Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wiejska jaskółka

krogulec14

Chociaż na wyobraźnie swoją to raczej nie mam prawa narzekać, to jednak przyznam, że trudno mi wyobrazić sobie prezentację Ptaka danej Pory Roku bez fragmentu z "Ptaków Polski" Andrzeja Kruszewicza. Napisałem mail do doktora, a otrzymawszy zgodę prezentuję Wam jakże ciekawy fragment wymienionej książki mówiący o życiu rodzinnym dymówek:

"Naukowa nazwa Hirundo oznacza w języku łacińskim jaskółkę. Słowo rustica jest łacińską formą łacińskiego słowa rusticus - wiejski, chłopski, choć może ono też oznaczać gbura lub prostaka. Z całą pewnością Karol Linneusz miał jednak na myśli wiejskie preferencje siedliskowe tej jaskółki, nie zaś jej maniery.

Zaraz po powrocie z zimowisk, często już w pierwszych dniach kwietnia, a nawet pod koniec marca, samce zaczynają się kręcić przy starych, najlepiej już znanych sobie gniazdach. Nic więc dziwnego, że są znane gniazda używane przez dymówki przez 12, 15, a nawet 48 lat. Oczywiście zajmują je zmieniający się partnerzy lęgowi, chociaż nie można wykluczyć, że jeden z ptaków zajmował gniazdo przez kilkanaście lat, gdyż najstarsza z obrączkowanych dymówek dożyła wieku prawie 16 lat. Po połączeniu w parę ptaki intensywnie budują gniazdo, zwłaszcza w godzinach porannych. Potem przez kilka dni troskliwie wyściełają je piórkami i miękkim materiałem roślinnym (zwykle chwytanym w powietrzu). W lęgu jest zwykle 4 -5 jaj, ale ich liczba może się wahać od 3 do 6. W Szkocji w połowie lęgów było 5 jaj, w 34% lęgów - 4, a w 12% - 6 jaj. Lęgi z 2 lub 3 jajami stanowiły zaledwie 3%. Wysiadywanie trwa 13 -16 dni. Zajmuje się nim głównie samica, stąd wyraźna u niej plama lęgowa (bardzo niewyraźna u samców, które czasem zasiadają w gnieździe podczas nieobecności partnerki). Czas inkubacji zależy od pogody i częstotliwości płoszenia wysiadujących ptaków. Pisklęta przez kilka pierwszych dni (do 9) są stale ogrzewane. Potem ich ogromne zapotrzebowanie na pokarm zmusza oboje rodziców do zdobywania pokarmu. W ciągu godziny odbywa się około 30 karmień. Samica jest przy tym bardziej wydajna, przynosi większą zdobycz i częściej karmi pisklęta. W godzinach południowych samiec śpiewa i ugania się za samicami z sąsiedztwa, toteż około 1/3 piskląt w lęgach dymówek pochodzi od innych ojców niż ten, który je karmi. Pisklęta opuszczają gniazdo w wieku około 3 tygodni, ale w razie niedostatku pokarmu ich rozwój może się przedłużyć do 27 dni. Potem jeszcze przez tydzień wracają na noc do gniazda, ale samica zaczyna je przepędzać, gdyż szykuje się do drugiego lęgu. Młode przebywają w rodzinnej wsi aż do końca sierpnia, gdy dymówki z całej okolicy zbiją się w ogromne stado i rozpoczną wędrówkę ku zimowiskom. Ostatnie z tych ptaków bywają u nas obserwowane aż do połowy października. Sukces lęgowy jest bardzo zmienny i zależy od lokalnych warunków, ale wynosi zwykle 70 -90%, czyli jak na ptaka tej wielkości jest bardzo duży. Wiele młodych ginie jednak w pierwszych dniach po opuszczeniu gniazda. Chwytają je kobuzy i krogulce, a także koty. Wiele ginie też rozbitych przez auta, zbyt szybko jeżdżące po wiejskich drogach."

eE23HVQUO0TsJ2rDX8bZAly5rUcJrKAD56HXpOc3

Dymówki, fot. Mikołaj Stawowy   jakzobrazka.pl 

Musiałbym nie być sobą, abym mógł pominąć okoliczności powstania zdjęcia, o których Mikołaj opowiadał:

"Zdjęcia zrobiłem czwartego dnia pobytu nad ujściem Warty, przy okazji udziału w Zlocie Rzeczpospolitej Ptasiej. Pierwotny plan był standardowy - siata, karimata, kałuża. Nie oczekiwałem cudów, bo w zasięgu marszu nie miałem zbyt dużego wyboru miejsca do zasiadki. Leżałem w zasadzie na pastwisku, zaraz obok solidnie zalanej Betonki. Pojedyncze ptaki zaczęły pojawiać się w pobliżu dosyć szybko i wyglądało na to, że wczesna pobudka nie pójdzie na marne. Do czasu... Kiedy usłyszałem gdzieś z tyłu głosy, myślałem, że to może moje towarzystwo postanowiło wygrzebać się z pościeli i ruszyć na zdjęcia. Niestety chwilę potem stanęła bezpośrednio nade mną grupka uśmiechniętych ludzi (w sumie około 15 osób - 3 lornetki!). Ptaki w promieniu stu metrów oczywiście przepłoszone, a ja słyszę: "No i co, są ptaki?". Kiedy już zapanowałem nad żądzą mordu, postanowiłem porzucić siatkę i karimatę i po prostu połazić po okolicy, licząc na jakieś ujęcia pliszki żółtej czy dymówek, które kręciły się w tym miejscu poprzedniego dnia. Jaskółki wynagrodziły mi wcześniejszą porażkę ;)"

O ptaku dudku

krogulec14

Zdobyłem się na odwagę i napisałem mail do pani doktor Katarzyny Jażdżewskiej, która dokonała tłumaczenia, z prośbą o swobodne użytkowanie na blogu opowiadań z "Fizjologa". Zgodę taką otrzymałem, za co jestem bardzo wdzięczny pani Katarzynie i od razu prezentuję Wam mojego ulubionego dudka w wersji wczesnochrześcijańskiego tekstu greckiego z II -IV wieku naszej ery:

[1] Napisane jest: "Niech umrze ten, kto złorzeczy ojcu lub matce". Dlaczegóż więc istnieją ojcobójcy i matkobójcy?

[2] Istnieje ptak zwany dudkiem. Jego potomstwo, gdy spostrzeże, że rodzice się zestarzeli, wyskubuje im stare skrzydła, liże ich oczy, grzeje rodziców pod swoimi skrzydłami i wysiaduje, aż w końcu stają się młodzi.* Mówi też swoim rodzicom: "Wysiadywaliście nas, utrudziliście się, pracując i wychowując nas, dlatego i my czynimy wobec was to samo".

[3] Jakże więc nierozumni ludzie mogą nie kochać swoich rodziców?

Dobrze powiedział fizjolog o dudku.

* Miłość względem rodziców starożytni autorzy przypisywali różnym ptakom, np. bocianom; zob. Arystoteles (Hist. anim. 615b 23 -24), Elian (Nat. anim.). Elian (tamże) pisał też o miłości dudka do rodziców.

Nie ukrywam, że zdążyłem pokochać i rozsmakować się w bajecznych opowieściach o zwierzętach (a szczególnie o ptakach) surowego chrześcijanina. Bardzo cieszę się, że będę mógł zaprezentować Wam dalsze opowiadania. Ba, mało tego, niewykluczone są też inne "ptasie" tłumaczenia pani doktor Jażdżewskiej, którymi z nami się podzieli!

Dudek_Upupa_epops_0012

Dudek, fot. Łukasz Łukasik   www.lukaszlukasik.pl 

O kszyku

krogulec14

Myśliwi lubią powoływać się na słowo "tradycja". Słowo tradycja ma zazwyczaj być argumentem ostatecznym i niepodważalnym. Jak taka, pożal się Boże, tradycja powstawała mówi nam obrazek z kszykiem w "Ptakach krajowych" Władysława Taczanowskiego: 

"Mięso ich, mianowicie gdy są spasione, nie ustępuje dubelciemu, a chociaż są trudniejsze do strzelania, z powodu obfitości i dłuższego u nas zostawania myśliwi nasi daleko więcej ich wybijają. W czasie lęgowym (podkreślenie moje M.P.) dużo ich strzelać można na wabia wieczorami i rankami, naśladując na naparstku głos samicy i samca."

Kszyk nie był jedynym ptakiem chętnie zabijanym przez myśliwych w czasie godów. Głuszec, cietrzew, słonka są następnymi przykładami. Na szczęście ten nieetyczny proceder jest obecnie w Polsce zabroniony. Jednak nie o myśliwych dziś będę mówił, ale o pięknie maskującym się ptaszku z bardzo długim dziobem, który jak wczorajsza czajka, jest amatorem wilgotnych miejsc.

"... przebywa bowiem na wszystkich większych i mniejszych błotach, łąkach i brzegach wód całego kraju; na przelotach pokazuje się wszędzie w większej lub mniejszej obfitości, pod względem zaś lęgu mniej jest od poprzedzającego wybredny, gdyż nie tylko że się osiedla wszędzie na rozleglejszych obszarach, ale pewna liczba rozmieszcza się na drobnych łąkach, bagienkach, smugach, brzegach stawów i jezior, zarówno w miejscach odkrytych jak w głębi lasów położonych, a nawet w samych lasach błotnistych i zalanych. W ogóle przebywa po błotach głębszych i mniej grząskich niż dubelt, chociaż nie pomija i miejsc przez tamte zamieszkałych..."

Jako, że w XX wieku środowiska kszyka zostały w bardzo dużym stopniu wysuszone, toteż populacja jego została w mocnym stopniu ograniczona. Dla mnie spotkania z kszykiem należą do takich małych przyrodniczych świąt. Żałuję bardzo, że jest taki stan rzeczy, bo czytając dalej "Ptaki krajowe" mamy takie obrazy:

"Ze wszystkich bekasów najbystrzejszy, najlotniejszy i najruchliwszy. Ostrożniejszy i czujniejszy od innych, dalej się przed człowiekiem porywa, a nawet często z odległości do strzału niepodobnej, w dnie jednak gorące, a mianowicie gdy się mocno wypasie, dosiaduje jak dubelt. Lot ma nierównie bystrzejszy od innych, nierówny, z silnemi na boki rzutami; wzbija się wysoko i nie tak blizko zapada jak inne gatunki. W czasie lęgowym dobrowolnie wśród dnia wylatuje w górę i długo zwykł bujać w powietrzu., wydając w przerwach szczególne warczenie skrzydłami, do głosu baranka podobne. Wykonywa to w ten sposób, że wznosi się kolejno cicho w górę, zkąd napowrót zniżając się sprawuje ten osobliwy odgłos nagłem drganiem skrzydełek, które jednak na oko żadnego ruchu nie przedstawiają; w czasie  tego beczenia często właściwe wabienie powtarza."

Warto dodać, że wszystkie stare nazwy ptaka od owego "odgłosu" się brały. Bywał nasz kszyk bekasem, koziełkiem, barankiem, a nawet bekasem barankiem. Bardzo szkoda, że jest coraz rzadszym natomiast ptakiem...

Bekas_kszyk_Gallinago_gallinago_0030

Kszyk, fot. Łukasz Łukasik   www.lukaszlukasik.pl 

Wesoło w maju ze słowikiem w gaju

krogulec14

Na przełomie kwietnia i maja trwa jedno wielkie wiosenne szaleństwo. Są już pierwsze eleganckie muchołówki szare, wołające o "pity" przepiórki, okukające niewinnych ludzi kukułki, lubiące podmokłe tereny kropiatki, śliczne zauszniki oraz pierwsze bączki i brzmiące jak trzaskanie grzebienia o kant stołu derkacze. Pojawiają się pierwsze trzciniaki. Przylatują też brzegówki, świergotki polne i pierwsze jarzębatki. 

Gniazda budują karminowolice szczygły, mistrzowie śpiewu - słowiki i z ortograficznym błędem piegże.

Jaja wysiadają rzadziej widywane sikory sosnówki i czubatki, dzwońce i gajówki oraz raniuszki i kowaliki. Zasiadają też mysikróliki, mazurki i pustułki. Podobnie czynią tajemnicze wodniki, płochliwe bociany czarne oraz orliki krzykliwe jak i grubodzioby.

27 kwietnia składamy między innymi Michałowi Skakujowi, Dawidowi Kilonowi i Markowi Kołodziejczykowi życzenia wszystkiego najlepszego. Mamy dziś bowiem Światowy Dzień Grafika. Bez Michała, Dawida czy też Marka grafik życie ptakoluba byłoby na pewno smutniejsze.

Majowe przysłowia łączą się czasem z ptakami. Na przykład: "Wesoło w maju ze słowikiem w gaju", "Gdy kukułka kuka w maju spodziewaj się urodzaju" Maj zieleni łąki, drzewa, już i ptaszek w polu śpiewa.

1 maja możemy uznać za... Dzień Żurawia. Tego dnia jest kolejna rocznica utworzenia Poleskiego Parku Narodowego w którego logo znajduje się ten czujny ptak. 

10368234_512739815531420_6335608352822136034_n

Grafika autorstwa Michała Skakuja pochodzi z książki Adama Wajraka "Wiosna. Przewodnik prawdziwych tropicieli"

Z Taczanowskim na czajki

krogulec14

"Mięso czajek jest czarne i suche - pisał o naszej dzisiejszej bohaterce w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski - niewiele u nas używane; gdzieindziej używają je za dobrą zwierzynę, czego dowodem są stosowne przysłowia; Jaja wysoko cenione są we Francyi i w Niemczech, u nas zaś nikt ich prócz pospólstwa nie jada."

Na szczęście nikt w czasach obecnych mięsa czajek nie jada. Nikt też już w Polsce za czajczymi jajami po łąkach i polach nie chodzi. Takim niechlubnym tworem, o czym niedawno wspominałem, w Unii Europejskiej są Fryzyjczycy, którzy do tej pory (na szczęście w symbolicznym wymiarze) obchodzą zbieranie czajczych jaj. Traktują to jako tradycję, a samo zbieranie jaj jest dla nich "prestiżowym współzawodnictwem".

"Chociaż są bardzo natarczywe przy gniazdach, gonią wszystkie przelatujące większe ptaki czysto szkodliwe, czy też niewinne, jak np. kulony, na psa też nacierają i siadając mu przed nosem odwodzą i bałamucą, względem człowieka zachowują się z wielką ostrożnością, gdy się zbliży do błota lęgowego, zlatują się ze wszystkich stron, krzyczą i wciąż w koło niego latają, lecz zawsze trzymając się w stosownej odległości, przytem tak są dowcipne, że z tyłu nierównie bliżej nacierajż niż z przodu, po czym raptownym rzutem nagle się oddalają."

Czajka gniazdo zakłada na ziemi, wśród niskiej roślinności. Składa zwykle cztery jaja. Gnieździ się pojedynczo lub w koloniach...

"Gnieżdżą się w rozproszeniu na przestrzeni całych błót lęgowych i sąsiednich odłogów wilgotnych, jeżeli się takowe znajdują w blizkości. Gniazdo ścielą zarówno na kępach i spławach, jak na równych zupełnie miejscach, mniej więcej odkrytych i niczem nieodznaczonych, zwykle między obrzednią roślinnością. Wygrzebują na to płytki i szeroki dołek, który płasko i dość nędznie wyścielają krótkiemi kawałkami suchej trawy."

Czajka jest u nas "tylko" lęgowa. Przylatuje w marcu, odlatuje od czerwca do października. Zimuje w zachodniej Europie, wyspach wschodniego Atlantyku, północnej Afryce i w basenie Morza Śródziemnego.

"Bardzo wcześnie do nas przylatują, w czasie pierwszych roztopów i zaraz pojawiają się na błotach, gdzie mają się gnieździć; przelatujące zaś stada zarówno zapadają nad wylewami rzek jak i po polach wilgotnych. Termina przelotu nie są stałe, i tak w roku 1848 pierwszy raz je widziałem 20 lutego, w r. 1872 21 Lutego, a w roku 1845 dopiero 25 Marca; są to daty krańcowe z zanotowanych przez ciąg kilkunastoletnich obserwacyj. W końcu Czerwca, jak tylko dzieci odchowają, zaczynają się zbierać do podróży i skupiwszy się w liczne stada przenoszą się z miejsca na miejsce po świeżo koszonych łąkach i tak pomału odlatują; przed końcem Lipca wszystkie opuszczają lęgowe błota. Te zaś, które się spotyka stadami przez cały Wrzesień i Październik, są ptakami wędrującemi z północy..."

Ptak ten zamieszkuje bagna, podmokłe łąki, brzegi wód a także pola uprawne i ugory. Jest gatunkiem średnio licznym, przy czym populacja jej ma tendencję zniżkową. Najliczniejsza jest w dolinach rzek, na łąkach i pastwiskach wokół jezior i stawów.

"U nas bardzo pospolita w całym kraju, znajduje się po wszystkich błotach, bagnach, łąkach wilgotnych, błotniastych wybrzeżach i mokrych odłogach; słowem gdzie tylko jakiekolwiek znajduje się błotko, wszędzie się osiedla w ilości zastosowanej do obszerności miejsca. Trzyma się najwięcej miejsc grzezkich, nizką i niegęstą roślinnością zarastających, zarówno kępiastych jak zupełnie gładkich; najulubieńsze są dla nich miejsca zarastające kniecią (Caltha palustris), dużych traw unikają."

Ostatni wątek podróży z Taczanowskim po czajkach to niestety przeszłość, która do nas nie wróci. Zniszczyliśmy, wysuszyliśmy miejsca lęgowe dla czajek. Środkami owadobójczymi ograniczamy bazę pokarmową tych uroczych ptaków. Swoje też robią szczepionki przeciw wściekliźnie, zwiększając znacznie populację lisów, wielkiego zagrożenia naszych ptaków. Toteż coraz więcej jest w naszym kraju plam, na których czajkę dostrzeżemy tylko podczas przelotów.

10863866_1090056471020095_9135803478062452568_o

Czajka, fot. Łukasz Łukasik   www.lukaszlukasik.pl 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci