| < Lipiec 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
A teraz:
Alfabetycznie:
Ambasador RP:
Asocjacja Promotorów Radosnego Ptaka
Blogi i strony przyrodnicze
Bocian
Encyklopedycznie
Galerie:
Lecznice:
Moje archiwum 2007 r.
Moje archiwum 2008 r.
Moje archiwum 2009 r.
Moje archiwum 2010 r.
Moje archiwum 2011 r.
Moje archiwum 2012 r.
Moje archiwum 2013 r.
Moje archiwum 2014 r.
Nieopisane ilustracje
Nocleg nad rozlewiskiem
Organizacje ornitologiczne
Organizacje przyrodnicze
Parki Narodowe
Portale:
Ptaki
Ptasioblogi
Strony tematyczne
Zaglądam:
Tagi
Skopiuj CSS
Ptasie sprawy
wtorek, 29 lipca 2014
Pan Bóg stworzył świat aby z niego korzystać

Za petycją będącą za skreśleniem dzikich ptaków z listy zwierząt łownych jest obecnie 11 171 (9 640) osób, a za dalszym ich zabijaniem w mię zaściankowej tradycji 2 231 (1 743) myśliwych. Tak bynajmniej wygląda to na www.petycje.pl .

Z nudów zajrzałem na strony podpisane przez osoby, które chcą aby stan rzeczy został utrzymany. Czytaj: aby dla rozrywki dalej można było zabijać ptaki. Czytając uzasadnienia dla dalszych pozyskiwań uśmiałem się zdrowo :-) No bo jak tu się nie śmiać z takiego argumentu: 

krucjata przeciwko łowiectwu prowadzona przez tzw ekologów przynosi przyrodzie więcej strat niż korzyści - facet nawet myślał dobrze, ale pojęcie przyrody z myślistwem popie... (oj, przepraszam) pomieszał. Gdyby petycja odniosła sukces myśliwym ubyłoby 13 gatunków do pozyskiwania.

cały świat poluje dlaczego nie my mamy polować? - obłudny kłamczuszek. Sto tysięcy wobec trzydziestu kilku milionów w naszym kraju to chyba jednak mało. A i na (całym!) świecie proporcje są różne, oj różne.

oszczędzamy krukowate i straciliśmy populacje zwierzyny drobnej w łowisku, zwłaszcza zająca i kuropatwy - niech mi nikt nie wmawia że nie mam racji. - no pewnie, że nie ma racji ów podejrzliwy myśliwy. Jakieś 10 lat temu w Wielkopolsce zabito sporo kruków, bo myśliwi mieli widzi mi się iż kruki im zajączki zjadały. Ornitolodzy zbadali owych nieszczęśników żołądki i: 0 % śladu zająca i kuropatwy w nich było! 0!

Pan Bóg stworzył świat aby z niego korzystać. - No cóż, żonaty jestem i adresu tej pobożnej Pani szukał nie będę. Ale uzasadnienie dla dalszych polowań było dobre i mocne. W razie czego to robota Pana Boga, w końcu to On zaczął! :-)

Zdecydowanie nie popieram petycji, uderza w kuchnię polską, jak ktoś chce być wegetarianinem - to niech nie je ptaków, ale niech będzie tolerancyjny - atak kuchnią w miłośników ptaków? Tego jeszcze nie widziały moje gały, ale i tak ta Pani jest do tyłu wobec wyznania innej Pani - Lubię gdy mąż wraca szczęśliwy z polowania - prawda jak mało tej Pani do szczęścia potrzeba?

Łowiectwo to wielowiekowa tradycja - Pan o nazwisku pewnego, zmarłego niedawno, znakomitego dramatopisarza i prozaika ma zdecydowaną rację! Tyle tylko, że zapewne nie słyszał słów doktorowej Wezółowej z Rancza. Tradycja która się nie rozwija to... zaścianek! 

Polecam Wam ze szczerego serca link z wypowiedziami osób przeciwnymi petycji. Myślę, że nie jedna książka nie ma szans wzbudzić w Was tylu refleksji, niż "wypowiedzi" polujących miłośników ptaków.

I jeszcze jedno. Myślę, że wypowiedzi myśliwych nie brzmią tak dziwne nie dlatego żeby byli umysłowo ociężali. Brzmią tak zapewne z innego powodu. Pewnie jest bardzo trudno logiczne i po ludzku uzasadnić swoją żądzę zabjania dla rozrywki (czy sportu, jak co niektórzy uzasadniają). 


Jarząbek, fot. Jacek Zięba   www.obrazynatury.art.pl 

13:05, krogulec14 , 1
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 28 lipca 2014
Apel

Szanowni Państwo. 


Ogromna ilość jerzyków, które z winy człowieka, przedwcześnie opuszczają nieodpowiednie dla nich siedliska, jest w tak złej kondycji, że aby odzyskać sprawność fizyczną, muszą trafić pod opiekę wybitnych specjalistów do jedynej w Europie Kliniki we Frankfurcie nad Menem.
Z uwagi na ogromną ilość pacjentów przebywających obecnie w tej Klinice, wśród których znajdują się również jerzyki z Polski, bardzo proszę o wsparcie finansowe ptaków potrzebujących pomocy. 

Konto: Frankfurter Sparkasse,
BLZ: 500 502 01, Konto: 200 163 175
IBAN: DE 30 500 502 010 200 163 175
Swift-Bic: HELADEF 1822

Vereinsregisternummer 11852


Powyższe słowa napisała Pani Zofia Brzozowska, osoba, która niewykluczone, że jest najmocniej zaangażowana w ochronę jerzyków w naszym kraju. Pani Zofia karmi młode jerzyki (zresztą nie tylko te ptaki), walczy z majstrami niszczącymi gniazda jerzyków (i nie tylko). Gdy trzeba, nie zawaha się oddać sprawę do sądu.

Chyba każda osoba zrozumie, że nie mogłem pominąć apelu Pani Zosi milczeniem...


Jerzyk, fot. Maciej Szymański   www.maciej-szymanski.pl 

Tagi: jerzyk
13:12, krogulec14 , 1
Link Komentarze (3) »
niedziela, 27 lipca 2014
Koszmar ze snu sadownika

Bocianim rodzicom, które pośpieszyły się z założeniem rodziny, niebawem rozpoczną się długie wakacje. Ot taki bonus ot matki natury.

Do odlotów zaczynają się przymierzać co bardziej niecierpliwe sieweczki i rybitwy.

Szpaki tworzą coraz większe stada. Co niektóre liczą tysiące (a nawet dziesiątki bądź setki) osobników. Żaden sadownik po ujrzeniu takiego stada, długi czas spokojnie nie zaśnie. Czy słusznie? Wszak ostatnie czereśnie i wiśnie już dawno zostały z apetytem zjedzone.

Nasze szpaki za jakiś czas zostawią nas i ruszą na południe. Ale tamtejsi sadownicy patrzą na te ptaki w podobny sposób jak nasi. Ot żyłują po prostu sknery na oliwkach.

W ruch pójdą siatki, megafony, sokoły a nawet... napalm. Tak, tak, nie ma łatwego życia nasz szpak.


Szpaki, fot. Marcin Łukawski   www.marcinlukawsk.com

Tagi: szpak
11:58, krogulec14 , 1
Link Komentarze (7) »
piątek, 25 lipca 2014
Druga z tandemu

Skoro przedstawiłem jednego z dwóch aktorów jednego z najfantastyczniejszych spektaklów przyrody w Polsce, wypada też powiedzieć kilka zdań o drugim.

W Parku Narodowym Ujście Warty olbrzymie stada tworzą razem gęsi zbożowe i bałoczelne. Skoro o "zbożówce" wspomniałem już kilka słów, to wypada też wspomnieć o jej bliskiej ze słońskich łąk koleżance, gęsi białoczelnej. 

Warto zauważyć, że gęsią białoczelną zwano ją już w XIX wieku. Inaczej było z gęsią zbożową, którą wówczas zwano też gęsią litewską bądź gęsią posiewnicą.

 "Gęś białoczelna zamieszkuje przez lato okolice przybiegunowe obu lądów, na zimę razem z innemi przenosi się ku południowi. U nas w przelotach rzadziej się trafia, niż gatunek następujący*.

Według podana FABERA gnieździ się po łąkach nad rzeczkami i niesie 5 lub więcej jaj."

Naszą dzisiejszą bohaterkę, podobne jak poprzedniczkę, najszybciej zobaczymy w locie, gdy wraz z towarzyszkami w migracji mknie w kluczu (czasem w rzędzie) w jesiennych, bądź w wiosennych przelotach. Od czasów Taczanowskiego zmieniła nieco swój status w Polsce. Nie tylko jest u nas przelotną. W łagodne zimy sporo gęsi białoczelnych, jak i zbożowych, w Polsce zimuje.

Podobne jak poprzednia, trzyma się utartych od lat szlaków migracyjnych. Podobne też nie są obce dla koligacje rodzinne. Gęś białoczelna doskonale odróżnia swoich dziadków, wujków czy rodzeństwo...

* PS. Aby było zabawnej, w "Ptakach krajowych" następnym gatunkiem opisanym jest niezwykle rzadka u nas na przelotach gęś krótkodzioba.


Gęś białoczelna, fot. Tomasz Skorupka   www.tomaszskorupka.pl 

14:42, krogulec14 , 1
Link Komentarze (2) »
czwartek, 24 lipca 2014
Pójdźka. Terytorium i środowisko

Sporo, w przystępny sposób podanej, wiedzy o pójdźce znajdziemy w "Metodach badań i ochrony sów". Praca ta powstała pod redakcją Romualda Mikuska, a tekst napisał Michał Żmigrodzki. Przedstawię z tej książk kilka zagadnień związanych z naszą sową. A zacznę od jej terytorium i środowiska.

 "Wielkość terytorium pójdźki jest bardzo mała i zmienna w ciągu roku, wynosi około 10 -20 ha. Terytoria pójdźki są największe zimą i na początku sezonu lęgowego (wczesna wiosna). Ich średnia wielkość zmniejsza się od V i minimum osiąga w VII i VIII. W tym okresie para broni zaledwie kilku hektarów, potem wielkości terytorium ponowne wzrasta.

 W Polsce zamieszkuje przede wszystkim krajobraz rolniczy, gdzie płaty łąk, pastwisk i pól uprawnych poprzecinane są szpalerami drzew, siecią dróg i luźną zabudową. Dla pójdźki szczególnie istotnym elementem są ekstensywnie użytkowane tereny z niską roślinnością trawiastą. (łąki i pastwiska), na których występuje obfitość ofiar. Poza tym duże znaczenie może mieć dostępność kryjówek (zarówno miejsc lęgowych jak i mniejsze dziennego wypoczynku), a także czatowni (drzewa, linie telefoniczne, słupki ogrodzeniowe itp). Charakterystyczny, mozaikowy układ niewielkich płatów różnych środowisk, zwiększa dostępność ofiar.

 W niektórych rejonach Polski ptak ten występuje również w miastach, szczególnie w strefie podmiejskiej, gdzie zabudowa graniczy z terenami rolniczymi. Wskazuje to na dużą plastyczność gatunku względem środowiska.

 W czasie sezonu lęgowego dorosłe ptaki przebywają blisko gniazda, najczęściej siedząc w koronach gęstych drzew blisko pnia, w dziuplach lub zakamarkach budynków."


Pójdźka, fot. Marcin Łukawski   www.marcinlukawski.com

Tagi: pójdźka
13:56, krogulec14 , 1
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 lipca 2014
Taka prawdziwa dzika gęś

Gęś zbożowa jest ptakiem znanym, a zarazem niezwykłym. To właśnie o niej w "Ptakach Polski" Jan Sokołowski napisał takie zdanie: "Ten gatunek jest ową powszechne znaną "dziką gęsią", przelatującą w dużych kluczach i z głośnym gęganiem"

O gęsiach w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski pisał między innym: "Chociaż gęsi żywią się wyłączne pokarmem roślinnym, mięso ich jest czarne, twarde i suche, o wiele niżej cenione niżeli kaczek, przeważnie roślinożernych; mało też są na pokarm używane w krajach, którędy przelatują, z powodu trudności bicia  łowienia".

Szkoda, że w zagadnieniu polowań mało się zmieniło. Sporo myśliwych, zapewne mających gdzieś trud przelotu, piękno spektaklu gęsi zbożowych, ciągnie na miejsca poszczególnych etapów niosąc tym ptakom śmierć. Na szczęście trudności w "biciu i łowieniu" są w dalszym ciągu spore.

Jednym z takich niesamowitych "etapów" jest Park Narodowy Ujście Warty. Swego czasu naliczono tam 200 000 gęsi zbożowych i białoczelnych. Ptaki tam wypoczywały po podróżach, było nie było miały za sobą kilka tysięcy kilometrów. 

200 000 gęsi w jednym (to nic że sporym) miejscu. Ile może być takich miejsce w Europie? 200 000 gęsi i strzały. I chęć zabicia. Bo nie dla jedzenia się tam jedzie i strzela. Zabić, zrobić fotkę. A gęś pewne zakopać...

"Gęś ta bardzo podobna do poprzedzającej*, odznacza się od niej, prócz cech wymienionych w dyjagnozie, mniejszym widocznie, mniejszym widocznie wzrostem i cieńszym gęgającym głosem. Trzyma się przez lato krajów polarnych; u nas ze wszystkich na przelotach najpospolitsza; przelatuje równocześnie z poprzedzającą i tak samo się zachowuje. Według PLATERA ma się gnieździć na Jeziorze Lubanie w Inflantach (?).

 O gnieżdżeniu się jej mało dotąd wiadomo; północni naturaliści podają, że udaje się na czas lęgowy w góry, gdzie po wilgotnych wyżynach ściele się między kępami traw  innych zbóż. Liczbę jaj podają od 7 do 10."

* ową "poprzedzającą" była niejaka gęś polna. Szukając jej w internece znalazłem ją jedynie w... wortalach myśliwskich.


Gęś zbożowa, fot. Karol Zub   www.birdwatching.pl 

12:04, krogulec14 , 1
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 21 lipca 2014
Tańczący z jesiennymi żurawiami

Coś na Facebooku zaczyna się dziać względem Ujścia Warty. Ludzie kochający ptaki chcą otulinę Parku Narodowego Ujście Warty wolną od strzałów, od napaleńców pałających żądzą zabijania. Uważam, że "Plamka mazurka" nie powinna być w tyle w zagadnieniu.

W grupie "Łapy precz od Ujścia Warty" znalazłem świetny tekst, dobrze znanego nam na Plamce, Mateusza Matysiaka o żurawiach. Szkoda jedynie, że ów tekst kończą... strzały.

Miejmy nadzieję, że niebawem takie sceny przejdą do historii.

 "Koniec ostatniego tygodnia przeminął w Słońsku pod znakiem żurawi. I to zdecydowanie. Zwłaszcza, że padł wtedy REKORD w historii Ujścia Warty. Podczas piątkowych liczeń zanotowano tam ponad 17 tysięcy tych pięknych ptaków. Ja miałem niepowtarzalną przyjemność spędzić ponad 16 godzin w środku koncentracji aż 10 000 żurawi. To również mój dumny rekord osobisty:) Ptaki te zaczęły obsiadać błota wokół mojego samotnego małego krzaczka, w którym zamieszkałem, już od godz. 16.40 w czwartek, by ok. godz. 20.30-21.00 osiągnąć tam komplet noclegowiczów:) Niesamowita to ekscytacja, gdy te wielkie i niezwykle głośne ptaki lądują w tak wielkich stadach... 5-10 m ode mnie, bez zbędnych podejrzeń. W głębokich ciemnościach tamtej nocy mogłem śledzić ich zachowania i przemieszczanie się już tylko po głosach. Księżyc był przecież w przededniu nowiu. Około północy na "żurawiowisko" wpadła wataha dzików, ale zdawała się tu pojawić zupełnie bez zapowiedzi, wręcz ostentacyjnie wPROSIĆ (jak to świnki;) się na to spotkanie, bowiem ich niezgrabne wkroczenie na bagno w tym intymnym miejscu wywołało istne szaleństwo i larum w szeregach pióropuszników, które na oślep przeprowadzały przetasowania w swych nocnych szeregach. W towarzystwie żurawi noc spędzało również kilka tysięcy czujnych gęsi gęgaw, białoczelnych i zbożowych oraz kilka setek kaczek, gł. cyraneczek. Długo oczekiwany poranek nastał całkiem mroźny (-5), przy tym wietrzny, to zapobiegło mgle, ale też wykrzywiało mnie z nadzwyczaj przenikliwego zimna na wszystkie strony słońskich mokradeł;). Poświata brzasku ujawniła tysiące żurawi sterczących cierpliwie i nieruchomo wprost w wodzie, podczas gdy w noce bez przymrozków ptaki nocowały tu niemal wyłącznie na brzegach wody. Najwyraźniej woda w mroźne, jesienne poranki jest jeszcze dla żurawi wyczuwalnie cieplejsza niż powietrze na brzegu. Gdy nagle i niespodziewanie rozległy się strzały (myśliwych*), których huk niesiony wiatrem z wału dopadł żurawiowe rozlewisko, tysiące ptaków w niewątpliwym popłochu poczęło opuszczać noclegowisko, tak, że po 15 minutach została po nich jedynie zmącona, falująca woda, a na niej kołyszące się pomiędzy tafelkami porannego lodu szare pióra... pióra wspomnień z kolejnej nocy na słońskim błocie... Ech... __________

* ...czyli ludzi uważających się za znawców i miłośników przyrody i ptaków...; niestety polowanie (na gęsi) odbywało się wyłącznie, gdy było jeszcze na tyle ciemno, że nie było żadnych szans na rozpoznanie gatunków gęsi, na które polowano! Gdy nastała jasność poranka strzały ucichły, bo i inteligentne gęsi omijały wał z daleka i z wysoka." 

PS. Myślę, że widoków i wrażeń Mateuszowi można pozazdrościć. Pięć lat temu we wrześniu w Parku Narodowym było około 1 500 żurawi, a wspomnienia ze Słońska wywiozłem fantastyczne!


Żurawie, fot. Mateusz Matysiak   www.mateuszmatysiak.pl   www.birdwatching.pl 

Tagi: żuraw
12:05, krogulec14 , 1
Link Komentarze (2) »
niedziela, 20 lipca 2014
Żniwa

Zbliża się, jakże ważny dla nas, czas żniw. Nie wszyscy kombajniści opanowali trudną sztukę koszenia od środka. Będą ciąć zboże tak jak ich ojcowie, dziadowie (i etcetera), czyli do środka. Ich otępienie będzie kosztować życie wielu zwierząt. Znowu zginie jakiś procent błotniaków łąkowych. Czas żniw jest znakomitym okresem dla myszołowów, bocianów, kruków i innym ptakom lubujących się w gryzoniach, a nie pogardzających padliną.

Zaczynają odlatywać nasze brodźce piskliwe, dubelty, kropiatki, krwawodzioby, rycyki, wodniki i inne ptaki lubiące mokre bądź podmokłe środowiska. I choć większość tych gatunków możemy jeszcze u nas zobaczyć w październiku, to jednak nie będą to te ptaki, które u nas miały lęgi.

Z powyższego towarzystwa najbardziej lubię brodźca piskliwego. Co jakiś czas widuję go u siebie na przelotach nad Wartą. Znacznie rzadziej widzę je na stawach w Objezierzu czy nad Jeziorem Bytyńskim. Czyli w miejscach gdzie odbywają lęgi. 

Brodziec piskliwy na zimowiskach w dość oryginalny sposób zdobywa pokarm. Kręci się taki na plażach koło... krokodyli. Jak tylko gadzina rozewrze paszczę, to nasza ptaszyna w nią włazi i ma tam... stół szwedzki! Krokodylowi żarłoczność naszego brodźca widocznie sprawia ulgę, dowcipu nie zrobi, szczękami nie kłapnie.

W wymienionej grupy ptaków chciałbym zobaczyć wodnika. Swego czasu byłem kilka metrów od jednego. Słyszałem go ale, dobrze ukrytego w roślinności, nie widziałem.

Tu i ówdzie znikną pierwsze jerzyki, a my pewnie nawet tego nie spostrzeżemy.


Myszołów, fot. Mateusz Matysiak   www.mateuszmatysiak.pl 

18:10, krogulec14 , 1
Link Komentarze (6) »
sobota, 19 lipca 2014
Zabierajcie swoje parszywe łapska od naszych ptaków!

Myślę, że Al 1980 się ucieszy. Pani Dorota Wiland (za pomyłkę poprzednią serdecznie przepraszam), prezes Fundacji na Rzecz Ochrony Zwierząt IUS ANIMALIA bardzo słusznie zauważyła: "Nie istnieje ŻADEN racjonalny powód, żeby strzelać do dzikich ptaków. Dzikie ptaki giną od kul wyłącznie dla rozrywki stu tysięcy myśliwych. A co na to pozostałe trzydzieści parę milionów obywateli?"

No właśnie, co my na to? Za naszym cichym przyzwoleniem ptaki giną zabijane przez ludzi którzy do końca normalni chyba nie są. No bo czy któremuś z nas da radość zabicie ptaka?

Rusza też akcja "Łapy precz od Ujścia Warty". Czy będzie tym co pozwoli swobodnie ptakom latać w Polsce? Oby!

O tym, że słuszność jest po stronie osób pragnących zakazu polowań na ptaki mówię od blisko sześciu lat. Od niemal tylu lat prowadzę dla Was bloga o pięknie ptaków. 

Dziś zapraszam Was do zapoznania się z materiałem pod tytułem "Ujście Warty". Wchodząc w ten link dowiecie się ciekawostek o oryginalnym dość dyrektorze Parku Narodowego Ujście Warty, o Betonowo -Odstrzałowym Parku, o raju dla myśliwych, którzy mają w głębokim poważaniu piękno i fascynację tajemnicy przelotów wielu tysięcy ptaków...

Dla tych jadących tu jesienią liczy się tylko jedno: ZABIĆ!!!


Gęś zbożowa jest w logo Parku Narodowego Ujście Warty, gęsi zbożowe od połowy sierpnia do końca stycznia są zabijane na terenie tego Parku; gęś zbożowa - fot. Jacek Wierzejski   www.birdwatching.pl 

11:03, krogulec14 , 1
Link Komentarze (10) »
czwartek, 17 lipca 2014
Sówka

Pewnie od tego postu powinienem Lato Pójdźki rozpocząć. Od tego, czyli co o pójdźce powiedział Władysław Taczanowski:

 "Sówka ta mniejsza od poprzedzającej (włochatki*), z powodu mniejszej głowy i krótszych piór na ciele, zdaje się być jeszcze mniejszą niż jest w istocie. Mieszka w Europie środkowej i południowej; na północ nie posuwa się daleko, w południowej Szwecyi rzadka, a w Norwegii niepostrzegana. U nas z drobnych gatunków najpospolitsza, w Augustowskiem jednak, tak jak na Litwie, rzadsza od poprzedzającej.

Trzyma się głównie w starych ogrodach i alejach lipowych przy drogach, po większej części niezbyt odległych od zabudowań, czasami w starych murach i budynkach gospodarskich, a rzadko w lasach. We dnie kryje się po większej części w dziuplach i strzechach, a niekiedy w gęstych gałęziach. Wieczorami zawczasu wychodzi z kryjówek, lecz czeka spokojnie na najbliższej gałęzi dopóki nie zacznie się ściemniać. Chociaż dobrze widzi we dnie, nie poluje i nie oddala się od dziur, zapewne z powodu obawy prześladowań drobnych ptaszków, natrętnie ją napastujących. Znaczna ich część przenosi się na zimę do budynków, na lato wszystkie wynoszą się na drzewa, a gdy się liście rozwiną mało się kryją w dziuplach.

Z wiosny wabią się wieczorami głosem krótkim, po kilkadziesiąt razy w przerwach powtarzanym, wyraz pójdź dobrze naśladującym. To stało się powodem do gminnego przesądu o wywoływaniu dusz, to jest przepowiedni śmierci: w obecnych nawet czasach niejeden się przerazi gdy usłyszy pójdźkę na mieszkaniu swojem wołającą. TYZENHAUZ zastosował nazwisko z głosu tego wzięte do gatunku poprzedzającego, lecz właściwie się ono temu gatunkowi należy, tem więcej, że ją pospólstwo pójdźką, lub pućką nazywa 1).

Żywią się głównie myszami, łowienymi w budynkach i sąsiednich polach, wkrótce po zachodzie słońca przelatują się po nad samą ziemią, siadają przy norach i wyczekują dopóki która nie wyjdzie; złowioną niosą na drzewo dla pożarcia. Wybierają także nocami wróble z kryjówek, a we dnie wśród ciemnych budynków polują na myszy.

Gnieżdżą się tylko w dziuplach, najczęściej w lipach i gruszach, niekiedy zupełnie odosobnionych, lecz niezbyt odległych od budynków. Dziuple najchętniej obierają ciasne, w braku takowych dosyć obszerne, zajmują. Samica wprost na próchnie składa 4 -6 jaj, i sama je wysiaduje; samiec żywności dostarcza. Młode dorastające wyłażą na sąsiednie gałęzie, i rzędem siedzące oczekują rodziców z żywnością; za najmniejszem niebezpieczeństwem jak myszy do dziupli uciekają. Skoro zaczną latać opuszczają gniazdo i kryją się we dnie po sąsiednich dziuplach; na noc zbierają się, i całą gromadką za rodzicami latają. Po kilku dopiero tygodniach rozpraszają się stanowczo."

1) W zadziwieniu wydaje inny głos ćwierkoczący podobny do dzięciolego, którym nieraz odzywa się na widok przechodzącego człowieka.

Chyba dodawać nic nie muszę. Poza dawnymi nazwami pójdźki. Są to: pójdźka zwyczajna - ksiądz Waga, sowa kurluk - Górski, sowa sówka - hrabia Tyzenhauz. Puszczyk i pójdźka były dawniej nazwami gminu dla naszej sowy.


Pójdźka, fot. Marcin Łukawski   marcinlukawski.com

Tagi: pójdźka
10:07, krogulec14 , 1
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 175