Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Pierwszolistopadowe wspominki

krogulec14

Myśliwi chętnie szczycą się tradycjami. Chętnie też opowiadają jak to dobrze gospodarują zasobami zwierzęcymi. Czy można połączyć gospodarowanie z tradycją?

Spróbuję odnieść się do zagadnienia. 

O gołębiu wędrownym niedawno wspomniałem. Wspomniałem o wymordowanych 5 miliardach gołębich serc i 5 miliardach par ptasich skrzydeł. Dwa pokolenia białych myśliwych w Ameryce Północnej z zagadnieniem uporało się w try miga. Jednak gołąb wędrowny nie był jedynym gatunkiem, którego tradycyjna gospodarka myśliwska pozbawiła bytu na naszej planecie:

Tracz auklandzki, zabijany był przez myśliwych dla mięsa przez łowców fok i wielorybów. Ostatnią parę jaką widziano i zastrzelono (a jakże!) 9 stycznia 1902 roku. Późniejsze poszukiwania tracza nie odniosły sukcesu.

Emu czarne, żyjące do około 1804 roku gdzieś na wysepce pomiędzy Australią a Tasmanią, wyginęło przez nadmierne polowania łowców fok i wielorybów. Podobnie rzecz się miała z pokrewnym emu małym który został wytępiony przez osadników około 1827 roku.

Ślepowron wielkogłowy zamieszkiwał jedną z wysp położonych na Oceanie Indyjskim. Wyginął na wskutek nadmiernych polowań. Zapewne pomogło mu w wymarciu ściągnięcie na wyspę obcych drapieżników, czyli psy i koty.

Na perkoza kolumbijskiego, poza myśliwymi, zwaliło się więcej nieszczęść. Poza polowaniami do jego zaniku przyczyniły się: osuszanie bagien, zamulanie wody, pestycydy oraz wprowadzenie obcych gatunków. w 1977 roku widziano po raz ostatni trzy osobniki tego perkoza.

Ostatni raz hawajkę żółtorzytną widziano w 1899 roku. Przyczynami wyginięcia gatunku były: polowania, utrata środowiska naturalnego, obce gatunki inwazyjne. 28 grudnia 1907 roku po raz ostatni widziano kurobroda różnodziobego. Losy tego pięknego ptaka stanęły pod znakiem zapytania z chwilą gdy na Nowej Zelandii pojawili się biali myśliwi. Taki sam los spotkał pięknopiórego reliktowca górskiego. Został wybity dla piór. O dodo już swego czasu wspominałem...

To nie są wszystkie gatunki ptaków na świecie które zniszczyła tradycyjna gospodarka łowiecka białych myśliwych. Mocno przyczynili się do wymierania gatunków marynarze i osadnicy. Przywleczone przez nich szczury, koty i psy szerzyły niezłe spustoszenie wśród, nienawykłych do drapieżników, ptaków.

Pomyśli ktoś, że "nasi" (polscy) myśliwi są lepsi i mądrzejsi. Niekoniecznie. Jacek Karczewski wskazał w artykule "Martha i 5 miliardów" jak obecna "tradycyjna gospodarka" myśliwska wygląda: "Na krawędzi przetrwania znalazły się też puszczańskie Głuszce i Cietrzewie, które w 1994 roku z listy gatunków łownych trafiły bezpośrednio do Polskiej Księgi Gatunków Zagrożonych".

Gdyby myśliwi "tradycyjnie pogospodarowali" tymi ptakami jeszcze przez 6 lat, to pewnie już teraz podzieliłyby one los wymarłego u nas dropia.

PS. Tematy powybierałem z Wikipedii.

Kamehamehaportrait

Na pelerynę króla Hawajów Kamehamehaportraita I trzeba było zabić aż 80 000 hawajek żółtorzytnych!

Rozmawiały dwie sikorki o... edukacji ornitologicznej w pałacu

krogulec14

Muzeum niektórym kojarzy się z czymś – delikatnie mówiąc – nudnym: panie w papuciach, krzyczące „Nie dotykać! Nie rozmawiać! ”, jakieś starocie w gablotach i zakurzone obrazy na ścianach. Na szczęście polskie muzealnictwo poddaje się światowym trendom i mniej lub bardziej mozolnie – zmienia się. Okazuje się, że do istniejącej, niekiedy faktycznie wiekowej ekspozycji, da się dorobić program edukacyjny na tyle ciekawy, żeby dzieciaki wyniosły z muzeum coś więcej niż informację, że widziały „jakąś panią na obrazie”. Najbardziej zaskakuje jednak, gdy w muzeum – bądź co bądź dostojnej instytucji w równie dostojnych murach – prowadzi się edukację przyrodniczą, a bynajmniej nie jest to muzeum o profilu przyrodniczym.

Mowa o Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, mieszczącym się w letniej rezydencji króla-zwycięzcy spod Wiednia. Otaczające pałac ogrody (razem z rezerwatem Morysin prawie 90 hektarów!) aż prosiły się o ich edukacyjne wykorzystanie. Ideą Dyrektora Muzeum było, aby wilanowski pałac stał się muzeum kultury i natury – dwoma równoważnymi i harmonijnie uzupełniającymi się elementami. Dzięki kreatywności i wiedzy pracowników i współpracowników Działu Edukacji Muzealnej, odpowiedzialnych za edukację przyrodniczą (zwanych pieszczotliwie „zielonymi”, w odróżnieniu od „historycznych”), udało się stworzyć atrakcyjny dla dzieci na różnych poziomach nauczania program edukacji przyrodniczej, wpisujący się w założenia, że natura i kultura to dwie uzupełniające się nawzajem części naszego oglądu świata. Ponoć uczymy się przez całe życie - zatem dorośli w owym wątku edukacyjnym nie zostali pominięci.

Jako że spotykamy się na ptasim blogu - więc zajęcia poświęcone ważkom, ssakom, bezkręgowcom, drzewom i ogrodom historycznym pozostawmy na inną okazję. Przyjrzyjmy się tym wilanowskim spotkaniom, które pod edukacyjną lupę biorą awifaunę.

akcjakarmnik

Akcja karmnik (z mazurkiem w głównej roli)

Od 2009 roku w zimowe niedzielne poranki miłośnicy ptactwa wszelakiego spotykają się w wilanowskich ogrodach w ramach Zimowych Spotkań Ornitologicznych. Oczywiście nie spotykają się po to, by napić się kawy: przyglądają się obrączkowaniu ptaków w punkcie obrączkarskim, dowiadując się przy okazji, po co się to robi, jak odróżnić wśród najpopularniejszych gatunków ptasią dziewczynę od ptasiego chłopaka, dlaczego tak ważny jest pomiar tkanki tłuszczowej. Do 2013 roku Muzeum brało udział w ogólnopolskiej Akcji Karmnik, dopisując się tym samym do ogólnopolskich statystyk obrączkowanych zimą ptaków. Od czasu do czasu organizowane są zimowe wycieczki z przewodnikiem-ornitologiem, kontynuowane także w pozostałych porach roku. Zimą działają tzw. otwarte punkty obserwacji – przy zakładanych przez Muzeum karmnikach oraz przy ujściu nigdy nie zamarzającego Potoku Służewieckiego, który jest zimowym rajem dla ptaków wodnych. Uzupełnieniem czynnej terenowej obserwacji ptaków w ogrodach wilanowskich są warsztaty plastyczne dla dzieci (jak się okazało w praktyce – z aktywnym udziałem dorosłych). Taka rodzinna forma edukacji angażuje małych i dużych, sprawia, że rodzą się tematy wspólnych rozmów i doświadczanie niezwykłości obcowania z ptasimi przyjaciółmi.

Nieodzownym i zawsze obecnym wydarzeniem zimowych ornitologicznych aktywności w Wilanowie jest udział w Zimowym Ptakoliczeniu. Zaopatrzona w lornetki i karty obserwacji gromada ptakolubów rusza w teren, niepomna chłodu i śniegu. Dane są oczywiście przesyłane do OTOP-u. W porozumieniu z tą instytucją w muzeum organizowane są także Europejskie Dni Ptaków – w pierwszy weekend października ogrody znów opanowują nienasyceni miłośnicy wszystkiego, co lata i ma pióra. Nadmieńmy, że wśród pracowników i współpracowników Pałacu jest całkiem spora grupa członków i sympatyków Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

Spotkania ornitologiczne prowadzone są także w ramach Wilanowskiego Klubu Przyrodniczego (rodzinne spotkania z warsztatami i spacerami terenowymi) oraz w cyklu „Cztery pory roku w ogrodach wilanowskich” i  programu rodzinnego „Badacze przyrody”. Przy każdej okazji – czy to spacer, czy warsztaty czy otwarty punkt ornitologiczny – uczestników jest mnóstwo (na szczęście wilanowskie ptaki są przyzwyczajone do zwiedzających).

bogatka

Bogatka

Dla dzieci ze szkół podstawowych Muzeum przygotowało zajęcia „Ornitologiczne ciekawostki ogrodów wilanowskich”. Każdy uczestnik zajęć dostaje specjalną teczkę, a w niej karty pracy z nagłówkiem „BADACZE PRZYRODY - Rozmawiały dwie sikorki... ” Czego dzieciaki mogą się nauczyć pod okiem doświadczonego edukatora? Otóż – jak zbudowany jest ptak, jak wyglądają najpopularniejsze gatunki z ogrodów wilanowskich, czym się żywią, jak wyglądają ich tropy, w jakich typach gniazd mieszkają, dlaczego mają różne dzioby, a także - jak przygotować pełnowartościowy pokarm na zimę i jak zdjąć odcisk ptasiej stopy. Uczniowie zabierają teczki do domów – mogą one posłużyć do dalszych rozmów w klasie na temat awifauny lub być czymś w rodzaju przypominającej pamiątki po wycieczce (zawsze można zajrzeć i sprawdzić, jak nazywał się ten taki mały, co chodzi po korze głową w dół).

W tym roku Muzeum otrzymało środki w ramach Programu Operacyjnego: PL02 „Ochrona różnorodności biologicznej i ekosystemów MF EOG 2009–2014” z tzw. funduszy EOG i funduszy norweskich. Dzięki znacznym pieniądzom zewnętrznym powstał projekt „Edukacja społeczna w konflikcie urbanizacyjno-ekologicznym na terenie Muzeum Pałacu w Wilanowie”, a w nim wydzielono fundusze na badania ornitologiczne w wilanowskich ogrodach. Prowadzi je Marek Elas, doświadczony ornitolog, współpracujący z Muzeum od dłuższego czasu. Dzięki niemu udało się zlokalizować na terenie wilanowskiego założenia parkowo-pałacowego hybrydę dzięcioła syryjskiego z dzięciołem dużym (w 2012 roku).

Do działań przyrodniczych w Muzeum chętnie włączają się wolontariusze – także w kwestiach ornitologicznych. Wdrożono roczny projekt, oparty na pracach wolontariatu, polegający na monitorowaniu i szczegółowym badaniu diety zamieszkujących wilanowski park puszczyków. Zbierano wypluwki tych ptaków, które w laboratorium były badane i opisywane. Znaleziona wśród resztek puszczykowej uczty czaszka szczura wędrownego przechodziła jako ciekawostka z rąk do rąk wśród pracowników pałacu.

czymskorupkaza

Mysza, czyli czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci

Na koniec to, co miłośnicy ptaków lubią najbardziej – czyli jakie gatunki można spotkać w ogrodach wilanowskich? Otóż – wszystkiego po trochu, łącznie z gatunkami egzotycznymi. Przez dwa lata mieszkała w koronach wilanowskich drzew uciekinierka z niewoli - aleksandretta obrożna. Na tafli Jeziora Wilanowskiego obserwowano cudokaczkę i gęś tybetańską – też zapewne zbiegów. Wśród tych ekstrawaganckich okazów nurogęsi, łabędzie nieme, łyski, czaple siwe, rybitwy czarne, rzeczne i białoczelne, mewy śmieszki, srebrne i siwe,  kokoszki,  płaskonosy, perkozki, bączki, wodniki, błotniaki stawowe, dzięcioły zielone, średnie, duże, czarne, dzięciołki, zimorodki, pełzacze ogrodowe, świstunki leśne, drozdy śpiewaki, kwiczoły, pierwiosnki, piecuszki, mysikróliki, puszczyki, sójki, sroki, wrony siwe, gawrony, kawki, mazurki, wróble, rudziki, pleszki, zięby, kowaliki, wilgi, dzwońce, trznadle, muchołówki żałobne i szare, pliszki siwe, kosy, szpaki, dymówki, oknówki, jerzyki, grzywacze, bogatki, modraszki i kowaliki (trzy ostatnie gatunki to dominanty z sierpniowych badań) – wydają się być naprawdę „pospolite”. Jak widać – nie trzeba się wybierać z lornetką w dzikie ostępy, by bogactwo ptactwa obserwować, a i kontakt z historią i sztuką najzagorzalszemu ornitologowi od czasu do czasu nie zaszkodzi.

Kto chce być na bieżąco z informacjami o ptasich aktywnościach w Muzeum Pałacu w Wilanowie – może je znaleźć na stronie www.wilanow-palac.pl, zaś piękno przyrody wilanowskiej przybliżają autorzy bloga Wieści z Parku."

Autor tekstu i zdjęcia: Monika Klimowicz

I jak Wam się podoba? Bo mnie bardzo. Wybrać się do Muzeum Pałacu w Wilanowie na obserwację bączka i wodnika trącić może nieco ekstrawagancją, ale co zrobić jeśli dotąd tych ptaków się nie widziało? ;-)

Autorkę, pracownika wspomnianego muzeum, będę miał przyjemność poznać osobiście podczas XIV Zlotu Obywateli Rzeczpospolitej Ptasiej w Słońsku. Do tego czasu myślę, że jeszcze na "Plamce mazurka" kilka razy zagości.

Jan Kasprowicz - Dzikie gęsi

krogulec14

Gromadzi się tuczą

Nad moim jesionem,
Dzikie gęsi pogęgują
W powietrzu omglonem.
 
Oczy moje płyną
Siadami ich klucza,
A nad drogim mym jesionem
Gromadzi się tuczą.
 
Jeszcze ci on nie zwiądł,
Zieleni się jeszcze,
Jakby mówił, że przedwczesne
Gęganie złowieszcze.
 
Że tu nie tak prędko
Pojawia się grudnie,
Choć uchodzą stada gęsi
W słoneczne południe.
 
Azali tak prawda
W oczy się nam śmieje,
Czy też witać trzeba starą,
Kłamliwą nadzieję?
 
Nadzieja czy prawda,
Któż by myślał o tem,
Gdy na polach jeszcze leżą
Jęczmiona pokotem.
 
Ale patrzaj, patrzaj,
Jak się naród krząta,
By je zebrać jak najprędzej
 ZBF1hLnpIo23HuPIlwmgWH3U0IPa8PrRbhD0VLmH
 
"Wieczorny spektakl na niebie", fot. Dorota Makulec   www.dorotamakulec.pl 
 
Prawda, że piękny wiersz? Wcale się nie dziwię, że został wspomniany w artykule "Lecą gęsi z drzew". Jeśli chodzi o autora owego artykułu, to wczoraj opublikował na blogu "Żórawie, puhacze, kuligi...". Blog proponuję wrzucić w zakładki - wart jest tego! - I co środę do niego zaglądać.
A ja dojrzałem do dalszego pisania. "365 ptaków w roku" zajmie mi zapewne w najbliższych miesiącach sporo czasu, więc wpisy mogą się pojawiać nieco rzadziej - czego jednak Wam i sobie nie życzę.

Dwa oblicza

krogulec14

Podzwoniłem wczoraj tu i ówdzie, zagadałem, poprosiłem i mogę Wam przedstawić polecany przeze mnie fragment artykułu "Lecą gęsi z drzew" z ostatniego numerów "Ptaków Polski":

"Gęś ma osobliwy zbiór konotacji kulturowych. Gęsia rodzina dzieli się bowiem na dwie zasadniczo odrębne kasty: dziką i domową. Biologicznie pokrewne (większość europejskich gęsi domowych wywodzi się od gęgawy) budzą jednak u ludzi bardzo odległe skojarzenia.

W sztuce dzikie gęsi często odgrywały role podobne do żurawi. Julian Fałat kluczem dzikich gęsi ozdobił niebo jednego ze swoich zimowych pejzaży; Jan Kasprowicz wzdychał w wierszu do "dzikich gęsi pogęgujących w powietrzu omglonem"; Nils, bohater szwedzkiej powieści Selmy Lagerlof "Cudowna Podróż", dosiadł grzbietu dzikiej gęsi i powędrował daleko na północ. Językowa kultura popularna nie pozostawia jednak złudzeń, że gęś nie budzi dziś zbyt często dobrych skojarzeń. Reputacja dzikich gęsi obciążona jest bowiem pogardliwym stosunkiem człowieka do ich udomowionych krewniaczek. Niestety, także dzikim gęsiom podcina się skrzydła, czerpiąc wzorce kulturowe głównie z tradycji łowieckiej i kulinarnej i sprowadzając tego okazałego, interesującego ptaka do roli myśliwskiego trofeum i smacznego dania. Nawet w malarstwie częściej zobaczymy ubitą gęś w martwej naturze niż żywą jako element pejzażu.

Spektakularne wędrówki, klucze gęsi rozciągnięte po jesiennym niebie, poruszające mity, bajki, legendy przyćmiewa los milionów udomowionych ptaków tuczonych na smakowite foie gras, skubanych z cenionego puchu i pierza, więzionych w zagrodach dla kalorycznych jaj. Dawne, wyparte już często, romantyczne motywy próbują jeszcze wskrzesić fotograficy, którzy w swoich albumach podnoszą świat dzikich gęsi do rangi królestwa i w pięknych kadrach utrwalają zachwycająca, wręcz impresjonistyczne obrazy; wielotysięczne stada przesłaniajace niebo niczym mozaikowy wzór z drzeworytu Mauritsa Eschera; niebo utkane długimi sznurami ciągnących na przelotach ptaków, skrzące tafle rozlewisk z setkami pierzastych czółenek."

I jak Wam się spodobał ów fragment? Bo mnie bardzo. Jest piękny, choć straszny. Mnie, po przeczytaniu całości, ciśnie się na usta pytanie: cośmy my ludzie z tym ptakiem zrobili? Obdarliśmy go z pierza na nasze poduszki. Obdarliśmy go też, nazywając, bądź porównując, z "głupią gęsią", "szarą gęsią", z godności, z mądrości.

Sprowadziliśmy ją do roli dania i żywego celu dla myśliwych...

CK__7843

Gęgawa, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl 

Kobczyki i cała reszta

krogulec14

Monitowaliśmy z panią z kiosku w Szamotułach dystrybutora aby dostarczył nam "Ptaki Polski" i warto było. Najnowszy numer mam i... już czekam na następny. O tym dlaczego ten numer warto nabyć już Wam opowiadam.

Nie ukrywam, że z największą niecierpliwością oczekiwałem na artykuł Witolda Muchowskiego. "Gęsi lecą z drzew" nie zawiodły mnie i  mogę otrąbić fakt, że mamy następną osobę, po Adamie Wajraku i Andrzeju Kruszewiczu, znakomicie piszącą o ptakach. Raz na jakiś czas autorowi przebąknę, że książka o nazwach (i nie tylko) ptaków byłaby pożądana przez miłośników (i nie tylko) ptactwa wszelakiego. Do artykułu zapewne niebawem wrócę. Jak naczelny "Ptaków Polski" pozwoli, to smaczny kąsek zaprezentuję.

Poza tym w najnowszym numerze kwartalnika najbardziej spodobało mi się:

"Obserwacje rzadkich gatunków"  Zbigniewa Kajzera. No cóż, ta, stała na szczęście, rubryka nigdy mi się nie znudzi. Lubię ją. Swoją drogą to czasem te odwiedziny rzadkich ptaków są naprawdę arcyciekawe. Jakiś czas temu Polskę odwiedził... orłosęp! Pikanterii dodał fakt, że nikt go w ogóle nie widział. Więcej o ptaku nie opowiem, ciekawe tematy trzeba szanować.

Marek Stajszczyk napisał dwa bardzo ciekawe artykuły. Pierwszy, "Spektakularny nalot kobczyka", mówi (i to jak mówi!) o wyjątkowym roku w obfitość tych niewielkich sokołów. Autor omawia zagadnienie ciekawie i przystępnie. Drugi, "Ostatni gołąb wędrowny", przypomina niechlubne dzieje zniszczenia najliczniejszego gatunku ptaków jaki kiedykolwiek istniał. 1 września bieżącego roku minęła 100 rocznica śmierci Marty, ostatniego przedstawiciela gatunku.

Łukasz łukasik opowiada o fotografowaniu noclegowni żurawi. Opowieść okraszają zapierające dech zdjęcia tych ptaków. Janusz Stępniewski pokazuje nam i opowiada o gniazdach wróbli na... antenach telewizyjnych!

Małżeństwo (Marta i Dariusz) Świtałów zaprasza nas na wycieczkę po... "Dzikich Polach". Można na nich spotkać wiele ciekawych ptaków szponiastych. Występują na nich błotniaki łąkowe i orliki krzykliwe. Czasami zalatują rarogi, kurhanniki i kobczyki. Na tak niebezpiecznych terenach żyją sobie ciekawe i rzadkie ssaki: chomiki europejskie i susły perełkowane.

Gdzie są "Dzikie Pola" w Polsce? Tego, między innymi, dowiecie się w najnowszym numerze "Ptaków Polski".

 M6UpoEuuQj1XVekmSCwX1RTzIOcdqQjx04DvqExO

"Jesienne przeloty" Justyna Kierat    justynakierat.blogspot.com 

Powyższa grafika ma już swoją historię: narysowana została 25 września 2012 roku. Powstała z myślą o obfitym nalocie kobczyków jesienią tegoż roku. Zadedykowana była z życzeniami obfitości "tej" (2014 roku) jesieni. Autorka nie mogła zdawać sobie sprawy z tego co czekało miłośników rzadkiego ptactwa roku następnego.

 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci