Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Moje spotkanie z wilkami

krogulec14

O wilkach pisałem juz tyle razy, że wydaje mi się, że świeży głos o nich zabrzmi ciekawiej.

 

 

Wpis był zapowiedziany wcześniej tutaj przez Autora blogu, ale padło na mnie, stąd trema, ale i zaszczyt ogromny opowiedzieć o wspaniałej niespodziance jaką mi zgotował Krogul wraz z całą "Piórkową" Rodzinką podczas naszego spotkania.
A było to tak:
Wyjeżdżając ze Słońska z naszej wiosennej i udanej pod każdym względem wyprawy, obiecywaliśmy sobie powtórkę z rozrywki wczesnojesienną porą. Życie zwykle koryguje nasze pomysły i planowany wyjazd z różnych względów zaczął się przesuwać gdzieś w dalszą perspektywę.
A tu nagle przemiłe dla mnie zaproszenie w Krogulcowe zaptasione i ciekawe strony! Nie wahając się ani chwili z radością przyjęłam zaproszenie. Po przyjeździe czekały same atrakcje i niespodzianki. Widziałam słynną opisywaną przez Krogulca dudkową łączkę i Okrągły Las. Pospacerowaliśmy po Obrzyckiej Dąbrowie i nad Wartą. Zwiedziłam Miasteczko z jego atrakcjami architektonicznymi. Ale największą niespodzianką był umówiony wcześniej jak się okazało, pobyt w Stacji Doświadczalnej w Stobnicy w "Wilczym Parku". Bezpośredni kontakt z wilkami zrobił na mnie nieprawdopodobne wrażenie.
Hodowla wilków, możliwość oglądania i filmowania wilków przez zwiedzających, w warunkach zbliżonych do naturalnych, są kapitalną ideą propagującą ochronę tego zagrożonego wyginięciem, wpisanego do "Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt" pięknego zwierzęcia.
Wilki też przygotowały na powitanie swoją niespodziankę: pięknie zawyły chórkiem.

Posłuchajmy jak to zabrzmiało:     

Jedyne co mnie zawiodło, to aparat, ale mam nadzieję, że będzie wybaczone niewprawnemu fotoreporterowi ;-)

Zanim dotarliśmy do wilków, po drodze zachwycił nas piękny pomnik przyrody: okazały dąb "Siemianycz". Trochę dalej oczy ucieszyło stadko bajecznie kolorowych pawi. 

Potem doszliśmy do wolier, gdzie wśród drzew krążyły wilki. I od tego momentu już był tylko zachwyt. Zainteresowanie a nawet radość, jaką okazywały na widok ludzi była wprost zaskakująca. Przyszło mi żałować (pewnie niezbyt jednak rozsądnie), że dzieliły nas kraty i siatka. To bardzo utrudniało zrobienie zdjęć, bo wilki to niezmiernie ruchliwe zwierzęta, a gęstość siatki dodatkowo bardzo wpłynęła na ich ostrość.

Wetlina - wilczyca po przejściach, której historię poznaliśmy tutaj

Zacytuję tutaj jakże prawdziwe zdanie zapisane przez Michała Siemianycza w jego "Podróżach zawieszonych w czasie", a które zwróciło moją uwagę , kiedy przechodziłam koło jednej z tablic na terenie Stacji:

"Stosunek wilka do człowieka jest taki, jakie jest odniesienie tego człowieka do innych ludzi, zwierząt i całego otaczającego go świata". 

W Stobnicy poznałam również 3 przepiękne psy, przyjazne całemu światu, które pomagają opiekunom wilków w codziennych czynnościach. Fantastycznego białego jak śnieg Czinuka, "terapeutę" Wetliny, Soso - czarnego, kudłatego olbrzyma, z sercem "na łapie" (bo przecież nie na dłoni ;-)). I pomyśleć, że taką rasę psów wyhodowano w czasach stalinizmu, aby pilnowały więźniów w łagrach na wschodzie. No i śliczną sunię, o którą właśnie tuż przed naszym pobytem pokłóciły się obydwa zazdrośniki.  Jeszcze innymi mieszkańcami terenu Stacji były gęsi różnych gatunków, no a w jednej z przestronnych wolier żyje sobie duża rzadkość w ptasim świecie - przecudna sowa śnieżna.

I wreszcie doszliśmy do przepięknego cieku naturalnego zwanego Kończak, który przepływa przez teren Stacji. Rzeka płynie przez tzw. "Dolinę Kończaka" tworząc liczne meandry. Długość cieku wynosi ok. 23 km, a przeciętna szerokość 5 m. Żyją tu bobry, wydry i zaskrońce. Najistotniejsze jednak jest to, że Kończak zaliczany jest do cieków o pierwszej klasie czystości! Takie rzeki to ewenement w tych czasach.

I tak skończyła się moja piękna bajka o dobrych wilkach nie gustujących w Czerwonych Kapturkach... Długo będę wspominać pobyt u wilków!  Długo będę pamiętać cudowne, pełne ciepła i serdeczności przyjęcie przez Piórko, Krogulca i Pierzaka, a także pozostałą część Rodziny w ich domu. Nawet śliczny piesio "obronny" czyli kaukaz Reksiu dał wyraźnie wyraz sympatii. Odniosłam wrażenie, jakbym przyjechała do moich najbliższych. Ale czyż ludzie o takich sercach, o takim umiłowaniu ptaków, zwierząt i całej przyrody mogliby być inni? Stokrotnie dziękuję raz jeszcze za wszystko :-)))

                                                                                                            felixiana

Dzień w którym zniknęły dymówki

krogulec14

Kilkanaście razy już wyszedłem z domu, popatrzałem na pięciolinię napowietrznej sieci, na pochmurne niebo i nie zauważyłem ani jednej dymówki. Mały jesienny smuteczek chwycił mnie za serducho. Taka mała nostalgia "Czasu wielkiej wody". Zatem znowu trzeba czekać do chłodnych słońc marca żeby znowu cieszyć się tymi ptakami. Jedne ptaki smucą, inne starają się jednak mnie rozweselić. Jak na przykład bogatki uwijające się po orzechu sąsiada. Jeszcze trochę i po obecnych już czyżykach, przylecą barwne jemiołuszki. Rozpoczną się widowiskowe przeloty dzikich gęsi. A dymówki wrócą, jak już wspomniałem w ogonie bociana. 

Jednak póki co zapraszam do następnego bajkowego zdjęcia Czarka. Pewnie nie tylko mnie zachwyci...

Dymówka w obiektywie Czarka Pióro   www.cezarypioro.pl

i na "Czas wielkiej wody" lubelskiego zespołu.

Blog wymieniony na stronie gł. GW

Orzechówka

krogulec14

Jadąc do Starogardu Gdańskiego wstąpiliśmy do mojej siostry ciotecznej mieszkającej w Borach Tucholskich. Przez kilka lat nie było mnie tam, więc byłem bardzo ciekawy jak wygląda Jej miejscowość, co ciekawego dzieje się u Niej, jak i całej rodziny. Przyznaję, że będąc dzieckiem jeździłem tam często i chętnie, chociaż myślami wracam w ten beztroski czas tamtych miejsc. Ucieszyłem się, że wszystko jest w swoim porządku, jakby powiedzieć - na miejscu.

Pamiętam tam duży ogród , którego ptaków byłem ciekaw. I miałem przyjemność posiedzieć w nim w towarzystwie męża kuzynki, a tematem naszej rozmowy były... oczywiście ptaki ;) . Zaskoczeniem dla mnie w rozmowie był temat orzechówki, która co zimę przylatuje do tego ogrodu. Przyznaję, że wiem o zimowych przylotach tych ptaków do Polski, ale nigdy nie miałem przyjemności żadnej przedstawicielki tego gatunku widzieć w swoich stronach. I jakoś mimowolnie przypomniała mi się wcześniejsza, moja Symbioza. Rozmowa, choć była krótka, rozmarzyła mnie. Tyle na Plamce mówię o tym żeby patrzeć w górę, czy dookoła, więc i ja może do tego się zastosuję. I kto wie, może w końcu zobaczę w swoich stronach orzechówkę...

Wszystkie zdjęcia autorstwa Czarka Pióro   www.cezarypioro.pl  

Księżyc, czyli prolog

krogulec14

Jak się ma miłego gościa czas nabiera nagle większej szybkości, dynamiki. Były "Wilki", rezerwat "Świetlista Dąbrowa", polanka, na której tyle razy bieliki i rybołowy oglądałem. Nie mogło się obyć bez Okrągłego Lasu... Dopisały cudnie pliszki siwe, srokosz, liczne myszołowy i szumiący swoimi skrzydłami kruk. Na taką piękną okazję trzymałem Michałowy "Księżyc". Przyznaję, że ostrzyłem apetyt na tę grafikę od czasu, gdy Michał zgodził się na publikację swoich prac na moim blogu. "Księżyc" w moich oczach jest wspaniałym w humorze i autoironii grafiką. A dziś staje się zapowiedzią, ciekawego mam nadzieję, fotoreportażu o wilkach. Chyba nikogo nie dziwią te zwierzęta na blogu o ptakach...

Jak zresztą mogłyby dziwić, skoro ma je w swoim szkicowniku człowiek, który najwięcej z Polaków widział gatunków rodzimych ptaków.

Grafika Autorstwa Michała Skakuja  www.birdwatching.pl   "jak sie slucha Grechuty i siedzi z PiesjestTena w zasnieżonym Olsztynku to własnie tak jest"

Zdjęcia z galerii

krogulec14

O gąsiorkach dziś zbytnio się nie rozpiszę. Trudno pisać o ptakach które odleciały. A jak miały tego nie zrobić, skoro pada. Człowiek, kiedy pada jesienna plucha, kryje się pod dach, a gąsiorek... odlatuje w cieplejsze miejsca. Przyznaję, że robią na mnie wielkie wrażenie zdjęcia z kroplami wody. Widzę takie i zaraz bierze mnie zachwyt. Patrzę na tego moknącego ptaka i... już go doskonale rozumiem, dlaczego od nas odleciał ;)

Gąsiorek w obiektywie Czarka Pióro  www.cezarypioro.pl

Dość długo trzeba było czekać za Czarkowymi nowościami, ale przyznaję, że warto było. Patrzę na poniższe zdjęcie i zastanawiam się... po czym tak tego gąsiorka suszy? Bo chyba nikt nie ma wątpliwości gdzie ten ptak za chwilę poleci. Do Afryki? Możliwe, ale najpierw jednak gdzie indziej ;) I jeszcze jedno, kto by się spodziewał, że taki gąsiorek, a... czytać potrafi! :) A może całą drogę na zimowiska ma oznakowaną, a my po prostu tego nie widzimy?

Gąsiorek w obiektywie Czarka Pióro  www.cezarypioro.pl

A ja, póki co, szykuję małą niespodziankę dla fotografujących ptaki. Jednak na razie o tym cicho, sza...

P.S. Na razie czasu mam tyle, że udaje mi się jedynie zrobić wpis. Czas na odpowiedzi komentarzy, rewizyty, jak i maile znajdę dopiero w poniedziałek. Jednak obiecuję, że to nastąpi na pewno. 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci