Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Brak abonamentu

krogulec14

Tak jak ostatnim razem wstałem rano, zaparzyłem kawę i usiadłem w wygodnym fotelu na werandzie. Wkładając minimum wysiłku na oglądanie ptaków, otrzymałem też najniższy pakiet oglądalności. A może przesadziłem w ostatnim zdaniu? Nazwać tak pięknego ptaka, jakim jest bogatka, "najniższym pakietem", to chyba jednak nie jest dobrym pomysłem.

Bogatka jest pięknem, zapewne przez częste z nią spotkania, które spowszedniało. Czy tak powinno być? Chyba jednak nie... Nie trzeba specjalnie długo i uważnie się jej przyglądać żeby dostrzec jej różnorodne barwy. Piękną, połyskliwą, czarną czapeczkę i śliniak, białe policzki otoczone grubą, czarną linią. Żółtą pierś i brzuch przecina też czarny pas, jak wiemy szerszy u samca, węższy u samicy. Zielony grzbiet, niebieskawo-zielonawo-czarne skrzydła i ogon. Po prostu kolorów zawrót głowy a my tego zazwyczaj nie dostrzegamy...Bogatka zadziwia nie tylko swoją urodą. Jak rzadko inny ptak jest uzdolniona w wydawaniu różnorodnych dźwięków. Niektóre z nich są naśladownictwem... innych ptaków. Łącznie potrafi odezwać się przeszło 60 różnymi dźwiękami. Ta sikora jest niekonwencjonalna w wynajdywaniu miejsca na gniazda. Potrafi je założyć w rurach od ogrodzenia, wywietrznikach, nieużywanych skrzynkach na listy, słupach sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniach ulic, a nawet w zawieszonym na płocie dziurawym czajniku. Andrzej Kruszewicz do tej listy dokłada w "Ptakach Polski": huśtawki, szlabany na przejazdach kolejowych i rozdzielnie elektryczne. Osobiście oglądałem gniazdo umieszczone pod... pokrywą pompy wodnej,

Popijałem kawę i obserwowałem szukające larw owadów bogatki. Zaglądały niemal wszędzie. Obskakiwały drzewa owocowe i ozdobne, dach a nawet znalazły coś w wycieraczce do butów. Siostra, gdy weszła do altany, zapytała mnie o telewizor. Odpowiedziałem, że marcowy repertuar był bardziej różnorodny od październikowego. "Bo ja teraz nie wykupiłam abonamentu!" - odpowiedziała mi z uśmiechem. Bardziej różnorodny nie oznaczał jednak, że ciekawszy. Sikory zachwycały znaną-niedocenianą urodą, zaskakiwały pomysłami.

"Sikora bogatka" Data wykonania: 15.04.2005 Miejsce wykonania: Warszawa  Autorka: Kasia "Kamikazi"  www.birdwatching.pl

Zadziwiająca jest też... nazwa naukowa tej sikory - Parus major. Znaczyłaby ona dosłownie: "małego, szybko poruszającego się ptaka - większego niż inni". Prawda, że przewrotna nazwa?

"Pliszka cytrynowa, czyli Podlasie kontra Mazowsze"

krogulec14

Chciałem napisać kilka słów o pliszkach i... obawiałem się powtórzeń. Mając (początkowo chyba niezbyt chętną, co na szczęście z czasem się zmieniło ;) ) zgodę Mateusza na wykorzystanie fotobloga, postanowiłem ów blog wykorzystać. Od kilkunastu lat jesteśmy świadkami ekspansji na nasze tereny pliszki cytrynowej, ptaka, który do niedawna jedynie sporadycznie do Polski zalatywał...

 

"„Dawniej”, czyli w zeszłym roku...
...żeby pewnikiem sfotografować pliszkę cytrynową musiałem znaleźć się na dość odległej, północnopodlaskiej Siemianówce, choć bliżej bywały one na bagnach biebrzańskich, tyle, że tam, mając pecha, można było złazić nogi i... wrócić z kwitkiem.

Moje pierwsze fotograficzne spotkania z cytrynką miały miejsce podczas białowieskiego PPPikniku – wiosna 2006, którego epilog odbył się na siemianówkowych, baaardzo cytrynkowych bagniskach. Bezsprzecznie najtwardszy podlaski terenowiec, czyli „Dziku”, a w zasadzie „Niedźwiedź” (Sławek Niedźwiecki z Hajnówki, a może z Białegostoku, któż to wie skąd:)), przetrzymując mnie (w woderach) i siebie (rzecz jasna w samych trampkach) kilka godzin w zimnej wodzie po pas pokazał kilka par lęgowych tych pięknych ptaszków! Zdziwienie moje było tym większe, że ten niezłomny i bystry ptaszkarz, w przeciągu paru kolejnych minut znalazł gniazdo skrytych cytrynek i jeszcze bardziej skrytego kszyka – bliskiego sąsiada cytrynek.

"Podrywający się samiec pliszki cytrynowej w pełnej okazałości; Zb. Siemianówka; Cisówka; 21.05.2006; IV. PPPiknik" w obiektywie Mateusza Matysiaka  www.mateuszmatysiak.pl

Ówczesne gniazda znajdowały się w bardzo niedostępnych, bagiennych zaroślach obrzeża Zbiornika Siemianówka. Wtedy też zaintrygowane ptaki z pokarmem fotografowałem bez żadnych problemów z kilku–kilkunastu metrów, bez żadnego ukrycia.

"Samica pliszki cytrynowej z pokarmem dla piskląt w terytorium gniazdowym na Siemianówce (21.05.2006; IV. PPPiknik" w obiektywie Mateusza Matysiaka  www.mateuszmatysiak.pl

Tyle o moich dawnych;), prawdziwych pliszkach cytrynowych, ich prawdziwym siedlisku i prawdziwym ich znalazcy:)

A dosłownie dziś...
...w pięknym zaraniu tegorocznego lata, do najbliższej pliszki cytrynowej dojechaliśmy z Warszawy w kilkadziesiąt minut! Przez dwa kolejne dni i wieczory, wspólnie z luźnym (dlaczego „luźnym” – choć to dla wielu z Was całkiem oczywiste – o tym później) Czarlim (Cezary Pióro z Piaseczna) fotografowaliśmy niezupełnie dorosłego samca, który karmił dorastające pisklęta w gnieździe wśród nadbużańskich starorzeczy pod Wyszkowem. I wszystko byłoby i było OK, poza tym, że gniazdo znajdowało się, choć blisko zakola, jednak w suchym gąszczu traw, na twardym łąkowym klepisku, a nasz cytrynowy bohater opiekował się pisklakami wespół z... samcem pliszki żółtej! Co za luzak. W dobie piętnowania okołowarszawskiego pedalstwa takie praktyki? A gdzie jego samica? Jednak, z relacji znalazców nadbużańskiej cytrynki wynika, że samiczka owszem była tam jeszcze parenaście dni temu. Zatem cóż się stało? W jaki sposób nagle cytrynowy samczyk zmienił upodobania? Czyżby uznał wyższość żółtych panów? A może jako zaradny tatuś nie był w stanie odmówić chętnemu do karmienia gniazdowej czeredki, po tragicznej utracie cytrynowej samicy?

"Lęgowy samiec pliszki cytrynowej z pokarmem dla piskląt, na chronionym storczyku; okolice m. Wyszków, starorzecza rz. Bug; 09.06.2007" w obiektywie Mateusza Matysiaka  www.mateuszmatysiak.pl

Z pełnymi „kompaktfleszami” i sporym zamieszaniem w głowach wracaliśmy do Warszawy.
Teraz zżera mnie ciekawość, która zasypuje pytaniami bez odpowiedzi: jakie będą pisklęta z tego gniazda, jeżeli nie pochodzą z właściwego związku, bo kto wie co na prawdę wydarzyło się nad Bugiem? Dlaczego gniazdo umieszczone było w takim, suchym, jednak charakterystycznym dla pliszek żółtych, nie cytrynowych, miejscu?
Jedno jest pewne: jeden z pierwszych mazowieckich lęgów pliszki cytrynowej stał się faktem.

A dlaczego mój ulubiony kompan Czarek bywa luźnym Czarlim? Długo by pisać;)
Wyobrażacie sobie wielokilometrową jazdę samochodem terenowym po ciężkim terenie, bez saperki, bez toporka, bez narzędzi do wyciągania samochodu z opresji, bez deski pod lewarek, choćby do wymiany koła...
„Pocytrynkowy” wieczór na tyle rozwinął moją wyobraźnię, że chyba siłą woli i tylko przy pomocy niezastąpionego Victorinox’a terenówka Czarka znów stanęła na swoich kołach, by parę dni później ruszyć na dubeltowo-wodniczkowe bagna...
...No i zatkało mnie zupełnie jak przed tą kolejną biebrzańską wyprawą otworzyłem Czarkowy bagażnik wypełniony po brzegi tradycyjnie już – sprzętem fotograficznym, a tym razem także... narzędziami do wyciągania nas z terenowych opresji:)

Serdecznie zapraszam do cytrynkowej galerii, która tym razem powstała dzięki dużej uprzejmości Bartka Duczmala. Ziomal "uratował mi życie" użyczając swojej ukochanej "dwudziestki" na czas naprawy mojego dotychczas niezawodnego Marka. Ale jak widać już zawodnego."

Mateusz Matysiak

Orlica i inne tam

krogulec14

W czwartek we Władysławowie rozpoczął się XIII Ptasi Piknik. W obecnym czasie przeloty odbywają się w najlepsze, więc uczestnicy pikniku zapewne ujrzą niejednego ciekawego, skrzydlatego gościa. Motywem zlotu ptasiarzy, przyrodników i fotografików jest tym razem orlica, bardzo rzadko spotykana w Polsce mewa. O jej wielkości może coś nam powiedzieć rozpiętość skrzydeł, która dochodzi nawet do 1,7 metra! Lęgi odbywa ona w pasie od Morza Czarnego do... Mongolii!

Ja też wybieram się na północ. Co prawda nie do Władysławowa, jednak wyprawa będzie też udana. W końcu nie każdego dnia jedyny siostrzeniec obchodzi tak wielkie święto jak roczek. A po drodze będzie wiele pól, które obecnie są bardzo ciekawymi miejscami do obserwacji. W drodze będzie mi towarzyszyć... CB.

A u siostry, mam nadzieję, że kiedy wszyscy będą spali, usiądę z kubkiem kawy na werandzie i będę miał spektakl taki jak na wiosnę, który opisałem w "Zamiast telewizji".

Mew_Mew_Mat.jpg picture by felixiana

"Orlica nad pensjonatem "Mewa" w Kuźnicy; 27.09.2008; port w Kuźnicy, Półwysep Helski" Autor: Mateusz Matysiak  www.birwatching.pl

Patrząc na to zdjęcie myślę, że ta mewa trafiła pod należyty adres ;)

Sójka

krogulec14

Od początku września każdego dnia widuję sójki. Zbliża się zima i ptaki te gorączkowo szykują na nią zapasy. Szczególnie częstym specjałem, skrzętnie ukrywanym w ściółce, dziuplach, i innych zakamarkach są żołędzie. Ktoś kiedyś nie rozumiejąc tego ich krzątania, wysnuł wniosek, że wybierają się za morze. "Wybiera się jak sójka za morze i odlecieć nie może" powiedzenie to jest pozbawione głębszego sensu. Sójka jest słabym lotnikiem, o czym ona sama zresztą też dobrze wie. Często jej próby przelotu nad jeziorem kończą się zawracaniem do miejsca z którego startowała.

Czy ptak, który gromadzi zapasy na zimę, zna swoje kiepskie zdolności w pokonywaniu długich dystansów, rzuci sie nagle na pokonywanie bezmiaru morza? Absurd. Tym większy, że jest to przedstawiciel ptasiej inteligencji, jaka jest rodzina krukowatych. A co do zapasów, sójce zdarzy się czasem zapomnieć o co niektórych miejscach, gdzie poukrywała swoje ulubione żołędzie. I z tego jej zapominalstwa powstają dość często ciekawe rzeczy. Warto o tym pamiętać szczególnie dziś, w Dniu Drzewa.

Jawi się nam tedy sójka jako ptak mądry, pożyteczny. Następnym jej niewątpliwym walorem jest kolorystyka upierzenia. Jest najładniejszym przedstawicielem wspomnianej rodziny krukowatych. Jednak przy tych dodatnich cechach ma też jedną zdecydowanie negatywną - wiosną sieje spustoszenie wśród lęgów małych ptaków śpiewających. Zatem i sójce kłania się powiedzenie, że nie ma róży bez kolców.Ważąc jednak jej wszystkie plusy i minusy uznamy ją za ptaka pożytecznego.

Sójka do niedawna była uważana za typowo leśnego przedstawiciela naszej avifauny. Jednak od pewnego czasu coraz częściej zasiedla miasta. Jej obecność w parkach nawet dużych miast nikogo już specjalnie nie dziwi.

Sójka w obiektywie Czarka Pióro  www.cezarypioro.pl

Tak jak nie dziwią jej spore zdolności w naśladowaniu innych odgłosów. Nie raz, nie dwa dawniej wywodziła mnie w pole doskonale podrobionym głosem myszołowa. Dawniej dość często zdarzało się, że ludzie wchodzili do lasu na głos owcy, czy kozy. Zapewne nie do śmiechu im było, gdy orientowali się, że to... sójka wystrychnęła ich na dudka!

Jakie żarty szykuje dla bywalców miejskich parków? Zobaczymy. Niech nikogo jednak nie zdziwi fakt, gdy usłyszy szczekanie psa z... korony drzewa!

Sokół księżnej Eleonory

krogulec14

Jest smukły, zgrabny, elegancki i jak każdy sokół szlachetny, bardzo zwrotnym i sprawnym łowcą powietrznym. Ma bardzo długie skrzydła i długi, nawet jak na sokoła, ogon. Jest pięknie i harmonijnie zbudowany. Gnieździ się zwykle na małych, skalnych, przybrzeżnych wyspach Morza Śródziemnego i na Wyspach Kanaryjskich. W Polsce wypatrzyć jest go niezwykle trudno, bo jest też bardzo rzadkim u nas gościem.

O kim mowa? O sokole skalnym, ptaku nieco mniejszym od sokoła wędrownego, natomiast większym od stosunkowo licznego w Polsce kobuza. "Falco eleonorae" powinien nazwany być sokołem Eleonory. Anglicy nazywają go Eleonora's falcon, Francuzi - Faucon d'Eleonore a Niemcy  -Eleonorenfalke. Wszystkie nacje nazywają ptaka imieniem sardyńskiej księżniczki, Eleonory, która pierwsza wprowadziła ochronę gatunkową dla tego pięknego sokoła. Tylko nasza nazwa odbiega od przyjętego standardu.

4fc4672741ed5a0db87df7d684b277b9

Sokół skalny w obiektywie Czarka Pióro  www.cezarypioro.pl

Jest nietypowym ptakiem w lęgach. Zaczyna budowanie gniazd dopiero w końcu lipca. Pisklęta sokoła księżnej Eleonory wykluwają się dopiero wtedy, gdy nad Morzem Śródziemnym trwają przeloty małych ptaków śpiewających i rodzice mają na co polować. Innym nietypowym, jak na ptaki drapieżne, jest fakt gnieżdżenia się kolonijnego. Czasami taka kolonia może liczyc nawet i ponad sto par tych wspaniałych sokołów.

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci