Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Na świętego Dominika głucho wszędzie, śpiew ptactwa zanika

krogulec14

Patronów dnia dzisiejszego można chyba nazwać... meteorologami. Dlaczego? Zobaczmy sami:

"Gdy ciepło na Dominika, ostra zima nas dotyka", "Gdy Makary pogodny, cały styczeń chłodny", "Ile słońca na Makarego, tyle ciepła wrześniowego" lub "Dzień świętego Makarego pewnie przepowiada, czy we wrześniu pogoda, czy też ciągle pada".

Teraz nie pozostaje nam nic innego jak spojrzeć za okno i dowiedzieć się jaka nas czeka zima, a jaki styczeń z wrześniem.

Tytuł wraz z grafiką mówią nam (po raz wtóry, albo nawet trzeci) wszystko.

O dniu ryby przypominam. Nie trzeba karpiom męki dodawać...

 naswietegodominika

Grafika: Justyna Kierat   justynakierat.blogspot.com 

Marek więcej już o Puszczy nie napisze

krogulec14

Z Markiem łączyła nas "sklepowa" znajomość. Obydwaj swego czasu bywaliśmy w sklepie tuż po szóstej rano po świeże pieczywo dla swoich rodzin. Zawsze podał rękę, zagadał jak leci. Po czym braliśmy swoje chleby, bułeczki i rozchodziliśmy się w swoje sprawy.

Takich ludzi jak Marek znałem w życiu niewielu. Tak otwartych, miłych spontanicznych (tu lista cech pozytywnych mogłaby być znacznie długa). Myślę, że kogo jak kogo, ale Marka lubić trzeba było. Po prostu taki miał charakter.

Marka od ponad półtora roku już nie ma z nami. Pozostały po nim żywe wspomnienia, jak też i wspaniały blog o Puszczy Noteckiej. Tak, tej puszczy, o której zazwyczaj pogardliwie się mówi, że jest fabryką desek. Jestem przekonany, że gdyby takie osoby spotkały Marka, to przynajmniej częściowo zmieniłyby zdanie o lasach pomiędzy Notecią a Wartą.

 

"Wielokrotnie podkreślał, że Puszczę Notecką, pomimo dość jednorodnego drzewostanu, cechuje niesamowite zróżnicowanie terenu - te ciągnące się pasy wydm, źródliska z uskokami, doliny strumieni. A na pytania, jaki ma sens jeździć wielokrotnie w te same miejsca odpowiadał, że w przyrodzie występują co najmniej cztery pory roku i odwiedzane przez nas miejsca za każdym razem wyglądają inaczej. Wszystko to sprawiało, że choć poznawał po kawałku cały kraj, najczęściej i namiętnie podróżował po Puszczy… Zwłaszcza, że mieszkał na jej skraju, a patriotyzm lokalny zajmował w jego sercu miejsce szczególne." (Magdalena Pilarczyk)

 

Prawda, że pięknie o pasji swojego ojca napisała jego córka? Bo można na Puszczę Notecką marudzić, a można się zachwycać. Od Odejścia Marka w Puszczy pojawiają się czasem żubry, był ryś, coraz lepiej czują się wilki. Jak dawniej twardo trzymają się bieliki, rybołowy czy puchacze.

Tylko, że Marek sam już więcej o tym nie napisze.

Zapraszam na bloga Marka. Miło mi donieść, że nie jest to martwy blog. Fajnie, że dzieło Ojca kontynuowane jest przez dzieci: Puszcza Notecka z nami od dziecka

nowy1

 

 

Najbardziej pójdźkowy kaledarz 2015 roku

krogulec14

 Musiałbym nie być najbardziej pierzastym Ambasadorem Rzeczpospolitej Ptasiej aby nie przekazać tej wiadomości: najbardziej pójdźkowy kalendarz na przyszły rok już ujrzał światło dzienne. Kalendarz piękny jak nigdy zapewne niejednego miłośnika sów wszelakich urodą skusi.

Towarzystwo Przyjaciół Słońska wszystkim uczestnikom konkursu plastycznego serdecznie dziękuje za udział w konkursie i serce jakie włożyli w swoje dzieła.

Osobiście bardzo się cieszę, że pójdźka została Ptakiem Roku 2015 w Rzeczpospolitej Ptasiej. Rozmawiałem o jej kandydaturze z Katarzyną Gubrynowicz, Mikołajem Stawowym i Marcinem Lenartem w ubiegłym roku tuż po wyborze kani rudej. Doszliśmy do wniosku, że warto pójdźkę promować choćby z samej racji, że do tej pory jest ona prześladowana z powodu zabobonów.

Nowe znajomości, nowe miejsca zapowiadają mi nowe spotkania z sowami. Z pójdźkami również. Ale o tym, aby nie zapeszać, opowiem po ich obserwacjach.

Ludek i pięć perkozów dwuczubych

krogulec14

O Pani Brzozowskiej pisałem ze sporą dozą fascynacji ponad cztery lata temu w "Pani Zosia od ptaków". Później próbowałem ściągnąć Ją na Zlot Obywateli Rzeczpospolitej Ptasiej w Słońsku. Organizatorom pomysł się spodobał, miał być tytuł obywatela honorowego. Niestety Pani Zosia nie mogła przybyć, nie pozwolili na to Jej podopieczni.

Później jakoś kontakt zanikł.

Na szczęście do czasu. Mam dziś dla Was pewną historię opowiedzianą przez Panią Brzozowską. Myślę, że powinna Wam się spodobać:

Chciałam pokazać Panu jak to u mnie wygląda karmienie moich podopiecznych :)
Zimorodek o imieniu Ludek zawsze wyprostowany, niczym mały człowieczek, gonił wokół basenu kosa, dlatego był Ludek :)
Zimorodek to ptaszek bardzo zdecydowany, nie pozwoli sobie wejść na łeb byle komu :)
Ludka przyniesiono bardzo późną jesienią. Zimował u mnie i był niestety bardzo upierdliwym ptaszkiem gdyż wymagał ciągłych kąpieli w wannie. 
W łazience na wannie leżała deska okryta ręcznikiem aby Ludek po złapaniu ryby w wannie, mógł wyskoczyć na deskę nie ślizgając się po niej.
W grudniu, kiedy spuszczano stawy przed Świętami Bożego Narodzenia, mój mąż z dwiema wolontariuszkami wybrał się po małe rybki, które przy okazji są spuszczane z karpiami. Przywieziono ich całe mnóstwo - kilka tysięcy rybek, które musiały być zapakowane w folię. Układałam więc na folii w jednej linii dużo małych rybek i zawijałam jedną warstwę. Na niej układałam następną i tak trzeba było każdą rybkę oddzielnie zawinąć, gdyż Ludek byle jakich rybek jeść nie chciał. Pojawiło się później jeszcze pięć perkozów dwuczubych, którym również moje rybki do gustu przypadły. 
Biedny mąż kiedy chciał wziąć kąpiel krzyczał: zabieraj te swoje kaczki z wanny bo teraz ja pływam! :)
Panie Marku, tej zimy było wesoło, aż do momentu kiedy trzy perkozy udało się wypuścić na ciepłym kanale, dwa pozostałe Kruszewicz zabrał ze sobą do Warszawy. Tylko Ludek musiał czekać do wiosny. Ta przyszła wreszcie i paskud mógł w rzece a nie w wannie łowić ryby. To było piękne i dla takich chwil warto robić to, co robię :)
 
Podobno każdy z nas nosi w sobie materiał na książkę. Książka autorstwa Zofii Brzozowskiej byłaby piękna. Piękna, bo opowiadałaby o miłości do ptaków i o niesieniu im pomocy.
Sympatykom "Plamki mazurka" zdradzę, że mam jeszcze kilka wspaniałych opowieści Pani Zosi.
 
zimorodekludek
Zimorodek Ludek
 

 
Perkoz dwuczuby

Lubię kruki

krogulec14

Na polach, oczywiście tych których nie zdążył jeszcze pokryć śnieg, żerują gawrony, kruki, a także wrony. Pierwsze tworzą spore i zwarte stada, drugie i trzecie, jak na większych indywidualistów przystało, drugie i trzecie mniej liczne i luźniejsze.

Nad morzem mamy szansę zobaczyć nurzyka. Chociaż część nurzyków nieździ się nad północnym Bałtykiem, to ptaka nie jest łatwo u nas zobaczyć. Pewnie obserwacje ułatwią nam Rejsy na ptaki.

20 grudnia przypada nam świętego Dominika, ale to nie o tej dacie mówi przysłowie: Na świętego Dominika wszędzie śpiew ptactwa zanika. Tego dnia mamy też Dzień Ryby. Serdecznie dedykowałbym go tym,którzy muszą karpia na wigilijny stół kupować jeszcze żywego. Czy takie męczenie zwierzęcia jest konieczne?

Od kilku lat nie jem karpi wcale i wcale dobrze mi z tym.

10849863_399903840157421_7264435317341634204_n

 "Nietokruk"
"Takiego oto niezwyczajnego zwierzaka gościmy od roku na naszej przyrodniczej scenie pod BiesCzatownią. #Artysta ów, codziennie przed wieczorem, zawisa bezwładnie na jednej nodze, głową w dół, na swojej ulubionej sosnowej gałązce i... ogląda z nami czerwieniejący w zachodzącym słońcu #Otryt:)
Na koniec popisu magik ten odlatuje wyraźnie zadowolony z parką igieł w swojej czarnej "garści".
Przyznać muszę, że im dłużej i wnikliwiej obserwujemy kruki, tym bardziej jesteśmy pełni podziwu dla tych absolutnie wyjątkowych ptaków."

Myślę, że dziś opis może być sporo atrakcyjniejszy od wpisu. No cóż, mamy tu czarne pod zielonym (zamiast: na białym), że kruk to wywijus jakich mało, anie jakiś "posępny" ptak.

Zdjęcie i opis: Mateusz Matysiak    www.mateuszmatysiak.pl   Facebook.com/Biesczaty 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci