Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : blotniak-stawowy

Stawowy rycerz

krogulec14

Błotniak stawowy w skali całego kraju jest gatunkiem nielicznym. Najliczniejszy jest w Wielkopolsce, na Kujawach, zachodnim Mazowszu, południowym Dolnym Śląsku i Niecce Nidziańskiej. Najrzadszy natomiast jest na Pomorzu, w województwie lubuskim, Górnym Śląsku i na Podkarpaciu.

Błotniaki stawowe najchętniej żerują w dolinach rzek, oraz na pastwiskach i polach uprawnych. Warto zauważyć, że ptaki te w dolinach rzecznych, oraz w krajobrazie rolniczym z dużą ilością pastwisk wyraźnie jednak wspomnianych pól uprawnych unikają. Nieodzowne dla obecności gatunku są zbiorniki wodne z trzcinowiskami, natomiast lasy są zdecydowanie omijane. Samce czasem żerują nawet 5 kilometrów od gniazda.

Średnie zagęszczenie błotniaka stawowego w Polsce wynosi 0,018 pary na kilometr kwadratowy. Populacja w ostatnich dziesięciu latach oscyluje w granicach 4 300 -7 700 par lęgowych. Liczebność gatunku w Europie jak i w Polsce wykazuje trend stabilny.

Jakkolwiek błotniak żeruje na polach uprawnych, pastwiskach, to do założenia gniazda potrzebuje niewielkich choćby zbiorników wodnych z odpowiednim pasem szuwarów. Postępujące w dalszym ciągu melioracje mogą być czynnikiem ograniczającym ilość miejsc gniazdowania. Pewien wpływ na liczebność błotniaków stawowych mogą mieć warunki panujące na zimowiskach.

Źródło: Kuczyński L., Chylarecki P., 2012. "Atlas pospolitych ptaków lęgowych Polski. Rozmieszczenie, wybiórczość środowiskowa, trendy." GIOŚ, Warszawa

 sb43tpf7GMVxKk6S0vw1DvfXjIwmUbCHj65hsPb0

Błotniak stawowy ("Wiosna"), fot. Waldemar Wojdylak     www.facebook.com/wwojdylak

Ciekawym uzupełnieniem do pięknej fotografii pary błotniaków jest opis Waldemara. Oto on: "Dopiero wczoraj wróciły a już dziś nieźle dokazywały. Samiec bardzo uważał na swoje szpony, a i samica z pewnością wiele mu pomogła, przytrzymując go skrzydłami... ot wiosna pełną parą;) 

Władca trzcinowisk

krogulec14

Ubyło nam dawnych gatunków sokołów, oj ubyło. Nie ma już, jak nazywał dzisiejszego bohatera, ksiądz Gabriel Rzączyński, sokoła wodnego, nie ma też, jak mianował go ksiądz Stanisław Jundziłł, sokoła błotnego. Takie nazwy swego czasu miał błotniak stawowy, władca trzcinowisk. Inne stare miana tego ptaka to jastrząb pospolity (ksiądz Kluk) i kania mała (Mateusz Cygański). Najbliższy obecnej był błotniak błotny hrabiego Tyzenhauza.

Jak na władcę trzcinowisk przystało w sezonie lęgowym przebywa tam gdzie jest odpowiednio duży pas trzcin, lub innych zarośli wodnych. Czyli najszybciej spotkamy go w tym czasie nad zarośniętymi stawami (rybnymi też), jeziorami i starorzeczami. Tam, na ziemi, czasem nisko nad nią zakłada swoje gniazdo.

Nie jest łaskawym władcą. Poluje chętnie na zamieszkujące podmokłe tereny żaby, gady, ryby (spory procent stanowią martwe), myszy, jaja i pisklęta ptaków wodno-błotnych. Chętnie i często opuszcza swoje terytorium i rusza na podbój bliskich łą i pól. Tam często czekają na niego gryzonie. Potrafi upolować ssaki do wielkości piżmaka, a ptaki do powszechnie nam znanej śmieszki.

O jego polowaniach i pokarmie Taczanowski w "Ptakach krajowych" pisał:

"Żywi się głównie żabami, myszami, polnikami, młodemi ptakami i jajami; szczególniej znaczne wyrządza szkody w gniazdach płatków wodnych i błotnych, które wtenczas głównie odszukuje, gdy samica jest nieobecna na gnieździe. Kaczkę na  jajach siedzącą póty napastuje, póki jej nie zgoni. W porze lęgowej jaj główną jego żywność stanowią i każdy prawie w tym czasie bywa niemi powalany, a ubity jajami womituje. Drobne jaja całkowicie połyka, większe po rozbiciu skorupy wypija; tak jest na nie łakomy, że nawet innym błotniakom wyjada. Porywa także kryjące się po trawach i twardo dosiadające ptaki jak: bekasy, przepiórki i kuropatwy, nie mniej też i młode zające."

Krążącego chciwca sugeruje naukowa nazwa ptaka: "Circus aeruginosus". I coś w tym rzeczywiście jest. Ptak lata stosunkowo nisko i wolno nad ziemią. W locie wykonuje dość gwałtowne zwroty, czasami też krąży. A w czasie szybowania bądź lotu ślizgowego układa dość charakterystycznie skrzydła w kształt spłaszczonej litery V.

 IjNcOaSn7M3UdlLqfl161GaLSnAq2EI8svLjV3yr

Samica błotniaka stawowego, fot. Łukasz Jabłoński   www.facebook.com/lukaszjablonskiphotography 

Sposób Piórko na Czarka

krogulec14

Jeździłem ich odwiedzić; więc z panem Józefem
Grabowskim, który teraz jest rejmentu szefem,
A podówczas żył na wsi blisko Obiezierza,
Polowaliśmy sobie na małego źwierza.

Adam Mickiewicz "Pan Tadeusz" (księga siódma "Rada" 20-24)

Ciągnęło mnie do tego Objezierza, a szczególnie nad jego stawy, jak owego przysłowiowego wilka do lasu. Ostatni swój pobyt nad nimi pamiętam jednak antypatycznie. Krótko po naszym przyjeździe przyjechało też kilkunastu mężczyzn. Wypuścili psy, wyciągnęli broń i poszli na gęsi. Trzasnąłem drzwiami i wróciliśmy do domu. Tym razem do Objezierza pogoniła mnie wielka sympatia do rybitw. Wiem, że na tamtejszych stawach poznańska "Salamandra" umieściła platformy lęgowe dla rybitw czarnych. Jakoś tak pięknie się składa, że są wspaniali ludzie, którzy czynią miejsca dla ptaków, którym inni je zabierają.

Wyjazd z Piórko był udany. A nawet bardzo udany. Przede wszystkim czarowała nas para błotniaków stawowych. Pierwszy ukazał się nam elegancki samiec. Latał w naszym pobliżu, dość blisko. Zdawał się nas wcale nie obawiać. Samica kręciła się nad pasem trzcin. W pewnym momencie dostrzegliśmy ją z... "wąsami", czyli z gałęzią w dziobie, którą taszczyła do budowanego gniazda. Budowa gniazda o tak późnej porze zdziwiła nas. Jednak nie na długo, gdyż ku naszemu zaskoczeniu nagle trzcin wyskoczył "snopek słomy", machnął kilka razy skrzydłami i zniknął z powrotem w bezpiecznych dla niego trzcinach. Tak to Piórko po raz pierwszy w życiu zobaczyła bąka, a gratulacje otrzymała od samego Czarka.

Martwił mnie widok samicy błotniaka zbierającej o tej porze budulec na gniazdo. Zadzwoniłem do Niego aby wybadać przyczyny takiego stanu rzeczy, gdy do pokoju weszła Piórko. Wspomniałem kiedyś, że mam wspaniałą małżonkę? Nie? No cóż, może daję się powoli omotywać najbrzydszej zmorze wielu małżeństw - przyzwyczajeniu.

Niniejszym nadrabiam tą zaległość i wszem osobom mówię: Piórko jest wspaniałą i genialną małżonką. Bez dwóch zdań. Zorientowawszy się z kim rozmawiam zaczęła pisać coś na kartce. Owe coś to tekst prosty, sprawdzony, skuteczny. Na kartce było niebiesko na białym napisane: "Zaproś Czarka do Słońska. Jak odmówi, to zdjęcia dostaną bana na Plamkę."

Przeczytałem z duszą na ramieniu, bo ban w drugą stronę byłby zapewne bardziej niebezpieczny. Jednak teraz mogę powiedzieć: my, Pióry mamy to samo poczucie humoru. Czarek, po wysłuchaniu historii I Zlotu Plamkowiczów, wstępnie zapowiedział swój przyjazd na 12-13 września do Słońska. Zatem z dwunastu zamówionych miejsc noclegowych wolnych pozostało już niewiele...

Samica błotniaka stawowego "z wąsami" w obiektywie Czarka Pióro www.cezarypioro.pl

Nad trzcinowiskiem

krogulec14

Nad Jeziorem Pamiątkowskim było ciekawie, jednak celu swojego nie osiągnąłem i bączek jest dalej u mnie na liście ptaków poszukiwanych. Z ptaków rzadziej widywanych mogłem poobserwować kanię rudą, muchołówkę żałobną, perkoza dwuczubego, trzciniaka, potrzosa, rokitniczkę czy też trzcinniczka. Pomimo słonecznej pogody słyszałem kilka razy bąka. Z rodziny czaplowatych widziałem jedynie czaplę siwą, która co jakiś czas zmieniała miejsce polowania. Ona też najmocniej mnie w pewnym momencie mnie rozbawiła. Otóż lecąc zrobiła kupę. To nic nowego wśród ptaków, wiem. Jednak "produkt" czapli spadł na, lub tuż obok, wygrzewającego się na pniu koło trzcin kaczora krzyżówki. Ten się zerwał do wody niczym oparzony... Ot, doszło do drobnego nieporozumienia sąsiedzkiego.

 

Błotniak stawowy, fot. Marcin Karetta

Jeśli chodzi awanturniczość, to celowały w niej łyski. Zaczepiały znacznie większe od siebie krzyżówki, głowienki. Bardzo często też przeganiały się wzajemnie ze swoich rewirów. Jednak gdyby miały na tym poprzestać obserwacje, to wyjazd nad Jezioro Pamiątkowskie uznałbym za nieudany. W końcu bączek był nieosiągalny, zabrakło rybitw, nie było rzadkich gatunków kaczek...

Monotonię wyczekiwania na nasłonecznionym, chyboczącym się mostku wędkarskim nagrodziła mi para błotniaków stawowych. Najpierw dostrzegłem samca, leciał nad trzcinowiskiem ze zdobyczą w szponach. Po jakimś czasie z trzcin (czytaj z gniazda umieszczonego w trzcinach) wzbiła się samica i szybko zbliżyła się do partnera. Samiec, będący jakieś pół metra nad nią, upuścił zdobycz, którą ona zgrabnie, w locie zmieniając nieco pozycję, pochwyciła. Taką scenę widziałem pierwszy raz, toteż zostałem zauroczony. Samica, po odebraniu obiadu, wylądowała w trzcinach, jednak nie w miejscu z którego wystartowała, a jej parter powoli, kołysząc się na obie strony, oblatywał trzcinowisko. W pewnym momencie usiadł na wierzchołku pobliskiego, niezbyt wysokiego drzewa, jednak nie na długo i wrócił nad trzciny. Widać pilnowanie opuszczonego na chwilę gniazda nie dawało mu spokoju. Po kilku minutach pojawiła się samica, zatoczyła koło i usiadła w miejscu, z którego po raz pierwszy mi się pokazała. Samiec zaczął zataczać coraz większe koła i kiedy pomyślałem, że odleci ze swojego terytorium lęgowego aby znowu coś upolować, to niespodziewanie wrócił do miejsca w którym skryła się samica.

Chwili jego odlotu nie zauważyłem. Wspomniane łyski swoimi awanturami musiały odwrócić moją uwagę, gdy to nastąpiło. Nie mam im tego jednak za złe. Wiele razy obserwowałem błotniaki, ale takiej, znanej z literatury sceny jeszcze nie. 

 

Błotniak stawowy, fot. Marcin Karetta

Fotografie wybrałem już podczas obserwacji. Znam je dobrze z różnych periodyków przyrodniczych. Na pierwszej z nich jest właśnie scena przekazania pokarmu. Wyżej jest samiec, a jego partnerka ma już w szponach przekazaną zdobycz. Poniższa fotografia wspaniale ukazuje piękno samicy błotniaka stawowego. Autorem tych niezwykłych fotografii jest Marcin Karetta.

Błotniakowo

krogulec14

Różnie to z obserwacją ptaków bywa. Czasami można przebyć wiele kilometrów i pozornie nic ciekawego nie zobaczyć, a czasem wystarczy wychylić się przez okno, czy wyjść w zakładzie pracy na palarnię. O, tak jak na przykład wczoraj, gdy pomiędzy przypaleniem a zgaszeniem papierosa dane mi było zobaczyć samca błotniaka stawowego, czaplę siwą, myszołowa i kanię rudą. Po wczorajszym dniu już wiem w którym miejscu trzcinowiska błotniaki budują gniazdo. Upewnił mnie w tym samiec znoszący tam patyki. Ptak ten w pewnym momencie dojrzał czatującego myszołowa i poleciał zaraz ku niemu aby go przegonić ze swojego terytorium. Prawie mu się to udało. Prawie, bo myszołów zorientował się, że ma przed niemal sobą dwa razy lżejszego od siebie samca i mu się postawił. Pomiędzy ptakami zawrzało, pokołowały sobie chwilę i rozleciały się w różnych kierunkach. Scena jedna zapewne z wielu, jakie między błotniakami a myszołowami bywają.

A najgorsza wśród obserwacji może być pozorna szarość. Ot taka choćby jak przed chwilą na sąsiada orzechu, gdy siedziały dwa mazurki. Samiczka trzymała w dzióbku źdźbło jakiegoś ziela (po to by wnieść je do gniazda), a samczyk, wałkoń, wszystkie samczyki wśród łuszczaków to wałkonie, ją przed skokiem w bok pilnował. Pilnowanie samiczki jest nieco syzyfowym zajęciem, bo kiedy przyjdzie pora na wzbogacenie genów w lęgu, to pani mazurkowa bardzo łatwo wyswobodzi się z owej straży. Zatem na orzechu była pozorna nuda, a w rzeczywistości szykowanie się do roli rodzicielstwa, wiosenne uczucia i zazdrość. Warto nieraz patrzeć szeroko otwartymi oczyma, bo ciekawe sprawy dzieją się tuż obok, na wyciągnięcie ręki.

" Podrywający się do lotu samiec błotniaka stawowego w rejonie wsi Trzaski; Bagna Biebrzańskie; 13.05.2006" w obiektywie Mateusza Matysiaka www.mateuszmatysiak.pl

Wspomnianemu myszołowowi zalecałbym jednak pewną ostrożność. Bo choć dał odpór samcowi błotniaka stawowego, to może trafić na większą samicę a wtedy pióra mogą się posypać. W dolinie Samy w Miasteczku Powiatowym są podobno dwie pary tego gatunku błotniaków. Dwa samce i samicę widziałem w początku miesiąca. Wczoraj przyglądałem się samicy w niskim locie patrolowym nad trzcinami, gdy nagle z nich, z miejsca w którym lokalizuję gniazdo, wyskoczyła druga samica. Poligamia popularna wśród błotniaków łąkowych, stawowym nie grozi, więc gospodyni energicznie zabrała się za przeganianie intruza. Co ciekawe, po chwili gdy samica opuściła gniazdo, zaraz pojawił się samiec. Czyżby zatem w gnieździe pojawiły się pierwsze jaja? Jeszcze przed chwilą samiec leciał z gałązką... Byłby to dość wczesny lęg, literatura mówi o majowych, czerwcowych. Fakt taki nie zdziwiłby mnie jednak mocno. Piękną cechą wśród ptaków jest fakt, że nie trzymają się żadnych szablonów.

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci