Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Pod okiem pani prezes

krogulec14

W poprzednim wpisie nie było widać na zdjęciu wsparcia jakie miałem gdy opowiadałem o ptakach. Zdjęcie Izy, która jest prezesem Towarzystwa Przyjaciół Słońska, wyraźnie to pokazuje. Wyraźną pomocą dla mnie i Plamki mazurka były rysunki z "Pod kreską" Justyny Kierat. Jak to w Słońsku powiadają, wspólnymi siłami.

29541121_1859699610748825_7386469342195930844_n 

 "W Rzeczpospolitej Ptasiej - od derkacza do bączka" jest pracą zespołową. Pomysł był mój, to fakt. Ale bez rysunków Justyny nie wydostałby się ze skorupki planów. Justyna też dokonała składu. Do klubu wesołego szampana wstąpiła z częścią notesową oraz "Konstytucją Rzeczpospolitej Ptasiej" i "Kodeksem Obserwatora Ptaków". Nie zdziwiłbym się gdyby część z "Prostymi radami jak segregować odpady" doszły z inspiracji Marcina. Tekst korygowali Magda, Iza i Jacek.

Jakby nie patrzeć to jednak Iza pomyślała żeby jakoś uwiecznić jej prapremierę. Ustawiła nas pod ścianką i popstrykała zdjęcia. A sama broszura czy kołonotes będzie do zdobycia w Słońsku.

 29572875_1859699737415479_8429836939541262000_n

Zdjęcia Iza Engel

Plamka mazurka na festiwalu

krogulec14
Pojechałem do Poznania z duszą na ramieniu. To, że lekko mi się pisze nie znaczy, że tak samo mówi. Trema co jakiś czas przypominała mi się w piątek i sobotę. W niedzielę wyszedłem na spacer po pustym, a zarazem jakże pięknym i rześkim o 6.30 rano, poznańskim rynku i zacząłem szukać ptaków. Na Pałacu Działyńskich przysiadł ciężki pelikan, gdzie indziej na pubie siedział biały kruk. Whisky in the Jar może ptakiem nie jest, ale za to moim ulubionym przebojem Thin Lizzy, więc też wprawiło mnie w dobry humor.
Dotleniłem się, a Piotr w Mc Donald's pokazał mi... czarnego dzięcioła. Na Międzynarodowe Targi wszedłem na luzie. Życzliwość organizatorów i znajomych spowodowała, że czułem się świetnie. Życzliwe przyjęcie moich pierwszych zdań spowodowało, że poszedłem na całego. Animuszu dodawała mi uszykowana przeze mnie, Anię i Kasię ściągawka. Na koniec swojej opowieści zauważyłem, że tak się rozgadałem iż nie zdążyłem przedstawić około połowy tematu.
Występując skorzystałem z "patentu" Mikołaja Golachowskiego i umieściłem mikrofon pod brodą. Dzięki temu miałem z tym absolutny spokój. Chociaż wystąpiłem jak autor bloga "Plamka mazurka", to wystąpiłem w barwach organizatora Rzeczpospolitej Ptasiej.

29513392_958225411008956_849431501_o

 

Bardzo pomogła mi Paulina. Zanim wszedłem na mównicę pożartowaliśmy sobie. Żartobliwie też zostałem zaproszony do mównicy.
Obok Pauliny siedzi Justyna. Pewnie ileś osób zaskoczę, ale myśmy z Justyną widzieli się pierwszy raz. Z Justyną i z Izą zrobiliśmy "W Rzeczpospolitej Ptasiej - od derkacza do bączka". Mamy ze sobą świetny kontakt, więc nikogo nie powinno dziwić, że mamy też jeszcze inny plan wydawniczy. Justyna na zdjęciu operuje pilotem zmieniając rysunki z Pod kreską na potrzebę mojej opowieści.
Za Justyną mamy Radka, dyrektora festiwalu. Któregoś razu Radek zapytał mnie czy kogoś bym polecił do Przyrody Wartej Poznania. Dostałem taki mały prezent, bo mogłem zasugerować osoby znające się w temacie, które do tej pory znałem wirtualnie, a teraz poznałem w realu. Mam nadzieję, że nasza współpraca na tym się nie zakończy.
Dalej mamy Iwonę i Wojciecha, blogerów z Olsztyna piszących o Biebrzy i Warmii. Nie znaliśmy się dotąd. Myślę, że właśnie między innymi po to takie imprezy są. Żeby ludzie o podobnych pasjach mogli się poznawać, wymieniać swoje myśli. Sądzę, że jeszcze kiedyś się spotkamy.
Piotr. Moje odkrycie. Piotra zdjęcia podziwiam już od lat. Nie wiem kto z taką pasją fotografuje ptaki codzienne. Piotr to taki matematyk z duszą romantyka, i kto wie czy to nie jest receptą na Jego świetne zdjęcia. Myślę, że gdyby miał prelekcję w Słońsku, to wiele osób wyszłoby z niej bogatszych w arkana fotografii przyrodniczej. Podziwiałem nie tylko wiedzę Piotra, ale też i sposób w jaki przekazywał swoją wiedzę.
Za prezesem Maciejem, który już wie, że Adam Mickiewicz był ptasiarzem, jest Joanna. Joanna niewątpliwie należała do tych osób, dzięki którym nie ogarnęła mnie trema. To Ona kiedyś napisała o mnie taki piękny tekst. Chyba nikt tak ślicznie o mnie nie napisał.
Na zupełnym końcu siedzi jeden z czterech Panów, którzy strzegą spokoju pewnych pójdziek i i płomykówek. Zapowiada się dla mnie niesamowita gratka, będę mógł z Nimi zwiedzić miejsca. I tyle, na ile mi ci Panowie pozwolą, Wam opowiedzieć. Nie ukrywam, że jestem wniebowzięty.

29513687_958225454342285_811024881_o 

Na pierwszym planie jest prezes Iza. Nie ukrywam, że w Słońsku poszepczę Jej co w pierwszym dniu najbardziej mi się spodobało. Iza przy moim wystąpieniu kilka razy się uśmiechnęła. Mam nadzieję, że to czasem nie obróci się przeciwko mnie.
Za Izą siedzi Marcin, którego pamiętam jeszcze z Animalsów, które prowadziła Ewa Banaszkiewicz jakieś 20 lat temu. Marcin na swoim "Sekretnym życiu lasu" zrobił niesamowite show. Chyba nie było żadnej osoby, która by się nie uśmiała Jego komentarzami do poszczególnych filmów. Myślę, że prędzej czy później będzie reaplay w Słońsku.
Obok Marcina siedzi Krzysztof którego już od dawna chciałem poznać. Krzysztof ma w swojej wsi susły, na które już się wprosiłem. Uwalę się na łące, będę sobie na niej tak długo leżał aż jednego z nich zobaczę. I pójdę na ścieżkę przyrodniczą w... kościelnej wieży. Nie wiem co u Niego cenię bardziej, wiedzę czy zdolności.
W drzwiach stoi Staszek Łubieński. Chociaż jest ode mnie młodszy, to dla mnie autorytet. Pewnie gdybym szybciej Go dostrzegł, to może trochę podgryzłaby mnie trema. Usłyszeć od Niego, że ciekawie opowiadałem było dla mnie ważne. Nie tylko zresztą od Niego to usłyszałem. To samo powiedział mi Marcin, Krzysztof i kilka innych jeszcze osób.
Nieskromnie powiem, że sam z siebie, co chyba jednak jest u mnie rzadkie, zadowolony byłem. Pokonałem swój strach i rozgadałem się tak, że... zabrakło mi czasu na skończenie tematu!

 29513782_958225607675603_1803637500_o

Wszystkie zdjęcia zrobiła Marta Konek, za co Jej serdecznie dziękuję

W drodze na festiwal

krogulec14

Ja jestem z tych co wolą, zamiast gadać, słuchać. Raz, że mniej wtedy trzeba pamiętać co się powiedziało, dwa, lepiej mi to wychodzi.

Tym razem, na festiwalu "Przyroda Warta Poznania" jednak będę mówił. I to mnie jednak ileś przeraża, bo ja raczej mam duszę... trolla. Bohater przy klawiaturze i cykor w realu.
Ale nie pękam. Jak to ktoś powiedział, "gwardia umiera, ale się nie poddaje".
Zatem do niedzieli na Targach Kochani. Miło będzie Was zobaczyć, jak i poznać w realu.
A może nie będzie tak źle? Poza ściągawką mam jeszcze diaporamę z rysunkami Justyny Kierat.

29496657_1672896566096757_4345395498444537103_n

Śmiech na deszcz

krogulec14
Podobno odzywa się, tym swoim oryginalnym głosem porównywanym czasami do śmiechu diabła, na deszcz. Toteż profesor Jan Sokołowski w "Ptakach ziem polskich" zanotował: "Zbliżanie się deszczu wywołuje nastrój wiosenny gdyż wiosna w klimacie suchym i gorącym równa się porze deszczowej. O ile wolno z takiego zachowania się wysnuć jakiś wniosek, to dzięcioł zielony gnieździł się niegdyś w klimacie o wyraźnie odgraniczonych porach roku: suchej i deszczowej."
Dzięcioł zielony jest średniej wielkości gatunkiem ptaka. Długość jego ciała wynosi 31 -32 centymetrów, rozpiętość skrzydeł 51 centymetrów, a waga oscyluje w granicach 190 -220 g.
Odbywa 1 lęg w roku. Samica składa najczęściej na przełomie kwietnia i maja zwykle 5 - 7 jaj. Po 15 - 17 dniach inkubacji pojawiają się pisklęta. Dziuplę na gniazdo wykuwa w drzewach o miękkim drewnie (najczęściej w wierzbach, topolach i osikach) na wysokości od 1,5 do 10 metrów nad ziemią. Kucie jej zajmuje mu około 28 dni, niekoniecznie co roku nową. Otwór do dziupli, w zależności od fantazji ma średnicę 6,5 centymetra, lub też jest owalny, o wysokości 7,5 i szerokości 5 centymetrów. Jej głębokość sięga blisko pół metra. Zdarza mu się wykorzystywać tą samą dziuplę przez kilka lat, jak też korzystać ze skrzynek lęgowych. Gnieździ się pojedynczymi parami.
Jest gatunkiem osiadłym.
Środowiskiem dzięcioła zielonego są obrzeża prześwietlonych lasów mieszanych i liściastych, szczególnie w dolinach rzecznych. Dobrze się czuje w starych liściastych drzewostanach, w parkach, gdzie rosną drzewa o miękkim drewnie, zwłaszcza topole, osiki i wierzby.
Pokarmem jego są owady, głównie mrówki, które często zbiera z ziemi długim i lepkim jęzorem. Zimą rozkopuje mrowiska do głębokości 1 m.
Dzięcioł zielony w Polsce jest nielicznym gatunkiem lęgowym. Jego populacja oscyluje w granicach 15 000 - 26 000 par lęgowych. Jest gatunkiem chronionym.
Ptak ten łatwo wspina się po pniach drzew, czasem także po budynkach, po ziemi skacze. Lata dość nisko nad ziemią. Lot ma wyraźnie falisty. Robi "efektowne" otwory w mrowiskach mrówki rudej. Lot ma wyraźnie falisty. W fazie lotu pasywnego skrzydła ściśle przylegają do ciała. Poza sezonem lęgowym żyje samotnie.
Jako, że dzięcioł zielony mrówki lubi ponad wszystko, to powinien być ulubieńcem właścicieli ogródków, którzy psioczą na te owady. W "Ptakach Polski" Andrzeja Kruszewicza dowiadujemy się, że taki ptak potrafi opędzlować ich tyle co mieści się w całej szklance. Stąd bywał dawniej tu i ówdzie nazywany mrówczarzem zielonym.

 dzieciol_zielony2

Dzięcioł zielony, fot. Cezary Pióro   www.cezarypioro.pl 

Z hierarchią w stadzie

krogulec14
Sądzę, że część z Was zna fakt występowania ścisłej hierarchii wśród kawek. Jak informuje Wikipedia "dotyczy ona również łączenia się tych ptaków w pary." Jak widać wśród kawek mezalianse też mogą się trafić. Ale raczej tylko teoretycznie.
Myślę, że warto przypomnieć jeszcze jedno. Za kilka tygodni możemy spotkać młode, jeszcze nielotne kawki, które wyglądać będą jak kompletne sieroty. Takiego pisklaka ustawmy poza zasięgiem pazurów kota, ale do domu nie zabierajmy. Pomóc mu nie pomożemy, ale za to zaszkodzimy na pewno. "Młode kawki zostają „zaadoptowane” przez inne ptaki w kolonii, jeśli ich rodzice zginą. Młody osobnik przejmuje po rodzicach pozycję w stadzie. Nieodpowiedzialne i nieuzasadnione zabieranie od rodziców kawek uznanych za „opuszczone” (podczas gdy te oczekują na rodziców) sprawia, że kawki zostają odrzucone przez stado, któremu się je potem odda, lub zajmują najniższą hierarchię w stadzie."
Kawka jest średniej wielkości gatunkiem ptaka. Jej długość ciała wynosi 32 - 36 centymetry, rozpiętość skrzydeł 66 - 69 centymetrów, a waga oscyluje w granicach 180 -250 gramów. Jest najmniejszym przedstawicielem krukowatych w Polsce.
Odbywa 1 w roku. Zwykle w połowie kwietnia samica składa od 3 do 6 jaj. Jaja, przez 17-18 dni, wysiaduje samica, która w tym czasie karmiona jest przez swojego partnera. Gnieździ się zazwyczaj na lub w budynkach (np. w wieżach kościelnych), często w kominach. Chętnie zajmuje też dziuple w drzewach, które pierwotnie były miejscami jej lęgów. W zależności od możliwości założenia gniazda gnieździ się pojedynczo lub kolonijnie. Potrafi odważnie bronić swojej rodziny, atakując intruza i obrzucając go suchymi odchodami.
Gnieżdżące się u nas osobniki spędzają zimę w południowo-zachodniej Europie, natomiast w Polsce zimują kawki przylatujące z północno-wschodniej Europy. Przelot wiosenny następuje w marcu i kwietniu, jesienny w październiku i listopadzie.
Gatunek jest w dużym stopniu zurbanizowany: silnie związany z osiedlami i miastami, wkracza również w śródmieścia większych miast. Żeruje na odkrytych przestrzeniach, w głównej mierze na polach.
Kawka jest wszystkożerna. Pożywienie jej stanowią głównie owady, ale poluje też na myszy i zjada pewną ilość nasion. Żeruje też na odpadkach. Często poszukuje pożywienia w towarzystwie gawronów.
Liczebność: w Polsce jest średnio licznym, lokalnie licznym ptakiem lęgowym. Jej populacja szacowana jest na 220 000 - 310 000 par lęgowych. Jest gatunkiem chronionym.
Kawkę jest łatwo zobaczyć przez cały rok. Chętnie przesiaduje na budynkach, drzewach i często chodzi po ziemi. Widzi się często ją w pobliżu różnych wież, na których siada i wokół których często krąży. Lot ma zręczny. Gatunek wybitnie towarzyski: chętnie przebywa w stadach, często towarzyszy stadom gawronów. Mimo tych tendencji kawka przez cały rok zachowuje więź małżeńską.
Cytaty: Wikipedia

cGRtQ6mOaXPbBcrWJk2NerzQDlHSybtqgbW40Eq1 

Kawka, fot. Hanna Żelichowska   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/571-hankaz 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci