Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Może też i ja?

krogulec14

Przyznaję, że jestem pod urokiem grafik Michała. Ostatnia, która pojawiła się na BirdWatchingu skłoniła mnie do pewnych przemyśleń:

A może też i ja? O rodzinę będę spokojny, bo w razie czego jakaś tam "pomroczność" się znajdzie. W razie wpadki winę zrzuci się na "chorobę filipińską". I latałbym, pewnie nie do Brukseli, bo tam ptaków zbytnio nie ma, ale latałbym, mając w nosie za czyją to kasę...

Pomyśl, do wyborów niedaleko, obiecuję Ci wszystko co tylko zechcesz. Będę słowny jak poprzednicy!

Data wykonania: 19.10.2008 Miejsce wykonania: Gdańsk Sprzęt, ustawienia: WACOM tablet Autor: Michał Skakuj  www.birdwatching.pl

Ptaki w miastach

krogulec14

W Warszawie jest ponad... 100 różnych gatunków lęgowych ptaków. Może to się wydawać wysoką liczbą, choć ptaki nie są jedynie samą statystyką. Pojawiają się nowe gatunki, które wypierają inne. Jedne pojawiają się przebojem, tak jak sroki, których przed wojną nie było wcale. Podobnie rzecz ma się z wronami. Inne znikają niemalże na oczach ludzi. Przykładem może być wróbel, którego w niektórych miastach jest zaledwie 1/5 populacji sprzed dwudziestu lat.

Najlepiej w dżungli miast radzą sobie ptaki, którym łatwo przychodzi dostosowanie się do nowych warunków rzeczywistości stworzonej przez człowieka. Do tego faktu dochodzi jeszcze umiejętność dopasowania się do różnych, anomalnych w przyrodzie spraw. Kos leśny nigdy nie będzie śpiewał w środku nocy, byłoby to dla niego absurdem. Miejskiego zagłuszają poranne i wieczorne hałasy, toteż aby przywabić sobie panienkę musi uciekać się ze śpiewaniem do innych pór dnia. Owe kosy różnią się też lęgami: leśny ogranicza się w nich do 1-2, podczas gdy jego pobratymiec z miasta może wyprowadzić ich nawet 3-4. Skąd wzięła się ta różnica? Odpowiedź jest prosta - miasto oferuje więcej i przez dłuższy okres, pokarmu. Kos leśny na zimę odlatuje. Miasto "swojemu ptakowi" oferuje na tą porę roku tyle jedzenia, że ten nie odczuwa potrzeby wędrowania. Podobnie rzecz ma się z łabędziami, pustułkami i wieloma innymi gatunkami.

Cechą przydatną ptakom chcącym zasiedlać miasta jest tolerancja wobec człowieka. Krzyżówka spotkana na jeziorze, gdzie nie ma ludzi, będzie na nasz widok uciekać. Krzyżówka z sadzawki z parku będzie jadła nam nieomal z ręki.

Niestety miasta jawiące się rajem dla ptactwa takowym jednak nie są. Podobnie jak środowisko naturalne przeciwstawiają się nadmiernemu rozwojowi skrzydlatego bractwa drapieżnikiem. Kot, bo o nim tu mowa, nie poluje tylko dla zdobycia pokarmu. Nieraz idzie na łowy zostawiając pełną miskę karmy. Gdy zlokalizuje młode pisklęta, nie uśmierci, jak to zrobi leśny drapieżnik, jednego, aby się posilić. Zabije wszystkie...

W ostatnich 40 latach w Warszawie osiedliło się, lub wyraźnie zwiększyło swoje populacje około 30 gatunków. Niestety tyle samo gatunków ubyło. W porównaniu z otwartym na ptaki Londynem jest to nieciekawa statystyka. Tam te proporcje wyglądają znacznie lepiej: ubyło 18 gatunków, a przybyło aż 49!

Data wykonania: 8.06.2008 Miejsce wykonania: Teremiski, Puszcza Białowieska  Autor: Mateusz Matysiak  www.birwatching.pl 

Przeciwko tradycjom

krogulec14

Nawet nie wiem jaki jest w chwili obecnej status słonki. Wiele państw Unii Europejskiej chroni tego ptaka a u nas w dalszym ciągu można na niego polować. Nie dość tego, odchodzący minister Szyszko zezwolił myśliwym na strzelanie myśliwym do słonki w kwietniu, podczas tak zwanych ciągów. Pan Szyszko, sam zresztą myśliwy, zostawił w ten sposób przyszłemu ministrowi kukułcze jajo. Unia Europejska zabrania tak barbarzyńkich metod polowania, a u nas pokutuje, przywiązanie do tradycji polowań na owych ciągach. Jestem zwolennikiem zachowywania tradycji, ale nie tak niskich moralnie. Te, tak zwane ciągi, polegają na oblocie przez samca swojego terytorium. Na tym jego rewirze znajduje się zwykle kilka samic. Zabicie samca powoduje, że jaja samic pozostaną nie zapłodnione...

Tłumaczenie nazwy naukowej słonki "Scolopax rusticola" wychodziłoby na: leśnego ptaka łownego o prostym i długim dziobie. Wiem, że niedawno pisałem o niej, jednak zobaczywszy wyborną fotografię Mateusza, myśli same nakierowały się na ten temat. Zresztą wtedy nie miałem żadnego zdjęcia, jako ilustracja posłużył rysunek z Wikipedii. "Jesienna słonka" Mateusza wybornie oddaje urodę ptaka, którego nie ukrywam, jeszcze nigdy nie widziałem. Nie widziałem z własnego lenistwa, bo nie chce mi się chodzić po chłodnych, kwietniowych lasach.

Słonkę jest dość trudno wypatrzyć, a już szczególnie samicę wysiadującą jaja. Łatwo to zrozumieć jeśli nieco uważniej przyjrzymy się barwie upierzenia ptaka. Jest ono po mistrzowsku maskujące w leśnej ściółce. Zamieszkuje ona wilgotne, ze strumieniami, śródleśnymi bagniskami lasy liściaste i mieszane. Jest aktywna o zmierzchu. Prowadzi skryty tryb życia. najłatwiej jest ją zaobserwować na wiosennych tokach...

"Data wykonania: 16.10.2008 Miejsce wykonania: Lasy Łukowskie Sprzęt, ustawienia: Canon D1 Mark III + 500/4 L IS (ISO 1600; f5,6; 1/500s, 6000K) Autor: Mateusz Matysiak " www.birdwatching.pl 

Wysiadywaniem jaj i opieką nad pisklętami zajmują się wyłącznie samice. Jako jedne z bardzo nielicznych ptaków w razie niebezpieczeństwa przenoszą swoje dzieci w inne miejsce. 

Gdzie jest ta "ptasia"?

krogulec14

Parafrazując słowa księdza rozpoczynającego odprawiać mszę pogrzebową nad doczesnymi szczątkami pana Wołodyjowskiego pozwalam sobie na poniższe słowa:

 -  Media drogie! Ptactwo w przelotach nad naszymi lasami, polami i wodami, a Wy śpicie? Na larum nie wołacie? Ratunku dla nas nie szukacie? O "ogniskach" nas nie informujecie? Zali to... firmy farmaceutyczne za mało Wam oferują?

Przeglądam prasę i z radością jednak dostrzegam, że nie ma w niej ani cienia paniki, jaka w poprzednich jesieniach i wiosnach towarzyszyła przelotom ptaków. Dziwnie zamilkło radio na ten temat, podobnie telewizja. Czyżby problem pomoru wśród ptaków, nazywanego ostatnimi laty H5N1, przestał istnieć? Wątpię... Kto miał na ptasiej grypie zarobić, to zarobił, kto przy okazji stracić, to już stracił. I wszystko zdążyło wrócić do normy.

Mam nadzieję, że do całkowitej normy. Czyli do takiej, że głos gęsi na niebie będzie w nas wzbudzał tylko nostalgiczne uczucia, podziw dla wędrowników i nic więcej.

Gęś zbożowa w kadrze Czarka Pióro   www.cezarypioro.pl 

P.S. Ze względu na szacunek dla osób stroniących od polityki, o przelotach dwóch panów, z Warszawy do Brukseli i z powrotem, nie wspomnę...

Na gazie

krogulec14

Gdybym miał użyć określenia sportowego wobec tempa pojawiania się zdjęć na czarkowej galerii, powiedziałbym, że Czarek jest... "na gazie"! Każdego dnia pojawiają się w nowościach nowe, piękne fotografie, które wręcz wołają o nowy wpis. Lista zdjęć, które pojawiły się w niej jest naprawdę długa: mewa mała, mewa siodłata, nurzyk, ogorzałka, ohar, perkoz dwuczuby, perkozek, pliszka górska, pliszka siwa, płatkonóg szydłodzioby, podróżniczek, poświerka, potrzos, pustułka, raniuszek, remiz, rokitniczka, rożeniec, rybitwa białowąsa, rybitwa popielata, rycyk, sieweczka rzeczna, siewka złota, sokół skalny, sokół wędrowny, szablodziób, śpiewak, świergotek nadmorski, trzmielojad, trznadel, turkawka, uszatka, wilga, wójcik, wrona siwa, zaroślówka, sójka, czapla biała, błotniak stawowy z krogulcem, orlica, lelek, brodziec plamisty, wąsatka, przepiórka, wodnik, biegus morski, jer, dzierzba pustynna, bernikla obrożna, słonka i sosnówka. I to wszystko pojawiło się w ciągu ostatniego tygodnia!

Zatem tematów na długie wieczory na Plamce mi nie zabraknie. Aż się hamuję żeby nie zwiększyć liczebności wpisów. Bo o wpis na bloga nie jest trudno. Patrzę na zdjęcie, chwilę pomyślę, czasem zerknę do "mądrego zeszytu" i temat zwykle mam gotowy. Nawet nie robię sobie problemu, gdy powtarzam jakiś motyw. Pojawiają się nowe osoby i niekoniecznie muszą one wiedzieć, że na przykład kowalik to taki "komandos", który zaiwania na dół pnia z głową skierowaną ku dołowi...

Myślę, że poniższa fotografia będzie sympatyczną odskocznią na ponury za oknem, październikowy dzień. Tak, w takie dni też trwają przeloty między innymi, wspominanych niedawno, jerów. Małych, górskich ptaków, dla których zimy w miejscu gdzie przyszły na świat są zbyt mroźne, gdzie zabrakłoby dla nich jedzenia. Jer uwielbia bukiew, jeśli znamy stanowiska buczyny, to możemy mieć pewność, że jesienią, lub zimą tam go zastaniemy. Kiedy skończą się nasiona buka przerzuci się na nasiona chwastów, przyleci do naszych karmników.

Jer w obiektywie Czarka Pióro www.cezarypioro.pl 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci