Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Jastrząb

krogulec14

O niektórych rzeczach nie mam siły pisać. Nie wiem też jakie jeszcze demony w nas ludziach drzemią. Czasami po prostu przychodzi mi się wstydzić, że jest się człowiekiem...


Jastrząb  www.cezarykorkosz.pl

Wpis o jastrzębiu będzie w stosownym czasie. Dziś powiem tylko tyle, że jest wyśmienitym łowcą i przez to ma (śmiertelnych) wrogów wśród myśliwych i gołębiarzy. Niektórzy z tych grup ludzi obcinają łapki jastrzębiom i "wypuszczają" je na wolność. Teraz w Złoczowie ukrzyżowany został jeden z tych ptaków...

Nie mam siły o tym pisać. Nie wyeksponuję tego tutaj. Przestrzegam przed drastycznością. Kto ma na to siły niech kliknie tutaj.

Z ptakami po obszarach Natury 2000. Kulik wielki i kania czarna na Nadnoteckich Łęgach

krogulec14

Obszar "Łęgów Nadnoteckich" jest fragment pamiętanej ze szkół Pradoliny Toruńsko-Eberswaldzkiej. Obszar doliny zajmują w większości łąki porastające torfowiska niskie. Poprzecinane są one rowami melioracyjnymi i fragmentami zachowanych starorzeczy. W okolicy Czarnkowa, leżącego niemal pośrodku tego obszaru, występuje kaldezja dziewięciornikowa, bardzo rzadka w Polsce roślina o priorytetowym znaczeniu w ochronie w całej Unii Europejskiej.

Na terenie Łęgów Nadnoteckich stwierdzono występowanie 230 gatunków ptaków, z czego 140 z nich tu gniazduje. Szczególne znaczenie ma występowanie tu takich gatunków jak: kulik wielki, podróżniczek, derkacz, kania czarna i ruda, dubelt, bączek i bąk. Poza wspomnianymi kaniami można tu jeszcze spotkać takie ptaki drapieżne jak: bielik, myszołów, błotniak łąkowy i stawowy, pustułka i orlik krzykliwy. Poza tym występuje tu też: żuraw, dziwonia, remiz, rybitwa czarna i zwyczajna, zimorodek, czajka, bocian biały oraz wiele kaczek i perkozów. Na przelotach Łęgi Nadnoteckie są ważnym miejscem przystankowym dla: gęsi zbożowej i białoczelnej.

Zagrożeniami dla tego obszaru może się okazać zaprzestanie wypasu bydła na pastwiskach, poważnym jest wypalanie suchych traw. Trzeba liczyć się z dalszymi próbami osuszania terenu jak też i swój wpływ może mieć zanieczyszczenie wód. Bardzo groźnie wyglądał projekt budowy elektrowni wiatrowych.


Kulik wielki w obiektywie Czarka Pióro. www.cezarypioro.pl 

Ptakiem "sztandarowym" Łęgów Nadnoteckich można uznać kulika wielkiego. Ten nieliczny ptak (650 -700 par lęgowych w Polsce) występuje przede wszystkim w trzech rejonach Polski. Są to: doliny Noteci, Biebrzy oraz Polesie. W "Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt" wymieniony jest jako gatunek zagrożony wyginięciem. Wymieniony jest także w Dyrektywie Ptasiej Unii Europejskiej. Najczęściej zasiedla on rozległe, wilgotne i ekstensywnie użytkowane łąki i pastwiska w dolinach większych rzek a także bagna i torfowiska. Ten towarzyski w stosunku do innych osbobników własnego gatunku ptak, nawet w okresie lęgowym tworzy luźne kolonie. Ciekawostką jest fakt, że samica po wspólnym wysiedzeniu jaj pozostawia pisklęta pod opieką samca a sama już w czerwcu kieruje się na zimowiska. 

Największym zagrożeniem dla kulika wielkiego jest przekształcanie wspomnianych już łąk na pola uprawne, lub też sadzenie na nich lasów, jak też melioracja odwadniająca tereny lęgowe. Jego gniazda, położone na ziemi, lub w kępach wystających z wody turzyc, narażone są na penetrację lisów.

Drugim ptakiem który występuje w Łęgach Nadnoteckich a chciałbym parę zdań powiedzieć jest kania czarna. Ten prawdopodobnie najczęściej występujący na świecie ptak drapieżny przechodzi w Polsce impas od czasu gdy ochrona gatunkowa ujęła jego miejsca lęgowe. W obrębie 100 metrów od gniazda nie wolno przeprowadzać żadnych prac przez cały rok a w okresie lęgowym od 1 marca do 1 sierpnia ta strefa zwiększa się do 500 metrów. Mimo tego zabiegu liczba par kani czarnej spadła z 500 w latach 80-tych ubiegłego wieku do 300 -400 w latach obecnych.

O przyczynach tego spadku, jak i o ciekawych zwyczajach kani czarnej opowiem w odrębnym wpisie. Na koniec pochwalę się jedynie, że w obrębie 10 kilometrów od mojego domu jest czynne gniazdo tej pięknej kani.

1.02 -29.02; lodówka; Nadmorski Park Krajobrazowy

krogulec14

"Trzepocząca skrzydłami samica lodówki - ujęcie DRUGIE; 24.02.2007; Jastarnia, Półwysep Helski" w obiektywie Mateusza Matysiaka. www.mateuszmatysiak.pl 

"Lodówka jest północnym gatunkiem górskim i tundrowym. Zimuje na morzu, w tym bardzo licznie na Bałtyku. Stada lodówek są bardzo ruchliwe, ciągle intensywnie żerują i przemieszczają się, a przy tym chóralnie odzywają szczekliwym "au-AU-li". Kaczkę dumnie trzepoczącą skrzydła sfotografowałem w Jastarni na Półwyspie Helskim w lutym 2007 roku (M.M.)"

O smutnym losie lodówek ginących w sieciach małych i średnich kutrów niedawno pisałem. To bardzo przykra sprawa, która nie powinna mieć miejsca w cywilizowanym świecie. Nie darmo wszak mówi się, że kulturę narodów mierzy się ich podejściem do zwierząt...

Kalendarzowa lodówka zadarła skrzydła jeszcze wyżej, jakby chciała zakryć (zawstydzona?:) ) "twarz". Wyszła moim zdaniem komicznie. Tylko jej dorysować dymek z napisem "i co ja najlepszego zrobiłam?":)

Gość z południa, gość z północy

krogulec14

Dziwna sprawa jest z syczkiem. Uważa się go za sporadycznie zalatującego do Polski, choć nie wyklucza się jego lęgów w Bieszczadach. Ta ciepłolubna sowa jest podobno bardzo lubiana w rejonie basenu Morza Śródziemnego. Tu nie dam rady powstrzymać się przed małą zgryźliwością. A ja sądziłem, że w tej części Europy lubiane są tylko te ptaki, które nadają się do gara. Jego "puu-puu-puu" przedzielone sekundą ciszy jest podobno charakterystycznym głosem śródziemnomorskich nocy. Mimo tej dziwnej sympatii mieszkańców tamtego rejonu liczebność syczka bardzo silnie się zmniejsza. Syczek odżywia się przede wszystkim owadami. Jest sową nocną. Potwierdza regułę, która wskazuje, że sowy południa są zdecydowanie nocnymi. Mieszkanki północy dostosowują się do aktywności dziennej.

Sowa jarzębata w obiektywie Czarka Pióro. www.cezarypioro.pl 

Przylot jej na Bagna Biebrzańskie wywołał niemałe zamieszanie wśród ptasiarzy. To ujęcie korci mnie do małego żartu. Sowa odwracając się do podziwiających ją obserwatorów zdaje się mówić coś o ... głębokim poważaniu:) Oczywiście to niewinny żarcik, a zgromadzonym tam Biebrzniętym tylko mogę pozazdrościć takiego oglądania. Resztę zdjęć Czarka z tej wyprawy znajdziemy w Jego galerii, której adres jest choćby na mojej stronce.

Sowa jarzębata jako mieszkanka północnych lasów iglastych jest aktywna w ciągu dnia, zwykle krótko po wschodzie słońca i przed jego zachodem. Najczęściej ofiarą jej padają drobne gryzonie, choć jest bardzo zwrotna w powietrzu i potrafi upolować ptaka.

Ta piękna sowa ma jednak jeden poważny feler. Zbyt rzadko przylatuje do naszego kraju. Wikipedia podaje, że od zakończenia II Wojny Światowej zanotowano jej pojawy do tej pory tylko 3 razy. Chyba każdy przyzna, że to trochę mało.

Zięba Północy

krogulec14

Chwila małej nostalgii ogarnęła mnie przy obserwacji karmnika. Pod jego daszkiem usiadł ptak kojarzący się z jerem. Kiepskie światło dzienne nie pozwoliło mi na odczytanie jego kolorów. Nie chcąc płoszyć małego głodomora, nie zdecydowałem się na podejście do okna.

Jera możemy w Polsce oglądać od września do kwietnia. Od września do grudnia jest liczny na przelotach. W miesiącach zimowych jest go znacznie mniej, po tym czasie, na wiosennych przelotach liczebność jego znowu wzrasta. Później, w czasie lęgów, nie spotkamy jera w Polsce wcale. W mojej okolicy jego wizyty są zmienne. Są zimy gdy codziennie odwiedza mój karmnik, a są też takie gdy nie widuję tej pięknej zięby Północy całkowicie. Siedzący wczoraj w karmniku ptak kojarzył mi się z jerem mocno. Ale czy to był on? Nieraz wszak człowiek dostrzega to co chce ujrzeć...

Jera nazywano niegdyś ziębą-jerem ze względu na bardzo bliskie pokrewieństwo pomiędzy obu gatunkami. Jest ono tak duże, że zdarzają się nawet przypadki par międzygatunkowych. Ptak ten jest tak wielkim amatorem nasion buka, że swego czasu nawet nosił jeszcze jedną nazwę: zięba-bukówka. Gdy spadnie śnieg w poszukiwaniu swojego smakołyku potrafi nawet kopać w nim tunele. Taki tunel w śniegu może mieć nawet 40 centymetrów głębokości, co wydaje mi się, że na ptaka o wadze 21 -25 gram jest wyczynem nie lada.

Pierwszego jera w karmniku dojrzałem 30 grudnia 2005 roku. Od tamtego czasu widywałem go regularnie. Z tego co wiem jery zimują w tych samych, co w poprzednim roku miejscach. Co zatem się dzieje z moimi zeszłorocznymi gośćmi z Północy? Wybór zdaje się być niewielki. Albo, odpukać, spotkało je jakieś dramatyczne niepowodzenie, albo też mają bardzo dużo nasion swojej ulubionej buczyny i chrzanią mój słonecznik. 

Jer jest bardzo towarzyski. W 1950 roku w Szwajcarii zaobserwowano stado liczące, uwaga (!), 10 000 000 osobników. W latach 60-tych XX wieku we Francji odkryto noclegowisko 15 000 000 jerów i 120 000 szpaków. Liczby zdają się oszałamiać, ale mnie nurtuje pytanie: kto i w jaki sposób policzył taką liczbę ptaków.

c921cc247b80aadd3746f499dc476a09

Jer, fot. Cezary Pióro   www.cezarypioro.pl 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci