Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : rybolow

Dzień z życia płotki

krogulec14

Piękny tekst na Facebooku znalazłem. Poprosiłem więc autora, Pawła Ładę, i z radością Wam go prezentuję:

"Niewielka płotka, ciesząca się z pierwszych promieni słońca, nie zdaje sobie sprawy, że Matka Natura wyznaczyła jej na ten piękny poranek spotkanie z NEMEZIS. Pływająca jeszcze radośnie, skubiąca małe ślimaczki i robaczki z podwodnej roślinności, już za moment przekroczy perłowe bramy rybiego raju - o ile wiodła cnotliwe życie rzecz jasna. Charonem, który przewiezie ją przez Styks, jest wyjątkowy drapieżnik, rybołów.

Niestety Pani Płotka nie wróci dziś do domu. Pan Płotka długo i bezskutecznie będzie na nią czekał. Nie będzie kolacji przy świecach, wina i zapiekanych w cieście ślimaczków. Nie będzie też słodkiego tête-à-tête pod liściem grążeli, na co powiedzmy sobie szczerze, Pan Płotka baaaaardzo liczył…

Ale nie osądzajmy zbyt surowo rybołowa. Na niego też czeka Pani Rybołowowa, która aktualnie ma bardzo ważne zadanie – wysiadywanie jaj w gnieździe. A patrząc poprzez fakt, że jednym z najbardziej zagrożonych wyginięciem ptaków drapieżnych w Polsce jest właśnie rybołów, to on zyskuje moją sympatię.
Przyleć jeszcze ! Weź i Pana Płotkę, co mu po samotnym życiu…

Pożywieniem rybołowa, jak właściwie już sama nazwa gatunku wskazuje, są praktycznie tylko ryby. Wyspecjalizował się w takim polowaniu wyśmienicie - chwyta ryby rzucając się na nie z wyciągniętymi szponami nawet z wysokości kilkudziesięciu metrów. Z upolowaną ofiarą leci na wysokie drzewo lub do gniazda, tam zabija oraz zjada zdobycz. Czyli Pani Płotka miała jeszcze szansę zaliczyć lot widokowy :-) ale mam wątpliwości, czy potraktowała to jako swoisty bonus od swego kata :-)

Niestety w Polsce jest coraz mniej tych pięknych ptaków. Mimo, że objęty ścisłą ochroną, to jego populacja jest dramatycznie niska. Zdarza się wręcz, że niektórzy mentalnie ograniczeni właściciele stawów hodowlanych zabijają rybołowy, „bo to pieroński szkodnik panie, ryby mi wyżera i piniondze trace”…

Pan Płotka dzisiaj miał szczęście. Jak osuszy łzy, będzie mógł poszukać nowej Pani. Ale niech pozostanie czujny ! Rybołów wkrótce znów będzie głodny..."

Tekst: Paweł Łada

18556150_1515904648475072_5802729326994412592_n

Rybołów, fot Paweł Łada

Rybołów w Polsce ginie

krogulec14

To przykre i wręcz haniebne, że w XXI wieku na naszych oczach gnie w Polsce piękny gatunek ptaka. Przykre bo ginie, a haniebne, bo nie ma komu powstrzymać procederu zabijania rybołowa.

-

Populacja rybołowa w Polsce nie przekracza 50 par lęgowych. Zdecydowana większość ptaków występuje na Pojezierzu Mazurskim i na pograniczu Wielkopolskim z Pomorzem. Najniższe jego zagęszczenie znajduje się w Lasach Napiwodzko-Ramuckich i nie przekracza ono 2 par na kilometr kwadratowy. Rybołów w Polsce zmniejsza swoją liczebność. Jedną z przyczyn jest fakt, że w dalszym ciągu jest on tępiony. Jeśli to się u nas nie zmieni, to w najbliższych latach gatunek u nas może całkowicie wyginąć.

Będziemy wówczas w Polsce mieli rybołowy na przelotach, do których w dalszym ciągu, wbrew prawu, nasi właściciele i dzierżawcy stawów rybnych będą strzelać.

Rybołów preferuje okolice w których bogate w ryby zbiorniki wodne znajdują się w pobliżu obszernych starodrzewi sosnowych. Chętnie gnieździ się na zalesionych wyspach. Dość często poluje na wspomnianych już stawach rybnych, co jest przyczyną nielegalnego i bezprawnego zabijania. 

Terytorializm rybołowa nie jest zbyt mocny. W sprzyjających warunkach (jakich w Polsce niestety nie ma), pary zakładają swoje gniazda w zasięgu wzroku innych par. Taką samą wykazują tolerancję na łowiskach, z których może korzystać kilka par. Przeciętna odległość od gniazda do łowisk kształtuje się w granicach od 3 do 5 kilometrów. Na bogate w pstrągi łowiska rybołów może pokonywać nawet 28 kilometrów!

Już sama nazwa sugeruje, że poluje niemal tylko i wyłącznie na ryby. Jak opowiada nam Wikipedia, łowi je rzucając się na nie z wyciągniętymi szponami, podczas gdy zdecydowana większość ptaków (np zimorodek, mewy czy rybitwy) chwyta ryby dziobem. Atak zazwyczaj rozpoczyna z wysokości 20 -30 metrów, choć zdarza się, że i z 70. Ofiary mają zwykle 150 -300 gramów, choć czasami trafiają się nawet i dwukilogramowe "sztuki".

85% gniazd rybołowy budują na ponad 150-letnich (z parasolowatym wierzchołkiem) sosnach. Blisko połowa gniazd budowana jest do 200 metrów od brzegów zbiorników wodnych. Największa odległość gniazda rybołowa do brzegu wynosiła 7 kilometrów. Para dysponuje jednym gniazdem. W razie jego zniszczenia zabiera się budowy następnego jeszcze w tym samym roku. Natomiast nie przystępuje do drugiego lęgu w razie utraty pierwszego. Ponad 60% gniazd rybołowa w Polsce znajduje się na platformach postawionych przez Komitet Ochrony Orłów.

Termin składania jaj uzależniony jest od stanu gniazda zastanego po powrocie ptaków. Mieści się zazwyczaj w terminie od 10 do 20 dni.

W wysiadywaniu jaj biorą samiec i samica. Udział samca jest zazwyczaj zdecydowanie niższy (20 -35%), choć niektóre wysiadują dłużej od swoich partnerek (66%). Nocą wysiaduje wyłącznie samica, która jedynie w dzień wymieniana przez partnera. Samiec zwykle dostarcza pokarm 2 -3 razy dziennie. Stanowi czujną ochronę dla samicy jak i lęgu. Gotowy jest atakować wszystkie zbliżające się ptaki szponiaste.

Bardzo mocno bazowałem na: Mizera T., 2015 Rybołów Pandion heliaetus W. Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 370 -376.

KPq8kDl2anfObGD9o0ntpTrf2TyyZn0UDUErBHvm

Rybołów fot. Łukasz Jabłoński Łukasz Jabłoński Photohraphy

Moja przygoda z Rybołowem

krogulec14

Trochę przypadkowo trafiłem na piękny blog Krzysztofa Stasiaczka. Jego przygoda z rybołowem na tyle mnie urzekła, że zdecydowałem się poprosić Autora o zgodę na zaprezentowanie jej na Plamce. Dostałem więcej niż myślałem. Oprócz pięknych zdjęć bardziej rozbudowany opis niż jest w oryginale. Zapraszam do... fotolektury:

"Nigdy nie sądziłem, że kiedykolwiek będę miał możliwość tak bliskiego kontaktu z Rybołowem. Ptak ten w Polsce to rzadkość. Polska populacja Rybołowa szacowana jest na około 100 par lęgowych z tendencją spadkową. Co prawda na przelotach, głównie wzdłuż Wisły, często można spotkać tego ptaka, migrującego do, lub ze Skandynawii, Łotwy i Estonii, gdzie jest dosyć pospolity. Trudno jednak mieć wtedy nadzieję na systematyczne obserwacje i fotografowanie, spotkania te bywają przypadkowe i najczęściej jednorazowe.

W roku 2013 zaobserwowałem w miarę systematyczne polującego Rybołowa na pobliskim jeziorze. Tłumaczyłem sobie to wyjątkowo czystą i przejrzystą wodą tego zbiornika, ułatwiającą wypatrzenie zdobyczy. Sądziłem że ptaki gnieżdżą się gdzieś dalej a tu przylatują tylko na żer. Ponadto w tym czasie w kręgu moich fotograficznych zainteresowań było inne ptaki i nie podchwyciłem tego tematu. W czerwcu 2014 rok po powrocie z fotograficznej wyprawy na Lelka postanowiłem odwiedzić dawno nie używaną czatownię nad jeziorem w nadziei sfotografowania Wodnika, Trzciniaka lub innych mieszkańców szuwarów. Podczas kilkukrotnych zasiadek ze zdziwieniem zauważyłem że jeden Rybołów systematycznie poluje na rozległej płyciźnie naprzeciw czatowni a drugi przesiaduje na górującej nad lasem suchej sośnie po drugiej stronie jeziora. Polujący ptak po złapaniu ryby leciał z nią na suchą sosnę i oddawał ptakowi który siedział na suchym drzewie. Początkowo sądziłem że to dorosły ptak karmi swojego potomka ale po przeanalizowaniu biologii Rybołowów odrzuciłem ten wariant, ponieważ w polskich warunkach młode Rybołowy uzyskują lotność na przełomie lipca i sierpnia, więc ptak który przylatywał na suche drzewo nie mógł być ptakiem młodym. Ponadto była też cecha po której mogłem rozpoznać poszczególne ptaki. Ten który był karmiony miał obrączkę ornitologiczną. Zauważyłem ją kiedyś gdy oba ptaki usiadły dosyć blisko na suchym drzewie po mojej stronie jeziora. Zasięgnąłem opinii w ośrodku ornitologicznym. Dowiedziałem się tam że na pewno w ostatnim czasie na Mazurach nie był obrączkowany żaden Rybołów a to co obserwuję to zachowania frustracyjne po stracie lęgu. Samiec cały czas instynktownie czuje potrzebę wykarmienia rodziny natomiast samica która o tej porze powinna chronić gniazda i potomstwa oczekuje od swojego partnera zaspokojenia w pokarm siebie i przychówku.

Pod koniec sierpnia zaobserwowałem że bardzo często samiec po złapaniu ryby zachęca samicę do lotu w głąb drzewostanu i tam przekazuje jej rybę. Wydawało mi się że następuje to na żywym drzewie, gdzie było coś co mogło być gniazdem. Któregoś dnia wybrałem się żeby to sprawdzić i rzeczywiście na potężnej sośnie znalazłem ogromne gniazdo. Nie mogło ono powstać w tym roku, musiało być dobudowywane przez kolejne lata. Zacząłem kojarzyć fakty, obserwacji Rybołowa w zeszłym roku, a więc ptaki gniazdowały tutaj już w zeszłym roku a nie wykluczone że wcześniej. Jak mogłem tego nie zauważyć, przecież mieszkam półtora kilometra od tego gniazda, przypomniało mi się powiedzenie: „cudze chwalicie,swego nie znacie”.

Mając pod nosem tak piękne i rzadkie ptaki, postanowiłem wykorzystać sytuacje i spróbować je fotografować w czasie polowania. Początkowo próbowałem fotografować ptaka polującego na żywe ryby. Po tygodniu zaniechałem tego ponieważ nie widziany przeze mnie z czatowni ptak, spadał nagle z dosyć dużej wysokości w niewiadomym dla mnie miejscu. Słyszałem plusk i zanim skierowałem w to miejsce obiektyw mogłem już tylko fotografować od tyłu odlatującego ptaka. Postanowiłem sobie pomóc, podkładając rybki martwe. Co prawda znawcy tematu mówili że to nie wyjdzie bo Rybołów poluje tylko na ryby żywe, mimo tego postanowiłem spróbować. Znalazłem sposób żeby rybka nie tonęła i żeby wiatr i prąd jej nie przemieszczały. Z łódki wyłożyłem pierwsze dwie rybki w odległości ok. 50 m od czatowni i schowałem się w budzie. Ku mojemu zaskoczeniu już po pół godzinie przyleciał Rybołów i porwał jedną z rybek, atak całkowicie mnie zaskoczył i nie zdążyłem zrobić zdjęcia. Nie doczekałem się ataku na drugą rybkę ale przekonałem się że metoda może być skuteczna. Przez kolejne dni wykładałem rybki i udawało mi się robić zdjęcia. Rybki wykładałem coraz bliżej czatowni, w końcowym okresie pobytu ptaków nad jeziorem udawało mi się zwabić polującego Rybołowa na około 15 metrów od czatowni. Z okresu tego mam bardzo dużo zdjęć z których tylko jedno mnie satysfakcjonuje ale do pozostałych czuję ogromny sentyment, udawało mi się systematycznie fotografować ptaka o którym większość polskich fotografów przyrody może tylko pomarzyć. Wypracowałem swoją metodę na zwabienie ptaka, zdobyłem niezłe wiadomości o zwyczajach ptaków i doświadczenie w fotografowaniu Rybołowa.

Na wiosnę tego roku, na miejscu starej i niewygodnej czatowni, postawiłem nową czatownię na cztery osoby. Czatownia była skończona tuż przed przylotem Rybołowów. Po przylocie ptaki przesiadywały na tym samym suchym drzewie co w zeszłym roku. W połowie kwietnia obserwowałem toki a później na suchym drzewie przesiadywał tylko jeden ptak, prawdopodobnie samiec a samica siedziała na jajkach. Samiec, tak jak w zeszłym roku chwytał wykładane rybki zanosząc je do gniazda samicy. W czasie fotograficznych zasiadek byłem świadkiem obrony gniazda przed Bielikiem oraz dwiema Wronami z których jedna wszelkimi sposobami próbowała wywabić z gniazda wysiadującą samicę, aby druga mogła wykraść jaja. Rybołowy wykazały mądrość i w obu przypadkach skutecznie obroniły gniazdo. Pod koniec czerwca obserwowałem wystające ponad gniazdo główki dwóch młodych ptaków a pod koniec lipca pierwsze próby ich lotów. W tym czasie samiec dwoił się i troił aby zaspokoić pokarmowe potrzeby potomstwa i partnerki. Z tego okresu mam najwięcej zdjęć, kilka wykonanych obiektywem o ogniskowej poniżej 24 mm. W pierwszej dekadzie września ptaki odleciały z nad jeziora i wyruszyły w długą podróż na zimowiska w Afryce. Szczególnie ciężkie czasy czekają młode ptaki, które w czasie podróży będą musiały podszlifować umiejętność łapania ryb aby sprostać trudom dalekiego przelotu. Ja z niecierpliwością oczekiwać będę przylotu „moich Rybołowów” w przyszłym roku, życząc im szczęścia w trudnej i niebezpiecznej podróży."

95b81797277843d8a6f7e87a6fdd7e0c

 

6ae8958394d94113822aefd8d449a770

5910d7e1dc5845568a1dd8058973c2ba

32d2ccf266e14a44845146c4dee92320

405f7ded24694848a60d7959db1686ae

891e122e800a429f8ce9777ea9b74572

b9efa5a218b9474e8a7daeaaa89ee17f

3aec5416caed41319394f73158565870

10a637a7d4394db58dc5d4598d2ea9ff

aa70a45ed5e6486f894a3db01ef21962

bbf72998ef30435c87667e0f108e918b

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Stasiaczek   stasiaczek.blogspot.ie

10 złotych

krogulec14

"Gdy dojrzy stojącą lub płynącą pod powierzchnią rybę, - tak opisał polowanie rybołowa w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski - puszcza się pionowo ze złożonemi ku ciału skrzydłami z taką szybkością, że padłszy na wodę rozpryskuje ją na kilka łokci wokoło. Chwyta ofiarę zanurzywszy nogi, lecz gdy ta głębiej się znajduje, pogrąża się za nią całkowicie i przez chwilę pod wodą zostaje. Wydostawszy się na wierzch potrząsa skrzydłami dla otrzepania wody i podlatuje, jeżeli zaś ryba jest za wielka spoczywa przez chwilę rozpostarłszy skrzydła na powierzchni, po czem tak samo się porywa. Połów niezawsze mu się udaje, gdy ryba skryje się w głębi, zanim ją zdoła uchwycić. Zdarza się także, że chwyciwszy zdobycz za ciężką zostaje na dno pociągnięty i razem z nią ginie. Unoszoną rybę zawsze trzyma pod sobą równolegle do kierunku swego ciała, z głową naprzód zawróconą, znacznie sobie ruchy ułatwiając przez zmniejszenie oporu. Uzbrojenie palców wielce mu jest pomocne w tem polowaniu, a mianowicie na małe i ślizgie ryby, których nie mógłby bez tego utrzymać. Wzrok ma tak do tego celu ukształcony, że nie tylko pod wodą stojącą, ale i na rzekach bystro płynących zdobycz upatruje, a zadziwiającą jest pewność, z jaką uderza pomimo łamania się światła w tym żywiole."

Swoją obserwację polującego rybołowa miałem też i ja, a opisałem ją mniej więcej tak:

Będąc na spacerze nad Wartą usłyszałem w pewnym momencie potężny plusk. Odwróciłem się i zauważyłem sylwetkę nisko lecącego ptaka. Rybołów! Stanąłem za drzewem i z zainteresowaniem zacząłem go obserwować. Nie tylko ja zresztą. Po drugiej stronie rzeki stała czapla siwa i robiła to samo co ja. Rybołów wzbił się nieco w górę, po czym gwałtownie zniżył się i zanurzył szpony w wodzie. Trochę ta sytuacja mnie zaskoczyła. Rybołowy w ataku zanurzają się całe, a ten obserwowany zdawał się odwalać kichę. "Boi się, że zmoknie?" - pomyślałem rozbawiony. Ptak zataczając koło wzbił się kilka metrów do góry. Na następną próbę nie czekałem długo. Ryba, widocznie ranna po poprzednich atakach, trzymała się przy powierzchni wody, bo i tym razem rybołów o naturze kota wpakował do wody tylko szpony. "Piernik jeden, rybki lubi a wody nie" - patrzyłem na zmagania ptaka. Po gejzerze wysokim na jakieś 60 -70 centymetrów, ptak z wbitymi w ciało ryby szponami toczył ciężka walkę. Z lektury wiem, że zdarzały się takie sytuacje, gdy bielik wczepiwszy szpony w suma zostawał przez niego wciągnięty w wodę. Rybołów nie miał zamiaru podzielić takiego smutnego losu. Po szamotaninie wyrwał z wody rybę i z nią odleciał. Usiadł na suchym drzewie i niezwłocznie zabrał się za śniadanie. Wyłowiony okaz mógł mieć może nawet pół metra! Zaraz za nim na to drzewo poleciała obserwatorka tego polowania, czapla. Wykombinowała zapewne, że "myśliwy" wszystkiego nie zje i coś jej zostanie.

-

Przebywa w lasach obfitujących w duże, otwarte zbiorniki wody, w pobliżu wybrzeży morskich, rozlewisk i mokradeł. Gniazdo zakłada na szczycie drzewa, zwykle na co najmniej 160-letniej sośnie, czasem na ziemi lub na uskokach stromych brzegów. Gniazda używa latami. Wokół gniazd rybołowów obowiązuje strefa ochronna: przez cały rok w promieniu do 200 m, a okresowo (od 1.03 do 31.08) - w promieniu do 500 m od gniazda.

"Przez czas lęgowy trzyma się w głębi lasów, zkąd odbywa wycieczki na okoliczne wody, częstokroć o kilka mil oddalone; pod koniec pobytu przebywa najwięcej na otwartych pobrzeżach wód, spoczywa po kamieniach, stożarach i drzewach odosobnionych, a na noclegi udaje się do lasu.

Gnieździ się w głębi lasów, nawet w miejscach znacznie od wód oddalonych, po suchych wierzchołkach najwynioślejszych sosen. Gniazdo buduje nieproporcyonalnie wielkie, tak obszerne jak wielkich orłów i podobnie urządzone, lecz gładziej urobione.(...) Ponieważ używa gniazda przez długie lata, corocznie nowych dokładając materyjałów, dochodzi więc ono z czasem do coraz większych wymiarów."

W Polsce obecnie skrajnie nieliczny lęgowo (około 30 par) głównie na północy. Populacja światowa wynosi 24 000-31 000, a europejska 7 300-8 800 par. Przylatuje w marcu i kwietniu, odlatuje we wrześniu i październiku. Żywi się wyłącznie rybami, po które rzuca się z powietrza ze zwiniętymi skrzydłami, przy czym cały zanurza się pod powierzchnią wody.

"Jak wszystkie prawie ptaki karmiące się rybą, rybołów jest bardzo żarłoczny, z tego też powodu czynne czynne życie prowadzić musi, a mianowicie gdy żywi potomstwo.(...) Mniejsze ryby szarpie na sztuki i tak połyka, z większych obiera mięso, a grubsze kości zostawia."

Często trzepocząc skrzydłami zatrzymuje się w jednym miejscu i wypatruje zdobyczy. Rybołów często czatuje na drzewach w pobliżu zbiorników wodnych. Lata powoli, uderza kilkakrotnie skrzydłami na przemian i lotem ślizgowym lub krąży przez jakiś czas. Poza sezonem lęgowym żyje pojedynczo lub w luźnych grupach.

-

Piękny opis Taczanowskiego rybołowa w akcji, śliczne, kapitalne zdjęcie Doroty nie zmiękczą serc właścicieli stawów hodowlanych czy zarybionych jezior. Dla nich wizyta tego gatunku nad zbiornikiem to strata 10 złotych. Za dubeltówkę chwycą i jak nic zabiją ptaka. Między innymi dlatego w Szwecji szacuje się populację rybołowa na 3 000 -4 000 par lęgowych, a u nas raptem... 30 -35!

 7xdwGqgjeuB8bRjuX82Ep3y2lrQEQlwfAgadjQ72

Rybołów, fot. Dorota Makulec   www.dorotamakulec.pl 

Drogowskazy koło Jeziora Kubek

krogulec14

Jezioro Kubek stanowi specjalny obszar ochrony siedlisk o powierzchni 986,7 hektarów. Jest on położony w województwie wielkopolskim, niedaleko malowniczego miasta Sieraków w powiecie międzychodzkim. Obszar leży na pograniczu wysokiej i środkowej terasy Obornickiej Doliny Warty oraz pól wydmowych Międzyrzecza Warty i Noteci. W skład ostoi wchodzi jezioro Kubek (pow. 67,3 ha) otoczone niemal ze wszystkich stron lasami.

W bezpośrednim otoczeniu jeziora z wąskim pasem szuwarów dominują kompleksy lasów bagienno-łęgowych. Kompleks lasów olszowych otoczony jest przez bory sosnowe Puszczy Noteckiej. W obszarze tym są tak ciekawe siedliska jak: wydmy śródlądowe, starorzecza i inne naturalne zbiorniki wodne, rzeki, suche wrzosowiska, łąki trzęślicowe, dąbrowy, lasy łęgowe, nadrzeczne zarośla wierzbowe i naturalne bory sosnowe. Nikogo chyba nie muszę przekonywać, że im bardziej jest różnorodna szata roślinna, tym większe będzie występowało zróżnicowanie ptaków.

Do ornitologicznych rarytasów Jeziora Kubek zaliczyć można między innymi rybołowa, zimorodka czy też żurawia.

Rybołów w obiektywie Marcina Perkowskiego  www.ptaki.fotolog.pl

I na tym zaprzestałbym prezentację malowniczego zakątka Puszczy Noteckiej, jakim są okolice Jeziora Kubek, gdyby nie pewna historia. Zanim jednak powiem co usłyszałem o pewnym, dziwnym drogowskazie muszę przypomnieć kilka faktów związanych z rybołowem.

Według ostatnich szacowań Komitetu Ochrony Orłów w Polsce mamy około 45-60 par rybołowa. Nie dość, że jest tych ptaków mało, to ma on tendencje spadkową. Wszystkie znane gniazda mają powytyczane strefy ochronne. Wynoszą one w czasie lęgów 500 metrów od owego gniazda. I co?

Pamiętam wzburzenie Kasi "Białej", jak wspominała swój ostatni pobyt w Sierakowie. Zapamiętała najbardziej nie ośrodek wypoczynkowy z którego słynie miasto, nie odbudowany zamek Opalińskich (tak, tych Opalińskich co Zagłobę w "Potopie" zdenerwowali swoją zdradą...), ani też słynną stadninę koni. Kasi najmocniej utkwiły w pamięci drogowskazy z napisem: "do gniazda orła rybołowa"!

Przyznaję, że mnie, tylko słuchacza, diabli, na tak niedorzeczny pomysł, brali!

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci