Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : puchacz

Puchacze - Ignacy Krasicki

krogulec14
Małżonka puchaczowa, męża swego godna,
A więc płodna,
Urodziła sześć sowiąt, puchaczków też nieco;
Zrazu słabe, dalej lecą.
Raz, gdy na zwykłe igrzyska
Ponad puste stanowiska
Nabujawszy się do sytu,
Wróciły do swego bytu,
To jest w dziurę przy kominie,
Pani matka, w córce, synie,
Wnukach, wnuczkach spoważniona,
Przyjmując do swego łona,
Jak ot zawsze panie matki,
Rzekła: "Cóż tam, moje dziatki?
Cóż tam słychać?"
A więc wzdychać:
"Za naszych czasów wszystko coś szło sporzej,
Teraz raz w raz coraz gorzej".
W tej tak wielkiej troskliwości
Najmłodsze puchaczątko, faworyt jejmości,
Ozwało się: "Jakeśmy tylko wylecieli,
Wszystkie ptaki zaniemieli,
W kąty każdy jął się cisnąć,
Żaden nie śmiał ani pisnąć:
My tylko same bujały.
Cóż tam w krzaczkach ptaszek mały,
Co go to zowią słowikiem,
Odzywał się smutnym krzykiem.
Ale i ten nic śmiał mruczyć,
Skoro my zaczęły huczyć".
Po sercu, jak to mówią, matkę pogłaskało,
Że się tak pięknie udało;
Najbardziej, iż pieszczoszek tak dzielnie wymowny.
Myśląc jednak, iż trzeba dać obrok duchowny,
Rzekła: "Choć wasz głos piękny, chociaż lot tak spory,
Uczcie się miłe dziatki i z tego pokory.
Dobrze to jest, iż cudzą ułomność przebaczem:
Nie każdemu dał Pan Bóg rodzić się puchaczem".
 
***
 
Wiersz trzymałem może i dobry rok. Trzymałem nie na dobrą okazję, ale na fotografię z klimatem. No i mamy, sądzę, całkiem ciekawą kompilację.
 
18403745_177197996140290_215961961384886269_n
 
Puchacz, fot. Zbigniew Jaszcz

Zagrożenia dla puchacza

krogulec14

Na tak potężną sowę jaką jest puchacz zdawać by się mogło, że nie czyha zbyt wiele niebezpieczeństw. Niestety tak nie jest. Co gorsza niebezpieczeństwa te mają bardzo często związek z działalnością człowieka. Głównymi przyczynami śmierci puchaczy są kolizje z samochodami, kolizje z liniami napowietrznymi i porażenia prądem na słupach. Jak widzimy sowy te słono płacą za nasz rozwój.

Do utraty miejsc lęgowych, jak i samych lęgów przyczynia się gospodarka leśna (zmiany w środowisku, jak i aktywność człowieka w sezonie lęgowym na terytorium puchacz), a nawet turystyka, czy też wspinaczka skalna. Nikną też "dzięki" gospodarce rolnej, przez zmniejszanie areału łowisk.

Konsekwencją śmiertelności puchaczy w wyniku kolizji czy porażenia prądem są opustoszałe terytoria. Dość często dochodzi do opuszczania lęgów przez niepokojoną przy wysiadywaniu samicę (stanowi to ponad 30% utraty lęgów). Czasami, gdy samica zdecyduje się wrócić, gniazda bywają splądrowane przez ptaki krukowate. Z tego powodu nie zaleca się nawet ornitologom poszukiwania gniazd w sezonie lęgowym.

Pisklęta puchaczy "nierzadko" umierają z głodu. Dość często dochodzi wśród nich zjawiska kainizmu. Groźna jest też  kumulacja trucizn (pestycydy, rodentycydy) znajdujących się w ciałach szczurów znoszonych przez karmiących pisklęta rodziców.

Do tych wszystkich nieszczęść musimy jeszcze uwzględnić fakt, że lęgi tej sowy, które są na ziemi bywają plądrowane przez drapieżne ssaki jak też i dziki.

*           *          *

Źródła: Mikusek R., 2015 Puchacz Bubo bubo, W. Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 474 -479.

Mikusek., 2005 Puchacz Bubo bubo, Mikusek R. (red.), Metody badań i ochrony sów. Wydanie 1. Fundacja Wspierania Inicjatyw Ekologicznych, Kraków.

_CKO52361www1

Puchacz, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl

Djabeł przybiera postać sowy

krogulec14
Dźwięk się jakiś ozwał,
Niby skarga ducha.
To w gałęziach skryty
Stary puchacz pucha

Autor nieznany, znalezione w "Przyroda w polskiej tradycji" Stefan i Olga Kłosiewicz

-

Liczebność puchacza szacowana w Polsce jest obecnie na co najmniej 270 -380 par lęgowych. Najgęściej występuje na Lubelszczyźnie (ponad 70 par) oraz na Bagnach Biebrzańskich i ziemi kłodzkiej (po około 25 par). Na Pomorzu szacuje się około 60 -70 par, a w Karpatach co najmniej 40. Jednak w tych ostatnich nasze największe sowy występują w większym rozproszeniu.

Puchacz cechuje się sporą umiejętnością do dostosowywania się w różnych biotopach. Równie chętnie zasiedla lasy nizinne jak też i górskie. Dobrze się czuje w lasach liściastych i mieszanych, jak też i w borach bagiennych. Warunkiem jego występowania są otwarte tereny takie jak duże zbiorniki wodne, rozległe łąki, torfowiska, czy halizny, na których będzie polował. W ostatnich czasach przychodzi mu coraz częściej polować nad pastwiskami, łąkami i polami. Potrafi też adaptować na swoje potrzeby nawet niewielkie lasy (w Kotlinie Biebrzańskiej mają co najmniej 5 hektarów) i niewielkie kamieniołomy położone w pobliżu ludzkich osiedli. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest większa baza żywnościowa, na którą składają się między innymi szczury.

Sowy te są silnie terytorialne. Agresję w stosunku do przedstawicieli własnego gatunku zawieszają jedynie puchacze górskie w trakcie przemieszczania się na położone niżej zimowiska. Decydującymi czynnikami przy wyborze odpowiedniego terytorium są: ustronność miejsca, baza pokarmowa i odpowiednie miejsce na gniazdo. Wielkość terytorium puchacza może zaskoczyć. W sezonie lęgowym sowa broni zwykle rewiru o powierzchni 1 -1,5 kilometra kwadratowego. Poza sezonem lęgowym zwiększa się ono nawet do 20 kilometrów kwadratowych. Gniazda sąsiadujących ze sobą puchaczy dzieli zwykle odległość nie mniejsza niż 2 kilometry. Do 5 kilometrów od gniazda oddalają się dorosłe ptaki na żerowiska.

Puchacz w swoim terytorium ma więcej niż jedno odpowiednich miejsc na lęgi. Używa ich zwykle na przemian. Jak na porządną sowę przystało nie buduje żadnych gniazd. Na nizinach gnieździ się w gniazdach ptaków szponiastych, bocianów czarnych i platformach gniazdowych montowanych specjalnie dla niego. Dostosowuje także na potrzeby lęgowe wieże obserwacyjne, wsporniki mostów, a nawet paśniki czy myśliwskie ambony. W górach wybiera również półki skalne, podnóża skał, jary i strome stoki.

Co bardziej niecierpliwe samice składają, zwykle 2 -3, jaja już w końcu lutego gdy pokrywa śnieżna liczy nawet kilkanaście centymetrów. Podobnie jak wśród wielu innych sów wysiadywaniem jaj zajmuje się samica, a samiec dostarczaniem pokarmu. Pisklęta opuszczają gniazdo na piechotę w piątym tygodniu życia. Umiejętność latania opanowują po siedmiu tygodniach. Samica, w miarę apetytu piskląt spędza z nimi coraz mniej czasu i dołącza do polującego samca. Zwykle na początku października dorosłe puchacze wypędzają potomstwo ze swojego terytorium. Młode koczują nie dalej niż 200 kilometrów od swojego gniazda.

-

I przypomnę: Sowę dawniej mieszał gmin z puchaczem razem i opowiadał o tym dziwy. Mówił, że djabeł przybiera postać sowy. Uważano, że sowa jest ptakiem złej doli. A pewien strasznie mądry ksiądz w 1640 roku pisał: sowa nocnem hukaniem swojem zawsze grozi jakiem nieszczęściem znaczy utratę i szkodę, stąd, że osobliwie wronom jaja wypija i psuje...

Mocno bazowałem na: Mikusek R., 2015 Puchacz Bubo bubo, W. Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 474 -479.

_CKO5389www

Puchacz i wrona siwa, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl

Puchacz musi odejść

krogulec14

 Pewna, znana już Wam, para puchaczy musi odejść. Zadecydowali o tym marszałek województwa zachodniopomorskiego, szefowa Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Zachodniopomorskiego oraz pani burmistrz Cedyni. Zanim opowiem tą zadziwiającą mnie historię pragnę Wam przypomnieć kilka rzeczy. Puchacz należy do tych nielicznych gatunków, które mają strefę ochronną wokół swoich gniazd. Przez cały rok wynosi ona 200 metrów od gniazda. W sezonie lęgowym, który trwa od 1 stycznia do 31 lipca zwiększa się ona do 500 metrów. Przypomnę też, że ta sowa w Polsce jest bardzo nieliczna. Populację jej szacuje się u nas na 270 -380 par.

 "Puchacz musi odejść" jest ciągiem dalszym perypetii pewnej pary puchaczy, która zajęła na miejsce lęgów nieużytkowany most kolejowy na Odrze. W "Ordnung muss sein!" opowiedziałem historię fiaska przygotowań mostu do adoptowania go do ruchu drezynowego. Ówczesny burmistrz zapewne był bardzo niepocieszony gdy zamiast otwarcia owej trasy dla drezyn, doczekał odkrycia przez niemieckich ornitologów... gniazdo puchacza. Plany burmistrza wzięły w łeb, a jego kariera polityczna wyraźnie zahamowała. Ci co uważają, że sowy przynoszą pecha zatarli ręce*.

 Minęły trzy lata. Na stołku burmistrzowskim w Cedyni zasiadła kobieta. Z tych co gdy diabeł nie może, to ją podeśle. Pani ta, wraz z marszałkiem i wspomnianą szefową, wpadła na pomysł wyremontowania mostu i budowy na nim ścieżki dla rowerzystów i pieszych. Most ma być "tarasem widokowym na odrzańskie rozlewiska". Sytuacji nie poprawia niemiecka gmina położona po drugiej stronie Odry, która również zainteresowana jest jego eksploatacją.

 Zainteresowane remontem mostu osoby wiedzą o tym, że jest on w dalszym ciągu zamieszkały przez puchacze. Nazywają te sowy "maskotkami" i mają zamiar uczynić je... symbolami inwestycji. Mówią tak jakby nie wiedzieli, że wszelki ruch na moście spowoduje ucieczkę tych ptaków. Jak widać puchacz musi odejść z okolic malowniczo położonej Cedyni.

-

* O tym, że sowy, a przede wszystkim puchacze, przynoszą pecha wierzą zapewne piłkarze belgijscy, którzy szóstego czerwca 2007 roku rozegrali mecz z Finlandią na stadionie w Helsinkach. W trakcie meczu na stadion wleciał akurat puchacz, co spowodowało dwudziestominutową przerwę w zawodach. Po wznowieniu gry Finowie zdobyli gola i nie dali Belgom szans na dobry wynik. Rozżaleni goście uskarżali się, że przerwa i sowa... zdekoncentrowali ich poczynania na boisku!



Puchacz, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl  

"Puchacz" na Nieczułej

krogulec14

Jedną z wielu płaszczyzn kultury gdzie nie szukałem jeszcze ptaków jest heraldyka. Prędzej czy później będę musiał za to się zabrać, bo tam oprócz różnych ciołków, krzyży, kwiatków, gryfów, jednorożców* czy nałęczy są również ptaki. I tak jakaś część rycerstwa idąc do boju szła z tarczami na których orły, sokoły, kruki a nawet szpaki widniały.

Podziwiając herby rycerzy pieczętujących się Nieczułą, czyli dziarskim szpakiem na dębowym pieńku w niebieskim tle siedzącym znalazłem piękną wersję Nieczułej z sową! "W polu błękitnym sowa szara, siedząca na srebrnym o trzech korzeniach i dwóch gałązkach z listkami wawrzynu zielonymi; trzema po lewej, czterema po prawej."

Na Facebooku zapytałem znajomych ornitologów co to może być za sowa. W grę wchodziły rzecz jasna tylko trzy gatunki: puchacz, uszatka i uszatka błotna. Odpowiedzi udzieliła mi Anna tłumacząc, że jest to puchacz. Moje zdziwienie, że sowa jest niewielka, rozwiała uwagą iż nie taka jest, gdyż zajmuje całą średnicę pieńka, a tego nie zrobiłaby żadna z niewielkich uszatek.

Tak więc na tej wersji Nieczułej mamy puchacza.

A do ptasich herbów rycerstwa polskiego pewnie jeszcze nieraz wrócę.

752pxPOL_COA_Czerniewski.svg_1

POL COA Czerniewski” autorstwa Bastian. 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci