Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Półdyjabły, półptaki

krogulec14

Nic dobrego, poza piątym punktem, nie przyniosły sowom wędrówki Bronisława Gustawicza po Galicji. Groza, śmierć a nawet wyjadanie kościelnych świec towarzyszyło spotkaniom z nimi. Co ciekawe, choć minęło od powstania "Podań, przesądów, gadek i nazw ludowych w dziedzinie przyrody" 136 lat, to sporo osób do tej pory jest przekonanych, że zobaczenie sowy nic dobrego nie przynosi. W dobie telewizji i internetu:

*          *          *

"1. Nocna natura tego ptaka, wzrok jego i lot nadzwyczaj cichy nadały mu pewne cechy wrogiej tajemniczości. I tak gdzie się znajdują sowy, tam są złe duchy (Pochówka), lub strachy (Stanisławów, Dziewiętniki, Janów).

2. Jest ona półdyjabłem, a półptakiem, Z tego to powodu obawiają się jej głosowi przedrzeźniać, utrzymując, że gdyby się kto na to się odważył, to zlatują się zaraz w wielkiej liczbie i mogą przedrzeźniacza zabić (Zabrzeż, Szczawnice).

3. Sowa w nocy krzycząca zwołuje dusze zmarłych (Sielec).

4. Gdy sowa w nocy przeleci nad domem i nad nim zakrzyczy lub usiądzie na drzewie przy domie i stąd zakrzyczy albo zakwiczy, jedna z miejscowych osób pójdzie na tamten świat, bo sowa ją woła do siebie słowy "pójdź! pójdź!" (powszechne), albo też słowy "wywiedź! wywiedź!" (Jurków, Zaborów).

5. Gdy sowa kwiczy, wołając "Powij" lub "Puwi", przepowiada urodziny, i to w tym domu, nad którym zakwiczy (Korczyna, Łosiacz, Przemyśl). Ma to być sowa pójdźka, którą w Łosiaczu zowią "Pohutkało".

6. Gdy w domu jakim jest chory, a sowa zapuka do okna, mówią, że przyszła po duszę chorego (Ladzkie) lub że przepowiada mu śmierć (Krościenko, Stanisławów, Żywaczów, zresztą powszechne).

7. Gdy sowa wleci komu do stodoły, to śmierć do niego już pooglądać zaczyna (Krzeszowice).

8. Sowa płomykówka stąd ma nazwę swą, że zjada w kościołach świece (Krechowce, Złoczów, Żywaczów, Janów, Stanisławów).

9. "I były gody w Kanie galilejskiej, dzie to P. Jezus z wody zrobiał wino i ptacy wszyscy byli najedli sie i napieli. A sowa najpóźniej przyleciała. Ano dali i (jej) tam popłuczyn, pozamiatali ze stołów. Zjadła het, tej do tańca. Insze ptaki już tańcowały i pomęczyły sie. Jakiś mocny sępisko ucieszał się, że świeżą do tańca dostanie i wzion sowe. Ale sowisko sie obżarło, tej purr, purr! Ptaki się zastydzieły; tej na sowe; goń, dziób; ledwie uciekła, boby ją były zabieły. Ale i tak ją kiedy może zabiją, bo od tego czasu ją wszystkie ptaki prześladują" (Iwonicz*)."

*           *          *

Myślę, że po dzisiejszej lekturze nikomu już na myśl nie przyjdzie... przedrzeźnianie sów. Mam nadzieję, że nikt nie zgłosi swojemu proboszczowi co się dzieje z kościelnymi świecami. Donosicielstwo, nawet takiej personie, to... ewidentny grzech!

Bronisław Gustawicz, "Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody", 1881.

_CKO1770www

Puszczyk, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl

Jedna jaskółka nie przynosi wiosny

krogulec14
Pojawiły się już pierwsze skowronki, żurawie i czajki. Za miesiąc będą pierwsze bociany. A te, jak wieść dawniej niosła, w ogonach niosą nam jaskółki. Podobnie jak inne osoby wyglądam wiosny.
 
-
 
"Ptak ten nieodstępny towarzysz wiejskiej strzechy, gdzie ufny dobroci ludzi, lepi gniazda dla własnego płodu, na całej słowiańszczyźnie jest ulubionym. W dumie Morlachów znajdujem, że jakułka ostrzega króla Radosława o napadzie nieprzyjaciół, bo i jej jak innym ptakom lud ludzką mowę nadaje. Gdy bawi u dziewczyny młody parobczak, szczebioce jaskułka.
 
Wstawaj Jasiu mały,
Bo dzień biały, bo dzień biały.
 
Pięknie jej lot szybki określa jedna pieśń Słowaków:
"Latała jaskółeczka, latała, że się ona nieba, ziemi, skrzydełkami tykała."
U nas brwie czarne krasnej dziewoi, nazywają Mazury i Krakowiacy "brwie jaskółcze".
Imieniem jaskółki mianują osoby, które się kocha czy lubi. Pierwsze ukazanie się jaskółek, zwiastuje ciepłą wiosnę, skąd przysłowie:
Jedna Jaskułka nie przynosi wiosny,
(Jedna łastiwka ne robit wiosny) ruskie*
M. Rey o jaskółce taką nam prawi przypowieść. (Zwierzyniec stanów szlacheckich 1562 w Krakowie).
 
Kiedy chłop siał konopie, jaskułka wołała,
Syci, pyci będą nici, ptaki przestrzegała;
A gdy ptacy nie dbali, a już chłop miał nici,
Uciekła w dach do niego, nie czekając wici.
 
Powszechną jest wieść w całej Polsce i na Rusi, że jaskółki gromadnie uczepiwszy się nogami, zatapiają się w stawach i rzekach, a ożywają z wiosną. W tej myśli Szymonowicz wita pierwszą jaskułkę ujrzaną.
 
Jaskułeczko! jużeś się na świat ukazała,
Jużeś ożyła, z wody wyleciała.
Za tobą dni wesołe, i wietrzyk powiewa,
Za tobą i słoneczko cieplejsze dogrzewa.
Narodzi ono tobie muszek niezliczonych,
Ty ich będziesz łapała, po polach przestronnych,
Będziesz łapała, i do gniazdeczka nosiła,
Boś je sobie pod naszą strzechą ulepiła.
Tom II
 
Mazury między Narwią a Wisłą utrzymują, że gdy się z pierwszą wiosną ukaże jaskułka pierwsza, wtedy głosem śpiewa: "Były tutaj stożki, brożki, teraz nie ma nic;" dla oznaczenia, że wszelkie zapasy zboża już wyszły.
W roku 1656 gdy Karól Gustaw napadł Polskę, Jan Kazimierz opuścić postanowił Warszawę. Kiedy wyjeżdżał z miasta, jaksułka biała wyleciała, i okołowała królewskiego konia. Koń się rozparł i nie chciał kroku ruszyć. Miano to w on czas za wróżbę nieszczęśliwą, jakoż ziściła się na niedolę.
*          *          *
 
*Jedna jaskułka nie przynosi lata,
I jedna, miasta nie uczyni chata.
-
Una hirundo, non facit ver."
*          *          *
 
PS. Mam nadzieję, że wybaczycie mi te dzisiejsze jaskułki. Miałem mały dylemat, uaktualnić czy zachować ortografię oryginalną. W końcu zachowałem zgodnie z pierwowzorem. Można zobaczyć jak ewoluował nasz język.
Sam tekst "Zarysów domowych" raczej nic nowego nie wnosi. Niemniej delikatnie nam przypomina, że do wiosny już tak daleko nam nie pozostało...
 
Źródło: Kazimierz Władysław Wójcicki, "Zarysy domowe", 1842, Warszawa, drukarnia Max Chmielewskiego
 
 DKad3g3TbAHHY1epm59VTFii5k80ROustGIzpdek1
 
Dymówka, fot. Grzegorz Zimny  
 

Co w "Ptakach Polski" (44) piszczy?

krogulec14

"Obserwacje rzadkich gatunków" w "Ptakach Polski" są dla mnie jednym z podstawowych części kwartalnika. Nie wyobrażam sobie tego periodyku bez tych kilku stron. Sprawcami największych ptasich sensacji od 1 września do 30 listopada 2016 roku były płochacze syberyjskie, kląskawka syberyjska, białorzytka pustynna i modraczek. Palma pierwszeństwa należy się tu płochaczom syberyjskim. Gatunek ten do ten pory w Polsce zauważono zaledwie jeden raz. We wspomnianym okresie zdecydowanie poprawił swoją statystykę, gdyż nastąpiło wówczas aż 10 nowych stwierdzeń!

Sporo miejsca w najnowszym numerze "Ptaków Polski" zajmują srokosze. Najpierw Tomasz Cofta w drobiazgowy, a zarazem interesujący, sposób omawia nam "Rozpoznawanie europejskich szarych dzierzb Lanius: czarnoczelnej L. minor, śródziemnomorskiej L. meridionalis i srokosza L. excubitor". Spotykane do tej pory ptaki kwalifikowałem na własny użytek jako srokosze. Okazuje się, że czasami jednak jesdnak można się pomylić. Warto przyglądać się ptakom nieco uważniej. Srokosz nie darmo znalazł się na okładce kwartalnika. "Srokosz - elegancki łowca" jest artykułem autorstwa Janusza Stępniewskiego. Bardzo ciekawy tekst i piękne zdjęcia tworzą interesującą całość. 

Spore achy i ochy budzą we mnie artykuły Mariusza Szyszki. Odwiedziny z autorem u dawnych ornitologów zawsze wprawiają mnie zachwyt. "Zapiski ornitologiczne" hrabiego Kazimierza Wodzickiego od dawna budzą we mnie spore zainteresowanie. Po przeczytaniu artykułu jestem utwierdzony, że nie na darmo ich poszukuję.

Po "Zimie, co trzyma za słowo..." Witka Muchowskiego spodziewałem się wiele i się nie zawiodłem. Autora bardzo ciekawego, niestety bardzo rzadko publikującego nowości, bloga Imiona ptaków myślę, że na Plamce mazurka przedstawiać nie trzeba. Jego artykuł zdobi prezentowana niedawno na blogu "Zima" Claude Moneta i dwa rysunki Michała Skakuja...

Jeden z kapitalnych rysunków Michała podpisany jest: "Nie ma znaczenia, czy obraz przedstawia Mona Lisę, banana czy okulary Hansa Rittmana - ważne, żeby to było naprawdę "pop"! (Andy Warhol). Śnieżka, sowa śnieżna, śnieguł, śnieguła... Nieważne... ważne, że pop..." Nie wiek kto podpisał rysunek, Witek czy Michał. Zresztą, to też... pewnie nie jest ważne. Ważne, że rysunek jest... pop!

Bardzo miłym zaskoczeniem dla mnie jest rysunek Justyny Kierat. Nie ukrywam, że chciałbym kiedyś zrobić do Jej rysunków ptasi kalendarz roczny. Jest to jednak temat dość odległy. Teraz, póki co, chodzi mi po głowie "16 ptaków na XVI Zlot Obywateli Rzeczpospolitej Ptasiej"... Ale czy oboje znajdziemy na to czas, którego zostało tak niewiele?

Poza tym: Marta i Dariusz Świtałowie zabierają nas na bogactwo ptaków w "Kanarkach na Wyspach Kanaryjskich"; Adam Zbyryt przedstawia nam ponure perspektywy globalnego ocieplenia w "Ptakach i zmianach klimatu", a Magdalena Serat raczy nas foto-opowieścią o myszołowach w "Łobuzie w akcji".

XSQe0Ix4C590iNjY0f9rks83Ogv0KDl6CF8aur6J

Srokosz, fot. Michał Lewandowski

Czakerak

krogulec14

Chciałoby się rozpocząć temat głosu srok od tajemniczego: "sroka jaka jest każdy widzi". Jednak piękne zdjęcie Rafała Szozdy wyraźnie  sugeruje nam, że uroda sroki jest zbyt finezyjna dla naszych niezbyt doskonałych oczu.

Czasami sroka... śpiewa. Wikipedia podpowiada nam, że jej pieśń jest niestety słyszana rzadko. Jest ona ochrypła, gardłowa i dość cicha. Jako, że nie specjalnie znam jej śpiew, to myślę na podstawie tekstu z Wiki iż jest on albo zbyt cichy, albo zbyt rzadki. Widoku śpiewającej srokiteż nie kojarzę. Choć wiem, że z racji przynależenia do rzędu wróblowych należy do grupy podrzędu ptaków śpiewających.

Jan Sokołowski o głosie naszego Ptaka Zimy 2016/17 mówi krótko: "Sroka odzywa się silnie skrzeczącym, dość wysokim, szybkim, rytmicznym "khaka-kakakak", zupełnie niepodobnym do głosów innych ptaków krukowatych."

Ciekawszy opis ciekawszy opis tego co ptak ma nam do powiedzenia znajdziemy w "Z lornetką wśród ptaków": "Głos jej rozlega się często i brzmi "czak czak czak" lub "czakerak". Na wiosnę samiec godzinami szczebioce i szepce, łącząc najprostsze tony w rodzaj śpiewu, przy czym wykręca głowę i mruży oczy." Wikipedia dodatkowo wyjaśnia, że głos sroki to najczęściej są okrzyki ostrzegawcze. Poza głośnym, szorstkim skrzeczeniem, brzmiące jak wspomniany już "czak" usłyszeć też możemy "kek". Skrzeczenie to wydawane jest często w długich grzechoczących seriach...

Może sroki głos do najpiękniejszych i nie należy. Jest za to bardzo charakterystyczny. I zna go niemal każde z nas.

*          *          *

Źródła: Jan Sokołowski "Ptaki ziem polskich", Warszawa 1972, Państwowe Wydawnictwo Naukowe

"Z lornetką wśród ptaków", Warszawa 1979, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne

Wikipedia

16729381_1255996584479343_8472917088811317910_n

Sroka, fot. Rafał Szozda   rafalszozda.wix.com/fotoprzyroda 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci