Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : bak

Bąk na Zamkowe Spotkanie

krogulec14
Książka wydana, druga w trakcie szlifowania, czyli czas na laury? Nic z tych rzeczy. Pracuję dalej. Między innymi nad scenariuszem Spotkania na Zamku w Poznaniu. Spotkanie będzie moderowała pani Maria Krześlak-Kandziora, więc nie powinno być źle. Co nie zwalnia mnie od solidnego przygotowania się. Poniżej mamy fragment wspomnianego scenariusza ozdobiony rysunkiem Justyny Kierat. Rysunek Justyny jest nieprzypadkowy, gdyż Jej diaporama uświetni moje wystąpienie:
 
***
 
Sugeruję nie trzymać się kurczowo tych podziałów, bo ptaki, mając skrzydła, bardzo często bywają tam, gdzie naszym zdaniem nie powinno ich być. Przykładem może być bąk, którego powinniśmy zobaczyć, a właściwie usłyszeć, podczas wieczornej wycieczki nad jezioro czy staw. Zaprzeczenie tego będzie fakt, że widziałem zdjęcie młodego bąka wykonane nad Jeziorem Maltańskim. Do legend trafił bąk znad słońskich mokradeł. Ptak ten, zamiast jak wszystkie przebywać w trzcinach, wyszedł nad łąkę. Mało tego, na widok przechodzących ludzi udawał, jak to bąk, że go nie ma przybierając maskującą postawę.
 
1 bąk – już sama nazwa naukowa, Botaurus stellaris, powinna nas zafascynować. Gwiaździsty byk. Literatura mówi, że głos bąka przypomina donośny (zdaniem Michała Radziszewskiego jest to najgłośniejszy ptak polskiej awifauny) ryk krowy, czyli wszystko zostaje w bydlęcej rodzinie. Chociaż... ja nie słyszę w głosie tego ptaka żadnej krowy, tylko efekt dmuchania do pustej butelki. Na przykład tej zielonej, po „Lechu”. Tak naprawdę to bąk nie ryczy, ale bączy. Dawniej lud sądził, że robi to mając zanurzoną końcówkę dzioba w wodzie. Na podstawie ilości bączeń szacowano ceny za korzec zboża na przednówku, jak i prognozowano pogodę.
 
Bąk znalazł się w „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza, gdzie wraz z derkaczem i kszykiem tworzy wspaniałe trio:
 
„W polu koncert wieczorny ledwie jest zaczęty;
Właśnie muzycy kończą stroić instrumenty.
Już trzykroć wrzasnął derkacz, pierwszy skrzypak łąki,
Już mu z dala wtórują z bagien basem bąki,
Już bekasy do góry porwawszy się wiją
I bekając raz po raz jak w bębenki biją.”
Ze stron poematu narodowego droga daleka do obrazu Józefa Chełmońskiego daleka nie była.
 
Mówiąc o bąku nie w sposób przemilczeć, że doskonale wtapia się w otoczenie. Można przejść blisko obok niego i go po prostu nie dostrzec.
 
***
 
Jeśli kogoś zainteresował ten fragment, to zapraszam na Spotkanie.
 
18839035_655844977940360_147289194350493287_n
 
Bąk (z trzciniakiem), rys Justyna Kierat   justynakierat.blogspot.com 

Obserwować bąka

krogulec14

Niezwykłąa historię z bąkiem opowiedział i pokazał Maciek Kowalski. Spodobała mi się na tyle, że poprosiłem żeby pozwolił mi ją Wam zaprezentować na "Plamce mazurka". Oto ona:

***

"Zaczęło się od tego, że na stawowej grobli spotkałem odpoczywającego rowerzystę, który - ni z gruszki, ni z pietruszki, przywitał się ze mną zapytaniem: "A widział Pan kiedyś bąka?" Trochę mnie to zbiło z pantałyku, ale dźwigając na sobie kupę kilogramów przeróżnej optyki, poniekąd prowokuję podobne zagadywania, więc odparłem:

"Widziałem parę razy, ale zawsze krótko i w locie..."

Mój rozmówca patrzył na mnie z pewnym niezrozumieniem, przez co uświadomiłem sobie, że z mojej wypowiedzi nie dało się wyłowić ani nuty entuzjazmu, więc dodałem:

"No bo, wie Pan, nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że obserwowałem bąka. Do tego potrzebowałbym nieco dłuższego spotkania z żerującym ptakiem, stającym słupka w gąszczu trzcin - tak, jak widziałem to do tej pory jedynie na filmach przyrodniczych, lub cudzych zdjęciach. Tymczasem kilkanaście lat dreptania po stawach i nic z tych rzeczy mi się nie przytrafiło..." - zakończyłem smutno.

"Rozumiem" - skwitował. "Pytam, bo kiedyś słyszałem tu bąka, ale nie udało mi się go nawet dostrzec i kiedy zobaczyłem Pana pomyślałem, że może wie Pan coś więcej na jego temat".

Przybrałem minę ostatniej osoby na Świecie, która mogłaby coś doradzić w kwestii obserwacji bąka.

"No to czego Panu życzyć... Jak to się mówi - Darz Bór" - pożegnał się mój rozmówca.

"Lepiej: Darz Bąk" - poprawiłem go.

------------------------------------------------------------------------------------

Nie minęło pięć minut, kiedy zobaczyłem przelatującego nad stawem bąka, który oczywiście po paru sekundach prezentacji, dał nura w trzcinowisko. "Idealna puenta" - pomyślałem. Po chwili, spostrzegłem jednak, że to co szumnie określiłem trzcinowiskiem, to tak naprawdę, oderwana od przybrzeżnych szuwarowisk, stojąca luźno na środku stawu plama trzcin o powierzchni 30x20 metrów, za którą zlokalizowana była wąska i zarośnięta grobla. Zwietrzyłem szansę! W drodze do upatrzonej kryjówki bąk zaczął "buczeć", co dało się odczytać jako: "Zapraszamy do rozgrywki". Takim prośbom się nie odmawia. ;)

Zająłem miejsce w swojej czatowni i znieruchomiałem. Przez pierwszą godzinę w ukryciu, funkcjonowałem jedynie jako stacja krwiodawstwa dla komarów. W zasadzie to chciałem już się zbierać, dopisując do listy porażek w starciach z bąkiem kolejną. Pomyślałem, że przydałoby się teraz raz jeszcze spotkać mojego rowerzystę i pokąsanymi ustami wybełkotać doń: "Patrz Pan, jak mnie znowu urządził". Zdążyłem jednak tylko zaprzeć się dłońmi o ziemię, kiedy zauważyłem ledwie wyraźny ruch kładących się trzcin. Coś tam w środku kroczyło. Coś, czyli bąk. Zacząłem wertować to miejsce lornetką i parę razy udało mi się dojrzeć bączy grzbiet, kawałek głowy i tak dalej. Poszczególne elementy zaczęły się coraz wyraźniej układać w całą sylwetkę ptaka, aż wreszcie stało się coś, na co czekałem tyle lat - bąk wylazł na krawędź trzcinowiska. "Buuuu" - rozległo się nad stawem, a ja wpadłem w euforię. Przez dobre dziesięć minut cieszyłem oczy stojącym słupka ptakiem, mając nadzieję, że doczekam się jeszcze jakiejś akcji.

Doczekałem się. Bąk zaczął polować i udało mu się schwytać żabę, której jednak nie skonsumował, ale... poniósł przez trzcinowisko. Po chwili zatrzymał się w miejscu, gdzie jak spod ziemi wyrósł mi w kadrze drugi ptak i nastąpiło... przekazanie pokarmu! Domniemana samica uszła jeszcze parę metrów przez trzciny i przysiadła - czyżby na gnieździe? Tymczasem mój samiec wrócił do polowania, niezdarnie gramoląc się na krawędź trzcinowiska (co zajęło mu dobrych parę minut)... aż w końcu doczekałem się kolejnego wymarzonego aktu - bąk stanął parę metrów przed pasem trzcin, nieudanie zapolował na rybę, po czym przysiadł na wodzie i wpłynął z powrotem do ukrycia. Przez moment stracił mi się z oczu, ale najwyraźniej poszedł zdać raport z dalszego przebiegu łowów swojej wybrance, bowiem ta chwilę potem pogoniła mu kota. ;) Samiec wyleciał jak z procy i po parunastu sekundach lotu wylądował na skraju kolejnego trzcinowiska, w którym ukrył się z miną mówiącą, ni mniej, ni więcej - kobietom nie dogodzisz. ;) Poczekałem jeszcze, aż oba ptaki znikną mi z pola widzenia i dyskretnie wycofałem się z grobli. Nawet gdybym tego dnia miał jeszcze na stawach pelikana, nie ucieszyłby mnie on bardziej niż ta obserwacja! Od dziś, zamiast "widziałem bąka", mogę już z czystym sumieniem mówić: "obserwowałem bąka". ;)

Zachęcam do obejrzenia krótkiego filmiku z obserwacji:

https://www.youtube.com/watch?v=zwnLAp6qHPk&feature=youtu.be

Wszystkie zdjęcia poza fotografią ptaka w locie, wykonane zostały metodą digiscopingu."

***

Tekst i zdjęcia: Maciek Kowalski   https://www.facebook.com/birdaholicdiary/posts/1428168877287155 

31369460_1428127793957930_1690918952168849408_n

31357613_1428127837291259_2610746680336711680_n

31381105_1428127873957922_2711966513903960064_n

Bąki strzelać

krogulec14
Wiele spostrzeżeń, powiedzeń czy przysłów dotyczących ptaków ma tak wiele lat, że raczej ich o to byśmy nie podejrzewali. Na przykład to, że "kruk krukowi oka nie wykole" zauważyli starożytni Rzymianie, a w to, że żuraw , z dala od stada gdy odprawia czaty/ stojąc na jednej nodze, z czujnymi oczyma/ i by nie zasnąć, kamień w drugiej trzyma" wierzyli już ich starsi, greccy koledzy.
Myślę, że większość sympatyków "Plamki mazurka" wie doskonale, że "zbijanie bąków" było niczym innym jak wykonywaniem całkowicie bezsensownej czynności. Zapewne pamiętamy, że "mięso ich podobnie, jak i czapline, niesmaczne i przejęte nieprzyjemnym zapachem". Szanujący opinię o sobie i swój myśliwy na pewno nie poszedłby polować na bąki, bo to było symbolem wykonywania całkowicie bezsensownej czynności.
"Bąki strzelać" co prawda nie ma tak długich korzeni jak wymienione na początku wpisu przysłowia, to jednak dość mocno odcisnęło się w naszej literaturze. Wspominali o tym Rej, Rysiński, Kanpius, "za bąkami chadzający" Gliczner czy u Korczyński, który zauważył, że
"Ano strzelec co robi tam? Chyba bez puku
(Jako mówiłem) nad wodą bąki strzela z łuku."
O tym, że coś z tym mięchem bąka jest niedobrego możemy zorientować się już w "Myślistwie ptaszem" (1584 rok) Mateusza Cygańskiego. Autor przy każdym gatunku ptaka omawia między innymi korzyści z niego płynące. Przy bąku wymownie przechodzi "prętko" do sposobów jego upolowania:
"Kantor nie zły Bąk w trzcinie gdy bąka,
Ale lepszy jeszcze kiedy w ręku iąka.
Sposób masz jako dostaniesz go prętko
Czytaj, zaraz zwyrozumiesz wszystko.
Bąka jako masz dostać.
Bąka także też dostaniesz*. A wszakże** dostaniesz go y sidłami w trzcinie naczyniwszy ścieżek***, y ponożen na iaycach, a wszakże** go też ugonisz y Jastrząbem abo sokoły."
Jak widzimy historia i interpretacja przysłów jest nie mniej od nich ciekawa.
 
* T. j. temiz co i bociana sposobami.
** T. j. A prócz tego, a nawet.
*** T. j. porobiwszy przechody wśród trzciny.
 
22730236_2336600196401769_3411942184493501212_n
 
Bąk, fot. Dorota Makulec www.dorotamakulec.pl

Nic nie odwraca uwagi

krogulec14

Wracaliśmy z żoną ze spaceru po stawach w Objezierzu. Na koniec odwróciłem się żeby jeszcze raz rzucić okiem na mewy i rybitwy, gdy nagle z jednej kępy trzcin wyleciał ptak mniej więcej wielkości kruka o kolorze słomy. Po jakichś dziesięciu sekundach skrył się w następnym pasie trzcin. Tak dużo czasu pozwoliło mi na pokazanie bąka, bo nim tu mowa, żonie.

Nie była to moja jedyna obserwacja gatunku. Zawsze widywałem go bardzo krótko w przelocie pomiędzy szuwarami. Ptak nigdy nie pozwolił mi na uważne mu się przyjrzenie.

Obraz Józefa Chełmońskiego "Czapla bąk" znałem prędzej. Przyznaję, że spodobał mi się. Tak jak i jego tytuł. Spodobał mi się jego krótki, wyrazisty opis znaleziony w "Dwunastu srokach za ogon" Stanisława Łubieńskiego. Zobaczcie jak ciekawie mówi o nim:

"W 1891 roku maluje obraz "Czapla bąk" przedstawiający lecącego nad rozlewiskiem ptaka z drobiazgowo oddanym maskującym upierzenie. Płótno jest kompozycyjnie nieskomplikowane - tytułowy bohater umieszczony centralnie i podtopiona łąka. Niebo bez określonego koloru, jakby w środku dnia, żadnych efekciarskich, podświetlonych obłoczków. Nic nie odwraca uwagi." 

Przyznaję, że jestem pełen podziwu dla fotograficznej pamięci naszego wybitnego malarza do szczegółów. Ja, po pierwszej obserwacji bąka, miałem problem z... identyfikacją gatunku!

Cytaty i inspiracja: Łubieński., 2016 "Dwanaście srok za ogon" Czarne, Warszawa

Czapla_bak


Czapla bąk, 1891. Olej na płótnie. 129 x 192 cm.  Własność prywatna.

Ptaki w... "buczących" samcach liczone

krogulec14

W polu koncert wieczorny ledwie jest zaczęty;
Właśnie muzycy kończą stroić instrumenty.
Już trzykroć wrzasnął derkacz, pierwszy skrzypak łąki,
Już mu z dala wtórują z bagien basem bąki,

Adam Mickiewicz "Pan Tadeusz", Księga ósma, "Zajazd"

-

Bąk w Polsce jest gatunkiem nielicznym lęgowo. Najliczniej występuje u nas na pojezierzach Wielkopolski i Mazur. Jego populacja w naszym kraju oscyluje w granicach 4300 -5300... "buczących" samców!

Bąkowi do zasiedlenia poszczególnych biotopów niezbędne są dwa czynniki: wysoka i gęsta roślinność oraz obecność wody. W odpowiednich środowiskach występują większe liczby gnieżdżących się na terytorium samca samic. Gatunek preferuje szuwary trzcinowe, choć nie gardzi też turzycowiskami, czy szuwarami pałkowymi. Najczęściej są to szuwary rosnące wokół jezior, starorzeczy w dolinach większych rzek oraz stawów rybnych.

Spośród bąków, u których zachodzi poligynia (wielożeństwo), terytorializm wykazują jedynie samce. Samce po zajęciu terytoriów buczącym głosem (stąd liczymy gatunek nie w parach lęgowych ani w samcach śpiewających) wabią do niego samice. Zwabione samice zakładają gniazda na terytoriach swoich partnerów, jak też i w miejscach od nich oddalonych.

Budowa gniazd, wysiadywanie jaj oraz wychowanie piskląt jest domeną samic. Początkowo polują one w bliskim sąsiedztwie gniazd (zdarza się nawet, że chwytają je bezpośrednio z gniazda). Później, stopniowo, odległości się wydłużają i osiągają nawet 2 kilometry. Samice gnieżdżą się pojedynczo jak i w skupieniach do 4 gniazd.

-

Bardzo mocno bazowałem na: Polak M., Kasprzykowski Z., 2015 Bąk Botaurus stellaris, W. Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 341 -348.

zi9AajX9LrgzNLkDfzy0FOXJeAL0P3z5nXB2FMJI

Bąk, fot. Waldemar Wojdylak   Waldemar Wojdylak - Wildlife 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci