Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : srokosz

18 stycznia

krogulec14

 

Innym, równie zapobiegliwym jak sóweczka, magazynierem jest srokosz. Jakkolwiek nie służą mu sroższe zimy i zanika jego ulubiony krajobraz ekstensywnie prowadzonego rolnictwa, to on wbrew przeciwnościom ostatnio zwiększa swoją liczebność. Nie wykluczone, że służy mu globalne ocieplenie.

Srokosz od bardzo dawna budził zainteresowanie. Między innymi sokolników.

Zdobycz upatruje najczęściej z wierzchołków drzew lub krzaków, - zanotował w „Ptakach krajowych” Władysław Taczanowski - na których zwykle przesiaduje, lub też przelatując się od drzewa do drzewa zawiesza się na wzór pustułek w pewnej wysokości nad norami i wyczekuje, puki mu się mysz albo polnik nie pokaże. Drobne zwierzątka ssące nasiada z góry i prędko zamordowawszy, niesie w pazurach na drzewo sąsiednie, za ptakami zaś długo musi się naganiać, nim je sforsuje; najwięcej bierze pośmieciuszek, trznadli, sikor i różnych łuszczaków."

Jak widzimy srokosz prezentuje się nam rzeczywiście jako kawał zbója. Na szczęście wśród ptaków nie wyróżnia się niczym negatywnym. Jest przecież takim samym gatunkiem jak wszystkie inne.

Upodobanie dawnych sokolników do srokosza wydaje się być dość łatwe do wyjaśnienia. Kiedyś nie było telewizji, ale upodobanie do drastycznych, krwistych scen było nie zaspokojone. Doskonale zaspokajał to brawurowo i efektownie polujący srokosz.

O tym jak efektownie zdradza samiec srokosza opowiem innym razem.

 

 

 23131837_732084040316453_1537644788498869003_n

Srokosz, rys. Justyna Kierat www.facebook.com/podkresska

Srokosz, rolnik zacofany

krogulec14

Zagęszczenie srokosza w Polsce z grubsza można w sposób następujący: na zachodzie kraju jest nielicznym gatunkiem lęgowym, podczas gdy na wschodzie jest już średnio liczny. Na wschodzie średnie zagęszczenie srokosza jest pięciokrotnie wyższe niż na zachodzie.

Srokosz jest miłośnikiem tradycyjnej gospodarki rolnej. Mozaika niewielkich pól, łąk, pastwisk i śródpolnych zadrzewień, uprawiana ekstensywnie jest tym co srokosze lubią najbardziej. Z braku śródpolnych zadrzewień ptak ten zadowala się też skrajami lasów. Mozaikę krajobrazu rolnego zastąpić mogą nieużytki, polany czy zręby. Unika wnętrz dużych lasów, intensywnego rolnictwa. Nie przepada za towarzystwem człowieka. 

Średnie zagęszczenie srokosza w skali całego kraju wynosi 0,15 pary na kilometr kwadratowy. Populacja jego jest szacowana w ostatnim czasie na 40 000 -55 000 par lęgowych. W ostatnich 10 latach trend gatunku był rosnący (+41,6%). Jako, że dzierzba ta charakteryzuje się sporym wahaniem liczebności, to wspomniany wzrost wcale nie musi świadczyć o inwazji gatunku.

Populację srokosza ograniczają ostre zimy oraz obfite deszcze w czasie dokarmiania piskląt. Za ostatnim wzrostem populacji może stać ocieplenie klimatu...

Jak widzimy srokosz zadziwia. Pomimo przywiązania do tradycyjnej (ekstensywnej) gospodarki rolnej, nie znika wraz z nią a wręcz odwrotnie, odnosi spore sukcesy.

-

Źródło: Kuczyński L., Chylarecki P., 2012. "Atlas pospolitych ptaków lęgowych Polski. Rozmieszczenie, wybiórczość środowiskowa, trendy." GIOŚ, Warszaw

tdOdglSNEtGzLSdNmjoCn9BfWBNHDurc8Jp0viAx

Srokosz, fot. Mateusz Matysiak   Mateusz Matysiak - Polish Bird Photos 

Pewnie ciekawym zwieńczeniem dzisiejszego postu będzie opis historii zdjęcia, jakie umieścił pod nim na www.birdwatching.pl jego autor, czyli Mateusz Matysiak.

Historia powstania zdjęcia?
Srokosze fotografowałem w spiżarni urządzonej przez nie na kilku gałęziach młodej, kolczastej gruszy rosnącej samotnie pośród luźnego, sosnowego, porolnego młodnika sosnowego na skraju Puszczy Augustowskiej. Tam srokosze przynosiły wszystko "co jadalne" i samodzielnie upolowane: jaszczurki zwinki (najliczniej - z racji rozległego kserotermicznego terenu sąsiedniej żwirowni i ciepłej, słonecznej pogody), gryzonie: myszy polne, nornice rude, wśród przyniesionych do spiżarni ofiar był też pasikonik zielony, a nawet żaba trawna:). Zwierzęta, czasem niestety jeszcze żywe były nadziewane na długie, gruszane kolce, potem jeszcze krótki moment zabójstwa wykonywanego z precyzją i zimną krwią wielokrotnego recydywisty i w końcu... posiłek. Większe ofiary, już martwe, były bez najmniejszego trudu na tych kolcach rozrywane i rozszarpywane przez srokosze, rzeczywiście niczym w dybach. Np. jaszczurki, wieszane zawsze głową w górę, były najpierw oprawiane z tych głów, potem srokosze odcinały im ogony, które przed połknięciem ciągle wiły się na wszystkie strony podwójnie ekscytując swych zjadaczy, włącznie z zakręcaniem się wokół dzioba... Czasem większe, zapewne te twardsze fragmenty ofiar, nawet kilkukrotnie przewieszały ptaki na inne, dłuższe, ostrzejsze lub z wygodniejszym dla oprawców podejściem do takiej sekcji - kolczaste pędy. Większa część poćwiartowanego już posiłku lądowała w gardłach ciągle głodnych piskląt, będących - sądząc po dobiegających do naszej czatowni ich głosach - tuż przed wylotem z gniazda, do którego rodzice w niestrudzonym tempie i z rodzicielskim uporem transportowali świeże mięsko. Srokosze tym razem zbudowały bowiem gniazdo w okółku kilkumetrowej sosny oddalonej od spiżarni dobrych 30 m. Tam odbywał się transport za transportem. Po paru dniach na skraju młodnika pojawiła się cała rodzinka lotnych piskląt.

Srokaty bandzior

krogulec14

Rzadko bo rzadko, ale czasami pojawiają się tu i ówdzie takie fotografie, które zaraz po obejrzeniu koniecznie pragnę Wam pokazać. Tym razem jest to kapitalne zdjęcie Mateusza Matysiaka z polującym w śniegu srokoszem. Bieszczadzka biel z domieszką stonowanych kolorów wręcz mnie powala.

"Ten srokaty, nadzwyczaj bystry bandzior skutecznie konkuruje z bieszczadzkimi uralami na ich wspólnym, zimowym żerowisku. Srokosz potrafi błyskawicznie wyłowić ze śniegu i to jedynie za pomocą dzioba niewiele mniejszą od siebie mysz, wprost sprzed szponów wielkiego, głodnego i zdeterminowanego, jednak mniej zdecydowanego puszczyka uralskiego, następnie polecieć z nią daleko, na sąsiedni stok w gęste tarniny, by uzupełnić swoją spiżarnię."

O polowaniach srokosza w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski pisał:

"W zimie żywi się głównie myszami, lecz i dosyć drobnych ptaków wyjada. Zdobycz upatruje najczęściej z wierzchołków drzew lub krzaków, na których zwykle przesiaduje, lub też przelatując się od drzewa do drzewa zawiesza się na wzór pustułek w pewnej wysokości nad norami i wyczekuje, puki mu się mysz albo polnik nie pokaże. Drobne zwierzątka ssące nasiada z góry i prędko zamordowawszy, niesie w pazurach na drzewo sąsiednie, za ptakami zaś długo musi się naganiać, nim je sforsuje; najwięcej bierze pośmieciuszek, trznadli, sikor i różnych łuszczaków."

Jak widzimy srokosz prezentuje się nam rzeczywiście jako kawał zbója. Na szczęście wśród ptaków nie wyróżnia się niczym negatywnym. Jest przecież takim samym gatunkiem jak wszystkie inne.

 10850205_417628955051576_6634602959550962137_n

Srokosz, fot. Mateusz Matysiak   www.faceook.com/Biesczaty   www.mateuszmatysiak.pl 

Dzierżba srokosz

krogulec14

Srokosza w miarę możliwości dość często u siebie spotykam. I kilka razy zdążyłem o nim tu już wspomnieć. Pisałem, że dawniej wykorzystywany był przez sokolników, podkreślałem, że potrafi upolować nawet drozda. W dawnych czasach nie było telewizorów, a popyt na akcje z "ketchupem" był. Ostro atakujący swoje ofiary srokosz serwował swoim wielbicielom niezapomniane wrażenia. No cóż, nie darmo ptaszek nosi ksywkę "killer".

Srokosze robią zapasy. Nadziewają swoje niezjedzone ofiary na kolce ciernistych krzewów, bądź wtykają je między rozwidlenia gałązek. Zabierając się do jedzenia rozszarpują swoje ofiary. Nie darmo pierwszy człon naukowej nazwy (Lanius), w przetłumaczeniu na nasz język, brzmi rzeźnik.

Samce srokosza potrafią być wręcz perfidne wobec swoich samic. To, nic że je zdradzają. Robi to wiele ptaków. Monogamia, jak u kruków czy kawek, u ptaków jest nieczęsta. Samce srokosza posuwają się do tego, że prawowitym samicom przy wysiadywaniu jaj, przynoszą ochłapy, podczas gdy "kochankom" frykasy. Miłośnicy pewnych serialów zauważą, że ich bohaterowie srokoszowi w zdradach raczej nie dorównują...

O tym wszystkim na Plamce zdążyłem już wspomnieć. Toteż postaram się tym razem pokazać srokosza piórem Władysława Taczanowskiego z "Ptaków krajowych":

"W marcu ztąd odlatują; rzadko który do Kwietnia się zatrzyma. Jednakowoż zdarza się, że pojedyńcze pary zostają się na lęg w pewnych okolicach, czego mam dowód na jajach z pod Wyszkowa i jednego z pod Warszawy; sam zaś nigdzie ich w porze lęgowej nie spotkałem, co jest najlepszym dowodem, jak się rzadko u nas wywodzi.

W zimie żywi się głównie myszami, lecz i dosyć drobnych ptaków wyjada. Zdobycz upatruje najczęściej z wierzchołków drzew i krzaków, na których zwykle przesiaduje, lub też przelatując się od drzewa do drzewa zawiesza się na wzór pustułek w pewnej wysokości nad norami i wyczekuje, póki mu się mysz albo polnik nie pokaże. Drobne zwierzątka ssące nasiada z góry i prędko zamordowawszy, niesie w pazurach na drzewo sąsiednie; za ptakami zaś długo musi się uganiać, nim je sforsuje; najwięcej bierze pośmieciuszek, trznadli, sikor i różnych łuszczaków. W lecie więcej się karmi owadami, lecz przytem wybiera z gniazd młode ptaki i jaja. Śpiewa dosyć przyjemnie, przed wiosną często lecąc  górą wyśpiewuje. Względem człowieka ostrożny, rzadko kiedy daje się na strzał podchodzić."


Srokosz, fot. Mateusz Matysiak   www.mateuszmatysiak.pl

Śpiewający rzeźnik

krogulec14

Gdyby zrobić casting na ptaka mającego zagrać główną rolę w kryminale, to najbardziej pasowałby do tej roli srokosz. Bezlitosny kiler, który potrafi zaskoczyć arcy rzadką u ptaków zapobiegliwością w magazynowaniu pokarmu.

Bezlitosny kiler, który mógł przysporzyć spore kłopoty gospodarzowi posesji, na której miał gniazdo. Gałązki drzew "ozdobione" były szczątkami różnych stworzeń. Jako, że historia wydarzyła się w USA, to sąsiedzi nie udawali, że nie widzą. Policja, sąd... Wspomnianego gospodarza przed nieprzyjemnościami uchronił ornitolog udowadniając, że te makabryczne trofea to dzieło gnieżdżącego się srokosza.

Kiepski mąż i wspaniały kochanek. Kochance frykasy a żonie ochłapy. Czyż nie znamy takich postaci rodem z kiepskich seriali?

Kiler, którego dawniej trzymali sokolnicy. Trzymali dla widowiskowych polowań.

Chyba każda osoba, która z tej strony znałaby srokosza, czekałaby nań z pewnym zniecierpliwieniem.

Przed filmem wiedziałem, że srokosz, jak na gwiazdora filmowego przystało, miał swoje kaprysy. Za nic nie miał zamiaru zagrać w tym filmie. Wąż Eskulapa, miśki - ustawiały się w kolejkę a srokosz zastanawiał się nad grą.

Wiedziałem, że plenery cudowne nie będą. Nawet się ucieszyłem. Nie zawsze, gdy idziemy na spacer, jest piękna słoneczna pogoda i zielona trawka.

Brzydkie tło, pochmurny dzień. I ostry początek: żubry, płot, pies. Ten płot, ten pies. Chodzimy wraz z Adamem po puszczańskich polanach, a gwiazdy filmu nie ma. Czyżby nauczyła się od prowadzącego, że w życiu trzeba się cenić?

Znalezione są ślady jego działalności. Nie darmo odcinek nosi tytuł "Zabójca zostawia ślad". Tu wypluwki, tam niezjedzone resztki ofiar.

I nagle jest! Jest, ale sóweczka. Jestem zaskoczony. Adam zresztą też. Ja, bo nic o niej nie wiedziałem. Jestem zaskoczony, bo sóweczek w Polsce jest 10 razy mniej od srokoszy. Mamy zatem w filmie bonus. Adam też jest zaskoczony tym prekursorem. Sóweczki miejsce jest w puszczy a nie na otwartej przestrzeni.

W końcu pierwszoplanowy aktor decyduje się zagrać. Czyni to, jak na gwiazdora przystało, w sposób mistrzowski. To siedzi na wierzchołku krzewu, na słupku a nawet zawisa w powietrzu w poszukiwaniu ofiary. Mało? No to proszę. Srokosz poluje. Jak komu jeszcze jest mało to może podziwiać srokosza polującego na piechotę. Przyznam, że gdyby nie powtórki, to nawet tej sceny bym nie zauważył.

Wiem, że ekipa długo szukała gwiazdora tego filmu. Po filmie widzę, że było warto. Srokosz był kiler, srokosz był cool.

I jeszcze jedno. Srokosz był (jest i będzie) ptakiem Twojej okolicy. Bo to dla Ciebie Adam z ekipą penetrowali krzaki łąk i pól abyś zobaczyć mógł jak wspaniałych mają one mieszkańców. I byś mógł wyjść z domu i go odszukać.

Więc nie patrz, że za oknem ponuro czy chłodno. Wyjdź z domu i go odszukaj. Pamiętaj. zabójca zostawia ślad.

Nic tak nie ożywia kryminału jak... nieboszczyk, czyli Adam Wajrak przy realizacji "Zabójca zostawia ślad". Fotografia Krzysztof Skrok

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci