Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Totalne bzdury

krogulec14

"Mówi się, że bocian bywa zazdrosny. Na przykład w Krannon, w Tessalii, pewien człowiek poślubił piękną kobietę imieniem Alkione. Zostawił ją w domu i wyjechał za granicę. Żona tymczasem zadawała się z jednym z niewolników. Zadomowiony u nich bocian, widząc to, nie mógł znieść jej zachowania i pomścił swego pana. Rzucił się mianowicie na kobietę i wydziobał jej oczy.

Powyżej mówiłem o zazdrości czerwonaka, a także psa w podobnych okolicznościach, teraz opowiedziałem o bocianie, który odczuwał to samo na widok zhańbionego małżeństwa."

-

Prawda, że... totalne bzdury? No bo kto to widział, żeby zwierzęta ingerowały w sprawy ludzi? Po co więc takie rzeczy cytuję, bądź piszę? Piszę bo interesuje mnie znaczenie zwierząt w życiu człowieka w wielu płaszczyznach. Piszę, żeby Wam unaocznić, że starożytni Grecy mieli na punkcie bocianów nie mniejszego hopla niż my obecnie. Myślę iż nie tylko dlatego tak bardzo go lubili, że był on symbolem samej Hery. Czy bociana można nie lubić?

-

Bardzo szanuję czytelników "Plamki mazurka" i domyślam się, że tłumaczenia iż pod postacią bociana Elian zapewne ukrył prawość, wierność, są dla nich zupełnie zbędne. Łatwo jest się domyślić, że autor potępia zachowanie pięknej Alkione, a wymyślonym uczynkiem bociana wskazuje, że zadawanie się z kimś, poza mężem, godne jest kary.

-

Ostatnio na Facebooku nastąpiła próba zareklamowania "Plamki mazurka". A od tej reklamy droga do hejtu mogła być bliska. Na szczęście kilka osób, w tym Autorka poniższej fotografii, stanęło w obronie bloga. Zbiesiłem się ze zdecydowanie opóźnionym zapłonem*. Wiem, że choć psy szczekają, to karawana idzie dalej. Wiem też, że spokój to mają tylko te osoby, które nic nie robią. Pustym gadaniem reklamodawcy mnie jednak nie zniechęcą do pisanie tego co w duszy mi gra. Nie zmieni się tu nic, nawet jeśli to będą "totalne bzdury" znalezione u Klaudiusza Eliana.

Chciałem specjalnie dla nich zmienić podtytuł bloga. Brzmiałby on zamiast "ptasie sprawy", "blog nie dla idiotów". Jednak kilka osób wyjaśniło mi, żebym sobie to odpuścił...

-

Cytat: Klaudiusz Elian "O właściwościach zwierząt", przełożyła Anna M. Komornicka, Warszawa 1998, wyd. Pruszyński i S-ka, seria "Biblioteka Antyczna"

* zbieszanie się z opóźnionym zapłonem ma ten sens, że nie potrzeba później niczego odkręcać. A nawet... przepraszać!

 20160813102952

Bocian biały (strażnik wierności małżeńskiej), fot. Dorota Makulec   www.dorotamakulec.pl

Gdzie harnaś się opalał

krogulec14

Siwerniak, z racji upodobania do zamieszkiwania na znacznych wysokościach nad poziomem morza, jest w Polsce gatunkiem nielicznym. Największa część polskiej populacji zamieszkuje Tatry. Poza tym nielicznie występuje w Bieszczadach, Beskidzie Śląskim, Beskidzie Żywieckim, na masywie Babiej Góry, w Gorcach i Beskidzie Wyspowym.

Pierwsze dni wiosny (harnasiów) samców siwerniaka na swoich terytoriach wyglądają ciekawie. Ptaki te pilnują swojego terytorium zaledwie po kilka godzin dziennie. Resztę czasu spędzają w dolinach, gdzie między innymi żerują i śpią. Wraz z ociepleniem samce pilnują swoich rewirów bardziej. Oblatują je, obserwują z wybranych miejsc obserwacyjnych. Potencjalnych intruzów ostrzegają śpiewem. Powietrzne potyczki, pogonie nie należą do rzadkości w życiu samca siwerniaka.

Poza terytorium lęgowym w życiu ptaków ważne są żerowiska. U siwerniaków znajdują się one zwykle w odległości nie większej niż 300 metrów bronionych rewirów. Tu, wśród łąk i muraw panuje sielanka. Dzielni wojownicy przestworzy żerują blisko siebie i nie przeszkadza im wzajemna obecność.

Gniazdo, z dobrym widokiem na okolicę, buduje sama samica. Zwykle jest nim niewielkie zagłębienie znajdujące się pod kępą trawy. Jest ono dobrze zabezpieczone przed warunkami atmosferycznymi: opadami, wiatru czy też słońca. Intensywne opady deszczu i śniegu (co zdarza się w górach) wraz z drapieżnictwem stanowią 83% utraty wszystkich lęgów u siwerniaków. Czynność ta zajmuje samicy 4 -5 dni.

Samiec, jak na powietrznego wojownika przystało, uchyla się też od wysiadywania jaj. Jest ich zwykle 4 -5. Samicy inkubacja zabiera najczęściej 15 dni. W tym czasie bywa dokarmiana przez swojego walecznego bohatera.

Na szczęście dla samicy, jak i piskląt, w tatusiu budzą się ojcowskie instynkty w czasie karmienia. Tu jest niemalże równie aktywny jak jego partnerka. Samica jednak w międzyczasie znajduje czas by dogrzać maluchy. Co jak łatwo się domyślić, na większych wysokościach ma szczególne znaczenie.

Badania wśród szwajcarskiej populacji siwerniaków wykazały, że 86% samców i 94%* samic żyło w monogamicznych związkach. 84% terytoriów zajęte było przez samce monogamiczne, 11% przez samce "bezżenne", a 5% przez "bigamistów". W 14% gniazd znaleziono pisklęta od samca spoza pary.

* różnica pewnie wzięła się stąd, że jedną samicę było od 1,07 do 1,18 samca.

-

Jak widzimy siwerniak należy do tych gatunków ptaków, które najlepiej się czują tam, gdzie swego czasu harnaś ze swoimi zbójami się opalał...

Mocno bazowałem na: Bobrek R., 2015 Płochacz halny, Prunella collaris, W. Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 567 -574.

vTuWAYFHKrj8EiV4ostSgsZkilM9asBVYYPRPohx

Siwerniak, fot. Kamil Wilkos   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/3292-evilseed

Krzysztof Konieczny "Ptaki z duszą"

krogulec14

 Wystarczyło mi zapytać Krzysztofa Koniecznego o to czy ma ilustracje do cyklu asamblaży będących ilustracjami do „Sklepów cynamonowych” Bruno Schulza „Ptaki z Duszą”, wystawianych w Drohobyczu by się stać posiadaczem książeczki z tymi ilustracjami. Pochwalę się, że miałem nosa. "Ptaki z duszą" są książeczką dla mnie niezwykłą. Nie darmo Dariusz Czaja o niej napisał tak:

"Krzysztof Konieczny jest ornitologiem, który czyta. To już nie mało. Ale, jak się okazuje, wcale też nieźle radzi sobie z narzędziami ostrymi. Jego książka urodziła się z pasji zawodowej (ptaki), z czytania (Schulz), z obróbki surowego drewna (piły wszelakiego rodzaju). W wyniku tej krzyżówki powstało dziełko intrygujące, w którym czułość walczy o lepsze z wyobraźnią. Ornitolog z piłą w dłoni. To jest dobre zaproszenie do wnętrza książki. Nie lękajcie się."

Jako, że Krzysztofa nie da się ograniczyć tylko do ornitologii, literatury i rzeźby, to zgłosiłem Go Izie Engel, prezes Towarzystwa Przyjaciół Słońska, na prelegenta na najbliższy Zlot. Nie ukrywam, że ucieszyłbym się mocno, gdyby został nań zaproszony.

A póki co, gonię jutro do biblioteki. Czas najwyższy nadrobić zaległości w czytaniu dzieł pisarza z Drohobycza...

PS. Przypomnę, że Krzysztofa teksty można poznawać na Jego blogu: dbajobociany.pl/

 15977157_1254741087912309_5220127775140253063_n

15966047_1254740201245731_3727403136487650414_n

Dziki zwierz

krogulec14

Tym razem natchnienia dostarczyła mi Facebookowa strona Stowarzyszenia Ochrony Sów. Nie ukrywam, że poniższą grafikę obejrzałem ze sporą satysfakcją. Udowadnia on bowiem, że nawet w poczciwym mazurku drzemie prawdziwie... dziki zwierz, któremu nawet sowy nie są groźne! Przy okazji uświadamia nam fakt, że areał występowania flagowego ptaszka mojego blogu jest imponujący. Sięga on Portugalii do Japonii!

Opis pochodzi z facebookowej strony wspomnianego Stowarzyszenia Ochrony Sów:

"Obraz przedstawia nękanie sów przez ptaki dzienne. O tym powszechnym zachowaniu wśród ptaków pisał Władysław Taczanowski:
"Wszystkie ptaki szczególnie sów nienawidzą i to jest zapewne jednym z powodów, że się tak starannie we dnie ukrywają, gdy bowiem którą postrzegą, zlatują się do niej z krzykiem i sprowadzają tym sposobem wszystkie ptastwo z okolicy; cała ta różnorodna gromada ciągle wzrastająca tak napastuje poważną i tajemniczą sową, że ta chciałaby wszelkimi sposobami uniknąć tego natręctwa, a szczególniej gdy się zaczną zgromadzać większe ptaki, mogące dotkliwiej dokuczyć; mścić się jednak nie śmie w porze dla niej tak niewłaściwej. Najwięcej sobie nieprzyjaznej ptaki przy sowie wzajemnych nienawiści i obaw, tak są bowiem zajęte widokiem powszechnie nienawidzonego wroga; można nieraz widzieć drapieżne atakujące sowę wraz z ptakami, najwięcej przez nie prześladowanemi, nie zwracające wcale na siebie uwagi. Nie można tego poczytywać za zemstę za nocne rozboje, gdyż ptaki od sów większe i silniejsze, a przeto nigdy żadnej krzywdy od nich niedoznające, tak samo je napastują jak słabe, a zatem wystawione na ich napaści." -, fragment "Ptaki krajowe".

15740999_1355717307803884_853764743386002935_n

Sztuka japońska, autor nieznany. W tłumaczeniu obraz pt. "Mazurki Passer montanus, syczek Otus scops i puszczyk uralski Strix uralensis"," znalezione w sowy.sos.pl

Sroka kulturalnie

krogulec14
Bardzo lubię "Kulturalny atlas ptaków" Michała Kruszony. Nie, nie jest doskonały, zapewne przy niektórych częściach książki bym się spierał. Nie jest to żadną ujmą, wszak każdy z nas ma prawo mieć różne wizje na temat poszczególnych ptaków. Jest też dla mnie inspirujący. Czytając lekturę prezentowanej dziś sroki zwróciłem uwagę, że spory ptasiniec musiał asystować ukrzyżowanemu Chrystusowi. Wszak poza dzisiejszą sroką miały tam być rudzik, jaskółka i skowronek. Jak zapewne pamiętamy usiłowały one usunąć z głowy Jezusa kolce korony cierniowej...
 
-
 
"Sroka to bohaterka wielu bajek, a do tego złodziejka, co jest powszechnie wiadomo. Z dzieciństwa pamiętam niemiecką bajkę, którą rozpoczynał Piaskowy Dziadek. Jej bohaterką była właśnie sroka przekomarzająca się z lisem. Zresztą ta para bajkowych chytrusów znana jest od dawna. Sroka ukradła niejedną srebrną łyżeczkę. Podobno ma skłonności do przyozdabiania gniazda błyskotkami, dlatego warto chronić przed nią rodowe srebra.
Gniazdo sroki widzę za oknem na najwyższym drzewie w okolicy. Sroka jest od zawsze towarzyszką ludzkich siedzib, sąsiedztwo ludzi wybitnie jej odpowiada. Ludzie odwdzięczyli się sroce, bacznie obserwując jej zwyczaje. Uczynili z niej nie tylko bohaterkę bajek, ale i ludowych mądrości. "Nie wypadł sroce spod ogona" - to o kimś, kto z dumą podkreśla swoje pochodzenie. Do tego dodać można powiedzenia: "Sroka przyleciała, będą goście" i "Patrzy jak sroka w gnat".
Niemcy nazwali srokę pięknie: Die Elster, co budzi w Polsce historyczne skojarzenia z księciem Józefem Poniatowskim, który nieopodal Lipska, w podobnie nazwanej rzece zakończył rycerski żywot, a zarazem swój udział w kampanii napoleońskiej. W Polsce sroka wzięła swoją nazwę od pstrokatego ubarwienia. Na Litwie zwana jest szwarkas, co znaczy "płaszcz". Na Słowiańszczyźnie bywała też: swarka, straka, szaraka. W XVI wieku pisano o niej: serokos, skąd już blisko do Soroki - wiernego sługi Andrzeja Kmicica, pochodzącego zapewne z kresowej miejscowości i tak samo brzmiącej nazwie. Dziś to położone nad Dniestrem mołdawskie miasto zamieszkałe jest przez niecałe 30 tysięcy mieszkańców, którzy w większości srokę nazywają po rumuńsku: cotofana.
Sroki przeraźliwie skrzeczą, potrafią też hałasować, aby upomnieć się o swoje. Przyznać jednak trzeba, że ich metalicznie lśniące ogony należą do najpiękniejszych ptasich ozdób.
Gniazdo, które widzę za oknem, jest stosunkowo duże, ma też zadaszenie i dlatego ptaki wchodzą do niego z boku. Para srok zamieszkująca to wysoko nad ziemią zawieszone lokum, często skacze po trawniku, wygrzebując robaki. Wiosną złodziejka niszczy gniazda mniejszych ptaków, te ostatnie schodzą jej z drogi. Żaden inny ptak nie powinien chwalić się przed sroką swoim gniazdem, bo mu je splądruje, a jajka lub pisklęta wzbogacą sroczą dietę.
Charakter sroki nie jest godny naśladowania, tak jak jej zachowanie nie jest wzorem dobrego sąsiedztwa. To on jednak sprawił, że sroki rozpoczęły w ostatnich latach exodus do miast. Wścibskie i zachłanne doskonale wkomponowały się w ludzką populację. Widywane są zwykle parami, co dobrze świadczy o ich rodzinnych związkach.
W ptasim panteonie sroka zajmuje miejsce bogini złodziei. A mogło być jeszcze gorzej; istnieją świadectwa opisujące, jak to sroki dziobami kłuły w nogi i głowę męczonego na krzyżu Chrystusa. Wystąpiły tam w fatalnej roli, pomagając oprawcom Jezusa. Miały więc swój udział w Jego męczeńskiej i mistycznej śmierci na Golgocie. Z tego powodu nie gniazdują w ludzkich domach, w przeciwieństwie do zapraszanych pod strzechy jaskółek."
 
-
 
Źródło: Kruszona M. "Kulturalny atlas ptaków" 2008; ZYSK I S-KA

H5I8QsIHZyj2EAan5dYA6J0GAppE5xVGp5hEFiv6

Sroka, fot. Rafał Szozda  rafalszozda.wix.com/fotoprzyroda 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci