Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Sójka

krogulec14

Od początku września każdego dnia widuję sójki. Zbliża się zima i ptaki te gorączkowo szykują na nią zapasy. Szczególnie częstym specjałem, skrzętnie ukrywanym w ściółce, dziuplach, i innych zakamarkach są żołędzie. Ktoś kiedyś nie rozumiejąc tego ich krzątania, wysnuł wniosek, że wybierają się za morze. "Wybiera się jak sójka za morze i odlecieć nie może" powiedzenie to jest pozbawione głębszego sensu. Sójka jest słabym lotnikiem, o czym ona sama zresztą też dobrze wie. Często jej próby przelotu nad jeziorem kończą się zawracaniem do miejsca z którego startowała.

Czy ptak, który gromadzi zapasy na zimę, zna swoje kiepskie zdolności w pokonywaniu długich dystansów, rzuci sie nagle na pokonywanie bezmiaru morza? Absurd. Tym większy, że jest to przedstawiciel ptasiej inteligencji, jaka jest rodzina krukowatych. A co do zapasów, sójce zdarzy się czasem zapomnieć o co niektórych miejscach, gdzie poukrywała swoje ulubione żołędzie. I z tego jej zapominalstwa powstają dość często ciekawe rzeczy. Warto o tym pamiętać szczególnie dziś, w Dniu Drzewa.

Jawi się nam tedy sójka jako ptak mądry, pożyteczny. Następnym jej niewątpliwym walorem jest kolorystyka upierzenia. Jest najładniejszym przedstawicielem wspomnianej rodziny krukowatych. Jednak przy tych dodatnich cechach ma też jedną zdecydowanie negatywną - wiosną sieje spustoszenie wśród lęgów małych ptaków śpiewających. Zatem i sójce kłania się powiedzenie, że nie ma róży bez kolców.Ważąc jednak jej wszystkie plusy i minusy uznamy ją za ptaka pożytecznego.

Sójka do niedawna była uważana za typowo leśnego przedstawiciela naszej avifauny. Jednak od pewnego czasu coraz częściej zasiedla miasta. Jej obecność w parkach nawet dużych miast nikogo już specjalnie nie dziwi.

Sójka w obiektywie Czarka Pióro  www.cezarypioro.pl

Tak jak nie dziwią jej spore zdolności w naśladowaniu innych odgłosów. Nie raz, nie dwa dawniej wywodziła mnie w pole doskonale podrobionym głosem myszołowa. Dawniej dość często zdarzało się, że ludzie wchodzili do lasu na głos owcy, czy kozy. Zapewne nie do śmiechu im było, gdy orientowali się, że to... sójka wystrychnęła ich na dudka!

Jakie żarty szykuje dla bywalców miejskich parków? Zobaczymy. Niech nikogo jednak nie zdziwi fakt, gdy usłyszy szczekanie psa z... korony drzewa!

Sokół księżnej Eleonory

krogulec14

Jest smukły, zgrabny, elegancki i jak każdy sokół szlachetny, bardzo zwrotnym i sprawnym łowcą powietrznym. Ma bardzo długie skrzydła i długi, nawet jak na sokoła, ogon. Jest pięknie i harmonijnie zbudowany. Gnieździ się zwykle na małych, skalnych, przybrzeżnych wyspach Morza Śródziemnego i na Wyspach Kanaryjskich. W Polsce wypatrzyć jest go niezwykle trudno, bo jest też bardzo rzadkim u nas gościem.

O kim mowa? O sokole skalnym, ptaku nieco mniejszym od sokoła wędrownego, natomiast większym od stosunkowo licznego w Polsce kobuza. "Falco eleonorae" powinien nazwany być sokołem Eleonory. Anglicy nazywają go Eleonora's falcon, Francuzi - Faucon d'Eleonore a Niemcy  -Eleonorenfalke. Wszystkie nacje nazywają ptaka imieniem sardyńskiej księżniczki, Eleonory, która pierwsza wprowadziła ochronę gatunkową dla tego pięknego sokoła. Tylko nasza nazwa odbiega od przyjętego standardu.

4fc4672741ed5a0db87df7d684b277b9

Sokół skalny w obiektywie Czarka Pióro  www.cezarypioro.pl

Jest nietypowym ptakiem w lęgach. Zaczyna budowanie gniazd dopiero w końcu lipca. Pisklęta sokoła księżnej Eleonory wykluwają się dopiero wtedy, gdy nad Morzem Śródziemnym trwają przeloty małych ptaków śpiewających i rodzice mają na co polować. Innym nietypowym, jak na ptaki drapieżne, jest fakt gnieżdżenia się kolonijnego. Czasami taka kolonia może liczyc nawet i ponad sto par tych wspaniałych sokołów.

Jesienne barwy trznadla

krogulec14

Po dość długiej przerwie wyszedłem wczoraj nad Wartę. Chuchanie na kontuzję okazało się nad wyraz skuteczne, gdyż stopa podczas spaceru nie dała o sobie odczuć ani razu. Obserwacji nad Wartą nie miałem rewelacyjnych, ale i tak bardzo cieszyłem się ciepłem grzejącego słońca, kaczkami na rzece i drobnicą chowającą się, nie wiedzieć czemu, przede mną w gąszczach krzewów. Irytowały mnie jedynie krukowate. Kilkanaście wron, srok i nawet, wydawałoby się poczciwych kawek, urządziło sobie zabawę w polowanie na pustułkę. Piękne umysły i ciemne charakterki. Co zrobił im ten mały sokół? Na szczęście krukowate nie mają takiej umiejętności robienia zwrotów jak pustułka i nie mogły jej dopaść.

W krzewach kryły się przede mną bogatki i trznadle. Sikory czyniły to raczej przypadkowo, ale te drugie chyba już nie. Zastanawiam się nieraz czego brakuje trznadlowi, że jakoś rzadko pojawia się na Plamce. Urody? Chyba nie. Pięknego głosu? Też raczej nie. Mamy tu śpiew trznadla i niech każdy go oceni. Pamiętam jakie na początku zainteresowania się ptakami wywoływał u mnie zachwyty. A teraz spowszedniał mi bardziej jak wróbel czy szpak. A może to nie trznadlowi czegoś brakuje, tylko ze mną jest coś nie tak?

Wczorajszy spacer w ciepłych kolorach jesieni pozwolił mi na ponowny zachwyt nad trznadlami. I nie ważne mi nawet teraz, że być może spowodował ów zachwyt pozorny bezruch innych ptaków. Bo każdy chyba przyzna, że czego jak czego, ale pięknych barw złotej, polskiej jesieni to trznadlowi nie brakuje. I tak niech już może zostanie...

"Dorosły samiec trznadla w szacie godowej; Cisówka na Podlasiu; 03.06.2006" w obiektywie Mateusza Matysiaka  www.mateuszmatysiak.pl

Trznadel ma też ciekawą rodzinę. Oprócz niego lęgowe są w Polsce, przez co częściej spotykane, potrzeszcze, potrzosy, ortolany. Poza nimi zalatują do nas z różną częstotliwością: trznadle czubate, trznadelki, a także śnieguły i poświerki, oraz niezwykle rzadkie trznadle czarnogłowe, cierliki i głuszki. Wszystkie ptaki są piękne. Mają jednak jeden poważny feler. Niemal każdy z nich obdarzony jest... jesiennymi barwami!

Grażynka z Gryżyny

krogulec14

Wciąga mnie powoli, ale coraz mocniej, BirdWatching. Zbieram tematy do nowych wpisów, zastanawiam się czy potrafiłbym coś podpowiedzieć, aby ta strona stała się bardziej przystępną dla laików większych ode mnie. Między innymi opracowywany jest, przyjdzie czas na ukłony, banerek wejściowy na mojego nowego bloga. Aby mógł on powstać muszę mieć zgodę od Czarka na pobranie pewnej fotografii.

- Jak potrzebujesz to bierz -  słyszę Czarka w telefonie. - I tak zostanie w rodzinie - śmieje się.

Z tą rodziną, to kto wie, może ma i rację? Okazuje się, że Czarek wraz z Mateuszem i Bartkiem wracają z Wonieścia. Nawet nie muszą mi mówić co tam robili. Od kilku dni siedzi tam w krzakach pewien ptak, który swoją obecnością zwabił wielu ptasiarzy z całej Polski. I wcale się nie dziwię. Zobaczyć ptaka o ciepło brzmiącej nazwie: dzierzba pustynna, to jednak jest coś. Korzystam z sytuacji, że mogę dogadać z Mateuszem kilka szczegółów dotyczących bloga.

"Dorosła dzierzba pustynna przebywająca w zaroślach koło Zbiornika Wonieść; 4.10.2008; Zbiornik Wonieść, Gryżyna; autor Mateusz Matysiak" www.birdwatching.pl

Wracając do dzierzby pustynnej przyznaję, że jestem zaskoczony jej pojawieniem się w Polsce. Przewertowałem swoje atlasy ptaków europejskich i... ani jednego słowa o niej nie znalazłem! W sieci jedynie Wikipedia wspomina, że ptak do Polski zalatuje "tylko wyjątkowo". Tyle jednak to domyślam się sam. A o jej wyjątkowości świadczy fakt, jakim się cieszy zainteresowaniem. I sympatią, dzierzba już dostała piękne imię Grażyny...

Ogoniasta sikora

krogulec14

Raniuszek słusznie uważany jest za niezbyt liczny gatunek lęgowy w Polsce. Podobno w górach i na północnym wschodzie jest liczniejszy. Może i tak jest, lecz w mojej okolicy jest wręcz bardzo nieliczny, a przyczyny takiego stanu rzeczy nie znam. Odpowiednich biotopów zapewne mu tu nie brakuje. Są u mnie bory (sosnowe), jak i lasy różnych typów, są tereny parkowo-ogrodowe, nadrzeczne zarośla. Czyli występują ulubione środowiska dla tego pięknego ptaka, a jego samego brak. No, może niemalże brak. Na trzy spotkania w tym roku, z tym przeuroczym ptakiem, jedno miałem u siostry, czyli ponad sto kilometrów ode mnie, drugie teraz w Miasteczku Powiatowym, 13 kilometrów, a zaledwie jedno spotkanie odbyło się w Obrzyckich Dąbrowach. Żyć ma gdzie, jak już prędzej wspomniałem, komarów i owadów też w moim pobliżu nie brakuje.

Gniazdo raniuszka jest perełką budowlaną wśród gniazd innych ptaków śpiewjących. Umieszczone jest na drzewie, na różnych wysokościach, od połowy do 12 metrów nad ziemią. Jest ono kształtu jajowatego, zamknięte od góry z otworem skośnym z góry. Rozmiary jego wynoszą: ok. 20 cm wysokie i ok. 12 cm szerokie. Misterna budowa raniuszkowi zajmuje od 9 do 12 dni. Literatura mówi o zjawisku dokarmiania piskląt z drugiego lęgu przez starsze, pochodzące z pierwszego, rodzeństwo. Pary raniuszka gniazdują oddzielnie.

Poza sezonem lęgowym raniuszki są bardzo towarzyskie. Zdarzają się stada tych ptaków liczące nawet ponad sto (!) osobników. Często spotkać moża je we wspólnym stadzie z sikorami. Jest gatunkiem częściowo osiadłym, a częściowo wędrownym. Czasami zdarzają się przeloty raniuszków w rozmiarach wielkich inwazji. Przeloty takie odbywają się zazwyczaj: wiosenne w kwietniu, a jesienne w październiku.

Jak zatem widać, warto teraz wybrać się do lasu... 

Raniuszek w obiektywie Czarka Pióro  www.cezarypioro.pl

W Polsce są dwa podgatunki raniuszka. Jest białogłowy, pięknie przedstawiony na powyższej fotografii przez Czarka, jak też i czarnobrewy, którego bez problemu odnajdziemy w fotoatlasie na Birdwatchingu.

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci