Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Jak ptaki na niebie - 2

krogulec14

Był taki dzień w marcu ubiegłego roku. Krogulec jak każdego dnia opublikował swój wpis "ku pokrzepieniu serc". A był to szczególny wpis o szczególnym Ptaku.  Tym Ptakiem jest Lalutek - fantastyczny chłopczyk  najchętniej przebywający w swoim własnym świecie. Większość z nas zna Go już, prawda? Krogul napisał wtedy pięknie: " Pomóż. Ściągnijmy choć jednego Ptaka z nieba i usadówmy go bliżej ludzi..."  I jeszcze: "Zaskoczę decyzją, że swój 1% podatków nie wpłacę na Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, ani na Komitet Ochrony Orłów. Przeleję ów procent na fundację, która zajmuje sie rehabilitacją pewnego młodego Ptaka, który w swoim świecie się kołacze. Nie jest to pochopna decyzja. Powstawała we mnie wiele miesięcy po pewnej rozmowie z Surfinią. Mała niewiążąca do niczego rozmowa trafiła jak ziarno na grunt, by po czasie eksplodować świeżym pędem. "Pomożemy?"- zagadnąłem przedwczoraj Piórko. "Pomożemy"- odpowiedziała żona".

Dalej Krogulec pisał: "Chodzi mi o to Drogi Plamkowiczu abyś się chwilę zastanowił. Masz swój 1%, a nie masz celu na który go przekazać? Nie oddawaj go bezmyślnie fiskusowi. On i bez tego ma już Twoje 99%. Terapie dla dzieci autystycznych są bardzo kosztowne".

Zatem pomóżmy i my. Może część czytelników Plamki już rozliczyła się z fiskusem, ale mam nadzieję, że jednak nie wszyscy i pozwalam sobie przypomnieć, że mamy takie wspaniałe możliwości. Możemy  posłuchać odruchów serca i uruchomić wszystkie pokłady dobroci, które w nas zalegają. Vater komentując wtedy wpis, napisał wzruszające słowa: "Porównanie do ptaka - genialne - Lalutki to wyjątkowo płochliwe istoty. Tyle, ze w przeciwieństwie do ptaków trzymam kciuki za to, by dało się go oswoić" .

I równie wspaniałe, ciepłe słowa Dr.555:  "Wiem, że to dziecko może wrócić do nas, tylko trzeba wiele ciepliwości i dobrej terapii."

                                                                                                              felixiana

.

 

 

Pisklęta rudzika w obiektywie Czarka Pióro  www.cezarypioro.pl

P.S. Może ktoś zechce powrócić do wpisów Krogulca o Lalutku  w ubiegłym "sezonie podatkowym" :-)) Znajdziemy je tutaj i tutaj I jeszcze wzór wypełnienia odpowiednich rubryk w formularzu PIT - dla ułatwienia  wypełniającym chętnym :-))

Na skrzydłach żurawia

krogulec14

Uf, grzało dziś to słońce mocno. Przez okno na jabłonkę sąsiada, którą okupuje wspomniany wczoraj kwiczoł, też nie można było spojrzeć, tak świeciło mocno! I bardzo dobrze, że tak się działo. Łąki i drogi, pozalewane od kilku dobrych dni wodą, po przesychają i będzie można wyjść w plener na dłużej. A jest warto już teraz chodzić, oj jest.

Pięknym dniem dla mnie był czwartek. Wracałem z rynku do domu, tym razem nie łąkami nad Wartą, bo tam bez solidnych kaloszy teraz nie ma co wchodzić, gdy najpierw dojrzałem ptaka mocno kojarzącego się w locie z błotniakiem. Pomachało sobie to ptaszysko kilka razy skrzydłami i ślizgało się ileś w powietrzu. I powtarzało tak na przemian dopóki nie znikło. Owe skrzydła trzymało "po błotniakowemu" zgięte ku górze. Co to był za ptak? Nie wiem, zbyt duża dzieliła nas odległość, a na wyciągnięcie lornetki w niemal centrum miasta nie zdecydowałem się. No cóż, to jeszcze jednak takie czasy, że iść spitym ulicą jest czymś normalnym, a wyciągnąć lornetkę świadczy o jakiejś ułomności. Prawda, że dziwne są te nasze normy?

Przyspieszyłem kroku. Oczyszczalnia ścieków jest na wysokości Okrągłego Lasu, a tam zmieniają się reguły gry, tam lornetkę można wyciągnąć. Po drodze, z Placu Lipowego (to taki jakby zapasowy rynek), dojrzałem olbrzymiego ptaka z długą, wyciągniętą szyją. "Ha, jest dobrze" - pomyślałem. I tak rzeczywiście było. Na jednej z sosen "Okrągłego Lasu" delikatnym głosem gruchała sobie para kruków, na słupie wysokiego napięcia czaił się myszołów, nad rzeką nisko przemknął jastrząb. Widoki znane z przebiegu zimy. Nagle w pewnej chwili rozległ się wspaniały, piękny głos, na który czekałem od wielu miesięcy, klangor żurawi. Odnalazłem je bez problemu. Powoli machając skrzydłami, siedem osobników przeleciało nad Okrągłym Lasem. Przyznaję, że od iluś lat wiosna przylatuje do mnie na skrzydłach żurawi. To nic, że jeszcze śniegi spadną i przymrozi. Jak człowiek wiosnę w duszy nosi, to takie elementy chłodu go nie zrażą. Po żurawiach przeleciał cicho klucz dzikich gęsi.

A dziś wracając z pracy usłyszałem pierwszy raz w tym roku śpiew... kosa! Czarny drozd zapewne podobnie jak ja jest już wiosennie do życia nastawiony. Pewnie i go nie zrażą przymrozki, czy śniegi. Bo co one tam znaczą, gdy wiosnę ma się już w sercu? Ponownie usłyszałem radosne głosy kruków. Na łące, zalanej wodą pomykała w sobie wiadomym kierunku łasica, zakwilił myszołów. Niech sceptycy mówią sobie co chcą, ale do mnie naprawdę wiosna przyleciała na skrzydłach żurawia.

Żurawie w obiektywie Czarka Pióro  www.cezarypioro.pl 

Czwarty do brydża

krogulec14

Siedzi na jabłoni sąsiada niczym pan na włościach. Jedynie widok człowieka, lub krogulca powoduje, że czmycha co sił w skrzydłach. Wobec pozostałych ptaków jest paskudny i goni je, gdzie pieprz rośnie. Pomimo tego zakapiornego charakteru nie ukrywam, że lubię kwiczoła. Pilnowanie drzewa czy krzewu z owocami pozostawionymi na zimę to jego taktyka przetrwania.

Po kosie, paszkocie i śpiewaku nadszedł czas na czwartego do brydża. Pozostałe drozdy, jak droździk i drozd obrożny, będą musiały na razie zadowolić się opisem w ptasiosłowniku. Wspomnianego charakterku kwiczołowi nie brakuje. Ten lękliwy zwykle wobec człowieka ptak w porze lęgowej budzi w sobie lwa. Dla obrony swoich piskląt nie straszny mu człowiek, kot czy nawet kruk. Poza tym, że wstępuje wtedy w niego bojowy duch, to na dodatek tego ma groźną swoją broń, odchody! Nie jeden człowiek już się o tym przekonał, jak kwiczoł potrafi celnie paćkać w locie nurkowym. Mądry kruk, słysząc alarmowy głos kwiczoła, woli zrezygnować z przekąski, jaką byłyby pisklęta tego drozda. Wie, że upaćkane skrzydła mogłyby nawet stracić lotność! Warto wiedzieć, że kwiczoły odbywają lęgi w koloniach i na głos jednego z nich, pozostałe solidarnie lecą z pomocą!

Myślę, że kwiczoł na tyle różni się od pozostałych drozdów, że nie będzie zbytnich problemów z odróżnienie go. A póki co, osobnik u sąsiada siedzi jak żołnierz na warcie. Czyżby nie wiedział, że inne kwiczoły zaczynają się zbierać w stada? Jeszcze trochę i zaczną im się przeloty, a potem gody. Wszak powoli zaczyna zbliżać się wiosna...

Data wykonania: 24.11.2008; Miejsce wykonania: Białystok;  Autor: Marcin Perkowski  "wrzucam ponieważ fotka wyszła jak z obrazu Pietera Bruegela, a ja lubię mroczne dzieła holenderskich  mistrzów ;-)"  www.birdwatching.pl

Kwiczoł w obiektywie Czarka Pióro  www.cezarypioro.pl

Data wykonania: 1.05.2007; Miejsce wykonania: Planty, Białystok; Autor: Krzysztof Krahel   www.birdwatching.pl

Bez biletów na koncert

krogulec14

I jakoś sam tak bezwiednie wpakowałem się w manowce, których staram się na Plamce unikać. Unikam tu jakiegokolwiek porządku, systematyki. Do tego powstaje w mozołach ptasio-słownik i to, uważam, powinno wystarczyć. Jakoś tak po kosie naszedł mnie ten paszkot, a że śpiewak ich trochę przypomina, to wypada go przedstawić zaraz po nich.

Śpiewak jest zdecydowanie najmniejszym drozdem lęgowym w mojej okolicy. Jego wymiary to: 23 centymetry długości 35 rozpiętości skrzydeł i 64-67 gram wagi. Jest dobitnym przykładem tego, że małe jest piękne. Nie mówię tu o jego wyglądzie, choć uważam, że nic mu nie brakuje. Śpiewak jest po prostu... znakomitym śpiewakiem! Jego znakomity głos jest przez część ludzi uważana za piękniejszy od wokalu samego słowika! Czy tak jest możemy tu przekonać się sami. Jeżeli chcemy poznać go w naturze, to musimy pochodzić w kwietniu, lub w maju po lasach, parkach, gdzie przy odrobinie szczęścia trafiły na jego koncert. I to jak wspaniały koncert, na który, zresztą, nie obowiązują żadne bilety.

Nie darmo porównałem na początku śpiewka do kosa. Nasz dzisiejszy drozd, podobnie jak jego większy kuzyn, bywa spotykany jest w miejskich parkach w porze lęgów. Czasem, gdy dopisze nam szczęście, trafimy na jego... kuźnię! Bo śpiewak, choć artysta a nie kowal, to jednak coś takiego ma. Jest nim zwykły kamienień, o który rozbija skorupę ślimaków, aby dobrać się do smakowitego wnętrza. Jeśli natomiast chodzi o podobieństwo do paszkota, to ocenę pozostawiam każdemu do jej określenia.

Śpiewak w obiektywie Czarka Pióro   www.cezarypioro.pl

Śpiewak z pokarmem dla piskląt pieszo podchodzący do gniazda umieszczonego w gęstym krzaczku zaledwie 10 cm nad ziemią; 19.05.2006; Białowieża - park pałacowy; IV. PPPiknik;   www.mateuszmatysiak.pl  

To i owo o paszkocie

krogulec14

Na początek taka mała dygresja. Na dzisiejszego paszkota natchnęło mnie kilka rzeczy: wczorajsze z nim spotkanie (siedział na wysokiej topoli przy pędzie jemioły), zauważenie jego fotografii w nowościach galerii Czarka, jak też wczorajszy opis na Plamce jego bliskiego krewnego - kosa. Aby wybrać najciekawsze jego ujęcie zajrzałem do galerii Czarka, Mateusza i w foto-atlas na birdwatchingu i lekko się zdumiałem. Skądinąd stosunkowo liczny u mnie paszkot na tych trzech stronach jest jedynie we wspomnianych nowościach galerii Czarka.

Paszkot jest największym z lęgowych w moich stronach drozdem. I najrzadziej przeze mnie spotykanym. Głównie dlatego, że prowadzi dość skryty tryb życia. I wcale mu się nie dziwię, gdyż jeszcze na początku ubiegłego stulecia bywał chwytany w celach spożywczych. Natomiast aż do lat siedemdziesiątych był ptakiem łownym. Paszkot, choć jest największym, jak już wspomniałem, drozdem, to jednak nie jest aż tak wielki. Osiąga 27 centymetrów długości ciała, 45-46 centymetrów rozpiętości skrzydeł i 110-120 gram wagi. Można się domyślać, że taki łowca zbyt mocno jednym ptakiem się nie pożywił.

Paszkot zamieszkuje wysokopienne bory, głównie sosnowe, zarówno w głębi kompleksów, jak i na ich obrzeżach. Warunkiem jednak są pobliskie polany, poręby czy łąki. Gniazda zakłada dość wysoko, do 15 metrów ponad ziemią. Bardzo chętnie zakłada je na wspomnianych sosnach. Drozd ten żyje podczas lęgów w ciekawej symbiozie z ziębą. Zięba korzysta z ochrony jaką daje sąsiedztwo agresywnego wobec intruzów paszkota, a odwdzięcza mu się swoją wszędobylskością i czujnością wobec jakichkolwiek zagrożeń. Głównym jego składnikiem pokarmowym latem są owady, dżdżownice i drobne ślimaki. Paszkoty pozostające na zimę, odżywiają się poza sezonem różnymi owocami. Szczególnie chętnie jedzą jagody jemioły, co nawet ptak ten ma w swojej naukowej nazwie: Turdus viscivorus znaczy drozda połykającego jemiołę. Z tą pasożytniczą rośliną też żyje w symbiozie: jedząc ją i rozsiewając ją po nowych miejscach. Zima jest jedyną porą, gdy można zobaczyć go w starych, zdziczałych parkach, czy ogrodach. W takim środowisku może znaleźć pokarm, a rzadko zaglądający tam ludzie zbytnio mu nie przeszkadzają.

Spotkany przeze mnie paszkot nie tolerował mnie zbyt długo. Nawet nie zauważyłem kiedy odleciał...

Paszkot w obiektywie Czarka Pióro   www.cezarypioro.pl

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci