Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Krajobraz przed potopem

krogulec14

Rybitwy i sieweczki są bardzo dzielnymi rodzicami. Nie odpuszczają drapieżnikom chcącym splądrować gniazda i starają się odwieść ich od swoich pociech na różne sposoby. W zależności od sytuacji odciągają go udając kalekiego osobnika. Albo pozorując atak. Nie mają jednak żadnych szans obrony przed bogiem, który dla swojego kaprysu postanowił spuścić na nie potop. Bogowie z RDOŚ w Bydgoszczy, RZGW w Warszawie, ZZ we Włocławku nie ostrzegli, nie dali rybitwom czasu na zbudowanie arki. 

To nie ekolodzy z zatopionymi gniazdami rybitw i sieweczek przegrali. Przegrała przyroda, a my, Polacy, gospodarze tych ziem i wód otrzymaliśmy sążnisty policzek.
Poniższe fotofrafie autorstwa Marcina Strycha są dokumentem krajobrazu przed potopem. Rybitwy i sieweczki jeszcze odprowadzają mewy, gotowe w każdej chwili do interwencji w obronie swoich piskląt. Nie mają pojęcia, że zawisłe nad nimi fatum jest tak blisko...
 
33526218_1712470102155588_6331352475198554112_n
 
33366787_1712470212155577_3825404839425212416_n
 
33713244_1712470558822209_338113599501238272_n
 
33503915_1712469772155621_7258454396202123264_n
 
33657360_1712471368822128_5887866629093588992_n
 
 33662363_1712473102155288_4097392469602205696_n
 
Wszystkie fotografie, Marcin Strych

Ludzie ptakom zgotowali ten los

krogulec14

Staram się w życiu być optymistą. Takim na zasadzie, "dopóki piłka w grze". Naiwny miałem nadzieję, że pojawi się w końcu jakiś biały rycerz i uchroni rzadkie i piękne ptaki gnieżdżące się na wiślanych łachach. Niestety, czas rycerzy minął. Mamy za to czas chamstwa i bożka Szmalu.

Jak zapewne większość z Was wie w stoczni rzecznej w Płocku wykonano barkę, którą trzeba było przetransportować do Gdańska. I to koniecznie podczas sezonu lęgowego wspomnianych przedwczoraj ptaków. 
Szczerze mówiąc poczułem się jakbym mieszkał w kraju Czwartego Świata. Okazuje się, że wymieniona stocznia bez żadnych problemów uzyskała zgodę na wspomniany zrzut wody we Włocławku. Wszelkie Natury 2000, RDOSie, które w nazwie mają "Ochronę Środowiska" okazały się być mniej istotne od jakiegoś zbiornikowca dla holenderskiego armatora. Takie coś nie powinno mieć miejsca w cywilizowanym kraju. A jednak miało.
Wypada mieć nadzieję, że historia ta na spływie barki do Gdańska się nie skończy. Wypada mieć nadzieję, że decydenci tego barbarzyństwa zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.
 
IMG_2536x800
 
Pisklę sieweczki rzecznej. W wyniku zaistniałej sytuacji wiele takich piskląt po prostu zginęło. Przykro to mówić, ale parafrazują Zofię Nałkowską, to ludzie tym ptakom zgotowali taki los, fot. Marcin Łukawski   www.marcinlukawski.pl 

Zrzut wody

krogulec14

W najbliższą sobotę planowane były tak zwane zrzuty wody na zaporze we Włocławku. W takiej sytuacji zniszczone byłyby lęgi rybitwy rzecznej, rybitwy białoczelnej, sieweczki rzecznej i innych gatunków ptaków gniazdujących na wiślanych łachach. Interes w tej katastrofie ornitologicznej miała Stocznia Rzeczna w Płocku, która w środku okresu lęgowego ptaków chciała... spławiać barki do Gdańska!  

W granicach obszaru Natura 2000 Doliny Dolnej Wisły w latach 2015 - 2016 gniazdowało 124 - 158 par sieweczki rzecznej, co stanowiło 0,95 - 3,16 % populacji krajowej, 54 - 105 par rybitwy białoczelnej, co stanowiło 5,4 - 16,9 % populacji krajowej i 163 - 211 par rybitwy rzecznej, co stanowiło 2,0 - 9,9 % populacji krajowej.
Na szczęście Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Bydgoszczy, zapewne pod naporem organizacji ekologicznych (szczególnie Towarzystwa Przyrodniczego ALAUDA) i osób prywatnych, podjął kroki mające na celu wyjaśnienie przedmiotowej sprawy oraz wstrzymanie planowanego w ww. terminie zrzutu wody.
Mam nadzieję, że ta historia skończy się happy endem. Ale mówi ona wyraźnie, że ludzi którym obszary Natury 2000 stoją w gardle jest wiele. Co gorsza mają oni wielkie wpływy...
PS. Wpis mocno oparłem na notatkach Towarzystwa Przyrodniczego ALAUDA
 
IMG_0576x800
 
Rybitwa białoczelna, jedna z potencjalnych ofiar "zrzutu wody", fot. Marcin Łukawski   www.marcinlukawski.pl 

Za rogiem

krogulec14
Chociaż to połowa maja, to dni dla mnie stały się za krótkie. Żeby w oczekiwaniu na "Plamkę mazurka" na łeb nie dostać piszę "Kalendarz ptaków". Coś co miało być antidotum na czekanie zdominowało mnie i jest obecnie najważniejszą rzeczą jaką robię. Czasami to jest tak, że zaczyna mi brakować nawet czasu na bloga.
Myślę, że to obecnie byłaby żadna dla Was strata, bo wiele ciekawych rzeczy dzieje się w ptasim świecie. Nawet tuż za rogiem Waszego domu. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że obecnie ptaki śpiewają. A śpiew ich, jak do tej pory, człowiek zdążył podzielić cektanie, ćwierkanie, gwizdanie, kwilenie, szczebiotanie, świergotanie, świrowanie czy świstanie. Ludzie o wysublimowanej wyobraźni mogą doszukać się subtelniejszych form śpiewu: czyrkania, ćwikania, ćwirzenia, pitpilitania czy pimpilenia. Żeby jeszcze ten ptasi śpiew uatrakcyjnić, to dodam, że chruściele strykają i skrzekotają, dzięcioły - ciurkają, gęsi - gęgają, koguty – pieją, kuliki - prześwistują, a kury – gdaczą,
Jest to czas gdy ptaki robią sobie jaja. Jedne do tego się przymierzają. Inne, które to zrobiły to wysiadują. A jeszcze inne zajmują się owocami tychże jaj: pisklętami.

Dzisiejszy post jest z apelem. Wychodzimy i patrzymy. I zachwycamy się. Bo ta osoba, która nie dostrzeże nadzwyczajnego piękna w poniższych fotografiach Doroty Makulec  w Ujściu Warty, nad Biebrzą, w Puszczy Białowieskiej też nie zachwyci się niczym.

Bo, jak to ktoś ładnie ujął, prawdziwa przygoda zaczyna się za rogiem. Kto tego nie rozumie, to ja mu współczuję.
 
 33326050_2578401798888273_4941938414732705792_n
 
Mazurki, fot. Dorota Makulec   www.dorotamakulec.pl 
 
 33146669_2578848075510312_3343893543314784256_n
 
Mazurki, fot. Dorota Makulec   www.dorotamakulec.pl 

Zagawronić się

krogulec14
Mieszkam w tej części Wielkopolski gdzie gawrony i wrony nazywa się glapami, bądź nawet gapami. Zapewne każdy miłośnik ptaków krukowatych by się tym obruszył. I nie do końca musiałby mieć rację. Wyjaśnień tych nazw można się doszukiwać w „Zarysach domowych” Kazimierza Wójcickiego:
Gawronami przezwano niedołężnych gapiów (czyli takich co nowości z otwartą gębą słuchali); stąd zagawronić się, wyrażenie, które Rej tak wyjaśnia w Zwyercyedle. Czeka jak młody gawron gębę rozziewiwszy, rychłoli mu co w nię wetkają.”
Mówiąc językiem współczesnym owe zagawronić się znaczy zagapić. Czyli coś co i nam się może zdarzyć. Na pewno swego czasu zagawroniły się władze pobliskich mi Wronek. Zamiast wrony w herbie mają kruka, albo... gawrona. Co prawda opis sugeruje, że jest to czarna wrona, co możemy odebrać jako jako sporadycznie Polskę odwiedzającego czarnowrona, ale wówczas bardziej adekwatną nazwą byłoby: Czarnowronki. Poza tym co miałby robić kiedyś we Wronkach czarnowron?
Co do ptaka w herbie to ja bym obstawiał jednak gawrona. Bo on, w odwrotności do grafika wykonującego herb i władz przyjmujących takiego bubla, na pewno nie był gapami karmiony!
 
 POL_Wronki_COA.svg
 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci