Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wpisy otagowane : zimorodek

Zimorodkowe dni

krogulec14
Dosłownie rzutem na taśmę, przed wysłaniem do drukarni, Justyna wychwyciła u mnie błąd. Po prostu źle zinterpretowałem porę zimorodkowych dni.
Jak zapewne pamiętacie Alkione musiała odbić szajba żeby porównać się do Hery. Córka Eola miała ten fart, że zanim sekutnica Olimpu wzięła sprawy w swoje ręce, ubiegli ją bogowie i zamienili ją w zimorodka. Alkione pod nową postacią nie była szczęśliwa gdyż nie mogła uwić gniazda niszczonego ustawicznie przez zimowe fale. Nad jej nieszczęściem ulitował się sam Zeus nakazując morzu ciszę na tydzień przed i tydzień po przesileniu zimowym.
Nie wiedzieć dlaczego odebrałem to jako zrównanie dnia z nocą (no bo jaki normalny ptak będzie wił gniazdo w grudniu?!) i nie wdałem się w wyjaśnienie co owe przesilenie zimowe znaczy. I to był błąd. Po pierwsze wystarczy tylko spojrzeć na zdjęcie żeby się przekonać, że zimorodek nie jest normalnym ptakiem. Po drugie gdybym wcześniej zainteresował się terminem tego przesilenia, to nie byłoby tej pomyłki, a zarazem i wpisu.
Żeby się upewnić w tym wszystkim mam rację napisałem mail do znajomego zimorodkologa, jakim jest doktor Roman Kucharski z prośbą o rozwiązanie sprawy. O to Jego odpowiedź:
"Pewnie chodzi o nazwę legendarnych dni w mitologii greckiej, wg której zimorodek budował gniazdo na morzu i w okresie wysiadywania swą nadprzyrodzoną siłą powodował, ze morskie wody nie były wzburzone i pozwalały w spokoju wysiadywać lęg.
Chodziło o miesiąc grudzień.
Mowiąc krotko jest to synonim "spokojnych dni"
Czego i Tobie życzę :) "
Czego i ja Wam życzę :-)

zimorodek1

Zimorodek, fot. Cezary Pióro     www.cezarypioro.pl 

Zimorodki z Mostu Karola (od korespondenta z Pragi)

krogulec14
Gdyby inni ornitolodzy podrzucali mi takie kąski jak Romek Kucharski, to prowadziłbym najbardziej... zajebisty blog o ptakach na całym świecie. A tak to bardzo wdzięczny jestem naszemu zimorodkologowi za pamięć. I zapraszam Was do wspaniałej fotohistorii o zimorodkach i królu Wacławie IV:
* * *
 
Praga to Most Karola, dla bardziej może dociekliwych to Most cesarza Karola IV. A dla tych jeszcze bardziej historycznie profilowanych – cesarz Karol był mega wladcą pokaźnej części Europy w XIV. stuleciu.  W Pradze miał swoją siedzibę na pięknym hradczańskim zamku (gorąco polecam odwiedzić, obowiązkowo z kuflem czeskiego piwa po drodze). Ale ponieważ Karol nie miał piór, nie będziemy się o nim rozpisywać zbyt wiele.  
Ale zupełnie inaczej jest z zimorodkiem, który nie tylko pióra ma, ale na dodatek w kategorii ptasich pięknisiów plasuje się w europejskiej czołówce. Ale co ma wspólnego zimorodek z cesarskim rodem? Jak się okazuje, całkiem sporo. Otóż syn Karola, Wacław IV. wybrał sobie na godło nie tam jakiegoś orła, lwa, niedźwiedzia czy smoka ...ale właśnie zimorodka.  
Zaskoczenie? Dla mnie było ...i to nie małe. Jak tylko się o tym fakcie dowiedziałem, popędziłem na Most Karola w poszukiwaniu zimorodkowych motywów. Bo przecież godła na królewskich budowach można z reguły znaleźć w obfitości. I nie rozczarowałem się. Były tam zimorodki... i to całkiem liczne. Zarówno w postaci dekorów na fasadzie bramy od strony Starego Miasta, jak też malowideł na sklepieniu tejże bramy. I wszystko to autentyczne, jak zresztą cała złota Praga. Dla zimorodkowca, którym nota bene jestem, odkrycie tego detalu było niemałą frajdą i satysfakjcą. Wreszcie odnalazłem swój most, zimorodkowy most w pięknej Pradze. 
Od tego momentu wielokrotnie przechadzałem się po Moście Karola (mieszkam bowiem od niego niecałe 4 km wzdłuż brzegu Wełtawy) zawsze spoglądając na te zimorodki i myśląc o królu Wacławie IV, który w wyborze motywu swego herbu okazał się nieco awangardowy jak na swą dobę. Czasami stoję sobie na skraju tego mostu obserwując jak suną tamtędy korowody tysięcy turystów z różnych kątów świata pstrykające gigabajty zdjęć. I jak sądzę, nie widzą tych wszystkich zimorodków z Mostu Karola! Te, niepłoszone, siedzą sobie na jego murach pozostając zauważalne tylko dla wtajemniczonych i subtelnych obserwatorów. Zupełnie zresztą tak samo jak to robią w rzeczywistości.
* * *
 
Tekst i zdjęcia: Roman Kucharski
 
Herb_Vaclava_IV_na_Wiezy_Mostu_Karola_1
Herb Wacława IV na wieży Mostu Karola
 
 Most_Karola_3
 
Most Karola
 
Plaskorzezba_zimorodka_na_Moscie_Karola_1
 
Płaskorzeźba zimorodka na Moście Karola
 
 Zimorodki_na_Moscie_Karola
 
Zimorodki na Moście Karola
 
 Plaskorzezba_zimorodka_na_Moscie_Karola_
 
Płaskorzeźba zimorodka na Moście Karola

Zabawa w chowanego z zimorodkiem

krogulec14

O ten artykuł Romka Kucharskiego poprosiłem już jakiś czas temu. Pozwoliłem Wam chwilę odpoczęć od jego kolorów. A teraz z powrotem zapraszam do niego. Do zimorodka. Większość z nas lubi kolory. Świat bez nich byłby monotonny i smutny. Z pewnością, to co jest kolorowe i jaskrawe jest atrakcyjne i przykuwa większą uwagę, niż to co szarobure i przeciętne. Z drugiej jednak strony, mając wokół siebie mnóstwo czyhających zagrożeń , czasami lepiej byłoby pozostać niezauważonym. Ale jak tu wtopić się w otoczenie, będąc tak jaskrawo ubarwionym ptakiem, jakim jest zimorodek, nie bez przyczyny nazywany klejnocikiem, diamencikiem, kolibrem północy. 

Co jak co, ale nie można powiedzieć, żeby natura oszczędziła mu kolorów. Wręcz nasuwa się podejrzenie, że Projektantowi wpadł on do wiadra z turkusowym barwnikiem. Niektórzy widząc zimorodka nad rzekami lub potokami myślą nawet, że jest to uciekinier z hodowli egzotycznych ptaków. Nic podobnego! To reprezentant rodzimej awifauny, ale trzeba też uczciwie przyznać, że większość jego krewnych (ok. 90 gatunków) ma adresy zamieszkania w znacznie bardziej tropikalnych obszarach naszej planety. Może właśnie dlatego nasz zimorodek wydaje się jakby „trochę nie z tej bajki”, kiedy widzimy go w naszych, polskich krajobrazach. Szczególnie zimą wygląda dziwnie i frapująco – ta turkusowo-niebieska kulka siedząca na zaśnieżonej, bezlistnej gałęzi. Będąc tak wyzywająco ubarwionym dobrze być niezmiernie ostrożnym, a jeśli trzeba gdzieś przelecieć, to należy zrobić to możliwie najszybciej, aby nie wpaść w oko drapieżnikowi. To dlatego wypatrzenie zimorodka, pomimo jego wyzywającego ubarwienia, wcale nie jest takie łatwe. Jego strategia „ciuciubabki” działa całkiem dobrze. Najczęściej ptak ten, siedzi nieruchomo w gąszczu nadbrzeżnych gałęzi. W cieniu liści jego barwy są znacznie bardziej stonowane i subtelne. 
W takiej hipnotycznej, bezpiecznej pozie potrafi spędzić nawet kilkadziesiąt minut. Siedząc bacznie obserwuje to, co dzieje się w jego otoczeniu. Jego oczy stale wypatrują małe rybki, szczególnie te, pływające płytko pod lustrem wody. Jeśli zlokalizuje odpowiednią rybę do upolowania, rzuca się z impetem w toń wody. Sam atak trwa niewiarygodnie krótko, zaledwie 1-2 sekundy, po czym zimorodek z ofiarą trzymaną w dziobie powraca do swego ukrycia. I aż dziwne, że nie umiejąc pływać, nurkuje na głębokość nawet 30 cm. Swoje ulubione miejsca odpoczynku i czatowania na zdobycz wybiera starannie – bo przecież chodzi o doskonały kamuflaż i równocześnie gwarancję, że co jakiś czas pojawi się tam smaczny rybi kąsek.
 
bernard
 
Zimorodek, fot. Bernard Maciulko   bernard-maciulko.manifo.com
Przelatując w otwartej przestrzeni, stale pamięta o zasadzie – im mniej cię widać, tym lepiej. Dlatego lata bardzo szybko, energicznie machając skrzydłami, jakby chciał ograniczyć do minimum każdą sekundę bycia widocznym dla otoczenia. Przelatuje z reguły zaledwie kilkadziesiąt metrów i bardzo szybko znika w kolejnym gąszczu gałęzi. Tam czuje się najbezpieczniej. Zimorodek przelatując, często wydaje charakterystyczny ostry pisk, dzięki któremu można go wcześniej usłyszeć niż zobaczyć.
 A co z gniazdem? Gdzie je umieścić, aby było bezpieczne nie tylko dla wysiadującego rodzica, ale też dla gromadki piskląt, które pod koniec dorastania są prawie tak samo kolorowe jak ich tatuś i mamusia. Dobrą alternatywą okazuje się zejście do podziemia...., czyli mówiąc krótko, zniknięcie z oczu najgłębiej jak to możliwe. W tym celu trzeba jednak umieć wykopać w ziemi tunel o długości 60-100 cm. To na szczęście zimorodki potrafią i właśnie w takich norach, wydrążonych w nadbrzeżnych skarpach, przychodzą na świat kolejne pokolenia tych kolorowych ptaków. 
Ukryte przed światłem słonecznym, w zupełnej ciemności, w tak niecodziennym gnieździe przez ponad 3 tygodnie rosną i nabierają barw. Pewnego dnia, młode zimorodki, opuszczają bezpieczną kryjówkę i rozpoczynają samodzielne życie. Na zawsze jednak w ich życiu pozostanie zakodowana przestroga – będąc pięknym i kolorowym ptakiem bezpieczniej jest być niezauważalnym. Może właśnie dlatego, nie tak łatwo jest zobaczyć zimorodka, ale z pewnością, każde spotkanie z tym kolorowym, egzotycznym i sympatycznym ptakiem dostarcza nam wielu emocji i wrażeń.
Tekst: Romek Kucharski, artykuł znalazł się w 75 numerze Biuletynu Informacyjnego Zespołu Parków Krajobrazowych w Jerzwałdzie Uroczysko
 
 1ds
 
Zimorodek, fot. Bernard Maciulko  bernard-maciulko.manifo.com

Tej ptaszynie zima nasza matczy

krogulec14
Kilka dobrych słów o blogu dostałem od naszych zimorodkologów. Mało tego, Romek Kucharski przysłał mi tekst zatytułowany "Zabawa w chowanego z zimorodkiem", który znalazł się w "Uroczysku". Jako, że w Wikipedii znalazłem kilka ciekawych wątków związanych z tym ptaszkiem, więc nie oparłem się i...
Piękne barwy zimorodka mają związek z Arką Noego. Kiedy czarnopióry kruk kłócił się z kapitanem tego okrętu, wysłano na zwiady zimorodka, który wówczas był... szary. Zimorodek podczas brawurowego lotu opalił swój brzuszek w promieniach Słońca, a z błękitu nieba ozdobił swój grzbiet. Niedorzeczny zabobon trzymał się tych ptaszków w średniowieczu. Wierzono, że suszone skóry zimorodków były talizmanem chroniącym od uderzenia pioruna.
Jeszcze jedną ciekawostką znalezioną w Wikipedii jest wiadomość, że Wincenty Pol w utworze „Do Pana W. D.”, umieścił fragment, nawiązujący do nazwy ptaka:
"Że Pan Wodzicki wie o Zimorodku,
Co ściele gniazdo w samej zimy środku,
Temum nie przeczył; sam język świadczy,
Że tej ptaszynie zima nasza matczy."
A Roman, znawca gatunku przypomina, że jego obiekt badań nazywa się popularnie klejnocikiem, diamencikiem, kolibrem północy. Ma też swoją poetycką wizję na temat barw zimorodka: "Co jak co, ale nie można powiedzieć, żeby natura oszczędziła mu kolorów. Wręcz nasuwa się podejrzenie, że Projektantowi wpadł on do wiadra z turkusowym barwnikiem."
Jako, że pięknych tekstów o tym pięknym ptaszku nigdy nie jest za wiele, to zapraszam do zapoznania się z całością "Zabawy w chowanego z zimorodkiem", które znajdziemy na 4 i 5 stronie.
 
 21463017_1974386236172456_6525446497437056311_n
 
Zimorodek, fot. Ryszard Górny 

Nie trzeba zabijać zimorodka żeby go się pozbyć

krogulec14

O kruchości życia zimorodka mówią statystyki podane przez Romana Kucharskiego w "Zimorodek - fascynacje znad Drawy". Statystycznie tylko co dwudziesty osobnik ma szansę przeżycie dwóch lat. Szanse na osiągnięcie trzech lat są minimalne. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy są zimy. Skute lodem rzeki i strumienie utrudniają, a nawet uniemożliwiają polowania  na ryby. Czasami przyczyną śmierci bywają mokre po łowach pióra.

Jeśli warunki atmosferyczne możemy zrozumieć, to trudniej jest pojąć duży wpływ działań człowieka na liczebność tego pięknego gatunku. Trudno jest uwierzyć, że głównym powodem zanikania zimorodka jest utrata siedlisk, głównie nienaturalna obudowa zbiorników, czyli likwidacja urwistych skarp. Zapewne mniejsze znaczenie będzie miało niepokojenie powodowane przez wędkarzy i wczasowiczów. W głównych miejscach występowania zimorodków ogranicza się ruch turystyczny. Na przykład nad Drawą wstrzymane są spływy kajakowe od połowy marca do końca czerwca dla zachowania spokoju przy wyprowadzeniu lęgów.
Przekształcenia krajobrazu, w tym przypadku regulacja rzek, jest typowym przykładem, że nie musimy zabijać ptaków by się ich pozbyć. Doskonale wyjaśnią nam to dwa poniższe zdjęcia.
 
 17909105_1180600352048673_1522337447_n
 
Jakość zdjęcia może nie jest zbyt wysoka, ale nie o to tu akurat chodzi. Mamy przed sobą piękną naturalną skarpę, gdzie para zimorodków na pewno wykopie sobie norkę lęgową.
 
 17918742_1180599655382076_183343317_n
 
Dla estetów pewnie ta skarpa będze się bardziej podobała. Jak widać została zrównana, brzego rzeki zostały obłożone kamieniami, skarpy użyźniono ziemią, zasiano trawkę. Tylko czy w takim czymś odnajdzie się nasz zimorodek? 
Dziś, wyjątkowo, będzie małe podsumowanie. Im więcej takich pięknych, wyprofilowanych skarp, tym mniej takich ptaków:
 
 JzK2DYqwrJyoGfSzzOK41LGJsvIxxr3DMaYifqKv
 
Zimorodek, fot. Dorota Makulec   www.dorotamakulec.pl 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci