Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : uszatka

Dręczone uszatki

krogulec14

Zima, nawet taka łagodna jak obecna, jest trudnym okresem w życiu ptaka. Bardzo często zdecydowanie większym problemem staje się zdobycie pokarmu od panującego chłodu. Warto pamiętać, że wiele ptaków oszczędza energię i nie należy ich płoszyć.

Uszatka, podobnie jak wszystkie sowy, jest w Polsce chroniona. Jest też wielkim sprzymierzeńcem człowieka w walce z gryzoniami, które stanowią około 90% jej pokarmu. Sowa ta potrafi w ciągu doby upolować nawet 6 norników, co w skali roku da nam imponujący rezultat.
Uszatkę nie jest łatwo zobaczyć. Chociaż ten piękny, pierwotnie zamieszkujący skraje borów i lasów mieszanych, ptak przeniósł się w kierunku biotopów zamieszkanych przez człowieka, to jak wspomniałem zauważyć go nie jest łatwo gdyż prowadzi nocny tryb życia.
Czasami jednak mieszkańcom miast trafiają się wyjątkowe gratki. Uszatki nieraz tworzą jesienią stada, liczące nieraz nawet 20 -30 osobników które zimują na przykład w miejskich ogrodach, parkach czy cmentarzach. Noce spędzają one pracowicie na poszukiwaniach gryzoni, a w dzień odpoczywają przesiadując w dość ciekawej, wyprostowanej, pionowej postawie na drzewach. Najczęściej są to świerki albo inne drzewa szpilkowe. Można by pomyśleć, że obserwatorzy są zadowoleni z takich niecodziennych spotkań.
Z tym jednak bywa różnie. Stosunkowo częsta zdarza się, że wybrane przez te sowy drzewa są... wycinanie! Nie rzadkie jest obcinanie gałęzi na których one wypoczywają, wieszanie foliowych worków których celem jest płoszenie uszatek. Nie obce jest polewanie wodą sów za pomocą węża...
 
Zdjęcia: Przemysław Stolarz

26994738_2059617794323368_1726889338_n

 26940564_2059761150975699_918739797_n

Wycięte drzewo, na którym zimowały uszatki (wypłoszone wróciły na sąsiednie po kilku miesiącach). Na innym cmentarzu po wycięciu jedynego starego świerka [w ramach Lex Szyszko] od 13 miesięcy ich nie ma.

26908094_2058788517739629_5880286818615245439_n

Albo ją coś upolowało, albo się zatruła albo kondukt pogrzebowy jej nie lubił. - Uszatki bywają prześladowane na swoich zimowiskach

Uszatka zdetronizowała kukułkę

krogulec14

Kolejną ciekawą wiadomość znalazłem na stronie Stowarzyszenia Ochrony Sów. Otóż w sąsiedniej Polsce Białorusi Towarzystwo Ochrony Ptaków Białorusi wybrało uszatkę ptakiem roku 2015. Sowa pokonała w finale modraszkę (trzema głosami!) oraz cietrzewia i bataliona. W ten sposób zdetronizowała kukułkę, która była ptakiem roku 2014.

Wygraną uszatki uczci Narodowy Bank Białorusi wydaniem monet z wizerunkiem ptaka. Podobnie zrobi też Belpoczta. Zwyciężczyni trafi do dzieci i młodzieży w formie konkursów rysunkowych i fotograficznych, quizów i innych popularyzujących zagadnie działań. Dla starszych odbędą się warsztaty i obozy gdzie uczestnicy będą mogli spróbować swoich sił w budowie sztucznych gniazd dla tych sów. Członkowie Towarzystwa Ochrony Ptaków Białorusi poprzez poznanie ptaka będą starali się mu pomóc. 

Ptakami roku do tej pory między innymi byli: bocian biały, pliszka siwa, wróbel, puszczyk mszarny, czajka, słowik rdzawy, czapla biała, gęgawa, kulik wielki, dudek i wspomniana już kukułka.

Przyznaję, że inicjatywa ornitologów i miłośników ptaków u naszych wschodnich sąsiadów bardzo mi się spodobała. Obawiam się jednak, że przeniesienie jej na polski grunt  mogłoby nie zdać egzaminu. Przy większej ilości organizacji przyrodniczych zapewne pojawiłyby się trudności przy wyborze owego ptaka roku.

Więcej szczegółów poznamy w "Kukułka ustępuje uszatce".

 10913498_10203198566396894_1525488491_n

Uszatka, fot. Tomasz Kuna   www.ptaki.radom.pl 

Nękanie

krogulec14

 O nękaniu sów przez inne ptaki w dzień Władysław Taczanowski w "Ptakach krajowych" pisał tak:

"Wszystkie ptaki szczególnie sów nienawidzą i to jest zapewne jednym z powodów, że się tak starannie we dnie ukrywają, gdy bowiem którą postrzegą, zlatują się do niej z krzykiem i sprowadzają tym sposobem wszystkie ptastwo z okolicy; cała ta różnorodna gromada ciągle wzrastająca tak napastuje poważną i tajemniczą sową, że ta chciałaby wszelkimi sposobami uniknąć tego natręctwa, a szczególniej gdy się zaczną zgromadzać większe ptaki, mogące dotkliwiej dokuczyć; mścić się jednak nie śmie w porze dla niej tak niewłaściwej. Najwięcej sobie nieprzyjaznej ptaki przy sowie wzajemnych nienawiści i obaw, tak są bowiem zajęte widokiem powszechnie nienawidzonego wroga; można nieraz widzieć drapieżne atakujące sowę wraz z ptakami, najwięcej przez nie prześladowanemi, nie zwracające wcale na siebie uwagi.Nie można tego poczytywać za zemstę za nocne rozboje, gdyż ptaki od sów większe i silniejsze, a przeto nigdy żadnej krzywdy od nich niedoznające, tak samo je napastują jak słabe, a zatem wystawione na ich napaści."

Wydaje mi się jednak, że co innego jest czytać o takim wydarzeniu, a co innego jest je zobaczyć. Krzysztof Koper, który widział i udokumentował nękanie uszatki błotnej przez ptaki krukowate, podzielił się z nami swoimi notatkami, jak i zdjęciami:

"Dziś w trakcie poszukiwania ptaków usłyszałem wrzask wron siwych, kawek i sójek. Pomyślałem pewnie znów zobaczyły krogulca lub myszaka polującego na drobnicę. Okazało się, że tym razem atakują sowę. Ptak próbował się bronić między gałęziami. Następnie przelatywał na inne drzewo, a ja za nim. Po pewnym czasie dołączył do mnie pracownik parku, z którym próbowaliśmy odgonić napastników. Jednak nic to nie dawało. Sowa próbowała ukrywać się na ziemi pod krzakami, ale wrony nie dawały jej spokoju. Widać było że sowa przelatuje z drzewa na drzewo ostatkiem sił. W pewnym momencie przeleciały w drugi koniec parku i zrobiła się cisza. Obszedłem park, ale nic nie zwróciło mojej uwagi. Pomyślałem jutro rano zadzwonię do znajomej by pracownicy sprzątający liście zwrócili uwagę czy gdzieś nie leży sowa. Kierując się na przystanek autobusowy zobaczyłem wrony siedzące nad kanałem Piaseczyńskim, pod nimi na stromym brzegu ledwo trzymającą się sowę. Odgoniłem wrony i zadzwoniłem do Mariusza Wardeckiego by ustalił mi numer do Eko patrolu Straży Miejskiej. Oczekując na patrol wrony zaatakowały ponownie sowę, która ostatkiem sił przeleciała kilka metrów i usiadła w krzakach, nad którym od razu pojawili się napastnicy. Po przyjeździe patrolu ptak został złapany. Widać było że jest w słabej kondycji (co widać na zdjęciu). Ptaka przetransportowano do Ptasiego azylu w Warszawskim ZOO.

10462674_780690485305512_8715190397396105440_n

10730775_780690775305483_6664291397069204504_n

10437353_780690838638810_6452842986843261098_n

 Tekst i zdjęcia: Krzysztof Koper. Więcej zdjęć z "akcji" znajdziemy w linku.

Sowa uszata

krogulec14

Podobno jeśli nie przyjdzie góra nie przyjdzie do Mahometa, to Mahomet idzie do góry. W moim przypadku górę zastąpiła... uszatka! Nie wiedziałem kogo mógłbym zapytać o miejsca gdzie występuje ta sowa, więc nie pozostawało mi nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i czekać. Pomoc w zaobserwowaniu uszatki zaoferował mi Freddie wychodząc o zmierzchu na podwórze za potrzebą. Po chwili zostawiłem go na dworze samego, a sam pobiegłem do domu zerknąć w Ptaki Collinsa.

Uszatki jakoś tak mają, że jesienią i zimą nieraz spędzają dnie w dość oryginalnych środowiskach. Bo na pewno za takie możemy uznać ogrody, parki czy cmentarze. Warunkiem ich obecności we wspomnianych miejscach jest występowanie drzew szpilkowych, a zwłaszcza świerka. Czasem potrafią zafrapować przygodnych obserwatorów, zwłaszcza gdy tworzą stada liczące 20, albo i nawet 30 osobników.

To dość oryginalne zachowanie uszatek nieobce było Władysławowi Taczanowskiemu, który w "Ptakach krajowych" pisał: "Wszędzie jest miejscową, w ciężkie tylko zimy zbliża się do budynków, a nawet zdarza się, że wewnątrz ich szuka schronienia, jak tego mieliśmy przykład podczas mroźnej i śnieżnej zimy w roku 1855, w której prawie wszystkie do zabudowań przyleciały. Mnóstwo ich wtenczas wygubiono, gdyż nieobeznane z życiem tego rodzaju, nie umiały się tak starannie ukrywać przed ludźmi, jak gatunki budynkowe."

Ludzie którzy tak bezdusznie mordowali te sowy, zapewne nie zdawali sobie, że męczą sprzymierzeńca. Uszatka jest aktywna o zmierzchu i w nocy. Poluje, jak większość sów, na otwartych przestrzeniach. Żywi się głównie nornikami zwyczajnymi stanowiącymi około 90% jej pokarmu (zjada dziennie do 6 osobników!). Zjada również inne gryzonie. Czasem ofiarami jej (ale to rzadko) są małe ptaki.

Uszatka, do niedawna sowa uszata, miała fart do pięknych i ciekawych nazw. Sową uszatą nazywał ją Władysław Taczanowski, jak i Jan Sokołowski. Ksiądz Jan Krzysztof Kluk sową sówką, ksiądz Stanisław Jundziłł sową czubatą, mój faworyt w nazwach ptaków hrabia Konstanty Tyzenhauz puhaczem uszatym, Kazimierz Wodzicki puhaczem leśnym a Stanisław Pietruski puhaczem średnim.

Jak widać uszaty pęk piór sprawia pewne podobieństwo uszatki do samego puchacza (jak pięknie w XIX wieku przez samo "h" pisanego). Generalnie sowy te jest dość trudno pomylić, gdyż nie pozwala na to różnica w ich wielkości. Niemniej do głośnych pomyłek czasem dochodzi. Tak było na przykład w węgierskim Turkeve, gdy węgierskie media ogłosiły, że w samym centrum miasteczka przebywa... 60 puchaczy! Do sensacji ornitologicznej jednak nie doszło, gdyż okazało się, że w miasteczku przebywają uszatki.

W Polsce takim dość głośnym miejscem z powodu uszatek był kilka lat temu gliwicki Trynik. Warto więc czasem zlustrować pobliskie nam świerki, bo kto wie czy czasem na nich nie zdecydowała się odpocząć uszatka.


Uszatka, fot. Jacek Zięba   www.obrazynatury.art.pl 

Sowa w potrzasku

krogulec14

"Po nieudanej wyprawie na żurawia byliśmy smutni i przygnębieni.

Jakkolwiek powróciliśmy znowu w świat pełen krzyków, śpiewów i furkotu ptasich skrzydeł, ale nie mogliśmy tak od razu zapomnieć o dramacie rodziny żurawi i o własnym niepowodzeniu.

Ale nie należało się poddawać. Przed nami był  jeszcze cały dzień i stratę można było powetować.

- Jak myślisz, Wacku, co będziemy robili dzisiaj? Dokąd pójdziemy, żeby nie zmarnować dnia?

- A toć tutaj w pobliżu mamy dwa gniazda sów. Chodźmy tam.

Otoczył nas piękny, stary las. Ścieżka wiła się kręto wśród pni, wykrotów i chaszczy. Wreszcie Wacek zatrzymał się przed drzewem naznaczonym nacięciem siekiery i, zadarłszy głowę do góry, wskazał:

- O, widzi pan, tam są sowy. Całe gniazdo. Tylko że trzeba by się tam wspiąć - tu spojrzał na mnie z niedowierzaniem.

Podszedłem do drzewa i rzeczywiście dojrzałem na jego szczycie duże i gęste gniazdo. Zacząłem się rozglądać po ziemi w poszukiwaniu śladów, które by wykazały słuszność twierdzenia Wacka. Chłopak się nie mylił - w trawie leżały resztki myszy i mnóstwo sowich wymiotów."


"W gnieździe" ("Każda miała inną twarz" - słusznie zauważył fotograf), fotografia i tekst Włodzimierz Puchalski.

Szukałem czegoś o sóweczce, a trafiłem na perełkę z "Bezkrwawych łowów" Włodzimierza Puchalskiego. Resztę przygody Puchalskiego i Wacka z sowami znajdziemy w wydanym niedawno, przez Lasy Państwowe, albumie fotograficznym z audiobookiem pod tym samym tytułem.

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci