Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : wlochatka

Rodzinne życie włochatki

krogulec14

Jakoś dziwnie układają się relacje męsko-damskie u włochatki. Podczas gdy jedna piąta facetów żyje w celibacie, to druga jedna-piąta, ma co najmniej dwie samice. Tak, co najmniej dwie, bo ci najbardziej bystrzy faceci włochatki mają nawet... trzy!

-

Włochatka zdaje się najlepiej czuć na południu (w górach) i północy naszego kraju. Lokalnie bywa też lęgowa na Lubelszczyźnie, jak też i w Górach Świętokrzyskich. Punktowych zasiedleń można spodziewać się w pozostałych, oczywiście zalesionych, częściach kraju. Na terenach stałych lęgów tworzy luźne skupienia dochodzące do 6 par na 10 kilometrów kwadratowych. Jej liczebność ulega dużym wahaniom, których najważniejszą przyczyną jest dostępność pokarmu.

Włochatka preferuje duże kompleksy leśne, choć potrafi też dostosować się do niewielkich, kilkusethektarowych lasów. Wybiera bory. W górach świerkowe, na nizinach sosnowe, a w północno wschodniej części kraju sosnowo-świerkowe. Mile widzianym dla naszej sowy dodatkiem w lasach jest występowanie starych buków. Niezbędnym warunkiem jej obecności są otwarte tereny na których włochatka będzie polować: polany, młodniki, uprawy, zręby, łąki, nieużytki, leśne bagna, doliny nadrzeczne.

Rewir samca w sezonie lęgowym wynosi najczęściej od 50 do 500 hektarów. Zwykle polują one do 1 000 -1 300 metrów od zajmowanej dziupli. W latach słabych w gryzonie dystans ten się zwiększa do 2 -3 kilometrów. Odległości pomiędzy zasiedlonymi dziuplami mieszczą się w granicach 1 -2 kilometrów. Terytoria poligamicznych samców są zazwyczaj większe. Mniejsza jest natomiast odległość pomiędzy jego dziuplami.

Deweloperem włochatki jest dzięcioł czarny, którego dziuple mają niezwykle istotne znaczenie dla jej lęgów. Sowy te najczęściej zajmują dziuple wykute w starych bukach i sosnach.

Samica składa zwykle jeden lęg w roku, choć zdarzają się powtórne. Jedne po utracie jaj, drugie gdy "pośpieszna" samica zostawi pisklęta pod opieką samca, a sama rozejrzy się za nowym partnerem. Ilość jaj w zniesieniu waha się zwykle od 3 do 7. Spora różnica wynika od dostępności pokarmu, którym są norniki.

Pisklęta klują się po około czterech tygodniach inkubacji.

Zadania w wychowaniu piskląt u włochatki są ściśle podzielone. Samiec zdobywa i dostarcza w pobliże dziupli pokarm. Samica tym czasie, do trzeciego tygodnia życia, ogrzewa pisklęta i rozdrabnia im przyniesiony przez samca pokarm. Gdy większe pisklęta już nie wymagają ogrzewania, mają za to lepszy apetyt, więc samica dołącza do partnera i razem z nim polują na norniki. Nie robią tego jedynie samice, które decydują się założyć ponowny lęg. Pisklęta po miesiącu życia opuszczają dziuplę. Są jeszcze przez półtora miesiąca karmione, a w razie roku ubogiego w norniki, nawet i przez dwa miesiące.

-

Mocno bazowałem na: Sikora A., Mikusek R., 2015 Włochatka Aegolius funereus, W. Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 455 -461.

 

Włochatka, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl

Sowa z głosem jak psa skomlenie

krogulec14

Już samym początku tekstu o włochatce w "Ptakach krajowych" Władysława Taczanowskiego zaskakuje:

"Pomimo znacznych różnic odznaczających tę sowę od sówki (Strix noctua* RETZ), we wszystkich prawie szczegółach, dawniejsi naturaliści nie postrzegali tego, i oba gatunki razem mięszali. Trudno zaiste zrozumieć, jakim sposobem mogli się tak mylić w gatunkach, gdzie kształty głowy, ogona, nóg, skrzydeł, proporcyje tych wszystkich części, rodzaj upierzenia i barwa są tak odmienne i na pierwszy rzut oka wyraźne."

Włochatka jest typowym gatunkiem tajgi, toteż najchętniej przebywa w rozległych borach świerkowych. Gniazdo zakłada zwykle w starej dziupli dzięcioła czarnego, rzadziej w budkach lęgowych. 

Jest gatunkiem zasadniczo osiadłym. Zimą część osobników koczuje. W Polsce jest nielicznym gatunkiem lęgowym (800 -2 000 par) w Karpatach i Sudetach, ich podgórzach oraz na północy kraju. Na koczowaniu jesiennym może pojawić się niemal wszędzie. Jest aktywna nocą. Poluje na leśnych polanach, zrębach i bagnach. Bardzo zręcznie atakuje ofiarę.  Żywi się głównie gryzoniami (80% pożywienia), poza tym owadami i ptakami.

"Żywi się myszowatemi zwierzątkami, na które zaczyna polować o zupełnym zmierzchu. Wybiera także małe ptaszki z noclegów, które ją we dnie bardzo prześladują; prócz tego chciwa na ćmy i inne nocne owady."

Dzień spędza ukryta na grubych konarach lub w dziuplach. W locie na przemian uderza skrzydłami i posługuje się lotem ślizgowym. Poza sezonem lęgowym żyje samotnie. Żyje skrycie.

"Trzyma się głównie większych lasów i ogrodów w starodrzewia obfitujących, rzadko się zbliża do budynków. We dnie słabo widzi i wcale nie poluje; przepędza je zwykle po dziuplach w zagęszczonych gałęziach; przed człowiekiem nawet niechętnie zlatuje, i niekiedy kijem ubić się daje, siada bowiem dość nisko, i spędzona nie leci daleko. Z wiosny odzywa się po całych nocach głosem krótkim, donośnym, często przerywanym, wabienie się to łatwo odróżnić od głosów innych gatunków."

Taczanowski, jak zaczął, tak i skończył opowieść o włochatce w sposób wyborny:

"W Syberyi w domu chodowana przez jednego myśliwego, wyuczyła się z łatwością naśladować pianie kogutów, skomlenie psów i głosy innych zwierząt domowych."

No cóż, mieć głos jak psa skomlenie to jednak chyba tylko syberyjskim sowom jest dane...

*Strix noctua - tak ów Retz nazywał, jak się łatwo domyślić... pójdźkę!

Źródło cytatów: Taczanowski W. 2012 (reprint) "Ptaki krajowe" Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne

Hk61LteTNFphj29sd4EWkVCPwaWJnyynAVl19KZf

Włochatka, fot. Marcin Lenart   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/413-marcin-lenart 

Miss wśród sów?

krogulec14

Marzy mi się spotkanie z włochatką, moim zdaniem jest ona miss wśród sów. Aby stworzyć sobie jakieś szanse wertują między innymi książeczkę doktora Romualda Mikuska "Ochrona strefowa ptaków". Romek w niej o włochatce pisze tak:

Biotop lęgowy. Lite, rozległe starodrzewia sosnowe i sosnowo-świerkowe na nizinach i świerkowe bądź świerkowo-jodłowe w górach, często z przestojami bukowymi. Dochodzi do górnej granicy lasu.

Biotop łowiecki. Otwarte polany w lesie, halizny, uprawy, młodniki i drągowiny. Poluje też w prześwietlonych drzewostanach.

Zimowanie. Przyjmuje różną strategię zależnie od warunków pogodowych) pokrywy śnieżnej). Populacje na północy Europy, wędrują bardzo regularnie i na większe odległości. Samice i młode są silniej wędrowne. Dorosłe samce w łagodniejsze zimy pozostają w terytorium.

Toki. Tokujące samce można obserwować już w II. Szczyt aktywności to III i IV. Samce oblatują terytorium przemieszczając się na odległość kilkuset metrów.

Gniazdo. Z reguły w dziupli po dzięciole czarnym.Okno dziupli ekliptyczne o wysokości ok. 12 cm, szer. ok. 8 cm, w sośnie, buku, świerku, jodle, brzozie itp. Często w uschniętym pniu. Chętnie zajmuje budki lęgowe.

Lęg. Zwykle na przełomie III/IV samica składa 3 -7 jaj. Wysiaduje 28 dni. Pisklęta wylatują z dziupli po 32 dniach. Z ostatnich lęgów (powtarzanych) młode mogą wylatywać jeszcze we IX.

Zachowanie przy gnieździe. Lekkie drapanie w pień powoduje, że samica staje w oknie dziupli i zasłania ciałem cały otwór. Po krótkim czasie wraca do wnętrza.

Strefa. Całoroczna w promieniu 50 m od drzewa lęgowego.

A swoją drogą to jestem ciekawy: która sowa Waszym zdaniem jest najpiękniejszą?


Włochatka, fot. Marcin Lenart   www.birdwatching.pl 

PS. W Galeriach umieszczę galerię autorską, z BirdWatching, Marcina. Serdecznie do niej zapraszam.

Happy end

krogulec14
Dzięki zgodzie Stowarzyszenia Ochrony Sów mam dziś dla Was taką fajną historię:
Historia wlochatek z happy endem. Cała sytuacja działa się kilka miesięcy temu w jednym z pomorskich nadleśnictwie. Dlaczego dopiero teraz o tym piszemy? Ponieważ taka była prośba gospodarzy, natomiast ich postawa i zaangażowanie zasługuje na szersze spojrzenie, a przede wszystkim na pochwałę ich podejścia do tematu. Połowa maja, kiedy to otrzymałem telefon od Jacka Zarzyckiego z prośbą o pomoc dla znajomego leśnika, a właściwie dla czterech małych sów. Podczas prac leśnych w pewnym momencie pracownicy zauważyli na ściółce cztery, jeszcze ślepe sowy. Ktoś mógłby powiedzieć, że zniszczyli lęg, jednak ci panowie przejęli się ich losem. Mogli przecież zachować się całkowicie inaczej. Pytanie było zatem „Co dalej?”. Poprosiłem o przysłanie zdjęć, aby można było określić gatunek, jednak ze względu na wielkość młodych nie było to takie oczywiste. Sądząc po wielkości i biotopie mogłaby to być włochatka, ale biotop to nie wszystko, a wielkość na zdjęciu mogła być złudna. Co zatem zrobić? Las wycięty, drzewo z dziuplą ścięte, młode w rękach człowieka. Niestety młode sowy, które trafiają na wychowanie do człowieka często nie są wstanie wrócić na wolność i resztę życia spędzają w klatce. Podobny los spotkałby te cztery małe sowy. Zapadła więc decyzja, trochę ryzykowna. Do końca dnia jest jeszcze kilka godzin. Należy zatem skonstruować budkę lęgową i powiesić na najbliższym drzewie w pobliży zrębu. Leśnicy od razu wzięli się do pracy. Mało tego, przeszukali wszystkie ścięte drzewa, które były już pocięte na mniejsze kawałki, bo być może znajdą dziuple. Udało się!! Na szczęście dziupla nie była przecięta i jeszcze przed zmrokiem budka z naturalną dziuplą zawisła na drzewie, a do środka trafili nasi mali bohaterowie. Pozostało zatem nerwowe wyczekiwanie. Czy dorosłe ptaki ze względu na tak duży stres nie opuściły terytorium? Może nie znajdą swego potomstwa? A może wręcz przeciwnie? Instynkt rodzicielski będzie na tyle duży, że nie opuszczą swoje dzieci nawet jakby się waliło? Nocna kontrola uszczęśliwiła wszystkich. W oknie dziupli siedziała piękna dorosła włochatka!!! Po 3 tygodniach pojechaliśmy w to miejsce, aby zaobrączkować młode. Wszystkie cztery maluchy miały się dobrze. Po tygodniu wyleciały z budki. Akcja udała się w 100% w głównej mierze dzięki zaangażowaniu leśników. Nadleśnictwo tak polubiło włochatki, że szykują akcje rozwieszania budek we wszystkich swoich leśnictwach. Stowarzyszenie Ochrony Sów zostało zaproszone do patronatu merytorycznego tej akcji.

Dzięki tej akcji nasuwa się kilka wniosków. Pierwszy to podejście leśników do sprawy. Wystarczyło niewielkie zaangażowanie, ludzkie podejście, które pozwoliło uratować przed śmiercią bezbronne maluchy. Kolejna kwestią jest nabyte doświadczenie. Sowy posiadają duży instynkt rodzicielski i pomimo tak dużej traumy wracają do swego potomstwa. Dzięki tej akcji utwierdziliśmy się w przekonaniu, że tak naprawdę wystarczy niewielka pomoc, aby zapobiec niewoli do końca ich dni. Sowy jak i inne ptaki w ręce człowieka powinny trafić w ostateczności, kiedy inne działania nie dają szansy na życie w naturze. Panowie leśnicy… respect!!!


Tekst: Sławek Rubacha, zdjęcia: Sławek Rubacha i Ola Łobacz.

Niechronione włochatki

krogulec14

Następnym ptakiem alarmowym eksploatowanej części Puszczy Białowieskiej jest włochatka. Najlepiej ona się czuje w borach świerkowych położonych w pobliżu polan, bagien i innych otwartych przestrzeni, na których będzie mogła chwytać gryzonie, które stanowią około 80% jej pożywienia. Lubi też kwaśne i żyzne buczyny. Gnieździ się przede wszystkim w dziuplach wykutych przez dzięcioła czarnego.

W moich stronach raczej nie ma włochatki. A szkoda. Każda osoba, która nieco przyjrzy się włochatce na zdjęciu przyzna, że jest ona śliczna. Spotkać ją można przede wszystkim w lasach naszych gór, jak też i na północy kraju. W pozostałych częściach Polski bywa spotykana sporadycznie. Jako ptak tajgi najszybciej spotkana zostanie w Rosji 10.000-100.000 par lęgowych i w krajach skandynawskich 27.000-55.000 par. U nas szacuje się 1.000-2.000 par włochatek.

Zagrożeniem dla włochatek są:

"- utrata siedlisk w wyniku nadmiernej eksploatacji starszych drzewostanów i ograniczania powierzchni starodrzewu

- utrata siedlisk wynikająca z eliminacji z lasu martwego drewna i obumierających drzew

- utrata siedlisk w wyniku upraszczania struktury drzewostanów - struktury gatunkowej (szczególnie usuwanie świerka), piętrowej (szczególnie usuwanie przestojów bukowych w litych świerczynach lub w otoczeniu podrostu bukowego) i wiekowej (odmładzanie drzewostanów)."*

Adam Wajrak podaje ciekawe wiadomości na temat nawoływań przez samce włochatek:

"Od przyjaciół mieszkających na północy Puszczy wiem, że włochatki już wołają. Ten rok obfituje w gryzonie i może być dla tutejszych włochatek bardzo ważny. Ale o tym za chwilę.

Dokładnie rzecz ujmując, wołają samce. A ja to wołanie nazywam pupaniem. Bo godowy głos samca zapraszający samicę do dziupli to powtarzające się "puu", "pu". Jak na sowę, która waży między 100 a 200 gram (samce bliżej stu), głos ten jest naprawdę potężny. Może być słyszany z odległości nawet dwóch kilometrów. Ilość pupnięć też robi wrażenie. Fińscy badacze stwierdzili, że w ciągu nieco ponad godziny pewien samiec pupnął ponad 1500 razy, natomiast w ciągu nocy ilość pupnięć wynosi ok. 4 tys. razy!"
Więcej informacji na temat sytuacji włochatki w Puszczy Białowieskiej znajdziemy tu. A tu posłuchamy głosu włochatki

 

Włochatka w obiektywie Czarka Pióro www.cezarypioro.pl

* cytat z Natura2000

 

PS. Zaapeluj o wstrzymanie wycinki Puszczy Białowieskiej w okresie lęgowym ptaków, czyli od 1 marca do 31 sierpnia do ministra środowiska prof. Andrzeja Kraszewskiego biuro.ministra@mos.gov.pl oraz do dyrektora generalnego Lasów Państwowych Mariana Pigana sekretariat@lasy.gov.pl , wyślijcie też kopię na adres adam.wajrak@gazeta.pl
To minimum ochrony jakie powinniśmy zapewnić Puszczy Białowieskiej dopóki nie stanie się parkiem narodowym.

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci