Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : strzyzyk

Troglodyta

krogulec14

Kiedyś myślałem, że samiczka strzyżyka to jakaś... zołza. Biedny samiec musiał budować wiele gniazd, aby ta mogła w nich przebierać.

Myliłem się. Fakt, że samiec strzyżyka buduje wiele gniazd niczego nie mówi. Więcej powie o nim pewien dość powszechnie znany przykład. Nasz "pracuś" wybudował aż 12 gniazd, to prawda, tyle, że nie dla jednej partnerki, ale aż dla trzech!

Strzyżyk, z ludzkiego punktu widzenia, nie jest dobrym partnerem dla swojej samicy. Kiedy jego wybranka wysiaduje jaja, a później karmi pisklęta, on - lekkoduch - ugania się za innymi. Wyrękę ma natomiast samica w wykarmianiu drugiego lęgu ze strony starszych piskląt.

-

Strzyżyk jest licznym, a w środkowej Polsce średnio licznym, gatunkiem lęgowym. Najliczniejszy jest na Pomorzu i Mazuach. Nieco rzadziej występuje w Beskidach, Sudetach, na Śląsku, Ziemi Lubuskiej i Podlasiu. Najmniej sprzyjają jej środkowa, rolnicza (a więc słabo zalesiona) część Polski.

Na liczebność strzyżyka ma wpływ obecność gęstych, bogatych w rozmaite gatunki drzew, kompleksów leśnych i urozmaicenie terenu. Doliny leśnych strumieni i rzek, oraz strome zbocza mają znaczący wpływ na liczebność tego gatunku. W pozostałych lasach jest znacznie rzadszy. Unika krajobrazu rolniczego i innych obszarów przekształconych przez człowieka.

Strzyżyk, poza środkową Polską, jest gatunkiem licznym. Przeciętne zagęszczenie krajobrazowe dla gatunku wynosi 1,22 gniazda na kilometr kwadratowy. W sprzyjających warunkach jest ono kilka razy większe. Populacja strzyżyka w naszym kraju oscyluje w granicach 340 000 -430 000 par lęgowych. W Polsce trend liczebności jest stały, podczas gdy w Europie wykazuje umiarkowany wzrost.

Wielkim regulatorem populacji strzyżyka jest zima. Długo leżące śniegi i wysokie mrozy mają bardzo istotny wpływ na zachowaną liczebność gatunku. Zmiany liczebności są współzależne między innymi od temperatur grudnia i stycznia w zimie poprzedzającej sezon lęgowy...

Bardzo mocno bazowałem na: Kuczyński L., Chylarecki P., 2012. "Atlas pospolitych ptaków lęgowych Polski. Rozmieszczenie, wybiórczość środowiskowa, trendy." GIOŚ, Warszawa

MsDsPklwZ5CF6MYinaEQj3jQu51eAqX89DqOD3mv

Strzyżyk, fot. Tomasz Skorupka   

Wołowe oczko

krogulec14

Dzisiejszy gatunek należy do najmniejszych ptaków Polski. Mniejsze są jedynie mysikrólik i zniczek. Jego naukową nazwę "Troglodytes troglodytes" Andrzej Kruszewicz w "Ptakach Polski" tłumaczy nam jako mieszkańca jaskini.

Literatura mówi, że samiec strzyżyka w sprzyjających warunkach środowiskowych ma wyraźną skłonność do wielożeństwa. Widać nie na darmo rozpoczyna budowę kilku gniazd. Gniazda buduje dobrze ukryte, nisko w gąszczach krzewów lub pod korzeniami wykrotów. Są one dość duże, kuliste z otworem z boku. z których samica wybiera jedno. Ona też zajmuje się pracami wykończeniowymi, podczas gdy samiec, po załatwieniu spraw przedłużenia gatunku, bierze się za... budowanie nowego gniazda. Tak, tak, taki strzyżyk budowanie gniazd to ma we krwi. Podobno rekordzista wybudował w jednym sezonie aż 12 gniazd z których 3 były zajęte przez jego rodziny.

Strzyżyka wiosną najszybciej znajdziemy w lasach z zakamarkami, czyli z bujnym runem i podszytem oraz dużą ilością wykrotów, suchych gałęzi, pniaków i posuszu. Gatunek lasu nie ma znaczenia, większe będzie miał płynący w pobliżu strumyk.

W owych zakamarkach, z racji niewielkich rozmiarów, nasz strzyżyk porusza się bardzo zręcznie, szczególnie wśród gęstych krzewów podszycia, które opuszcza bardzo niechętnie. Siedząc kiwa bez przerwy charakterystycznie podgiętym ogonkiem. Lata tylko na małe odległości, szybko i w linii prostej. Poza sezonem lęgowym żyje samotnie.

Bardzo ciekawie o zachowaniach strzyżyka, w nieco ekstremalnych dla niego warunkach, w "Ptakach krajowych" pisał Władysław Taczanowski:

"Zimową porą podczas ciężkich mrozów i zawiei wpada często do mieszkań i cieplarni, gdzie wolno zostawiony żywi się owadami, pająkami i robactwem, które po zakątkach bardzo sprawnie wyszukuje, jak równie rozmaitemi okruszynami. Łatwo się wówczas ułaskawia i bawi swoją zwinnością, zmyślnością i ciekawością; wszystko go zastanowi i wszystkiemu się bacznie przypatruje, tak np. gdy usłyszy stukanie w zegarku, zbliża się i na wszystkie strony go ogląda."

Jedna z bajek Ezopa opowiada o ptasich zawodach, w których nasz strzyżyk popisał się nie do końca fer play fortelem. W wyborach na króla ptaków pokonał samego orła, wzlatując od niego wyżej z... jego ogona.

Strzyżyk, chcąc zmyć swoją hańbę, postanowił sprowadzić na ziemię ze Słońca ogień. Zadanie lekkie i łatwe nie było, bohaterski maluch spalił na sobie wszystkie piórka. Nad bohaterskim golcem ulitowała się sowa i ustąpiła mu nieco swoich.

W drugiej wersji sowa była jedynym ptakiem, który swoich piór strzyżykowi poskąpiła...

 

DWaJme0eK6eyIyjJhNWvGVczxz23jFqugSWD1FOF

Strzyżyk, fot. Przemysław Wiśniewski   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/325-przemo 

Strzyżyk - zadziorny maluch

krogulec14

    Po dzisiejszej lekturze Macieja Szymańskiego nasza wiedza o strzyżykach wzrośnie. Zapraszam: 

    "O strzyżyku słyszało wielu. Wielu jest też w stanie dodać do nazwy strzyżyk "wole oczko". Znacznie mniej osób wie nieco więcej o strzyżyku, a już bardzo niewielu - poza wszystkimi obserwatorami ptaków - może odpowiedzialnie stwierdzić, że widzieli strzyżyka. Jest to jednak ptak (powinienem raczej napisać "ptaszyneczka") tak wszędobylski, ruchliwy i hałaśliwy, że aż dziw, iż nie jest znany powszechnie. Można zrozumieć, że wielu nie jest w stanie odszukać w lesie zapamiętale śpiewającego strzyżyka, gdyż potęga jego głosu słyszalnego z odległości wielu set metrów nakazuje szukać czegoś znacznie większego niż ten malutki szaro-rudy sęczek na jakiejś gałązce. Tak pięknie (a zwłaszcza głośno) potrafi śpiewać zarówno pan jak i pani strzyżykowa, co czasem udowadniają w przekrzykującym się donośnym duecie. Czemu strzyżyk pozostaje niezauważony, gdy buszuje w poszukiwaniu pożywienia na dnie lasu, najczęściej wśród wykrotów, korzeni, czy stosów suchych gałęzi? Może dlatego, że jest bardzo ruchliwy i pokazuje się tylko przez chwilę, by w ułamku sekundy, chociaż bez nerwowego pośpiechu, zniknąć. Znikanie ułatwia mu również jego barwa i maskujący wzór, które znakomicie pasują do szarych i brązowawych barw suchych gałęzi, ziemi i korzeni. Gdy już jednak zrozumiemy, że ta "minimyszka" prześlizgująca się wśród chrustu, mchów i paproci jest ptakiem i gdy zdarzy mu się na chwilę przystanąć, nasze oczy robią się okrągłe ze zdumienia i wielkością niemal dorównują "ptaszysku", na które patrzymy. Ptaki nie mogą być tak małe! Niech sobie mysikrólik dzierży palmę "maleństwa", jednak to strzyżyk wydaje się najmniejszy. Króciutki, grubiutki, z małym zadartym na nasz widok ogonkiem, doskonale nadaje się na malutką, stabilną - bo krótką i przysadzistą - stylizowaną figurkę "niby-ptaka". Mimo swojej miniaturowości, w odróżnieniu od innych maleństw, np. od raniuszka, czy właśnie mysikrólika, strzyżyk nie uosabia delikatnej bezbronności. Jego mini-sylwetka to kwintesencja zadziorności, a przy tym - odwołując się do języka miłośników fitnessu - zadziorności nieźle "przypakowanej". W tym nabitym ciałku długości 9-10 cm (razem z 2,5 cm ogonkiem) potrafi zmieścić się nawet ponad dwa razy więcej masy niż w ciałku minimalnie tylko krótszego mysikrólika. Musimy przy tym pamiętać, że "dwa razy więcej" to nadal bardzo niewiele - maksymalnie 12, a najczęściej ok. 6 g.


     Za strzyżykiem - gdy już poznamy jego obyczaje - z pewnością będziemy rozglądać się bez zadzierania nosa. Najczęściej buszuje bowiem na parterze lasu, w gęstym poszycie. Tam też również gniazduje, choć nie zawsze. Najwyżej zbudowane strzyżykowe gniazdo znaleziono na drzewie, na wysokości 12 m. Gniazdo tej okrągłej ptasiej miniaturki również jest okrągłe. Ściślej rzecz biorąc jest to jajowata kula z bocznym otworem. Buduje je pan strzyżyk znosząc suche trawy, cieniutkie gałązki, korzonki, mech, pajęczyny i wysuszone listki. Co ciekawe, taka budowla, przypominająca nieco zielonawo-szary moherowy beret (nie mogłem sobie odmówić tego porównania), która może mieć nawet 20 cm wysokości, powstaje czasem w dwa dni (częściej w trzy). Jeszcze ciekawsze, że pan strzyżyk może jednocześnie prowadzić kilka takich wielkich budów. Gdy któryś z powstających "domów" spodoba się jakiejś pani strzyżykowej, to właśnie ona zajmuje się wymoszczeniem go piórkami, pajęczynami, włosiem. Pan strzyżyk szybko wówczas zadbawszy o przedłużenie gatunku bierze się do budowy następnej kuli (lub kończenia już wcześniej zaczętej kolejnej) i przyprawia o pociechy kolejną panią. Nie dziwota, że gniazdo pani strzyżykowa urządza po swojemu - panu strzyżykowi nic do tego. On tu nawet nie zagląda, żeby choćby podrzucić jej coś do jedzenia, albo przespać się w nocy. Nocuje "na budowie" innego, nieukończonego kulistego domu. Pani strzyżykowa musi sobie radzić sama przez cały czas wysiadywania 5-7 jajeczek (14-16 dni), które wcale nie są aż tak miniaturowe (ponad 16-mm długości). Sama musi sobie radzić również na początek z karmieniem strzyżątek, które opuszczają gniazdo po 15-16 dniach. Dopiero po pewnym czasie pan strzyżyk może zdecydować się, żeby ją wesprzeć. Trudno mu się dziwić, że nie robi tego zawsze. Pani strzyżykowa radzi sobie znakomicie bez niego, a on w tym czasie - ku chwale strzyżykowego rodu - może przysparzać pociech kolejnej pani. Holenderscy badacze wypatrzyli rekordzistę, który w ciągu jednego sezonu lęgowego (u strzyżyków sezon może zacząć się już w marcu, a potrafi trwać do sierpnia), zbudował 12 gniazd, w których miał 3 równolegle funkcjonujące rodzinki, które zresztą nie poprzestały na jednym lęgu. Regułą jest bowiem, że jeden lęg w roku nie wyczerpuje sił i możliwości państwa strzyżykostwa i wówczas pojawia się kolejne pokolenie strzyżątek, przy którego wychowaniu panią strzyżykową mogą wspierać również jej starsze (o 2 miesiące dzieci) z pierwszego lęgu/małżeństwa. Ile w tym czasie "namłócą" drobnych owadów, pająków, różnych (również wodnych) żyjątek - trudno by zliczyć. Niezbędne jest do tego całkiem pokaźne terytorium łowieckie, którego zadziorny strzyżyk i jedna z jego nieodróżnialnych partnerek zawzięcie bronią.


     Gdy nadchodzi jesień, nasze strzyżyki ruszają do nieco tylko cieplejszych i nieodległych krajów. To chyba najlepszy czas dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać się z tymi krągłymi zawadiackimi stworkami. Jeśli z krzaków, dobiega nas suchy terkot, którego nie słyszeliśmy tu wcześniej, a nie mignie nam przed oczami ruda plama piersi rudzika (on terkocze bardzo podobnie, a wypatrzeć go prościej, bo większy), wówczas przyjrzyjmy się uważnie, za chwilę zauważymy wśród gałęzi ruch malutkiego stworzonka. Nie miejmy "diagnostycznych obaw" - to właśnie strzyżyk w osóbce własnej.


     Część strzyżyków próbuje pozostać na zimę w Polsce i wziąć się za bary z mrozem. Zazwyczaj nie jest to dobry pomysł i może źle się skończyć. W takich sytuacjach przydają się słynne strzyżykowe noclegowiska, czyli np. dziuple, w których gromadzi się i ściśle do siebie przywiera więcej tych miniaturowych napuszonych kulek - niekiedy nawet kilkadziesiąt i więcej. Szanse na przetrwanie tych, które śpią w środku puszystej kuli znacznie wówczas wzrastają.


     Wczesną wiosną, stosunkowo cichy jeszcze las znów zacznie rozbrzmiewać perlistymi trylami i suchymi terkotami. Teraz już bez problemu wypatrzymy malutkich, starych, jesiennych znajomych."

Tekst i zdjęcia: Maciej Szymański   www.maciej-szymanski.pl

Ptaki w literaturze: J.J. Karpiński "Dygające kruszynki"

krogulec14

"Była jesień i las obsypały liście złotej i karmazynowej barwy. Z dębów spadały żołędzie.

Postanowiłem zboczyć z drogi do jam borsuczych, by przekonać się, czy borsuki ściągają już do nich liście na zimę. Po kilkunastu minutach dobrnąłem do kępy sosnowo-świerkowego boru na piaszczystej wydmie. Już w jej pobliżu zauważyłem wyraźne ścieżki - były to ślady pracy borsuków przy ściąganiu liści do jam. Postanowiłem ukryć się i poobserwować.

Wdrapałem się na nisko ugałęziony świerk i usadowiłem dość wysoko na jednej z grubszych gałęzi. Czekałem siedząc w bezruchu.

Wtem pod moimi nogami poruszyła się gałązka. Zauważyłem ptaszka-kruszynkę-strzyżyka, który ma dziwnie brzmiące przezwisko: wole oczko. Jakąż to bujna fantazją musiał być obdarzony ten, kto tak cudacznie przezwał tego miłego ptaszka! Dlaczego "wole"? I jak to pasuje do dużego zwierzęcia - wołu - zdrobniała nazwa oka - "oczko"? Gdy tak sobie rozmyślałem, ptaszek podglądał mnie ze wszystkich stron, przefruwając z jednej gałązki na drugą. Czekoladowej barwy w subtelne prążki, opatrzony bystrymi czarnymi oczkami i zawadiacko zadartym ogonkiem, ptaszek znalazł się niespodzianie obok mojej ręki. Wykonywał nieustanne dygi i potrząsał bądź skrzydełkami, bądź ogonkiem.

Poruszyłem się. Ptaszek momentalnie dał nura pomiędzy gałęzie i "w krzyk" - jakby kto grochem sypnął o szybę! To z prawa, to z lewa rozlegał się urywany terkot spłoszonej kruszynki. Nie uciekał jednak, kręcił się nisko po gąszczu wokoło drzewa, na którym siedziałem. Na dobitkę usłyszałem urywane tik-tik i ujrzałem pod drzewem drugiego, większego ptaszka z rdzawą plamą na podgardlu i piersi. Także dygał, podrygując długim ogonkiem, kłaniał się i powtarzał swoje tik-tik. To była raszka, która, jak widać, podpatrywała mnie od dawna na swój sposób.

Nie było na co czekać. Słysząc takie wymowne ostrzegawcze sygnały żaden borsuk nie pokaże nosa z jamy.

Zlazłem z drzewa i ruszyłem w dalszą drogę. Byłem już dość daleko od jam borsuczych, a ciągle jeszcze wydawało mi się, że słyszę za sobą terkotanie strzyżyka i widzę pocieszną figurkę kłaniającej się raszki."

Data wykonania: 27.10.2008 Miejsce wykonania: Stawy w Jaktorowie  Autor: Mateusz Matysiak "Zaroślowy akrobata"   www.birdwatching.pl

Strzyżyk, czyli małe jest całe

krogulec14

Wczorajszy dzień był całkiem sympatyczny w spotkania z ptakami. Jeszcze w pracy pooglądałem sobie rudzika, błotniaka stawowego oraz pustułkę. Po dłuższej przerwie wypatrzyłem ośmioosobowy klucz kormoranów. Po obiedzie wyszliśmy z Piórko na spacer i też mieliśmy czym oczy pocieszyć. Zakołowało nad nami pięć żurawi, na drutach naliczyliśmy trzy dymówki. Piórko wypatrzyła parkę srokoszy (jak Ona to robi przy tak słabym wzroku?!), wypatrzyliśmy makolągwę. Do tego mieliśmy ładną pogodę, ptaków śpiew - czegóż to moglibyśmy chcieć więcej?

W trakcie pisania powyższego akapitu na sąsiada orzech przyleciała para grubodziobów. Popatrzyła na mój pusty parapet i odleciała dalej. Bezczelne ptaszydła:), ja ich całą zimę wypatrywałem a one dopiero teraz (i to na chwilę) się pokazały.

A ja, póki co, szykuję się na nockę. Później jeszcze tylko zostaną dniówki w czwartek i sobotę, a potem hulaj dusza piekła nie ma - dwa tygodnie urlopu. Będę łaził po łąkach, lasach i nad wodami. Będę wypatrywał hajstry, dudki, żurawie, czy strzyżyki. Wybiorę się nad Noteć, do Otorowa i do Słońska nad ujściem Warty.

Strzyżyk w obiektywie Czarka Pióro. www.cezarypioro.pl

Strzyżyki spotykam na swoich ptasich ścieżkach zazwyczaj przypadkowo, choć znam miejsce, po nie tak dawnym zrębie, gdzie spotkam je na pewno. Jest ono położone w pobliżu zaniedbanego stawu, gdzie kiedyś zastałem parę cyranek. Bliziutko są też łąki nad Samą a na nich i nad nimi widywałem dudki, kanie rude, bielika a nawet rybołowa. Ciekawe miejsce wybrały sobie te strzyżyki.

Strzyżyk, ptak mały ciałem w oczach ludzi uchodzi za wielkiego duchem. W "Bajkowo-politycznie, czyli locie z orlego ogona" opowiedziałem baśń w której mysikrólik przechytrzył orła w zawodach o ptasią koronę. W "Ptakach Polski" Andrzej Kruszewicz opowiada o ptasich zawodach, w których strzyżyk popisuje się podobnym fortelem. Czy w świetle tych legend orzeł wychodzi na w ciemię bitego? Nie sądzę. Legendy te bardziej mówią o ludzkiej sympatii do tych malutkich, ale bardzo zaradnych ptaszków.

Jeśli komuś ubarwienie strzyżyka skojarzy się nieco z sowim to w "Ptakach Polski" znajdzie na to uzasadnienie. W świetle innej z legend ogień na ziemię z niebios zniósł strzyżyk i upalił sobie wszystkie piórka. Nad bohaterskim golcem ulitowała się sowa i ustąpiła mu nieco swoich.

Zatem małe jest ciekawe i piękne o czym dobitnie świadczy strzyżyk. "Ptaki Polski" są wielkie, ale nie mniej ciekawe. Serdecznie zapraszam do tej lektury. Jako ciekawostkę podam fakt, że w II tomie są między innymi fotografie bardzo dobrze znanych na plamce Czarka i Mateusza. Na koniec zapytam nieśmiało: znajdziemy coś ze strzyżykiem w roli głównej?

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci