Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Pate de merle

krogulec14

Tak się akurat złożyło, że jest teraz odpowiednia pora kiedy możemy słuchać koncertów kosów. Wystarczy w odpowiedniej porze przejść się do parku czy lasu i słuchać, słuchać.

A jeszcze 200 lat temu te ptaki zamieszkiwały wyłącznie lasy i były gatunkiem wędrownym. Pierwsze miejskie obserwacje tych drozdów odnotowano w 1820 roku w bawarskich miastach Bamberg i Erlangen. Początkowo kosy do miast przylatywały jedynie na zimowiska. Obecnie zasiedlają niemal wszystkie miasta europejskie, poza wschodnią częścią kontynentu. I południową Francją, gdzie do tej pory odbywają się na nie polowania.

*          *          *

Pojawienie się kosów w miastach spowodowało spore zainteresowanie nimi. Ptak ten nabrał wręcz magicznego znaczenia. I tak na przykład w północnych Włoszech ostatnie trzy dni stycznia stały się dniami kosa. Według legendy, zapewne zainspirowanej mitem kruka, te drozdy miały być pierwotnie białe. Jednak noclegi, w mroźne ostatnie dni stycznia, w czarnych od sadzy ale za to jakże ciepłych, kominach spowodowały, że obecnie są takie jakie są. Tu i ówdzie dostosowano bociani przesąd mówiący, że domom w których są te ptaki nie zagraża uderzenie pioruna. Nie wszyscy jednak ulegli wdziękowi dzisiejszego bohatera. Do tej pory do dań korsykańskiej kuchni należy Pate de merle, pasztet z kosów. No cóż, jak mówi przysłowie, co kraj to obyczaj...

*          *          *

Wiele miejsca w "Ptakach ziem polskich" śpiewowi i jego okolicznościom, poświęcił profesor Jan Sokołowski. Myślę, że nie powinno to specjalnie dziwić, bo ten śpiew zwyczajnie na to zasługuje:

"W lesie kos przelatuje jak cień i znika w krzewach, z których dochodzi nas jedynie szelest suchych liści, a później cichy, przeciągły wabik "ciit". Sądząc po głosie nie obawia się ludzi, jeżeli jednak próbujemy go podejść, odlatuje z wielkim krzykiem, "diks diks gri gigigii". Krzyk ten rozlega się donośnie i sygnalizuje dostrzeżone niebezpieczeństwo, tak że wszystkie ptaki leśne, a nawet ssaki mają się na baczności. W ten sposób zdradza obecność myśliwego i psuje mu polowanie, ale zdarza się również, że myśliwemu anonsuje zbliżanie się lisa. Z pewnością niejedną sarnę w ostatniej chwili uratował kos przed wilkiem lub kłusującym psem. Wieczorem gdy kosy udają się na spoczynek, odzywają się "diks diks:, a gdy czują się bezpiecznie lub znajdują się w stadzie, wabią cichym "sri sri".

Śpiew kosa należy do najładniejszych, jakie rozbrzmiewają w naszych lasach i trudno rozstrzygnąć czy kos śpiewa ładniej, czy też drozd śpiewak. Śpiew kosa można odróżnić od śpiewu drozda śpiewaka po głębokim tonie oraz po lepszym wiązaniu poszczególnych części w jedną całość. Szczególnie charakterystyczna zwrotka brzmi "trjulitrujutitit" i rozlega się daleko. W śpiew wmieszane są również tony bardzo ciche, służące za wypełnienie. Nigdy w śpiewie kosa nie słyszymy powtarzania po kilka razy z rzędu jednego wyrazu, co jest tak charakterystyczne dla drozda śpiewaka. Różnicę możemy określić mniej więcej w ten sposób: drozd wygrywa na trąbce fanfary, a kos na organach pieśni kościelne. Nie wszystkie jednak kosy śpiewają równie ładnie. Najwięksi mistrzowie żyją w samotnych lasach i górach, natomiast w ogrodach podmiejskich śpiew nie tylko traci na skutek skromniejszego tła, lecz jest znacznie słabszy. Kos zaczyna śpiewać bardzo wcześnie, bo już w lutym, zwłaszcza wieczorem, gdy nie ma mrozu i słońce ładnie zachodzi. Pierwsze próby są słabe, trwają zaledwie kilka minut i nie słychać ich daleko, ale mimo to brzmią mile i sprawiają nawet większe wrażenie niż w maju, gdy przechodzą w potężny głos. Od kwietnia do czerwca niektóre kosy śpiewają przez cały dzień; jednak główny koncert rozbrzmiewa bezpośrednio przed wschodem słońca, a także wieczorem, gdy słońce chyli się ku zachodowi, natomiast kilkanaście minut przed samym zachodem kos milknie. Podczas śpiewu siada on na wierzchołku drzewa albo na szczycie domu, kominie lub antenie telewizyjnej, tak aby go słychać było dookoła. Niekiedy śpiewa również i w nocy."

*          *          *

Źródło: Jan Sokołowski "Ptaki ziem polskich"

Wikipedia

LyJNObGnsBJSMoikYYtwAIOrra9FFaTncb89RW5x

Kos, fot. Robert Cieślak www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/690-chabo1

"Atlas zwierząt"? Już jest!

krogulec14

 Już jest, już można zamawiać. Co? Oczywiście "Atlas zwierząt" Justyny Kierat. Książeczki Justyny w obecnej chwili można zamawiać w trzech wersjach:

Jakkolwiek muszę się wstrzymać z oficjalną recenzją, to znając talent i pracowitość Justyny jestem przekonany, że Jej książeczki będą doskonałym świątecznym i nie tylko, prezentem dla dzieci.

 17807051_820805654738865_798819770_n

Lecimy z Reksiem do Libanu!

krogulec14

Honorowego Obywatela Rzeczpospolitej Ptasiej, Irka Kaługę, a właściwie doktora Ireneusza Kaługę, znam wirtualnie od samego początku interesowania się ptakami. Od zawsze kojarzę Jego wielkie zaangażowanie w niesienie pomocy bocianom, choć i innym gatunkom też nie jest obojętny. Tym razem Irek, wraz z Grupą Ekologiczną (do której zresztą należy), usiłuje zapobiec bezsensownemu zabijaniu bocianów i innych gatunków ptaków, przelatujących nad Libanem:

*           *          *

Lecimy z Reksiem do Libanu !
Po wielu miesiącach przygotowań i nerwów – finalizujemy.

W dniach 25- 29 kwietnia lecimy do Libanu by przekazać libańskim dzieciom film „Reksio i bocian”. Nie było łatwo, ale z pewnością było warto.

Do naszych działań musieliśmy przekonać wiele osób i instytucji, w tym Panią Halinę Filek-Marszałek, która jest właścicielem Reksia. Na szczęście właściwie zrozumiano nasze intencje i zezwolono na wykorzystanie filmu w Libanie. Tu zaczęły się kolejne schody. By powielić 1000 płyt (każdej libańskiej szkole chcemy podarować ich kilka) rozpoczęliśmy gorączkowe poszukiwania środków.

Dzięki naszym przyjaciołom, po kilku zaledwie dniach mogliśmy zakupić prawa do powielenia Reksia, a po kilku tygodniach zgromadziliśmy środki na powielenie 1000 kopii.

Wszystko układało się pomyślnie, do momentu zderzenia z brakiem zrozumienia dla idei naszego wyjazdu. Nie chcę już dziś wspominać jakie myśli targały nami podczas bezskutecznego proszenia o wsparcie. Suma summarum, po wielu miesiącach, staraniach oraz zabiegów - udało się.

Długo by opowiadać, o tych którzy okazali nam zaufanie i pomagali na wszystkich etapach tego pięknego przedsięwzięcia, a słowa i tak nie wyrażą naszej wdzięczności.

Film został wytłoczony dzięki grupie wspaniałych PRZYJACIÓŁ, którzy po prostu wyłożyli gotówkę.

Są to: Anna Chomiuk, Ryszard Ryś, Katarzyna Kruk, Piotr Romaniuk, Danuta Walczak, Teresa Kolano, Anka Bizoń, Joanna Szawłowska, Bożena Krajszeft, Młodzież z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 w Siedlcach, Magda Żynda, Madar- Darek Lipiński, Marzena Stefaniuk, Ewa Głogowska, Ewa Osik, Lucyna Macińska, Radek Strzaliński, Agnieszka Świacka, Magda Lasocka, Karolina Barc, Piotr Kuchta, Lucyna Podwojewska, Beata Krzymowska, Lucyna Koprowska, Michel Sawan.

Grafikę, okładki i krążka wykonała bezinteresownie Renata Orzeszek z pracowni Bez Szablonu.

Bilety do Libanu zakupiła nam firma ZUO, będąca właścicielem znaku Siedlce ? Naturalnie !!!

Płytę tłoczyła i wspierała nas niezawodnie drukarnia KOZAK DRUK.

Swoje trzy grosze dołożył kolega Daniel Woliński.

Wyjazd do Libanu będzie odbywał się w dniach 25-29 kwietnia, a w trakcie wizyty chcemy rozmawiać o naszych działaniach, z panem ambasadorem WojciechemBożkiem, z przedstawicielami szkół i organizacji pozarządowych, a także z osobami zainteresowanymi.

Wszystkim, którzy okazali nam wsparcie BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJEMY !

Partnerem przedsięwzięcia w Libanie jest organizacja T.E.R.R.E Liban, oraz kolega Michel Sawan.

Film jest elementem kampanii „Bociany ponad granicami” prowadzonej przez Grupę EkoLogiczą od roku 2013.

Celem kampanii jest przekonanie Libańczyków by zaprzestali polowań na ptaki chronione, migrujące przez terytorium tego kraju, w tym szczególnie na bociany białe.

17793040_1240113316109767_1250965246_n

17760702_1240113319443100_1826421919_n

Ludzie wyganiają puszczyka

krogulec14

Nieco trudu sobie zadałem aby zaprezentować Wam poniższy tekst. Najpierw, aby zachować się feer względem praw autorskich, poprosiłem administratora strony Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN" o zgodę na publikację na blogu. Dzięki adminowi trafiłem do pana Piotra Lasoty z Historii Mówionych tejże Bramy Grodzkiej, który poprowadził interesującą mnie rozmowę z panią Janiną Woch. Otrzymałem zgodę nie tylko na tą Historię Mówioną, ale również na pozostałe. W ten sposób "Etnografia Lubelszczyzny - ludowe wierzenia o zwierzętach" stanęły przede mną, przed nami otworem.

I jeszcze jedno. Jakoś tytułowy puszczyk (Strix aluco) nie był dla mnie przekonujący. Zadzwoniłem do Sławka Rubachy, wysłałem Mu tekst. Intuicja mnie nie zawiodła. Pani Janina zamiast o puszczyku, w którym ukrył się żywiący się krwią kobiecy demon o ptasich szponach, opowiedziała nam o równie groźnej pójdźce. Piszę to z pewnym przekąsem, ale wierzę, że słowa pani Janiny Woch przyjmiemy poważnie. Nie są one jakimś tam bzdurnym zabobonem, ale świadectwem czasów które, mam nadzieję mijają. 

*          *          *

"Ludzie wyganiają puszczyka

Tak, tak. Puszczyk, to nie sowa tylko puszczyk. […] A puszczyk tak samo. Ludzie wyganiają tego puszczyka. Jak to prawda, to jest prawda już, to jest prawda. To w to wierzę. Już jak w, tak, tak „pucio, pucio”, a jak „kołysze” to się coś urodzi. Tak, tak. To też prawda. „Ooo – mówią – będzie miała, będzie miała tam młoda, bo już, już puszczyk kołys, kołys, kołsy, kołys”. O tak, wie pan, kołysze. A tak to „puć, puć” i tak „puuć” wyciąga [na śmierć] .

[…] To jest prawdziwe, ten puszczyk to pan przypomniał, ale to jest prawda najprawdziwsza. Bo ja wiem w naszej Koloni jak to zaczęło wszystko umierać … to, ile? Siedem lat temu, to wie pan, o z tej małej wioseczki pięć, z tej małej Koloni pięciu chłopów odeszło, pięciu mężczyzn odeszło. […] Ten puszczyk tak się żenił tutaj. Tak, tak, tak puciał. Tak wypuciał wszystkich."

*          *         *

Relacja z Archiwum Programu Historia Mówiona Ośrodka „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie. Rozmowa została przeprowadzona w dniu 11.05.2011 przez Piotra Lasotę.

16427351_1269701269749624_3162408292554730525_n

Pójdźka, fot. Waldemar Wojdylak   Waldemar Wojdylak - Wildlife   

Bączek, sokół wędrowny i zausznik. Kto ptakiem roku 2018 w Rzeczpospolitej Ptasiej?

krogulec14

To jest niby tylko zabawa. Ale jej efektem będzie główny temat przyszłorocznego Zlotu i moneta, jaką każdy uczestnik zawiezie do domu. Wybór może wydawać się pozornie prosty. Jednak, jeśli uważniej przyjrzymy się trójce prezentowanych ptaków, to zauważymy, że każdy z nich ma ważne cechy. W bączku zauważymy mistrza tajemnicy, w sokole wędrownym mistrza nieziemskiej niemalże szybkości, a w zauszniku kwintesencję urody. Na jakiego ptaka zdecydują się uczestnicy Zlotu w Słońsku? Jaki gatunek będzie Ptakiem Roku 2018 w Rzeczpospolitej Ptasiej?

O tym napiszę za trzy tygodnie. Na razie pragnę przedstawić wspaniałych kandydatów, którzy wyszli obronnym skrzydłem przez Prawybory.

I jeszcze jedno. Serdecznie dziękuję Justynie Kierat, która wsparła dzisiejszy wpis swoimi, jakże miłymi oku, obrazkami.

*          *          *

Ptak długi i cienki jak suchy badyl

Bączka, legendarnego duszka z trzcinowisk i zarośli znad jezior, stawów czy starorzeczy jest znacznie łatwiej usłyszeć niż zobaczyć. Gniazdo umieszcza nad wodą, w trzcinie lub na gęstym krzewie. Samce bączka są terytorialne. "Szczekaniem", jak i rozpoczęciem budowy gniazda usiłują do siebie zwabić samice. Bączek, w odróżnieniu od bąka, jest gatunkiem monogamicznym.

Bączek jest u nas gatunkiem lęgowym. Jest migrantem dalekodystansowym. Przylatuje do Polski na przełomie kwietnia i maja. Odlatuje we wrześniu. Bączki, nie tak jak rachowane w buczących samcach bąki, liczone są w parach. Jest to nieliczny ptak lęgowy niżu, którego populację szacuje się na 700 -1000 par lęgowych.

Najczęściej zasiedla jeziora, glinianki, torfianki, żwirownie, starorzecza, bagna w dolinach rzek oraz zbiorniki zaporowe. Czasami zamieszkuje zbiorniki pokopalniane, oczka wodne czy nadrzeczne łozowiska. Czasami zamieszkuje zbiorniki wodne wewnątrz dużych miast. Przykładem tego może być zasiedlone przez bączki Jezioro Wilanowskie w Warszawie.

"Po zachodzie słońca zaczyna się przelatywać i przez całą noc jest ruchawy, - pisał w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski - oddala się nawet na błota sąsiednie. Latający podczas nocy odzywa się od czasu do czasu ker-ker-ker, a we dnie cicho się zachowuje.(...) Po ziemi dość szybko wycieka i nie łatwo daje się do lotu wystraszyć."

Jego pokarm to małe gryzonie, ryby, żaby, owady i inne zwierzęta.

"Najmniejszy spośród czapli europejskich, - opisał wygląd gatunku w "Ptakach Polski" Jan Sokołowski - wielkości turkawki. Upierzenie jasnobrązowe z ciemnymi, podłużnymi plamami lub czarnym grzbietem. Trudno go spostrzec, gdyż ukrywa się w gąszczu trzcin i korzysta z barwy ochronnej. W niebezpieczeństwie przybiera postać ochronną i staje się długi i cienki jak suchy badyl. Najłatwiej można go zauważyć gdy przelatuje nisko nad wodą z jednej grupy trzcin do następnej. W locie widoczne jest z daleka jego czarno-białe upierzenie."

17757902_818395868313177_1590731434_n

Bączek, Justyna Kierat   justynakierat.blogspot.com

*          *          *

Żywa strzała

Sokół wędrowny zamieszkuje duże miasta, w górach skały powyżej górnej granicy lasu, spotykany jest też coraz częściej w rozległych lasach. Zimę spędza często nad wodą. Jak na prawdziwego sokoła przystało zajmuje stare gniazdo innego ptaka szponiastego lub krukowatego, gnieździ się też w szczelinach skalnych, bądź na murze. Miejsca gniazdowania ma stałe.

Dorosłe sokoły wędrowne są u nas osiadłe*. Młode po uzyskaniu samodzielności koczują, stąd też wziął się drugi człon nazwy: wędrowny. Pomimo udanej reintrodukcji w dalszym ciągu jest skrajnie zagrożony - jego populacja jest w dalszym ciągu na skraju zaniku, liczy kilkanaście par lęgowych i około 6 tysięcy par w Europie.

Żywi się średniej wielkości ptakami, takimi jak: wrony, gawrony, gołębie czy też czajki. Na zdobycz uderza przede wszystkim w powietrzu*: najpierw błyskawicznie atakuje z prędkością przekraczającą 300 kilometrów na godzinę uderzeniem piersią i szponami! Zabijając ofiarę lub co najmniej oszałamiając, rozpędzony leci dalej, następnie zawraca i jeszcze w powietrzu chwyta ją szponami. Z ziemi bierze zdobycz zupełnie wyjątkowo.

"Posiada w wysokim stopniu przymioty ptaka szlachetnego i poluje po większej części na ptaki lotne mało od siebie mniejsze a częstokroć o wiele większe: gołębie, kuropatwy, czajki, kaczki, cietrzewie najwięcej gnębi: pokonywa nawet gęsi dzikie i czaple, w potrzebie tylko uderza na wrony i inne podlejsze ptaki.(...) - zachwycał się sokołem Władysław Taczanowski. A Jan Sokołowski określił go "żywą strzałą".

"Typowa postać sokoła. - Czytamy w cytowanych już "Ptakach Polski" - Mniejszy od raroga, ale mniejszy od kobuza; znacznie większy od kobuza; samica jest większa od samca. Krótka szyja i krótki ogon, skrzydła długie i ostro zakończone. Duży czarny "wąs" schodzi na biały policzek. Plamy na brzuchu i "nogawicach" u młodego ptaka podłużne, u starego poprzeczne. Ochrypłe, głośne okrzyki w zaniepokojeniu, zwłaszcza przy gnieździe. Lot szybki, nadzwyczaj sprężysty."

17742342_818473731638724_795247373_n

Sokół wędrowny, Justyna Kierat   justynakierat.blogspot.com

 *          *          *

Z klejnotem za "uchem"

Należący do perkozów zausznik zamieszkuje niewielkie zbiorniki wodne w dolinach rzek, na bagnach, a także płytkie stawy i jeziora z bujną roślinnością wodną zanurzoną i fragmentami roślinności wynurzonej. Najszybciej zobaczymy go gdy pływa na powierzchni wody, często nurkuje. Ruchy ma szybkie, zręczne. Lata niechętnie, ale szybko i po linii prostej.

Gniazdem zausznika jest pływająca kupa materiału roślinnego zmieszanego z błotem. Jest ono dobrze ukryte w szuwarach. Podobnie jak inne gatunki perkozów, stary ptak również przykrywa jaja mokrymi i gnijącymi roślinami ilekroć jest zmuszony zejść z gniazda. Gnieździ się z reguły w większych lub mniejszych koloniach, często w obrębie kolonii śmieszek, w której czuje się bezpiecznie.

Zausznik w Polsce jest gatunkiem lęgowym. Jest migrantem krótkodystansowym. Przylatuje do nas z zimowisk znajdujących się w w Europie zachodniej i w basenie Morza Śródziemnego na przełomie kwietnia i maja. Odlatuje od sierpnia do października.

Wbrew obiegowej opinii zjada mało ryb, które stanowią zaledwie 5% jego diety. Zjada głównie owady wodne i skorupiaki.

Gatunek znajduje się od niedawna wśród naszych ptaków lęgowych. Większość terenu naszego kraju zasiedlił dopiero w końcu XIX wieku. W niektórych regionach jest stosunkowo liczny, np. na Dolnym Śląsku, w innych bardzo nieliczny (ogółem około 4 000-5 000 par).

Wikipedia podpowiada, że w czasie toków wykazują wykazują typowe dla perkozów zachowania. Stoją wyprostowane na wodzie naprzeciw siebie, trzęsą głowami i pływają wokół siebie. Obce pary są przepędzane.

"Wielkości perkoza rogatego. - Tak opisywał go w atlasie "Ptaki Polski" Jan Sokołowski - W porze godowej głowa i szyja czarne. W okolicy ucha pęczek rdzawobrązowych piór (stąd nazwa "zausznik"). Dziób od połowy lekko zadarty w górę. Białe lusterko na skrzydle zachodzi na lotki dłoni, a nie jak u perkoza rogatego tylko do lotek ramieniowych."

17742196_818395901646507_1467067591_n

Zausznik, Justyna Kierat   justynakierat.blogspot.com

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci