Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Co w "Ptakach Polski" (48) piszczy

krogulec14
Tym razem lekturę "Ptaków Polski" rozpocząłem od "Dzikiej przyrody jak na dłoni, czyli kilka słów o fotografii atlasowej" autorstwa Piotra Górnego. Nie ukrywam, że Jego prelekcja na Przyrodzie Wartej Poznania zrobiła na mnie spore wrażenie. Na tyle wielkie, że podpowiedziałem Izie żeby Go zapisała w notesie jako kandydata do następnego Zlotu. Piotr w elegancki sposób połączył fotografię z matematyką i filozofią i powołując się między innymi na Leonardo da Vinci dał niesamowity popis. Po prelekcji nabrałem przekonania, że każdy słuchacz będzie wiedział jak sformatować swoje zdjęcie żeby miało szansę znaleźć się w kanonie klasyki. Artykuł Piotra w "Ptakach Polski" jest równie dobry i ciekawy jak wspomniana prelekcja.
Natomiast "Czerwonodzioby szuwarnik - wodnik" Janusza Stępniewskiego opowiada o jednym z kandydatów do miana Ptaka Roku 2019 w Rzeczpospolitej Ptasiej. Artykuł jest bardzo ciekawy. Myślę, że im więcej osób będących na Zlocie go przeczyta, tym większe szansę wodnik może mieć na zwycięstwo. Nie byłbym sobą gdybym zaraz nie pomyślał, że w przyszłym roku prawybory można przyspieszyć żeby Naczelny Ptaków Polski mógł kandydatów przedstawić u siebie. Jestem przekonany, że Tomek Krzyśków może być skłonny poprzeć ten pomysł.
Obserwacje rzadkich gatunków Zbigniewa Kajzera jak zwykle stoją na odpowiednim poziomie. W obecnym numerze rządzi oczywiście czajka szponiasta, choć ciekawych gatunków jesienią 2017 roku nie brakowało.sów jarzębatych czy wydrzyków wielkich. Tomasz Cofta uczy tym razem odróżnić od innych gatunków pomurnika. Radosław Gwóźdź opowiada o bogatej i interesującej wyspie Corvo, położonej w archipelagu Azorów.
O grubodziobach ciekawie opowiada krasząc jak zwykle pięknymi fotografiami Łukasz Łukasik. Całość uzupełnia "Z dziennika obrączkarza" Mikołaja Szoszkiewicza.
PS. Wiele archiwalnych numerów kwartalnika będzie można zdobyć w najbliższą sobotę na Zlocie Obywateli Rzeczpospolitej Ptasiej w Słońsku.

 _DSC5752kk

Wodnik, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl 

Czochrałem antarktycznego słonia - Mikołaj Golachowski

krogulec14

Dwa lata temu, domyślam się, że za podpowiedzią Marka Kraszuli, gościem Zlotu Obywateli Rzeczpospolitej Ptasiej był Mikołaj Golachowski. Mikołaj opowiedział nam o swoich podbiegunowych fascynacjach, a przy okazji promował swoją, zupełnie nową wówczas, książkę zatytułowaną "Czochrałem antarktycznego słonia". Zapas przywiezionych przez Mikołaja egzemplarzy rozszedł się na pniu, a nabywcy zapewne byli ukontentowani autografem autora. Może jedynie ja kręciłem nieco nosem, bo zamiast spodziewanej dogrywce u nas, Mikołaj pośpiesznie odjechał do Rzepina, skąd pojechał do Warszawy.

Jakoś tak się złożyło, że "Czochrałem antarktycznego słonia", w ramach poznawania książek z serii EKO Marginesów, przeczytałem dopiero niedawno. Zapewne gdyby to była książka z ptakiem na okładce to zrobiłbym to prędzej, a tak przyznaję, że zabrałem się do niej z dwuletnim opóźnieniem. Ku swojemu zaskoczeniu fragmentów, ciekawych fragmentów, o ptakach było sporo. 
Niektóre fakty o nich sobie przypomniałem, wiele poznałem. Przyznaję, że książkę czytałem, ku swojemu zdziwieniu, ze sporym zainteresowaniem. Zdziwieniu, bo nie ukrywam, że chłodne klimaty mnie akurat nie pasjonują. Ja raczej wolę te pierzasto skrzydlate. A jednak "Czochrałem antarktycznego słonia", gdzie oprócz zimnych klimatów, są ssaki, ptaki i ludzie lubiący chłód, czytało mię się jednym tchem. Sprawił to Mikołaj, który swoją piękną opowieść wzbogacił masą interesujących historii.
Kto nie czytał, powinien przeczytać. Kto czytał, to mam dla niego dobrą wiadomość. A przynajmniej tak mi się wydaje. Myślę, że Mikołaj piszę. A więc nie wykluczone, że czytać będziemy dalej.
Historia czasami lubi toczyć koło. Tym razem na Zlocie Obywateli Rzeczpospolitej Ptasiej będzie redaktor serii EKO, Adam Pluszka. A do zdobycia będzie nie tylko "Czochrałem..."

30714754_1697074167012330_7948373057591050240_n

Gilowe sprawy

krogulec14
Na ostatnim spacerze z Fredem usłyszałem głos gila, co mnie ucieszyło. Populacja tego pięknego łuszczaka w ostatnich latach w Polsce dość drastycznie spada, nawet do 40%, a mieć jego lęgi blisko domu byłoby miłe. Gil nawoływał z w sam raz rosnących dla niego świerków, stąd więc myśl o jego lęgach, co nie jest czymś nowym w mojej okolicy. W pobliżu płynie Sama, więc miejsce dla ptaka idealne...
Gil jest małym ptakiem. Jego długość ciała wynosi 16 - 17 centymetrów, rozpiętość skrzydeł 26 - 28 centymetrów, a waga 26 -30 gramów.
Od maja do lipca składa dwa lęgi. Samica składa najczęściej od 4 do 5 jaj, z których po 13 - 14 dniach inkubacji wykluwają się pisklęta. Gniazdo zakłada zwykle na świerkach lub jałowcach na wysokości od 2 do 4 metrów.
Gil jest częściowo osiadłym gatunkiem. Część osobników jednak migruje w październiku, oraz w marcu i kwietniu.
W okresie lęgowym osiedla się w drzewostanach świerkowych i jałowcowych, lub zawierających chociażby domieszkę tych drzew. Zimą koczuje na obrzeżach lasów, w parkach, ogrodach, wzdłuż dróg wysadzonych drzewami.
Latem jego pokarmem są w dużym stopniu są nasiona, jak też i owady, natomiast zimą różne nasiona, zwłaszcza jarzębiny i drzew leśnych. Chętnie skubie pączki liści drzew i krzewów. Zalatuje do karmików.
W Polsce gil jest średnio licznym ptakiem lęgowym, choć, jak już zaznaczyłem, jego populacja w ostatnich latach dość mocno spada, na co niewątpliwie spory wpływ ma ocieplenie klimatu. Obecnie szacuje się jego liczebność na 36 - 55 tysięcy par lęgowych. Zimą, jak już wspomniałem, licznie przylatują do nas gile z północy. Jest gatunkiem chronionym.
Cieszę się ze znajomości miejsca gilów co nie znaczy, że będę je odwiedzał. One będą miały swoje gilowe sprawy, a i my z Fredem mamy też swoje.

_KCE4178ww

Gil, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl 

Przez całą noc jest ruchawy

krogulec14

Za tydzień wyjeżdżamy do Słońska. Myślę, że jest teraz odpowiedni czas na przedstawienie bączka, patrona tegorocznego Zlotu Rzeczpospolitej Ptasiej, opisanego przez Władysława Taczanowskiego:

"Mieszka w Europie południowej i umiarkowanej i w całej prawie Afryce. U nas dosyć pospolity po mocno zarosłych stawach dużych i małych, nawet po sadzawkach, niemniej w obszernych trzciniakach i łozach nadrzecznych, po brzegach jezior i zaroślach błotnych mocno zalanych. Wszędzie rozproszony w samotnych parach. Podobnie jak bąk we dnie ukrywa się po gąszczach i z tego powodu uważany jest za rzadszego niż jest w istocie. Więcej od tamtego przesiaduje po gałęziach łóz lub innych krzaków i pędach trzciny, na które albo z lotu usiada, albo wpełzuje od dołu. Po zachodzie słońca zaczyna się przelatywać i przez całą noc jest ruchawy, oddala się nawet na błota sąsiednie. Latający w nocy odzywa się od czasu do czasu ker-ker-ker, a we dnie cicho się zachowuje. Żywi się głównie owadami i robactwem, chociaż łowi także drobne rybki, żaby i ikrę. Po ziemi dość szybko wycieka i nie łatwo daje się do lotu wystraszyć.
Gniazda zakłada w głębi zarośli, albo na ziemi po kępach i placach bezpiecznych od zalewów, albo po gałęziach krzaków, niezbyt wysoko nad wodą; w braku zaś miejsc stosownych wyłamuje pędy kilkunastu obok siebie rosnących trzcin, które w ten sposób nagina, że tworzy z nich stosowną na gniazdo podporę. Układa je z kawałków i liści trzciny, tataraku i innych traw wodnych, bezładnie i płasko jak poprzedzający (bąk), w samym tylko środku cokolwiek zaklęśnięte. Na krzakach przytwierdza doskonale materyjały, owijając je w koło gałęzi i po parę razy zaginając. Jaj niesie od 3 do 6.
Tegocześni ornitologowie oddzielają rodzajowo bączka od bąka, co dla fauny krajowej za zbyteczne uważam, w kształtach bowiem nic tak ważnego nie przedstawia, coby usprawiedliwić mogło. Główna różnica w tem leży, że samica jest odmienna od samca, młode od obu; prócz tego jaja są innego koloru, dwa te jednak szczegóły nie mogą przeważać podobieństw, jakie te dwie formy przedstawiają. Rzecz inna w ogólnym systemacie, gdzie podziały muszą daleko więcej rozdrobnione, tak dla ułatwienia określania, jako też dla dokładniejszego wykazania skupień naturalnych i powinowactw."
 
30652365_1927710560632619_138973407847907328_n
 
Bączek, autor Andrzej Rabiega

Kaczka co szybko i wysoko latać potrafi

krogulec14
Krzyżówka może pozornie wydawać się nieco fajtłapowatym ptakiem. Nic bardziej mylnego. Choć warunkami fizycznymi raczej nie imponuje. Długość ciała jej ciała wynosi 50 - 63 centymetrów, rozpiętość skrzydeł 80 - 95 centymetrów, a waga 0,8 - 1,5 kilogramów. Duża różnica bierze się stąd, że samiec jest wyraźnie większy od samicy.
Gatunek odbywa 1 lęg w roku. Wyprowadza go od marca do lipca. Samica składa od 6 do 13 jaj, z których po 25 - 26 dniach inkubacji lęgną się pisklęta. Gniazdo umieszcza zwykle na ziemi, gdzie dobrze jest ukryte wśród roślinności. Czasem jednak samicę ponosi fantazja i umieszcza swoje lęgi na drzewach. W na przykład w starych gniazdach wron czy nawet bocianów. Nieraz adaptuje rosochate pnie czy dziuple. Nieraz gniazdo znajduje się dość daleko, nawet do 1 kilometra od wody.
Występuje u nas cały rok, choć część jest wędrowna. Przylatuje w lutym i marcu, odlatuje od sierpnia do listopada. Większość zimuje na większych rzekach i niezamarzających jeziorach, oraz na Bałtyku.
Odżywia się pokarmem roślinnym jak i drobnymi bezkręgowcami. Ptak wydobywający pokarm często zanurza charakterystycznie głowę wraz z szyją i unosi kuper do góry. Żeruje również na lądzie.
Krzyżówka w Polsce jest średnio licznym ptakiem lęgowym i najliczniejszą kaczką. Jej populacja oscyluje w granicach 200 000 - 300 000 par lęgowych Znacznie częściej występuje na pojezierzach niż w pozostałych częściach kraju. Od połowy sierpnia do 21 grudnia jest gatunkiem łownym.
Zimuje niekiedy wielkimi stadami. Wiosną i latem żerujące osobniki nie pozwalają się podejść bliżej niż na odległość kilkudziesięciu metrów. Jesienią, czyli w sezonie polowań, dystans ucieczki bywa znacznie większy. Sporo krzyżówek przenosi się w tym czasie w granice miast. W parkach miejskich natomiast krzyżówki robią wrażenie ptaków zupełnie oswojonych.
Potrafi bardzo szybko latać. Jak się dobrze rozpędzi to osiąga nawet 90 kilometrów na godzinę. Czasami, jak krzyżówkę poniesie fantazja, to wzbija się hen wysoko, wysoko. Jak przyjdzie ochota, to nawet na wysokość 6 400 metrów. Nie ukrywam, że robi to na mnie wielkie wrażenie, choć czasami wydaje mi się nieco fajtłapowata.

 Krzyzowka1

Krzyżówki, fot. Piotr Górny   piotr-gorny.pl

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci