Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Improwizacja na temat kokoszki

krogulec14
Za oknem pogoda taka, że nawet Fred nie ma ochoty wyściubić nos poza próg. W notatkach czysta kartka, a naród jak wiadomo na nowy wpis na "Plamce mazurka" czeka. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak improwizacja. Improwizacja, kurka wodna, na temat kokoszki.
 
Na początku przyznam, że zawsze największym dla mnie skojarzeniem związanym z kokoszką będzie... Zygmunt Bączyk i kierowca warszawskiej taksówki. Zbigniew Bączyk, jak zapewne część z Was pamięta, był zaopatrzeniowcem z Sulęcic w komedii "Nie lubię poniedziałku".
Kokoszka, czy jak kto woli starą, ale wiecznie żywą, nazwę kurka wodna, jest ptakiem niezwykłym. Najbardziej jej zagorzali fani to nawet zamiast Plejad widzą na niebie... Kokoszki. I niekoniecznie muszą to być tylko najwięksi miłośnicy ptaków. Wspomniane Kokoszki, które są otwartą gromadą gwiazd, znajdziemy w gwiazdozbiorze Byka.
Najbardziej znaną kokoszką jest ta którą namalował Józef Chełmoński i zatytułował "Kurka wodna". A jak ten obraz naszego wielkiego malarza, który tyle ptaków uwiecznił na swoich obrazach, to muszę koniecznie przypomnieć wyśmienitą historię, którą świetnie kiedyś opowiedział nam Robert Dejtrowski:
"Ptaków na obrazach różnych jest sporo, u samego Chełmońskiego można niemal zilustrować pół atlasu ptaków. Jakby ktoś miał okazję być w Warszawie, to w Muzeum Narodowym robią specjalne zajęcia dla dzieci o zwierzętach na obrazach. Byłem na nich kiedyś jak mój Pisklak miał z 6 czy 7 lat. I poprawiał panią, że to jest gęś a to kaczka, bo przewodnik pomylił.Nie zobaczycie tylko "Kurki wodnej", od lat wisi w gabinecie dyrektora muzeum.
Moja przyjaciółka miała kiedyś zabawną przygodę. Poszła na wagary by pozwiedzać Muzeum. Wiecie jak to jest, raz w tygodniu, wejście jest bezpłatne. Ale Muzeum czynne tylko do 16. Po szkole nie dojedzie. więc zrobiła rachunek sumienia i wybrała muzeum. Ogląda coś tam i nagle słyszy jak obok przeprowadzają wywiad, z ówczesną dyrektorką, jak się okazało. I słyszy jak ona mówi, że młodzież nie interesuje się sztuką i rzadko przychodzi do muzeum. Więc dziewczę, zawsze miało charakterek wtrąca się w pół zdania.
Jak to nie? Ja na wagary poszłam, żeby tu przyjść.
Mikrofony zostały więc skierowane na nią, ku... hmmm pewnym niezadowoleniu dyrektorki.
Po rozmowie dziennikarze zaproponowali, by jakoś zrewanżować się dziewczynie, pokazać coś niezwykłego. Na to ona bez chwili namysłu.
- Słyszałam, że w Warszawie jest "Kurka wodna" Chełmońskiego a nie mogę jej znaleźć?
- No właśnie Pani Dyrektor, gdzie jest "Kurka wodna"?
Rak na twarzy...
- Eeeeeeee, w moim gabinecie...
- A możemy?
I widziała :D "
 
Najbardziej mi kokoszka imponuje tym, że podczas żerowania jest niczym... komandos. Zbiera pokarm na powierzchni wody, pod wodą, w strefie przybrzeżnej, a także na lądzie, pływając, nurkując i biegając zarówno po stałym lądzie, jak i po pływających na powierzchni wody roślinach. Potrafi także łazić po gałęziach krzewów. W razie niebezpieczeństwa często kryje się pod powierzchnią wody. Może pozostać tam bardzo długo, gdyż czepia się nogami roślin podwodnych. Wystawia z wody dziób i czeka aż niebezpieczeństwo minie. Myślę, że bardzo mało jest ptaków tak uniwersalnych i zdolnych tak jak nasz kokoszka.
Te wdzięczne ptaszki najbardziej ujmują mnie faktem, że pisklęta z późniejszych lęgów bywają często karmione przez starsze rodzeństwo.
Inspiracją tego wpisu jest wiadomość o kokoszce znaleziona w Wikipedii. Mówi ona, że pary osiadłe zaczynają toki już późną jesienią*. Osobniki wędrowne robią to oczywiście wiosną. Jeszcze pikantniej wyglądają u tego gatunku sprawy męsko-damskie. Mizdrzenie się jest tutaj domeną samców. Między innymi pokazują swoim partnerkom białe pokrywy podogonowe, które jak wiemy pełnią funkcję sygnalną. Jakkolwiek samica wybiera samca, to jednak on szuka terytorium i miejsca na gniazdo.
Samiec kokoszki jest prorodzinny, w związku z czym więcej czasu spędza na opiece nad potomstwem. Samice kokoszek mają bardziej samcze charaktery niż inne. Zdarza się nawet, że toczą między sobą walki o wybrańców swojego serca. Czasami robią samcom psikusa i składają jaja do gniazd dwóch samców.
Myślę, że o tym zielonego pojęcia nie mieli zaopatrzeniowiec z Sulęcic i tropiący go warszawski taksówkarz.
 
* to już kolejny gatunek ptaków, który uprawia seks nie tylko dla prokreacji, ale również dla przyjemności. Wbrew zaleceniom naszego drogiego księdza Franciszka Longchampsa de Beriera.
 
5PvIy2Xz5ManX5kgLb9K85mSYLHXmQMQsqxYMEmO
 
Kokoszka, fot. Jakub Spodymek    www.jakubspodymek.pl

Szaleństwo nad Parkiem

krogulec14

W Parku Narodowym Ujście Warty trwa wielkie, gęsie szaleństwo. 17 października szacowano tam ich liczbę na ponad 171 000 osobników!

Wśród będących tam kilku gatunków gęsi jest tam sporo gęsi zbożowej, która gnieździ się na bagnach północnej Skandynawii, Rosji, w Islandii i Grenlandii. Jest ona nieco mniejsza od naszej rodzimej gęgawy. Jakkolwiek obydwa gatunki są do siebie  podobne i spotykają się ze sobą na tych samych wodach, to ich stada się nie mieszają. Jeśli ktoś będzie miał kłopot z odróżnieniem gęsi zbożowej od pozostałych, to ma szansę rozpoznać ją po głosie. Dźwięk jej, tłumaczony jako  "ang ang kaiak" brzmi tak.
Szkoda jedynie, że wspaniałemu misterium przyrody odbywającym się pomiędzy Słońskiem a Kostrzynem nad Odrą towarzyszy również szaleństwo myśliwych...
 
 pg253
 
Gęś zbożowa, fot. Jacek Zięba   www.obrazynatury.art.pl

Mityczny praptak

krogulec14

...słońce mozolnie znika za czubkami najwyższych drzew

odczucie delikatnego chłodnego

powietrza robi się coraz bardziej wyraźniejsze

 

 

 

MITYCZNY PRAPTAK

 

  Czerwcowe  wieczory pozostaną długo w mojej pamięci i pomimo, że nie będzie to opowieść z cyklu romantyczna epopeja jednak spokojnie można było by porównać ją z niezapomnianymi chwilami w życiu każdego człowieka.

  Zapewne nie każdy spędził samotnie noc w lesie w otoczeniu w którym nie ma żywej duszy i nie ma do kogo dzioba otworzyć ale tak naprawdę to jedyny sposób na spotkanie się oko w oko z mitycznym ptakiem jakim jest lelek kozodój.

  O nim właśnie chciałem opowiedzieć, kto jednak wie co mam na myśli, wie również że las nocą żyje nieco innym życiem i z pozoru ciszy i spokoju jakim koi, potrafi "wystawić" nie jedno nocne przedstawienie, które pozostaje na długo w pamięci.

  Człowiek otoczony jedynie cienkim poliestrowym namiotem, bez światła a przy tym cichutko jak mysz zastygający w bezruchu w oczekiwaniu na mitycznego ptaka o którym krąży tak wiele legend, myśli, widzi i słyszy w nocy nieco inaczej.

  Lelek wielkością zbliżony jest do kukułki, długością skrzydeł i sylwetką w locie przypomina jednak ptaka drapieżnego, prowadzi skryty tryb życia, aktywny o zmierzchu i w nocy, w dzień z reguły siedzi na ziemi lub na gałęzi w bezruchu z zamkniętymi oczami.

22656327_1967067610207858_1232458610_n

Lelek (Caprimulgus europaeus) Canon Eos 50D obiektyw canon Lens EF70-200mm f/4 L USM + TC Extender 1,4

 

  Kamuflaż który tworzą jego pióra jest jednym z najdoskonalszych jaki widziałem pośród ptaków, podobny jedynie posiada krętogłów, imitacja kory powoduje, że siedzący ptak na ziemi jest niewidoczny, zrywa się tuż przed nadchodzącym człowiekiem.

  Samca można odróżnić w stosunkowo łatwy sposób od samicy a mianowicie po dużych jasnych plamach na końcach skrzydeł i po biało zakończonych sterówkach, które dobrze można zaobserwować w locie.

  Obecność samca w terenie zdradza śpiew tokowy trwający zwykle minutę i trzaskanie skrzydłami w trakcie lotu godowego.

  Przylatują do Polski w kwietniu i maju następnie po odbyciu lęgów odlatują w sierpniu i wrześniu.

  Spostrzec lelka jest niestety niezwykle trudno zwłaszcza w dzień za to bardzo łatwo go usłyszeć kilkadziesiąt minut po zmroku, jego specyficzny głos wpędza człowieka w swoisty trans który faktycznie może jak mówią stare opisy "wyprowadzić pijanego na bagna z których nie było już powrotu...

 

  Pisał Władysław Taczanowski...

 

"Żyje w ścisłem jednożeństwie. Lęg jego trwa prawie przez cały czas pobytu, od początku bowiem Maja do końca Sierpnia spotyka się świeże zniesienia; dla nocnych jednak obyczajów trudno skontrolować czy się więcej gnieździ nad raz. Gniazda żadnego nie urządza, lecz wprost na nagiej ziemi w lada dołeczku, między wrzosem, suchemi gałęziami, wiórami, kamieniami lub w kolei nieuczęszczanej drożyny, nieregularnie 2 jaja, które obje na przemiany wysiadują.”

 

  Lelki nie budują gniazd, składają jaja na ziemi, wysiadywanie trwa 16 – 21 dni i zaczyna się z od złożenia pierwszego jaja. podobno niepokojony ptak potrafi przenieść jaja w dziobie w inne miejsce ale to nie potwierdzone informacje.

  U lelków występuje dymorfizm płciowy – samce na końcach dwóch skrajnych sterówek i trzech skrajnych lotek posiadają białe plamki, takich plamek brak u samic.

22627567_1967067783541174_648321379_n

Samiec lelka z wyraźnie widocznymi biało zakończonymi sterówkami Canon Eos 50D obiektyw canon Lens EF70-200mm f/4 L USM + TC Extender 1,4

 22635077_1967067800207839_628354836_n

Lelek (Caprimulgus europaeus) ISO 1250 1/250s korpus Canon Eos 50D obiektyw canon Lens EF70-200mm f/4 L USM + TC Extender 1,4

 

22657099_1967067793541173_779114689_n

Lelek (Caprimulgus europaeus) ISO 1600 1/200s korpus Canon Eos 50D obiektyw canon Lens EF70-200mm f/4 L USM + TC Extender 1,4

 

  Ptaki te charakteryzują się słabymi i małymi nogami, nie potrafią zbyt długo chodzić, dlatego zrywają się do lotu nawet wtedy kiedy odległość do pokonania jest niewielka.

  Dziób krótki otoczony drobnymi piórami służącymi do naprowadzania ofiary do wielkiej paszczy, dzięki której doskonale chwyta owady w locie, łowi chrząszcze, koniki polne, świerszcze i ćmy.

  Niespotykaną ciekawostką jest tzw. grzebyk  wytworzony do pielęgnacji piór wokół dzioba, umiejscowiony na środkowym palcu nogi oraz fakt że lelki w ciągu dnia potrafią zapaść w letarg jeśli warunki atmosferyczne się pogorszą.

  Według ludowych wierzeń, lelki przylatywały do stad kóz i piły ich mleko z wymion, według innych legend zbierały się w pobliżu domu umierającego człowieka, zrównując swój śpiew z oddechem konającego. 

 

  Ale do rzeczy...

  Otrzymuję telefon od kolegi leśniczego Zbyszka z informacją o tym, że słyszał kilka dni temu odzywającego się w lesie lelka, oczywiście nie czekając chwili dłużej, po kilku godzinach pojawiamy się w lesie i przeprowadzamy dyskretną ogólną obserwację otoczenia.

  Pierwszy ptak odezwał się około godziny 21.30, szybko odpowiedziałem na jego wołanie i dosłownie po kilkunastu sekundach lelek pojawił się nad naszymi głowami, trzepocąc przy tym swoimi długimi skrzydłami ułożonymi w literę V.

  Nie ukrywam, że moje zaskoczenie i zdumienie było ogromne, piękna sylwetka kozodoja w locie przypominająca na pierwszy rzut oka ptaka drapieżnego i głos wprowadzający w pewnego rodzaju trans spowodował że postanowiłem nieco zgłębić ten temat a może nawet uwiecznić coś na choćby jednym kadrze ?

 

 22635047_1967067640207855_1138697056_n

Lelek (Caprimulgus europaeus) Canon Eos 50D obiektyw canon Lens EF70-200mm f/4 L USM + TC Extender 1,4

 

Miejsce które wybrałem na spotkanie z lelkiem to spore wyrębisko w głębi lasu sosnowego otoczone brzozami oraz mniejszymi uprawami świerkowych choinek, dużo pozostałości po wyrębie, kora, suche gałęzie, pnie, miejsce nie odwiedzane przez ludzi a jeśli już to rzadko.

  Po kilkuminutowej obserwacji terenu od razu rzucił mi się w oczy sporych rozmiarów suchy korzeń, który leżał mniej więcej na środku wyrębiska i jakby zapraszał mnie do siebie.

Uznałem, że ptak mógłby sobie spokojnie na nim siadać, wyrastało z niego sporo suchych kłączy i odrostów, teren w około czysty, w tle przepiękny las i tym sposobem i tu właśnie kilka metrów od niego postanowiłem usadowić się z czatownią i resztą sprzętu.

  Pierwsze podejście zaplanowałem skoro świt wtedy kiedy to ptaki są teoretycznie najaktywniejsze...

 22685130_1967067620207857_278768980_n

 

Mobilna czatownia umiejscowiona w środku lasu

 

  Jest godzina 3.00, powoli zbliżam się w ciszy w upatrzone wcześniej miejsce, delikatny półmrok sprawia, że suche gałęzie których nie sposób ominąć powodują że cała okolica wie już o mojej obecności.

  W oddali słyszę szczekanie kozła i specyficzny, przeplatający się z nim tajemniczy głos lelka, który nieco napawa mnie optymizmem.

  Rozkładam delikatnie czatownię i zasiadam, po kilku minutach w zupełnej ciszy podaję głos ptaka w oczekiwaniu na jego odpowiedz, niestety błoga cisza...

  Do codziennych odwiecznych spraw budzą się sójki, dzięcioły, rudziki w oddali słychać kukułkę i inny ptasich sprzymierzeńców prezentujących swój rozmaity  repertuar.

  Niestety najbardziej wyczekiwanego głosu nie usłyszałem tego ranka, nic nie przerwało ciszy w którą się tak precyzyjnie wtopiłem...

  Zasiadka zakończyła się kompletną porażką, nic się nie pojawiło, lelki w ciągu dnia udają się na odpoczynek i w żaden sposób nie współpracują choć słyszałem inne opowiadania, nie miałem jednak najmniejszego zamiaru poddać się tak łatwo.

  Jeszcze tego samego dnia pojawiłem się na  miejscu około godziny 19.00, scenariusz podobny, szybkie a zarazem ciche rozkładanie czatowni, sprawdzenie odległości, ustawianie aparatu i ponownie zastyganie niczym figura z wosku w oczekiwaniu na kozodoja. 

  Godzina 21.00 słońce mozolnie znika za czubkami najwyższych drzew, odczucie delikatnego chłodnego powietrza robi się coraz bardziej wyraźniejsze, chcąc sprawdzić aktywność głośnika, odtworzyłem jednorazowo krótki głos lelka.

  Po niespełna kilku minutach słyszę nad głową dość dziwny trzepot przelatującego ptaka, pierwsze skojarzenie padło na sójki, które skrzeczały jeszcze przed chwilą nieopodal ale coś mnie tknęło by spojrzeć  na korzeń...patrzę i oczom nie wierzę, dostojny lelek siedział sobie spokojnie i jak gdyby nigdy nic  obserwował okolicę.

 

 22627482_1967067796874506_434916186_n

 

Lelek (Caprimulgus europaeus) ISO 1250 1/40s korpus Canon Eos 50D obiektyw canon Lens             EF-S18-55mm f/3.5-5.6 IS

 

  Delikatnie podnoszę dłoń w kierunku spustu migawki by   móc uwiecznić dostojnego gościa, poprawiam niewygodną pozycję, oko do wizjera, spojrzenie i widzę odlatującego już ptaka.

Frustracja ogromna, wydawać by się mogło że drugiej takiej szansy nie będzie i trzeba pogodzić się z losem ale po chwili okazuje się że nie...

  Lelek krążył wokół czatowni niczym latawiec raz po

raz charakterystycznie klaskając skrzydłami i  wydawając swój specyficzny głos wpędzający człowieka w magiczny trans.

  Ptak siadał na korzeniu lub obok wprost na ziemi, przyleciał tej nocy jeszcze kilka razy, udało się wykonać również zdjęcia bez użycia lampy.

  Ptaki chętnie oblatywały czatownie w promieniu około 10m, czasami lelek leciał prosto w obiektyw poczym tuż przed zderzeniem wzbijał się do góry, wrażenie niesamowite i adrenalina spora, czasami siadały na ziemi obok mnie lub na pobliskich wysokich sosnach, widziałem wtedy ich czerwone oczy, które dodatkowo uruchamiały moją wyobraźnię.

  Na korzeniu siedział zawsze kilkanaście sekund poczym wzbijał się i znikał w ciemnościach by po kilku minutach wrócić.  

  Po 22.00 pozostawały już tylko zdjęcia przy użyciu lampy błyskowej a co ciekawe siedzący ptak nieszczególnie zwracał uwagę na błysk lampy, wręcz przeciwnie, częstotliwość jego przylotu była jakby częstsza.

  Natarczywe podawanie głosu z głośnika spowoduje, że ptaki szybko przestaną reagować i cała zasiadka spełznie na niczym, dlatego należy uzbroić się w cierpliwość i zaufać intuicji.

  Należy wabić delikatnie i z wyczuciem, jeśli ptak nie odpowiada po kilku sekundach, przerwać na kilkanaście minut, lelek jest zapewne w pobliżu i doskonale nas słyszy i to on zdecyduje kiedy rozpocznie swoje nocne przedstawienie...

* * *

Tekst i zdjęcia: Karol Fornalczyk   Inne zdjęcia i fotoopowieści Karola znajdziemy na    www.karolfornalczyk.republika.pl

Aleksander Fredro Bajka o sowie

krogulec14

 - Głupie wszystkie ptaki! - 
Rzekła sowa. 
Na te słowa 
Jaki taki 
Dalej w krzaki; 
Miłość własną na i ptak. 
Ale śmielszy stary szpak 
Gwiznie, skoczy 
Jej przed oczy 
I zapyta jejmość pani, 
Z jakich przyczyn wszystkich gani. 
- Boście ślepi. - Bośmy ślepi? 
A któż widzi lepiej? 
- Ja, bo bez słońca pomocy 
Widzę w nocy. - 
Na to odrzekł stary szpak: 
- Widzieć zawsze wszystkim wspak 
To nie chluba, 
Sowo luba. 

Możeś mądra - niech tak będzie, 
Lecz twą mądrość kryje cień, 
A tymczasem słychać wszędzie: 
Każda sowa głupia w dzień! 

CKO_8887www

Puchacz, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl 

Wizerunek krogulca

krogulec14

 Pewnie spora część z nas zna przesąd mówiący, że jesienią kukułki zamieniają się w krogulce. Jest on nawet logiczny, gdyż późną wiosną i latem kukułkę o ile widzieliśmy to przynajmniej dość często słyszeliśmy. We wrześniu w miejsce naszego jedynego pasożyta lęgowego pojawiał się mało widoczny do tej pory krogulec.

To nie była jedyna przemiana w krogulca. Kiedyś zamienił się w niego Nisos, król Megary. Starszy człowiek musiał czuć się zdesperowany, był zdradzony przez swoją córkę, Skyllę, która nieco wcześniej również zamieniona została w ptaka. Nisos, co wyda się zrozumiałe, zaraz zaatakował swoją córkę. Ale raczej nie stąd znalazła się jego naukowa Accitiper nisos.
Piękną laurkę wystawił krogulcowi dr Andrzej Kruszewicz. Napisał on w "Ptakach Polski", że "drapieżnik polujący na drobne ptaki powinien wyglądać jak krogulec. Krótkie, zaokrąglone i silne skrzydła zapewniają szybki start i dynamiczny atak, długi ogon umożliwia nagłe zwroty, długie nogi są uzbrojone w ostre szpony, wzrok jest bystry, dziób ostry..."
Ma to też swoje odbicie w literaturze, gdzie krogulczy wzrok, krogulczy nos, czy krogulcze paznokcie niekoniecznie muszą znaczyć coś sympatycznego. Pamiętacie Charłampa? Tak, tego w Anusi Borzobohatej-Krasieńskiej się zadurzył. Charłamp miał krogulczy nos, w związku z czym możemy się domyślać, że urodą nie grzeszył. Kto wie czy dlatego Anusia nie wolała Podbipiętę, a później Wołodyjowskiego. Szczyt negatywnego wizerunku krogulca znalazłem na Forum ezoterycznym, gdzie jest on "wcieleniem diabła, który omamia swym głosem ludzi, aby ich pożreć." Jak widać ten apetyt na drobnicę krogulcowi czkawką wychodzi...
Jest niezwykły. "Jest groźnym dla drobnego ptastwa, jak jastrząb dla większych. Lot równie zwinny lecz niezbyt ścigły, wzrok doskonały, pamięć, uwaga, zuchwalstwo i zapamiętałość równie go cechują" - zachwycał się nim w "Ptakach krajowych" nestor nowoczesnej polskiej ornitologii, Władysław Taczanowski.
Adam Wajrak w którymś z tomików "Przewodników Prawdziwych Tropicieli" określił go mianem "szarej błyskawicy". Łowcę, którego ptasia drobnica tak się boi, "że na samą myśl przechodzą dreszcze".
Wcale się nie dziwię, że Tomasz Zimoch tak scharakteryzował jeden ze skoków legendarnego już mistrza skoczni: "Jak krogulec pięknie i agresywnie zaatakował Adam Małysz".

plam_ataku2

"Plan ataku", rys. Michał Skakuj   www.facebook.com/KasiaiMichalSkakuj

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci