Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : mysikrolik

Si-si-si

krogulec14

Nie mogę uskarżać się na brak spotkań z mysikrólikami. Zimową porą zdarzyło mi się zaobserwować nawet w ogrodzie czy w drodze do sklepu. Czasami słyszę jego sisisi, ale nie ukrywam. Nie na tyle wyraźnie żeby skusił się na opis jego głosu.

Populacja mysikrólików w Polsce w ostatnich latach spadła o blisko 25%. Obawiam się, że w najbliższym czasie ów spadek może być jeszcze większy. Przyczyną tego zjawiska może się stać dziwna polityka leśników i ministerstwa środowiska polegająca na ratowaniu świerków przez ich wycinanie.  Bory z udziałem świerka, a także jodły, są najważniejszym czynnikiem występowania tych malutkich ptaszków. Na tyle ważnym, że mogą mieć wpływ na liczebność gatunku.

*          *          *

"Mysikrólik na mróz w ogóle nie reaguje, śpiewa w słoneczne dni zimowe i o tej porze pojawia się nawet w większej ilości niż w lecie, - czytamy w "Ptakach ziem polskich" Jana Sokołowskiego" - gdyż do naszych ptaków przyłączają się stada pochodzące z północy. Śpiew mysikrólika słyszymy zazwyczaj w zupełnie głuchym lesie. Brzmi on jak deilkatne, ciche dzwoneczki, zaczyna się cichym "si si", przechodzi w dwa szybko powtarzane tony i kończy się ładnym trelem. Mysikrólik śpiewa przez całą jesień i zimę, a najczęściej w czasie budowy gniazda, natomiast gdy w gnieździe są już jaja, nie odzywa się prawie wcale. Już w jesieni samce zaczynają tokować; jeden z nich tańczy, trzepocze skrzydełkami i głośno śpiewa; do niego podlatują inne, naśladują go w ruchach i wzajemnie się uganiają."

"Głosem wabiącym mysikrólika jest bardzo wysokie, - tym razem opis bogatszy znjaduje się w "Z lornetką wśród ptaków" - nieco syczące "sisisi" lub "zizizi" jeszcze nieco wyższe niż u raniuszka. Śpiew samca jest krótką zwrotką o wyraźnym początku i zakończeniu, utrzymaną również w bardzo wysokiej tonacji i szybkim tempie, o charakterystycznej, falującej linii melodycznej, kończącej się świergotem. Dwa najczęściej spotykane warianty śpiewu brzmią następująco:

si-si-si-sii-si-si-si-sii-si-si-si-sii-sisisi-sia   -    sisi-siisi-sisi-sii-si-sisi-sii-si-sisisi-sia

Śpiew ten jest wyraźnie wyższy niż głosy innych ptaków, szybszy i o wiele bardziej syczący niż dźwięczne głosy wszystkich sikor."

*            *            *

PS. Nie ukrywam, że jestem pod wielkim wrażeniem drugiego opisu głosu tego ptaszka. Zastanawiam się, jaki to trzeba mieć słuch aby tak pięknie ów śpiew zapisać.

Źródła: Jan Sokołowski "Ptaki ziem polskich", Warszawa 1972, Państwowe Wydawnictwo Naukowe

"Z lornetką wśród ptaków", Warszawa 1979, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne

Kuczyński L., Chylarecki P., 2012. "Atlas pospolitych ptaków lęgowych Polski. Rozmieszczenie, wybiórczość środowiskowa, trendy." GIOŚ, Warszawa

HGXztSrTwqeFokANT6MtW3dl8CFFe45LEVEgrCOJ

Mysikrólik, fot. Tomasz Nowakowski    Galeria autorska Tomasza Nowakowskiego 

Miłość do świerka

krogulec14

Mysikrólik w Polsce jest licznym gatunkiem lęgowym, jedynie w jej środkowej części już tylko średnio licznym. Najliczniej występuje w lasach Karpat, Sudetów, w Puszczy Augustowskiej, Knyszyńskiej i Białowieskiej, oraz w lasach Mazur i Pomorza.

Mysikrólik preferuje lasy w chłodnym i wilgotnym klimacie, co w Polsce wiąże się z granicą występowania świerka i jodły. Bory z udziałem tych dwóch gatunków drzew są najważniejszym czynnikiem występowania tych malutkich ptaszków. Wnętrza tychże lasów z polanami i porębami, oraz ich skraje są optymalnymi miejscami życia gatunku. Lasy mieszane są również zamieszkiwane przez mysikrólika, ale już nie w takim zagęszczeniu jak bory. Gatunek zdecydowanie unika otwartych przestrzeni.

Jak wspomniałem mysikrólik jest licznym gatunkiem lęgowym w naszym kraju, poza centralną częścią,gdzie jest jedynie średnio liczny. Przeciętne zagęszczenie wynosi 0,93 par lęgowych na kilometr kwadratowy. W optymalnych warunkach (wielkie lasy z domieszką świerka) zagęszczenie wzrasta do kilkunastu par. Liczebność mysikrólika oscyluje w granicach 250 000 -340 000 par lęgowych. W Polsce, jak i w Europie, trend mysikrólika wykazuje umiarkowany spadek. W ostatnich dziesięciu latach ubyło nam aż 24,6% populacji gatunku.

Nie do końca są poznane czynniki mające wpływ na jego liczebność. Przypuszcza się, że na spadkowy trend może mieć wpływ ocieplenie klimatu. Zapewne wpływ na jego populację w najbliższych latach będą mieć zmiany w występowaniu świerka.

-

Wikipedia mówi o wielkiej wytrzymałości gatunku na mróz. Podobno mysikrólik nie chowa przed zimnem się w dziuplach lub innych zakamarkach nawet zimą. Podobno potrafi 15-stopniowym mrozie przesiedzieć na gałązce nawet 16 godzin!

Nie potrafi jednak obyć się bez świerka. Jak zatem łatwo można zauważyć, w Puszczy Białowieskiej groźniejszym dla niego czynnikiem od tęgiego mrozu będą dla niego białowiescy leśnicy wraz z profesorem Szyszko...

Źródło: Kuczyński L., Chylarecki P., 2012. "Atlas pospolitych ptaków lęgowych Polski. Rozmieszczenie, wybiórczość środowiskowa, trendy." GIOŚ, Warszawa

nFL7cPle7Uqn4TWh7rvWmBzGkYVBF8MdsDl2RQ5i

Mysikrólik, fot. Piotr Górny    Piotr Górny Wildlife Photography 

Tak samo jak sikory

krogulec14

Do sklepu mam raptem 150 metrów. W różnym czasie różne ptaki przyszło z tego odcinka ulicy widzieć. Czasem to był bocian biały (zaznaczam, że biały, bo czarnego to małżonka z okna w domu oglądała), bielik, gęsi, żurawie czy kanie. Rude, bo czarne z innej ulicy podziwialiśmy.

Tym razem nie musiałem zbyt wysoko zadzierać głowy. Na ozdobnej sośnie rosnącej tuż przy sklepie buszowały "malutkie sikory". Zatrzymałem się aby rozpoznać czy to nie czasem sosnówki. Nie chcąc być jednak zawalidrogą po chwili wszedłem do sklepu.

Wchodząc na podwórze usłyszałem znowu te malutkie ptaszki. Buszowały tak żwawo w gałązkach świerka i daglezji, że dłuższą chwilę zajęło mi ich odnalezienie.

-Mysikróliki! - mogłem się ucieszyć. No bo co jak co, ale takich gości u siebie jeszcze nie miałem.

"...pod jesień przyłączają się do zbiorowych stad sikor, (pisał w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski) i razem z niemi przez całą zimę zostają. Tak są niespokojne i ruchliwe, jak wszystkie sikory, ciągle uwijają się po gałęziach sosen i innych drzew iglastych, czepiając się i wieszając się po ich końcach w najrozmaitszych kierunkach, albo też trzepocząc się w powietrzu bez siadania. Pokarm ich składa się wyłącznie z drobnych owadów, poczwarek i jajek, które w pączkach i końcach gałązek wyszukują. Tak samo jak sikory spuszczają się niekiedy na ziemię dla zbierania żywności pod pokładem liści lub śniegu. Latając i żerując ciągle piszczą podobnie jak sikory; w porze lęgowej samce dobrze i dużo śpiewają, głosem delikatnym, dosyć czystym i urozmaiconym."

Przełożyłem chleb spod jednej, pod drugą pachę, wydobyłem z lewej kieszeni spodni (nigdy go tam nie noszę!) smartfona. W tym czasie para najmniejszych w Polsce ptaków spuszczała się na ziemię, uwijała się po gałązkach, czepiała się i wieszała na ich końcach, trzepotała (skrzydłami) w powietrzu. Tak jak porządnym mysikrólikom przystało. Robiły to... tak samo jak sikory!

GTseUJG4ykPkJOvdrAPlG16Pd6Hf71Enz3GCUXGV

Mysikrólik, fot. Piotr Górny   www.birdwatching/galerie-autorskie/2171-dzwoniec 

Nieludzki port lotniczy

krogulec14

Nie najlepiej dla zdrowia migrujących ptaków wychodzi wizja szklanych domów Stefana Żeromskiego, oj nie najlepiej. Ptaki nie widząc szyb rozbijają się o nie. Jedne giną na miejscu inne, dochodząc do siebie, po jakimś czasie kontynuują podróż dalej.

Jednym z takich złowrogich miejsc dla ptaków jest port lotniczy w Gdańsku. W ciągu dwóch lat nie zrobiono nic aby zapobiec rozbijaniu się drobnych ptaków o szyby lotniska. A można by je zabezpieczyć różnymi sposobami: nakleić na wielkich taflach szyb paski, umieścić reklamy czy też wymalować je niewidocznym dla nas ultrafioletem.

Pod koniec października trwał przelot maluteńkich mysikrólików. Na chodnikach, pod wspomnianymi szybami, leżały te ptaszki. Jedne martwe, inne ogłuszone. Leżały jakby na złość decydentom lotniska, którym nie chciało się nic zrobić z tym problemem przez tyle czasu. Zupełnie nic.

Mysikrólik jest ptakiem w Polsce ściśle chronionym. Bossowie lotniska w Gdańsku jak widać nie specjalnie przejmują się tym faktem...

Bazowałem na artykule z Gazety Wyborczej.

XenyooADZ6GJ3TUJdcXbeTnMBPxn54iRoCuUMDnF

"Król wszystkich mysich króli", fot. Piotr Górny   www.bidwatching.pl 

Ognisty grzebień

krogulec14

 Co by nie powiedzieć to zniczek, najmniejszy obok mysikrólika ptak naszej awifauny, szczęście do ciekawych nazw ma. Dawne jego miana mają pełno uroku. Królik zniczek, królik cesarzuk i złotogłówka ognista bardzo mnie się podobają. Nazwa naukowa, Regulus ingicapillus, też jest fajna. Mówi nam o płomiennowłosym króliku (lub jak kto woli małym królu). W podobnym odcieniu jest nazwa angielska: Firecrest.

W przeciwieństwie do swojego, a lepiej nam znanego, kuzyna jakim jest mysikrólik, odlatuje na zimowiska w rejonie Morza Śródziemnego.

Najszybciej go spotkamy, od kwietnia do października, w borach iglastych oraz w zadrzewieniach parkowych z jodłą i świerkiem. Ja najszybciej go spotkam wybierając się do "Wilczego Parku" w niedalekiej mi Stobnicy.

Literatura mówi, że zniczek, podobnie jak mysikrólik, często trzepocze skrzydłami. Poniższe zdjęcie wyraźnie temu poświadcza.

 

Zniczek, fot. Cezary Pióro   www.cezarypioro.pl

Nie rozpisałem się zbytnio o zniczku. Aby jednak trochę treści było dodam fajny tekst Michała Kruszony o mysikróliku, było nie było najbliższym krewnym naszego zniczka! Fragment ów pochodzi z "Huculszczyzny. Opowieści kabalistycznej". Gdybym ten tekst umieścił osobno, to zapewne pod tytułem "Oko mysikrólika".

"Po pierwszym pracowitym dniu, przewędrowawszy za owcami od dolnych połaci połoniny aż po kosodrzewinę, pasterze odpoczywali. Niejedna zmęczona wspinaczką owca zdążyła już zwichnąć nogę. Opatrzywszy okulawione sztuki, zasiedli w kolibie i wzniecili kłęby dymu ze swoich fajek. Rozpalili je ogniem z żywej watry. Śnili sen niezmienny od czasów, kiedy lesiste zbocza zamieszkiwali ich pradziadowie. Sen starowieku. Rozleniwiły się nawet pasterskie psy. Jeden z nich, wylegujący się przy ognisku, pożarł muchę. Kłapnął zębami i mlasnął.

- Widzieliście? Gdzieś na hali gotycia zżarła krowę - powiedział pierwszy.

Dym z fajki zasnuł już całą kolibę.

- Skąd ci dzisiaj gotycia? - pytająco mu odpowiedział najmłodszy.

- Z pieczary. Tam, gdzie dwunastoletni wąż na koniec życia wpełźnie. W pieczarze wykarmią go sikorki. Dostają się tam małymi szczelinami w skałach. Znoszą muchy i robaki, podając bez strachu do syczącego pyska. Gadowi urosną skrzydła, a na głowie narodzą się nowe małe węże. I jest gotycia!

- Jest ci na to jakaś rada? - zapytał najmłodszy zaciągając się fajkowym dymem.

- Wtenczas już nie. Ale nie każdy wąż stanie się gotycią, starczy, że wcześniej, kiedy pełza między krzakami rodzącymi jagody i borówki, albo gdy wygrzewa się na skraju lasu, spojrzy na niego mysikrólik, najmniejszy z ptaszków. A wtedy, w tej samej sekundzie, przestanie rosnąć. Jakby w nim coś pękło. Zostaje utrwalony na wieki w takiej postaci, w jakiej widziało go "mgnienie oka" mysikrólika."

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci