Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : puszczyk

Młody puszczyk

krogulec14

Myślę, że ten temat warto powtarzać co roku. Warto, bo czym nasiąknie za młodu mała sowa, tym na starość będzie trąciła. Historia zdaje się być dość mocno znana: znajduje ktoś młodą sowę, wzrusza się mocno jej losem i... zabiera ją do domu. Pomimo tego, że w pobliżu są jej rodzice! Nie mając zielonego pojęcia co ta sowa je, jakich warunków potrzebuje do życia.

Poniższa historia jest wzorcową. Od niej możemy się uczyć jak mamy postępować w przypadku, gdy na spacerze spotkamy sowę. Taką zupełną sierotę:

"Wiosną i latem najczęściej można spotkać młode puszczyki (Strix aluco).. Puszczyki gnieżdżą się w lasach, ogrodach i parkach z dziuplastymi drzewami.

Młode sowy, w zależności od stopnia rozwoju, pokryte są jasnym puchem lub pierwszymi dorosłymi piórami, spod których puch często jeszcze wystaje. Wyglądają dość nieporadnie i nieraz siedzą nisko na gałęziach drzew lub na ziemi.

TE PTAKI NIE WYPADŁY Z GNIAZDA!

Po pewnym czasie po wykluciu młode sowy samodzielnie opuszczają dziuplę (puszczyki) lub gniazdo (uszatki) i zaczynają poznawać otaczający je świat, w którym muszą nauczyć się funkcjonować. Znajdują się pod stałą obserwacją i opieką rodziców - tych ostatnich, dobrze maskujących się na tle drzew, często nie dostrzegamy.

JEŚLI MŁODA SOWA NIE KRWAWI, NIE JEST RANNA ANI WYRAŹNIE CHORA, POMOC CZŁOWIEKA JEST NIEPOTRZEBNA, A NAWET SZKODLIWA!

 

W większości przypadków sowom znajdowanym wiosną i latem przez ludzi podczas spacerów i wycieczek nic nie dolega. Czasem są atakowane przez ptaki krukowate (sójki, sroki czy wrony nękają też dorosłe sowy, bowiem po zmroku ptaki te stanowią dla nich zagrożenie), ale jest to naturalne zjawisko występujące w przyrodzie i nie należy w nie ingerować. Znajdując rannego ptaka wskazane jest jego zabranie i przekazanie do najbliższego azylu, jednak konieczna jest dokładna analiza jego stanu w celu stwierdzenia, czy taka interwencja jest naprawdę konieczna."

 11196241_1580608825546131_2115925156489106408_n

Fot. Ewa Cieciorko, tekst i zdjęcie pochodzą ze strony   Jasionówka. Historia i teraźniejszość.

Mała Sowa Albrechta Dürera

krogulec14

Myślę, że dzisiaj mogę parafrazować tytuł piosenki Alibabek i powiedzieć, jak dobrze mieć sąsiadkę. Ania, która skończyła "Historię sztuki" podrzuca mi co jakiś czas na bloga smaczny kąsek, z czego oczywiście bardzo chętnie korzystam. Niedawno podrzuciła mi sowę  Albrechta Dürera...

Albrecht Dürer uchodzi za najwybitniejszego niemieckiego artystę epoki renesansu. Był znakomitym malarzem, grafikiem, rysownikiem oraz teoretykiem sztuki. Pomimo tego na pewno nie wspomniałbym o nim na blogu ani razu gdyby jego obraz zatytułowany "Mała Sowa". Zasięgnąłem informacji i mogę zaryzykować stwierdzenie, że owa "Mała sowa" jest po prostu młodym puszczykiem.

W czasach twórczości Albrechta sowy, a więc i puszczyki symbolizowały najczęściej śmierć oraz żałobę. Nawiązywały nawet do Żydów, którzy nie rozpoznali w osobie Jezusa Chrystusa Mesjasza.

Przy okazji dość miło jest zauważyć, że nie tylko w Polsce panikowano na głos puszczyka. Również w Niemczech pohukiwanie tej sowy odbierano jako wróżbę śmierci. Tu i ówdzie u zachodnich sąsiadów nazywano puszczyka Totenvogel, czyli ptakiem śmierci. W związku z tym nie wiem czy jakimś wytłumaczeniem dla rodaków Johanna Wolfganga von Goethego będzie fakt, że to akurat niemiecki badacz przesądów, Ludwig Strackerjan, zauważył: "zapowiedzi i oznak śmierci jest tyle, iż człowiek przesądny musi zachodzić w głowę, dlaczego ciągle jeszcze żyje"!

malasowa

Albrecht Dürer "Mała sowa" 1508

Zygi i Zuza - historia sopockich puszczyków

krogulec14

Nie ukrywam, że bardzo lubię takie historie. 

-

Mija m-c odkąd historia podlotów puszczyków toczy się na naszych oczach, bo wymagała interwencji. Tych dwoje pierzastych maluchów straciło dziuplę, w której się wykluły. 29 lutego br. w centrum Sopotu ścięty został bowiem dziuplasty buk. Dzięki zaangażowaniu ZDiZ w Sopocie, zwłaszcza p. Marii Fengler ptaki dostały szansę na przeżycie. Odszukała kontakt do nas - do Eweliny Kurach i poprosiła o pomoc. Cały czas wspierała również nasze działania.
W lęgu były dwa ptaki. Nazwaliśmy je: Zuza vel Ulula i młodszego Ziemowit vel Zygi. Ich historia (zwłaszcza Zuzy) zakrawa na miano sopockich celebrytów... Po ścięciu drzewa, ptaki trafiły na dobę pod skrzydła SOSu. W międzyczasie zbudowana została budka lęgowa, którą powiesiliśmy na drzewie obok wcześniej ściętego. Ptaki nakarmione i zaobrączkowane trafiły do budki. A my obserwowaliśmy czy dorosłe wrócą do młodych. Wróciły, uff! Ale to jednak nie koniec historii... Co z tego, skoro rano starszy podlot wyszedł z budki i spadł na ziemię. Mieszkanka osiedla nie wiedząc jak postępować z młodymi sowami, przetransportowała Zuzę do schroniska dla zwierząt. Stamtąd puszczyk trafił do gabinetu wet. i ostatecznie do "Ostoi" - Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Pomieczynie. Dzięki obrączce udało się ustalić skąd ptak pochodzi. Mogliśmy więc znowu połączyć puszczykową rodzinkę. Fanfary - pełen sukces! Ptaki odnalazły się i odtąd są już nierozłączne. Sytuację stale monitorujemy. I w tym miejscu wielkie, wielkie podziękowania dla całej masy ludzi, która włączyła się w akcję ratowania Zuzy i Zygiego, doglądania sytuacji przez ten m-c. Wolontariusze SOSu, ekipa z Ostoi, pracownicy ZDiZ, okoliczni wyedukowani mieszkańcy, nasze rodziny a nawet Sopocki Klub Taternictwa Jaskiniowego - oklaski za świetną organizację! Młode puszczyki rosną jak na drożdżach, świetnie już latają. A my po sezonie lęgowym zmienimy lokalizację budki. Zawiśnie z dala od ulicy i ruchliwego miejsca spacerowego. Wszystko po to, by w przyszłości kolejne podloty (bo liczymy na długie lata sukcesów lęgowych) nie wpadały w ręce nieświadomych ludzi. Pamiętajcie, że zabierając zdrowe angażujecie czasami rzeszę ludzi do podejmowania zbędnych działań. A być może Ci ludzie, a zwłaszcza środki finansowe przydałyby się na inny cel.
Co zatem robić jeśli znajdziecie młodą sowę? Pamiętajcie, że należy sprawdzić czy ptak jest zdrowy czy wymaga interwencji (np. jest pokaleczony, połamany, osłabiony). Jeśli jest zdrowy, posadźcie go na gałęzi lub w innym miejscu, które zapewni im bezpieczeństwo (ograniczy dostęp drapieżników kotów, kun, ciekawskich ludzi...). To najlepsza pomoc! A to normalne, że podloty sów szybko opuszczają miejsce lęgu i rozchodzą się po konarach drzew - taka ich strategia ochronna przeciw drapieżnikom.. Czasami spadają. Zwykle radzą sobie same, wdrapując się po pniu za pomocą szponów i dzioba. Są też pod opieką rodziców, o czym można się przekonać. Próbują bowiem odstraszyć intruzów, sygnalizują ostrzegawczym głosem, podlatują w pobliże.
Pomocy szukajmy tylko w przypadku znalezienia chorych ptaków. Najlepiej w ośrodkach rehabilitacji dla dzikich zwierząt lub gabinetach weterynaryjnych, które z nimi współpracują. Zawsze też możecie skontaktować się z nami i doradzimy co robić.

Tekst: Ewelina Kurach

Zygi i Zuza miały wielkie szczęście w swoim nieszczęściu. Z pomocą ruszyły im osoby kompetentne. Bo pomagać też trzeba umieć. Przypominam: nie zabieramy młodych sów! Bo to, że pisklę sowy (czy innego ptaka) wygląda jak ostatnia sierota, nie oznacza iż tą sierotą jest. Szybciej człowiek zostawi swoje dzieci, niż jakakolwiek sowa. Zabieramy jedynie pisklęta ranne, bądź kontuzjowane. Zdrowe ustawiamy poza zasięg kocich pazurów i odchodzimy. Nie denerwujemy dorosłych sów.

Ps. Puszczyki zdążyły zrobić medialną karierę. Historia ich, dość burzliwego, dzieciństwa prezentowana była w Magazynie ekologicznym Radio Gdańsk czy w Magazynie Kaszuby (nie tylko dla Kaszubów). Warto z nimi się zapoznać, bo po prostu są piękne i pouczające.

12495133_1086597668049184_8151171910317955207_n

Ziemowit vel Zygi i Zuza vel Ulula - podloty puszczyka, fot. Ewelina Kurach

 

Ptaki zostały zaobrączkowane. Dzięki temu możliwe było dalsze śledzenie ich losów, ustalenie miejsca lęgu. A życie pokazało, że w tej historii ten fakt miał duże znaczenie... fot. Maria Fengler

1934732_1086611284714489_3701074291605622487_n

ZDiZ w Sopocie wywiesił budkę lęgową. Chcieliśmy w ten sposób zwiększyć szansę na to, że młode ptaki w bezpiecznych warunkach doczekają powrotu rodziców i podjęcia przez nich karmienia fot. Ewelina Kurach

 

Zygi i Zuza po niemal m-cu od podjęcia interwencji fot. Katarzyna Iwan-Malawska

12936588_1086837364691881_7978367678236758977_n

Samica puszczyka - identyfikacja po vocalu oczywiście Emotikon wink Dzień i noc na straży swoich dzieci fot. Katarzyna Iwan-Malawska

Dowód szczególnej zapalczywości

krogulec14

W wędrówkach po "Ptakach krajowych" z Władysławem Tacznowskim doszedłem dziś do puszczyka. Zawsze o tej sowie miałem dobre zdanie, lecz po przypomnieniu sobie o "szczególnej zapalczywości", czyli odwadze z jaką ptak potrafi bronić swoje pisklęta, nabrałem do niego jeszcze większego szacunku.

Puszczyk jest mieszkańcem obrzeży lasów, większych starych parków, osiedla się również w sąsiedztwie siedzib ludzkich, często wnikając nawet do większych miast. Gniazda zakłada w przestronnych dziuplach na różnych wysokościach, na strychach, w wieżach kościołów, niekiedy w starych gniazdach wron i drapieżników. Dorosłe ptaki są agresywne w pobliżu gniazda. Pary gniazdują oddzielnie.

"Znajduje się we wszystkich lasach, w sadach, w opuszczonych murach, w miastach i w budynkach gospodarskich. Niektóre przenoszą się na zimę z lasów do budynków, ale nie zmieniają okolicy, i nigdy dalszych podróży nie odbywają.

Gnieździ się po rozmaitych obszernych dziurach, jakoto: w barciach, dziuplach, strzechach, po wieżach, w szczelinach starych murów i skał, lub niekiedy w opuszczonych gniazdach wron i dziennych drapieżnych, umieszczonych w mocno zasłonionem miejscu. W każdem razie nie urządza żadnego własnego posłania, niesie 4 lub 5 jaj, które samica wysiaduje, a samiec trudni się dostarczaniem żywności.(...) Niekiedy daje nawet dowody szczególnej zapalczywości, jak tego sam byłem naocznym świadkiem: gdy do dziupla w którem były sowięta dosyć już podrośnięte, wlazł po drabinie kozak, i sięgnął po nie ręką, niespodzianie zjawiła się sowa i tak nagle natarła na napastnika, że mu pazurami mocno kark podrapała.""

W Polsce puszczyk występuje średnio licznie i jest najczęściej spotykaną sową. Jest gatunkiem osiadłym. Jego pożywienie składa się głównie z gryzoni: myszy i norników, w miastach - ze szczurów, poza tym z owadów i z ptaków, spośród których około 1/3 to wróble. Poluje z zasiadki, lub w locie. Jest aktywny nocą. Jak wszystkie sowy potrafi dokładnie zlokalizować zdobycz za pomocą słuchu nawet z odległości 100 m, przy czym doskonale manewruje między drzewami w słabym świetle gwiazd.

"Główne jej pożywienie stanowią myszy, szczury i inne drobne ssące, które łowi w budynkach, po lasach i wszelkich zaroślach, wybiera także niemało drobnych ptaków z nocnych kryjówek, a nie zdarzyło mi się nigdy widzieć, aby napastowała większe ptaki, jak np. kuropatwy lub gołębie; co stwierdzać zdaje się ta okoliczność, że często w gołębnikach przesiadując nie tyka swojskich gołębi."

W ciągu dnia pozostaje ukryty w dziuplach lub siedzi na konarach w pobliżu pnia. Lot powolny, lecz jest bardzo zręczny, zwłaszcza gdy atakuje ofiarę. Żyje w parach przez cały rok. 

"We dnie słabo widzi, przepędza więc je ukryta w miejscach zacienionych, jako to: między gęstemi gałęziami, w strzechach, w dziurach starych murów, w obszernych dziuplach i w pustych barciach. Dobrowolnie wśród dnia kryjówek tych nie opuszcza, a wystraszona siada w bliskości i człowieka bardzo blizko dopuszcza. O zmierzchu wylatuje na łowy. Lata bardzo cicho, lekko i powolnie, lecz pracowicie. Głosy wydaje rozmaite: wieczorem po wylocie z ukrycia odzywa się głosem przeciągłym do śmiechu ludzkiego podobnym, lub też zgłoski ku-wik, ku-wik, ku-wik... kilka razy szybko powtórzone naśladującym. Z wiosny wabią się po całych nocach donośnem przeciągłem hukaniem, a od czasu do czasu odzywają się wyżej wymienionemi głosami, które i w jesieni powtarzają; przez lato i zimę są więcej milczące. Łatwo te głosy naśladować, ale trudno sowę zwabić, gdyż nie chce na to przylatywać. Zabobonne pospólstwo różne znaczenie tym głosom przypisuje; jedni uważają je za śmiechy złych duchów, inni, wiedzący że od sowy pochodzą, poczytują je za przepowiednie śmierci lub narodzenia."

Myślę, że po tej lekturze nikogo nie zdziwi fakt iż o puszczyku, po bocianie białym i jerzyku, na blogu piszę najczęściej.

 mPRXVgZHsmAgO9uShvdBOrxCwz2LOqi8U9BwKpVK

Puszczyk, fot. Dorota Makulec   www.dorotamakulec.pl 

5. O puszczyku*

krogulec14

Dzisiejszy wpis to ukłon i pytanie do Romualda Mikuska. Romuald, jak mało kto zna się na sowach, więc myślę, że słowa Fizjologa "O puszczyku" Mu się spodobają. Było nie było jest to tekst pochodzący z czasów starożytnych. Pani Doktor Katarzyna Jażdżewska, Autorka przekładu Fizjologa, przysłała mi zdjęcie starożytnej mozaiki z Neapolu.

Pamiętając jak ciekawie wyjaśnił mi, że "Jastrząb" Józefa Chełmońskiego to nie pustułka, jak sądziłem, ale rzadki u nas kobczyk, zwrócę się do Niego z prośbą o rozszyfrowanie ptaków z zaprezentowanej poniżej mozaiki. Myślę też, że zdjęciem zainteresuje się też Justyna, która w końcu już niejedną piękną mozaikę wykonała...

-

[1] Mówi Psalmista: "Jestem jak puszczyk w ruinach".

[2] Fizjolog powiedział o puszczyku, że ptak ten woli noc od dnia.

[3] Tak samo Pan nasz Jezus Chrystus: pokochał nas, żyjących w ciemności i w cieniu śmierci, czyli lud pogan, bardziej niż lud Żydów, którzy otrzymali synostwo i obietnicę ojców. Z tego powodu Zbawiciel rzekł: "Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu dać wam królestwo" itd.

[4] Lecz powiesz mi, że puszczyk jest nieczysty według Prawa, jak więc może być przyrównany do osoby Zbawiciela? Dobrze, a czyż nie mówił Apostoł: "Nieznającego grzechu dla nas uczynił grzechem"? Samego siebie umniejszył, aby wszystkich zbawić i abyśmy zostali wywyższeni.

Dobrze zatem powiedział Fizjolog o puszczyku.

* PUSZCZYK (nyktikórax) - dosłownie "nocny kruk", być może sowa uszata (Asio otus).

Źródło: "Fizjolog", przeł K. Jażdżewska, Warszawa 2003, wyd. Prószyński i S-ka, seria "Biblioteka Antyczna"

mozaika

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci