Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Kawa z zimorodkiem pita

krogulec14

Kawa z zimorodkiem pita (z Ptakiem Roku 2013 w Rzeczpospolitej Ptasiej) smakuje wybornie. Żonie z kubka, którego kwieciście ubarwiona żołna zdobi, również. Obydwa kubeczki są po prostu piękne. Myślę, że śmiało mogą posłużyć jako miły oku dodatek do świątecznego upominku.
Jeśli kogoś nimi zainteresowałem, to podaję namiar na jego zdobycie na Allegro: (ptakiwpolsce.na.allegro.pl)


ptasie_kubeczki

Płomykówkowo mi!

krogulec14

Macie pojęcie jak fantastyczną sprawą jest taki fakt: jest ciemno, wychodzicie z samochodu po przejechaniu 75 kilometrów i słyszycie jakiś ostry, dziwny syk, a Wy wiecie, że jest to głos młodej sowy proszącej rodziców o pokarm?

Po wyjściu z samochodu udaliśmy się z Arturem do Damiana Ostrowskiego, który zaprosił nas na obserwacje. Po poznaniu się, po przywitaniu szybko przeszedłem do rzeczy pytając czy któraś z płomykówek jest widoczna. Damian w odpowiedzi oświetlił lampką jedno z okien wieży i ukazała nam się najpiękniejsza jaką do tej pory widziałem sowa. Była to jedna z trzech młodych płomykówek dla zobaczenia przejechaliśmy kawałek drogi. Było wspaniale, choć był to dopiero początek. Czekał na nas wieczór niezapomnianych wrażeń.

- Za jaki czas przylecą dorosłe - powiedział nam Damian. - Złapią jakąś mysz i zaraz przylecą.

Było zimno. Oczekiwanie na dorosłe sowy rozgrzewaliśmy sobie różnymi opowieściami. Lęg płomykówek we wsi został odkryty przypadkowo. Damian pomagał swojej dziewczynie odnaleźć kota. Koło kościoła usłyszał głosy które wiele mu mówiły. Mieszkańcy wsi fakt, że mieszkańcami kościoła są sowy przyjęli z zadowoleniem. Początkowo myśleli, że są tam nietoperze, a tych nieco się obawiali.

Mi najbardziej spodobała się historia z... wyświęcaniem przykościelnych krzaków. Mieszkańcy wsi spostrzegli w ubiegłym roku, że tam... straszy. Na tyle głęboko przyjęli to do siebie, że proboszcz chciał nie chciał, ale krzaki pokropił. Damian sądzi, że owym straszeniem zajął się jeż. Jeże jak chcą to potrafią zachowywać się hałaśliwie.

Przyloty płomykówek były dość spektakularne. Pojawiały się zupełnie bezszelestnie! Nawet gdy przelatywały kilka metrów nad nami to i tak nie było ich słychać! Hałas czyniły natomiast młode stanowczo domagając się jedzenia. Nie ukrywam, że byłem w siódmym niebie!

O godzinie 18.00 mieliśmy nastrój niczym z utworu "Black Sabbath" zespołu Black Sabbath. Dzwon z kościelnej wieży jako żywo przypominał mi dźwięk dzwonu z tego utworu. Pomimo przenikliwego chłodu byłem szczęśliwy.

10818856_739277072787147_48824921_n


10819779_740160656032122_812861970_o
Płomykówki, fot. Artur Pióro

25 listopada

krogulec14

 Bloga tworzę ponad siedem lat. Gdy zaczynałem to skalkulowałem, że mamy w Polsce blisko 450 gatunków ptaków, więc co najmniej 450 tematów mam. Obecnie mam na licznik 2431 (!) wpisów.

Z tematami na następne notki różnie bywa. Czasem nie mam zupełnie nic i źle się wtedy czuję. Ot po prostu jestem wówczas taki "wyplamkowany". Czasami natomiast, jak na przykład teraz, mam tyle tematów, że nie wiem od którego zacząć.

Obecnie mam 7 pomysłów na nowe wpisy, z czego aż 3 na... dziś. 

Dzisiejsza notka ma za zadanie przedstawić Wam styl grafik ozdabiających "365 dni z ptakami". Nie wiem jak Wy, ale ja rysunkami Justyny Kierat jestem zachwycony.

Nasza współpraca polega na tym, że ja coś tam gryzmolę na zastrzeżonym blogu, a Justyna samodzielnie rysuje. Poniższa grafika powstała do notki: "Na Katarzynę gęś po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie. Odlatuje perkoz dwuczuby. Dzień bez futra."

PS. Mówiąc, że Justyna samodzielnie rysuje miałem na myśli fakt iż nie sugeruję Jej co ja bym widział pod daną datą, czy przy danym ptaku.. Grafiki są Jej wizją.

 

10744612_409258182560283_854806597_n

Na Katarzynę gęś po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie; rys. Justyna Kierat   justynakierat.blogspot.com 

Pośród kaczek perkoz dwuczuby

krogulec14

 Patrzyliście na nurkujące perkoza dwuczubego i zastanawialiście się: w którym miejscu ptak ponownie się wynurzy? Bo ja zawsze to robię.

Jednak pojęcia nie miałem, że to zanurzanie i wynurzanie perkoza dwuczubego może stać się "pragnieniem ucieczki od powszechności i nowego początku w innym wymarzonym miejscu". No cóż, zwierzęce alegorie u Güntera Grassa podobno są dość częste.

"Perkoz dwuczuby zniknął i nagle ukazał się ponownie gdzie indziej. Fonty dał się zaskakiwać. Po każdym zanurzeniu zakładał się ze sobą i przegrywał. Sam też chętnie by znikał tak nieobliczalnie to tu, to tam - choćby na parę minut - zależnie od upodobania i nastroju (...)"

"Potem już tylko przyglądał się perkozowi dwuczubemu, który znikał to tu, to tam. Jego powtórki nigdy nie nudziły. Nawet gdy Fonty wstał, podszedł na brzeg i sięgając do kieszeni płaszcza karmił kaczki skórkami od chleba, bardziej absorbował go perkoz i jego sztuczki. Nic nie mogło odwrócić od niego uwagi (...)"

I jak Wam się spodobało? Bo mnie całkiem całkiem. Bo, jak już wspomniałem za zanurzonym perkozem, w którym miejscu się wynurzy, rozglądałem się. Ale tęsknoty za miejscami, które na kilka minut chętnie bym odwiedził, jeszcze nie ćwiczyłem...

HxbSbAIkLu6sghWYdJFrawGovH5blAdRez8cCr4s

Perkoz dwuczuby, fot. Łukasz Jabłoński   Łukasz Jabłoński Photography

Na Katarzynę gęś po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie

krogulec14

W nadchodzącym tygodniu najważniejszym dniem będzie bez dwóch zdań wtorek. Primo, bo to imieniny mojej Małżonki. Secundo: "Na Katarzynę gęś po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie". Tercio, bo to dzień bez futra.

W tym czasie odlatują ostatnie perkozy dwuczube... (No dobra, postaram się w najbliższym czasie postaram się coś w tym zagadnieniu nadrobić.)

Są już w Polsce ptaki pływające jak ryby - nury. Jest nur czarnoszyi i nur rdzawoszyi. Ten pierwszy był nawet stosunkowo niedawno w Polsce ptakiem lęgowym. Obydwa gatunki najszybciej spotkamy nad morzem,choć trafiają się też obserwacje w głębi kraju.

Odlatują ostatnie kopciuszki, zmyślni konstruktorzy bardzo oryginalnych gniazd. Najciekawszą, najbardziej pikantną historię z gniazdem kopciuszków opisałem w "Specjaliście wysokiego stopnia".

dzienbezfutra

Zwierzę futerkowe nie ptak, ale kilka zdań mam w tej materii i chcę je tutaj przedstawić. W kwestii futrzanej odzieży staję się coraz bardziej radykalny. Kiedyś sądziłem, że malowanie sprejem futer damulkom jest czymś niezbyt eleganckim. Wydawało mi się, że w ten sposób nie powinno się postępować. Teraz, wiedząc ile zwierzęcego bólu kosztuje takie ubranie, sądzę, że nic lepszego ponad ów sprej wymyślić nie można było. Chyba jednak radykalniejsze działania mają większe szanse na dotarcie do nieczułych mózgów.

Na swoje radykalne spojrzenie w tej kwestii mam wyborne wytłumaczenie. Jest nim moja miłość do szynszyli, zwierząt, było nie było, futerkowych. Patrząc na Pchełkę wiem, że gdyby była w hodowli to żyłaby w cierpieniu kilka miesięcy. Gdy osiągnęłaby swoje wymiary to zostałaby zabita. Skórkę Pchełki nosiłaby na grzbiecie jakaś zakichana damulka, a reszta zwierzęcia, jak jakiś śmieć, po prostu zostałaby utylizowana...

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci