Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Ptak sukcesu

krogulec14

Jest niewątpliwie ptakiem wielkiego sukcesu. I do tego jakże uroczym! W ciągu ostatnich dziesięciu lat przybyło kląskawki u nas aż 96,9%!

-

Kląskawka najliczniejsza jest w Polsce na Górnym Śląsku, Opolszczyźnie i wschodniej części Dolnego śląska, oraz na Wyżynie Małopolskiej. Natomiast najrzadsza  jest na Pomorzu, Warmii i Mazurach, Podlasiu i (poza Warszawą i okolicą) Mazowszu.

Jest zdecydowanie ptakiem wyżyn. Największe jej zagęszczenia w Polsce znajdują się na wysokościach od 300 do 500 metrów nad poziomem morza. Jest gatunkiem krajobrazu rolniczego, w którym preferuje drobne, ale intensywnie użytkowane pola.

Kląskawka jest gatunkiem nielicznym, poza południową częścią kraju, gdzie jest już średnio liczną. Średnie zagęszczenie tego ptaka wynosi w kraju 0,41 pary na kilometr kwadratowy. Populacja jej oscyluje w granicach 110 000 -160 000 par lęgowych. Po samym wstępie dzisiejszego posta zauważamy, że kląskawka jest najwyraźniej w ekspansji.

Gatunek na obecną chwilę nie jest zagrożony.

Źródło: Kuczyński L., Chylarecki P., 2012. "Atlas pospolitych ptaków lęgowych Polski. Rozmieszczenie, wybiórczość środowiskowa, trendy." GIOŚ, Warszawa

huduNyQCnxq216vnNjF9SXzuKYs1y24NtgGqFRlH

Kląskawka, fot. Arkadiusz Traczyk

... samiec tak się rozwodził

krogulec14

Tyle lat prowadzenia bloga, tyle tysięcy(!) postów. I ani jednego o perkozku. Aż sam jestem tym faktem zaskoczony. Na dobry początek przedstawię go cytatami z "Ptaków krajowych" Taczanowskiego. Pierwszy akapit, co tu ukrywać, mocno ujął mnie za serce:

"W czasie lęgowym najkrzykliwszy, nieustannie się po zaroślach odzywa właściwem sobie monotonnem cierkotaniem czy-czy-czy-czy... dosyć donośnem i wrzaskliwem, a napadnięty przez ptaka drapieżnego lub innego nieprzyjaciela wrzeszczy przeraźliwie najrozmaitszemi głosami. Gdy poraz pierwszy podobny krzyk usłyszałem, nie mogąc zmiarkować na pewno od jakiegoby ptaka pochodził, przebrnąłem przez wodę i zastałem błotniaka (Circus cyaneus) jedzącego przy gnieździe samicę z jaj porwaną, nad którą to samiec tak się rozwodził i nie uciszył się aż po oddaleniu się ptaka drapieżnego."

Jak to w życiu, jednym radość drugim straszny żal...

-

Pięknie i bardzo ciekawie opowiada nasz znakomity ornitolog o środowisku i gnieździe perkozka:

"Trzyma się głównie po stawach i sadzawkach tatarakiem i sitowiem zarośniętych, po takichże brzegach jezior, po bagnach mniej więcej głębokich, po łącznych łachach, zalewach i rowach, słowem w wielu bardzo miejscowościach, częstokroć nawet dość ciasnych, nie pomijając leśnych bagienek. Niekoniecznie potrzebuje miejsc tak czystych na znacznej przestrzeni jak inne gatunki, wystarczają mu bowiem mało głębokie wody, miejscami rzadszą roślinnością porosłe. Zimujące w naszych stronach przenoszą się na rzeczki niemarznące i niezbyt szybkiego biegu, szczególniej przepływające przez stawy i mające przy brzegach gdzieniegdzie cokolwiek tataraku lub trzciny.

Gniazdo buduje z drobniejszych kawałków sitowia i traw wodnych zmięszanych z rzęsą i konferwami, pomiędzy sitowiem, tatarakiem i innemi chwastami wodnemi, a niekiedy pomiędzy gałęziami zwalonych drzew na wodę, albo krzaków łoziny w wodzie rosnących, zwykle w miejscach niezbyt głębokich. Takie gniazdo około stopy bywa wysokie."

Zapewne nie był mu znany fakt, że perkozek, jak na prawdziwego perkoza przystało w chwili gdy opuszcza gniazdo to je przykrywa gnijącą roślinnością.

Perkozek jest obecnie niezbyt licznym gatunkiem lęgowym w całej Polsce, oprócz dzielnic północno-wschodnich, gdzie występuje bardzo nielicznie. W "Ptakach krajowych" Taczanowskiego jego liczebność przedstawiona jest nieco inaczej: "W naszym kraju niezawodnie najobfitszy i najwięcej upowszechniony, mimo to rzadziej się daje postrzegać od perkoza dwuczubnego; częściowo nawet corocznie tutaj zimuje, a szczególniej młode ptaki."

Bardzo ciekawie Władysław Taczanowski opisał zachowania naszego dzisiejszego bohatera:

"Skrytszy nierównie od innych mało się w lecie na otwartych wodach pokazuje, lecz ciągle się kryje po trawach lub chwastach; zimą częściej widzieć się dale. Nurkuje doskonale; chociaż nie może pod wodą równie długo zostawać, ani tak daleko naraz przepływać, jak większe gatunki, nierównie lepiej się od nich kryje, gdyż w razach niebezpieczeństwa stara się zawsze dostać nurkiem do chwastów i skryć się starannie. Zimą nawet, kiedy żadnego prawie ukrycia nie ma na rzece, raz ponurzywszy się tak się gdzieś umie schować pod brzegiem, że go w żaden sposób odszukać nie można ani też doczekaćsię ukazania. Trudno go zatem strzelać, daleko łatwiej przychodzi napędzać go na wązkiej wodzie w podrywkę albo w więciorek."

 -

 

TdhaFX5dHYXqtnfzj1diaf8u9azLeecGo0WWf4sS

Perkozek ("Malec wśród kolosów"), fot. Arkadiusz Traczyk    Przyroda Ziemi Torzymskiejwww.birdwatching.pl/galerie-autorskie/3543-traczyka

XV Zlot ptasio

krogulec14

Zloty Obywateli Rzeczpospolitej Ptasiej w Słońsku to liczne i ciekawe obserwacje ptaków. Tych pospolitych,które na co dzień widuję u siebie w Obrzycku, jak i perełek, które widuję zwykle w Słońsku.

-

Jadąc na XV Zlot Obywateli Rzeczpospolitej Ptasiej nastawiony byłem tym razem na spotkanie z pójdźką i podróżniczkiem. Jak już wcześniej zdążyłem opowiedzieć, miałem niezapomniane spotkanie z tą uroczą sową. Ptaka Roku 2016 niestety nie udało mi się zobaczyć. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak pogadać z fotografami, albo zaczekać na następny Zlot.

Miałem też skryte marzenia: zobaczyć szczudłaki i pelikana kędzierzawego. Na kilka dni przed wyjazdem do Słońska obydwa, te niezmiernie rzadkie w Polsce, gatunki były widziane na terenie parku narodowego. No cóż, tym razem nie dane było mi ich zobaczyć.

Spotkanie z pójdźką zrekompensowało wszystko.

-

Od jakiegoś czasu jeżdżę do Słońska z nastawieniem na oglądanie ptaków siewkowatych. Mewy, rybitwy, rycyki, czajki i inne przekładam nad bieliki, kanie czy błotniaki. Dopisały rybitwy rzeczne, krwawodzioby, sieweczki rzeczne. Były czajki, kwokacze, bataliony i łęczaki. Z innych rzadszych ptaków widziałem białe czaple, krakwy, ohary. a nawet wodnika. Rasowi ptasiarze zapewne się uśmiechną, ale wodnika widziałem po raz pierwszy.

Błysnął nam na Betonce ptak w "typie sokoła wędrownego". Ptak tak szybko śmignął, że... nie zdążyłem chwycić go w okular lornetki. Od Janusza Sielickiego dowiedziałem się, że najbliższe gniazdo sokoła mieści się w odległości 17 kilometrów. To naprawdę niewiele. Tyle co nam do najbliższego baru czy restauracji...

RsbMoSsU0uQ95UWh6ZbVfqSRHZhmr6wJhDZDn6iq

Pójdźka, fot. Jacek Wierzejski

Bliźniaczka sikory ubogiej

krogulec14

Zapewne pamiętamy dość dramatyczny spadek populacji sikory ubogiej. W ciągu ostatnich 10 lat ubyło 58,7% populacji tej jakże pięknej i subtelnie wybarwionej sikory. Niewiele lepiej wiedzie się jej "bliźniaczce", czarnogłówce...

-

Czarnogłówka jest w Polsce średnio licznym gatunkiem lęgowym. Najliczniejszą jest w Karpatach i w Puszczy Augustowskiej. Najrzadziej występuje w rolniczym krajobrazie środkowej części kraju.

Omawiając środowisko tej sikory należy wspomnieć o dwóch subpopulacjach (takich jakby grupach, podrodzajach), które umownie możemy podzielić na "leśne" i "wiejskie".  Zagęszczenie czarnogłówek "leśnych" jest znacznie większe od tych drugich. Gatunek ten najlepiej się czuje w lasach mieszanych o sporej różnorodności drzew. Preferuje skraje lasów, ich obrzeża, polany i korytarze leśne. Ta subpopulacja wyraźnie unika obecności człowieka, terenów zabudowanych czy rolniczych. Subpopulacja "wiejska" zachowuje się wręcz odwrotnie. Nie unika towarzystwa człowieka, jak i miejsc przetworzonych przez niego. Obie grupy preferują miejsca o chłodnym klimacie.

Przeciętne zagęszczenie czarnogłówki wynosi 0,45 pary na kilometr kwadratowy. W lasach to zagęszczenie może wzrosnąć do 2 par na kilometrze kwadratowym. Populacja tej sikory oscyluje w granicach 120 000 -160 000 par lęgowych. Od ponad 40 lat następuje w Europie spadek populacji gatunku. W Polsce, w ostatnich dziesięciu latach, wyniósł on aż -43,5%!

Tak gwałtowny spadek populacji czarnogłówki kwalifikuje do umieszczenia jej w grupie VU - czyli narażonych na wyginięcie. Przyczyny takiego status qwo nie do końca są poznane. Zapewne jedną z nich jest zachodzące w ostatnich latach ocieplenie klimatu. Nie wyklucza się, że istotnym czynnikiem jest też zapewne przesuszenie gleb spowodowane obniżeniem poziomu wód gruntowych. Przy obecnym tempie spadku liczebności niezbędne będą zabiegi ochronne dla zachowania gatunku w kraju.

Źródło: Kuczyński L., Chylarecki P., 2012. "Atlas pospolitych ptaków lęgowych Polski. Rozmieszczenie, wybiórczość środowiskowa, trendy." GIOŚ, Warszawa

uewU7vjpA74agiLWS7A4TGkTtF81chjUCWSnBUzf

Czarnogłówka, akwarela: Andrzej Rabiega

O XV Zlocie

krogulec14
Tym razem na Zlocie byliśmy z Fredem. Miało to swoje plusy, jak i minusy. Do pierwszych należała życzliwość. Sporo osób nas zatrzymywał, głaskało Freda, co on odbierał jako coś, co mu się należy. Czasem psisko wiodło żywot... celebryty. Zapewne najdłużej będę wspominał spotkanie z Państwem Jażdżewskimi:
-O, a to jest Fred - przedstawiła swojemu mężowi Kasia. To, że Kasia jest doktorem adiunktem Katedry Literatury Greckiej i Bizantyjskiej wiedziałem. To, że Krystian jest profesorem doktorem habilitowanym medycyny, a wybitnym onkologiem, na swoje szczęście nie. Nawet do tej pory nieco się rumienię jak sobie przypomnę niemal konfidencjonalny ton przy prośbie o sprawdzenie niemal pogryzionej kartki z treścią wywołania Kasi do nominacji na ambasadora Rzeczpospolitej Ptasiej.
Kasia była też autorką prezentacji "Troskliwe zimorodki i podstępne kuropatwy, czyli starożytni o ptakach". Chyba każda osoba która zna "Plamkę mazurka" wie dobrze, że szukam miejsc ptaka w życiu człowieka na wielu płaszczyznach. W tekstach starożytnych też. Tytuł prelekcji był dla mnie co prawda zaskakujący (wszak wiemy, że uroczy zimorodek jest egocentrykiem, a spokojne kuropatwy wiodą życie rodzinne), ale po niej zrozumiałem jego sens.
 
Poza Kasią wywoływałem do pana prezydenta Dorotę Zielińską, prezes STOP-u, czyli Stołecznego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Wywoływanie ludzi do wyróżnień u pana prezydenta jest szalenie miłą sprawą, choć nie ukrywam, że dla mnie stresującą. Fakt, że jako tako piszę, nie sprawia iż tak samo mówię. A mówię szybko, cicho i niewyraźnie.
Dorota jest jedynym prezesem, którego organizacja dołączyła do akcji aby Ptak Roku Rzeczpospolitej Ptasiej wyszedł spoza jej granic. W stosownym czasie STOP zorganizuje w Warszawie "Spotkanie z podróżniczkiem", o czym nie omieszkam powiadomić. W zamian "Plamka mazurka" będzie informowała o ciekawszych imprezach i akcjach Stołecznego Towarzystwa Ochrony Ptaków.
 
13087331_1051836998215125_4783258305740461504_nPo lewej pan prezydent, po prawej pani prezes. Czasem żartuję, że w tej Rzeczpospolitej też prezes ma więcej do powiedzenia. Na środku (w wersji "on stage") krogulec XIV. W biotopie w którym wyraźnie widać, że niewyraźnie się czuje
 
Fred nieco nas ograniczał. Nie stanowiło to jednak problemu, bo jadąc do Słońska z tym się liczyliśmy. Poza zimorodkami i kuropatwami Kasi załapałem się na "Słowika z bagien czyli podróżniczka okiem ornitologa" Stanisława Rusieckiego i "Podróżować jest bosko - czyli migracje zwierząt". Żałuję jedynie, że umknęły mi "Współczesne badania wędrówek ptaków - czy jeszcze jest coś do odkrycia". Jarosław Nowakowski ze Stacji Badania Wędrówek Ptaków Uniwersytetu Gdańskiego i Fundacji Akcja Bałtycka był rewelacyjny.
 
Po Zlocie chodziłem niczym gwiazdor. Miałem wielką przyjemność rozdawać rysunki Justyny Kierat. Naszej uzdolnionej doktorantce z Uniwersytetu Jagielońskiego rozsypały się pszczoły i musiała zrezygnować z przyjazdu do Słońska. Większość osób była mile zaskoczona, choć kilka osób łypnęło na mnie okiem, jakby podejrzewając, że będę wołał o... kasę.
 
13102846_1051836614881830_6055822679224416568_n
Rysunki Justyny przegląda sam Tomek Ogrodowczyk, w tyle jest naczelna miesięcznika "Salamandra", Ada Bogdanowska
 
Przy rysunkach doktor Przemek Chylarecki, pracownik Muzeum i Instytutu Zoologii, a przed nami Marta i Marcin Daniszewscy
 
Do domu przywieźliśmy między innymi pamiątkowe monety z podróżniczkiem i "Ptaki Wielkopolski 4". Dzięki Adzie Bogdanowskiej dowiem się wszystkiego co w pierzastym świecie działo się w mojej okolicy w ubiegłym roku.
 
Na Zlocie była Ania. I wszystko było po staremu. Czyli dobrze.
 
Odkrycie Zlotu? W ubiegłym roku był nim Sławek Rubacha. Dzięki Niemu przeżyłem w tym roku niezapomniane chwile przy pewnym kościele przy uroczym "śpiewie" pójdźki. Tym razem była nim Kasia Jażdżewska. Grekę zna wybornie, będę miał w (jak ją skończę) swojej książce lepsze tłumaczenia nazw naukowych od samego... doktora Kruszewicza z "Ptaków Polski"!
 
PS. Oznajmiam, że 5 dni po zobaczeniu i wysłuchaniu pójdźki wciąż... żyję!
 
 
Zloty? Kocham je po prostu
 
Wszystkie zdjęcia wykonała i podzieliła się z nami Agata Katafiasz Matysiak, za co Jej serdecznie dziękuję   

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci