Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Orzeł i sowa - Ignacy Krasicki

krogulec14
Na jednym drzewie orzeł gdy z sową nocował,
Że tylko w nocy widzi, bardzo jej żałował.
Dziękowała mu sowa za politowanie.
Wtem, uprzedzając jeszcze zorze i świtanie,
Wkradł się strzelec pod drzewo; sowa to postrzegła
I do orła natychmiast z przestrogą pobiegła.
Uszli śmierci; a wtenczas rzekł orzeł do sowy:
"Gdybyś nie była ślepą, nie byłbym ja zdrowy"
 
 

Ptak poetów

krogulec14
Wróbel, pomimo niewielkiego ciała, jest w moich oczach wielkim fenomenem. Gatunek egzotyczny, który jest u nas zaledwie od kilku wieków, być może najmocniej z wszystkich ptaków wrósł w strony rodzimej poezji. Kruche maleństwo, które do tej pory nie przystosowało się do naszego klimatu i gdyby nie warunki tworzone przez ludzi, zimy by nie przetrwało. I w końcu wróbel, ptak potężny, którego prześladowania, przez te kilkaset lat, ze strony naszych przodków nie dały rady złamać. Ptak "prawie domowy, a szkodnik wielki", jak ze zgrozą napisał pewien ptasznik, który nie jednego zapewne "wróbla" wszamał. Na pewno ludową niechęć do niego pobudzało ludowe powiedzenie mówiące, że to wróble przyniosły gwoździe do ukrzyżowania Zbawiciela. Miał rację profesor pisząc, że "Jak to się dzieje, że ptak o wadze 30 g. nie chroniony, a wydany na zagładę, mimo wszystko jest najpospolitszą pierzastą istotą, żyjącą w bezpośrednim sąsiedztwie człowieka." Niestety, jak zapewne wszyscy wiemy, przyszła kryska na matyska i wróble mają już najlepsze lata za sobą.
***
Wszyscy wiemy, że "wróbelek jest mała ptaszyna, wróbelek istota niewielka". Długość jego ciała wynosi 15 -16 centymetrów, rozpiętość skrzydeł 24 -25 centymetrów, a waga oscyluje w granicach 25 -35 gramów.
Lęgi odbywa 2 -4 razy w ciągu roku, zwykle od kwietnia do sierpnia. Podobno jądra wiosną samcowi wróbla zajmują połowę brzucha, więc samica rada nie rada, ale jaj od 4 do 6 składa, z których po 13 -14 dniach inkubacji wyłażą się pisklęta. Na gniazda chętnie zajmuje szczeliny budynków, dziuple, a także buduje w dzikim winie pokrywającym budynki lub na drzewach. Gniazda są kulistymi, dużymi budowlami. Czasami zajmuje gniazda jaskółkom. Często gnieździ się w kolonii.
Jest gatunkiem osiadłym. Do Ameryki trafił dzięki pewnemu miłośnikowi twórczości Szekspira, który ściągnął tam wszystkie gatunki ptaków, które znalazły się na kartach genialnego angielskiego poety.
Wróbel jest ptakiem synantropijnym. Zamieszkuje przede wszystkim najbliższe sąsiedztwo zabudowań ludzkich.
Odżywia się nasionami, w tym chwastów, wiosną również owadami, zapewne dobrze pamiętamy, że "brzydką stonogę pochłania", o czy swego czasu boleśnie wiele milionów Chińczyków się przekonało. Żeruje na kiełkach zasiewów. Odwiedza karmniki.
W Polsce jest jeszcze bardzo licznym gatunkiem lęgowym. Jego populację szacuje się obecnie na sześć - siedem milionów par. Na szczęście od czasów Jana Sokołowskiego status quo wróbla się zmieniło i jest on w końcu w naszym kraju chroniony.
Wróbel, jak na głodnego ulicznika z wiersza Leopolda Staffa przystało, chętnie przesiaduje na drzewach, budynkach, drutach linii napowietrznych, skąd jak Pismo mówi "żaden bez woli Ojca nie spadnie". Po ziemi skacze. Jego lot jest szybki, prosty lub falisty. Żyje i gniazduje w grupach.
Dawniej równie chętnie przyglądano się poczynaniom wróbli. Z ich zachowywania między innymi prognozowano sobie pogodę: „Gdy wróble spokojnie siedzą, to żadna nie nastąpi odmiana na jutro. Pogoda jest gdy wróble kąpią się w wodzie i świergocą lub gdy grzebią w piasku, lub spokojnie siedzą." „Deszcz zaś będzie padał, gdy wróble bardzo świergocą i mocno w kupę się zbiją; lub mocno się napuszą i skubią.”
***
Literatura trochę pokpiwa z odwagi wróbla, który potrzebuje czasem kilku dni żeby przyzwyczaić się do nowego elementu, który pojawił się w miejscu występowania. Często jednak bywa chwalona jego odwaga. Taka jaka pojawia się na stronach "Pana Tadeusza".
"Wróbel mniejszy niż puszczyk, a na swoich wiorach
Śmielszy jest aniżeli puszczyk na dworach."
 
Wpis pomogli mi napisać między innymi Mateusz Cygański, Konstanty Ildefons Gałczyński, Andrzej Kruszewicz, Adam Mickiewicz, Jan Sokołowski, Leopold Staff.

ED8zD8p19fX7NanhCHza64icjroO63M5ec08HGdS

Wróble, fot. Hanna Żelichowska   

Przyroda Warta Poznania - Program

krogulec14
Pojawił się Program zapowiadający "Przyrodę Wartą Poznania" organizowaną przez Okręg wielkopolski Związku Polskich Fotografów Przyrody, która mieć miejsce będzie na terenie Międzynarodowych Targów w Poznaniu. Oto on:
 
***
 
piątek, 23.03.2018 Warsztaty dla dzieci i młodzieży szkolnej.
 
Bartosz Stróżyński   -   10 rzeczy, które trzeba wiedzieć o przyrodzie Antarktyki
Justyna Kierat   -   Warsztaty z rysowania ptaków
Fundacja "Dziupla Inicjatyw Przyrodniczych"   -   Zaskakujące życie naszych Dzikich Sąsiadów
Okręg Wielkopolski ZPFP   -   Jak zostać fotoprzyrodnikiem?
 
sobota, 24.03.2018 Różne spojrzenia na Przyrodę.
 
Bartosz Stróżyński   -   od spodu, czyli przyroda na antypodach
Maciej Fiszer   -   Zanurzony w łące
Piotr Górny   -   Ptakami otoczony
Michał Bartkowiak   -   Dzikość tuż za progiem
Leszek Paradowski   -   Scenografia przyrody
Michał i Tomasz Ogrodowczyk   -   W bagnach przyczajeni
 
niedziela, 25.03.2018 Jak tekstem, obrazem i dźwiękiem opisać Przyrodę. Dzień poświęcony blogom, vlogom i fotoblogom przyrodniczym.
 
Marek Pióro   -   autor bloga "Plamka Mazurka"
Marcin Kostrzyński   -   twórca kanału YouTube ,,Marcin z Lasu"
Stanisław Łubieński   -   autor bloga "Dzika Ochota" autor książki "Dwanaście srok za ogon", która w 2017 roku zdobyła nagrodę NIKE w głosowaniu czytelników
Iwona i Wojciech Gotkiewicz   -   autorzy blogów "gŁOŚ z bagien" oraz wojciechgotkiewicz.blogspot.com
Krzysztof Konieczny   -   autor bloga "Dbaj o bociany"

***

Jeśli ktoś chce poznać więcej szczegółów, to zapraszam tutaj, oto program.
Osoby, które zostały zaproszone budzą mój wielki szacunek, cieszę się, że będę mógł je poznać osobiście. Ze swojej strony zdradzę fakt, że wraz z Justyną Kierat i Towarzystwem Przyjaciół Słońska "Unitis Viribus" szykujemy pewną niespodziankę. Niespodzianka będzie do zdobycia jedynie na "Przyrodzie Wartej Poznania" a później tylko w Słońsku. Jako, że zdradziłem rąbek tajemnicy, to pójdę dalej i powiem, że do pięknych rysunków Justyny pisało mi się lekko i ze swadą. Trzymam kciuki żeby wszystko wypaliło i było na czas. I do zobaczenia na imprezie w Poznaniu!
 
Podróżniczek, rys. Justyna Kierat   Pod kreską

20180124_112855

Wszystkie barwy bączka

krogulec14
Do zlotu jest coraz bliżej, wypada więc trochę zabączkować, czyli przypomnieć ptaka roku 2018 w Rzeczpospolitej Ptasiej. Plany bączkowe na obecny rok już mam, więc chyba w końcu tą czapelkę zobaczę. A póki co to zapraszam do pięknego tekstu Władysława Taczanowskiego z "Ptaków krajowych" opisującego tego ptaka:

"Szarawo masłowaty, z wierzchem głowy i plecami czarnemi, zielono mieniącemi. Samica ciemniejsza, więcej rudawa, z plecami brunatnemi, płowo strychowanemi.

Kształt ogólny jak i części pojedyńczych bardzo zbliżone do gatunku poprzedzającego (czyli do bąka*), dziób tylko jest stosunkowo szczuplejszy, o węższem rozszerzeniu nasady szczytu; upierzenie goleni prawie do samego przegubu dochodzące.
Stary samiec ma wierzch głowy, grzbiet wraz z barkówkami, kuper, ogon i lotki czarne, ze słabym zielonym połyskiem metalicznym, prócz lotek pierwszorzędnych matowych i wpadających w popielatawo brunatny odcień; reszta upierzenia jest rudawo masłowata, jasna, lecz niejednostajna na różnych częściach ciała, a mianowicie: na bokach głowy i całej szyi mocno przeważa odcień popielato fijoletowawy, boki podgardla białawe, pokrywy skrzydłowe blado rudawe, nadlotki więcej białawe, przy samem zgięciu skrzydła przestrzeń rdzawo brunatna, piersi, brzuch i golenie mocniej rudawe od podbrzusza i pokryw podogonowych. Pióra pachowe okrywające boki piersi brunatne, rudawo obwiedzione. Dziób wraz z nagą częścią przed okiem blado żółty, koniec szczęki rogowo brunatny; nogi żółtawo zielone z blado rogowemi pazurami; tęcza żółta.
Świeżo wypierzony pod jesień ma żywsze kolory, a mianowicie mocniejszy zielony połysk na czarności, kolor boków głowy i szyi szaro rudawy, wpadający w rdzawy ku tyłowi, pokrywy skrzydłowe i cały spód mocniej rudawe, na białawych nadlotkach przebija popielatawy odcień.
U samicy wierzch głowy brunatno szary, grzbiet wraz z barkówkami brunatny, płowo wpodłuż strychowany przez jasne brzegi piór; boki szyi mocno rude, przechodzące w kolor rdzawy na tyle, od przodu szyja jaśniejsza z szeroką ciemniejszą smugą przez środek; pokrywy skrzydłowe, piersi i brzuch mocno rudawe, te ostatnie wraz z bokami upstrzone brunatnemi długiemi płomykami; lotki łupkowo brunatne; sterówki brunatnawo czarne, rdzawe po brzgach. Reszta jak u samca.
U młodego w pierwszem pierzu czarne pióra wierzchu głowy rdzawo obrzeżone; na grzbiecie i barówkach brunatno rdzawe z rudawemi brzegami; pokrywy skrzydłowe rude, od przodu rdzawe, brunatno plamiste; boki głowy i szyi rudo rdzawe z brunatnemi od dołu plamami; przód szyi białawy z rudą brunatno upstrzoną smugą, streówki czarne, rudawo obrzeżone; piersi, brzuch z dalszemi częściami spodu i lotki jak u samicy; upierzenie goleni o wiele ciemniejsze, brunatno plamiste. Dziób z wierzchu i w końcu rogowo brunatny, po bokach i od spodu blado żółty; nogi jak u starych z pazurami ciemniejszemi; tęcza bledsza."
 
Skoro bączek został przedstawiony językiem Władysława Taczanowskiego, to należy się tutaj małe wyjaśnienie. Naukowa nazwa bączka wówczas brzmiała: Botaurus minutus, czyli w przetłumaczeniu na język polski byłby to... mały byk! Natomiast stare nazwy polskie zdradzały przynależność bączka do rodziny czaplowatych: czapla bąk mały (Jan Krzysztof Kluk) lub czapla bąk bączek (hr Konstanty Tyzenhauz).
* wyjaśnienie moje

 f943baa227d1171d32952c522d402c2e2

Bączek, (samiec), fot. Cezary Pióro   www.cezarypioro.pl 

 1234134983Bczek_001_LE9I2494

Bączek (samica), fot. Paweł Wacławik   www.pawelwaclawik.pl 

Opowieść o wilku

krogulec14
Coraz bliżej jest do następnego Zlotu Obywateli Rzeczpospolitej Ptasiej. Takie coś u mnie się objawia serią "genialnych" pomysłów, którymi zasypuję Izę, panią prezes Towarzystwa Przyjaciół Słońska. Ku mojej radości Iza czasami coś z tych moich pomysłów wybiera.
Jeszcze dziś wyślę do Niej kandydaturę Marcina Kostrzynskiego na prelegenta. Marcia pamiętam jeszcze z programu "ANIMALS, który prowadziła Ewa Banaszkiewicz. Później obserwowałem Go w pierwszych seriach "Dzikiej Polski". Jeśli słyszeliście kiedyś, albo widzieliście film, gdzie dzikie zwierzęta wchodzą na podwórze pewnego domu w lesie, to akurat dotyczy Niego. Nie wiem co ma Marcin w sobie, ale zwierzęta okazują dla Niego niesamowite zaufanie. Jest na pewno znakomitym kandydatem na prelegenta, gdyż bardzo często odbywa spotkania, których tematem jest przyroda.
Marcina, jako prelegenta, Izie już kilka tygodni temu proponowałem. Teraz pewnie będzie dobry czas żeby przypomnieć. Mnie z kolei przypomniała Go historia z wilkiem, jaką miał dwa dni temu:
 
***
 
"W czasie Wilczej Nocy Robert opowiadał historię wilka potrąconego w Kampinosie , który pomimo pękniętej miednicy po rehabilitacji wrócił na wolność i to do swojej rodziny w lesie. Traf chciał , że w ostatni piątek miałem pokaz filmów o wilkach w Aleksandrowie Kuj. Dzień później dwie osoby które były na pokazie jechały samochodem z Torunia i zobaczyły na poboczu leżącego wilka. Pojechali dalej , ale zawrócili . Gdy zobaczyli , że wilk oddycha zadzwonili do mnie . Szybka akcja Facebookowo- telefoniczna . I pojechałem natychmiast na miejsce , Zawiadomiłem policję by zabezpieczyła nasze działania. Niestety oni wezwali myśliwych. Myśliwy chciał mnie wylegitymować , następnie podszedł do wilka i go kopnął ! Stwierdził , że wilka trzeba dobić , bo zwierzę się męczy. Zaprotestowaliśmy delikatnie mówiąc , niestety policjant stanął po stronie (kolegów byli na ty ) myśliwych i zagroził nam mandatem za ,, utrudnianie przeprowadzania czynności „ . Na nic zdały się moje argumenty , że to zwierze chronione , itd . Dopiero jasna deklaracja , że oddam sprawę do prokuratury , a policjant może być oskarżony o pomocnictwo w popełnieniu przestępstwa zabicia zwierzęcia pod ścisłą ochroną nieco pomogła . Zarzucali mi , że przez moją głupotę zwierzę się meczy , a oni chcą skrócić jego cierpienia. W między czasie jechał już ekipa z klatką z Włocławka i trwały gorączkowe poszukiwania weterynarza. Nakłamałem , że pomoc jest blisko. Sabina DZIĘKI !!!! jechała z Bielska Białej ! I dotarła dopiero o 4 rano . W miedzy czasie wilk poczuł się lepiej i rozwalił klatkę przywiezioną przez cudowne Panie z Włocławka ! Trzy osoby nie mogły sobie dać rady. W ostatniej chwili przyjechał weterynarz i wilk otrzymał środek przeciwbólowy i uspokajający. Ekipa ze Stowarzyszenia Wilk dojechał o 4 i zabrała Mikołaja ( tak został nazwany) do ośrodka na Mazurach. Wilk najprawdopodobniej ma 4 lata jest pięknym samcem po przejściach, pogryzieniach . Nawet łapa wydaje się być jedynie zwichnięta. Dostał antybiotyk , pozszywano go nieco i jest pod fachową opieką. Dostał szansę i jeśli wszystko pójdzie dobrze szybko wróci do natury !! Chciałem wszystkim bardzo podziękować za pomoc i wsparcie ! Bez Waszej pomocy wianuszka DOBRYCH LUDZI nie uratowano by mu życia. Jeszcze raz dziękuję."
 
 
***
 
Nie ukrywam, że zdecydowana postawa Marcina mnie wzruszyła. Tak jak i ludzi ze Stowarzyszenia Wilk, którzy jechali dla ratowania zwierzęcia tyle kilometrów. Czego zapewne pan policjant chyba nigdy nie zrozumie. Odrazę budziła też postawa myśliwego. Dla dobra sprawy (czyli wilczej skóry) czuł się podjąć decyzję, która jest w gestii RDOŚ.
 
Tekst (w cudzysłowiu) i zdjęcie: Marcin Kostrzynski
 
PS. Przypomnę, że osoby, które przyjdą na Przyrodę Wartą Poznania, będą mogły poznać Marcina osobiście.

27657394_1644741868896247_1373672045985653700_n

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci