Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : puszczyk-uralski

Dziki zwierz

krogulec14

Tym razem natchnienia dostarczyła mi Facebookowa strona Stowarzyszenia Ochrony Sów. Nie ukrywam, że poniższą grafikę obejrzałem ze sporą satysfakcją. Udowadnia on bowiem, że nawet w poczciwym mazurku drzemie prawdziwie... dziki zwierz, któremu nawet sowy nie są groźne! Przy okazji uświadamia nam fakt, że areał występowania flagowego ptaszka mojego blogu jest imponujący. Sięga on Portugalii do Japonii!

Opis pochodzi z facebookowej strony wspomnianego Stowarzyszenia Ochrony Sów:

"Obraz przedstawia nękanie sów przez ptaki dzienne. O tym powszechnym zachowaniu wśród ptaków pisał Władysław Taczanowski:
"Wszystkie ptaki szczególnie sów nienawidzą i to jest zapewne jednym z powodów, że się tak starannie we dnie ukrywają, gdy bowiem którą postrzegą, zlatują się do niej z krzykiem i sprowadzają tym sposobem wszystkie ptastwo z okolicy; cała ta różnorodna gromada ciągle wzrastająca tak napastuje poważną i tajemniczą sową, że ta chciałaby wszelkimi sposobami uniknąć tego natręctwa, a szczególniej gdy się zaczną zgromadzać większe ptaki, mogące dotkliwiej dokuczyć; mścić się jednak nie śmie w porze dla niej tak niewłaściwej. Najwięcej sobie nieprzyjaznej ptaki przy sowie wzajemnych nienawiści i obaw, tak są bowiem zajęte widokiem powszechnie nienawidzonego wroga; można nieraz widzieć drapieżne atakujące sowę wraz z ptakami, najwięcej przez nie prześladowanemi, nie zwracające wcale na siebie uwagi. Nie można tego poczytywać za zemstę za nocne rozboje, gdyż ptaki od sów większe i silniejsze, a przeto nigdy żadnej krzywdy od nich niedoznające, tak samo je napastują jak słabe, a zatem wystawione na ich napaści." -, fragment "Ptaki krajowe".

15740999_1355717307803884_853764743386002935_n

Sztuka japońska, autor nieznany. W tłumaczeniu obraz pt. "Mazurki Passer montanus, syczek Otus scops i puszczyk uralski Strix uralensis"," znalezione w sowy.sos.pl

Gniazdo na ambonie

krogulec14

U puszczyka uralskiego role są podzielone. Jaja, jak na porządną sowę przystało, wysiaduje samica. I to ona ogrzewa przez pierwsze dni pisklęta. Samiec, jak na porządną sowę przystało, zajmuje się przede wszystkim karmieniem. Najpierw karmi tylko samicę, następnie samicę i pisklęta. A później, gdy młodzież  już dobrze wyrośnie, wraz z samicą, karmi swoje pisklęta.

-

Puszczyk uralski w ostatnich latach w Polsce zaliczył duży wzrost liczebności. Jego populację obecnie szacuje się na 1300 -1800 par lęgowych. Sowa ta występuje przede wszystkim na południowo wschodniej części kraju.

Gatunek ten preferuje stare, niezbyt gęste lasy ze słabo wykształconym podszytem. W górach i na pogórzu najchętniej zamieszkuje stare buczyny, czasami porośnięte domieszką świerka. Dobrze też się czuje w borach mieszanych, a nawet sosnowych. O tym, że puszczyk uralski znakomicie potrafi dostosować się do środowiska mówi para, która w 1989 roku założyła gniazdo w... parku miejskim w Przemyślu. Niezbędne dla jego występowania są otwarte tereny, takie jak polany, zręby, doliny potoków, które stanowią tereny łowieckie.

Puszczyk uralski jest oportunistą pokarmowym, co ułatwia mu ciągłe przebywanie na swoim terytorium. Jest gatunkiem wybitnie monogamicznym. Jedynie 3% par, w których żyją samiec i samica, decydują się po sezonie lęgowym na zmianę partnera. Zagęszczenia w południowo wschodniej Polsce wynoszą zwykle około 2 -3 par na 10 kilometrów kwadratowych. W odpowiednich terenach mogą jednak przekraczać nawet 6 par na takim samym obszarze.

Obszerne, naturalne dziuple są najchętniej wybieranymi miejscami na gniazda. Sporym zainteresowaniem cieszą się też kikuty złamanych drzew. Poza tym puszczyk uralski potrafi zająć opustoszałe gniazda ptaków szponiastych, a nawet myśliwskie ambony*. W Skandynawii uznaniem "urala" cieszą się specjalnie dla niego montowane skrzynki lęgowe. Sowy te chętnie co roku powtarzają lęgi w tych samych, sprawdzonych już miejscach. W Szwecji udokumentowano fakt zajmowania tej samej dziupli przez kolejne 34!

Puszczyki uralskie składają jaja w marcu. Jest ich zwykle od 3 do 4. Czasami pary, które straciły lęg, powtarzają znoszenie jaj w terminie późniejszym. Ilość jaj uzależniona jest od liczebności gryzoni. W latach niekorzystnych samica wcale nie przystępuje do znoszenia jaj.

Wspomniany na początku podział obowiązków rodzicielskich dotyczy nie tylko omawiane dziś puszczyki uralskie. Podobny scenariusz (samica wysiadywanie, samiec polowanie) ma miejsce u wszystkich gatunków sów gnieżdżących się w Polsce.

Pisklęta, jeszcze jako nieloty, opuszczają gniazdo w wieku około jednego miesiąca. Sztukę latania opanowują mając około 40 dni. Później jeszcze przez 4 -6 tygodni są dokarmiane przez rodziców. Idylla młodych jednak nie może wiecznie trwać. Jesienią są eksmitowane z terytorium rodziców.

-

* Jak zapewne ileś osób pamięta, puszczyki uralskie są agresywne przy miejscach swoich lęgów. Do tego stopnia, że potrafią zaatakować nawet człowieka. Znane są jednak dwa przypadki porzuconych lęgów, które miejsce miały na myśliwskich ambonach. Przypuszczalnie spowodowało takie zachowanie długie, wielogodzinne przebywanie myśliwych na wspomnianych ambonach...

Mocno bazowałem na: Czuchnowski R., Mikusek R., 2015 Puszczyk uralski, Strix uralensis, W. Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 467 -473.

_DSC4699www

Puszczyk uralski, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl

Mama urala

krogulec14

 O tym, że puszczyki wszelkiej maści są agresywne podczas sezonu lęgowego w pobliżu swoich piskląt pisałem kilka razy. Żeby zrobić przegląd lęgu puszczyka uralskiego lub puszczyka mszarnego, albo ich piskląt, co bardziej zapobiegliwi ornitolodzy przywdziewają się w skórzaną odzież, zakładają kaski i okulary ochronne...

-

Ostatnio Radio RMF podało sensacyjną wręcz wiadomość. Otóż okazało się, że... "sowa zaatakowała leśnika! Mężczyzna z pociętą skórą na głowie i opuchniętym okiem trafił do szpitala."

Dalej w tej opowieści jest tylko lepiej: "Do ataku doszło w lesie, kiedy leśnik pochylił się nad pisklęciem puszczyka uralskiego, które wypadło z gniazda. Matka puszczyka zaatakowała bez żadnego ostrzeżenia. Leśnik usłyszał tylko krótkie "szczeknięcie" sowy i nie zdążył nawet się osłonić. Mężczyzna ma rozległe rany głowy."

Nie ukrywam, że postawa puszczyka uralskiego zaimponowała mi. Prawem i obowiązkiem każdego rodzica jest stanąć w obronie swoich piskląt.

Załamują mnie jedynie w tekście komunikatu kosmiczne fragmenty oznajmiające, że "sowa zaatakowała leśnika!" czy "Matka puszczyka zaatakowała bez żadnego ostrzeżenia". Rozumiem, że zdaniem co niektórych dziennikarzy samica puszczyka uralskiego powinna... coś do leśnika powiedzieć! Na przykład: "jak zaraz nie odejdziesz od Hipcia, to ci skórę przetrzepię". W moim odczuciu to nie był żaden atak. Stanąć w obronie dziecka, czy osoby słabszej fizyczne trudno jest nazwać atakiem.

Mam też nadzieję, że leśnik, zanim zacznie ratować to bardzo długo i bardzo uważnie się rozejrzy dookoła...

-

Źródło: Radio RMF, szczeóły w: Sowa zaatakowała leśnika. Mężczyzna trafił do szpitala

13240034_482691615255698_5863657359253188229_n

Rysunek: Justyna Kierat justynakierat.blogspot.com

W niezbyt wielkim ciele wielki duch

krogulec14

Wypatrzyłem na profilu facebookowym Justyny Budzyn pięknego puszczyka uralskiego ułożonego w mozaice. Przestawiłem w notesie kolejność wpisów i zapraszam na post o tej niezwykłej sowie.

Zanim zacznę chciałbym wyjaśnić jedną rzecz. Puszczyka tego znany ornitolog, hrabia Tyzenhauz nazwał sową długoogonową. Miał dużo racji w tym określeniu. Warto zauważyć, że masa piór powoduje iż mamy wrażenie jakbyśmy mieli przed sobą znacznie większego ptaka. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że komu jak komu, ale tej sowie ze względu na odwagę, graniczącą czasem z brawurą, wybitnie pasuje powiedzenie "w małym ciele wielki duch", to widzimy iż dzisiejsza opowieść dotyczy ptaka niezwykłego.

Puszczyk uralski zamieszkuje przede wszystkim rozległe starodrzewia szpilkowe, rzadziej mieszane. Gniazdo zakłada w dużej dziupli lub w opuszczonym gnieździe ptaków szponiastych w głębi drzewostanu. Pary gniazdują oddzielnie. Przy gnieździe jest wyjątkowo odważny - atakuje większych od siebie wrogów i wszelkimi sposobami próbuje ich odgonić. Doprowadzony do ostateczności atakuje szponami, nawet człowieka!

"Najchętniej przebywa w głębi niegęstych lecz w starodrzewia obfitujących lasów; - opowiada nam w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski - siada zwykle po najwyższych drzewach; przed zachodem słońca zbliża się niekiedy do wsi, jeżeli są w blizkości drzewa, a mianowicie w późnej jesieni.

W Galicji gnieździ się w dziuplach starych lip i buków, niezbyt obszernych, a niekiedy tak ciasnych, że trudno uwierzyć, aby ptak tak duży mógł się w nich pomieścić. Posłania żadnego nieurządza, próchno tylko miejscowe, gdzieniegdzie trawka sucha, korzonek i piórko całą pierzynę stanowią.(...) siedząc na gnieździe ogon trzyma do góry, oparty o ścianę dziupla"

Puszczyk uralski jest gatunkiem osiadłym. Jest bardzo nielicznym ptakiem spotykanym w południowo-wschodniej Polsce. Żywi się głównie gryzoniami leśnymi, oraz drobnymi i średniej wielkości ptakami. Jest aktywny również w dzień. Potrafi schwytać ofiarę przebywającą pod 20 -30 cm warstwą śniegu.

"Przed zmrokiem poluje, a nawet we dnie pochmurne nie tylko że często się przelatuje, ale zwraca baczną uwagę na otaczające ją przedmioty. Lot jej jest dosyć bystry, lecz pracowity i nierówny; po kilku drobniejszych poruszeniach skrzydeł następuje jedno silniejsze; ciało w locie utrzymuje w położeniu ukośnem, tak jakby tył jego przeważał."

Puszczyk uralski, jak zapewnia nas w "Ptakach Polski" Andrzej Kruszewicz, należy do tych ptaków, które trzymają się raz wybranych partnerów. Podobno rozwody wśród tych sów stanowią tylko 3%!

O nadzwyczajnej odwadze tej sowy opowiada historia znaleziona w "Ptakach krajowych": 

"W tem piesek gajowego pobiegł do tego drzewa, w którego dziuplu były pisklęta i zaczął się do niego dobierać; natychmiast sowa w biały dzień rzuca się na niego jak sokół i porywa w górę na kilkanaście stóp. Obecni na krzyk pieska nadbiegli i krzykiem i strzałem uratowali tę ornitologiczną ofiarę. Skórę psa w miejscu ujęcia na wylot była przedziurawiona, a podniesienie tego kilku-funtowego ciężaru do żadnego wysilenia nie zdawało się ptaka powodować."

Źródło: Taczanowski W. 2012 (reprint) "Ptaki krajowe" Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne

uralJustyny

Puszczyk uralski, mozaika Justyna Budzyn, na podstawie zdjęcia Arkadiusza Granatowskiego   www.justynabudzyn.com   www.justynabudzyn.blogspot.com 

Ornitologiczna ofiara

krogulec14

 Z kalendarzowych zdjęć w listopadzie będzie spozierać u, mnie między, innymi puszczyk uralski. Jest to niezwykła sowa, którą pięknie sfotografował Marcin Lenart. Oryginalny tytuł zdjęcia brzmiał "W bukowych listkach". Pozwoliłem go sobie wyjątkowo zmienić, gdyż "Ornitologiczna ofiara" pasuje bardzo do poniższego opisu pióra Władysława Taczanowskiego:

"Hr. WODZICKI, znany ornitolog galicyjski, udawszy się w końcu Kwietnia 1851 roku do lasu dla wybrania piskląt tej sowy i pobicia starych, po długiem i nadaremnem oczekiwaniu przyszedł ogrzać się do ogniska, gdyż było dokuczliwie zimno. W tem piesek gajowego pobiegł do tego drzewa, w którego dziuplu były pisklęta i zaczął się do niego dobierać; natychmiast sowa w biały dzień rzuca się na niego jak sokół i porywa w górę na kilkanaście stóp. Obecni na krzyk pieska nadbiegli i krzykiem i strzałem uratowali tę ornitologiczną ofiarę. Skórę psa w miejscu ujęcia na wylot była przedziurawiona, a podniesienie tego kilku-funtowego ciężaru do żadnego wysilenia nie zdawało się ptaka powodować."

Puszczyk uralski fot. Marcin Lenart   www.birdwatching.pl

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci