Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : orlosep

Ptak jak widmo

krogulec14

4 stycznia ubiegłego roku zapytany przez Elę Wolny w "Marku wieczne Pióro" o swoje największe marzenie na 2013 rok odparłem, że... chciałbym zobaczyć w Polsce orłosępa! Marzenie było raczej z tych z rzędu pobożnych życzeń. Wszak ostatni raz na ziemiach polskich widziano w XIX wieku!

A jednak moje marzenie nie było aż tak bardzo fantastyczne. Otóż 22 i 23 maja tegoż roku w Polsce pojawił się orłosęp. Był niczym widmo; nikt go nie widział, a jednak był. Ptak ten, wykluty w 2012 roku w Hiszpanii, został wyposażony w nadajnik satelitarny i wypuszczony w czerwcu 2012 roku w Szwajcarii. Potomkowie Wilhelma Tella pragną przywrócić naturze gatunek wytępiony w 1887 roku przez swoich przodków.

Ptaka w Polsce namierzono w powiatach nowosolskim i świdwińskim. Czyli teoretycznie miał jakąś szansę polatać nad moją chałupą, a w okolicach Świdwina wykręcił na Niemcy i tyle go w Polsce "widziano". Marzenie ściętej głowy było naprawdę blisko!

Znalazłszy na Facebooku piękne zdjęcia Christopha Sieradzkiego z orłosępami i po uzyskaniu Jego zgody na opublikowanie na blogu, mogłem zaprezentować Wam zagadnienie. A jest ono godne uwagi również z powodu rozmiarów. Długość ciała orłosępa oscyluje w granicach 105 -125 centymetrów, rozpiętość skrzydeł 235 -275 centymetrów a w waga osiąga 5 a nawet 7 kilogramów! 

 Orłosępa lubię od czasu usłyszenia mitu, a może faktu, o śmierci Ajschylosa. Tą bardzo nietypową historię opisałem w "Posłańcu wyroczni", do którego zresztą zapraszam.

Ochrona i reintrodukcja ptaka w Hiszpanii i Alpach daje dobre rezultaty. Jego sytuacja tam staje się coraz bardziej stabilna. Niestety nie da rady powiedzieć tego o krajach Półwyspu Bałkańskiego, gdzie orłosępów wciąż ubywa.

 1653861_266719656825674_1822898059_n

Orłosęp, fot. Christoph Sieradzki  www.naturfotografie.la 

O liczebności orłosępa

krogulec14

Czasem lubię konkretne wiadomości. Na przykład na pytanie: ile, odpowiedź żeby brzmiała: tyle i tyle. Czasem jednak takich odpowiedzi po prostu nie ma.

Niedawno zapytałem Michała Radziszewskiego o populację orłosępa w Europie. Michał jest między innymi autorem tekstu do "Ilustrowanej encyklopedii ptaków Polski", więc pytanie skierowałem do bardzo kompetentnej osoby.

Odpowiedź, bardzo ciekawa, na tyle mi się spodobała, że postanowiłem Wam ją zaprezentować. Teraz i Wy poznaliście część źródeł na podstawie których szacuje się liczebność ptaków.

W pliku o nazwie BiE2004Sp3370.pdf znajdują się materiały ze wspomnianego przeze mnie podczas naszej rozmowy opracowania Birds in Europe: population estimates, trends and conservation status (BirdLife International 2004). Podane tam liczby pochodzą zasadnicza z końca XX w. i obejmują dane m.in. z Armenii, Azerbejdżanu, Gruzji, Rosji i Turcji, lecz należy uznać, iż chodzi w tym przypadku o tereny leżące w Azji, które nie powinny być brane pod uwagę. Gniazdowanie orłosępa w Albanii i Macedonii należy uznać za wątpliwe.

W pliku o nazwie gypaetus_barbatus.pdf, na stronie 8, w rozdziale 2.1 Distribution and population, znajdują się bardziej wiarygodne informacje, bazujące na danych z połowy lat 1990-tych. Według tego źródła, gatunek ten gniazdował wówczas w Andorze, Francji, Grecji i
Hiszpanii, a ponadto jest mowa o reintrodukcji orłosępa w Alpach -
Austrii, Francji, Szwajcarii i Włoszech. Łączna liczba par lęgowych na
terenie Unii Europejskiej w roku 1996 została oceniona na 93.

Z tego co mi wiadomo, w całej Hiszpanii w roku 1979 występowało zaledwie 19 par lęgowych orłosępa, lecz w roku 2003 stwierdzono tam już 84 czynne terytoria lęgowe. Reitrodukcję orłosępa w Alpach rozpoczęto w roku 1986. Do roku 2003 włącznie wypuszczono na wolność 121 osobników wyhodowanych w niewoli, czego rezultatem było 7 par lęgowych w roku 2003.

W internecie dostępne są z pewnością bardziej aktualne dane, ale
trzeba poświęcić trochę czasu, żeby znaleźć konkrety.

Przy okazji gratuluję ciekawego bloga.

Serdecznie pozdrawiam,

Michał Radziszewski

Orłosęp, fot. Cezary Pióro   www.cezarypioro.pl

Orłosęp - orzeł, czy sęp

krogulec14

         W "Ptakach" orłosęp. Nie inaczej mogło być na Plamce. Tym bardziej, że mam do dyspozycji tak ciekawy tekst o tych wspaniałych ptakach autorstwa Macieja Szymańskiego:

"... Nagle dziwny szum przypominający syczenie i świst niedużej trąby powietrznej nadciągnął gdzieś z boku. Ogromny ptak, wielgachny niczym szybowiec, rozpostarłszy skrzydła, sunął wprost na mnie. Czy to przestraszony moim nagłym zwrotem, czy też czymś innym, kolos ów wzbił się i minął mnie, owiewając wdzięcznym podmuchem wiatru. Skrzydlata trąba powietrzna sunąc, płynnie skryła się za skalą, pochylając się na jedno skrzydło, jak narciarz składający się w ostrym zakręcie. Zrozumiałem: coś takiego może strącić w przepaść i sarnę, i kozła, i człowieka".

Tak swoje spotkanie z bohaterem naszej opowieści opisał rosyjski pisarz I.Sładkow.

          Orłosęp brodaty (Gypaetus barbatus), bo o nim to właśnie mowa, jest ptakiem wzbudzającym tyleż emocji, co i kontrowersji. Ten wspaniały władca górskich przestworzy niewesoły los zawdzięcza swej budzącej szacunek, a zarazem niepokój, ponad metrowej postaci. Krążące z dawien dawna opowieści, których ślad odnajdujemy w przy tocznym cytacie, przypisują "brodaczowi" wielce gwałtowną i krwiożerczą naturę. Starzy azjatyccy i afrykańscy juhasi twierdzą bowiem, iż ulubioną dyscypliną łowiecką orłosępa jest zrzucanie nieszczęsnych ofiar (kozic, muflonów, a zwłaszcza owiec) ze skalnych grani w głębokie przepaście. Nie dziwota zatem, że europejscy starzy górale postanowili pozbyć się tak uciążliwego sąsiada. Zabrali się do tego na tyle skutecznie, że w 1830 roku brodaty orłosęp zniknął ze Słowacji, w 1887 ze Szwajcarii, a w 1894 z Rumunii. W Bułgarii, gdzie jeszcze w pierwszej połowie XX wieku ponoć się rozmnażał, w latach 1950-1980 obserwowano tylko 11 sztuk, z czego cztery niestety, już nie żyły. U nas, zdaniem dziewiętnastowiecznych ornitologów, nasz bohater "przed laty" gnieździł się w Karpatach.

 

          Emocje i kontrowersje wzbudzał orłosęp również wśród ornitologów. Trudno im bowiem było przyznać, że ten królewski ptak, którego rozpostarte, blisko trzymetrowe skrzydła o ponad ćwierć metra przewyższają rozpiętość skrzydeł naszego ogromnego bielika, a o pół metra wyciągnięte skrzydła szlachetnego orła cesarskiego, należy do nikczemnego stanu padlinożerców. Niepogodzeni z wyrokiem natury, zaczęli doszukiwać się w tym wspaniałym "obrzydliwcu" szlachetnych cech i... doszukali się. Jego skrzydła to nie ogromne, szerokie płachty służące przede wszystkim do szybowania, lecz długie i stosunkowo wąskie wiosła, którymi często pracuje w locie. Dziób, szpony i pazury ma orłosęp może nie całkiem orle, lecz wyraźnie potężniejsze niż u "marnych sępów". No i wreszcie argument koronny: orłosęp, i owszem, lubi skubnąć padliny, ale jest również łowcą! W tym momencie następuje zazwyczaj wyliczenie wszelkich znanych trofeów łowieckich brodacza: myszy, susłów, żółwi, kuropatw, a nawet jednego zająca i dwóch jagniąt. Nie potwierdzają się jednak legendy o strącaniu zwierząt w przepaście, chociaż orłosęp dysponuje narzędziem, które mógłby w tym celu wykorzystać. Są nim potężne skrzydła zaopatrzone w 60-70 centymetrowe pióra, których niezwykle sprężysta stosina (tak zwykli ornitolodzy nazywać twardą oś pióra) osiąga grubość 1 centymetra. Odstąpmy jednak od nudnej tradycji nakazującej widzieć w orłosępie myśliwego i przyjrzyjmy mu się takiemu, jaki jest.

     Poszukiwanie go w Europie to zajęcie dla wytrwałych, całe bowiem orłosępie pogłowie ogranicza się do około 50 par rozrzuconych po skalistych śródziemnomorskich wyspach, Pirenejach, środkowej i południowej Hiszpanii, Albanii, Grecji i Macedonii. Łatwiej o spotkanie z nim w Azji Mniejszej, na Półwyspie Arabskim i Afryce. Jeżeli jednak już znajdziemy się na jego terenach łowieckich, o spotkanie z gospodarzem nietrudno. Raz, że pędzi on żywot osiadły i nie w głowie mu migracje, dwa - że zwykł kilka razy dziennie patrolować całe swoje królestwo. Czyni to zazwyczaj samotnie i jedynie późnym latem można zobaczyć orłosępie rodziny zaprawiające w lataniu swoich jedynaków. Przywiązanie orłosępa do raz wybranego miejsca jest tak duże, że przez kolejne lata potrafi zajmować to samo gniazdo. Częściej jednak buduje dwa lub trzy gniazda położone w odległości 50-2000 m jedno od drugiego. Budowle te umieszcza na tak niedostępnych półkach skalnych, że może sobie pozwolić na osiedlanie się w pobliżu siedzib ludzkich. Mimo tej niedostępności gniazd życie rodzinne orłosępa zostało poznane bardzo dobrze. I to nawet nie dzięki zawziętości ornitologów, lecz dzięki ptakom trzymanym w niewoli. Wprawdzie orłosęp wystawiony na widok publiczny pokazowo rozmnażać się nie lubi, ale zdarzają się wyjątki od tej reguły. Doczekały się potomstwa orłosępy w b. stolicy Kazachstanu Ałmaty, powiodło się parze w Moskwie. Najsłynniejsza była jednak para z położonego wówczas w samym centrum miasta sofijskiego ogrodu zoologicznego. W latach 1915-1928, mieszkając w pomieszczeniu o wymiarach dużego pokoju, wychowała ona ośmioro piskląt.


          W odróżnieniu od większości znanych nam ptaków, orłosęp zaczyna myśleć o dzieciach nie na wiosnę, lecz już jesienią. Najczęściej w listopadzie przystępuje do budowy gniazda oraz planowania rodziny. Wybrawszy miejsce na gniazdo zaczyna gromadzić materiał budowlany. Fundamenty buduje najczęściej z gałęzi długości o 80-90 cm, przy wyborze tych legarów nie jest wybredny; mogą pochodzić zarówno z drzew liściastych, jak i iglastych (na przykład w Uzbekistanie upodobał sobie gałęzie migdałowców). Na okrągłej podstawie o średnicy 100-200 cm układa następnie cieńsze gałązki do wysokości nawet 1 metra. Zagłębienie w środku stosu wyścieła szczątkami skór, sierścią, szmatami lub wojłokiem.

          Wspomniane planowanie rodziny jest każdorazowo poprzedzone rytualnym złożeniem u stóp oblubienicy nowej gałęzi, niezbędnej w gospodarstwie domowym, tudzież złożeniem serii głębokich pokłonów. Wszystkie te starania prowadzą do tego, że mniej więcej w polowie grudnia samica znosi jedno (rzadziej dwa) płowe jaja, które następnie na zmianę z małżonkiem wysiadują. Harmonogram dyżurów w gnieździe wygląda tak, jakby ustalał go pan orłosęp: z 55-56 dób wysiadywania przypada bowiem na niego niespełna 17. Na przełomie stycznia i lutego w gnieździe pojawia się jedynak. Drugie pisklę, jeśli w ogóle zdoła się wykluć ze znacznie mniejszego jaja, jest skazane na zagładę już w pierwszych dniach życia. Czy nam się to podoba, czy nie, znika w przepastnych, zaczynających się ponoć niemal tuż za gardłem, żołądkach rodziców albo silniejszego braciszka lub siostrzyczki. Małe orłosępiątko na początku jest karmione mięsem, które rodzice zwyczajem prawdziwych orłów przynoszą mu w szponach lub dziobie. Mniej więcej co dwie godziny, po starannym wybraniu i poporcjowaniu, kawałki mięsa trafiają wprost do dzióbka niemowlęcia. Dieta trzytygodniowego maleństwa (wielkości gołębia) zostaje wzbogacona o coś jeszcze konkretniejszego: wśród kawałków mięsa zaczynają się pojawiać kości. Dwuipółmiesięczny młodzieniec, przystrojony już w całkiem poważne pióra, chwiejnym krokiem udaje się na pierwsze spacery, potykając się przy tym o zaśmiecające gniazdo reszty kości oraz skorupy żółwi, stanowiących regularny składnik jadłospisu. Krótko przed wylotem z gniazda czteroipółmiesięczne orłosępie nie może jednak mówić o regularnych posiłkach. 1-2-dniowe posty nie należą wówczas do rzadkości i mobilizują podlotka do wyruszenia w świat.


          Lato upływa orłosępiej rodzince na doskonaleniu młodzieńca w szkole przeżycia. Pod czujnym okiem rodziców uczy się latać, wyszukiwać i zdobywać pożywienie. Odżywiają się orłosępy przede wszystkim padłymi ssakami. W zdobywaniu strawy nie są zbyt natarczywe. Pozwalają innym padlinożercom zaspokoić głód, po czym same przystępują do ucztowania, często zadowalając się ogołoconymi kośćmi. Łykają je w całości, zdając się na znakomity system trawienny, radzący sobie błyskawicznie z najtwardszymi gnatami. Widziano na przykład orłosępa, w którego przepastnym gardle zmieściło się końskie żebro! Jeśli jednak porcja okazuje się zbyt wielka nawet dla orłosępa, unosi, ją i upuszczając z dużej wysokości, roztrzaskuje o skały. Taki sam los spotyka zamknięte niczym konserwy żółwie.

          Pełne usamodzielnienie się i pożegnanie z rodzicami następuje w październiku. W tym czasie orłosępi młodzian, podobnie jak wszystkie inne orłosępy, jest przepędzany przez rodziców z ich włości. Są natomiast tolerowani prawdziwi padlinożercy: sępy i ścierwniki, których gniazda znajdowano nawet w odległości 100m od orłosępiego.

          Z zakładaniem nowego, trwającego całe życie stadła młody orłosęp nie spieszy się. Musi wcześniej wystroić się w nowe, znacznie jaśniejsze, dorosłe piórka i dopiero po 5-6 latach staje na ślubnym kobiercu, buduje gniazdo... i tak dalej, i tak dalej.

Artykuł został opublikowany w czasopiśmie Poznaj Świat nr 3/1994 (458)

www.maciej-szymanski.pl

Posłaniec wyroczni

krogulec14

No to mleko się rozlało! A może i nawet zupa (niekoniecznie mleczna). Wszystkie osoby, które wzruszyły się losem Ajschylosa w "Greckiej tragedii" (mimo wszystko proponuję przeczytać przed rozwinięciem obecnego wątku), powinny zostać teraz przeze mnie przeproszone.

Orłosępa powinienem też przeprosić!

O co tu jest całe zamieszanie? Okazuje się, że znany z nietypowego zejścia z tego świata padołu i łez Ajschylos, to nie żadna tak ofiara nieszczęsnego przy- i w-ypadku, tylko przebiegły oszust i pozer.

Otóż temu, skądinąd wybitnemu, dramaturgowi wyrocznia obwieściła, że zginie przygnieciony domem. Wyrocznia jaka była taka była, ale wypadało się z nią godzić. Przecież i w w starożytnej Grecji porządek jakiś musiał być. I zdecydowana większość się z nią godziła. Ale Ajschylos nie! Cwaniaczek postanowił wziąć los w swoje ręce.

Przebiegły tragik wykombinował sobie, zresztą niby słusznie, że jak będzie unikał wszelkich budowli, to pożyje sobie dość długo. Albo i jeszcze dłużej.

Historia i mitologia nic nie mówią o tym jak spał. Czy stał się prekursorem sypiania w beczce, którego to wybitnym specjalistą został znacznie później Diogenes z Synopy. Mitologia wyraźnie jednak sugeruje, że bogowie greccy dość sprawnie sobie radzili z wszelkiego rodzaju niesubordynacją hochsztaplerów...

Jako, że sęp zajęty był zleceniem u Prometeusza, do roboty wyznaczono orłosępa. Ptak ten, wiadomo, jest obdarzony znacznie większym wigorem niż poczciwina sęp. Jak ofiara zbyt długo się męczy, to jej pomoże. A to nastraszy, że zawał gotowy, a to ze skały zepchnie...

Orłosępa, żeby nie zwlekał z robotą, obciążono żółwiem, zwierzęciem co dom na własnym grzbiecie nosi. Co było dalej to już wiecie.

Tak, tak. Bogowie nie tylko od picia bimbrozji byli. O interesy swoje też zadbać potrafili. I to jak mało kto! ;-)


www.cezarypioro.pl

Grecka tragedia

krogulec14

Jak wiemy porządna grecka tragedia musi zakończyć się nieuchronną klęską. Nad bohaterem dopełnia się jego fatum. Powinien być jeszcze tragiczny konflikt bohaterów, jednak zabrakło go z tego powodu, że obaj zamieszkiwali różne światy. Niemniej katastrofa była śliczna. Niczym z "Greka Zorby"...

Tu nadchodzi czas chóru greckiego którym będę ja. Przychodzi czas na przedstawienie bohaterów.

Orłosęp brodaty. Niewielka jego populacja żyje na południu Europy w trudno dostępnych górach. Żywi się głównie kośćmi padłych zwierząt, które zrzuca z wysoka na skały, aby takie potrzaskane mógł połknąć. To samo robi z żółwiami. Wzbija się w górę i spuszcza ofiarę na kamień aby się roztrzaskała. Czasami, gdy jest bardziej głodny, pozoruje atak. Jeśli jest w tym wiarygodny, to przerażone zwierzę spada ze skał i orłosęp ma ucztę.

Ajschylos. Jeden z trzech najwybitniejszych tragików ateńskich. Jest, na swoje nieszczęście, łysy jak kolano. Facet nawet nie domyśla się, że ta łysina jest jego owym fatum. Gdyby wiedział, ubrałby zwyczajnie kapelusz, albo inne okrycie głowy. Gdyby wiedział nie byłoby dzisiejszej notki. Tu kończy swoją robotę chór.

Jest rok 456 przed naszą erą. Na scenę wchodzą, a raczej wchodzi i wlatuje jeden z drugim bohaterem. Miejscem akcji jest piękna, piaszczysta plaża na Sycylii.

Na plaży nie ma żadnych turystów. Jest tylko kilku ludzi i nieświadomy zagrożenia, jakie ze sobą nieść może łysina, Ajschylos. Tragik jest poddenerwowany. Nie, nie denerwuje się nieszczęściem jakie zaraz zawiśnie mu nad głową. Wkurza go fakt zniknięcia kilkunastu kart z ostatniej tragedii. Jako, że nie jest to pierwszy taki wypadek, to złorzeczy tej swojej sycylijskiej rodzinie.

- Mafia - wyrywa mu się z ust.

Na te słowa wlatuje orłosęp. Jest już zmęczony. Dość długo lata z przyciężkawym żółwiem w szponach, a kamienia nie dojrzał żadnego. W końcu zauważył łysą jak kolano głowę tragika. Na bezrybiu i rak ryba a orłosępy celownik w rzucaniu żółwiem mają doskonały.

Na scenę weszła... kurtyna!

Orłosęp brodaty w obiektywie Czarka Pióro   www.cezarypioro.pl

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci