Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : lelek

Lelek na tle zadowolonej kozy

krogulec14

Mam już prawie gotowy tekst wystąpienia ambasadorskiego na "Przyrodę Wartą Poznania". Prawie, bo wysłałem go Annie, która go skoryguje. Anna na "Plamce mazurka" jest osobą bardzo ważną. Odrzuci z tekstu nudniejsze fragmenty, zostawi to co najlepsze.

Justyna szykuje diaporamę. Będą na niej się znajdować ptaki, o których opowiem. Stąd też tytuł mojego wystąpienia nosi tytuł "Plamka mazurka Pod kreską". "Pod kreską" nosi tytuł blog Justyny. Mam nadzieję, że ta spółka (Plamka mazurka Pod kreską) zrobi jeszcze coś dobrego.
A z Justyną współpracuje mi się bardzo fajnie. Na przykład tak jak dzisiaj. Marek, jakiego chciałbyś lelka? - Na tle zadowolonej kozy. No bo jak wiadomo, koza wydojona, to koza zadowolona. A lelek to przecież kozodój. Po krótkim czasie dociera do mnie poniższy rysunek lelka z zadowoloną kozą...
Skoro już tyle powiedziałem o lelku, to pochwalę się co o nim w swoim dykcjonarzyku zebrałem:
Ogólnie się przyjęło, że lelek jęczy. Choć u Sokołowskiego warczy. Jego raz wyższe, raz niższe „errrrrr” przechodzące w „orrrrrr” ma również znaczenie śpiewu.
Właściwie to jest nieważne co robi. Jęczy czy warczy. "Errrrr" czy "orrrrr" woła. Istotne jest to, że pijaków na bagna wyprowadza.

 28534216_999807446838684_1239337033_n

Lelek (na tle zadowolonej kozy), rys. Justyna Kierat   justynakierat.blogspot.com

Mityczny praptak

krogulec14

...słońce mozolnie znika za czubkami najwyższych drzew

odczucie delikatnego chłodnego

powietrza robi się coraz bardziej wyraźniejsze

 

 

 

MITYCZNY PRAPTAK

 

  Czerwcowe  wieczory pozostaną długo w mojej pamięci i pomimo, że nie będzie to opowieść z cyklu romantyczna epopeja jednak spokojnie można było by porównać ją z niezapomnianymi chwilami w życiu każdego człowieka.

  Zapewne nie każdy spędził samotnie noc w lesie w otoczeniu w którym nie ma żywej duszy i nie ma do kogo dzioba otworzyć ale tak naprawdę to jedyny sposób na spotkanie się oko w oko z mitycznym ptakiem jakim jest lelek kozodój.

  O nim właśnie chciałem opowiedzieć, kto jednak wie co mam na myśli, wie również że las nocą żyje nieco innym życiem i z pozoru ciszy i spokoju jakim koi, potrafi "wystawić" nie jedno nocne przedstawienie, które pozostaje na długo w pamięci.

  Człowiek otoczony jedynie cienkim poliestrowym namiotem, bez światła a przy tym cichutko jak mysz zastygający w bezruchu w oczekiwaniu na mitycznego ptaka o którym krąży tak wiele legend, myśli, widzi i słyszy w nocy nieco inaczej.

  Lelek wielkością zbliżony jest do kukułki, długością skrzydeł i sylwetką w locie przypomina jednak ptaka drapieżnego, prowadzi skryty tryb życia, aktywny o zmierzchu i w nocy, w dzień z reguły siedzi na ziemi lub na gałęzi w bezruchu z zamkniętymi oczami.

22656327_1967067610207858_1232458610_n

Lelek (Caprimulgus europaeus) Canon Eos 50D obiektyw canon Lens EF70-200mm f/4 L USM + TC Extender 1,4

 

  Kamuflaż który tworzą jego pióra jest jednym z najdoskonalszych jaki widziałem pośród ptaków, podobny jedynie posiada krętogłów, imitacja kory powoduje, że siedzący ptak na ziemi jest niewidoczny, zrywa się tuż przed nadchodzącym człowiekiem.

  Samca można odróżnić w stosunkowo łatwy sposób od samicy a mianowicie po dużych jasnych plamach na końcach skrzydeł i po biało zakończonych sterówkach, które dobrze można zaobserwować w locie.

  Obecność samca w terenie zdradza śpiew tokowy trwający zwykle minutę i trzaskanie skrzydłami w trakcie lotu godowego.

  Przylatują do Polski w kwietniu i maju następnie po odbyciu lęgów odlatują w sierpniu i wrześniu.

  Spostrzec lelka jest niestety niezwykle trudno zwłaszcza w dzień za to bardzo łatwo go usłyszeć kilkadziesiąt minut po zmroku, jego specyficzny głos wpędza człowieka w swoisty trans który faktycznie może jak mówią stare opisy "wyprowadzić pijanego na bagna z których nie było już powrotu...

 

  Pisał Władysław Taczanowski...

 

"Żyje w ścisłem jednożeństwie. Lęg jego trwa prawie przez cały czas pobytu, od początku bowiem Maja do końca Sierpnia spotyka się świeże zniesienia; dla nocnych jednak obyczajów trudno skontrolować czy się więcej gnieździ nad raz. Gniazda żadnego nie urządza, lecz wprost na nagiej ziemi w lada dołeczku, między wrzosem, suchemi gałęziami, wiórami, kamieniami lub w kolei nieuczęszczanej drożyny, nieregularnie 2 jaja, które obje na przemiany wysiadują.”

 

  Lelki nie budują gniazd, składają jaja na ziemi, wysiadywanie trwa 16 – 21 dni i zaczyna się z od złożenia pierwszego jaja. podobno niepokojony ptak potrafi przenieść jaja w dziobie w inne miejsce ale to nie potwierdzone informacje.

  U lelków występuje dymorfizm płciowy – samce na końcach dwóch skrajnych sterówek i trzech skrajnych lotek posiadają białe plamki, takich plamek brak u samic.

22627567_1967067783541174_648321379_n

Samiec lelka z wyraźnie widocznymi biało zakończonymi sterówkami Canon Eos 50D obiektyw canon Lens EF70-200mm f/4 L USM + TC Extender 1,4

 22635077_1967067800207839_628354836_n

Lelek (Caprimulgus europaeus) ISO 1250 1/250s korpus Canon Eos 50D obiektyw canon Lens EF70-200mm f/4 L USM + TC Extender 1,4

 

22657099_1967067793541173_779114689_n

Lelek (Caprimulgus europaeus) ISO 1600 1/200s korpus Canon Eos 50D obiektyw canon Lens EF70-200mm f/4 L USM + TC Extender 1,4

 

  Ptaki te charakteryzują się słabymi i małymi nogami, nie potrafią zbyt długo chodzić, dlatego zrywają się do lotu nawet wtedy kiedy odległość do pokonania jest niewielka.

  Dziób krótki otoczony drobnymi piórami służącymi do naprowadzania ofiary do wielkiej paszczy, dzięki której doskonale chwyta owady w locie, łowi chrząszcze, koniki polne, świerszcze i ćmy.

  Niespotykaną ciekawostką jest tzw. grzebyk  wytworzony do pielęgnacji piór wokół dzioba, umiejscowiony na środkowym palcu nogi oraz fakt że lelki w ciągu dnia potrafią zapaść w letarg jeśli warunki atmosferyczne się pogorszą.

  Według ludowych wierzeń, lelki przylatywały do stad kóz i piły ich mleko z wymion, według innych legend zbierały się w pobliżu domu umierającego człowieka, zrównując swój śpiew z oddechem konającego. 

 

  Ale do rzeczy...

  Otrzymuję telefon od kolegi leśniczego Zbyszka z informacją o tym, że słyszał kilka dni temu odzywającego się w lesie lelka, oczywiście nie czekając chwili dłużej, po kilku godzinach pojawiamy się w lesie i przeprowadzamy dyskretną ogólną obserwację otoczenia.

  Pierwszy ptak odezwał się około godziny 21.30, szybko odpowiedziałem na jego wołanie i dosłownie po kilkunastu sekundach lelek pojawił się nad naszymi głowami, trzepocąc przy tym swoimi długimi skrzydłami ułożonymi w literę V.

  Nie ukrywam, że moje zaskoczenie i zdumienie było ogromne, piękna sylwetka kozodoja w locie przypominająca na pierwszy rzut oka ptaka drapieżnego i głos wprowadzający w pewnego rodzaju trans spowodował że postanowiłem nieco zgłębić ten temat a może nawet uwiecznić coś na choćby jednym kadrze ?

 

 22635047_1967067640207855_1138697056_n

Lelek (Caprimulgus europaeus) Canon Eos 50D obiektyw canon Lens EF70-200mm f/4 L USM + TC Extender 1,4

 

Miejsce które wybrałem na spotkanie z lelkiem to spore wyrębisko w głębi lasu sosnowego otoczone brzozami oraz mniejszymi uprawami świerkowych choinek, dużo pozostałości po wyrębie, kora, suche gałęzie, pnie, miejsce nie odwiedzane przez ludzi a jeśli już to rzadko.

  Po kilkuminutowej obserwacji terenu od razu rzucił mi się w oczy sporych rozmiarów suchy korzeń, który leżał mniej więcej na środku wyrębiska i jakby zapraszał mnie do siebie.

Uznałem, że ptak mógłby sobie spokojnie na nim siadać, wyrastało z niego sporo suchych kłączy i odrostów, teren w około czysty, w tle przepiękny las i tym sposobem i tu właśnie kilka metrów od niego postanowiłem usadowić się z czatownią i resztą sprzętu.

  Pierwsze podejście zaplanowałem skoro świt wtedy kiedy to ptaki są teoretycznie najaktywniejsze...

 22685130_1967067620207857_278768980_n

 

Mobilna czatownia umiejscowiona w środku lasu

 

  Jest godzina 3.00, powoli zbliżam się w ciszy w upatrzone wcześniej miejsce, delikatny półmrok sprawia, że suche gałęzie których nie sposób ominąć powodują że cała okolica wie już o mojej obecności.

  W oddali słyszę szczekanie kozła i specyficzny, przeplatający się z nim tajemniczy głos lelka, który nieco napawa mnie optymizmem.

  Rozkładam delikatnie czatownię i zasiadam, po kilku minutach w zupełnej ciszy podaję głos ptaka w oczekiwaniu na jego odpowiedz, niestety błoga cisza...

  Do codziennych odwiecznych spraw budzą się sójki, dzięcioły, rudziki w oddali słychać kukułkę i inny ptasich sprzymierzeńców prezentujących swój rozmaity  repertuar.

  Niestety najbardziej wyczekiwanego głosu nie usłyszałem tego ranka, nic nie przerwało ciszy w którą się tak precyzyjnie wtopiłem...

  Zasiadka zakończyła się kompletną porażką, nic się nie pojawiło, lelki w ciągu dnia udają się na odpoczynek i w żaden sposób nie współpracują choć słyszałem inne opowiadania, nie miałem jednak najmniejszego zamiaru poddać się tak łatwo.

  Jeszcze tego samego dnia pojawiłem się na  miejscu około godziny 19.00, scenariusz podobny, szybkie a zarazem ciche rozkładanie czatowni, sprawdzenie odległości, ustawianie aparatu i ponownie zastyganie niczym figura z wosku w oczekiwaniu na kozodoja. 

  Godzina 21.00 słońce mozolnie znika za czubkami najwyższych drzew, odczucie delikatnego chłodnego powietrza robi się coraz bardziej wyraźniejsze, chcąc sprawdzić aktywność głośnika, odtworzyłem jednorazowo krótki głos lelka.

  Po niespełna kilku minutach słyszę nad głową dość dziwny trzepot przelatującego ptaka, pierwsze skojarzenie padło na sójki, które skrzeczały jeszcze przed chwilą nieopodal ale coś mnie tknęło by spojrzeć  na korzeń...patrzę i oczom nie wierzę, dostojny lelek siedział sobie spokojnie i jak gdyby nigdy nic  obserwował okolicę.

 

 22627482_1967067796874506_434916186_n

 

Lelek (Caprimulgus europaeus) ISO 1250 1/40s korpus Canon Eos 50D obiektyw canon Lens             EF-S18-55mm f/3.5-5.6 IS

 

  Delikatnie podnoszę dłoń w kierunku spustu migawki by   móc uwiecznić dostojnego gościa, poprawiam niewygodną pozycję, oko do wizjera, spojrzenie i widzę odlatującego już ptaka.

Frustracja ogromna, wydawać by się mogło że drugiej takiej szansy nie będzie i trzeba pogodzić się z losem ale po chwili okazuje się że nie...

  Lelek krążył wokół czatowni niczym latawiec raz po

raz charakterystycznie klaskając skrzydłami i  wydawając swój specyficzny głos wpędzający człowieka w magiczny trans.

  Ptak siadał na korzeniu lub obok wprost na ziemi, przyleciał tej nocy jeszcze kilka razy, udało się wykonać również zdjęcia bez użycia lampy.

  Ptaki chętnie oblatywały czatownie w promieniu około 10m, czasami lelek leciał prosto w obiektyw poczym tuż przed zderzeniem wzbijał się do góry, wrażenie niesamowite i adrenalina spora, czasami siadały na ziemi obok mnie lub na pobliskich wysokich sosnach, widziałem wtedy ich czerwone oczy, które dodatkowo uruchamiały moją wyobraźnię.

  Na korzeniu siedział zawsze kilkanaście sekund poczym wzbijał się i znikał w ciemnościach by po kilku minutach wrócić.  

  Po 22.00 pozostawały już tylko zdjęcia przy użyciu lampy błyskowej a co ciekawe siedzący ptak nieszczególnie zwracał uwagę na błysk lampy, wręcz przeciwnie, częstotliwość jego przylotu była jakby częstsza.

  Natarczywe podawanie głosu z głośnika spowoduje, że ptaki szybko przestaną reagować i cała zasiadka spełznie na niczym, dlatego należy uzbroić się w cierpliwość i zaufać intuicji.

  Należy wabić delikatnie i z wyczuciem, jeśli ptak nie odpowiada po kilku sekundach, przerwać na kilkanaście minut, lelek jest zapewne w pobliżu i doskonale nas słyszy i to on zdecyduje kiedy rozpocznie swoje nocne przedstawienie...

* * *

Tekst i zdjęcia: Karol Fornalczyk   Inne zdjęcia i fotoopowieści Karola znajdziemy na    www.karolfornalczyk.republika.pl

Artur Międzyrzecki "O lelku"

krogulec14

To nadawanie drwiących imion!
Te szydercze zaklęcia gorsze od sideł!

Caprimulgus europeus: jaki to był inteligentny ptak
Jaką miał przyszłość przed sobą
Oczywiście: zanim go nazwano lelkiem kozodojem
Woła odtąd: erreur horror erreur
Nie jestem waszym lelkiem przeklęci!

Ale nie waży się za dnia wzlatywać na ziemię
Nigdy się nie prostuje
Stracił pewność siebie
Niepokoi się byle czym
I nie buduje nawet gniazda
Nie ma do tego nerwów
Skarży się czasem przyjaciołom: ach jestem ruiną ptaka
Zewłokiem jestem nicością
I ze łzami w oczach pożera
Wielkie ćmy i żuki gnojowe
Zastanawiając się do ostatniej chwili
Czy w ogóle warto otworzyć gębę
I coraz rzadziej klaszcze skrzydłami
Choć tak niegdyś lubił okazywać podziw naturze
Na wrzosowiskach w słońcu

Albo głuptaki sulidae
Nawet pedanci zwracają uwagę na wytworność ich lotu
I niestosowność danej im nazwy
Również trzewikodzioby choćby miały naprawdę
Dzioby podobne do wielkiego chodaka
Można by nazwać grzeczniej
I czy nie odnosi się to do takich jeszcze nazw
Jak dławigad
trupiak
brudnik
szczurek
gapa
I tak dalej

20160527_212233 

Lelek, fot. Karol Fornalczyk     www.karolfornalczyk.republika.pl

W drodze do Wyraju

krogulec14
Lelki zrobiły już to co do nich należało, czyli przytransportowały w łona brzemiennych kobiet dusze, wychowały pisklęta i są teraz w drodze do Wyraju. W tej długiej drodze towarzyszą im w formie ptaków ludzkie dusze, te bardziej leniwe jak wiemy uczepiły się piór żurawi i w ten sposób odbywają wędrówkę. W świetle nauki owym tajemniczym Wyrajem będzie środkowa i południowa Afryka, gdyż tam spędzi zimę nasz tajemniczy kosmita. W świetle mitologii naszych przodków droga do celu lelków nie była krótsza.
Ludzie wyrośli już z lęku przed lelkiem, choć na głos czy widok sowy jeszcze czasem ściszą głos, lekko się zatrwożą. Myślę, że gdyby wiedzieli iż w tym ptaku, którego nie wiedzieć dlaczego nazywano kiedyś kozodojem, skrywał się czasami zły duch, to on budziłby szybsze bicie serca.
Nie będę wnikał czy demon, w którego zamienił Stwórca przeklinając pierwszą żonę Adama, Lilith ma kształt lelka. Wystarczy przecież krztyna wyobraźni żeby w tym ptaku dostrzec stwora który istniał u zarania dziejów.
 
Jeden z lelków w drodze do Wyraju znalazł sobie dość nietypowe miejsce. Zamiast drzemać na wrzosowisku, albo przy prawdziwku na skraju iglastego boru postanowił odpocząć na bezpiecznym od drapieżników parapecie. Tu sfotografowany przez Gabriela (myślę, że nie przypadkowo wybrał gospodarza o takim imieniu), odpoczął w dzień, a wraz z nastaniem zmierzchu ruszył w dalszą drogę. I nic w tym dziwnego, wszak ciemności są krainą naszego bohatera. 
 21769802_1537976986293344_2119389728_n
 
Lelek, fot. Gabriel Leniar

W domu księcia ciemności

krogulec14

Jak zapewne zauważyliście tematu gniazd na "Plamce mazurka" zwykle staram się wystrzegać. Jednak fotografia Sławka Młynarskiego sprawiła, że postanowiłem zrobić wyjątek w zagadnieniu. Patrząc na wybornie wkomponowanego kolorystycznie w tło lelka myślę, że czasami mógłbym szybciej go... nadepnąć niż zauważyć! Lelek, książę ciemności, ma aurę niesamowitości chyba od zawsze. Na przykład nasi przodkowie widzieli w nim gościa, który starał się pijanego zaprowadzić na bagna aby się utopił. Legendy o dojeniu kóz zna chyba każde z Was

Pewnie nie jestem odosobniony w mniemaniu, że mógłbym naszego lelka przydepnąć. Wszak sam Jan Sokołowski zauważył, że"

"W dzień lelek siedzi spokojnie na ziemi w cieniu krzewów, pośród odpadków kory, na pochyłym pniu lub wywróconym drzewie. Dzięki barwie ochronnej, łudząco podobnej do kory, w zupełności ginie w otoczeniu i łatwiej można go nadepnąć niż spostrzec.  Siedzi płasko, zwrócony dziobem ku światłu, dzięki czemu ciało jego nie rzuca cienia i tym bardziej zlewa się z tłem. Jeżeli chce postąpić kilka kroków naprzód, aby dostać się w korzystniejsze oświetlenie, nie idzie normalnie, jak inne ptaki, lecz najpierw kiwa się całym ciałem w prawo i w lewo, a dopiero po tej ceremonii rusza z miejsca. Gdy stanie u celu, znów zaczyna się kołysać, aż wreszcie siądzie spokojnie.(...) W ciemności, gdy nie ma czego się obawiać, lelek biega szybko i ceremonii tych nie uprawia."

Myślę, że w tym przepięknym literacko opisie zachowania lelka łatwo odczytujemy, że dotyczy on... magika. Jeśli do tego weźmiemy fakt, że ptak ten siada, jako jedyny w naszej awifaunie wzdłuż, a nie w poprzek, gałęzi, to mamy obraz najbardziej zakręconego gatunku, jaki mamy szansę spotkać naszym kraju.

Jeśli kogoś zasugerowałem wspomnianym na początku tekstu gniazdem to pewnie nieco zawiodę, bo nasz książę ciemności, wzorem sokołów i sów, według Władysława Taczanowskiego:

"Gniazda żadnego nie urządza, lecz wprost na nagiej ziemi w lada dołeczku, między wrzosem, suchemi gałęziami, wiórami, kamieniami lub w kolei nieuczęszczanej drożyny, niesie regularnie 2 jaja, które oboje na przemiany wysiadują. Z jaj spędzony tłucze się po ziemi dopóki się nieprzyjaciel nie oddali poczem zaraz powraca. Gdy się go tak spędzi po parę razy, a szczególniej gdy się jaja poruszy, przenosi je w dziobie na inne miejsce. Pisklęta są bardzo brzydkie z powodu zupełnej nagości, dużej głowy paszczy po za oczy otwierającej się."

Myślę, że teraz rozumiecie dlaczego postanowiłem uczynić gniazdowy wyjątek dla lelka.

 19665325_2033314956889730_1324332810508414241_n

Lelek, fot. Sławek Młynarski

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci