Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Kruszący kokosy

krogulec14

Wszystkie, poza grabołuskiem, nazwy tego ptaka krążą koło jego potężnego dzioba, którym jak wiemy potrafi zmiażdżyć wiśniową pestkę. I tak swego czasu nazywano go: łuszczakiem grubodziobem, kostogryzem, pestkojadem klęskem, wiśniojadem i ziarnojadem grubodziobem.

Był, jest i będzie kruszącym kokosy. Przynajmniej tak wynika z jego naukowej nazwy "Coccothraustes coccothraustes".

Grubodzioba zimą widuję bardzo często. Przylatuje do karmnika i swoimi kolorami ściąga na siebie swoją uwagę. Kiedy już się w tym karmniku znalazł to pozostałe ptaki, z czupurnymi dzwońcami na czele, odlatują na pobliskie gałęzie drzew. Robią to nie z kurtuazji, ale oczywiście z respektu dla jego potężnego dzioba.

Zobaczenie grubodzioba wiosną i latem już takie łatwe nie jest. Jest wręcz trudne. Zdecydowaną większość czasu spędza wysoko w koronach lasów liściastych bądź mieszanych. Czasami bywa też w większych parkach. Tam zakłada gniazdo jak też i chwyta owady. Sztuka wypatrzenie tego ptaka w lesie udała mi się kilka razy, ale zawsze w tym rządził przypadek.

Jesienią, zanim zacznie odwiedzać nasze karmniki, pojawia się na drzewach liściastych. Nasiona buka, wiązu, grabu (to dlatego dawniej nazywano go grabołuskiem) i innych drzew oraz jagód, są wówczas jego dietą. Co ciekawe odwiedza te drzewa w stadkach, podczas gdy karmniki okupuje samotnie. To znaczy toleruje gatunki obce, ale inne grubodzioby odgania.

Na koniec dwa zdania z krynicy polskiej historii ornitologii, czyli "Ptaków krajowych" Władysława Taczanowskiego.

Pierwsze: "Mięso ich jest dosyć smaczne, szczególniej w czasie żywienia się pestkami, od których nabierają dosyć silnego aromatu".

Drugie: "Wzięty w rękę broni się bolesnem kąsaniem".

PS. Dla szczęściarzy niebawem takie widoki jak na fotografii poniżej.

 HGOc8qTr4p5ZiGlLztDQC9lh5XCV3v4KG2xRxY7A

Grubodziób, fot. Mateusz Matysiak   www.mateuszmatysiak.pl 

Dzień Czajki

krogulec14

Mamy znowu 4 marca. Dzień, który chyba śmiało możemy nazwać... Dniem Czajki (Na świętego Kazimierza czajka przybieża. Zatem z wyborem ptaka na "Plamkę mazurka" problemu żadnego nie miałem. Czajki w tym roku nie widziałem, nie jest to obecnie tak proste jak przed czterdziestu laty. Ale zobaczę ją na pewno. 

Czajka czajka, gdzie masz jajka? - pytało dawniej "pospólstwo" szukając czajczych gniazd. Jakoś do tej pory trudno mi zrozumieć fakt, że czajki mogły kiedykolwiek służyć człowiekowi kulinarnie:

"Mięso czajek jest czarne i suche, niewiele u nas używane; gdzieindziej uważają je za dobrą zwierzynę, czego dowodem są stosowne przysłowia. Jaja wysoko cenione są we Francyi i w Niemczech*, u nas zaś nikt ich prócz pospólstwa nie jada." - Pisał w "Ptakach krajowych" Taczanowski.

 Czajkę najszybciej spotkamy na bagnach, podmokłych łąkach, brzegach wód a także na polach uprawnych i ugorach. W czasie lęgów czajki są bardzo widowiskowe. W razie niebezpieczeństwa atakują wroga starając się odegnać go od piskląt. Ptaki biegają w charakterystyczny dla siebie sposób zatrzymując się co kilka kroków. Często przelatuje z miejsca na miejsce, zręcznie bujając się w locie i dość wolno uderzając przy tym skrzydłami. W czasie toków wykonuje akrobacje powietrzne. Czasami tak brawurowe, że dziw człowieka bierze iż ptaszek dziobem w ziemię nie zaryje.

Na holenderskiej wyspie Fryzja do tej pory zachował się na pozór barbarzyński zwyczaj zbierania czajczych jaj. Jednak na szczęście ma on symboliczne znaczenie. Jest pewnego rodzaju przypomnieniem gdy jaja dzikich ptaków na przednówku miały dla mieszkańców wsi spore znaczenie...

ijG9XZz6cWdenN7mzEVAKBQN1ksklzjjdHGreAg51

"Pod wiatr", fot Mirosław Matus   www.miroslawmatus.pl 

Niepowtarzalna koszulka

krogulec14

Akcja Bałtycka jest programem badawczym nad fenomenem migracji ptaków. Jak powszechnie wiadomo fenomenom zwykle idzie zawsze pod wiatr (Norwid, van Gogh dobitnymi przykładami moich słów będą).

Wśród mecenasów i sponsorów fenomenalnej Akcji Bałtyckiej znalazł się między innymi Michał Skakuj. Jego wsparcie Akcji polegało na zrobieniu niepowtarzalnej koszulki dla zwycięzcy nietypowej aukcji. Zwycięzca jej miał prawo zażyczyć sobie aby wybrane przez siebie zwierzę Michał umieścił na owej niepowtarzalnej koszulce. Cały zysk z tego tytułu został przeznaczony na działania naukowe i edukacyjne prowadzone przez Fundację Akcja Bałtycka!

Pewnie wszystko byłoby dla mnie dobrze gdyby zwycięzca wybrał jakiekolwiek inne zwierzę. Nawet krogulca bym przebolał. I mazurka też.

Ale nie! Zwycięzca wybrać musiał wiecie kogo? No zgadujcie!

Pójdźkę! W Roku Pójdźki!

Zazdrość moja jest bezmierna.

Gdybym choć znał owego zwycięzcę. Postawiłbym Mu Żubra albo Harnasia. I zrobiłbym sobie takie selfie, że każdemu oko by zbielało...

997007_491052877700114_8487820441705919538_n

Koszulka z pójdźką, autor Michał Skakuj   Kasia i Michał Skakuj 

Złote czasy rybaków

krogulec14

Jeśli o wspomnianej niedawno czapli siwej nawet Brzechwa dobrego słowa nie powiedział, to kormoran doczekał się wielkiego hitu. Któż nie zna piosenki "Goniąc kormorany" śpiewanej przez Piotra Szczepanika. Tyle, że cała sympatia do ptaka na tym się kończy. Nie lubi go całkiem spora rzesza ludzi: miłośnicy drzew, właściciele stawów rybnych, rybacy. Ostatnio nawet wyluzowani wędkarze listy wypisują do swoich RDOŚ "prośby" o redukcję tych mistrzów podwodnych łowów.

Większość z nas dość chętnie wytyka tym ptakom wypalone kikuty drzew. To prawda, niektóre kolonie kormoranów liczą nawet po kilka tysięcy par i krajobraz po sobie zostawiają nieraz kosmiczny. Niemniej w takich sytuacjach warto pamiętać, że my ludzie czynimy znacznie większą degradację w środowisku. 

Nie warto kormoranowi wytykać apetytu na ryby. Nie jego winą jest fakt, że jest specjalistą pokarmowym. Jakoś tego zrozumieć nie mogą właściciele czy dzierżawcy stawów rybnych. Ludzie ci chętnie zawyżają zapotrzebowanie pokarmowe kormorana, podczas gdy wynosi ono 450 -700 g ryb dziennie. Warto powiedzieć, że w obrębach hodowlanych ptaki te wraz z czaplami zabijane są nawet w okresie lęgowym.

Nie darmo na początku kormorana określiłem mistrzem podwodnych łowów. Ptak nurkując wiosłuje nie tylko płetwami, ale również skrzydłami! Do tego dość często poluje na ryby gromadnie. Ryby rzeczywiście mają z nim trochę przekichane...

"W Królestwie Polskiem obecnie przypadkowo się tylko pokazuje z wiosny lub w jesieni, lecz przed czterdziestu kilku laty gnieździły się małemi kolonijami lub w parach pojedyńczych w kilku miejscowościach, a mianowicie w roku 1837 w Zegrzu pod Serockiem i w kilku innych okolicach Płockiego nad Narwią i Bugiem; równocześnie jedna para wywodziła się przez lat kilka na starem drzewie Saskiej kępy pod Warszawą, prof. WAGA ją odwiedzał i zapewnia, że opuściła je w skutku prześladowania." - Pisał o kormoranie (kruku morskim - jak go tu i ówdzie nazywano) w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski.

Były to pewnie złote czasy dla wszelkiej maści hodowców ryb. Choć zapewne oni z tego faktu nie zdawali sobie sprawy i pomścili na bardzo nieliczne bieliki u rybołowy. Przy tym pomstowaniu klecili zapewne te swoje pastki na zimorodki, które wtedy też uważano za... "szkodniki".

ECLLa9JWysXsVdDNHq9cQdNkOVfDs9Ig8qo0wlBY

Kormoran,fot. Dmitry Yakubovich   dmitryyakubovich.com 

Niewidzialna sikora

krogulec14

Czarnogłówka sprawiała psikusa pierwszym przyrodnikom i ornitologom. Najpierw schowała się za sikorą ubogą Lineuszowi, a później podobny dowcip zrobiła naszemu Władysławowi Taczanowskiego. Można odnieść wrażenie, że dla obu gentlemanów sikora ta była niewidzialną.

Czarnogłówka i sikora uboga (pamiętamy te niedoszłe kopulujące szarytki?) są gatunkami bliźniaczymi. Czyli wywodzą się z jednego wspólnego, którego swego czasu rozdzielił lodowiec. Lodowiec dawno sobie odszedł, ale uderzające podobieństwo tych sikor pozostało. Jest ono na tyle duże, że człowiek ptaka może zobaczyć i długo zastanawiać się jakiego to widzi...

U Taczanowskiego sikora czarnogłowa (dawna nazwa naszej bohaterki) nawet występuje, ale właśnie pod sikorą ubogą "Parus palustris". Naukowa nazwa czarnogłówki "Parus montanus" w tłumaczeniu oznaczająca sikorę górską, pojawiła się znacznie później.

Czarnogłówka najszybciej spotkamy w drzewostanach z przewagą gatunków iglastych, a także w miejscach nad wodami wśród starych topól i wierzb. Na gniazda wybiera najchętniej dziuple do 2 metrów nad ziemią. Wiosną i latem zjada drobne stawonogi, a jesienią i zimą nasiona zbierane na drzewach i roślinach zielnych. 

Sikora ta prowadzi bardzo aktywny tryb życia na grubszych gałęziach drzew i krzewów. Lata raczej tylko na niewielkie odległości, ale szybko i zręcznie. Jest towarzyska, często zobaczymy ją razem z sosnówką, czubatką, a czasami także z sikorą ubogą.

Po tylu latach prowadzenia bloga przyszło mi otworzyć nowy tag: czarnogłówka. Pewnie nie doszłoby do tego gdybym nie liczył gatunków spotkanych w roku 2015. I choćby dlatego warto te gatunki liczyć.

Jakby ktoś się pytał ile ich spotkałem to powiem, że dopiero 66. "Satanistycznym" gatunkiem w tym roku został grzywacz.

 YN7Bi763q4Y7jgziLA1NRQnF0SPp66RmuiGnFn2n

Czarnogłówka, fot. Wiesław Dzięgielewski 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci