Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : dzieciol-zielony

Szatański chichot

krogulec14

Jest wielkości gołębia. Zielony. I chyba najpiękniejszy z wszystkich naszych rodzimych dzięciołów,

Pierwszego spotkania z dzięciołem zielonym pewnie nigdy nie zapomnę. Szliśmy z synem na jedną z pierwszych naszych wspólnych wycieczek na ptaki. Był styczeń, śnieg skrzypiał pod nogami. Na dworze panowały mróz i słońce. Nie wyszliśmy jeszcze z miasteczka, gdy uwagę naszą przykuł dzięcioł zielony, siedzący na ścianie niedokończonego domu i... skuwający tynk! Widocznie w szczelinach ściany ukryte były jaja owadów, które najwyraźniej przypadły do gustu naszemu dzięciołowi.


Następne spotkanie było nie mniej efektowne. Wielki kłąb zielonego pierza oderwał się od mrowiska i szybko odleciał za drzewa. Podeszliśmy do tego mrowiska i zobaczyliśmy w nim wielkie i głębokie dziury. Gdybyśmy nie widzieli odlatującego sprawcy, sądzilibyśmy, że zrobił to wandal w ludzkiej skórze. Dopiero później przeczytałem, że ptak potrafi zanurzyć się w mrowisku na metr głęboko. Zapomina się przy tym i sporadycznie daje się nawet schwytać człowiekowi w ręce. Gorzej gdy u wylotu dziury czai się lis. No cóż, nie od dziś wiadomo, że obżarstwo szkodzi. A zjeść mrówek to taki dzięcioł zielony potrafi! W ciągu dnia nawet tyle, ile zmieści się w szklance.

Dzięcioł ów ma charakterystyczne zawołanie. Przypomina ono donośny, szybki chichot, stąd w niektórych stronach kojarzono ów głos z szatańskim śmiechem. Jan Sokołowski porównuje go co prawda do rżenia koni, ale mnie ten szatański chichot, choć do tej pory go nie słyszałem, przekonuje bardziej. Zresztą przeczytajcie sami: "juch juch juch juch". Czy tak rżą konie? Kto nie jest przekonany do szatańskiego śmiechu, to niech posłucha sam.

Wspomniany już Jan Sokołowski zauważył, że dzięcioł zielony najbardziej aktywny jest w pochmurną pogodę. Podobno czarci śmiech dzięcioła zielonego był dawniej zapowiedzią deszczu. Profesor wyciągnął z tego wniosek, że nasz bohater musiał kiedyś gnieździć się w klimacie o odgraniczonych porach roku: suchej i deszczowej.

Do obserwacji dzięcioła zielonego mam duży fart. Mieszkam w okolicy poprzeplatanej dolinami Warty i Samy, gdzie nie brakuje liściastych drzew. Czasami widuję go nawet ze swojego okna jak przemieszcza się z drzewa na drzewo takim głęboko falistym lotem. Choć częściej słyszę jego głos, to czasem słyszę jego niesamowitywerbel. Jest on niesamowity, w ciągu sekundy ptak potrafi trzasnąć w drzewo nawet 24 razy!

mpEpbUFpIbh6c9iPy0noPVH139f15SjvK1XirX14
Dzięcioł zielony, fot. Robert Cieślak galeria autorska Roberta Cieślaka

Przyziemny dzięcioł

krogulec14

Tytułu mi użyczyło kilku ptasiarzy nazywając tak dzięcioła zielonego. Co by nie powiedzieć, to nazwa "przyziemny dzięcioł" do naszego bohatera pasuje jak ulał. Już Taczanowski w "Ptakach krajowych" napisał o nim: "Częściej siada na ziemi niż następujący." Owym "następującym" był blisko z nim spokrewniony dzięcioł zielonosiwy.

Przyziemność dzięcioła zielonego nie powinna budzić żadnego zdziwienia. Wielki amator mrówek (podobno potrafi zjeść ich nawet do objętości szklanki!) najwięcej "pokarmu" znajdzie tylko na ziemi. Zimą potrafi rozkopać mrowisko mrówki rudej nawet do 1 metra głębokości.

Do lęgów przystępuje, w porównaniu z innymi dzięciołami zazwyczaj późno. Dziuplę na gniazdo wykuwa w drzewach o miękkim drewnie, najczęściej w wierzbach i topolach, na wysokości 1,5 -10 m nad ziemią. Kuje zwykle 28 dni, co roku nową. Dość chętnie korzysta z cudzych dziupli. 

Najszybciej zaobserwujemy go na obrzeżach prześwietlonych lasów mieszanych i liściastych, szczególnie w dolinach rzecznych. W starych liściastych drzewostanach, w starych zapuszczonych parkach, gdzie rosną drzewa o miękkim drewnie, zwłaszcza topole, osiki i wierzby.

Dzięcioł zielony efektownie wspina się po pniach drzew, czasem także po budynkach, po ziemi skacze. Ma bardzo ciekawy głos (szatański śmiech), o którym Taczanowski mówił: "Z wiosny jest bardzo krzykliwy; głos wydaje gwiżdżący, czysty i donośny, a przytem dosyć przyjemny, w innych porach rzadko się odzywa."

IyDFVs7OktAzrVr3QsRl4TxUtoc3BOHftg93wzyb

Dzięcioły zielone, fot. Piotr Górny   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/2171-dzwoniec 

Obżarstwo szkodzi

krogulec14

Jak zapewne większość sympatyków Plamki wie dzięcioł zielony jest amatorem mrówek. Może się to wydać nieco dziwne, ale mrówki przekłada ponad wszystkie inne owady. Przy czym dzienne zapotrzebowanie dla tego ptaka wynosi około szklanki tychże stworów. Przez ten swój nieco nietypowy apetyt sporo czasu spędza na ziemi, gdzie w różnych miejscach wypatruje mrówek.

Dzięcioł zielony w obiektywie Henryka Janowskiego   www.henrykjanowski.pl

Na ostatnim spacerze znalazłem uszkodzone mrowisko. Zapyta ktoś kim był wandal, który uczynił coś podobnego? Odpowiedź jest prosta. Dzisiejszy bohater! Dzięcioł zielony za swoim przysmakiem potrafi wwiercić się w mrowisko nawet do jednego metra głęboko. Czasem rozdelektowany przysmakiem zapomina o Bożym świecie, o tym że w lesie łatwo jest się stać z myśliwego ofiarą. Zapomina, że u wylotu może zasadzić się na niego lis. No cóż, nie od dziś jednak wiadomo, że obżarstwo szkodzi.

Spotkane w lesie mrowisko

"Gdzie nikt nie będzie odbierał piskląt rodzicom"

krogulec14

www.cezarypioro.pl

W wojsku służyłem w artylerii przeciwlotniczej w stopniu bombardiera. Moim dowódcą był ogniomistrz W. Jednym z jego ulubionych powiedzonek były słowa: "nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu." Czy miał rację? Niech każdy oceni sam...

"Pewna starsza pani dostarczyła do Azylu dwa, zupełnie zdrowe, podloty dzięcioła zielonego, informując, że był jeszcze trzeci, ale uciekł. Te dwa ganiała po ogrodzie przez godzinę, ale w końcu je złapała. Stare ją napadały, ale się nie dała! Proszono, by je odniosła tam, gdzie je złapała. Tłumaczono, że to dla nich jedyna  szansa. Nie dało się. Pracownicy zostali wyzwani od nierobów i leni i oskarżeni o to, że nie chcą się zająć biednymi ptaszkami. Ona ledwo je złapała, wiozła spod Warszawy, a wy tutaj lenie od czego jesteście. Macie tylko wychować te ptaszki. Dostajecie je za darmo! Zdenerwowana starsza pani opuściła Azyl, wściekła na pracowników. Pracownicy Azylu zostali, wściekli na nią. Kopali mrówki w całej okolicy, ale nadeszły deszczowe dni i zdobycie odpowiedniej ilości pokarmu stało się zwyczajnie niemożliwe. Mimo wysiłku ludzi dzięcioły przeniosły się w krainę, gdzie nikt nie będzie ich odbierał rodzicom, a mrówek będą miały pod dostatkiem."

Powyższy tekst jest niemal wiernym cytatem pochodzącym z książki "Ptaki Polski" Andrzeja Kruszewicza. Przyznam, że mną wstrząsnął. Szanuję kobiety, szanuję wiek, ale nie potrafiłbym tak opowiedzieć o tej "starszej pani."

Do nabycia "Ptaków Polski" namawiam, bo książka jest naprawdę wyśmienita. Czasami dochodzę do wniosku, że ogniomistrz miał jednak rację...

Diabelski śmiech

krogulec14

 

Dzięcioł zielony w obiektywie Czarka Pióro www.cezarypioro.pl

Pierwszego spotkania z dzięciołem zielonym pewnie jeszcze długo nie zapomnę. Szliśmy z Arturem na jedną z pierwszych "profesjonalnych" wycieczek na ptaki. Profesjonalnych, bo z lornetkami i atlasem ptaków. Był styczeń, śnieg pod nogami, mróz i słońce. Tak pięknie, że chciało się po prostu iść. Nie wyszliśmy jeszcze z miasteczka, gdy uwagę naszą skupił dzięcioł zielony siedzący na ścianie niedokończonego domu i ... skuwający tynk! Widocznie w szczelinach ściany ukryte były jaja owadów, które najwyraźniej przypadły do gustu naszego dzięcioła. Musiały być dobrze ukryte pod tynkiem i ptak musiał go "nieco" skuć.

Następne spotkanie było nie mniej efektowne. Wielka kupa zielonego pierza oderwała się od mrowiska i szybko odleciała za drzewa. Podeszliśmy z Arturem do owego mrowiska i ujrzeliśmy wielkie i głębokie w nim dziury. Gdybyśmy nie widzieli odlatującego sprawcy, to sądzilibyśmy, ze był przed nami wandal w ludzkiej skórze.

Dwa pierwsze spotkania z dzięciołem zielonym powiedziały nam o nim dużo. Przede wszystkim, że ten rzadki w innych stronach ptak w naszej okolicy czuje się dobrze oraz jak bardzo lubi jeść mrówki. Znacznie później doczytałem, że potrafi w ciągu dnia zjeść ich tyle, ile zmieści się w szklance. Dzięcioł ów ma charakterystyczne wołanie. Przypomina ono donośny, szybki chichot, w niektórych stronach kojarzono ów chichot z "diabelskim śmiechem". Dzięki temu śmiechowi wypatrzenie ptaka nie jest specjalnie trudne. W mojej okolicy jest dużo ulubionych przez niego terenów z dolinami, starodrzewia nie brakuje toteż spotkania z zielonym bohaterem dzisiejszego wpisu do rzadkich nie należą.

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci