Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Na krzywy dziób

krogulec14

Wśród ptaków szponiastych, nazywanymi kiedyś drapieżnymi, jakoś tak się utarło, że większość z nich jest samotnikami. Zdecydowana większość tworzy terytoria lęgowe, czyli nie dopuszcza innych ptaków szponiastych, nawet własnego gatunku, w pobliże swojego gniazda. Do nielicznych wyjątków wyjątków zaliczyć można kanię czarną. Gdzieś kiedyś naliczono 30 par na powierzchni 2 kilometrów kwadratowych. Ptaki te są tak tolerancyjne dla siebie, że odległość między gniazdami może wynosić 10 m.

Kania czarna na miejsca lęgowe wybiera lasy w pobliżu otwartych wód i bagien. Gniazdo buduje w koronach starych drzew, głównie liściastych (dąb, buk, brzoza), czasem iglastych (sosna, jodła, świerk) w pobliżu wody, stosunkowo wysoko, bo od 8 do 30 metrów nad ziemią. Gniazda używa zwykle kilka lat. Miejscami tworzy nieduże kolonie. Stosunkowo często gnieździ się wśród kolonii czapli i kormoranów.

"Nie wszędzie jednakowo rozmieszczona unika bowiem suchych okolic i osiedla się po większej części miejscowościach lesisto bagnistych, obfitujących w wody, gdzie jest nierównie pospolitsza od poprzedzającej (kani rudej).

Gnieździ się w miejscach podobnych i w podobny sposób jak kania wielka, i tak samo wyścieła wierzch gniazda rozmaitemi gałganami. Gniazdo jej zawsze można rozpoznać po szczątkach rybich porozrzucanych obficie po ziemi i na samem gnieździe."

W Polsce jest ona bardzo nielicznym gatunkiem występującym przede wszystkim na północy i zachodzie kraju. Szacuje się jej na 450 -1 500 par lęgowych. Kania czarna jest najprawdopodobniej najczęściej występującym na świecie ptakiem szponiastym.  Przylatuje do nas w marcu i kwietniu, odlatuje w sierpniu i wrześniu.

Żeruje przede wszystkim nad wodą. Pokarm zazwyczaj niezbyt daleko od gniazda, choć zdarza się, że w poszukiwaniu pokarmu odlatuje nawet na odległość 10 kilometrów. Żywi się drobnymi kręgowcami, chętnie śniętymi rybami i inną padliną. Kania czarna jest kleptopasożytem. Odgania inne ptaki, w tym drapieżne, od ich zdobyczy, lub tak długo napastuje je w powietrzu, aż upuszczą zdobycz lub opróżnią wole.

"Najwybitniej tem się odznacza obyczajowo od kani właściwej, że się żywi głównie rybami zdechłemi i uwikłanemi na zbyt płytkich wodach i błotach, żabami i gadami, za wyszukaniem których najwięcej krąży ponad wodami. Na spuszczone stawy zlatują się z całej okolicy i przez cały czas dzielą tam obfity pokarm z krukami, wronami, czaplami i niektóremi innemi drapieżnemi. Prócz tego jednak nawiedzają wsie i miasteczka, gdzie tak samo jak poprzedzająca chwytają gąsięta, kaczęta i pisklęta innego drobiu, nietyle jednak wyrządzają w nim szkody chociaż są pospolitsze. Jadają padlinę i szczątki zostawione przez inne ptaki drapieżne."

Kania czarna lata powoli i niezbyt wysoko, często krąży i od czasu do czasu zawisa w jednym miejscu. Na zimowiskach bywa spotykana często w mieszanych stadach z różnymi padlinożercami.

"Dość są towarzyskie i chętnie się skupiają po kilka, a mianowicie w czasach przelotów. Z ruchów i obyczajów bardzo podobna do poprzedzającej (kani rudej) lecz nie tak piękna ani w ubarwieniu, ani w kształtach, ani w ruchach; zawsze ją łatwo rozróżnić, nawet z wysoka, po ciemnym kolorze i mniej widłowatym ogonie.

Podobnie ostrożna i unikająca spotkania się z człowiekiem jak tamta, a to co podróżnicy  opowiadają o jej natrętności w Afryce, stosuje się zapewne do tamtejszych gatunków."

Jak już wspomniałem kania czarna należy do grona kleptopasożytów. Zaznaczyłem również, że chętnie buduje swoje gniazda w pobliżu czaplińców. Czapla lecąca do gniazda z pokarmem w wolach jest dla kani tym, czym dla nas dostawca pizzy. Tyle, że my musimy za swoje zapłacić, a ona swoje dostaje na... krzywy dziób.

 uEV5bfHvl8HaMbxQkyZAf5d3FkWdUWFOyDdSYvMO

Kania czarna, fot. Robert Babisz   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/2211-karp1225

"Niewidzialny ptak"

krogulec14

Gajówka dla mnie to taki... "niewidzialny ptak"! Sterczę pod drzewem z zadartym do góry nosem, patrzę, patrzę i... nic! Jedni narzekają, że kukułkę jest trudno zobaczyć, inni psioczą na wilgę. Jestem ciekawy co oni powiedzą o gajówce. I jeszcze jestem ciekawy w jaki sposób ten Andrzej Olczyk robi tym ptakom tak niesamowite fotografie...

Gajówka najchętniej zamieszkuje biotopy o luźnym zadrzewieniu, obfitym podszycie i runie: wilgotne lasy liściaste (szczególnie chętnie łęgi) i mieszane, a także zapuszczone parki. Gniazdo umieszcza nisko nad ziemią na bocznych gałązkach krzewu. Gniazduje pojedynczymi parami.

"U nas równie pospolita jak pokrzewka popielata (cierniówka), - opowiada o gajówce w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski - z tą różnicą, że się tak nie rozprasza jak tamta po wszystkich zaroślach, lecz pomijając zbyt małe, osiedla się w nierównie większej obfitości po gaikach olszowych wilgotnych, gęstą krzewiną i chwastem podszytych; bywa także i w lasach zupełnie suchych lecz gęsto zakrzewionych, nawet w znacznej od brzegów odległości; przebywa także w znacznych ilościach w obszernych ogrodach w krzaki obfitujących, w mniejszych jest rzadsza.

Gnieździ się bardzo nizko po rozmaitych krzakach i chwastach, mniej skrycie od innych; szczególniej zaś lubi umieszczać gniazdo w chmielinie ścielącej się po ziemi, w paproci i w rozmaitem zielu."

Gajówka jest średnio licznym, miejscami licznym, gatunkiem lęgowym. Przylatuje do nas w maju, odlatuje we wrześniu. Pokarm w sezonie lęgowym stanowią owady.

Prowadzi bardzo skryty tryb życia. Przemyka się w gąszczach i koronach drzew. Lata szybko i tylko na krótkie dystanse. Samiec śpiewa przemieszczając się w zaroślach. 

"Zwinna i ruchawa, chociaż nie tak zgrabna i kształtna jak poprzedzające gatunki, kręci się także nieustannie po gałęziach, i tem się od tamtych różni, że więcej lubi przebywać wysoko po drzewach; człowieka mało się także obawia. Śpiewa nierównie lepiej od poprzedzających, głosem czyściejszym, melodyjniejszym i więcej urozmaiconym, a śpiewając więcej też na miejscu przesiaduje, chociaż i dosyć się w ciągu poruszeń odzywa, nie wylatuje jednak w powietrze."

Źródło cytatów: Taczanowski W. 2012 (reprint) "Ptaki krajowe" Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne

R9npOydvUTcAFtUZmreb8mP3Agr6lqmmseqPw2tD

Gajówka, fot. Andrzej Olczyk   aolczyk.pl 

Wilga z "Kulturalnego atlasu ptaków"

krogulec14

 W obchodzeniu lata z wilgą nadszedł czas na wilgę z "Kulturalnego atlasu ptaków" Michała Kruszony. Do poniższego tekstu dopowiem jedynie, że autor ma ten fart iż gdyż otworzy w pracy okno, to rzeczywiście wilgi śpiewu wysłuchuje:

"Jeden z rodzimych gatunków ptaków o ubarwieniu przywodzącym na myśl tropikalne lasy. Przelatuje wysoko między koronami drzew. Stojącym na ziemi wydaje się, że doznają złudzenia. Żółć to jego dominująca cecha i nie myślę tu o żółci zgromadzonej przy wątrobie, lecz o świetlistej barwie. Jest tak piękny i elegancki jak kobieta raz po raz obecna na kartach tej książki.

 Kiedy na przełomie maja i czerwca zasiadam w ogrodzie, przyglądam się koronom kilkusetletnich dębów. Z nadzieją wypatruję wilgi. Nie każdego roku spotyka mnie oczekiwana nagroda, mimo że dęby są idealnym schronieniem dla tego ptaka. Rośnie ich w moim ogrodzie zaledwie kilka, mimo to ich rozpostarte korony zapraszają płochliwe wilgi. Zanim dostrzegę wilgę, wcześniej ją słyszę: przeciągłe, niczym świst "zofija" to wydawany przez nią głos. W Polsce rozlega się ten dźwięk nie wcześniej niż 15 maja, czyli w dzień poświęcony Zofii. Wypatrzenie żółtego ptaka tego właśnie dnia dobrze wróży na cały rok, aż do następnego lata. Przesiadując z lornetką, wieczór za wieczorem, boję się, że już więcej mogę jej nie ujrzeć. Wypatrywanie wilgi jest jak mania prześladowcza.

 Wydawało mi się, że nazwa "wilga" przybyła do nas z Litwy, gdyż niezmiennie  kojarzyła się z Wilnem i Wilią. Myliłem się jednak chyba srodze, wiążąc ze sobą te nazwy, jako że wilga nazywana jest na Litwie volunge.

 Jest w wildze coś niesamowitego, jej ludowa popularność przekracza wszystkie inne ptaki. Kiedyś wilga, zwana gdzieniegdzie zofiją (dlaczego? - już pisałem), była najchętniej przedstawianym ptakiem przez ludowych artystów. Rzeźbią ptaszka w drewnie, potem malują go na żółto i już jest wilga. Takich drewnianych wilg sam mam w domu kilka.

 Ludowa popularność wilgi nie przeminęła nawet w dobie społeczeństwa informatycznego i globalnej sieci internetowej. Wilga w sieci to fenomen. Wyszukiwarka Google potrafi w ułamku sekundy znaleźć 1 380 000 odnośników do hasła wilga! Czyni to z wilgi ptaka wirtualnego i to w czasach, kiedy w koronach drzew coraz rzadziej przelatuje prawdziwy, żółty ptak, czasem mylony z promieniem słońca.

 Nauka o nazwach zwie się onomastyką. Wilga, o czym świadczą internetowe strony, użycza swojej nazwy nie tylko wyrobom przemysłowym, ale wszelkiego rodzaju instytucjom, klubom, restauracjom, a nawet samolotom.

Jest w Polsce również miejscowość Wilga na prawym brzegu Wisły, kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy. Jeszcze przed wojną rezydował w niej hrabia Zabiełło. Dziś zabytkowa siedziba rodu Zabiełłów została sprofanowana. Umiejscowił się w niej klub muzyczny. W miejsce stangretów pojawili się kierowcy, panie z towarzystwa zastąpione zostały roznegliżowanymi dziewczynami tańczącymi w blasku pulsujących świateł. Hałas, alkohol, samochody, nakręcające tancerzy speedy. Po co o tym piszę? Bo całość nosi nazwę... "Wilga".

 Wilga pozostanie jednak ptakiem, który strzeże złota jako strażnik ptasiego skarbca, dlatego rzadko sfruwa na ziemię, kryjąc się wysoko w zielonych gałęziach drzew. Woli unikać wścibskich oczu podglądaczy."

Źródło: Kruszona M., 2008, "Kulturalny atlas ptaków", Zysk i S-ka, Poznań

Bj2g5HasIhgZCeB7GhABcMtrpUFsi0K6pPdpsCqu1

Wilga, fot. Michał Lewandowski   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/1511-cypisek 

Jerzyk murowy

krogulec14

Nadzwyczaj szybki lot jerzyka robi na mnie niesamowite wrażanie. To o nim, zaraz po bocianie białym, napisałem najwięcej postów. Warto wiedzieć, że to właśnie wyjątkowo długie i wąskie skrzydła pozwalają jerzykowi na osiągnięcie największej szybkości lotu aktywnego wśród ptaków, dochodzącej do 200 km/godz. 

Jerzyk jest ptakiem synantropijnym. Gatunek pierwotnie górski, jest obecnie typowo miejskim. Występuje również w zwartych śródmieściach wielkich miast, niemal pozbawionych zieleni. W niektórych okolicach występuje również w lasach. Gniazdo zakłada w szczelinach i we wgłębieniach murów, wśród skał, niekiedy w dziuplach, czy też w skrzynkach lęgowych. Gniazduje głównie w koloniach. W przypadku ochłodzenia jerzyki mogą wycofać się bardziej na południe, a pisklęta potrafią zapaść w sen (do 9 dni).

"Na czas pobytu wszędzie się po wszystkich miastach, gdzie są wysokie gmachy, a szczególniej stare kościoły i wieże, po starych zamczyskach i basztach, w starych sosnowychlasach i w skałach powiatu Olkuskiego...

Gniazda zwykle zakładają wysoko w miejscach trudno dostępnych, jakoto: w szczelinach i dziurach starych murów i skał, w szparach pod rynnami wysokich gmachów, pod gzymsami i ozdobami architektonicznemi, na kapitelach kolumn i w dziuplach grubych sosnowych gałęzi bliskich wierzchołka."

Jest licznym ptakiem lęgowym w Polsce. Przylatuje w maju, odlatuje w sierpniu. Zimuje w południowej Afryce. Żywi się chwytanymi w locie drobnymi owadami.

"Jest jednym z ptaków najkrócej u nas bawiących i najstalej trzymających się terminów podróży, przylatuje bowiem w końcu  pierwszej połowy Maja i odlatuje około 15 Sierpnia; wszystkie prawie naraz przybywają i razem odlatują."

Jest to najwięcej ze wszystkich ptaków przebywający w powietrzu gatunek, ląduje tylko po to żeby znosić i wysiadywać jaja i karmić młode. Potrafi spać i kopulować w powietrzu. Jerzyk odpoczywa tylko obok gniazda, czepiając się pionowych ścian. Łatwo go zobaczyć w locie przez cały dzień. Stale szybko lata, często na dużej wysokości. Po gwałtownych uderzeniach skrzydeł następuje krótka faza lotu ślizgowego. Do lotu startuje odrywając się z pionowych ścian. 

"Latając po całych dniach za żerem kręcą się nieustannie w górze nad miejscami lęgowemi, często się znacznie oddalają od siedzib, rozpraszają po okolicy, to znowóż zbijają się w kupki, przy ciągłym pisku przeraźliwym i z tego powodu bywają nieznośne."

"Okopciało czarny z białawą gardzielą" - tymi słowy rozpoczął opisywać jerzyka Władysław Taczanowski. Ja pozwolę sobie nimi skończyć dzisiejszą opowiastkę.

Taczanowski W. 2012 (reprint) "Ptaki krajowe" Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne

2011_05_22_03321

Jerzyk, fot. Maciej Szymański   www.maciej-szymanski.pl 

Kratka na pójdźkę

krogulec14

Niecodzienną, a jakże piękną, akcję z pójdźkami w roli głównej opowiedział na Facebooku Adam Zbyryt. Poprosiłem Go o zgodę na zaprezentowanie jej na "Plamce mazurka". A skoro ową zgodę otrzymałem, to zapraszam Was do zapoznania się z tą niecodzienną historią:

"Właśnie wróciłem z akcji ratowania sowy. Dziś pod koniec pracy dostałem informację, że w Gródku w jednym z bloków zamknięto w otworze wentylacyjnym młode sowy (administracja, a jakże, założyła kratkę). Podobno młode cały czas nawołują rodziców, którzy karmią je przez szczeliny w kratce. Kiedy przyjechałem na miejsce okazało się, że sową tą jest pójdźka!

Młode faktycznie okropnie krzyczały i starały się szponami wypchnąć kratkę na zewnątrz. Dorosłe w między czasie łapały guniaki czerwczyki, które podawały im przez szczeliny w kratce. Inne większe ofiary, które przynosiły, spadały ziemię (pod blokiem leżały upolowane gryzonie i młody wróbel).

Wezwałem straż pożarną. Najpierw przyjechali chłopaki z OSP w Gródku. Podstawili starego Jelcza, rozstawili składaną drabinę, ale okazała się za krótka. Po chwili przyjechali jednak strażacy z Białegostoku z grupy wysokościowej. Kiedy zaczęli przygotowywać się do spuszczenia po linie, było już całkiem ciemno.

Jeden ze strażaków wyłamał dwie z 4 kratek umieszczonych na bloku (kanał wentylacyjny wewnątrz był połączony). Młode skryły się wewnątrz, ale nie planowaliśmy ich wyciągać. Po tym jak zwinęli sprzęt jeden z dorosłych ptaków powrócił do gniazda. Tym razem udało mu się bezpiecznie wlecieć do środka. Trzech strażaków z Białegostoku wykazało się wspaniałą postawą. Nie wartościowali życia, nie zastanawiali się które jest ważniejsze, pójdźka próbująca ratować uwięzione pisklęta była da nich tak samo ważna jak ludzie. Jestem pod ogromnym wrażeniem ich zachowanie. Na marginesie tylko dodam, że jeden z nich miał przezwisko Puchacz.

Co innego postawa ludzi. Całe zamieszanie traktowali jak jakiś żart i stratę czasu. Nie obyło się oczywiście bez wulgaryzmów kierowanych pod moim adresem. Oj, trzeba będzie jeszcze długo poczekać zanim mentalność ludzi, zwłaszcza w takich małych miejscowościach, ulegnie zmianie."

Tekst i zdjęcia: Adam Zbyryt

PS. Powyższy wpis uważam za bardzo ważny. Jak wiadomo dobrze jest póki jest dobrze. A kiedy przychodzi złe to trzeba wiedzieć jak temu zapobiec.

11181786_1469021936745057_4752607381032571939_o

 

11053568_1469021906745060_5227010170876576071_o

11412027_1469021930078391_3178335173061054312_o

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci