Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : derkacz

Nocne derkaczy rozmowy

krogulec14
Zapewne każdy uważniejszy czytelnik „Pana Tadeusza” pamięta, że derkacz był tam „pierwszym skrzypakiem łąki”. Jakkolwiek głos derkacza raczej jest trudno porównać do skrzypiec, chyba że mocno rozstrojonych, to rola jego w wieczornym koncercie w pobliżu stawu jest nieoceniona. Razem z bekasem (kszykiem) i bąkiem tworzą znakomity tercet, który każdemu miłośnikowi ptaków, na długo utkwi w pamięci.
Ptak ten wiele swoich nazw zawdzięcza swojemu donośnemu, słyszanemu nawet z odległości kilometra, głosowi. Nazwa "derkacz" wzięła się od tego, że nasi przodkowie interpretowali jego głos jako "der der". Stąd niedaleka była już droga do rymowanki:
„Der, der, der,
chłopom ser,
a dziewczynom obarzanki,
co robiły Żydowianki”
Tu trzeba koniecznie zaznaczyć, że ten chruściel fuszery z derkaniem nie odwala. Jego derknięcie ma moc ponad 120 decybeli, a w ciągu nocy potrafi odezwać się nawet kilka tysięcy razy!
Dawna gminna nazwa ptaka to kiecak. Kiecak bo interpretowano derkacza głos jako „kiec, kiec!”. Jego obecna nazwa naukowa brzmi Crex creks i jak łatwo można się domyśleć też wywodzi się od głosu „Siec prec, siec prec”, co znaczyło tyle co: czas siec siano, po czym pójdę precz! No cóż, dawne sianokosy nie były tak tragiczne dla derkaczy co teraz. Nie ginęło podczas nich tyle piskląt.
Inne odzywki derkacza świadczyły o naprawdę sporej wyobraźni ludu. I tak uważano, że ptak woła „Kaź-mierz żrej-perz nie-chcesz zde-chniesz jak-pies”. Wykłóca się z przepiórką „sześć, sześć, sześć”, odpowiada mu „pięć pono, pięć pono”.

 28309019_996084440544318_1559744127_n

Rysunek Justyna Kierat   justynakierat.blogspot.com

A na zimę idzie na piechotę do Francji

krogulec14

"Derkacz to ptak, który całe życie chodzi, - mogliśmy przeczytać w "Derkaczu w Warszawie" Adam Wajraka - a na zimę idzie na piechotę do Francji" - Ów artykuł, to słowa pewnej przewodniczki, która w tak barwny i ciekawy sposób opowiadała o wędrówkach tych ptaków. Słowom owej przewodniczki staram się specjalnie nie dziwić. Wszak derkacza w odpowiednich biotopach słyszało ileś osób. Na pewno znacznie mniej go widziało. A ile osób widziało... derkacza w locie?

A Adam we wspomnianym artykule pisze jeszcze o dawnym i ciekawym przekonaniu mówiącym, że derkacze odbywały sezonowe wędrówki na... plecach żurawi!

-

Derkacz występuje w Polsce, jednak na północy i wschodzie kraju jest znacznie liczniejszy niż na pozostałych terenach. Uchodzi za gatunek nieliczny, choć lokalnie bywa średnio liczny. Lokalnie, w odpowiednich biotopach, uzyskuje zagęszczenia przekraczające 10 "śpiewających" samców na 100 hektarów.

Derkacz w okresie lęgowym preferuje nieużytki, turzycowiska, ziołorośla oraz ekstensywnie użytkowane łąki. W znacznie mniejszym stopniu zasiedla też pastwiska, intensywnie użytkowane łąki, uprawy leśne, a także pola ze zbożem i rzepakiem. Derkacz preferuje tereny wilgotne z poziomem będącym na wysokości gruntu. Zasiedla również bagna, jak i siedliska z poziomem wody będącym poniżej gruntu.

Niezbędnym do występowania derkacza czynnikiem jest wysoka (powyżej 20 cm) gęsta roślinność. Na obszarach wykorzystywanych rolniczo sprzyjają występowaniu gatunku pozostawione od ubiegłego roku nieskoszone fragmenty łąk czy innych terenów. W tych miejscach derkacz znajduje schronienie przed drapieżnikami zaraz po powrocie na tereny lęgowe. Miejsca te są również ostoją dla tych ptaków podczas wykaszania łąk. 

Wykazujące spore zachowania terytorialne samce aktywne głosowo są z reguły w godzinach 22.00 -4.00. W tym czasie jeden samiec potrafi "derknąć" nawet kilka tysięcy razy! Nie odwala przy tym fuszerki, bo słychać go jest nawet z odległości jednego kilometra. Średnia odległość do "derkającego" sąsiada wynosi przeciętnie nieco ponad 300 metrów. Pierwszy ich szczyt aktywności "wokalnej" przypada na koniec maja i początek czerwca i wiąże się on z wyprowadzaniem lęgów. Derkacze nie tworzą par. Samiec, jak i samica, często zmieniają partnerów podczas sezonu lęgowego. Wysiadywaniem jaj zajmują się same samice, które opuszczają pisklęta w drugim tygodniu życia, gdy te nie potrafią jeszcze latać. W tym czasie samce zajęte są wyszukiwaniem nowych partnerek. Pisklęta uzyskają zdolność do lotu w wieku 5 tygodni.

-

Bardzo mocno bazowałem na: Olech B., Budka M., 2015 Derkacz Crex crex, W. Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 184 -188.

NPGyu0MA4atDJl0GvZofe9yKdaU266Fd3hU0xJ3i

Derkacz, fot. Robert Cieślak 

Na zimę idzie na piechotę do Francji

krogulec14

Nazwa derkacz wzięła się stąd, że nasi ornitolodzy interpretowali jego głos jako "der-der". Naukowa nazwa też jest tłumaczeniem jego głosu, tyle, że tym razem jako: "kreks-kreks". Przyznam, że ja nie słyszę ani tajemniczego der, ani frapującego kreks. W głosie derkacza słyszę jedynie... trzaskanie ząbków grzebienia o kant stołu!

-

Derkacze zamieszkują łąki porośnięte gęstą, wysoką roślinnością trawiastą z wysokimi kępami krzaków, oraz pola a także bagna, na których wybiera miejsca suchsze bez stojącej wody. Gniazdo umieszczane jest na ziemi, pod osłoną trawy, lub krzewu.

"Trzyma się przez całą wiosnę - potwierdza nam w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski - i początek lata w łąkach bujną trawę zarośniętych i mieszczących na sobie mniej więcej zarośli łozowych lub innych krzaków, w miejscach więcej suchych niż mokrych; przebywające wśród wielkich błót, obierają zawsze miejsca wyższe, niezbyt błotniste i zalane; prócz tego znaczna ich liczba osiedla się po polach w bujnych i gęstych zbożach i w roślinach pastewnych.

Gnieździ się w gęstej trawie lub w zbożu, przy lada bryle, kępie albo innej nierówności, często u spodu krzaka lub karpiny."

Derkacz przylatuje do Polski w kwietniu i w maju, odlatuje od sierpnia do października. Zimuje w Afryce, na południe od Sudanu. Derkacz lokalnie bywa jeszcze u nas średnio liczny. Jego populację u nas szacuje się w granicach 37 000 -43 000 odzywających się samców. Wcina głównie drobne bezkręgowce, w niewielkim stopniu uzupełnia jadłospis pokarmem pochodzenia roślinnego.

Prowadzi skryty tryb życia. Przebywa stale ukryty w zwartym gąszczu, wysokiej roślinności zdradzając swoją obecność tylko głosem. Przeloty derkaczy odbywają się nocą. Corocznie zmieniają miejsce gniazdowania.

"Ptak ten powszechnie jest znany, szczególniej zaś wraca nań uwagę głos osobliwy i charakterystyczny, który przez całą wiosnę i znaczną część lata niezmordowanie wydaje. Jestto mocne i monotonne skrzeczenie, dające się przez zgłoskę der-der naśladować; takie skrzeknięcie dwa razy po sobie w pewnych miarowych przystankach ciągle powtarzane, cały jego śpiew wiosenny stanowi. W nocy jest najkrzykliwszy, zacząwszy bowiem od zachodu słońca krzyczy bez przerwy do rana, dalej zaś aż ku południowi z pewnemi przestankami się odzywa; w same południe zwykle wszystkie się uciszają, dopiero około godziny 3ej rozpoczynają z podobnemi odpoczynkami jak przed południem. Po deszczu w każdej porze dnia tak są krzykliwe jak w nocy.

Ponieważ trzyma się w miejscach suchych i mniej wilgotnych, łatwiej nierównie znaglić go do lotu niż następne gatunki, zawsze jednak robi to niechętnie i póty umyka pieszo, póki tylko może. Tropiony przez psa nigdy długo w prostym kierunku nie uchodzi, lecz kręcąc się na wszystkie strony i wracając ciągle w też same tropy, bałamuci poszukiwania. Najczęściej stara się w krzakach szukać schronienia; a natrafiwszy na rowy lub głębokie strugi wpław je przebywa."

Po powyższych słowach zapewne nikt nie będzie zdziwiony słowami Adama Mickiewicza z "Pana Tadeusza":

"Tam derkacz wrzasnął z łąki, szukać go daremnie,
Bo on szybuje w trawie jako szczupak w Niemnie;"

-

Tytuł dla dzisiejszego posta znalazłem w artykule Adama Wajraka "Derkacz w Warszawie". "Derkacz to ptak, który całe życie chodzi, a na zimę idzie na piechotę do Francji" - są to słowa pewnej przewodniczki, która w tak barwny sposób opowiadała o wędrówkach tych ptaków. Adam wspomina w tym artykule jeszcze o dawnym przekonaniu, że derkacze odbywały sezonowe wędrówki na... plecach żurawi!

Jak widać przekonanie, że derkacz przemieszcza się na piechotę było mocne!

 Źródło cytatów: Taczanowski W. 2012 (reprint) "Ptaki krajowe" Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne

 dC4Z3Ajmw9ncZ8cKsdSCwH6KaX3NcF1iWLQUJoEe

Derkacz, fot. Waldemar Wojdylak    Waldemar Wojdylak - Wildlife 

"Tam derkacz wrzasnął z łąki"

krogulec14

Pomyślałem o przedstawieniu ptaków roku, które wybierane były na Zlotach w Słońsku. Pierwszym takim ptakiem był intrygujący i tajemniczy derkacz. Pewnie mało kto pamięta, ale terminem pierwszego Zlotu była jesień - 20 października 2002 roku.

Derkacza pięknie i bardzo ciekawie opisał nasz doktor z Puszczy Białowieskiej, czy Karol Zub. Sądzę, że Jego opis spodoba się wszystkim. Aby wprowadzić Was w klimat proponuję przypomnieć tytuł, czyli:

"Tam derkacz wrzasnął z łąki

… szukać go daremnie, bo on szybuje w trawie jako szczupak w Niemnie”. Takimi słowami przywoływał Adam Mickiewicz czasy swojej młodości w II Księdze „Pana Tadeusza”. Donośny głos derkacza był niegdyś nieodłącznym elementem wieczornego krajobrazu polskiej wsi, jednak od czasów Mickiewicza wiele się zmieniło. W większości krajów zachodnich derkacz prawie wyginął i jedynie na wschodzie Europy jest nadal w miarę liczny. Z tego też względu znalazł się on na liście gatunków, dla których tworzone są obszary specjalnej ochrony w ramach Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000 (Dyrektywa Ptasia). Jest rzeczą zrozumiałą, że jako mieszkańcy Puszczy Białowieskiej nie podchodzimy z entuzjazmem do programu Natura 2000, gdyż narzuca on poważne ograniczenia dotyczące zabudowy i innych sposobów użytkowania terenu. Może jednak, zanim nastawimy się wrogo do tej idei, warto postarać się zrozumieć, dlaczego niektóre gatunki zasłużyły na tak specjalne traktowanie…

 

Derkacz a Natura 2000?

 

Słyszy się czasami opinie, że celem Natury 2000 jest jedynie ochrona jakiegoś ptaszka czy kwiatka kosztem człowieka. Jednak dobór gatunków zwierząt i roślin zasługujących na specjalne traktowanie nie był przypadkowy. Są to przede wszystkim organizmy charakteryzujące kondycję całych ekosystemów. Ich obecność wskazuje na dobry stan zachowania środowiska, a zmniejszanie się ich liczebności powinno być dla nas dzwonkiem alarmowym. Zniknięcie takiego gatunku to nie tylko strata dla przyrody, ale też znak, że środowisko, w którym żyjemy zmienia się na gorsze. Takim gatunkiem wskaźnikowym dla terenów otwartych jest właśnie derkacz.

           

Gdzie żyją derkacze?

 

Derkacze zamieszkują różnego rodzaju tereny trawiaste, o niezbyt gęstej roślinności. Taka roślinność wytwarza się podczas regularnego użytkowania kośnego łąk. Jest to o tyle ważne, że ptaki poruszają się głównie „na piechotę” przeciskając się pomiędzy roślinnością, a tylko bardzo sporadycznie i niechętnie latają. Kiedy łąk nie kosi się przez dłuższy czas przekształca się ona z plątaninę traw z innymi roślinami i starymi pędami a to zdecydowanie utrudnia tym ptakom przemieszczanie się.

 


Innym powodem przywiązania derkacza do terenów użytkowanych przez człowieka jest pokarm. Na nieskoszonych łąkach spada ilość dużych owadów, którymi żywią się te ptaki, a pojawiają się drobne bezkręgowce, które nie są dla nich odpowiednim pokarmem.

Gdzie więc żyły derkacze zanim pojawił się człowiek i zaczął użytkować łąki? Wydaje się, że odpowiednimi środowiskami dla tego gatunku były wówczas ubogie łąki górskie lub skraje dolin rzecznych, na których z przyczyn naturalnych roślinność nigdy nie jest zbyt gęsta. Kiedy jednak ludzie zaczęli wykaszać doliny rzeczne, derkacze szybko stały się bardzo liczne, ale sielanka ta nie trwała jednak długo.

 

Tragedia derkacza

 

Derkaczom działo się najlepiej, kiedy ludzie prowadzili umiarkowanie intensywną  gospodarkę rolną. Szczęśliwy okres dla tych ptaków skończył się wraz z postępem mechanizacji w rolnictwie. Szczególnie tragiczne skutki dla tego gatunku miało wprowadzenie kosiarek rotacyjnych. Okazało się wówczas, że są one zbyt szybkie dla ptaków próbujących uciekać przed nimi na piechotę. Poza tym maszyny te umożliwiają skoszenie ogromnych obszarów w stosunkowo krótkim czasie i w konsekwencji derkacze tracą wszystkie potencjalne miejsca do lęgów. Dawniej, kiedy koszenie odbywało się ręcznie lub przy użyciu kosiarek konnych, sianokosy trwały znacznie dłużej. Ponadto przed okresem intensywnych melioracji doliny rzeczne były regularnie zalewane i zawsze trafiały się fragmenty bardziej wilgotne, które dało się kosić tylko raz w roku. Dzięki temu ptaki mogły zawsze znaleźć jakieś miejsce do założenia gniazda. Najbardziej szokujące dane pochodzą z terenu dawnego Kombinatu Łąkarskiego „Wizna”. Kiedy na początku lat 90-tych pomagałem w badaniach prowadzonych nad derkaczem, stwierdzaliśmy na tym terenie do 400 odzywających się samców. Jednak każdego roku koszenie postępowało tak szybko, że żadnemu z nich nie było dane dochować się potomstwa!

 

Niewierni małżonkowie

           

Derkacz jest pod wieloma względami niezwykłym ptakiem. Na pewno jest jednym z najgłośniejszych, gdyż jego dwusylabowe „der-der” można usłyszeć już z odległości ponad 1 kilometra. Poza tym, pomimo iż niechętnie lata, to jednak zimuje aż w południowej Afryce i wcale nie wędruje tam pieszo, jak niegdyś przypuszczano. W rejonie Puszczy Białowieskiej ptaki te zjawiają się dopiero na początku maja. Pierwsze meldują się samce i donośnym „derkaniem” próbują zwabić przylatujące nieco później samice. Samce odzywają się wówczas przez całą noc, powtarzając swoją monotonną „piosenkę” kilka tysięcy razy! Kiedy już samcowi uda się zwabić samicę i zaczyna się składanie jaj, to on … porzuca ją i wyrusza na poszukiwanie nowej partnerki. W tym celu przenosi się o kilka-kilkanaście kilometrów, ale zdarza się, że zupełnie opuszcza nasz kraj i leci do Niemiec lub Rosji! Opieką nad młodymi zajmuje się wyłącznie samica. Na szczęście pisklęta zaraz po wylęgnięciu się wykluciu się opuszczają gniazdo i podążają za matką. Dzięki temu nie musi ona przynosić dla nich pokarmu a pisklęta same szukają sobie owadów i innych bezkręgowców. Na początku lipca młode się usamodzielniają a samica szuka sobie nowego małżonka, który także ją zaraz opuści.

 


 

Od Wieszcza do Natury 2000

           

Na polanach i w dolinach rzecznych Puszczy Białowieskiej derkacz jest ciągle ptakiem stosunkowo licznym, chociaż może nie aż tak pospolitym, jak za czasów młodości Adama Mickiewicza. Niestety jego los jest bardzo niepewny, gdyż puszczańskie łąki szybko zarastają, a na polanach osadniczych przybywa nowych domów. Nie tylko derkacze cierpią z tego powodu. Jeszcze jakieś 10 lat temu na Polanie Białowieskiej gniazdowało 25 par bociana białego, dzisiaj pozostało tylko około pięciu. W tym roku na pewno jeszcze usłyszymy wiele derkaczy, ale kto wie, co będzie za kilka lat. Może i da się żyć bez bocianów i derkaczy, ale będzie to smutny czas, kiedy o wieczornych koncertach będziemy mogli poczytać jedynie w „Panu Tadeuszu” …

 

W polu koncert wieczorny ledwie jest zaczęty;
Właśnie muzycy kończą stroić instrumenty,
Już trzykroć wrzasnął derkacz, pierwszy skrzypak łąki,
Już mu z dala wtórują z bagien basem bąki,
Już bekasy do góry porwawszy się wiją
I bekając raz po raz jak w bębenki biją.

 

(Księga VIII, Zajazd)

 


Tekst i zdjęcia Karol Zub. Galeria Karola Zuba

Buszujący w trawie

krogulec14

O tym, że wszystko co piękne trwa krótko to wiemy. W najbliższą niedzielę o godzinie 9.15 na tvp2 będzie "Buszujący w trawie". Ostatni odcinek "Wajraka na tropie". Mam nadzieję, że ostatni odcinek pierwszej serii, ale, jak na razie nie ma przesłanek, że będą następne odcinki. Mimo wszystko jakiś niepoprawny optymizm u mnie nie ginie.

 Chyba wszyscy kochamy letnie łąki pełne kolorów, zapachów i dźwięków. Adama Wajraka, który nawiasem mówiąc cierpi na alergię z powodu pyłków traw, fascynują głosy zwierząt zamieszkujących tę minidżunglę. Jednym z najbardziej niesamowitych jest rytmiczny śpiew derkacza. Jego monotonne, godowe "der, der, der" ma moc ponad 120 decybeli, czyli tyle, ile wydaje silnik ciężarówki. Samca derkacza najłatwiej zobaczyć nocą, kryjąc się za snopem światła mocnej latarki i wabiąc go głosem innego samca. O samicach derkaczy niewiele wiadomo. To bardzo tajemniczy ptak. Adam Wajrak będzie go szukał nocą, a w dzień postara się wytropić przepiórkę, której nigdy dotąd nie widział na wolności, ale czy przepiórkę też da się przywabić?
Przepiórka   www.cezarykorkosz.pl

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci