Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Porażające aktualności - "Rzeź na Malcie"

krogulec14

Historia powtarza się co roku... Aktualne wieści z Malty są porażające. Nieszczęście polega na tym, że Malta jest położona dokładnie na szlakach migracyjnych na zimowiska wielu gatunków ptaków i jest miejscem ich odpoczynku.  Na ptaki czeka horda w liczbie 16 tysięcy myśliwych, którzy ignorują wszelkie zakazy polowań. Co więcej, żeby powiększyć liczbę upolowanych ptaków, wypływają na łodziach daleko w morze, nie dając nawet szansy na to by dosięgnęły lądu.  Rząd Malty ignoruje wciąż te bestialskie zachowania myśliwych.  Na Maltę przybyło wielu ochotników, miłośników ptaków z wielu krajów, głównie z Wielkiej Brytanii. Usiłują walczyć  z lobby myśliwych, ale w wielu wypadkach ich wysiłki idą na marne.  Zjawisko przybrało postać otwartej wojny, gdzie uzbrojeni myśliwi grożą nawet śmiercią, ranią obrońców ptaków, podpalają ich samochody, niszczą sprzęt (kamery, aparaty).

Nieskuteczne ograniczenia i zakazy polowań są lokalnymi zarządzeniami rządu maltańskiego wydawanymi na zlecenie BirdLife, czyli osób reprezentujących rodzimych obrońców środowiska jak i cudzoziemców. Członkowie BirdLife są szykanowani i prześladowani we własnym kraju . W dodatku działania te postrzegane są jako wystąpienie przeciw obywatelom Malty.  Dziwi fakt, że tego rodzaju działania nie są uregulowane przepisami Unii Europejskiej. To kolosalne zaniedbanie. Nie można i nie wolno się z tym godzić. Trudno znaleźć odpowiednie słowa wyrażające oburzenie i żal z powodu tego przerażającego zjawiska.  Przeczytajmy wiadomości z Malty .

                                                                                                                 felixiana

Psi aneks do "Wilki - bliskie spotkanie"

krogulec14

Króciutkie uzupełnienie do wilków w Stobnicy. Wahałam się ze względu na jakość zdjęć, ale chyba jednak warto przedstawić te wspaniałe psiska o wielkich sercach.

Czarny jak smoła i kudłaty olbrzym Soso

Piękna dama, chwilowo w wolierze, oddzielona od dwóch konkurujących zazdrośników ze względu na "trudne dni" 

Ukochany opiekun i terapeuta Wetliny - przepiękny Chinook

Zrobiły i robią wiele dobrego wspaniale pomagając opiekunom wilków w Stobnicy! :-))

I nawet orłom w kominie nie ustąpią

krogulec14

Po okolicach marketów w Miasteczku Powiatowym kręci się niecodzienny gość. Nie jest co prawda klientem tychże sklepów, ale chętnie konsumuje towary tam sprzedawane. A wychodzący z marketów ludzie... wyjątkowo chętnie się z nim dzielą! Kim jest ów tajemniczy gość? To ekscentryczny nieco bocian biały, który zamiast lecieć około 10 000 kilometrów w kierunku zimowisk, postanowił pozostać na zimę w kraju, w którym zapewne przyszedł na świat.

A obecnie w najlepsze trwają przeloty. Miliony ptaków są na swoich szlakach. Ich trasy nie są przypadkowe. Skrzydlate bractwo trzyma się starych, dobrze sprawdzonych szlaków, z których dwa najgłówniejsze w Europie przechodzą ponad Polską. Na różnych wysokościach odbywają się te podróże.Wspomniane bociany potrafią się wzbić nawet na wysokość 6 000 metrów ponad poziom morza, co i tak zdaje się być przeciętnym wyczynem wobec osiągnięcia gęsi tybetańskiej. Ta, przelatując ponad Himalajami, wzlatuje na wysokość 9 000 metrów. Wbrew ciśnieniu, niedostatkowi ciśnienia, temperaturom dochodzącym do -80 stopni C(!), wiatrom. I wbrew swojemu zmęczeniu.

W dzień ptaki trzymają się niższych wysokości. Linie brzegowe lądów i mórz służą im jako mapa. Nocami i przy odpowiednich korytarzach powietrznych wzbijają się wyżej. Poza wspomnianą "mapą", ptaki znakomicie czytają położenie Słońca względem Ziemi. Robią to nawet przy silnym zachmurzeniu. Nocą punktem odniesienia jest, tak dobrze znana nam, Gwiazda Polarna. Przy nocnym zachmurzeniu kierują się impulsami magnetycznymi naszej planety. W locie pomagają im nawet zapachy.

Różnymi sposobami ptaki pokonują swoje szlaki. Jedne polecą w wielką podróż samotnie. Inne, jak gęsi czy żurawie, polecą wielkimi kluczami, w których najcięższą pracę wykonują zmieniający się co jakiś czas liderzy. Inne, tak jak między innymi wspomniane już bociany, poszybują na swoje zimowiska wykorzystując kominy ciepłego powietrza. Wzbiją się na nich na znaczne wysokości i poszybują nimi... do podstawy następnego komina! Takie kominy wykorzystują w swoich podróżach także inne ptaki. Między innymi orły, które niekoniecznie szczęśliwe są ze spotkań z awanturniczymi bocianami.

"Bociany białe w drodze na zimowiska"  Data wykonania: 20.08.2008;  Miejsce wykonania: Tarifa - Hiszpania; Autorka: Kasia Kamikazi  www.birdwatching.pl

Omawiane sprawy nie interesują jednak wspomnianego na początku bociana. Więcej jego uwagi pochłonie ręka z wyciągnietą parówką!

Spacerkiem po ogrodzie

krogulec14

Nie zostało nam dużo czasu do pory sadzenia, bądź dosadzania w ogrodach, czy na działkach, drzew i krzewów ozdobnych. Zasugerowany komentarzem Vatera postanowiłem podać kilka nazw tych roślin, które oprócz niewątpliwej urody wniosą do naszego ogrodu jeszcze dodatkowy walor. Będą pełnić w czasie zimy rolę naturalnej, ptasiej stołówki.

Zanim podam nazwy ozdobnych drzew i krzewów zdam relację ze spaceru po swoim ogrodzie. Rosnące w nim drzewa i krzewy sadziłem kilkanaście lat temu będąc kompletnym ignorantem w ptasim zagadnieniu. Skoro tak mówię to łatwo domyślić się, że spaceru do udanych nie zaliczę. Olbrzymia daglezja może kiedyś na budę Reksiowi sie zda, o ile odpowiednio szeroko się rozrośnie żeby dobre były z niej deski. Z czterech jałowców tylko dwa, rosnące pionowo, mogą się przydać drobnym ptakom do schronienia się przed krogulcem. Podobną wartość mają dwa cyprysiki. Nic dobrego nie będzie, poza ładnie wyglądającymi, fioletowymi szyszkami, z jodły koreańskiej. Świerk kłujący pewnie kiedyś będzie w miarę bezpiecznym miejscem na lęgi sierpówek, ale roli karmnika nie podejmie nigdy. Jedynym, dokarmiającym łuszczaki, iglakiem jest u mnie stara, poczciwa tuja.

"Samiec czyża na zimowym żerowisku na szyszeczkach żywotnika; Pruszków; 22.01.2006" w obiektywie Mateusza Matysiaka  www.mateuszmatysiak.pl

Niewiele więcej pożytku będą miały u mnie ptaki na krzewach liściastych. Forsycja, migdałowiec, tawuła i żylistek mogą jedynie zaoferować ptakom schronienie przed drapieżnikami. Przekąskę znajdą jedynie na lilaku (gile) i przede wszystkim na berberysie i irdze.

Jak zatem widać sztukę błędów, pod ptasim względem, przy obsadzaniu ogrodu uskuteczniłem doskonale. Zamiast wybrać piękne i obficie owocujące gatunki, powybierałem "egzoty", które żadnemu ptakowi na nic się nie przydadzą.

A można było posadzić bez czarny, cis, dereń, głóg, jarzębinę, ligustr, czy trzmielinę...

Moje spotkanie z wilkami

krogulec14

O wilkach pisałem juz tyle razy, że wydaje mi się, że świeży głos o nich zabrzmi ciekawiej.

 

 

Wpis był zapowiedziany wcześniej tutaj przez Autora blogu, ale padło na mnie, stąd trema, ale i zaszczyt ogromny opowiedzieć o wspaniałej niespodziance jaką mi zgotował Krogul wraz z całą "Piórkową" Rodzinką podczas naszego spotkania.
A było to tak:
Wyjeżdżając ze Słońska z naszej wiosennej i udanej pod każdym względem wyprawy, obiecywaliśmy sobie powtórkę z rozrywki wczesnojesienną porą. Życie zwykle koryguje nasze pomysły i planowany wyjazd z różnych względów zaczął się przesuwać gdzieś w dalszą perspektywę.
A tu nagle przemiłe dla mnie zaproszenie w Krogulcowe zaptasione i ciekawe strony! Nie wahając się ani chwili z radością przyjęłam zaproszenie. Po przyjeździe czekały same atrakcje i niespodzianki. Widziałam słynną opisywaną przez Krogulca dudkową łączkę i Okrągły Las. Pospacerowaliśmy po Obrzyckiej Dąbrowie i nad Wartą. Zwiedziłam Miasteczko z jego atrakcjami architektonicznymi. Ale największą niespodzianką był umówiony wcześniej jak się okazało, pobyt w Stacji Doświadczalnej w Stobnicy w "Wilczym Parku". Bezpośredni kontakt z wilkami zrobił na mnie nieprawdopodobne wrażenie.
Hodowla wilków, możliwość oglądania i filmowania wilków przez zwiedzających, w warunkach zbliżonych do naturalnych, są kapitalną ideą propagującą ochronę tego zagrożonego wyginięciem, wpisanego do "Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt" pięknego zwierzęcia.
Wilki też przygotowały na powitanie swoją niespodziankę: pięknie zawyły chórkiem.

Posłuchajmy jak to zabrzmiało:     

Jedyne co mnie zawiodło, to aparat, ale mam nadzieję, że będzie wybaczone niewprawnemu fotoreporterowi ;-)

Zanim dotarliśmy do wilków, po drodze zachwycił nas piękny pomnik przyrody: okazały dąb "Siemianycz". Trochę dalej oczy ucieszyło stadko bajecznie kolorowych pawi. 

Potem doszliśmy do wolier, gdzie wśród drzew krążyły wilki. I od tego momentu już był tylko zachwyt. Zainteresowanie a nawet radość, jaką okazywały na widok ludzi była wprost zaskakująca. Przyszło mi żałować (pewnie niezbyt jednak rozsądnie), że dzieliły nas kraty i siatka. To bardzo utrudniało zrobienie zdjęć, bo wilki to niezmiernie ruchliwe zwierzęta, a gęstość siatki dodatkowo bardzo wpłynęła na ich ostrość.

Wetlina - wilczyca po przejściach, której historię poznaliśmy tutaj

Zacytuję tutaj jakże prawdziwe zdanie zapisane przez Michała Siemianycza w jego "Podróżach zawieszonych w czasie", a które zwróciło moją uwagę , kiedy przechodziłam koło jednej z tablic na terenie Stacji:

"Stosunek wilka do człowieka jest taki, jakie jest odniesienie tego człowieka do innych ludzi, zwierząt i całego otaczającego go świata". 

W Stobnicy poznałam również 3 przepiękne psy, przyjazne całemu światu, które pomagają opiekunom wilków w codziennych czynnościach. Fantastycznego białego jak śnieg Czinuka, "terapeutę" Wetliny, Soso - czarnego, kudłatego olbrzyma, z sercem "na łapie" (bo przecież nie na dłoni ;-)). I pomyśleć, że taką rasę psów wyhodowano w czasach stalinizmu, aby pilnowały więźniów w łagrach na wschodzie. No i śliczną sunię, o którą właśnie tuż przed naszym pobytem pokłóciły się obydwa zazdrośniki.  Jeszcze innymi mieszkańcami terenu Stacji były gęsi różnych gatunków, no a w jednej z przestronnych wolier żyje sobie duża rzadkość w ptasim świecie - przecudna sowa śnieżna.

I wreszcie doszliśmy do przepięknego cieku naturalnego zwanego Kończak, który przepływa przez teren Stacji. Rzeka płynie przez tzw. "Dolinę Kończaka" tworząc liczne meandry. Długość cieku wynosi ok. 23 km, a przeciętna szerokość 5 m. Żyją tu bobry, wydry i zaskrońce. Najistotniejsze jednak jest to, że Kończak zaliczany jest do cieków o pierwszej klasie czystości! Takie rzeki to ewenement w tych czasach.

I tak skończyła się moja piękna bajka o dobrych wilkach nie gustujących w Czerwonych Kapturkach... Długo będę wspominać pobyt u wilków!  Długo będę pamiętać cudowne, pełne ciepła i serdeczności przyjęcie przez Piórko, Krogulca i Pierzaka, a także pozostałą część Rodziny w ich domu. Nawet śliczny piesio "obronny" czyli kaukaz Reksiu dał wyraźnie wyraz sympatii. Odniosłam wrażenie, jakbym przyjechała do moich najbliższych. Ale czyż ludzie o takich sercach, o takim umiłowaniu ptaków, zwierząt i całej przyrody mogliby być inni? Stokrotnie dziękuję raz jeszcze za wszystko :-)))

                                                                                                            felixiana

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci