Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Sylwetki trzech gatunków wydrzyków

krogulec14

Dobrą nowiną chcę się podzielić. W poniedziałek wychodzi ze szpitala Feli i Plamka powoli będzie mogła wrócić na swoje tory. To znaczy ja będę mógł się skupić na samym pisaniu zostawiając techniczne sprawy bystrzejszej w duecie Osobie. Myślę, że to wpłynie pozytywnie na bloga, choć powtórzę za Spacerkiem Biedronki: nie obiecuję niczego, wystarczyć musi to, że będę się starał :) 

Na deser dzisiejszych słów zostawiam "Sylwetki trzech gatunków wydrzyków" autorstwa Michała. Do tej pory nie widziałem żadnego wydrzyka, poza tymi co... na fotografii. Pojęcia nie miałem, że wraz z utratą piór, przynajmniej tych długich, na głowie, przybywa tym ptakom w obwodzie pasa.

Ech te ptaki. Pewnie jeszcze nie raz człowieka solidnie zaskoczą ;)

 

Data wykonania: 26.12.2008 Miejsce wykonania: Gdańsk Sprzęt, ustawienia: tablet Autor: Michał Skakuj

z referatu o rozpoznawaniu wydrzyków, przerywniki. Róznice sywetki trzech gatunków wydrzyków.   www.birdwatching.pl  

Ptaki w literaturze: J. J. Karpiński "Amatorzy świerkowych nasion"

krogulec14

W lutym zaczęły się pogodne dni. Nocami był trzaskający mróz, lecz za to w południe słońce tak grzało, że w konarach drzew topniał śnieg i rzęsiście kapało. W miarę jak zapadał zmierzch, krople wody krzepły i zastygały w sopelki lodu. Gdy jasna tarcza księżyca wznosiła się wysoko ponad las, osypane śniegiem i obwieszone sopelkami korony drzew wyglądały jak z bajki. Wydawało się, jakby ktoś sypał na nie mieniące się w świetle księżyca złote, czerwone i zielone iskierki.

Wielka cisza panowała w lesie, a przerywał ją czasami głuchy huk pękającej od mrozu kory na grubym konarze dębu. Na dno lasu kładły się cienie, przesuwały swe kształty.

Ostry szelest po śniegu zdradził kicającego gdzieś w pobliżu zająca. Kręcił się pomiędzy pokrytymi zlodowaciałą skorupą śniegu kępkami krzewinek, zgrywając sterczące nad jej powierzchnię czubki pędów.

W koronach drzew rozległ się przeciągły, dziwaczny krzyk. Po chwili odpowiedziało mu donośnie pohukiwanie. To zwoływały się wygłodniałe puszczyki.

Nad ranem mróz przybrał na sile. Resztki zawartej w powietrzu pary wodnej zamieniały się gwałtownie w kryształki lodu, osiadając na rozczapierzonych gałęziach świerków. Szron pokrył każdą igiełkę, każdy sęczek i gałązke. Otulił je w utkane z białej kryształkowej przędzy fanazyjne narzutki.

W gąszcze leśne zaczął wdzierać się świt, Zagruchała wiewiórka, zdążając w swej porannej wędrówce w koron dębów ku koronom obwieszonych złotawymi szyszkami świerków. Odpowiedziała jej druga, trzecia.

Oto kołysze się gałąź, sypią się w dół kryształki białego szronu. Balansując jak linoskoczek, tanecznica lasu pnie się po zwisającą na końcu cienkiej gałązki szyszkę. Na chwilę trzyma już odciętą w pyszczku, zawraca i sadowi wygodnie przy pniu drzewa. Nakryta puszystym ogonem zrywa ostrymi siekaczami łuskę za łuską, wydobywając spod nich smaczne nasionka.

To tu, to tam słuchać w porannej ciszy jak wiewiórki skrobią ząbkami po łuskach szyszek, ucztując w koronach świerków. Łuski spadają w dół i układają się w prostokątny deseń ns zaśnieżonym dnie lasu. Czasami zleci z drzewa ogryzek szyszki z kitką nietkniętych łusek na czubie.

Zza horyzontu wychyla się czerwona tarcza słońca. Zabębnił na suchym sęku dzięcioł, poderwał się z niego i podlatuje skaczącym  w powietrzu lotem do białej wieżycy korony świerka. Trzepocząc się nad zwisającą szyszką, odrywa ją od gałązki i odlatuje z łupem.

Sadowi się teraz na pniu starego dębu i zatyka szyszkę w szczelinę grubo spękanej kory. Za chwilę słychać głuche uderzenia jego mocnego dzioba. Wykuwa nim nasionka spod łusek szyszki. Rozczapierzoną zostawi w szczelinie bądź zrzuci na ziemię, gdy będzie odlatywał po następną.

Lecz cóż to? W pogwar szczebiotu zbudzonych ze snu i myszkujących już po gałązkach sikor wmieszała się jakaś inna piosenka. Głosne, melodyjne pogwizdywanie przeplata się z cichutkim skrzypem, a melodia ta cichnie, to brzmi głośniej wśród oszronionych koron drzew.

 2008.11.25 - Krzyżodziób świerkowy (Loxia curvirostra) - samiec - Białystok www.fotolog.ptaki.pl

Na czubie świerka siedzi krwisto ubarwiony ptak - samiec krzyżodzioba. Z jego to gardziołka płyną te dziwne tony. Oto nadlatuje drugi o szarych i żółtych barwach w upierzeniu. Przysiada na chwilę nieco niżej i... kryje się w gąszczu gałązek. W tam, w masywnie zbudowanym, przykrytym z wierzchu daszkiem gałązek gniazdku tuli się do siebie czworo piskląt. To matka - krzyżodziób nadleciała z zapasem pokarmu w wolu, by nakarmić swoje dzieci. Wpycha kolejno pokarm w rozwarte szeroko dziobki piskląt i odlatuje.

Widzimy ją znowu, jak czepia się świerkowej gałązki, na której zwisa szyszka. Zwarły się, jak nożyce zakrzywione, krzyżujące się ze sobą połówki dzioba i odcięły ją. Podlatuje z szyszką do grubej gałęzi i sadowi się na niej. Łupie wzdłuż twarde łuski, wydobywając spod nich językiem nasionka. Nie łuszczy szyszki do końca. W zrzuconej na ziemię pozostało jeszcze dużo nasion. Wyłuszczą je potem wiewiórki.

Teraz leci całe stado samców z głośnym, nie milknącym pokrzykiem kle-kle-kle! i obsiada korony drzew.

Jakby kto rozrzucił po bielutkiej szacie świerków pęki krwistoczerwonych róż!

2008.11.25 - Krzyżodziób świerkow (Loxia curvirostra) - samica - Białystok   www.fotolog.ptaki.pl  

Ptasiego Roku

krogulec14

Ostatni dzień roku jest doskonałą okazją do składania życzeń. Do dobrych życzeń. Więc życzymy Wam i Waszym Rodzinom przede wszystkim zdrowia. Jak ono dopisuje to zawsze inaczej patrzymy na ten świat, z większą ufnością, radością. Życzymy: powodzenia w każdej dziedzinie życia, niech ono Wam dopisuje we wszystkich okolicznościach, szczęścia, bo w nim jest wszystko, co potrzebujemy. Oby to był też Ptasi Rok! - Felixiana i krogulec14.

Osobne życzenia zdrowia składam dla Feli...

P.S. Pozwolę sobie na kilka słów względem grafiki. Jak zapewne większość Plamkowiczów wie mam dużą słabość do znakomitych rysunków Michała. Moim zdaniem są one bardzo... plamkowe. Są ptasie, pełne humoru, jak też ciepłej autoironii. Nie każdą osobę stać na taki dystans do siebie jak Michała. Za to też Go bardzo cenię. A pożegnanie Starego Roku i powitanie Nowego z Jego grafiką, mam nadzieję, że przyniesie niejeden uśmiech. Mateusz co prawda pytał w komentarzu: "Michał, a od kiedy "łyskacz" jest biały?", my jednak chyba nie będziemy czepiali się szczegółów. Mamy wszak Nowy Roczek ze smoczkiem, jest pajączek. Czego chcieć więcej? ;)

Data wykonania: 26.12.2008 Miejsce wykonania: Gdańsk Sprzęt, ustawienia: tablet Autor: Michal Skakuj

z referatu o rozpoznawaniu wydrzyków, przerywniki. jak oznaczac wiek wydrzyka i nie tylko   www.birdwatching.pl   

Trzeba się uczyć!

krogulec14

Tytuł oryginalny tej grafiki brzmi: PPPiknik wykład o błotniakach. No cóż, bardzo mi się ona podoba. Zjeżdżają się ptasiarze z całej Polski i... dostają się w szpony doktora Michała S. Ba, mało tego, mają dokładnie to, czego... chcieli! ;)

Jeśli chodzi o "Jasia", to mogę opowiedzieć pewną, związaną z nim, historię. Pewnego dnia Feli przysłała mi fotografię jakiegoś ptaka szponiastego, sfotografowanego przez znajomą osobę na Malcie (znających podejście Maltańczyków do ptaków mogę uspokoić, drapol był żywy), z zapytaniem co to za gatunek. Aż tak dobry w te klocki nie jestem, więc rozesłałem fotografię do kilku ptasiarzy z wyższej, niż moja, grzędy. Odpowiedź przyszła od Mateusza, któremu odpowiedzi na moje pytanie udzielił właśnie Jasiu. Ptakiem był zdaje się raróg marokański (albo coś podobnie brzmiącego), jednak nie nazwa zrobiła na mnie wrażenie, ale kryteria obierane w dojściu do niej. Przyznaję, że ściągnę czapkę przed Jasiem, jak tylko go spotkam. Jest wielki.

A ja w obecnej chwili czekam na zdjęcie orlika grubodziobego, aby móc rozpocząć nowy cykl nauczań. Mieliśmy już "świstunkologię", była "błotniakologia", czas zatem na "orłologię". Przyznaję szczerze, że rysunek jak i podpis tak jakby zaczynały mnie do tych wykładów inspirować. Oj, chyba na następnych wykładach u mnie już tak łatwo już nie będzie. Przychodzi powoli czas na sprawdzenie patentu doktora S. ;)

Data wykonania: 26.12.2008 Miejsce wykonania: Gdańsk Sprzęt, ustawienia: tablet Autor: Michał Skakuj

Przypomnienie zgromadzonym, że są ludzie, którzy rozpoznawanie ptaków (a szczególnie szponiastych) traktują poważnie, bardzo poważnie... dlatego trzeba sie uczyc!   www.birdwatching.pl   

Będzie lepiej, jak będzie gorzej

krogulec14

Znowu dane mi było siedzieć przed telewizorem gdy była włączona "Ostoja". Po raz kolejny przyznam, że bardzo podobają mi się w tym programie piękne zdjęcia. Natomiast treść słów zwykle doprowadza mnie do furii. Tym razem lektorka zauważyła, że brak kontroli doprowadza do rozrostu kruków, kormoranów, łosi, wilków i bobrów. Zauważyła, że kiedyś te zwierzęta były na granicy zaniku, a teraz jest ich dużo. "Oho - pomyślałem sobie, - szukają nowych ofiar. Ciekawe kto dziś będzie na tapecie". Wygrał Czerwony Kapturek. Po raz kolejny zszargano opinię wilkowi. Okazuje się, że poza Bieszczadami, wilki dokuczają także w Puszczy Piskiej. Wpadły do jakiejś stacji hodowli jeleniowatych i dokonały pogromu wśród tej zwierzyny. Obaliły przy okazji mit mówiący, że wilk zabija tylko dla jedzenia. Pokazano nam szczątki niezjedzonych zwierząt, abyśmy mogli się przekonać o krwiożerczoći tych zwierząt. Biedni myśliwi z Puszczy Piskiej pogodzili się z faktem, że rozzuchwalonym wilkom można w puszczy wszystko, ale mają obawę iż rolnicy mogą przejąć inicjatywę i zacząć wykładać trucizny po polach na te drapieżniki. (czyżby to była podpowiedź dla rolników?)

Wśród tej nagonki na wilka pojawił się jednak rycerz na białym koniu, który stanął w obronie tego zwierzęcia! Na początku stwierdził, że w przyrodzie jest potrzebna różnorodność, a tym bardziej taki naturalny selekcjoner jakim jest ten drapieżnik. Na pytanie takiego zarośniętego zbira o masakrę jeleniowatych na owej stacji odpowiedział, że to wadera uczyła swoje potomstwo sztuki polowania i dlatego doszło do takiego zdarzenia. Gość zauważył, że bardzo lubi te zwierzęta. Przyznaję, że zastanowiłem się czy nie... zbaranieć! W "Ostoi" gość o podobnych mi poglądach? Tego jeszcze nie było!

I nie było wczoraj. Zapytany, co w takim razie należy zrobić z wilkami, odpowiedział, że... redukować! I to dla ich dobra. Bo rolnicy mogą zrobić swoje. Dlaczego mnie nie zaskoczył tą wypowiedzią? Odpowiedź jest bardzo prosta. Ktoś nie zorientowany w zagadnieniu, słysząc takiego obrońcę wilków, dochodzi do wniosku, że coś z tymi wilkami jest nie tak i faktycznie trzeba je przetrzebić. Wychodzi na to, że rolnicy są, w porównaniu do myśliwych, ponad prawem i lepiej będzie dla wilka, gdy wróci na listę zwierząt łownych!

Przyznaję, że ręce nieco mi opadły. Wychodzi na to, że dla wilka będzie lepiej, jak będzie gorzej...

O roli wilka w ekosystemie świadczy fakt reintrodukcji jego w Skandynawii, Niemczech, Szkocji czy we Włoszech. "Ostoja" tym razem zaprezentowała podejście do tego zwierzęcia na poziomie rodem ze Średniowiecza.

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci