Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : piecuszek

Przeloty, przeloty

krogulec14
Dla wielu gatunków ptaków zaczął się bardzo ważny i zapewne ciężki etap w życiu, przeloty. Nie każdy ptak dotrze do końca tego etapu. Wśród wielu ptaków udających się w daleką drogę są niepozorne piecuszki...
Piecuszek budzi mój niekłamany podziw. Ta maleńka ptaszyna o przeciętnej wadze dziesięciu gram potrafi najeść się na zapas i ruszyć w drogę. W bardzo długą drogę. Piecuszek potrafi bez żadnego przystanku lecieć sześćdziesiąt godzin z przeciętną prędkością pięćdziesięciu kilometrów na godzinę. I choć nie jest w lotach długodystansowych mistrzem to jednak budzi mój wielki szacunek.
Piecuszka usłyszymy wiosną bez żadnego problemu. Może będzie nieco kłopotów z jego zauważeniem, bo ptak to nie jest łatwy do zauważenia pośród liści. Zwykle przebywa w luźnych drzewostanach liściastych bądź mieszanych porośniętych leśnymi piętrami. Na szczęście zdradza piecuszka ładny, melancholijny śpiew. Może nie jest to przebój na miarę słowiczych kląskań, ale ja go tam lubię. Tu muszę wspomnieć, że Wikipedia podaje jako ciekawostkę fakt mówiący, że piecuszka znacznie szybciej zauważymy w Warszawie niż w Puszczy Białowieskiej.
Nazwa polska tego ptaka pochodzi od gniazda, które rzekomo ma przypominać kształtem piec. Ciekawsza i bardziej adekwatna jest nazwa naukowa. Phylloscopus trochilus mówi nam, że jest to mały ptak obserwujący spod liści.
 
 01b07734a0141125df5f4cc9accbbbb7
 
Piecuszek, fot. Cezary Pióro   www.cezarypioro.pl 

Gajówka pierwiosnka i mysikrólik piecuszek

krogulec14

Czasami z mściwą radochą zauważam, że nie tylko ja męczę się się nad gatunkami. Męczyli się nad nimi kiedyś nawet najwięksi. Szukałem w "Ptakach krajowych" Władysława Taczanowskiego pierwiosnka i go nie znalazłem. Zajrzałem w hasło piecuszek i odkryłem kilka uroczych, staroświecko nieco brzmiących nazw: królik nieczubaty, gajówka pierwiosnka, mysikrólik piecuszek, gajośpiew fitis, gajośpiew pierwiosnka, piecuszek i jagodniczek. Nazwy te pozwoliły mi na domyślenie się, że te dwa gatunki dla naszego mistrza były jednym i tym samym.

Z jednej strony to wcale mu się nie dziwię. Tej sztuki nie dokonał nawet sam Karol Lineusz. Mi ta sztuka się udaje jedynie wówczas gdy dana świstunka (bo obydwa gatunki należą do świstunek) śpiewa. Pierwiosnka, drętwego nudziarza sylabizującego "ta-ti, ta-ti, ta-ti..." odróżniam bezproblemowo. Czasem zastanawiam się jedynie, jak taki z takim wokalem podrywa panienki? Na niego to chyba lecą tylko te co słuch stępiony mają... Ten drugi śpiewa już całkiem przyjemniej. W "Ptakach krajowych" czytamy o śpiewie:

"Śpiew ptaszka tego monotonny i oryginalny, lecz dosyć przyjemny; stanowi powtarzane po kilkanaście razy za sobą tonu dającego się wyrazić, cip-cip, cip-cip etc.; odzywa się tym sposobem skacząc po gałęziach, przez cały czas pobytu, nawet w czasie jesiennej wędrówki często jeszcze toż samo powtarza. Prócz tego ma jeszcze inny śpiew, krótki wprawdzie, lecz nierównie przyjemniejszy, i wydaje go rzadziej, zatrzymując się na miejscu, robi to z widocznym wysileniem, to jest przy najeżeniu czuprynki, poruszając skrzydłami i gardziel nadymając."

Piecuszek zawdzięcza swoją nazwę kształtowi gniazda jakie buduje. Zakłada je na ziemi (zakrzewionych skarpach), pod osłoną roślinności, zawsze w miejscu dobrze nasłonecznionym. A buduje je w kształcie pieca z otworem z boku. Pierwiosnek, budujący swoją siedzibę w kształcie kuli, umieszcza je zwykle bardzo nisko ziemi. Jest to dla mnie ciekawe, bo obydwa gatunki widuję zwykle wysoko w koronach drzew.

"W miejscach suchych gnieździ się tak samo na ziemi - pisze o gniazdach Taczanowski - jak poprzedzająca (świstunka leśna*), najczęściej w jagodzinach, w paproci lub innem zielu, pod krzaczkiem, pod kupami suchych gałęzi, lub w lada dołeczku między mchem i trawą. W miejscach wzgórkowatych, najczęściej na spadzistościach, pod zasłoną darni lub korzeni. W błotnistych zaś i mniej więcej zalanych najczęściej w gęstych kępach tataraku, grubych traw wodnych, paproci lub innych roślin, zaczepiwszy gniazdo międzypędami wyżej wymienionych roślin, w pewnej wysokości nad błotem lub wodą."

Piecuszek jest dalekim migrantem. Przylatuje do nas w kwietniu, a odlatuje do Afryki we wrześniu i październiku. Kto wie czy tak daleko go nie popędza wielki apetyt na owady. Na przelotach niewielki piecuszek wykazuje olbrzymi hart ducha. Potrafi przelecieć bez żadnej przerwy nawet 60 godzin z szybkością 50 kilometrów na godzinę! Wysiłek jaki wkłada w lot wydaje mi się być niewyobrażalny! Pierwiosnek tak daleko nie leci. Sporo ptaków zimuje w rejonie basenu Morza Śródziemnego. 

Obydwa gatunki należą do rodziny świstunek (Phylloscopidae), czyli do, jak to pięknie przetłumaczył w "Ptakach Polski" Andrzej Kruszewicz, ptaków przeglądających liście. Trzecim, licznym gatunkiem z tej rodziny jest świstunka leśna.

Różnic w wyglądzie tych ptaków opisywał nie będę bo ogromne są wiercipięty z tych podobnych do siebie ptaszków. Cokolwiek napiszę o ich wyglądzie, to i tak tego nie zauważycie w plenerze. Myślę, że poniższe piękne fotografie Wam wystarczą, zamiast opisu, do wychwycenia szczegółów. 

* dopisek mój.

OXJKJPbLSFWDzFZuTNR7urqK9yUoUzdrILXyQK2u

Piecuszek, fot. Piotr Górny   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/2171-dzwoniec 

 2MN03XaumE93G4kIrJT7KkgQanlB2wtNI4U29I82

Pierwiosnek, fot.   Waldemar Wojdylak - Wildlife

Piecuszek na językach

krogulec14

W "Ptakach" dziś przyszła kolej na piecuszka, więc i na Plamce miło go będzie przedstawić. Tym bardziej, że tak ciekawie przedstawił Maciej Szymański:

Każdy słyszał głos piecuszka. Wczesną wiosną, ciągle jeszcze stęsknieni oznak nadchodzących lepszych (cieplejszych czasów) z przyjemnością wsłuchujemy się w dźwięczny, melodyjny głos dobiegający z zarośli nad brzegami rzek, jezior i stawów lub niezbyt wysokich, najlepiej liściastych zarośli. Tych, którzy potrafią wskazać skąd rozbrzmiewa to sympatyczne pogwizdywanie, można by pewnie szybko policzyć – bez konieczności sięgania po wielkie liczby. Na palcach jednej ręki zliczylibyśmy natomiast tych, którzy potrafią nazwać wykonawcę piosenki, a do zupełnych wyjątków należą ci, którzy zauważywszy milczącego ptaka byliby w stanie odróżnić go od jego bliskiego krewniaka – pierwiosnka.

Zaciekawiony polską nazwą piecuszka zajrzałem do słowników 28 innych języków europejskich. Znalazłem w nich ciekawe nazwy, które dają całkiem niezłe wyobrażenie o tym sympatycznym stworzeniu. Pierwsze, co rzuca się – raczej w uszy, niż w oczy – to piecuszkowy głos. Nie licząc pięciu nazw będących ponoć odwzorowaniem brzmienia głosu (onomatopeicznych), takich jak niemiecki Fitis, czy łotewski vītītis, określenia typu: śpiewak, gwizdak/gwizdek, muzyk/muzyczny pojawiają się w kolejnych jedenastu językach, poczynając od albańskiego 'gwizdaka bladożółtogardłego' na południu – do szwedzkiego 'śpiewaka liściowego' na północy.


Druga duża grupa nazw (w 13 językach) podpowiada gdzie rozglądać się za piecuszkiem. Są w niej wspomniane liście: szwedzkie, ale również duńskie i norweskie. Częściej pojawiają się zadrzewienia, czy zagajniki – od Estonii, przez Węgry, Francję – po Włochy. A jeśli już mowa o drzewach, to wśród sześciu nazw piecuszka cztery wskazują na brzozy, a dwie na wierzby.

Czytając kolejne nazwy dowiemy się, że piecuszek jest ptakiem owadożernym, o czym przekonują nas Fryzowie i Hiszpanie.


Zapewne trudności w obserwacji piecuszka, który w pogoni za owadami zwinnie przemieszcza się wśród gałązek i ginie w liściach, do których upodabnia go jego oliwkowo-zielonkawo-żółtawy kolor, powodują, że w niewielu nazwach odnajdujemy informacje o wyglądzie ptaszka. O kolorach – bladożółtym gardle – mówią tylko Albańczycy, natomiast cztery inne nazwy wspominają o wielkości. Co ciekawe – dwie z nich twierdzą, że jest ptaszkiem małym (fryzyjska i rumuńska), natomiast pozostałe dwie, że jest ptakiem większym (czeska i włoska). Tajemnica rozbieżności bierze się zapewne z obiektu, do którego piecuszek jest porównywany: jeśli jest nim pierwiosnek – piecuszek jest większy (ma ok. 11,5 cm, a pierwiosnek tylko 10), jeśli np. z muchołówką – jest mniejszy.

Gdyby sądzić, że czeska i litewska nazwy opisują aktywność dobową piecuszka, można wyrobić sobie pogląd o nieco wygodnym trybie życia Czechów i Litwinów, gdyż piecuszek jest dla nich budzikiem, albo ptakiem wczesnym, a wszyscy wiemy, że nie kończy śpiewać rankiem. Nasi północni i południowi sąsiedzi mogą oczywiście tłumaczyć się, że piecuszek nie budzi ich, lecz wiosnę, co potwierdzają Rosjanie i Ukraińcy, od których dowiadujemy się, że piecuszek jest ptakiem związanym z wiosną.


Jego geograficzne rozmieszczenie podkreślają natomiast Słoweńcy, dla których piecuszek jest ptakiem północnym.

Wróćmy jednak do pieca. Skąd wziął się piec w naszej nazwie piecuszka. Wiara ojców, a konkretniej ojca polskiej ornitologii – Jana Sokołowskiego, podpowiada, że nazwa pochodzi od kształtu gniazda, które jest splecioną z trawy, kłączy i korzonków kulą z bocznym otworem. Aż trudno uwierzyć, że tak imponującą budowlę o średnicy 13 cm buduje sama samica i że zajmuje jej to nie więcej niż 6 dni. Wiara wiarą, ale nie zawsze idzie ona w parze z wiedzą. Proponowane rozwiązanie zagadki nazwy ma słabe punkty. Gniazdo piecuszka odkrywane jest zazwyczaj przez przypadek i nigdy się nie zdarza, żeby piecuszek przy nim śpiewał, a zapewne bardzo rzadko udaje się obserwować go przy gnieździe. Jest ono bowiem skryte na ziemi wśród traw lub krzewów. Jeśli jednak udałoby się zaobserwować milczącego piecuszka przy gnieździe, trzeba by znakomitego fachowca, żeby stwierdzić, że w otworze trawiastej kuli znika właśnie piecuszek, a nie żaden podobny do niego ptak – np. pierwiosnek. Etymologia proponowana przez mistrza Jana Sokołowskiego sugeruje zatem, że nasz bohater został ochrzczony przez ludzi odróżniających milczącego piecuszka od jego kuzyna piewiosnka, a zatem przez ornitologów (z profesji lub zamiłowania). Przeczy temu nazwa białoruska, w której również znajdujemy piec, a właściwie miłośnika wylegiwania się na piecu, a - z ogromnym prawdopodobieństwem wygranej – można założyć się, że polscy ornitolodzy nie ustalali nazwy piecuszka z ornitologami białoruskimi.


Nie założyłbym się natomiast, że kulista budowla pani piecuszkowej skojarzyłaby mi się z piecem i nie byłbym przekonany, że tak właśnie musiała skojarzyć się ludziom żyjącym w czasach, gdy chlebowe lub garncarskie piece były czymś bardziej codziennym niż dzisiaj. Słowacy też przecież piekli chleby i wypalali garnce, a gniazdo piecuszka jest dla nich kolibą, czy też szałasem.

Nazwa piecuszek pozostałaby zagadką, gdyby nie nazwa litewska, której prawdziwe znaczenie uświadomiła mi nasza koleżanka, ornitolog z Litwy, Eglė Pakštytė. Okazało się bowiem, że źródłosłów nazwy ankstyvoji pečialinda, który starałem się mozolnie (i z niewielkim powodzeniem) odtworzyć przy pomocy narzędzi internetowych, jest inny i wyjaśnia tajemnicę. Ankstyvoji – znaczy 'wczesny', a słowo pečialinda to nazwa wszystkich świstunek. Nazwa litewska wskazuje raczej na wczesne wstawanie piecuszków (podobnie do czeskich), a nie na wczesny przylot – pierwiosnek przylatuje przecież wcześniej, co możemy sami usłyszeć i zobaczyć wiosną, a co zapisał język polski w nazwie tego ptaka, który po litewsku nazywa się pilkoji pečialinda – 'piecuszek siwy'.


Rozwiązanie tajemnicy "pieca w piecuszku" odnajdujemy w słowie pečialinda. Internetowe słowniki mówią nam, że po polsku znaczy to 'pokrzewka'. Eglė natomiast wyjaśniła, że słowo to znaczy 'wchodzący do pieca'. Czyli jednak "piecuszek w piecu"! Okazuje się, że intuicja nie zawiodła mistrza Jana, a nasza, białoruska i litewska nazwa świadczą o tym, że piecuszek jest w naszych stronach nierzadkim ptakiem lęgowym, skoro uważny lud miał okazję, aby zaobserwować jego obyczaje lęgowe mimo skrytości i znakomitego kamuflażu. Co ciekawe, te obserwacje przysłoniły na Litwie wokalne popisy piecuszka i wszechobecne "odliczanie monet" przez pierwiosnka. Wszystkie litewskie świstunki są piecuszkami: wczesnym - 'piecuszek', siwym – 'pierwiosnek', północnym - 'wójcik', zielonym - 'świstunka' itd.

Niesłuszne było zatem moje podejrzenie, że nazwa piecuszka oznacza piecucha tak jak sugeruje to nazwa białoruska. Wiele bowiem można piecuszkowi zarzucać, ale z pewnością nie skłonność do wylegiwania się w ciepełku. Należy on bowiem do stworzeń, którym pozostanie w bezruchu sprawia poważną trudność. Wiedzą o tym wszyscy, którzy chcieli fotografować piecuszki. Okazuje się jednak, że są one wdzięcznymi obiektami fotografii. Pominąwszy ruchliwość, są stworzeniami ciekawskimi i bardzo aktywnie broniącymi swojego terytorium. Gładka powierzchnia, w której może zobaczyć swoje odbicie, ptasi głos na jego terytorium – niekoniecznie nawet rywala z własnego gatunku – powoduje, że piecuszek natychmiast melduje się w pełnej gotowości do przepędzenia intruza na cztery wiatry.


Jesienne głosy piecuszków są znacznie cichsze, krótsze i delikatniejsze. Dla mnie są przede wszystkim smutniejsze – oznaczają bowiem, że kończy się okres wiosenno-letniej ptasiej obfitości.

  1. Fishkëllyesi gushëverdhë – albański (gwizdek bladożółtogardły)
  2. Willow Warbler – angielski (gajówka wierzbowa)
  3. Пячураўка-будаўнічок – białoruski (piecuch-budowniczy, a może po prostu zdunek?)
  4. Брезовият певец – bułgarski (śpiewak brzozowy)
  5. Brezov zviždak – chorwacki (gwizdak brzozowy)
  6. Budníček větší – czeski (budzik większy)
  7. Løvsanger – duński (śpiewak liściowy)
  8. Salu-lehelind – estoński (gajówka-gaj)
  9. Pajulintu – fiński (wierzbówka)
  10. Pouillot fitis – francuski (gajówka +onom.)
  11. Letj fleegenbitjer – górnofryzyjski (mała muchołówka)
  12. Mosquitero musical – hiszpański (komarowiec muzyk)
  13. Ankstyvoji pečialinda – litewski (wczesny, wchodzący do pieca)
  14. Vītītis – łotewski (onom.)
  15. Брезов певец – macedoński (śpiewak brzozowy)
  16. Fitis – niderlandzki (onom.)
  17. Fitis – niemiecki (onom.)
  18. Løvsanger – norweski (bokmål) lub Lauvsongar (nynorsk) (śpiewak liściowy)
  19. Felosa-musical – portugalski (pokrzewka muzykalna)
  20. Пеночка-весничка – rosyjski (onom. – wiosenka)
  21. Pitulice fluieratoare – rumuński (gwizdek strzyżyk)
  22. Brezov zviždak – serbski (gwizdak brzozowy)
  23. Kolibkárik spevavý – słowacki (szałaśnik śpiewający)
  24. Severni kovaček – słoweński (kowalik północny)
  25. Lövsångare - szwedzki (śpiewak liściowy)
  26. Вівчарик весняний – ukraiński (owczarek wiosenny)
  27. Fitiszfüzike – węgierski (gajówka + onom.)
  28. Luì grosso – włoski (gajówka większa)                                Fotografie i tekst: Maciej Szymański   www.maciej-szymanski.pl

Piecuszek na językach

krogulec14

Myślę, że "Piecuszek na językach" pióra Macieja Szymańskiego spodoba się wszystkim. A na pewno będzie nie lada gratką dla językoznawców, takich jak mój Imiennik. Pewnie mile widzianym, a właściwie słyszanym, będzie głos tytułowego bohatera:

Każdy słyszał głos piecuszka. Wczesną wiosną, ciągle jeszcze stęsknieni oznak nadchodzących lepszych (cieplejszych czasów) z przyjemnością wsłuchujemy się w dźwięczny, melodyjny głos dobiegający z zarośli nad brzegami rzek, jezior i stawów lub niezbyt wysokich, najlepiej liściastych zarośli. Tych, którzy potrafią wskazać skąd rozbrzmiewa to sympatyczne pogwizdywanie, można by pewnie szybko policzyć – bez konieczności sięgania po wielkie liczby. Na palcach jednej ręki zliczylibyśmy natomiast tych, którzy potrafią nazwać wykonawcę piosenki, a do zupełnych wyjątków należą ci, którzy zauważywszy milczącego ptaka byliby w stanie odróżnić go od jego bliskiego krewniaka – pierwiosnka.


Zaciekawiony polską nazwą piecuszka zajrzałem do słowników 28 innych języków europejskich. Znalazłem w nich ciekawe nazwy, które dają całkiem niezłe wyobrażenie o tym sympatycznym stworzeniu. Pierwsze, co rzuca się – raczej w uszy, niż w oczy – to piecuszkowy głos. Nie licząc pięciu nazw będących ponoć odwzorowaniem brzmienia głosu (onomatopeicznych), takich jak niemiecki Fitis, czy łotewski vītītis, określenia typu: śpiewak, gwizdak/gwizdek, muzyk/muzyczny pojawiają się w kolejnych jedenastu językach, poczynając od albańskiego 'gwizdaka bladożółtogardłego' na południu – do szwedzkiego 'śpiewaka liściowego' na północy.

Druga duża grupa nazw (w 13 językach) podpowiada gdzie rozglądać się za piecuszkiem. Są w niej wspomniane liście: szwedzkie, ale również duńskie i norweskie. Częściej pojawiają się zadrzewienia, czy zagajniki – od Estonii, przez Węgry, Francję – po Włochy. A jeśli już mowa o drzewach, to wśród sześciu nazw piecuszka cztery wskazują na brzozy, a dwie na wierzby.

Czytając kolejne nazwy dowiemy się, że piecuszek jest ptakiem owadożernym, o czym przekonują nas Fryzowie i Hiszpanie.


Zapewne trudności w obserwacji piecuszka, który w pogoni za owadami zwinnie przemieszcza się wśród gałązek i ginie w liściach, do których upodabnia go jego oliwkowo-zielonkawo-żółtawy kolor, powodują, że w niewielu nazwach odnajdujemy informacje o wyglądzie ptaszka. O kolorach – bladożółtym gardle – mówią tylko Albańczycy, natomiast cztery inne nazwy wspominają o wielkości. Co ciekawe – dwie z nich twierdzą, że jest ptaszkiem małym (fryzyjska i rumuńska), natomiast pozostałe dwie, że jest ptakiem większym (czeska i włoska). Tajemnica rozbieżności bierze się zapewne z obiektu, do którego piecuszek jest porównywany: jeśli jest nim pierwiosnek – piecuszek jest większy (ma ok. 11,5 cm, a pierwiosnek tylko 10), jeśli np. z muchołówką – jest mniejszy.

Gdyby sądzić, że czeska i białoruska nazwa opisują aktywność dobową piecuszka, można wyrobić sobie pogląd o nieco wygodnym trybie życia Czechów i Białorusinów, gdyż piecuszek jest dla nich budzikiem, a wszyscy wiemy, że nie kończy śpiewać rankiem. Nasi wschodni i południowi sąsiedzi mogą oczywiście tłumaczyć się, że piecuszek nie budzi ich, lecz wiosnę, co potwierdzają Rosjanie i Ukraińcy, od których dowiadujemy się, że piecuszek jest ptakiem związanym z wiosną.


Jego geograficzne rozmieszczenie podkreślają natomiast Słoweńcy, dla których piecuszek jest ptakiem północnym.

Wróćmy jednak do pieca. Skąd wziął się piec w naszej nazwie piecuszka. Wiara ojców, a konkretniej ojca polskiej ornitologii – Jana Sokołowskiego, podpowiada, że nazwa pochodzi od kształtu gniazda, które jest splecioną z trawy, kłączy i korzonków kulą z bocznym otworem. Aż trudno uwierzyć, że tak imponującą budowlę o średnicy 13 cm buduje sama samica i że zajmuje jej to nie więcej niż 6 dni. Wiara wiarą, ale nie zawsze idzie ona w parze z wiedzą. Proponowane rozwiązanie zagadki nazwy ma słabe punkty. Gniazdo piecuszka odkrywane jest zazwyczaj przez przypadek i nigdy się nie zdarza, żeby piecuszek przy nim śpiewał, a zapewne bardzo rzadko udaje się obserwować go przy gnieździe. Jest ono bowiem skryte na ziemi wśród traw lub krzewów. Jeśli jednak udałoby się zaobserwować milczącego piecuszka przy gnieździe, trzeba by znakomitego fachowca, żeby stwierdzić, że w otworze trawiastej kuli znika właśnie piecuszek, a nie żaden podobny do niego ptak – np. pierwiosnek. Etymologia proponowana przez mistrza Jana Sokołowskiego sugeruje zatem, że nasz bohater został ochrzczony przez ludzi odróżniających milczącego piecuszka od jego kuzyna piewiosnka, a zatem przez ornitologów (z profesji lub zamiłowania). Przeczy temu nazwa białoruska, w której również znajdujemy piec, a właściwie miłośnika wylegiwania się na piecu, a - z ogromnym prawdopodobieństwem wygranej – można założyć się, że polscy ornitolodzy nie ustalali nazwy piecuszka z ornitologami białoruskimi.


Nie założyłbym się natomiast, że kulista budowla pani piecuszkowej skojarzyłaby mi się z piecem i nie byłbym przekonany, że tak właśnie musiała skojarzyć się ludziom żyjącym w czasach, gdy chlebowe lub garncarskie piece były czymś bardziej codziennym niż dzisiaj. Słowacy też przecież piekli chleby i wypalali garnce, a gniazdo piecuszka jest dla nich kolibą, czy też szałasem.

Nazwa piecuszek pozostałaby zagadką, gdyby nie nazwa litewska, której prawdziwe znaczenie uświadomiła mi nasza koleżanka, ornitolog z Litwy, Eglė Pakštytė. Okazało się bowiem, że źródłosłów nazwy ankstyvoji pečialinda, który starałem się mozolnie (i z niewielkim powodzeniem) odtworzyć przy pomocy narzędzi internetowych, jest inny i wyjaśnia tajemnicę. Ankstyvoji – znaczy 'wczesny', a słowo pečialinda to nazwa wszystkich świstunek. Nazwa litewska wskazuje raczej na wczesne wstawanie piecuszków (podobnie do białoruskich i czeskich), a nie na wczesny przylot – pierwiosnek przylatuje przecież wcześniej, co możemy sami usłyszeć i zobaczyć wiosną, a co zapisał język polski w nazwie tego ptaka, który po litewsku nazywa się pilkoji pečialinda – 'piecuszek siwy'.


Rozwiązanie tajemnicy "pieca w piecuszku" odnajdujemy w słowie pečialinda. Internetowe słowniki mówią nam, że po polsku znaczy to 'pokrzewka'. Eglė natomiast wyjaśniła, że słowo to znaczy 'wchodzący do pieca'. Czyli jednak "piecuszek w piecu"! Okazuje się, że intuicja nie zawiodła mistrza Jana, a nasza, białoruska i litewska nazwa świadczą o tym, że piecuszek jest w naszych stronach nierzadkim ptakiem lęgowym, skoro uważny lud miał okazję, aby zaobserwować jego obyczaje lęgowe mimo skrytości i znakomitego kamuflażu. Co ciekawe, te obserwacje przysłoniły na Litwie wokalne popisy piecuszka i wszechobecne "odliczanie monet" przez pierwiosnka. Wszystkie litewskie świstunki są piecuszkami: wczesnym - 'piecuszek', siwym – 'pierwiosnek', północnym - 'wójcik', zielonym - 'świstunka' itd.

Niesłuszne było zatem moje podejrzenie, że nazwa piecuszka oznacza piecucha tak jak sugeruje to nazwa białoruska. Wiele bowiem można piecuszkowi zarzucać, ale z pewnością nie skłonność do wylegiwania się w ciepełku. Należy on bowiem do stworzeń, którym pozostanie w bezruchu sprawia poważną trudność. Wiedzą o tym wszyscy, którzy chcieli fotografować piecuszki. Okazuje się jednak, że są one wdzięcznymi obiektami fotografii. Pominąwszy ruchliwość, są stworzeniami ciekawskimi i bardzo aktywnie broniącymi swojego terytorium. Gładka powierzchnia, w której może zobaczyć swoje odbicie, ptasi głos na jego terytorium – niekoniecznie nawet rywala z własnego gatunku – powoduje, że piecuszek natychmiast melduje się w pełnej gotowości do przepędzenia intruza na cztery wiatry.


Jesienne głosy piecuszków są znacznie cichsze, krótsze i delikatniejsze. Dla mnie są przede wszystkim smutniejsze – oznaczają bowiem, że kończy się okres wiosenno-letniej ptasiej obfitości.

  1. Fishkëllyesi gushëverdhë – albański (gwizdek bladożółtogardły)
  2. Willow Warbler – angielski (wierzbowy "Warbler")
  3. Пячураўка-будаўнічок – białoruski (piecuch-budzik)
  4. Брезовият певец – bułgarski (śpiewak brzozowy)
  5. Brezov zviždak – chorwacki (gwizdak brzozowy)
  6. Budníček větší – czeski (budzik większy)
  7. Løvsanger – duński (śpiewak liściowy)
  8. Salu-lehelind – estoński (gajówka-gaj)
  9. Pajulintu – fiński (wierzbówka)
  10. Pouillot fitis – francuski (gajówka +onom.)
  11. Letj fleegenbitjer – górnofryzyjski (mała muchołówka)
  12. Mosquitero musical – hiszpański (komarowiec muzyk)
  13. Ankstyvoji pečialinda – litewski (wczesny, wchodzący do pieca)
  14. Vītītis – łotewski (onom.)
  15. Брезов певец – macedoński (śpiewak brzozowy)
  16. Fitis – niderlandzki (onom.)
  17. Fitis – niemiecki (onom.)
  18. Løvsanger – norweski (bokmål) lub Lauvsongar (nynorsk) (śpiewak liściowy)
  19. Felosa-musical – portugalski (pokrzewka muzykalna)
  20. Пеночка-весничка – rosyjski (onom. – wiosenka)
  21. Pitulice fluieratoare – rumuński (gwizdek strzyżyk)
  22. Brezov zviždak – serbski (gwizdak brzozowy)
  23. Kolibkárik spevavý – słowacki (szałaśnik śpiewający)
  24. Severni kovaček – słoweński (kowalik północny)
  25. Lövsångare - szwedzki (śpiewak liściowy)
  26. Вівчарик весняний – ukraiński (owczarek wiosenny)
  27. Fitiszfüzike – węgierski (gajówka + onom.)
  28. Luì grosso – włoski (gajówka większa)
  29. Tekst i zdjęcia: Maciej Szymański   www.maciej-szymanski.pl  

Trylogia o piecuszku

krogulec14

Czasami udaje mi się coś sknocić dokładnie. W "Niepozornym piecuszku" przedstawiłem zdjęcie, które jest częścią pewnej oryginalnej trylogii. Mam nadzieję, że moja fuszera nie popsuje Wam zabawy w oglądaniu podejść Mateusza z piecuszkami. Zapraszam do Mateusza fotobloga:

>>15.05.2006 16:13:26
Nasz mazurski bohater jest ptakiem zupełnie niezwykłym! A może to po prostu prawdziwie mazurski - charyzmatyczny piecuszek? W każdym razie sprzęt i podręczniki ptasiarskie nie są mu na pewno obce. Jednocześnie ptaszek dzielnie walczy z alkoholizmem;) <<

"Część 1 - Phylloscopus swarovski"

"Pociesznie waleczny piecuszek - samiec śpiewający na lornetce Swarovski 10x42 EL; Mazury; Karwik-Śluza; 03.05.2006"

"Część 2 - Piecuszek ABSOLUTny" 

"Agresywny samiec piecuszka na butelce spożywanej wódki ABSOLUT; Mazury; Karwik-Śluza; 03.05.2006"

"Część 3 - Kontrola tożsamości"

"Samiec piecuszka śpiewający na atlasie ptaków Collins Bird Guide podczas oglądania tablic z... piecuszkiem; Mazury; Karwik-Śluza; 03.05.2006"

Wszystkie zdjęcia autorstwa Mateusza Matysiaka  http://www.mateuszmatysiak.pl/content,2,17,0,29.html

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci