Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Dzik czeka, podpisz

krogulec14

Podobnie jak TILT nie wierzę politykom. A zwłaszcza tym, co świat chcą reperować za pomocą karabinów.

PiSowscy ministrowie chcą eksterminacją dzików ratować świat przed ASF. Wbrew sugestiom naukowców.
Zapewne sądzą, że świat bez dzików będzie bezpieczniejszy.
60 lat temu Chiny zniszczyły populację wróbli i mazurków. Bo uważali, że są ich wrogiem. Świat bez wróbli miał być lepszy.
Przyroda nie lubi pustki. Co może wpuścić w miejsce wymordowanych dzików?
A tak w ogóle, powiedz, czy nie jest Ci tak po ludzku tych dzików żal. Mają zginąć, bo władzę nad nimi ma ignorant?
 
 49343388_10218776759798063_5257718205769580544_n
 
Dzik, fot. Adam Wajrak

Premiera w Księgarni Czarnego

krogulec14

Przedwczoraj małżonka przypomniała mi, że za dwa tygodnie możemy spodziewać się "kalendarza ptaków" w wersji papierowej. Przyznaję, że ileś ta wiadomość mnie ucieszyła, I trochę zaniepokoiła. Co też ja tam nawypisywałem?

Wczoraj uzgodniłem z Piotrem Brysaczem (wydawcą) termin premiery. Odbędzie się ona 15 lutego (w piątek) w Księgarni Czarnego na ulicy Marszałkowskiej 43/1 w Warszawie. Premierę poprowadzi (przynajmniej mam taką nadzieję) Piotr. Mam nadzieję, że dotrze Sławek Niedźwiecki, ornitolog który zajął się sprawami merytorycznymi książki. Myślę, że część w której Sławek omówiłby błędy poprawione w "Kalendarzu ptaków" mogłaby być najpikantniejszą częścią imprezy. Goście, między innymi, dowiedzieliby się jaki ptak lata szybciej od... sokoła wędrownego*.
Udział w imprezie zapowiedzieli między innymi Staszek Łubieński (od samego początku wielki przyjaciel "Kaledarza ptaków"), Ania Kamińska (autorka Simony czy Białowieży) i profesor Bronisław Cymborowski. Spotkam kilka osób poznanych na Zlotach w Słońsku, na Spotkaniu z Rzeczpospolitą Ptasią w Wilanowie, Przyrodzie Wartej Poznania czy Zlotach Sympatyków Sokoła Wędrownego. Spotkam też kilka osób, których do tej pory nie miałem przyjemności widzieć wcale.
Drukarnia książki wysyła do księgarń 11 stycznia. Kto nie ma, a chce zamówić, to podaję namiary:
Żegnam się słowami: do zobaczenia na premierze w Księgarni Czarnego!

Rok Wodnika

krogulec14

No i mamy w Rzeczpospolitej Ptasiej Rok Wodnika. Myślę, że skoro ptasi opiekun roku jest ciekawy, to i sam rok nie będzie nudny.

Wodnik żyje w trzcinach, gdzie z gracją przemyka się tuż nad powierzchnią wody. Do tego dobrze biega, a czasami nawet pływa. W chodzie charakterystycznie kiwa ogonem. Nie należy do ptaków towarzyskich, gdyż poza sezonem lęgowym żyje samotnie. Prowadzi skryty tryb życia. Na tyle skryty, że ja do tej pory go nie widziałem.
Nie osiąga imponujących wymiarów. Długość ciała mieści się w granicach 24-27 centymetrów, rozpiętość skrzydeł 37-43 centymetry. Waga oscyluje w przedziale 95-170 gramów.  
Od kwietnia do sierpnia wodnik wyprowadza dwa lęgi. Samica znosi od 5 do 12 jaj (w pierwszym lęgu zwykle znacznie więcej). Po 20 - 21 dniach inkubacji wykluwają się pisklęta. Gniazdo buduje na lądzie w pobliżu wody. Najczęściej jest ono dobrze ukryte w turzycy lub umocowane między łodygami trzciny na pływających kożuchach, lub na wpół zatopionych gałęziach. Gniazduje, co łatwo po samotnikach się domyśleć, oddzielnymi parami.
Wodnik jest u nas gatunkiem lęgowym. Przylatuje do Polski w marcu i kwietniu, odlatuje, do niezbyt gościnnego dla ptaków basenu Morza Śródziemnego, od września do listopada. Jest nielicznym, jedynie lokalnie nielicznym gatunkiem na niżu. Jego populacja szacowana jest na 10-20 tysięcy par lęgowych. Jest oczywiście chroniony.
Jest zdecydowanym miłośnikiem wilgotnego środowiska. Zamieszkuje różnej wielkości zbiorniki wodne, od jezior i stawów po glinianki, rowy czy doły potorfowe. Z braku odpowiednich miejsc zasiedla nawet bagna.Zdecydowanie preferuje gęstą roślinność porastającą płytką wodę.
Jest wszystkożerny. Jakkolwiek preferuje posiłki mięsne (owady, ślimaki), to nie gardzi nasionami i zielonymi częściami roślin. Jest bardzo sprawny w poszukiwaniu żarcia. Dobrze się porusza w płytkiej wodzie, chodzi po pływających na jej powierzchni liściach. Potrafi nie tylko pływać, ale też dobrze nurkuje.
Myślę, że zostawić na tym etapie opis wodnika byłoby trochę takie nieplamkowe. 
***
Wodnik ma frapujący głos. Dość często porównywany ów głos jest do... kwiku świni. Taką ciekawostkę związaną z nim opisał w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski"
"THIENEMAN w opisie podróży do Islandyi (Reise nach Island) powiada, że ptak ten znany tam pod nazwiskiem Kelda-Swin (błotna świnia), całą zimę zostaje, kryjąc się w norach w śniegu wygrzebanych, około licznych ciepłych źródeł."  
O niezbyt pięknym śpiewie wodnika najlepiej będzie powiedzieć, że "śpiewa" tak jak matka natura go nauczyła. Czyli... niezbyt elegancko. Jak dalej w "Ptakach krajowych" pisze Taczanowski: "nie tak często odzywa się jak chruściel (derkacz), a przynajmniej we dnie rzadko się słyszeć daje, wieczorami dopiero i nocami jest krzykliwszy. Głosy wydaje wrzaskliwe i dosyć rozmaite; zwykły krzyk jego stanowi przeciągłe, silne bardzo i ostre skrzeczenie dżyy... przegradzane różnorodnemi kląskaniami."
Od "wrzaskliwego głosu" wodnika, dla osób o wysokiej wyobraźni, droga daleka nie była do gościa, przed którym portkami trzęsła cała niemal Słowiańszczyzna. Kupcy, na jego głos, spluwali trzy razy przez lewe ramię (na wszelki wypadek prawe też), okręcali się trzy razy w lewą stronę (na wszelki wypadek w prawą też). Histeria ich ogarniała większa niż ta z widoku czarnego kota, albo baby z pustymi wiadrami... Jeszcze niedawno, żeby go przebłagać, a dzieci przestrzec przed niebezpieczeństwem, Czesi stworzyli serial "Wodnik Szuwarek".
Nad jeziorami, stawami, oczkami wodnymi, a nawet i nad rzekami (zwłaszcza koło młynów) dość często mieszkał... oczywiście nie kto inny jak wodnik! Jego widok był nad wyraz osobliwy, jak też i przerażający. Czasami dla większej niepoznaki przyjmował postać zwierząt. Wodnik upodobał sobie dręczenie ludzi. Nieraz ich topił, a kiedy indziej droczył okrutnie "tylko" podtapiając. Czasem dla zabawy wciągał na bagna niefrasobliwych kupców i w zależności od humoru też ich topił albo dla zabawy trzymał w niepewności życia do rana.
Dość często, aby z nim nie zadzierać, topiono mu w ofierze zwierzę...
Wodniki naszych czasów mają łagodniejsze obyczaje. A szkoda. Gdyby na przykład wciągały w bagienne kipiele koparki dewastujące przyrodę może ta trochę by odpoczęła?
Mimo wszystko ufnie patrzę w panujący nam od kilku godzin Rok Wodnika.
 
 _CKO95151
 
Wodnik, fot. Cezary Korkosz www.cezarykorkosz.pl 

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku

krogulec14

 Sylwester Sylwestrem, ale Fred swoje prawa ma. Spacer nie był długi. Petardy w oddali spowodowały, że Fred po zaledwie kilkuset metrach spaceru zrezygnował z niego i zawrócił do domu. Petardy hukowe spowodowały, że w pewnym momencie przyspieszył. Najwyraźniej nie czuł się bezpiecznie.

A jak mogą się czuć w tym ptaki?
Co to za święta, których boją się zwierzęta?

 49539503_2260145870916729_6301011082462887936_n

Rys. Justyna Kierat   Zabawy na Cztery Łapki, Nosek i Ogonek - Dogoterapia 

Bajka o Ryjciu

krogulec14

Justyna Kierat napisała bajkę o Ryjciu, chrząszczu z rodziny (Wikipedia poprawia mnie, że z nadrodziny) ryjkowców. Ryjcio mieszka na łące, gdzie czuje się, z powodu urody, wyalienowany spośród pozostałych owadów. Zapewne niejedna osoba, która będzie czytać książeczkę dzieciom, zna smak bycia samemu w tłumie. 

Nasz bohater bierze inicjatywę w swoje ręce (no dobra, nóżki). Zmiany jakie dokonuje w życiu są dla niego pozytywne. Choć popełnia w dalszym ciągu błędy. Dziecko w trakcie czytania dowie się, że nie oceniamy nikogo po jego wyglądzie.
Justyna w swojej książeczce zaprezentowała nam kilku, wybranych przez siebie, mieszkańców łąki. Zrobiła to bardzo ciekawie. W przenośni, pod postacią Ryjcia, zaprezentowała nam kilka spraw, które tak bardzo są nam bliskie.
"Ryjcia" gorąco polecam.
 
49206286_2035400423179701_3750455254928326656_n

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci