Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : kania-ruda

Jak kania dżdżu

krogulec14
Mokra końcówka lata sypnęła w końcu grzybami. Wśród nich rosną w wyjątkowo dużych ilościach czubajki kanie, popularnie nazywane sowami, albo kaniami. Mogłoby się wydawać, że powiedzenie "łaknąć jak kania dżdżu" wzięło się od grzybów, bo przecież po deszczu bardzo szybko rosną.
Nic bardziej mylnego. Legenda mówi, że swego czasu Chrystus nakazał wszystkim ptakom kopanie źródeł i zbiorników na wodę. Bociany, czaple i inne ptaki ochoczo wzięły się do roboty, tylko jedna kania nie posłuchała się Jezusa, który za karę zabronił jej pić wody z rzek, jezior, strumieni czy stawów. Za swoje lenistwo otrzymała surową karę: nie wolno jej pić wody z jakichkolwiek zbiorników wodnych. Jeśli jest spragniona musi wołać "pić", zaraz po tym spadnie deszcz. Wówczas nie pozostaje jej nic innego jak dziób otworzyć ...
Taka czapla na kopaniu dołów wyszła znacznie lepiej. Nie tylko, podobnie jak kania, ryby łowi, ale też brodzi w wodzie i pije. Czapla tak mocno weszła w mokre klimaty, że znajdziemy ją w wierszach Jana Brzechwy, Ignacego Krasickiego, ale nawet i w wersach "Pana Tadeusza":
Nieruchomy, schyliwszy głowę nad potokiem,
Jak czapla wszystkie ryby chcąca pozrzeć okiem
PS. Zanim wyjdę z koszyliem na czubajki kanie to mam na koniec dygresję. Może ten zwyczaj ścinania kani na Kaszubach, jako zła wielkiego, ma genezę w tej legendzie? Wszak kania sprzeciwiła się woli Syna Bożego, a to grzech wielki!
 
4UYyqS4vDZN94alfvdnRnzhlMsAFGVpO8YuRzRx0 
 
Kania ruda, fot. Robert Babisz   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/2211-karp1225 

Lot nad kani rudej gniazdem

krogulec14

Kanię rudą, jakkolwiek jest w skali kraju bardzo nielicznym gatunkiem lęgowym, możemy nazwać ptakiem sukcesu. Obecnie jej populację szacuje się na 1000 -1500 par lęgowych, podczas gdy 50 lat temu było jej zaledwie 50 -80 par. Ma status gatunku bardzo nielicznego. Tylko na Pomorzu Zachodnim lokalnie bywa nieliczna. W środkowej i południowo-wschodniej części kraju niemalże nie występuje wcale.

Kania ruda preferuje krajobraz urozmaicony. Mozaika lasów (mogą to być monokultury sosnowe), łąk, upraw, czy też mokradeł z jeziorami, rzekami i stawami, jest optymalnym miejscem dla występowania gatunku. Najczęściej bywa spotykana w dolinach rzek i na pojezierzach. Coraz częściej żeruje na wysypiskach śmieci i odpadów z ferm hodowlanych.

Jest gatunkiem terytorialnym. Terytorium jej zazwyczaj liczy około 25 kilometrów kwadratowych. Największe bywają jednak trzy razy większe. Pomimo tego kania ruda broni jedynie najbliższego miejsca wokół gniazda. W dolinie Odry, gdzie jest w Polsce największe zagęszczenie tych ptaków, średnia odległość między rewirami wynosi 4,2 kilometra. Zagęszczenie przy odcinku 10 kilometrów rzeki oscyluje od 1,7 do 2 par lęgowych. Gatunek żeruje zwykle do 3 kilometrów od gniazda. Samcom w czasie wysiadywania jaj zdarza się odlatywać na odległość do 6 kilometrów. Rekordowe odległości wynoszą nawet 10 km.

Kania ruda najczęściej, spośród wszystkich drzew na których buduje gniazda, wybiera sosnę. Na sosnach jest zbudowanych ponad 70% znanych gniazd gatunku. Inne gatunki drzew, które jednak znacznie rzadziej wybierane są przez kanię rudą to dąb (11%), buk (5%) i olcha (3%). Przeciętna wysokość, na której budowane są gniazda to 21 metrów nad ziemią (gniazda budowane są na wysokościach od 13 do 25 metrów). Znajduje się ono zazwyczaj 6,5 metra poniżej szczytu drzewa. Drzewa wybierane jest zazwyczaj niedaleko skraju lasu.

W lęgu zazwyczaj znajdują się 2 -3 jaja, które zwykle znoszone są co 1 - 3 dni. Wysiadują je oba ptaki, choć samica nieporównanie dłużej, bo aż ponad 80% czasu. W pierwszych trzech tygodniach to przede wszystkim samicy przypada rola ogrzewania piskląt, podczas gdy samiec zajmuje się zdobywaniem pokarmu.

Bardzo mocno bazowałem na: Lontkowski J., Maciorowski G. 2015 Kania ruda Milvus milvus W. Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 438 -443.

crbWNKq16oO8NXPBy8SxOZtdLKf7bf7vsVR7e4Gh

Kania ruda, fot. Karolina Myroniuk   http://myroniuk.wix.com/wildlife 

Kania

krogulec14

"Jest to ptak najpiękniejszy z krajowych drapieżnych, - pisał o kani rudej w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski - przy pięknem bowiem ubarwieniu długi głęboko rozwidlony ogon i obszerne skrzydła oryginalną mu nadają postać i wiele się do ozdoby przykładają. Lot kani jest szczególnie lekki i wytrwały, znaczne też przestrzenie codziennie oblatuje większą część dnia w powietrzu spędzając. Codziennie rano wyleciawszy z głębi lasu, gdzie przez całą porę lęgową, zamieszkuje, zakreślając ogromne koła w znacznej wysokości, przelatuje nad okolicznemi wioskami i wszelkiemi osadami ludzkiemi. Odbywa to tak regularnie, że gdzie się ją jednego dnia widzi w pewnej porze, można być pewnym, że w tymże samym czasie następnych dni przelatywać będzie."

Nie ukrywam, że dla mnie z krajowych ptaków szponiastych również kania ruda najbardziej się podoba. Podobnie urzeka mnie lekkość i piękno lotu, a właściwie szybowania. Ptak znakomicie wykorzystuje wznoszące się prądy powietrzne. Podziwiam jej ogromne koła, jak też zdążyłem, że ptak ów, choć bez zegarka, zna dobrze pojęcie punktualności. Swego czasu, chodziłem o godzinie ósmej na nadrzeczną skarpę blisko Okrągłego Lasu i po chwili syciłem oczy kani rudej urodą.

O jej gieździe Taczanowski pisał:

"Równocześnie gnieździ się z myszołowem, po starych drzewach, w różnych wysokościach, najczęściej w konarach wierzchołkowych, lub o wiele niżej, a niekiedy przy końcu bocznej gałęzi. Częściej na starych drzewach liściowych niż na sosnach. Gdy może zająć gniazdo po innych ptakach drapieżnych nie zadaje sobie trudu w słaniu nowego, lecz je po swojemu urządza. Na wierzchnie posłanie znosi mnóstwo rozmaitych gałganów, kawałków ze starych sukman, powrozów, powróseł słomianych i łyczanych i suto niemi wyścieła."

Moje spostrzeżenia dotyczące gniazd są nieco odmienne od ogólnie przyjętych. Wszystkie (dużo tego nie było, bo raptem 3) były umieszczone w koronach starych sosen. Sterta śmieci wyłożona na gnieździe zdawała się sugerować, że ptaka zatrudniono w... MPO.

Kania ruda jest u nas nielicznym (1 000 -1 500 par) gatunkiem lęgowym. Przylatuje w marcu i kwietniu, odlatuje od sierpnia do października. Wyjątkowo pojedyncze osobniki zimują.

"... do nas przybywa na lato bardzo wcześnie, pokazuje się bowiem w Marcu gdy tylko śniegi topnieć zaczynają; zawczasu także opuszcza nasze strony, od połowy Sierpnia coraz się przerzadza, a przez jesień bardzo rzadko, w końcu znowuż tego miesiąca widuje się po kilka przelatujących z północy, gdzie się gnieżdżą nierównie później, a zatem i później wędrują. Wypadki zimowania w naszych stronach są bardzo rzadkie, widziałem bowiem jeden okaz ubity w ostatnich dniach Grudnia 1872 roku w okolicach Łodzi, był to stary samiec, wcale niechudy i niezbiedzony, drugi w końcu Stycznia r. 1878 w okolicach Warszawy, także dość tłusty."

Na szczęście moich kilka zimowych obserwacji kań rudych dotyczyły wyłącznie ptaków żywych.

"Pokarm jej stanowią istoty za małe do jej wielkości, poluje bowiem głównie na małe bardzo pisklęta drobiu domowego. Krążąc nad wsiami i pastwiskami napada na nie i zdobycz porwaną unosi do lasu; chwyta także drobne ptaki jaja po ziemi wysiadujące, młode ptaszki, myszy, żaby i inne drobne zwierzątka."

Dalej Taczanowski wspomina o jej skłonnościach do padliny. Jednak nie ma żadnej informacji o kleptopasożytnictwie, czyli pasożytowaniu na innych ptakach szponiastych. Sam miałem swego czasu widzieć szarżę niemrawej z pozoru kani na rybołowa. Innym ciekawym widokiem, jaki kania mi sprawiła, był lot z małym zaskrońcem (padalcem?) w szponach.

Kanią Taczanowski nazwał kanię rudą. Miano kani czarnej jest od dziewiętnastego wieku jest bez zmian.

Lm7G18j4IAmQuQ3J8xCHhLsqjPaFN3mSJLkweqfO

Kania ruda, fot. Robert Babisz   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/2211-karp1225 

Kania ruda z "Ochrony strefowej ptaków"

krogulec14

 Jak już wspomniałem dostałem od Romka Mikuska książeczkę Jego autorstwa "Ochrona strefowa ptaków". Jako, że w Rzeczpospolitej Ptasiej w dalszym ciągu mamy piękny Rok Kani Rudej, to postanowiłem Wam przedstawić tego pięknego ptaka jaki wyszedł spod pióra (klawiatury?) tegoż Autora:

"Biotop lęgowy. Podobnie jak kania czarna preferuje mozaikę z lasami, obszarami otwartymi (pola i łąki) i zbiornikami wodnymi, choć jest mniej związana z wodą. Częściej występuje na wyspach i w dolinach rzecznych.

Biotop łowiecki. Tereny rolnicze, łąki, ugory, nierzadko wzdłuż dróg, torów, chętnie wysypiska śmieci, kilka kilometrów od gniazda. Odbiera pokarm innym gatunkom.

Zimowanie. W Basenie Morza Śródziemnego. Populacje południowe osiadłe. Ostatnie ptaki opuszczają Polskę w X. Sporadycznie zimuje. Przylatuje w III.

Toki. Dojrzewa w 3 roku życia. Toki w postaci wysokich lotów, wolnych uderzeń skrzydłami, nurkowań itp., odbywają się zaraz po przylocie.

Gniazdo. Na drzewie (zazwyczaj sosna), blisko, lub na samym skraju lasu, przy pniu. Wyłożone odpadkami, bez świeżych gałązek, średnicy ok. 50 cm. Czasem zajmują gniazda innych gatunków.

Lęg. 2 -3 (1 -4) jaja składa w IV. Wysiaduje 33 -38 dni. Młode pozostają w gnieździe ok. 50 dni wylatując z niego na przełomie VI/VII, potem długo pozostają w pobliżu.

Zachowanie przy gnieździe. Żeruje nawet kilka kilometrów od gniazda. Spłoszona lata w pewnej odległości. W tym czasie lęg nierzadko plądrowany jest przez ptaki krukowate.

Strefa. Identyczna jak u kani czarnej: 100 metrowa strefa ścisła otoczona strefą częściową o promieniu 500 m od III do końca VIII."

Kania ruda, fotografia - Ryszard Pawłowski, któremu za nią dziękuję.

Kania ruda znad słońskiej łąki

krogulec14

Nie darmo kanię rudą niemieccy poeci określali "królową przestworzy". Nie jeden raz ręce mi zdrętwiały od patrzenia na nią. Drętwiały od trzymania blisko pół godziny lornetki przy oczach. Kania ruda niewątpliwie zasługuje na wspomniane miano. Ale urok jej nie tylko na wspaniałym szybowaniu polega. Jest też, moim zdaniem, najpiękniejszym ptakiem pośród wszystkich gatunków szponiastych.

Na jednej ze słońskich łąk zebrało się kilkuosobowe grono, które po prostu chciało poznać tajniki robienia fotografii. Obiektem tychże zdjęć miała być akurat kania ruda. Powtarzam za każdym razem "ruda", bo poza nią występuje jeszcze kania czarna.

Był kwiecień, dość ładna, słoneczna pogoda, kania zamówiona... Czego więcej chcieć? Tropienie rudej piękności polegało na biernym czekaniu. Kania, jak na gwiazdę mającą odbyć się sesji, zdawała się nam pokazywać swoje kaprysy.

Czasami przylatywała sama, pokręciła się w oddali i znikała. Po jakimś czasie wracała w towarzystwie partnera. Kwiecień to czas ptasich romansów, więc loty godowe były wkalkulowane w wyczekiwanie.

Nieraz znikała na dłużej, więc z pewną obojętnością obserwowaliśmy przelatującego bielika, trzmielojada. Później pokazały się bocian czarny a zaraz po nim szybki kobuz. Obserwację ciekawych gatunków uatrakcyjniała nam kania, ale cały czas trzymała odpowiedni dystans.

Nawet nie zauważyłem, kiedy chwyciła mnie adrenalina. Zapewne taką mają myśliwi, na chwilę przed strzałem. Fotografia ma to do siebie, że "upolowane" zwierzę nadaje się do ponownego użytku. Po strzale myśliwego taka opcja odpada.

W końcu kania zbliżyła się do zasięgu aparatu fotograficznego. Oczekiwanie zmieniło się w sesję. Kania zbliżała się, oddalała. Czasem znikała. Po czasie wracała, nieraz nie sama. W trakcie zdjęć zajrzała do nas pustułka...

Po jakimś czasie zrobiliśmy przerwę na obiad. Gdy większość z nas zajadała się z apetytem, to syn z kolegą natrafili na spore stado kań na wyłożonej padlinie. Było ich aż osiem! Przyznaję, że tylu ich w jednym miejscu jeszcze nigdy nie widziałem. Kiedy wróciliśmy, ptaki zdążyły już odlecieć.

Widać w ten sposób dały nam pretekst do powrotu w to miejsce.


www.cezarypioro.pl

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci