tej pory nie wiem. Kiedy żurawie przelatywały było słonecznie i ciepło. Teraz jest deszczowo, ale w dalszym ciągu ciepło.

Zatem klucze żurawi wyraźnie mi podpowiadały: w weekend Marek bierz Freddiego, kosz i idź na kanie (grzyby). Ale ani słowem (no dobra wiem, że klangorem) nie zdradziły tego co nas czeka w ciągu najbliższych dni.

Jesień nie jest porą roku w której specjalizują się ptaki. Łatwiej odgadują pogodę na wiosnę. Nasi przodkowie układali stany wód przy pomocy dzikich gęsi, trzciniaków i krzyżówek. Niski lot gęsi zapowiadał niski stan wód, wysoki natomiast przestrzegał przed wód wystąpieniem. Stan wody w jeziorach zapowiada nam... wysokość gniazda uwitego przez trzciniaka. Zasada jest podobna jak u dzikich gęsi. Im niżej będzie gniazdo, tym bardziej nisko będzie woda. I odwrotnie oczywiście też. Krzyżówki reagują podobnie. Jeśli wypatrzymy gniazdo krzyżówek na drzewie, to możemy spodziewać się bardzo mokrej wiosny.

Myślę, że inną rzeczą utrudniającą ptakom określić odpowiednią pogodę jest nasz szalony klimat. Przy obecnych gwałtownych wahaniach pogody pewnie i ptakom trudno jest wyczuć co w najbliższym czasie się stanie.

Zresztą, nie o faktyczną prognozę pogody mi tu chodzi. Bardziej o zwrócenie uwagi na fakt, że nasi przodkowie i pod tym kątem zwracali uwagę na ptaki.

RBiFvBpNv6Vtyj29SGLWHNz1E4ERKLVFnGtXaw441

"Odlot", fot. Marcin Lenart   www.birdwatchig.pl/galeriaautorska/marcinlenart

Ptasia prognoza pogody

krogulec14

Dość długo pamiętam pewną sytuację. Jechaliśmy pierwszy raz do Słońska, było bardzo pochmurno. Jako, że zamierzaliśmy czas spędzać na dworze to z obawą patrzeliśmy kiedy tylko zacznie padać.

- Nie będzie padało - odezwałem się w pewnym momencie do Piórko. - Zobacz jak jaskółki wysoko latają!

Kilka minut później musieliśmy na kilka minut przystanąć na poboczu drogi. Deszcz był tak intensywny, że wycieraczki nie nadążały odprowadzać wody.

W Słońsku przez cały nasz pobyt nie padało wcale.

Najwyraźniej skwierzyńskie jaskółki były zdecydowane prezentować pogodę... długoterminową ;-)

 

 

Wszyscy dobrze wiemy, że niski lot jaskółki mówi nam o rychłym deszczu (kiedy się jaskółka zniża, deszcz się do nas zbliża), natomiast wysoki zapowiada pogodę. Jak starają się nam komunikować o prognozie pogody inne ptaki?
Jerzyk sam w sobie jest doskonałym barometrem. Kiedy nadchodzą deszcze i burze to ptak na ten czas zwyczajnie opuszcza swoje strony. Czasami nawet dość daleko. Jak podaje Andrzej Kruszewicz odlatuje nawet do 2 tysięcy kilometrów od gniazd!

Wilga ze swoim śpiewem ma zapowiadać deszcz. Przyznaję, że już nieraz po śpiewie wilgi zauważyłem iż nie spadła kropla. Czyżby krecią robotę wykonywały... szpaki? Jeszcze teraz słyszę "zofija", choć wilgi są tysiące kilometrów od nas. Śpiewają to oczywiście szpaki. A ich popisy jakoś deszczu nie ściągają. Deszcz zapowiada też zięba. Nie swoim perliście wspaniałym głosem, ale cichym "szeptem".

Deszcze zapowiada też... ptasia kąpiel! ;-) I tak: będzie padać gdy zobaczymy kąpiące się w piasku wróble albo kąpiącą się w kałuży wronę. W przypadku wrony jest jednak pewien warunek. Deszcz będzie wówczas gdy wrona kąpała się będzie latem. Natomiast wiosenna ablucja zapowiada oczekiwane ocieplenie.

Deszcz odgania cudownym głosem słowik. Im dłużej w nocy będzie śpiewał, tym mniejsza szansa na jakiekolwiek opady.

Dobrze uzupełniają się w prognozie temperatur kukułka i puszczyk. Kukułka zapowiada przyjście ocieplenia, a puszczyk odwrotnie. Mówi o zbliżającym się ochłodzeniu.

Warto pamiętać, że znane powszechnie stwierdzenie mówiące o ciszy przed burzą dotyczy ptaków. Zaprzestanie śpiewów zapowiada pogorszenie pogody.

AgHEgS5lyq4UTuSkGDnQjLQ2aWDZR05bosIHixfq

Dymówka, fot. Marcin Łukawski   www.marcinlukawski.com 

Morze ptasiej tragedii

krogulec14

Ten post powinien powstać już dawno. Jednak ciężki i trudny temat powodował, że odsuwałem go w nieskończoność. Z "opresji" opisania tego tematu wybawił mnie komentarz z "Szpakami karmiony" Ajacha:

"Jeśli już piszemy o naszych ptaszkach..... 

Fragmenty z art. "Milczenie ptaków" (" Przyroda Polska"_Krystyna Forowicz)
"Co roku w krajach południowej Europy ginie pół miliarda ptaków przekraczających Morze Śródziemne. 10-15 proc. wszystkich skrzydlatych wędrowców. 
We Włoszech, w Grecji i na Cyprze ich zabijanie stało się narodowym "sportem". Podobnie jak w Hiszpanii, we Francji i na Malcie. Aby pokonać Morze Śródziemne, polskie ptaki mają do wyboru trzy szlaki: przez Cieśninę Bosfor; Sycylię i Półwysep Apeniński; Gibraltar i Hiszpanię. Niezależnie którędy polecą, są masowo zestrzeliwane, odławiane i maltretowane. 
Barbarzyństwo Włochów urządzających zorganizowane rzezie ptaków potępiły międzynarodowe stowarzyszenia ekologiczne. Bywa, że w ciągu doby zabijanych jest we Włoszech ponad 700 tysięcy ptaków. 
Nasze ptaki leśne - od pokrzewki, trzciniaków, trzcinniczek po drozdy i słowiki - giną podczas dalekich wędrówek pod niebem Italii i Grecji - mówi dr Przemysław Chylarecki z Muzeum Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk. 
W jednym tylko regionie południowo-zachodniej Francji (Les Landes) zabija się corocznie ok. 50 tys. ortolanów. 
Na Cyprze zabijanych jest corocznie 8-12 mln ptaków (inne oceny mówią nawet o ok. 20 mln rocznie). W dużej części to pokrzewki i inne drobne ptaki wróblowate. 
Na Malcie zabijane są corocznie 2-3 miliony ptaków. Wskutek odstrzału, liczba gatunków ptaków gniazdujących na wyspie spadła z 32 w 1916 r. do ok. 16 obecnie (Maltańczycy w XX wieku wybili połowę własnych gatunków lęgowych!). 
Maltańczycy lubią strzelać. Celują do dużych ptaków, przede wszystkim, podobnie jak we Włoszech, do ptaków drapieżnych. I choć tak naprawdę strzela się do wszystkiego co leci, to ulubionym obiektem polowań jest nasz rodzimy trzmielojad - ptak o różnych odmianach barwnych, rzadki, drapieżny. 
W Kalabrii wierzy się, że mężczyzna, który nie ustrzeli danej wiosny trzmielojada, nie zdobędzie przez resztę roku żadnej kobiety. Ten przesąd - proszę zwrócić uwagę - wymaga corocznego odstrzału ptaka 
Dzięki silnemu lobby myśliwych, we Francji w majestacie prawa strzela się do wszystkiego, co żyje, głównie do ptaków wodnych - kaczek i wszystkich siewkowatych. Siewkowate podejmują wędrówki, w czasie których pokonują wiele tysięcy kilometrów, z tundry syberyjskiej aż do południowej Afryki. 
Dyrektywa unijna o ochronie dzikich ptaków, która służy do tworzenia europejskiej sieci ekologicznej Natura 2000, wymienia zakazane metody zabijania ptaków. Dla Malty Komisja Europejska odstąpiła od tych reguł na okres przejściowy. Dlaczego? - Bo myśliwych na Malcie jest wielu i stanowią taka siłę polityczną, że nikt nie chciał ryzykować rozwiązania tego problemu z obawy o niepowodzenie referendum - tłumaczy dr Przemysław Chylarecki. 
Obecnie wszędzie, wyjąwszy może kraje głodującej Afryki (tu strzela się i do bocianów), myślistwo i chwytanie ptaków nie jest uzasadnione rzeczywistymi potrzebami. Jest to sport, rozrywka, którą uprawiają bogaci na ogół ludzie. 
To nie są ich ptaki, ale północnoeuropejskie - polskie, szwedzkie, niemieckie... Rzezi nie możemy więc przyglądać się obojętnie. To jest nasz problem. 
- Piszemy listy i petycje dziesiątki lat, ale nasze możliwości są ograniczone. Problem jest wszystkim znany, politykom również - mówi dr Wiesław Nowicki z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN. 

Po 5 latach zbierania danych o liczebności pospolitych ptaków w Polsce (program Monitoringu Pospolitych Ptaków Lęgowych) wiemy, że liczebność gniazdujących w Polsce szeregu wędrownych ptaków: pokrzewek cierniówek, kukułek, świstunek leśnych, pliszek żółtych, czy drozdów śpiewaków - spada w tempie przekraczającym 30 proc. na 10 lat. Możemy się tylko domyślać, w jakiej mierze jest to wynikiem niekorzystnych zmian w krajobrazie naszego kraju, a w jakim wynika z polowania na te ptaki w czasie ich wędrówek." 

Prawda, że temat porażający? A warto go znać. Szczególnie wówczas gdy wybieramy się w okolice Morza Śródziemnego. Bo wtedy warto zwrócić uwagę na to co jemy. Kto wie, czy w misce nie trafi nam się ptak, który umilał nam spacer w wiosennym lesie...

9iCV93aiZVACNHm7JKt4v0vasxc0UAq0jPsmKSU5

"W jednym tylko regionie południowo -zachodniej Francji (Les Landes) zabija się corocznie ok. 50 tys. ortolanów"*, fot. Tomasz Skorupka   www.tomaszskorupka.pl 

* powszechnie uważa się, że to śpiew ortolana natchnął Ludwika van Beethovena do napisania słynnej czołówki V Symfonii. Ptaka tego znalazłem w swojej okolicy, dobre 7 kilometrów od domu, po kilku latach poszukiwań. 

Pójdźkowe zabobony

krogulec14

    Poniższy tekst na "Plamce mazurka" już prezentowałem. Opowiadanie Marcina Łukawskiego zrobiło wielkie wrażenie nie tylko na mnie. Historia jest naprawdę niesamowita. Aż trudno uwierzyć, że mamy XXI wiek, dobę internetu. Nawet bliskość Warszawy niczego nie zmieniają. Zabobony i gusła w niektórych miejscach trzymają się równie dobrze jak w... średniowieczu!

    "To był jeden z piekielnie gorących dni lipca, kiedy to postanowiliśmy z kolegą poszukać pewnego ptaka w okolicy Warszawy. Mieliśmy informacje o jednej parze lęgowej pójdziek, bo o nich tu mowa, więc trzeba było to koniecznie sprawdzić. Uzbrojeni w sprzęt fotograficzny i lornetki ruszyliśmy w drogę. Mała wioska oddalona od stolicy o około 30 kilometrów zdawała się dość wymarłym miejscem. Niewiele myśląc, rozdzieliliśmy się i poszliśmy w dwie różne strony, by zacząć od jakiegokolwiek wywiadu z nielicznymi mieszkańcami. Mieliśmy wydrukowane zdjęcia tego gatunku, by można było łatwiej zobrazować ludziom czego szukamy. Do tematu podchodziliśmy wyjątkowo delikatnie i z uśmiechem na twarzach. Jak się później okazało, na nic się to zdało !


     Pierwszą osobą, która stanęła na mojej drodze, była starsza pani z kolorową chustą na głowie... grzecznie się przywitałem i zrobiłem krótki wstęp po co tu jestem. Pani z lekką dozą nieśmiałości pyta: ale jak wygląda ten śliczny ptaszek? Wysunąłem z kieszeni zdjęcie i wręczyłem pani do rąk. Z dość miłej twarzy zniknął uśmiech i pojawił się grymas rozgoryczenia i złości... pani oddała mi zdjęcie mówiąc, że nigdy tego ptaka nie widziała i że nie chce mieć ze mną nic wspólnego a następnie szybkim krokiem oddaliła się do swego domu! Wtedy jeszcze nie wiedziałem czym była spowodowana taka reakcja, więc poszedłem dalej. Po chwili zadzwonił kolega, który był też po pierwszej rozmowie i bynajmniej nie był z tej rozmowy zadowolony. Coś tu było nie tak...

     Kolejną napotkaną przeze mnie osobą był pan w wieku emerytalnym, który usilnie chciał wbić szpadel w skamieniałą glebę... moje podejście było podobne co u poprzedniczki... pokazałem zdjęcie, chociaż miałem wrażenie, że mężczyzna doskonale wie o jakim ptaku mówię, porządnie się zaciągnął papierosem bez filtra i zaczął mówić mniej więcej tak: "bo wie pan ! Te małe łachudry przynoszą śmierć do wsi ! Jak ktoś zobaczy tego ptaka to już wiadomo, że zaraz będziemy grzebać kogoś w ziemi !"... nogi mi się ugięły!!!... chciałem przerwać tą wypowiedź, ale facio tak się rozkręcił, że nie dał mi dojść do słowa...mówił dalej: "w zeszłym roku, Jadźka - dwa domy dalej, płakała bo zobaczyła tego ptaka i następnego dnia jej siostra umarła! Poszliśmy ze szwagrem do sadu i wyrąbaliśmy wszystkie drzewa z "dziurami" ...w jednym akurat były młode, więc powiesiliśmy je na drutach przy drodze, żeby ludzie przestali się już bać ! I to pomogło...nikt do końca roku we wsi nie umarł!"

     Po tym co usłyszałem porządnie mnie zatkało. Starałem się tłumaczyć, że to zbieg okoliczności i że ten ptak nijak się ma do umierających ludzi, ale widząc minę mojego interlokutora dałem spokój i pozwoliłem mu dalej nerwowo wkopywać się w ziemię.



     Nie będę przytaczał już więcej takich przykładów, choć z kolegą zebraliśmy pokaźną ich liczbę, bo 90 procent było w tym właśnie tonie. Sypały się same inwektywy i zabobony, że choćby sam pójdźkowy głos wystarczy by kogoś uśmiercić. Spotkaliśmy w sumie tylko jednego człowieka, który był przychylnie nastawiony do tych pięknych sów i to on wskazał nam mniej więcej miejsce, w którym udany lęg wyprowadziła ostatnia para. Nie wiem czy jest jakakolwiek szansa, aby zmienić to podejście ludzi, ale próbować trzeba, bo niedługo zupełnie te małe, śliczne sowy znikną nam z krajobrazu!"

    I kto by pomyślał, że mamy XXI wiek...

   Tekst i fotografie pójdziek Marcin Łukawski  www.marcinlukawski.com 

Bocian na gnieździe

krogulec14

W dalszym ciągu pracuję nad "Nie tylko dla orłów". W tej chwili kombinuję nad częścią, gdzie młody stażem miłośnik ptaków może odhaczać zaobserwowane gatunki. Aby uatrakcyjnić, nudny w końcu spis, pokoloruję poszczególne ptaki. Czarnym będą gatunki pospolite, niebieskim stosunkowo łatwe do zobaczenia, zielonym wymagające wyjazdu w określone miejsca a czerwonym gatunki o których zaobserwowaniu w Polsce lepiej zapomnieć.

Na czerwono będzie na przykład orłosęp i rybaczek srokaty, które widziano u nas ostatni raz w XIX wieku. Orłosęp co prawda w Polsce był w ubiegłym roku, ale i tak nikt go nie widział. Obecność jego u nas zdradziła... telemetria!

Ania Felixiana przysłała mi ptasie przysłowia. Jest ich sporo, pewnie ileś dopiszę do najbardziej wypasionego kalendarza "Nie tylko dla orłów". Antoni Słonimski przytomnie zauważył, że "przysłowia są mądrością narodów". A ptaki, jak wiemy, w przysłowiach zajmują niepoślednie miejsce.

Podzielę się z Wami, nie do końca bezinteresownie, przysłowiami o bocianach:

Gdy Matylda (14.03) spotka się z boćkiem, będzie szczęście za każdym kroczkiem.

Gdy na Gertrudy (17.03) zjawią się bociany, to wiosna już rychło nastanie.

Gdy na świętego Józefa (19.03) bociek przybędzie, to śniegu już nie będzie.

Na Zwiastowanie (25.03) bocian w gnieździe stanie.

Na świętego Franciszka (2.04) zielenią się łany i ze swego zimowiska wracają bociany.

Na świętego Izydora (4.04) na bociana pora.

Na święty Wojciech (23.04) zniesie jajko bociek.

Kiedy do Bartłomieja (24.08) bocian u nas trwa mnogi, tedy zima lekka będzie i opał niedrogi.

Jeśli bociany do Michała (29.09) zostały, nie będzie mrozów przez grudzień cały.

Warto zauważyć, że: bocian na ogonie jaskółkę przynosi.

Bocian zaobserwowany pierwszy raz w roku w locie przynosi szczęście, spacerujący w polu czy na łące zapowiada rok przeciętny. Kiepski rok będzie miała ta osoba, która po raz pierwszy bociana zobaczy na gnieździe.

Nikomu przypominać chyba nie muszę, że 31 maja mamy... Dzień Bociana :-)

Jak widzimy bocian swoje miejsce w naszym życiu ma. Podobnie zresztą jak wróbel. Moja, zaznaczona już wcześniej, "bezinteresowność" polega na pytaniu: a jakie przysłowia, wróżby czy powiedzenia związane z ptakami znasz ty?


Bocian biały, fot. Marcin Łukawski   www.marcinlukawski.com

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci