Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Nie bądź taka/taki, idź i policz ptaki

krogulec14

Jak co roku w pierwszy weekend października obchodzimy Europejskie Dni Ptaków. Przyznaję, że pamiętać pamiętam o tej sympatycznej dacie. Tylko nie bardzo sam siebie rozumiem, dlaczego tak długo zwlekałem z ogłoszeniem jej na Plamce. Tym bardziej wydaje mi się to dziwnym z mojej strony, że kilka takich sygnałów dostałem na swoją pocztę. Najpierw dostałem mail od zaprzyjaźnionej nauczycielki ze znajomej na Plamce szkoły.   Drugą osobą, która mi przypomniała o E.D.P. była Eva, administratorka bocianiego forum w Przygodzicach. Później przyszedł mail ze stolicy Rzeczpospolitej Ptasiej, ze Słońska. Nawet pozwolę sobie na częściowe jego zacytowanie:

 "Zbliżają się Europejskie Dni Ptaków. 4-5 października w wielu miejscach w Europie spotkają się przyrodnicy i ptasi pasjonaci, aby wyruszyć na wycieczki. Tegoroczne EDP to święto ptaków migrujących. Podczas obserwacji prowadzone będzie również liczenie ptaków. Jak co roku przyłączamy się do tej akcji, bo właśnie w Słońsku, w Rzeczpospolitej Ptasiej  jesienną wędrówkę ptaków widać doskonale i z pewnością będzie co liczyć. Zatem zapraszamy do samodzielnych wędrówek, a jeśli ktoś zechce się wybrać z przewodnikiem, to w sobotę o godz. 16.00 rusza wycieczka piesza ze Stacji Pomp w Słońsku. Podczas 3-godzinnego spaceru zobaczymy m.in. wracające z żerowisk gęsi i żurawie."

Ja w sobotę będę liczył ptaki w... pracy. W niedzielę zapewne z domu nie wyjdę (kontuzja stopy nieco mnie hamuje, niestety), ale ptaki choćby z okna policzę. Namawiam jednak do wyjścia w plener i do wysłania swoich obserwacji pod adres OTOP-u. Zadanie jest nadzwyczaj proste. Bierzemy ołówek, kartkę papieru i zliczamy napotkane ptaki. Problemy mogą się zacząć, gdy napotkamy na swojej drodze widok podobny do tego z fotografii...

"Stado gęsi 15 tys. w obiektywie Mateusza Matysiaka; Jamnik Dln; 02.11.2005;" Zdjęcie opublikowano dzięki uprzejmości Autora (brak linka - zdjęcie nie było publikowane w galeriach autorskich).

Tą drogą pozwolę sobie przeprosić osoby, którym do tej pory nie zdążyłem odpowiedzieć na maile. Przyczyną mojego milczenia jest zwykły brak czasu. Sympatykom "krogulcowego bajania" jest szykowana niespodzianka, o której w komentarzu wczoraj wspomniała Balbeska, na stronie BirdWatching, na którą już teraz serdecznie zapraszam. Warto tam się zalogować choćby dla samych fotografii w galeriach, jak też i notowanych ciekawych obserwacji. A niespodziankę postaram się przedstawić w jutrzejszym wpisie.

Spacer biedronki

krogulec14

Jeśli mogę parafrazować słowa księdza Twardowskiego: "śpieszmy się kochać...", to chciałbym powiedzieć, że śpieszmy się podziwiać nasze biedronki-siedmiokropki. Przywlekliśmy z Ameryki jakieś paskudztwo, które w ciągu kilku lat może wyprzeć naszą "Bożą krówkę". Jakoś trudno mi sobie ten fakt wyobrazić, ale trzeba się, niestety, z nim liczyć. Pozornie "zagrożonej" na poniższym zdjęciu biedronce nic nie grozi. Nie jest apetycznym kąskiem dla polującego nocą, na ćmy i inne nocne chrząszcze, lelka. Jeżeli komuś siedmiokropka wyda się być w niebezpieczeństwie, to pragnę wyjaśnić, że są to pozory.

Podobne zaskakujące sceny są spotykane w świecie przyrody. Jak interpretować fakt wspólnego zamieszkiwania tej samej nory przez lisa i królika? Albo gniazdowania u wylotu lisiej nory ptaków? Możemy sobie tłumaczyć, że lis w miejscu zamieszkiwania nie poluje. Ale skąd wie o tym królik, czy para ptaków wijąca w takim miejscu gniazdo? I znowu na chwilę wrócę do jednej ze scen "Makrokosmosu". W pobliżu gniazda sowy śnieżnej jakaś bernikla ma swoje gniazdo. Spokojnie wysiaduje jaja. Wie, że w razie niebezpieczeństwa energiczna sąsiadka je zażegna.

"Dzienny portret lelka" Data wykonania: 1.10.2008 Miejsce wykonania: Grzegorzewice, gm. Żabia Wola  Autor: Mateusz Matysiak"  www.birdwatching.pl

Jak zatem widzimy, biedronka może spacerować sobie spokojnie. Jakiekolwiek niebezpieczeństwo jest pozorne. Tworzy je nasza wyobraźnia. - A lelek? - zapyta ktoś. Jak widzimy zdjęcie jest wykonane w ciągu dnia i ptak jest najwyraźniej zaspany, przeto dam mu dzisiaj spokój. Sympatycznego kozodoja opiszę innym razem.

P.S. Przytaknę, że siedmiokropka weszła Mateuszowi w tej fotografii jak... kropka nad i ;)

Strona z kalendarza - październik - gęsi startujące

krogulec14

"Gęś zbożowa chociaż w Polsce nie gniazduje, jest bardzo liczna podczas sezonowych wędrówek, które odbywa pomiędzy lęgowiskami w tundrze i północnej tajdze a zachodnioeuropejskimi zimowiskami. W stadach przelotnych gęsi zbożowych, nierzadko - acz bardzo nielicznie - zdarzają się gęsi innych gatunków. W centralnej części fotografii wykonanej w październiku 2005, w dolinie Baryczy - bernikla białolica (M.M.)"

Wydaje mi się, że jeszcze tylko zostaje mi zaprosić do obejrzenia fotografii. Jestem do "dzikich gęsi" bardzo pozytywnie nastawiony, więc nie będzie dziwnym fakt, że budzi ona we mnie sympatyczne uczucia.

"Gęsi startujące w obiektywie Mateusza Matysiaka; Jamnik Dln; 31.10.2005;" Zdjęcie opublikowano dzięki uprzejmości Autora (brak linka - zdjęcie nie było publikowane w galeriach autorskich).

I barbarzyństwem wydaje mi się polowanie na te ptaki...

Ptaki w literaturze; J. J. Karpiński "Biała zjawa"

krogulec14

"Brnąłem przez zaśnieżone ostępy grądowe, cały obsypany białym pyłem. Spadał mi na ramiona, głowę i plecy z uginających się pod ciężarem śniegu młodych grabów, lip i klonów, które porastały każdą lukę wśród starodrzewiu. Na zwalonych kłodach leżały całe pokłady białego pyłu, na czubach złomów widniały białe czapy.Miejscami pokrywa śnieżna była rozpruta głęboką bruzdą, którą wyżłobiło stado dzików wędrujących po kniei. Szlaki wędrówek jeleni i sarn znaczyły jakby dziury w śniegu, każda z wybiegającą z niej rysą, powstałą przy draśnięciu kopytkiem powierzchni śnieżnej w momencie przestawiania nogi. Uszeregowane jak pod sznur odbitki łapek lisa były z lekka przysypane śnieżnym pyłem - wszak wlókł za sobą puszystą kitę. Ślady rysia łatwo było odróżnić od śladów wilka. Pierwszy stąpał trzymając wysuwalne pazury ukryte w futrzanych pochewkach i odcisk łapy był okrągły. Odbitki łap drugiego były podługowate, z wyraźnie zaznaczonymi pazurami.

Przystanąłem zmęczony, opierając się o pień drzewa. Słychać było stuk dzięcioła, który wykuwał nasiona z szyszki świerkowej wetkniętej w szczelinę kory lipy.

Z hałasem nadleciało stadko grabołusków. Posypał się na ziemię śnieg strącany z gałązek grabu skrzydłami siadających na nie ptaków. Zaczęły gospodarzyć w koronie, obrywając i łupiąc w mocnych dziobach twarde orzeszki.

Na leżącej naprzeciw mnie kłodzie poruszyła się biała gruda śniegu. Zdziwiony, zacząłem się jej przypatrywać. Jej regularne kształty przypominały do złudzenia kształty siedzącej sowy. Sądziłem, że poniosła mnie wyobraźnia, gdy wtem biała bryła poruszyła się po raz drugi. Otworzyłem szeroko oczy - przede mną naprawdę siedziała sowa! Była biała z rozrzuconymi po upierzeniu czarnymi plamkami. Gdy pokręciła głową, dostrzegłem wielkie, żółte ślepia. Nogi miała suto obrośnięte pierzem, jakby obute w białe papucie. Zajęty grabołuskami, nie zauważyłem widocznie, jak nadleciała i siadła na wywrocie.

Byłem oczarowany pięknem białej zjawy - tak rzadkiego u nas gościa zimowego z dalekiej północy - sowy białej.

Obserwowała grabołuski na drzewie. Naraz uniosła się w powietrze i popłynęła bezszelestnie ku koronie grabu, w której ptaki łupały orzeszki.

Nie doleciała do zdobyczy: w połowie drogi zrobiła nagły zwrot i - za chwilę znikła mi z oczu wśród zaśnieżonych drzew.

Spostrzegła mnie stojącego pod drzewem."

Do opowiadania o sowie śnieżnej zaprosiłem nie ze względu na niezwykle rzadkiego gościa, jakim jest sowa śnieżna w naszym krajobrazie. Ani coraz rzadszy u nas śnieg. Nie zapytam też, czy wie ktoś co to jest grabołusk...

Zaprosiłem do Białej zjawy" tylko ze względu na piękno starego języka polskiego, które tak bardzo jest w naszych czasach spychane poza margines...

Jesienna zupa

krogulec14

Tłumaczenie naukowej nazwy mysikrólika (Regulus regulus) znaczyłoby tyle co zdrobniała nazwa króla. Rosjanie nazywają tego ptaka "korolek żołtogłowyj. Czyli pomimo miniaturowych kształtów, przypomnę, że jest to najmniejszy ptak lęgowy w Polsce, ba, co tam, nawet w Europie, mysikrólik ma w sobie coś królewskiego. I na tym niech jego piękna nazwa zostanie.

O tym "miniaturowym" ptaszku pisałem już kilka razy. I pewnie tak prędko bym do niego nie powrócił, gdyby nie dwa fakty. Po pierwsze, w tej chwili trwa w najlepsze migracja mysikrólików i jest to najlepsza pora do spotkania z nimi. Ptaki lęgowe u nas zwykle trzymają się swoich rewirów, ale dołączają do nich ich pobratymcy z północy i ze wschodu. Mysikrólików jest teraz w Polsce więcej niż w innych porach roku. Wystarczy teraz pójść do jakiegokolwiek boru iglastego, pochodzić, popatrzeć uważnie i... wytropić.

Drugi powód, to dość częste wspomnienia na zaprzyjaźnionych blogach o... jesiennej depresji. Można i tak do jesieni podchodzić, ale czy warto?

Mateusz mówi, że "Obrazek z mysikrólikiem" nie miałby swojego klimatu, gdyby ten ptak został sfotografowany w tym samym miejscu... w słonecznej pogodzie. Przyznaję, że to Jego tłumaczenie mnie przekonuje.

I nawet nie przeszkadza mi czarny dziobek bohatera fotografii przy szarych kolcach róży ;)

"Data wykonania: 23.09.2008 Miejsce wykonania: Kuźnica, Płw. Hel Autor: Mateusz Matysiak   "Mysikrólik na żerowisku podczas migracji jesiennej"   www.birdwatching.pl

 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci