Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

25 listopada

krogulec14

 Bloga tworzę ponad siedem lat. Gdy zaczynałem to skalkulowałem, że mamy w Polsce blisko 450 gatunków ptaków, więc co najmniej 450 tematów mam. Obecnie mam na licznik 2431 (!) wpisów.

Z tematami na następne notki różnie bywa. Czasem nie mam zupełnie nic i źle się wtedy czuję. Ot po prostu jestem wówczas taki "wyplamkowany". Czasami natomiast, jak na przykład teraz, mam tyle tematów, że nie wiem od którego zacząć.

Obecnie mam 7 pomysłów na nowe wpisy, z czego aż 3 na... dziś. 

Dzisiejsza notka ma za zadanie przedstawić Wam styl grafik ozdabiających "365 dni z ptakami". Nie wiem jak Wy, ale ja rysunkami Justyny Kierat jestem zachwycony.

Nasza współpraca polega na tym, że ja coś tam gryzmolę na zastrzeżonym blogu, a Justyna samodzielnie rysuje. Poniższa grafika powstała do notki: "Na Katarzynę gęś po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie. Odlatuje perkoz dwuczuby. Dzień bez futra."

PS. Mówiąc, że Justyna samodzielnie rysuje miałem na myśli fakt iż nie sugeruję Jej co ja bym widział pod daną datą, czy przy danym ptaku.. Grafiki są Jej wizją.

 

10744612_409258182560283_854806597_n

Na Katarzynę gęś po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie; rys. Justyna Kierat   justynakierat.blogspot.com 

Pośród kaczek perkoz dwuczuby

krogulec14

 Patrzyliście na nurkujące perkoza dwuczubego i zastanawialiście się: w którym miejscu ptak ponownie się wynurzy? Bo ja zawsze to robię.

Jednak pojęcia nie miałem, że to zanurzanie i wynurzanie perkoza dwuczubego może stać się "pragnieniem ucieczki od powszechności i nowego początku w innym wymarzonym miejscu". No cóż, zwierzęce alegorie u Güntera Grassa podobno są dość częste.

"Perkoz dwuczuby zniknął i nagle ukazał się ponownie gdzie indziej. Fonty dał się zaskakiwać. Po każdym zanurzeniu zakładał się ze sobą i przegrywał. Sam też chętnie by znikał tak nieobliczalnie to tu, to tam - choćby na parę minut - zależnie od upodobania i nastroju (...)"

"Potem już tylko przyglądał się perkozowi dwuczubemu, który znikał to tu, to tam. Jego powtórki nigdy nie nudziły. Nawet gdy Fonty wstał, podszedł na brzeg i sięgając do kieszeni płaszcza karmił kaczki skórkami od chleba, bardziej absorbował go perkoz i jego sztuczki. Nic nie mogło odwrócić od niego uwagi (...)"

I jak Wam się spodobało? Bo mnie całkiem całkiem. Bo, jak już wspomniałem za zanurzonym perkozem, w którym miejscu się wynurzy, rozglądałem się. Ale tęsknoty za miejscami, które na kilka minut chętnie bym odwiedził, jeszcze nie ćwiczyłem...

HxbSbAIkLu6sghWYdJFrawGovH5blAdRez8cCr4s

Perkoz dwuczuby, fot. Łukasz Jabłoński   Łukasz Jabłoński Photography

Na Katarzynę gęś po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie

krogulec14

W nadchodzącym tygodniu najważniejszym dniem będzie bez dwóch zdań wtorek. Primo, bo to imieniny mojej Małżonki. Secundo: "Na Katarzynę gęś po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie". Tercio, bo to dzień bez futra.

W tym czasie odlatują ostatnie perkozy dwuczube... (No dobra, postaram się w najbliższym czasie postaram się coś w tym zagadnieniu nadrobić.)

Są już w Polsce ptaki pływające jak ryby - nury. Jest nur czarnoszyi i nur rdzawoszyi. Ten pierwszy był nawet stosunkowo niedawno w Polsce ptakiem lęgowym. Obydwa gatunki najszybciej spotkamy nad morzem,choć trafiają się też obserwacje w głębi kraju.

Odlatują ostatnie kopciuszki, zmyślni konstruktorzy bardzo oryginalnych gniazd. Najciekawszą, najbardziej pikantną historię z gniazdem kopciuszków opisałem w "Specjaliście wysokiego stopnia".

dzienbezfutra

Zwierzę futerkowe nie ptak, ale kilka zdań mam w tej materii i chcę je tutaj przedstawić. W kwestii futrzanej odzieży staję się coraz bardziej radykalny. Kiedyś sądziłem, że malowanie sprejem futer damulkom jest czymś niezbyt eleganckim. Wydawało mi się, że w ten sposób nie powinno się postępować. Teraz, wiedząc ile zwierzęcego bólu kosztuje takie ubranie, sądzę, że nic lepszego ponad ów sprej wymyślić nie można było. Chyba jednak radykalniejsze działania mają większe szanse na dotarcie do nieczułych mózgów.

Na swoje radykalne spojrzenie w tej kwestii mam wyborne wytłumaczenie. Jest nim moja miłość do szynszyli, zwierząt, było nie było, futerkowych. Patrząc na Pchełkę wiem, że gdyby była w hodowli to żyłaby w cierpieniu kilka miesięcy. Gdy osiągnęłaby swoje wymiary to zostałaby zabita. Skórkę Pchełki nosiłaby na grzbiecie jakaś zakichana damulka, a reszta zwierzęcia, jak jakiś śmieć, po prostu zostałaby utylizowana...

Nękanie

krogulec14

 O nękaniu sów przez inne ptaki w dzień Władysław Taczanowski w "Ptakach krajowych" pisał tak:

"Wszystkie ptaki szczególnie sów nienawidzą i to jest zapewne jednym z powodów, że się tak starannie we dnie ukrywają, gdy bowiem którą postrzegą, zlatują się do niej z krzykiem i sprowadzają tym sposobem wszystkie ptastwo z okolicy; cała ta różnorodna gromada ciągle wzrastająca tak napastuje poważną i tajemniczą sową, że ta chciałaby wszelkimi sposobami uniknąć tego natręctwa, a szczególniej gdy się zaczną zgromadzać większe ptaki, mogące dotkliwiej dokuczyć; mścić się jednak nie śmie w porze dla niej tak niewłaściwej. Najwięcej sobie nieprzyjaznej ptaki przy sowie wzajemnych nienawiści i obaw, tak są bowiem zajęte widokiem powszechnie nienawidzonego wroga; można nieraz widzieć drapieżne atakujące sowę wraz z ptakami, najwięcej przez nie prześladowanemi, nie zwracające wcale na siebie uwagi.Nie można tego poczytywać za zemstę za nocne rozboje, gdyż ptaki od sów większe i silniejsze, a przeto nigdy żadnej krzywdy od nich niedoznające, tak samo je napastują jak słabe, a zatem wystawione na ich napaści."

Wydaje mi się jednak, że co innego jest czytać o takim wydarzeniu, a co innego jest je zobaczyć. Krzysztof Koper, który widział i udokumentował nękanie uszatki błotnej przez ptaki krukowate, podzielił się z nami swoimi notatkami, jak i zdjęciami:

"Dziś w trakcie poszukiwania ptaków usłyszałem wrzask wron siwych, kawek i sójek. Pomyślałem pewnie znów zobaczyły krogulca lub myszaka polującego na drobnicę. Okazało się, że tym razem atakują sowę. Ptak próbował się bronić między gałęziami. Następnie przelatywał na inne drzewo, a ja za nim. Po pewnym czasie dołączył do mnie pracownik parku, z którym próbowaliśmy odgonić napastników. Jednak nic to nie dawało. Sowa próbowała ukrywać się na ziemi pod krzakami, ale wrony nie dawały jej spokoju. Widać było że sowa przelatuje z drzewa na drzewo ostatkiem sił. W pewnym momencie przeleciały w drugi koniec parku i zrobiła się cisza. Obszedłem park, ale nic nie zwróciło mojej uwagi. Pomyślałem jutro rano zadzwonię do znajomej by pracownicy sprzątający liście zwrócili uwagę czy gdzieś nie leży sowa. Kierując się na przystanek autobusowy zobaczyłem wrony siedzące nad kanałem Piaseczyńskim, pod nimi na stromym brzegu ledwo trzymającą się sowę. Odgoniłem wrony i zadzwoniłem do Mariusza Wardeckiego by ustalił mi numer do Eko patrolu Straży Miejskiej. Oczekując na patrol wrony zaatakowały ponownie sowę, która ostatkiem sił przeleciała kilka metrów i usiadła w krzakach, nad którym od razu pojawili się napastnicy. Po przyjeździe patrolu ptak został złapany. Widać było że jest w słabej kondycji (co widać na zdjęciu). Ptaka przetransportowano do Ptasiego azylu w Warszawskim ZOO.

10462674_780690485305512_8715190397396105440_n

10730775_780690775305483_6664291397069204504_n

10437353_780690838638810_6452842986843261098_n

 Tekst i zdjęcia: Krzysztof Koper. Więcej zdjęć z "akcji" znajdziemy w linku.

Pierwsi ekolodzy

krogulec14

Fascynują mnie uzasadnienia myśliwych dla swojej "pasji". Nie będę się specjalnie rozpisywał, tylko podrzucę kilka kilka genialnych wypowiedzi: 

"To myśliwi byli pierwszymi ekologami i dzięki nim możemy podziwiać niektóre gatunki zwierząt, nie tylko ptaków."

"dla niektórych grup ochroniarzy żadne argumenty nie są dostatecznie logiczne, dlatego przyjmuję ich postawę i nie próbuję dyskutować"

"Niczego w nadmiarze nie toleruje środowisko otaczające człowieka. Dzięki myśliwym mamy to, czym możemy się jeszcze pochwalić." 

"Tak naprawdę oprócz myśliwych nikt inny nie dba o ochronę tych ptaków, ich lęgowisk a także miejsc ich bytowania.To myśliwi dokarmiają ptaki zimą."

"wszystkich eko-oszołomów powinno się badać psychiatrycznie"

"Ptaki są do jedzenia. A żywego przecież nie będę jadł więc muszę go jakoś upolować. Komu się nie podoba niech żre trawę. Smacznego!"

Wszystkie te komentarze pochodzą z listy "Petycji za skreśleniem dzikich ptaków z listy zwierząt łownych". Są one oczywiście za zachowaniem obecnego status quo.

Przyznaję, że argumenty myśliwych czasami mnie powalają. Choć z drugiej strony... Czego to człowiek nie zrobi dla ratowania swoich tradycji i pasji.

PS. Która Wam wypowiedź spodobała się najbardziej? Mnie ta z badaniem psychiatrycznym :-) Choć uważam, że człowiek z lornetką nie stanowi takiego zagrożenia dla otoczenia niż ten z dubeltówką...

vM16SQGtezOZxCdLnApDqD9aEWlI6WmtVgHBMzOX1

Jarząbek, fot. Jacek Zięba   www.obrazynatury.art.pl 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci