Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Na świętego Marcina najlepsza gęsina

krogulec14

Pan myśliwy poszedł na polowanie i zabił na nim gęgawę.

Pan myśliwy nie zabił jej dla zaspokojenia głodu, więc pozostawił jej truchło na tafli stawu rybnego.
Pewnie zrobił to dla docenienia piękna jesiennych przelotów.
Pan myśliwy dokarmia zwierzęta, więc uważa, że ma moralne prawo je zabijać.
Jak pan myśliwy dokarmiał zabitą przez siebie gęgawę?
Pan myśliwy jest ekologiem.
Jego ołowiany śrut też jest ekologiczny. 
Niczemu nie szkodzi rozkładając się w środowisku.
 
PS. Dzisiejszy post dedykuję osobom uważającym, że na świętego Marcina najlepsza gęsina
Za zdjęcie dziękuję Pawłowi Malczykowi
 
 45798277_555111301627265_5095500705498660864_n
 
Gęgawa, fot Paweł Malczyk

Zimorodek czeka na szczęściarza

krogulec14

Na ten dzień czekałem dość długo. Jednym z moich cichych marzeń było pisanie artykułów. Chociażby do jakiejś lokalnej gazety, ale zawsze artykułu. Marzenia podobno są po to żeby je realizować. Nawet jak ma się tyle lat co ja, a wydają się być bardzo odległe.

Kochani, w ostatnim numerze kwartalnika "Newsweek Slow" pojawił się mój artykuł zatytułowany "Zimorodek czeka na szczęściarza". Mojego autorstwa. Bardzo dużo, w realizacji tego marzenia, pomógł mi autor znakomitych "Dwunastu srok za ogon", Staszek Łubieński. Sprawił mi wiele radości swoim pięknym gestem. Takie coś pamięta się i to bardzo długo. Bardzo pomocną w pisaniu była też pani Iwona Zabielska, autorka tegoż "Newsweeka Slow". Jej cierpliwość do mojej tremy i pomoc ("panie Marku, jak pan napisze co pan powiedział, to będzie bardzo dobrze" - i mój blady strach, no bo co ja powiedziałem?!) doprowadziła do artykułu, do którego zapraszam. 
"Zimorodka czekającego na szczęściarza" zdobią zdjęcia moich znajomych. Skoro ja dostałem od Staszka okazję zaprezentowania swojego pisania szerszej publiczności, pomyślałem, że i ja powinienem pamiętać o innych.
Sądzę, że sympatycy "Plamki mazurka" z artykułu będą zadowoleni. Tym bardziej iż będzie czeka na nich w artykule myślę, że wielka niespodzianka.
Mam cichą nadzieję na następne artykuły. No pomysłów mi oczywiście nie brakuje. Następny mówiłby o końcówce zimy i o wiosennych przelotach. A póki co to czekam na egzemplarz autorski. Dlatego zdjęcia są autorstwa Magdaleny Lenart (przepraszam za barbarzyńskie wycięcie fragmentu z ciekawego kolażu) i Zbyszka Miszona.

 IMG20181107WA0002

45678101_1963725233680554_2884439683113156608_n

Apetyt na włoskie orzechy

krogulec14

Dawno, kiedy zamiast ptaków wolałem oglądać mecze piłki nożnej, zastanawiało mnie głośne trzaskanie rozlegające się na dachu. Po jakimś czasie zauważyłem, że trzaski wydawane są przez orzechy włoskie celowo upuszczane na dach przez wrony. Jakieś wrażenie wyczyn ten na mnie zrobił, ale i tak bardziej fascynował mnie sprzedajny świat futbolu. Fakt, że wrony sprytnie wykorzystują światła uliczne do rozłupywania orzechów miał do mnie dotrzeć znacznie później.

Jakkolwiek od początku XXI wieku wrona siwa zaliczyła pewien spadek liczebności (szacuje się jej populację na 57 - 77 tysięcy par lęgowych), to zaryzykuję stwierdzenie, że stała się obecnie bardziej widoczna. Gatunek ten jest teraz w trakcie opuszczania tradycyjnego krajobrazu rolniczego (z wyjątkiem dolin rzek). Za to coraz liczniejszy staje się w miastach. Prawdopodobnie jakiś wpływ na to mają przekształcenia (intensyfikacja) w rolnictwie, a także presja znacznie silniejszego kruka.
Wronami zainteresował się też Fred. Rozmawiając kiedyś przez telefon komórkowy zauważyłem, że pies przyglądał się wronie zrzucającej z góry na asfalt orzecha. Widok nawet był ciekawy. Wrona wzbijała się do góry, zrzucała orzech, zlatywała po niego na dół. Znowu się wzbijała i powtarzała te czynności do skutku. Innym razem ostro ruszył w kierunku jednej z wron, no ale smycz zakończona szelkami ograniczyła jego szarżę. Wrona odleciała kilka metrów od pyska Freda. Zapewne w jej oczach tkwiło pytanie: "no i co teraz mi zrobisz"? Ostatnio czasem wronie kota pogoni. Pewnie bardziej dla formy, ale bez większej nadziei, że taką złapie.
Chyba zdaje sobie sprawa, że nie przed ptasim móżdżkiem stoi, ale przed jakąś cwaną formą życia.
 
 45425599_2657764664449845_2671371917541244928_n
 
Wrona siwa, fot Hanna Żelichowska Ptaki na Stokłosach

Trznadel jesienią

krogulec14

Jesienne trznadle są szczególnie piękne. Chociaż nieco wyblakły od wiosny, to i tak cieszą oko barwą słońca.

Licząca obecnie jakieś 3,9 - 4,4 miliona par populacja na początku obecnego wieku poniosła wyraźny ubytek. Zapewne dość mocno przyczyniła się intensyfikacja rolnictwa, a także wycinanie śródpolnych remiz. Tak bardzo potrzebnych naszemu trznadlowi śródpolnych zakrzewień i zadrzewień. Jako, że do tego lubi stosunkowo bogatą rzeźbę terenu, to najwięcej go jest na Warmii i Mazurach, Suwalszczyźnie i Podlasiu.
Jak wspomniałem trznadel potrzebuje niewielkich krzaków, luźno rosnących drzew. Najlepiej wśród łąk, pastwisk i ugorów. Jak widać jest miłośnikiem ekstensywnego rolnictwa.
W mojej okolicy trznadel co prawda nie należy do najliczniejszych gatunków, ale jeśli wiosną najdzie mnie ochota, to odnajdę go bez kłopotów. Szczególnie wtedy, gdy dziarsko wyśpiewuje swoje "nie będzie suchej kobyle nic". Teraz, jesienią i w czasie zimy tak łatwo z zobaczenie go miał nie będę miał. Za to, jak dobrze pójdzie, to zobaczę go u sąsiadów chowających kury. Trznadle lubią to podwórze, bo zawsze na kilka ziarenek owsa się załapie. 
Cyferki (i nie tylko) z: Biblioteka Monitoringu Środowiska 2018. GIOŚ, Warszawa 
 
 _CKO29691www
 
Trznadel, fot Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl 

Gągoły na zimowisku

krogulec14

Na Warcie pojawiły się już pierwsze eleganckie gągoły. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to będę mógł je podziwiać codziennie aż do wiosny. Gągoły przebywają w mojej okolicy przez cały rok, ale wiosną i wczesnym latem starają się nie rzucać w oczy. Mają wówczas ważniejsze sprawy niż pokazywanie się. Odbywają lęgi.

Gągoły w ostatnim czasie mocno zwiększyły swoją populację. W ciągu kilkunastu lat z 1300-1500 par lęgowych mamy ich już 3000-4000. Pisałem o tym w "Coraz więcej gągołów". Co ciekawe, zwiększanie się liczebności ptaków lęgowych nie oznacza większej ilości gągołów zimujących w kraju. Sytuacja tutaj jest wręcz odwrotna. Przypuszcza się, że zimowiska w wyniku ocieplania klimatu przesuwają się na północ.
Koncentracje zimujących gągołów są imponujące. Największe z nich to Zatoka Gdańska (zimuje tam corocznie ponad 10000 tych ptaków), Przekop (ponad 10000 osobników w 2014 roku), zewnętrzna Zatoka Pucka (blisko 6500 osobników), poniżej Zapory we Włocławku (blisko 6000). Sporo zimujących gągołów zobaczymy na Zalewie Szczecińskim z Deltą Świny (blisko 5000 osobników), wewnętrznej Zatoce Puckiej i Zalewie Wiślanym (po około 3500 ptaków).
Na spacerach nad Wartą zwykle widzę ich kilka, kilkanaście ptaków. Ale i tak bardzo z tego tytułu jestem bardzo zadowolony.
Cyferki (i nie tylko) z: Biblioteka Monitoringu Środowiska 2018. GIOŚ, Warszawa  
 
 45241093_450995052091833_5285251583246860288_n
 
Gągoł (samiec), fot. Jola Jot

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci