Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wszystko co w "Plamce mazurka" najlepsze

krogulec14

Co bym powiedział na pytanie o czym opowiada "Kalendarz ptaków"? 

Pewnie to, że jest czymś więcej niż zwyczajną książką o ptakach. Zawarłem w niej wiele swoich fascynacji nimi. Jest też w niej jedenaście lat moich poszukiwań wizerunku ptaków w przysłowiach, powiedzeniach, sztuce, religii, mitologii czy nawet zabobonach.
Myślę, że "Kalendarz ptaków" spodoba się sympatykom mojego bloga. Jest to 365 fleszy ukazujących ptaki. Jest to też ciężka praca mojego wydawcy Piotra Brysacza, wyciskającego ze mnie wszystko co najlepsze. No i mrówcza robota ornitologa, Sławomira Niedźwieckiego tropiącego moje pomyłki, jak też i aktualizującego dane podane przeze mnie w książce.
A teraz coś przyjemniejszego dla przyszłych czytelników "Kalendarza ptaków": rabaty. Instytucje (biblioteki, domy kultury itd) mają zniżki. O szczegółach poinformuje wydawca, wystarczy napisać maila na adres pasny.buriat@gmail.com Zniżki dotyczą też osób prywatnych. Ale tylko tych, którzy dokonają zakupów hurtowych (czyli co najmniej 4 egzemplarzy.

9788394950545

Kratki na kawkę

krogulec14

Chyba kawki zwyczajnie nie doceniam. Gdybym miał wymienić 10, a nawet 20 najciekawszych ptaków, to byłaby mała szansa na to żebym ją w tych zestawach umieścił. A szkoda, bo kawka na to zasługuje.

Kawki lubię. Do tej pory jest mi szkoda gdy kilka lat temu budowlańcy przy remoncie, stojących blisko mojego domu bloków tartacznych założyli kratki wentylacyjne. Po co? Komu one były potrzebne? Kawki straciły miejsca lęgowe i musiały poszukać sobie nowych. Znalazły, ale mieszkańcy bloków straciły służbę sanitarną skrzętnie sprzątającą pozostawiane resztki pokarmu. Teraz pewnie tymi resztkami odżywiają się myszy i szczury.
Kawka jest średnio licznym gatunkiem lęgowym w Polsce i liczy 220 - 310 tysięcy par lęgowych. Jak pokazał obrzycki przykład gatunek ten wykazuje spore zdolności adaptacyjne. Skutkuje to całkiem sporym wzrostem liczebności (aż o 30-40%) w ciągu ostatnich 16 lat. Wypada mieć nadzieję, że jeśli nie będzie podobnie w najbliższych latach, to chociaż nie powtórzy się sytuacja jaka panowała ostatnio w Niemczech, Czechach i Słowacji. Tam ostatnio (i to całkiem sporo) kawek ubyło.
W Obrzycku kawki poradziły sobie i znalazły zakamarki gdzie mogą nocować i składać lęgi. Na szczęście mogę je co jakiś czas obserwować. A jak sytuacja z tymi ptakami ma się u Was? 
Cyferki (i nie tylko) z: Biblioteka Monitoringu Środowiska 2018. GIOŚ, Warszawa
 
 46800947_2239531122972288_7487614463634309120_n
 
Kawka, fot. Hanna Żelichowska   

Czekając na śnieg

krogulec14

W jednym z wywiadów Wiktor Wołkow stwierdził, że jeśli ktoś chce wykonać bardzo kontrastowe zdjęcie, to powinien fotografować gawrony na śniegu. Nie pamiętam już jaka przyświecała idea znakomitemu fotografowi z Podlasia, czy mówił serio, czy kpił z jakiejś nierozsądnej krytyki. Jedno jednak trzeba przyznać "Wielgudowi z amparatami", że miał całkowitą rację. Gawronowi na śniegu konkurencję w kontrastach mógł zrobić jedynie kruk.

Populacja powszechnie znanego i niezbyt lubianego ze względu na niezbyt miły głos gawrona waha się w granicach 260 - 310 tysięcy par lęgowych. W ostatnich latach liczebność tego ptasiego mądrali bardzo wyraźnie spada. A szkoda. Ostatnie badania liczebności gawrona, według Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody zaliczają go do gatunków zagrożonych wyginięciem! Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy mogą mieć zachodzące ostatnio zmiany klimatyczne.
Jak widać oczekiwanie na śnieg w przypadku tego ptaka może mieć podwójne znaczenie.
 
 91l3MAp6WJb9iIYQPFIlxgp22W24Ateu0NDJXvQO
 
Gawron, fot. Piotr Górny   www.piotr-gorny.pl 

Budki dla tytki (płomykówki)

krogulec14

Od kliku tygodni jestem członkiem Stowarzyszenia Ochrony Sów. Sam wyznaczyłem sobie zakres swoich obowiązków. Będzie to popularyzowanie zagadnienia związanego z sowami, czyli dokładnie to co robiłem do tej pory na blogu. Będę Wam opowiadał dlaczego kocham sowy i dlaczego one są takie kochane. I ważne. I... Na początek swojej obecności w SOS zdam Wam relację z działalności tejże na rzecz pomocy dla doskonale Wam znanej płomykówki. Nazywanej czasami od nazwy naukowej Tyto alba, tytką. Relację zdaje nam prezes wymienionego Stowarzyszenia, Sławek Rubacha, a zdjęcia porobił Zbyszek Miszon:

"Mglisto, dżdżyście, chłodno, buro… jesień w pełni! Można siedzieć pod kocem z kubkiem gorącej czekolady i marudzić, tylko po co? Szukasz doskonałej metody na jesienną chandrę i na rozgrzewkę? My posiadamy na to skuteczny patent!  Montaż budek lęgowych dla płomykówek! Pozytywy można wyliczać w nieskończoność! Po wniesieniu budki na wieżę kościelną jest Ci gorąco już do końca dnia,  Twoja gibkość i tężyzna fizyczna wzrasta z każdym przebytym schodkiem i z każdą zdobytą belką. Za jednym zamachem zwalczysz lęk wysokości i przestrzeni. Darmowy kurs stolarki opanujesz po zamontowaniu ok. 50 budek. Będziesz mógł/mogła nawdychać się kurzu, odchodów ptaków i nietoperzy, a co za tym idzie zdobędziesz odporność, co jest niezwykle istotne żyjąc w tym jakże sterylnym świecie. Naśmiejesz się przy tym co niemiara, a wiadomo nie od dziś, że śmiech dotlenia organizm, zwiększa odporność, rozładowuje stres, poprawia nastrój, dodaje energii, uaktywnia mięśnie oraz, co będzie widać na zdjęciach – upiększa! I to wszystko za zupełną darmochę! Aha, zapomniałbym… montaż budek lęgowych dla płomykówek powoduje, że płomykówka ma swoje upragnione M1… To taki efekt uboczny. ��
Ekipa łódzka po montażu budek dla pójdziek (patrz tutaj) teraz wygrzewa się przed ciepłym kominkiem, ale nie Lubuszanie!!! W sobotę trzech członków naszego Stowarzyszenia w składzie: Robert Komorowski, Zbyszek Miszon i Sławek Rubacha udali się w rejon Sulęcina, aby uskutecznić to wszystko, o czym napisałem powyżej. To był pierwszy etap montażu budek. Kolejne wkrótce.
Dziękujemy firmie Maszoński-Logistic za wypożyczenie przyczepy, niezbędnej do przewozu sprzętu."

Całą relację z montowania skrzyń dla płomykówek znajdziemy tutaj.

IMG20181125WA0015

 IMG20181125WA0016

IMG20181125WA0010

 IMG20181125WA0021

Sroczka

krogulec14

Z czasów gdy o blogowaniu nawet nie śniłem sporządzałem sobie notatki ze spotykanych ptaków. Wynikało z nich, że obok sierpówki najczęściej widywanym wówczas przeze mnie gatunkiem była sroka. Zapewne nie tylko mi, przebywającą w pobliżu ludzi, srokę zobaczyć nie jest trudno. Pewnie sroka od dość dawna towarzyszy człowiekowi, bo często możemy ją zobaczyć w dziełach artystów. A to w wierszu Brzechwy, a to Rossini operę jej machnął, a to Monet namalował ją na ślicznym obrazku, który pewnie każde z nas by na swojej ścianie powiesiło. O tych sroczych inspiracjach na blogu już opowiadałem. Nie cytowałem natomiast pewnej rymowanki. Dla dzieci. Dla małych dzieci.

Sroczka kaszkę warzyła
Jak już nawarzyła
Tymu dała na łyżeczkę
Tymu dała na miseczkę
Tymu dała w gornyluszek
Tymu dała w rondyluszek
Tymu nic nie dała, ino łepek urwała
Frrrr...
To jest wielkopolska wersja. Zapewne ma na celu uświadomienie bobaskowi, że życie niekoniecznie jest takie słodkie, jak głosy gaworzących do niego dorosłych. Niech mały wie, że nie zawsze w życiu jest na łyżeczkę, miseczkę, gornyluszek czy rondyluszek. Czasami z życiu spotka go coś innego. Frrrrrrrrrrr.
Życie sroki też niekoniecznie jest słodkie. Żeby jej populacja zbyt mocno nie wzrosła dbają, plądrujące jej gniazda, kuna domowa i wrona. Nie są to jednak przypadki częste i licząca jakieś 360 - 410 tysięcy par lęgowych populacja sroki lekko wzrasta. Niewątpliwie przyczyniają się temu ostatnie łagodne zimy, które służą tym ptakom.
Na koniec mam pytanie. Kiedy i w jakich okolicznościach widziałeś srokę? Bo ja widziałem ją wczoraj jak szła skrajem dachu i wypatrywała pod jego krawędzią przysmaków.
 
 
 
Sroka, fot. Łukasz Jabłoński Burning Sky. Łukasz Jabłoński Photography

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci