Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Rarytasy XIII PPPikniku

krogulec14

Tylko pozazdrościć można osobom, które wzięły udział w XIII PPPikniku. Pozazdrościć obserwacji przelotów, pojawień się bardzo rzadkich ptaków. Poza wspomnianą już w poprzednim wpisie markaczką amerykańską piknikowicze mieli przyjemność podziwiać tak rzadkie gatunki w Polsce jak: biegusy morskie, nury czarnoszyje i rdzawoszyje, lodowca, bernikli obrożnych i białolicych, orlicy, alek czy nurzyków. Do tego zestawu doszły jeszcze pospolitsze już w głębi kraju orzechówki i jery. Dziś tylko pokażę kilka tych rarytasów PPPikniku, a później postaram się przedstawić je nieco bliżej.

"Data wykonania: 9.03.2008 Miejsce wykonania: Jastarnia, Zatoka Gdańska Autor: Mateusz Matysiak

Nur czarnoszyi przebywający w porcie w Jastarni, chętnie żerujący przy burcie starej krypy"

"Data wykonania: 12.10.2008 Miejsce wykonania: Rez. Ptasi Raj, Gdańsk-Wyspa Sobieszewska Sprzęt, ustawienia: Canon D1 Mark III + 500/4 L IS Autor: Mateusz Matysiak www.mateuszmatysiak.pl

Jedna ze stadka 12 bernikli obrożnych"

 "Data wykonania: 9.03.2008 Miejsce wykonania: Jastarnia, Zatoka Gdańska Autor: Mateusz Matysiak

Dorosła alka w porcie"

Wszystkie zdjęcia pochodzą z www.birdwatching.pl

Markaczka amerykańska spod Jastrzębiej Góry

krogulec14

Podobno trzynastka przynosi pecha. Chyba jednak nie robi tego w przypadku ptaków. XIII Piknik we Władysławowie obfitował w bardzo ciekawe obserwacje. Ptaki dopisały na nim znakomicie, o czym zresztą opowiem w jednym z najbliższych wpisów. Dziś skoncentruję się na jednej z obserwacji. Chodzi mi o "czarną kaczkę, ze >świecącym< dziobem", a konkretnie o markaczkę amerykańską. Przyznaję, że nawet kiedyś nazwa tego ptaka obiła mi się o uszy. Jednak, gdyby pojawiła się ona zupełnym przypadkiem na jakiejś tam ścieżce, to pewnie wrzuciłbym ją do wora z ptakami nierozpoznanymi.

Markaczka amerykańska (Melanitta americana) pływała samotnie "na końcu" morza, czyli jakieś osiemset metrów od brzegu i zapewne pojęcia bladego nie miała, jaką ze sobą przyniosła sensację. Zaraz po obserwacji odbył się pojedynek "kreski" Michała ze "srebrnym aparacikiem" jednego z uczestników Pikniku. Pojedynek wygrała bezapelacyjnie "kreska" i oto możemy obejrzeć wielką rzadkość z Ameryki na naszym wybrzeżu:

Bqh0opUxcZ2iyR2fyZhOptsdXiBhuke4izPpWNac

Data wykonania: 11.10.2008 Miejsce wykonania: Morze Bałtyckie k. Jastrzębiej Góry Sprzęt, ustawienia: rysunek Autor: Michał Skakuj

Markaczka amerykańska zaobserwowana w trakcie XIII. PPPikniku na Bałtyku z plaży pod Jastrzębią Górą.

Drugie stwierdzenie tego gatunku w Polsce! 

Ilustracja i wiadomość zaczerpnięta z www.birdwatching.pl  

Brak abonamentu

krogulec14

Tak jak ostatnim razem wstałem rano, zaparzyłem kawę i usiadłem w wygodnym fotelu na werandzie. Wkładając minimum wysiłku na oglądanie ptaków, otrzymałem też najniższy pakiet oglądalności. A może przesadziłem w ostatnim zdaniu? Nazwać tak pięknego ptaka, jakim jest bogatka, "najniższym pakietem", to chyba jednak nie jest dobrym pomysłem.

Bogatka jest pięknem, zapewne przez częste z nią spotkania, które spowszedniało. Czy tak powinno być? Chyba jednak nie... Nie trzeba specjalnie długo i uważnie się jej przyglądać żeby dostrzec jej różnorodne barwy. Piękną, połyskliwą, czarną czapeczkę i śliniak, białe policzki otoczone grubą, czarną linią. Żółtą pierś i brzuch przecina też czarny pas, jak wiemy szerszy u samca, węższy u samicy. Zielony grzbiet, niebieskawo-zielonawo-czarne skrzydła i ogon. Po prostu kolorów zawrót głowy a my tego zazwyczaj nie dostrzegamy...Bogatka zadziwia nie tylko swoją urodą. Jak rzadko inny ptak jest uzdolniona w wydawaniu różnorodnych dźwięków. Niektóre z nich są naśladownictwem... innych ptaków. Łącznie potrafi odezwać się przeszło 60 różnymi dźwiękami. Ta sikora jest niekonwencjonalna w wynajdywaniu miejsca na gniazda. Potrafi je założyć w rurach od ogrodzenia, wywietrznikach, nieużywanych skrzynkach na listy, słupach sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniach ulic, a nawet w zawieszonym na płocie dziurawym czajniku. Andrzej Kruszewicz do tej listy dokłada w "Ptakach Polski": huśtawki, szlabany na przejazdach kolejowych i rozdzielnie elektryczne. Osobiście oglądałem gniazdo umieszczone pod... pokrywą pompy wodnej,

Popijałem kawę i obserwowałem szukające larw owadów bogatki. Zaglądały niemal wszędzie. Obskakiwały drzewa owocowe i ozdobne, dach a nawet znalazły coś w wycieraczce do butów. Siostra, gdy weszła do altany, zapytała mnie o telewizor. Odpowiedziałem, że marcowy repertuar był bardziej różnorodny od październikowego. "Bo ja teraz nie wykupiłam abonamentu!" - odpowiedziała mi z uśmiechem. Bardziej różnorodny nie oznaczał jednak, że ciekawszy. Sikory zachwycały znaną-niedocenianą urodą, zaskakiwały pomysłami.

"Sikora bogatka" Data wykonania: 15.04.2005 Miejsce wykonania: Warszawa  Autorka: Kasia "Kamikazi"  www.birdwatching.pl

Zadziwiająca jest też... nazwa naukowa tej sikory - Parus major. Znaczyłaby ona dosłownie: "małego, szybko poruszającego się ptaka - większego niż inni". Prawda, że przewrotna nazwa?

"Pliszka cytrynowa, czyli Podlasie kontra Mazowsze"

krogulec14

Chciałem napisać kilka słów o pliszkach i... obawiałem się powtórzeń. Mając (początkowo chyba niezbyt chętną, co na szczęście z czasem się zmieniło ;) ) zgodę Mateusza na wykorzystanie fotobloga, postanowiłem ów blog wykorzystać. Od kilkunastu lat jesteśmy świadkami ekspansji na nasze tereny pliszki cytrynowej, ptaka, który do niedawna jedynie sporadycznie do Polski zalatywał...

 

"„Dawniej”, czyli w zeszłym roku...
...żeby pewnikiem sfotografować pliszkę cytrynową musiałem znaleźć się na dość odległej, północnopodlaskiej Siemianówce, choć bliżej bywały one na bagnach biebrzańskich, tyle, że tam, mając pecha, można było złazić nogi i... wrócić z kwitkiem.

Moje pierwsze fotograficzne spotkania z cytrynką miały miejsce podczas białowieskiego PPPikniku – wiosna 2006, którego epilog odbył się na siemianówkowych, baaardzo cytrynkowych bagniskach. Bezsprzecznie najtwardszy podlaski terenowiec, czyli „Dziku”, a w zasadzie „Niedźwiedź” (Sławek Niedźwiecki z Hajnówki, a może z Białegostoku, któż to wie skąd:)), przetrzymując mnie (w woderach) i siebie (rzecz jasna w samych trampkach) kilka godzin w zimnej wodzie po pas pokazał kilka par lęgowych tych pięknych ptaszków! Zdziwienie moje było tym większe, że ten niezłomny i bystry ptaszkarz, w przeciągu paru kolejnych minut znalazł gniazdo skrytych cytrynek i jeszcze bardziej skrytego kszyka – bliskiego sąsiada cytrynek.

"Podrywający się samiec pliszki cytrynowej w pełnej okazałości; Zb. Siemianówka; Cisówka; 21.05.2006; IV. PPPiknik" w obiektywie Mateusza Matysiaka  www.mateuszmatysiak.pl

Ówczesne gniazda znajdowały się w bardzo niedostępnych, bagiennych zaroślach obrzeża Zbiornika Siemianówka. Wtedy też zaintrygowane ptaki z pokarmem fotografowałem bez żadnych problemów z kilku–kilkunastu metrów, bez żadnego ukrycia.

"Samica pliszki cytrynowej z pokarmem dla piskląt w terytorium gniazdowym na Siemianówce (21.05.2006; IV. PPPiknik" w obiektywie Mateusza Matysiaka  www.mateuszmatysiak.pl

Tyle o moich dawnych;), prawdziwych pliszkach cytrynowych, ich prawdziwym siedlisku i prawdziwym ich znalazcy:)

A dosłownie dziś...
...w pięknym zaraniu tegorocznego lata, do najbliższej pliszki cytrynowej dojechaliśmy z Warszawy w kilkadziesiąt minut! Przez dwa kolejne dni i wieczory, wspólnie z luźnym (dlaczego „luźnym” – choć to dla wielu z Was całkiem oczywiste – o tym później) Czarlim (Cezary Pióro z Piaseczna) fotografowaliśmy niezupełnie dorosłego samca, który karmił dorastające pisklęta w gnieździe wśród nadbużańskich starorzeczy pod Wyszkowem. I wszystko byłoby i było OK, poza tym, że gniazdo znajdowało się, choć blisko zakola, jednak w suchym gąszczu traw, na twardym łąkowym klepisku, a nasz cytrynowy bohater opiekował się pisklakami wespół z... samcem pliszki żółtej! Co za luzak. W dobie piętnowania okołowarszawskiego pedalstwa takie praktyki? A gdzie jego samica? Jednak, z relacji znalazców nadbużańskiej cytrynki wynika, że samiczka owszem była tam jeszcze parenaście dni temu. Zatem cóż się stało? W jaki sposób nagle cytrynowy samczyk zmienił upodobania? Czyżby uznał wyższość żółtych panów? A może jako zaradny tatuś nie był w stanie odmówić chętnemu do karmienia gniazdowej czeredki, po tragicznej utracie cytrynowej samicy?

"Lęgowy samiec pliszki cytrynowej z pokarmem dla piskląt, na chronionym storczyku; okolice m. Wyszków, starorzecza rz. Bug; 09.06.2007" w obiektywie Mateusza Matysiaka  www.mateuszmatysiak.pl

Z pełnymi „kompaktfleszami” i sporym zamieszaniem w głowach wracaliśmy do Warszawy.
Teraz zżera mnie ciekawość, która zasypuje pytaniami bez odpowiedzi: jakie będą pisklęta z tego gniazda, jeżeli nie pochodzą z właściwego związku, bo kto wie co na prawdę wydarzyło się nad Bugiem? Dlaczego gniazdo umieszczone było w takim, suchym, jednak charakterystycznym dla pliszek żółtych, nie cytrynowych, miejscu?
Jedno jest pewne: jeden z pierwszych mazowieckich lęgów pliszki cytrynowej stał się faktem.

A dlaczego mój ulubiony kompan Czarek bywa luźnym Czarlim? Długo by pisać;)
Wyobrażacie sobie wielokilometrową jazdę samochodem terenowym po ciężkim terenie, bez saperki, bez toporka, bez narzędzi do wyciągania samochodu z opresji, bez deski pod lewarek, choćby do wymiany koła...
„Pocytrynkowy” wieczór na tyle rozwinął moją wyobraźnię, że chyba siłą woli i tylko przy pomocy niezastąpionego Victorinox’a terenówka Czarka znów stanęła na swoich kołach, by parę dni później ruszyć na dubeltowo-wodniczkowe bagna...
...No i zatkało mnie zupełnie jak przed tą kolejną biebrzańską wyprawą otworzyłem Czarkowy bagażnik wypełniony po brzegi tradycyjnie już – sprzętem fotograficznym, a tym razem także... narzędziami do wyciągania nas z terenowych opresji:)

Serdecznie zapraszam do cytrynkowej galerii, która tym razem powstała dzięki dużej uprzejmości Bartka Duczmala. Ziomal "uratował mi życie" użyczając swojej ukochanej "dwudziestki" na czas naprawy mojego dotychczas niezawodnego Marka. Ale jak widać już zawodnego."

Mateusz Matysiak

Orlica i inne tam

krogulec14

W czwartek we Władysławowie rozpoczął się XIII Ptasi Piknik. W obecnym czasie przeloty odbywają się w najlepsze, więc uczestnicy pikniku zapewne ujrzą niejednego ciekawego, skrzydlatego gościa. Motywem zlotu ptasiarzy, przyrodników i fotografików jest tym razem orlica, bardzo rzadko spotykana w Polsce mewa. O jej wielkości może coś nam powiedzieć rozpiętość skrzydeł, która dochodzi nawet do 1,7 metra! Lęgi odbywa ona w pasie od Morza Czarnego do... Mongolii!

Ja też wybieram się na północ. Co prawda nie do Władysławowa, jednak wyprawa będzie też udana. W końcu nie każdego dnia jedyny siostrzeniec obchodzi tak wielkie święto jak roczek. A po drodze będzie wiele pól, które obecnie są bardzo ciekawymi miejscami do obserwacji. W drodze będzie mi towarzyszyć... CB.

A u siostry, mam nadzieję, że kiedy wszyscy będą spali, usiądę z kubkiem kawy na werandzie i będę miał spektakl taki jak na wiosnę, który opisałem w "Zamiast telewizji".

Mew_Mew_Mat.jpg picture by felixiana

"Orlica nad pensjonatem "Mewa" w Kuźnicy; 27.09.2008; port w Kuźnicy, Półwysep Helski" Autor: Mateusz Matysiak  www.birwatching.pl

Patrząc na to zdjęcie myślę, że ta mewa trafiła pod należyty adres ;)

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci