Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Jeszcze do "Najbardziej lubię"

krogulec14

Przyznaję, że komentarze do "Najbardziej lubię" spodobały mi się bardzo. Czuję, że jednak w pośpiechu, pomiędzy nockami, popełniłem kilka drobnych gaf, które powinienem sprostować. Najistotniejszą było zasugerowanie wyboru dziesięciu gatunków. Wybrałem tyle żeby nie rozpisywać się zbyt długo, jednak myślę, że kto ma ochotę wpisać dłuższą listę ulubieńców, lub uzupełnić ją, do już podanej, to niech to zrobi. Nie podałem też terminu, do którego będę zbierał podane przez Was typy ulubieńców. Będę czekał za nimi do końca roku, a w styczniu zacznę przedstawiać poszczególne ptaki.

Dzisiejszy wpis zdobi, wymieniony przez EwęRub grubodziób. Problemu z wyborem gatunku nie miałem najmniejszego. Dwa lata temu do mojego karmika zlatywało się nawet po pięć, a nawet sześć tych pięknych ptaków. W ubiegłym roku... żaden! W tym roku obserwowałem grubodzioby w pobliżu, ale ani razu nie w karmiku. Zastanawiałem się jak to będzie teraz. "Teraz" jest dobrze, mieliśmy z Piórko to szczęście obserwować dziś krasę grubodzioba z jednego metra, czego i Wam wszystkim życzymy.

Grubodziób w obiektywie Czarka Pióro   www.cezarypioro.pl  

Kwintesencja orła

krogulec14

Kalisz Pomorski został założony przez księcia wielkopolskiego Przemysła I i na pamiątkę tego otrzymał nazwę "Nova Calis". Szybko jednak został opanowany przez Brandenburczyków i na długie wieki znalazł się poza granicami Rzeczpospolitej. Obecnie jest niewielkim miasteczkiem w powiecie drawskim w województwie zachodniopomorskim.

W herbie miasta jest pamiątka po Brandenburgii: jest nim czerwony orzeł. Przyznaję, że herb podoba mi się bardzo z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest zachowanie historii miasta - jaka by ona nie była. W końcu Kalisz Pomorski ma 705-letnie tradycje miejskie. Drugim powodem jest sama grafika herbu, czyli kwintesencja ptaka drapieżnego. Przyznaję, że mało herbów tak mocno mnie urzeka, jak kalisko-pomomorski.

Najbardziej lubię

krogulec14

W pierwszej chwili pomyślałem na ogłoszeniem plamkowych wyborów... miss wśród ptaków naszej, polskiej avifauny. Jednak przeszkodą mi się zdał niedokończony (na razie) pasio-słownik, a nikogo nie będę odsyłał do innych stron żeby znaleźć te najpiękniejsze. Wybory miss zatem są przesunięte na później. Jednak żeby poznać Wasze gusta, które zapewne zainspirują wpisami, postanowiłem Was zaprosić do zaprezentowania ulubionych gatunków ptaków, spośród przez Was spotykanych. Uzasadnienia wyborów będą mile widziane, zapewne posłużą do rozbudowy wpisów. Podaję swoją ulubioną dziesiątkę żeby zachęcić do wzięcia udziału w zabawie. I tak:

1. Rybitwa białoczelna - nawet nie marzyłem, że uda mi się ją spotkać podczas pobytu w Słońsku. A jednak pokazała mi się w swojej krasie w pełnym gracji obok ruin twierdzy w Kostrzyniu. Pomyśleć, że do Kostrzyna nie chciało mi się wcale jechać. 2. Zimorodek - no cóż, perełka! Charakterna perełka, która ukazuje mi się tylko wtedy, gdy ma na to ochotę. Rzadko ją ma, stanowczo rzadko. Ostatnio przedwczoraj. 3. Kania ruda - trzy lata temu gnieździła się 500 metrów od mojego domu. Przepiękna mistrzyni szybowcowego lotu. Tęsknię mocno za nią. Żywię się nadzieją, że jednak kiedyś wróci. 4. Dudek - przepiękny ze swoim charakterystycznym czubem ptak. Lubię go choćby za to, że jest w mojej okolicy jeszcze tak liczny. I za te jego "u-du-du-dut". 5. Krogulec - no cóż, nicka z sufitu sobie nie wymyśliłem ;) 6. Jerzyk - za tą ich miłość do latania. Wszędzie ich od maja do sierpnia pełno. 7. Żołna - barwna jak motyl. Lubię ją za to, że latem odwiedziła moje strony. 8. Bogatka - za to, że jest taka piękna i tak dużo jej w moim karmiku. 9. Bielik - mam tą wielką przyjemność, że gniazduje trzy kilometry od mojego domu. Majestat w locie! 10. Kruk - szczyt ptasiej inteligencji. Pewnie rozumem przewyższa niejednego pana spod budki z piwem. Czyżby dlatego, przez wielu ludzi nie lubiany?

Nie zmieściłem wilgi, czubatki, mazurka, wróbla i wielu innych, pięknych ptaków. Przyznaję, że nie łatwo było wybrać te dziesięć naj. Jednak ja to mam już z głowy. Teraz czekam na Wasze wybory. Przypomnę: częściej pojawiające się gatunki znajdą się niebawem we wpisach. 

Rybitwa białoczelna w obiektywie Czarka Pióro   www.cezarypioro.pl   

Na łabędzia

krogulec14

Przyznam, że zostałem zaskoczony pytaniem zadanym pewnej pani w "Milionerach". Brzmiało ono mniej więcej tak: pod jaką postacią Zeus uwiódł jakąś tam krasawicę. Do wyboru były oczywiście cztery warianty z których, jak zwykle, jeden był trafny. Mnie najbardziej spodobały się: byk i łabędź. Pamiętam, że pod postacią  byka stary zbereźnik uwiódł Europę, zastanawiałem się: czyżby Zeus się powtarzał? Jednak nie. Ofiara zbytków greckiego boga została poderwana na łabędzia. No cóż, nie dziwię się jej. Łabędź to piękny ptak...

Zaraz po tym przypomniałem sobie, że bogini mądrości lubiła czasem ukrywać się pod postacią sympatycznej pójdźki. Przyznaję, że wspomnienia z mitologii greckiej pod kątem ptaków okazują się być ciekawe. Wydaje się, że po takich przeistoczeniach bogów żaden Grek nie podniósłby ręki na te ptaki. Kto wie, czy w danym łabędziu nie siedzi gromowładny naczelnik wszystkich bogów z Olimpu. Narazić się takiemu? Raczej się nie opłacało!

Nasza religia jest, niestety, mniej wyrozumiała dla zwierząt. Tylko człowiek ma duszę. Reszta zwierząt jest wobec niego niedoskonała. Prace poprawkowe nad tym zagadnieniem świętego Franciszka zdały się na nic. Już w XVII wieku pewien uczeń Kartezjusza dokonał eksperymentu nad automatyką zwierząt. Uderzył klawisz organów, organy wydały dźwięk. Kopnął kota, kot wydał dźwięk. Organy zabrzmiały głośniej, więc "naukowiec" zastanawiał się, czy też czasami one nie cierpiały mocniej.

Byłem kiedyś poproszony o to żeby nie dodawać ptakom ludzkich uczuć. Zapytałem, retorycznie, w którym miejscu kończą się uczucia zwierzęce, a w którym ludzkie. Czy takie granice są?

Za kilka dni zwierzęta będą mogły do nas przemówić. Nie dziwcie się jednak ich milczeniu. One, jak przez cały rok muszą nas i nasze kaprysy znosić, to mogą być nami zmęczone. I po prostu może im się nie chcieć z nami gadać.

Przyznaję, że "Mitologię grecką" Jana Parandowskiego będę musiał sobie wypożyczyć. Kto wie, ile wątków na Plamkę tam znajdę?

Łabędź krzykliwy w obiektywie Czarka Pióro   www.cezarypioro.pl 

To nie pyrz

krogulec14

- Panie redaktorze, a w naszej wsi są takie nietoperze, co kościół pomagają remontować - początek wywiadu z mieszkańcem pewnej beskidzkiej wsi mógłby wydawać się wręcz sensacyjnym. Jednak takim nie był. W pewnym zabytkowym kościele znaleziono sporą kolonię nietoperzy. Proboszcz wykazał się zdolnym przedsiębiorcą i zamiast po prostu się wkurzyć na nieproszonych gości, zgłosił kolonię nietoperzy, jako ich ostoję. Środki na remont zabytkowej ostoi znalazły się między innymi  w Unii.

Dlaczego o tym tu piszę? W trakcie wirtualnej podróży po miastach, miasteczkach i miejscowościach, które kiedyś prawa miejskie miały, dotarłem do Jeleniewa na Suwalszczyźnie. Jeleniewo jest obecnie wioską nie wyróżniającą się spośród innych. Jednak ma w wieży kościelnej, coś co czyni tą miejscowość niepowtarzalną. Jest w niej kolonia, jedna z dwóch znanych i największa zarazem w Polsce, nocka łydkowłosego. Jeżeli proboszcz w Jeleniewie jest bystry, to parafianie na remonty kościoła łożyć nie muszą.    

Jeleniewo kościół

Nocek łydkowłosy jest jednym z kilkunastu występujących u nas nietoperzy. Jest niewielkim ssakiem liczącym 6-6,8 centymetra długości. Rozpiętość skrzydeł ma 20-30 centymetrów a waży zaledwie 11-23 gramy. Z naszego, ludzkiego punktu widzenia jest szalenie pożyteczny, gdyż jego menu składa się z owadów zbieranych tuż nad wodą, lub z jej powierzchni. A dość duży procent jego jadłospisu stanowią komary.

Nocek łydkowłosy jest bardzo rzadkim gatunkiem w Europie. Wręcz zanikającym. Latem wiąże się ze zbiornikami wodnymi. Kryje się wtedy w dziuplach czy strychach budynków. Zimuje - zazwyczaj pojedynczo - w różnego rodzaju podziemiach, takich jak: sztolnie, jaskinie, czy nory większych gryzoni. Czasem wykonuje wędrówki na zimowiska do 300 kilometrów. Maksymalnie może żyć do 20 lat. Jest wpisany do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt.

Kolonia nocków łydkowłosych

Co robi dzisiaj nietoperz w blogu o ptakach? Nic, poza tym, że pracuje jako niespodzianka. Jego nazwa ma w sobie coś od ptaków. Nasi przodkowie wiedzieli, że nietoperz nie jest ptakiem i dlatego mówili o nim "to nie pyrz". Dzięki temu wiemy jak kiedyś mówiono na ptaki.

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci