Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Żóraw

krogulec14

Kwestię czy popełniłem w tytule błąd ortograficzny pozostawiam otwartą. Żuraw powstał w 1936 roku w wyniku reformy ortografii polskiej. Wszedł w miejsce, które do tej pory zajmował właśnie tytułowy żóraw. Jako, że o żurawiu sporo wiele wpisów, to tym razem chcę o ukazać w świetle z "Ptaków krajowych" Władysława Taczanowskiego, a ta powstała znacznie prędzej od wspomnianej reformy...

Żuraw w ostatnich latach dostosował się do przekształceń w środowisku jakie ostatnimi laty dokonaliśmy. Wyszło mu to zdecydowanie na dobre, jego populacja w Polsce przekroczyła 22 000 par lęgowych. Jest z czego się cieszyć. Za Taczanowskiego sytuacja żurawia w Polsce wyglądała wręcz dramatycznie:

"Najwięcej się ich wywodzi na rozległych błotach w Augustowskiem przy kanale i okolicznych rzeczkach, i w Lubelskiem między Bugiem i Wieprzem, w innych okolicach po prawej stronie Wisły często się spotyka w pojedyńczych parach, lecz po lewej stronie tej rzeki zaledwie jest kilka miejsc, gdzie się pary pojedyńcze wywodzą."

"Trzymają się głównie po rozległych błotach otwartych, lub w części krzakami pozarastanych, grzęzkich i mniej więcej zalanych, w mniejszej liczbie po bagnistych wybrzeżach rozległych stawów, wśród zarośli trzciny i krzewiny, albo też po bagnach międzyleśnych, łozami pozarastanych."

Wspomniane zdolności adaptacyjne, pozbycie się lęku wobec człowieka pozwoliły żurawiowi na opuszczenie niedostępnych miejsc. Trzeba jednak zauważyć, że intensyfikacja rolnictwa może przyczynić się do zaniku pokaźnej liczby miejsc lęgowych tego wspaniałego ptaka.

Żuraw żeruje na łąkach i polach. Żywi się pokarmem roślinnym i zwierzęcym. Zjada owady, robaki, mięczaki, drobne kręgowce, zielone części roślin, nasiona. Bardzo lubi jagody. U Taczanowskiego kojarzy się on z pewnym... szkodnictwem:

"Często bardzo wylatują w pola na świeże zasiewy grochu, gryki i pszenicy i znaczne w nich wyrządzają szkody; przelotne więcej zapadają po polach nieżeli po błotach."

Pary żurawia są sobie wierne i trzymają się razem na terenie lęgowym, jak i na zimowiskach, gnieżdżąc się przez wiele lat w tych samych miejscach. Ich toki połączone są z tańcami, odbywanymi grupowo. Taniec ten żurawie zawdzięczają Tezeuszowi. Heros ten, po zabiciu Minotaura, zatańczył ku czci bożka wiosny, co skwapliwie wykorzystały żurawie.* Tańce nie są zresztą ograniczone do okresu lęgowego i żurawie odbywają je we wszystkich porach roku. Taczanowski zachowania tych ptaków przedstawia wręcz... romantycznie: 

"Samiec nigdy nie odstępuje wysiadującej samicy; lecz ciągle przechadza się w pewnem oddaleniu, zkąd może obserwować całą okolicę. W razach ukazania się człowieka ostrzega ją zaraz kruknięciem, na co ona natychmiast gniazdo opuszcza i dąży ku niemu przychyliwszy się między trawą, aby nie zdradzić potomstwa. Połączywszy się oboje przechadzają się w oddaleniu tuż przy sobie, żerując i jakby na nic nie zważając; w razach dłuższej obecności nieprzyjaciela zrywają się od czasu do czasu i przelatują tuż przy sobie z miejsca na miejsce. Około południa samiec zasiada na parę godzin na gnieździe, wyręczając samicę udającą się żerować."

Prawda, że z samca żurawia to gość?! Pilnuje spokoju swojej wybranki, pomaga w wysiadywaniu... Nie zdziwi nas zapewne fakt, że żurawia kojarzy się między innymi z wiernością. Pewnie wszyscy zachwycamy się klangorem. Nie dziwi mnie, że w przejmującym klangorze starożytni doszukiwali się skarg potępionych dusz. 

"Głos tego żórawia jest bardzo donośny; w porze wiosennej rankami i wieczorami wydają tak mocne i rozlegające się po rosie krzyki, że je z odległości prawie milowej doskonale słyszeć można; zwykłe zaś krakanie równie jest przenikliwe, choć na pozór łagodne, z wysokości bowiem okiem niedoścignionej wyraźnie słyszeć się daje."

Taczanowski nie byłby sobą gdyby opisu ptaka nie kończył wątkiem kulinarnym:

"Mięso żurawia czarne i twarde, mniej jeszcze jako pokarm cenione od gęsi dzikich."

Na szczęście smak ten w naszym kraju od wielu lat jest zabroniony. Bo czy można żreć ptaka, którego piór trzymają się dusze udające się do Wyraju?

 walUqIdBLK5d49dAgCrbl0VDNby0aAWOJQNv1YnP

Żurawie, fot. Dorota Karpińska   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/4784-dorota80 

* Skoro jesteśmy w temacie starożytnej Grecji to trzeba przypomnieć, że to właśnie żuraw natchnął Hermesa aby ten stworzył Helenom alfabet.

Przyjaciel krowy

krogulec14

 Szpak w dużym stopniu uległ w XX wieku synantropizacji. Gniazda zakłada między innymi w dziuplach, pod dachówkami, a także bardzo chętnie w budkach lęgowych. Nieco inaczej było za czasów Władysława Taczanowskiego:

"Gnieżdżą się w dziuplach mniej więcej ciasnych, - czytamy w jego "Ptakach krajowych" - w różnych wysokościach rozmaitych drzew, najpospoliciej wysoko w sękach i w gałęziach, a rzadziej w dziurach pnia, niekiedy zaledwie na dwa sążnie nad ziemią, w jednem drzewie po kilka lub kilkanaście par się wywodzi. (...) W okolicach górzystych wywodzą się także w skałach i dziurawych starych murach. W niektórych krajach południowej i środkowej Europy wywodzą się przy mieszkaniach ludzkich, a nawet w umyślnie urządzanych im pudełkach, lecz u nas nie brak im miejsc dzikich, nigdy się przeto do budynków na ląg nie zbliżają."

Jeśli ktoś zastanawiał się skąd trafiły do nas skrzynki lęgowe, to ma odpowiedź. Owe "pudełka" przyszły do nas z południowej i środkowej Europy. Jako, że poszczególne drzewa bywają dość mocno zaszpaczone, to czasem o pomyłkę nie jest często i zdarzają się akty zdrady. Trafiają się również przypadki poligamii. 

Za Taczanowskiego był to ptak zdecydowanie wędrowny:

"Do nasz przylatuje równocześnie ze skowronkami, często około połowy Lutego, w wiosny późniejsze w Marcu; bardzo późno odlatuje, największa jednak ilość opuszcza nasze strony w Październiku, lecz w lata, w których długo śniegi nie spadają, widuje się jeszcze ich stadka przez cały Listopad, a nawet niekiedy do końca Grudnia zostają. Przez część zimy śnieżną wcale się w naszym kraju nie pokazują..."

Dziś, choć w dalszym ciągu zdecydowana większość tych ptaków migruje, to jednak widok szpaka zimą nikogo już nie dziwi. Sadownicy widzą szpaki jedynie na... czereśniach. A to jest błąd. Spory procent diety szpaka stanowią owady. Bardzo ładny obrazek ze szpakami opisał nam mistrz Taczanowski:

"Żerują najwięcej między trzodami bydła rogatego i koni, często w towarzystwie wron, gdzie zbierają po ziemi owady dwuskrzydłe, gromadzące się przy tych zwierzętach, równie jak inne wystraszane z ziemi deptaniem, przez co znakomite wyświadczają usługi. Z bydłem są bardzo oswojone, lecz względem człowieka ostrożne."

Widok bydła na pastwiskach jest obecnie rzadki. Na tyle rzadki, że widoku szpaka krążącego wokół krasuli i szukającego owadów po prostu już zapomniałem. Zapomniałem, że szpak był kiedyś przyjacielem krowy. Zapewne wiemy, że o rezolutnych ludziach mówiono "szpakami karmiony".

"Mięso ich czarne, twarde, chude i nie zbyt smaczne, z powodu jednak możności ubijania ich w większych ilościach za pojedynczym strzałem, myśliwi niemi nie pogardzają. Młodych z gniazd branych pospólstwo chciwie poszukuje i w niektórych okolicach stanowią one dosyć ważny przedmiot w czasie najcięższym do wyżywienia. W innych krajach europejskich łowią je sieciami w ogromnych ilościach, i dosyć rozległy niemi handel prowadzą."

Ze szpakami musi mieć spore powiązania położone na Kociewiu miasteczko Skurcz. Szpakiem skorcem nazywał ptaka hrabia Tyzenhauz. A dawne nazwy Skórcza dość blisko krążyły. Miesjcowość ta bywała nazywana: SchorczScoriczSchoritzSchorczkSkorczSkorczkeSkurcz i Skorć. Chyba nie zdziwię specjalnie nikogo, jak dodam jedynie, że w herbie Skórcza połowę pola nasz szpak zajmuje.

U65rOUgQKNaIwOkYvlkA2OpoWvY7NheqLdIPeojo

Szpak, fot. Robert Babisz   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/2211-karp1225 

Morska wronka

krogulec14

Wronka morska to jedna z dawnych nazw śmieszki. Dla mnie zdecydowanie wdzięczniejsza od: rybitw śmieszek księdza Kluka, czy też mewa śmieszka hrabiego Tyzenhauza.

Śmieszka gnieździ się w koloniach liczących od kilkudziesięciu do kilku tysięcy par. W razie niebezpieczeństwa zagrażającemu kolonii śmieszki gromadnie atakują intruza i np potrafią przegonić bez trudu błotniaka stawowego, kanię rudą. Nawet bielik będzie miał z nimi spore utrapienie. O ich "bojowym" charakterze w pobliżu kolonii lęgowych w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski pisał:

"Gdy człowiek zbliża się do ich kolonii, samce z daleka go postrzegłszy, z krzykiem dążą ku niemu, w skutku czego ostrzeżone samice zlatują z gniazd i wszystkie razem, krążąc na bagnem lęgowem i mięszając się jak rój pszczół w różnych kierunkach, ogromną wrzawę sprawują. Wydają wówczas głos przeciągły, do krakania wrony podobny, lecz przeciąglejszy i chrapliwszy; prócz tego mają jeszcze dwa inne głosy: jeden krótko ucinany na podobieństwo odzywania się rybołówek, drugi do chichotania podobny."

Jeśli ktoś zastanawiał się skąd taka niepoważna nazwa dla poważnego ptaka, to ma teraz na to pytanie odpowiedź. A rwetes nad odwiedzającym kolonię był jak najbardziej słuszny. Zazwyczaj szedł tam człowiek, który miał zamiar ją splądrować z jaj. No cóż, kiedyś ptasie jaja na przednówku bywały dość ważnym składnikiem diety naszych przodków.

Hałaśliwość i agresja śmieszek w swoim terytorium lęgowym sprzyja innym, mniejszym i słabszym ptakom. Sporo gatunków wsiedla się na peryferia kolonii śmieszek i korzysta z opieki (parasola ochronnego) mew. Taka ochrona jest dobra do czasu. Kiedy wyklują się pisklęta, to taki nielegalny imigrant opuszcza kolonię. I ma rację. Ochroniarze lada moment mogą wziąć sobie sami opłatę za swoją działalność i... na przykład zjeść pisklęta swoich nieopłacających czynszu sublokatorów. 

"Bardzo mało żywią się rybami, lecz owady główny ich pokarm stanowią; nie tylko je łowią po wodach, lecz wylatują za niemi w pola i chodząc za pługami jak wrony zbierają wyorywane pędraki i inne ziemne gąsienice i same owady; tak są wówczas śmiałe, że kręcą się tuż pod nogami orzących, lecz gdy człowiek inaczej ubrany od wieśniaków zbliża się do tego miejsca, umieją go odróżnić i zaraz odlatują."

Teraz dowiedzieliśmy się skąd wzięła się ta wronka morska. Śmieszki na wiosennych polach to dla mnie nie nowina. Ale wiadomości o tym, że mewy te "bardzo mało żywią się rybami" to zbyt mocno bym się nie trzymał. Fakt, że śmieszka nie potrafi nurkować (na wodzie unosi się jak korek) sprawia iż chwyta zwykle osobniki chore. Ale o tym, że rybkę lubi mówi dobitnie ciekawa fotografia Doroty.

k0dRNQCTrEXfHRJk8Bzm7ZhF9n0ovibvbiwrIlpG

Śmieszka, fot. Dorota Karpińska   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/4784-dorota80 

Dzierlatka to jest, czy pośmieciuszka?

krogulec14

"Słowik, wróbel, kos, jaskółka,
Kogut, dzięcioł, gil, kukułka,
Szczygieł, sowa, kruk, czubatka,
Drozd, sikorka i dzierlatka,
Kaczka, gąska, jemiołuszka,
Dudek, trznadel, pośmieciuszka,
Wilga, zięba, bocian, szpak."

No cóż, powyższy frahment "Ptasiego radia" wyraźnie nam mówi, że Tuwim ornitologicznym orłem przy takim na przykład Mickiewiczu to raczej nie był. Wymienić w jednej zwrotce dzierlatkę i pośmieciuszkę to jednak była ptasia skucha.

Zapewne okrasą dzisiejszego wpisu będzie wiadomość, że inne skowronki też dzierlatkami nazywano. I tak nasz skowronek bywał dzierlatką skowronkiem, lerka dzierlatką ledwuchną.

Dzierlatka doczekała się też ciekawych mian. Bywała derlatką, skowronkiem śmieciuchą, dzierlatką śmieciuchem, pośmieciuszką czy też pośmieciuchem. Skąd wzięła się ta niezbyt chyba przyjemna nazwa "pośmieciuszka"? Taczanowski w "Ptakach krajowych" mówi o tym tak:

"Śmieciucha wszędzie jest ptakiem miejscowym, u nas pospolita, lecz wszędzie nieliczna; trzyma się przez lato w polach przy samych wsiach i innych osadach ludzkich, całą zaś zimę spędza w środku wsi i miasteczek po śmietnikach i drogach uczęszczanych. Żywi się rozmaitem ziarnem i owadami, w zimie zbiera po drogach rozrzucone ziarna z transportów zbożowych i obroków, wybiera także niestrawione z końskich odchodów; w ciężkie i śnieżne zimy nawet wśród jasnych nocy żeruje."

Dzierlatka jest gatunkiem synantropijnym. W dalszym ciągu często i chętnie osiedla się na terenach ruderalnych, pokrytych swoistą roślinnością, na wysypiskach gruzu, śmieci, placach fabrycznych i składowiskach, a także w głębi miast. 

Nie ukrywam, że lubię patrzeć na nią (a mam ten fart, że stosunkowo często widuję ją w pracy) gdy biega szybko drobnymi kroczkami. Dzierlatka lata powoli, wolno uderzając skrzydłami. Na wiosnę zatacza szerokie kręgi nad miejscami gniazdowania. I rzeczywiście udaje mi się czasem je widzieć w jasne noce. Zazwyczaj widuję je jednak w dzień w malutkich grupkach lub parami.

tQOTUubmDHC9lx6AgAIiTAJMfq4qlygbT6rQnJTo

Dzierlatka, fot. Tomasz Skorupka   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/505-filimer 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci