Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Ptaki w... "buczących" samcach liczone

krogulec14

W polu koncert wieczorny ledwie jest zaczęty;
Właśnie muzycy kończą stroić instrumenty.
Już trzykroć wrzasnął derkacz, pierwszy skrzypak łąki,
Już mu z dala wtórują z bagien basem bąki,

Adam Mickiewicz "Pan Tadeusz", Księga ósma, "Zajazd"

-

Bąk w Polsce jest gatunkiem nielicznym lęgowo. Najliczniej występuje u nas na pojezierzach Wielkopolski i Mazur. Jego populacja w naszym kraju oscyluje w granicach 4300 -5300... "buczących" samców!

Bąkowi do zasiedlenia poszczególnych biotopów niezbędne są dwa czynniki: wysoka i gęsta roślinność oraz obecność wody. W odpowiednich środowiskach występują większe liczby gnieżdżących się na terytorium samca samic. Gatunek preferuje szuwary trzcinowe, choć nie gardzi też turzycowiskami, czy szuwarami pałkowymi. Najczęściej są to szuwary rosnące wokół jezior, starorzeczy w dolinach większych rzek oraz stawów rybnych.

Spośród bąków, u których zachodzi poligynia (wielożeństwo), terytorializm wykazują jedynie samce. Samce po zajęciu terytoriów buczącym głosem (stąd liczymy gatunek nie w parach lęgowych ani w samcach śpiewających) wabią do niego samice. Zwabione samice zakładają gniazda na terytoriach swoich partnerów, jak też i w miejscach od nich oddalonych.

Budowa gniazd, wysiadywanie jaj oraz wychowanie piskląt jest domeną samic. Początkowo polują one w bliskim sąsiedztwie gniazd (zdarza się nawet, że chwytają je bezpośrednio z gniazda). Później, stopniowo, odległości się wydłużają i osiągają nawet 2 kilometry. Samice gnieżdżą się pojedynczo jak i w skupieniach do 4 gniazd.

-

Bardzo mocno bazowałem na: Polak M., Kasprzykowski Z., 2015 Bąk Botaurus stellaris, W. Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 341 -348.

zi9AajX9LrgzNLkDfzy0FOXJeAL0P3z5nXB2FMJI

Bąk, fot. Waldemar Wojdylak   Waldemar Wojdylak - Wildlife 

Z ogniem w oczach

krogulec14

Tym razem wyskok do Słońska był bardzo nietypowy. Zamiast ganiać z lornetką i z Fredem po chaszczach i mokradłach odbyliśmy wycieczkę krajoznawczą. Jako, że dość dobrze znam historię i mapę, to z wyznaczeniem trasy nie miałem żadnego kłopotu.

Lubniewice są malutkim miasteczkiem aspirującym do zostania turystyczną perłą województwa lubuskiego. Miasto tonie w zieleni, otoczone jest z wielu stron urokliwymi jeziorami. Ma uroczy ryneczek oraz Park. Ławeczkę i Most... Miłości. Trzy ostatnie elementy powstały ku pamięci Michaliny Wisłockiej, która swego czasu bywała w Lubniewicach.

W Słońsku zamieszkaliśmy u prezydenta Rzeczpospolitej Ptasiej, Henryka Radowskiego. O gospodarzu opowiem na koniec dzisiejszej opowieści. O atrakcjach miasteczka (Słońsk jest obecnie wsią o miejskich tradycjach) opowiadał nie będę wcale, bo chwaliłem je na blogu wiele razy. Najaktrakcyjniejsze tym razem widoki w Słońsku to nawołująca nad ruinami zamku pustułka i szykujące się w tym miejscu do snu bociany.

Odbyliśmy uroczą wycieczkę krajoznawczą do Cedyni. Podziwialiśmy oryginalną kaplicę templariuszy w Chwarszczanach. W dawnym mieście Boleszkowicach natrafiliśmy szykowanie ładnego ryneczku do Pierwszej Boleszkowickiej Biesiady Plenerowej. W Mieszkowicach oglądaliśmy gotycki kościół i spore fragmenty murów obronnych. Moryń wzbudził mój autentyczny zachwyt. Niewielka mieścina posiada pełny pierścień murów obronnych a kościół w dużym stopniu zachował partie stylu romańskiego. Moryń strzeżony przez Wielkiego Raka jest miejscowością schludną, posiada uroczy ryneczek jak i ładną plażę nad Jeziorem Morzycko. Najbardziej znana ze zwiedzanych tego dnia przez nas miast Cedynia jest też najbardziej zaniedbana. Widać miasteczko nie ma specjalnie szczęścia do swoich włodarzy. W drodze powrotnej minęliśmy znany ze swojego "bazarku" Osinów Dolny i Siekierki, w których znajduje się cmentarz żołnierzy polskich którzy polegli w trakcie przeprawy przez Odrę. W trakcie wycieczki podziwialiśmy po drodze kanie rude, błotniaki stawowe i myszołowy...

Celem następnej podróży było Stare Miasto w Kostrzynie nad Odrą. Jest to jedyne centrum miast zniszczonych podczas II Wojny Światowej które nie zostało po wojnie zagospodarowane. W drodze powrotnej mieliśmy przedni widok: dwa bieliki zaatakowały czaple białe. Jako, że mieliśmy dalsze plany, to nie zatrzymywaliśmy się aby zobaczyć jakim rezultatem zakończyły się te harce.

Kulminacją podziwiania ptaków był wieczorny wyjazd pod pewien kościół. Bardzo pragnąłem pokazać małżonce pójdźkę. Tak się złożyło, że do tej pory Mariola nie widziała jeszcze nigdy dzikiej sowy. Fart dopisał nam wielki. Najpierw pokazała nam się... płomykówka! Zdążyłem tylko pomyśleć, że ta zeżarła "moje" pójdźki, kiedy zaraz pokazała się oczekiwana pójdźka. Byłem w siódmym niebie. Mojej żonie na samym początku oglądania sów dopisało niebywałe szczęście. Dwa gatunki widzieć w ciągu kilkunastu sekund udało mi się po raz pierwszy w życiu. Na kwaterę wracałem z... ogniem w oczach!

Jako, że zauważyłem przygotowania do remontu kościoła to zadzwoniłem do ornitologa, Sławka Rubachy. Przy remontach kościołów sowy dość często tracą miejsca lęgowe. Od Sławka dowiedziałem się, że nie jest to jedyne miejsce gdzie te dwa gatunki sów żyją obok siebie. Na dodatek tego szacowną budowlę zamieszkuje jeszcze para pustułek. Ornitolog niebawem wybierze się do proboszcza któremu podlega wspomniany kościół. Nie ukrywam, że będę trzymał kciuki za skuteczność mediacji.

Na Betonce byłem.

Jak widać do Słońska można jeździć nie tylko na ptaki. Wokół miejscowości jest wiele atrakcji turystycznych. Nie zaliczyliśmy Muzeum Bociana Białego w Kłopocie i Muzeum Łąki Owczarach. Na później odłożyliśmy wyjazd do uroczego Myśliborza, Trzcińska Zdroju i Chojny. Kiedy indziej będę włóczył się za derkaczem.

Ptasio dzieje się w tym czasie wiele. Są duże ilości gęgaw, żurawi i bocianów białych. Młode bieliki uczą się trudnej sztuki polowania. Robią to nieco ślamazarnie, więc są bardzo widoczne. Łatwe do zobaczenia są bociany czarne. Lada dzień pojawią się na przelotach pierwsze siewkowce.

Jak wspomniałem nocowaliśmy w gospodarstwie agroturystycznym Nad rzeczką, którego właścicielem jest prezydent Rzeczpospolitej Ptasiej, Henryk Radowski. Gospodarstwo położone w centrum Słońska jest dobrym miejscem na ptasie wypady jak i na wycieczki krajoznawcze. U sympatycznych gospodarzy można też zamówić bardzo smaczne posiłki. Nie ukrywam, że do posiłków miałem pecha. Zamiast skosztować ziołowego gzika (twarożek, śmietana, cebula, pieprz, sól, bazylia i jeszcze dwa zioła) musiałem pałaszować dania gotowane na parze. Kiedy skończy mi się dieta, to wspomnianą potrawę postaram się uszykować samemu.

Kto kocha ptaki i atrakcje turystyczne, ceni wygodę i pyszne jedzenie na pewno z gospodarstwa agroturystycznego Nad Rzeczką.

Visa3rI8rETU0OpuNzMFjRZeHKzQwXQa00Uw7uMg

Pójdźki, fot. Tomasz Baldujew

Czarne chmury nad gąsiorkiem

krogulec14

W historii gąsiorka zdaje się brzmieć nutka ze smutku spełnionej baśni. Ptak ten znalazł się u nas obecnie najprawdopodobniej w punkcie kulminacyjnym swojej liczebności, z którego nie pozostanie mu nic innego jak tylko spadać...

Ptak ten jest wybitnie konserwatywny. Do tego stopnia, że co roku wraca, o ile go rzecz jasna jeszcze zastanie, do tego samego ciernistego drzewa lub krzewu. Jest ptakiem rolniczego krajobrazu, który nie lubi żadnych zachodzących w nim zmian. 

-

Gąsiorek zdecydowanie najliczniej w Polsce występuje na Pogórzu Karpackim. Dość liczny jest jest na Pogórzu Sudeckim. Najrzadszy jest na środkowym i wschodnim Pomorzu, w Wielkopolsce i na Kujawach oraz w województwie lubuskim. Zdecydowanie unika większe kompleksy leśne.

Najchętniej zajmowanym środowiskiem są otwarte tereny (łąki, pastwiska) porośnięte krzewami. Preferuje tereny o urozmaiconej rzeźbie. Zajmuje również mozaikę pól uprawnych (stanowiących 40 -80%), łąk, pastwisk, terenów podmokłych i śródpolnych zakrzewień i zadrzewień. Unika terenów silnie przekształconych przez człowieka oraz wspomnianych już lasów (szczególnie iglastych).

Gąsiorek w Polsce jest gatunkiem licznym, jedynie lokalnie średnio licznym. Jego krajowe zagęszczenie wynosi 2,06 pary na kilometr kwadratowy. Jego populacja szacowana jest na 590 000 -700 000 par lęgowych. Trend gatunku w ciągu ostatnich 10 lat w Europie jest stabilny (+9,9%), podczas gdy w Polsce wykazywał umiarkowany wzrost (+16,2%).

Niewątpliwie wpływ na populację gąsiorka ma sytuacja panująca na zimowiskach oraz na szlakach migracyjnych. Jednak ważniejszym czynnikiem jest kwestia użytkowania terenów rolniczych zamieszkiwanych przez gąsiorki. W krajobrazie intensywnego rolnictwa gatunek ten nie uzyskuje tak wysokich sukcesów lęgowych jak w miejscach upraw ekstensywnych. Przy postępującej intensyfikacji (chemiczne zwalczanie owadów, likwidacja śródpolnych zakrzewień, zmieszanie się areału łąk, pastwisk i odłogów) rolnictwa w Polsce należy się spodziewać w najbliższym czasie sporego spadku populacji tej dzierzby...

-

Bardzo mocno bazowałem na: Kuczyński L., Chylarecki P., 2012. "Atlas pospolitych ptaków lęgowych Polski. Rozmieszczenie, wybiórczość środowiskowa, trendy." GIOŚ, Warszawa

1rJgU6qhVAl2aRJDmgkQWDTx1ZZUhWYFa8xnVKoY

Gąsiorek, fot. Bernard Maciulko   bernard-maciulko.manifo.com

Wypierana gajówka

krogulec14

Niełatwo jest wypatrzeć gajówkę. Nie dość, że zamieszkuje gąszcze i korony drzew, to  na dodatek tego wiedzie bardzo skryty tryb życia. "Ptaszek ten ruchawszy jest jeszcze od innych pokrzewek, - pisał o niej w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski - momentu spokojnie nie posiedzi na miejscu, lecz nieustannie uwija się po gałęziach krzaków i drzewek na sposób gajówek Phyllopneuste i podobnie jak one, owady głównie zbiera po liściach."

Zanosi się, że niebawem gajówkę w naszym kraju będzie jeszcze trudniej zobaczyć. I niekoniecznie jedyną tego przyczyną będzie ów skryty tryb życia...

-

Gajówka w Polsce najliczniej występuje na Pomorzu i na Warmii i Mazurach, a także na Podlasiu i Podkarpaciu. Najrzadsza jest natomiast w rolniczo zagospodarowanej środkowej Polsce.

Gatunek ten preferuje różnego rodzaju lasy liściaste o zróżnicowanej rzeźbie terenu i zróżnicowanej strukturze przestrzennej. Lasy te mogą być urozmaicone terenami otwartymi, takimi jak łąki, pastwiska, odłogi czy też bagna i mokradła. Zasiedla też lasy mieszane. Zdecydowanie unika monokultur sosnowych i terenów rolniczych uprawianych intensywnie.

Gajówka na północy kraju ma status gatunku licznego, podczas gdy w pozostałej części kraju jest średnio liczna. Przeciętne jej zagęszczenie w kraju wynosi 1,03 pary na kilometr kwadratowy. Liczebność gatunku szacuje się w granicach 280 000 -370 000 par lęgowych. Zważywszy, że w 2000 roku szacowano jej populację na 500 000 par, to gajówka powinna uznana być za gatunek narażony na wyginięcie. Trend spadkowy dotyczy nie tylko Polski, gdzie wynosi on -22,8% w ciągu ostatnich dziesięciu lat, ale całej Europy, gdzie jest on jednakże znacznie niższy (-5,4%).

Najprawdopodobniej przyczyną takiego stanu rzeczy są wypieranie przez kapturkę, zmiany zachodzące na afrykańskich zimowiskach i szlakach migracyjnych oraz zmiany klimatyczne zachodzące na terenach lęgowisk. "Konflikt" z kapturką jest dość dziwny. Samce kapturek rozpędzają się w obronie swoich terytoriów i chronią je nie tylko przed samcami własnego gatunku, ale też i przed gajówkami. Gajówki przegrywają tą konfrontację i są wypierane z wielu miejsc, które dotąd zajmowały...

-

Bardzo mocno bazowałem na: Kuczyński L., Chylarecki P., 2012. "Atlas pospolitych ptaków lęgowych Polski. Rozmieszczenie, wybiórczość środowiskowa, trendy." GIOŚ, Warszawa

6732241ee2518b91a8f8d4268f8cde29

Gajówka, fot. Cezary Pióro   www.cezarypioro.pl 

Koneser końskiego łajna

krogulec14

Zapewne z pewnym obrzydzeniem obserwowano dawniej jak co niektóre gatunki ptaków wyszukiwały sobie w końskich odchodach ziarno. To pewnie i trznadla dotyczą słowa Czepca w "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego:

Ptok ptakowi nie jednaki,
człek człekowi nie dorówna,
dusa dusy zajrzy w oczy,
nie polezie orzeł w gówna

O tym, jak i o innych ciekawych sprawach z życia trznadla opowiada nam w "Ptakach Polski" doktor Andrzej Kruszewicz:

-

"Wiele trznadli zimowało dawniej w wiejskich obejściach, wyjadając niestrawione ziarna owsa z końskich odchodów. Teraz to źródło pokarmu zimowego niemal znikło, chociaż nadal zimą można zobaczyć trznadle wokół stajni, kurników i innych pomieszczeń gospodarskich. Posądza się je nawet o wyjadanie ziarna z pól, ale naprawdę nie mogą wyrządzać szkód, gdyż nie są w stanie wybierać ziarna z kłosów, zbierają jedynie opadłe. Dlatego też masowo pojawiają się na polach zaraz po żniwach, gdyż zwykle na ściernisku jest sporo rozrzuconego ziarna, które rozsypuje się w niekontrolowany sposób podczas pracy kombajnów. Dla ludzkiej gospodarki nie są to znaczne ilości, ale trznadle mają okazję zgromadzić nieco zapasów energii przed jesienną wędrówką. Ziarno i inne pokarmy roślinne pojawiają się w ich diecie dopiero po odchowaniu potomstwa i rozpoczęciu pierzenia, czyli latem, gdy nietrudno o urozmaicone wegetariańskie i wysokoenergetyczne menu.

Samce pojawiają się w swych przyszłych rewirach lęgowych już wczesną wiosną. Śpiewający jaskrawożółty trznadel ujrzany w słoneczny, chociaż jeszcze mroźny dzień, jest niewątpliwie zapowiedzią rychłego nadejścia wiosny. Profesor Jan Sokołowski, który swymi książkami zachęcał pokolenia Polaków do obserwowania ptaków, wspomina, że dawniej lud przekładał wiosenny śpiew trznadla na ludzkie słowa i brzmiało to tak: "Nie będzie suchej kobyle nic". Jeśli przeciągnąć to "nic" w "niiiiiic", to rzeczywiście ten przekład dobrze oddaje rytm i charakter śpiewu trznadla. Dawniej na przednówku śpiew tego zwiastuna wiosny mógł rzeczywiście dawać nadzieję na świeżą zielonkę, jaką już wkrótce będą mogły dostać wychudzone po zimie zwierzęta gospodarskie."

-

Źródło: Kruszewicz A., 2007., "Ptaki Polski" (tom II)., MULTICO Warszawa

qu8GMUn31i3Ei1V1JtK4Yp9a6ARsbe82XPO6939D

 Trznadel, fot. Robert Cieślak   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/690-chabo1 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci