Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Słowika śpiew

krogulec14

 

Najwyraźniej dzielą ptasiarzy. Jeśli miłośnik ptaków z zachodu będzie chwalił słowika rdzawego za śpiew, to może być pewny kontry. Zasada działa w obie strony, więc jeśli ptasiarz ze wschodu pochwali słowika szarego, musi się liczyć z ripostą kolegi z zachodu kraju. Czy któryś z nich może mieć rację? Wątpię. Do osób dzielących słowiki pod względem śpiewu należał nawet sam Władysław Taczanowski, który, jako mieszkaniec Warszawy, tak pisał o śpiewie obcego mu słowika rdzawego:

"Śpiew bardzo podobny, o wiele jednak mu ustępuje, głos mniej czysty, mniej doniosły i mniej wyrobiony, nie wyciąga tonów tak dobitnie, kończy krócej i wrzaskliwie; przy pewnej wprawie łatwo go poznać po głosie. Indywidua mieszkające w okolicach, gdzie się obydwa słowiki znajdują, widocznie swój śpiew wykształcają, tak dalece, że wiele samców już się zbliża do tonów tamtego lepszego śpiewaka, chociaż nigdy mu nie dorówna. Przeciwnie okazy żyjące w okolicach, gdzie nie ma wcale słowika szarego, najgorszemi są śpiewakami; tak np. nie ma żadnego porównania w śpiewie słowików rdzawych z okolic Olkusza lub Częstochowy ze śpiewem ptaków okolic Warszawy lub Lublina."

Myślę, że mimo wszystko cieszyć się wypada, że nasz wybitny ornitolog nie pomylił śpiewu tego ptaka z... krakaniem wrony. A Wam wszystkim życzę miłego odbioru przy jednego i drugiego słowika wokalach.

CK04595www

Słowik rdzawy, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl 

 CKO_8795www2

Słowik szary, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl 

Nora

krogulec14
Mamy teraz najlepszą porę na obserwowanie zimorodków. Młode brylanciki opuściły swoje śmierdzące nory. Chwilowo są jeszcze karmione przez swoich rodziców, ale niebawem rozpoczną ciężką, zażartą wręcz naukę samodzielnego przetrwania. Który młody ptak zrozumie szybko o co w trudnej sztuce polowania chodzi będzie miał szansę przeżycia do następnego sezonu...
Niewątpliwie wielką zaletą miejsca lęgowego tych ptaszków jest fakt, że rzadko jaki drapieżnik ma szansę splądrować gniazdo. Niestety, ma też ono spory mankament. Młode zimorodki wychowują się w wielkim smrodzie. I mało co pomaga im około 100 wizyt dziennie dorosłych niosących młodym pokarm, które wlatując do środka w pewien sposób wentylują w nim powietrze. Warto tu zauważyć, że dzięki pewnemu pochyleniu korytarza wiodącego do komory gniazdowej, nie ma problemu z odchodami piskląt, które samoczynnie spływają z genialnej konstrukcji ptaków.
Utworzenie bardzo bezpiecznego gniazda dla swoich piskląt, pochłania parze zimorodków zwykle około dwóch tygodni i niewątpliwie kosztuje je wiele trudu. Muszą one wydrążyć około 3 – 4 kilogramów podłoża, co dla ptaszków ważących przeciętnie około 30 gramów na pewno jest wręcz olbrzymim wysiłkiem. Roman Kucharski wyliczył, że w proporcji dla człowieka ważącego 70 kilogramów, odpowiadałoby to przekopanie ziemi o masie 6 ton ziemi!
Długość korytarzy jest zmienna. Zwykle jednak waha się od 60 centymetrów do 1,2 metra. Drążą je razem samiec z samicą. Przy fedrowaniu nory dbają o czystość upierzenia raz po raz czyszcząc pióra i kąpiąc się w wodzie.
 
_CKO77491www
 
Zimorodek, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl 

Top z mojej ptasiej biblioteczki

krogulec14
W trakcie pisania "Ptasiego kalendarza" zauważyłem, że jeden temat zdublowałem. Postanowiłem zatem zastąpić jeden z nich biblioteką. Książkami, które podziałały w dużym stopniu na moją wyobraźnię. Może przed przedstawieniem jej wyjaśnię, że na mnie najmocniej oddziałują ptaki, które mam na co dzień. Tak, ta symboliczna plamka u mazurka trzyma mnie w dalszym ciągu mocniej, niż bajeczne kolory tropikalnych ptaków. Stąd też w wybranych dziesięciu tytułach dominują autorzy polscy. Dziesiątkę ułożyłem alfabetycznie według tytułów.
 
Esther Woolfson "Corvus, życie wśród ptaków". Książka w typie powieści. Pięknej, mądrej, dobrej. Dwa lata temu Roma ściągała mi ją z Wojewódzkiej Biblioteki w Poznaniu. Teraz stoi u mnie na półce.
Stanisław Łubieński "Dwanaście srok za ogon". Staszek w piórze ma coś niesamowitego. Wyczarował nam dwanaście opowiadań, które bardzo szybko przeczytałem, ale do których już kilka razy wracałem. Jego sroki dość często inspirowały mnie też do bloga.
Adam Wajrak "Kuna za kaloryferem". Bez pisania Adama nie byłoby "Plamki mazurka". Bez dwóch zdań. To jest mój Mistrz. 
Tomasz Skorupka "Na skrzydłach przeszłości". Tomek swoją pozycją pozwolił mi spojrzeć na ptaki pod kątem historii, mitologii. Otworzył nowy rozdział pisania na "Plamce mazurka".
Władysław Taczanowski "Ptaki krajowe". Prezent od Kasi i Michała Skakujów jest nieoceniony. Jest to najczęściej wertowana pozycja w mojej biblioteczce.
Andrzej G. Kruszewicz "Ptaki Polski". Dla mnie jest to biblia miłośnika ptaków.
Krzysztof Konieczny "Ptaki z duszą". Perełka. Jeśli ten wpis dojdzie do Ciebie Krzysztofie, to mam taki apel: pisz Krzysiu, pisz, bo robisz to cudownie!
Jan Sokołowski "Ptaki ziem polskich". Opoka.
Sy Mongomery "Ptakologia". Sy podziała na moją wyobraźnię bardzo mocno. Do tego stopnia, że po przeczytaniu rozdziału "Kury" odpuściłem sobie jedzenie drobiu. A równie wspaniałych rozdziałów w tej książce jest więcej.
Piotr Tryjanowski "Rozum z ptakami odlatuje". Jeszcze jestem pod wrażeniem tej książki. Niesamowitej opowieści o zwariowanym świecie kręcącym się, zamiast dookoła słońca, wokół ptaków. 
 
Jedenastą pozycją byłby... "Pan Tadeusz" Adama Mickiewicza. Kto przeczyta epopeję narodową pod kątem ptaków, to zrozumie, że nie jest to żart.
Pewnie niebawem do tej dziesiątki wskoczy "Umysł kruka" Bernda Heinricha, ale najpierw muszę go... przeczytać. Na pewno zmieszczę w niej "Opowieść o kruku" Lecha Wilczka, ale najpierw muszę ją zdobyć.
 
 32562038_1727339507319129_669649512423227392_n
 
"Kuna za kaloryferem" należy do najbardziej lubianych przeze mnie książek

Grzeszny żywot ptasiarza

krogulec14

"Rozum z ptakami odlatuje" profesora Piotra Tryjanowskiego mnie powalił. Przedstawia on nam świat ptasiarzy, fotografów przyrody, ornitologów i innych osób w jakimś sensie powiązanych z ptakami. Jeśli komuś może wydawać się, że takie coś musi być nudne, to jest w serdecznym błędzie. Ten świat błyszczy, skrzy zadziwia, zaskakuje. Czytając dochodziłem często do przekonania, że jest to świat... geniuszy!

"Rozum z ptakami odlatuje" fascynuje, bo jest esencją, przyprawą wspomnianego świata. Kiedy gotujemy zupę wrzucamy jakieś tam składniki, wodę. I przyprawę, bez której nie będzie ona miała smaku. I właśnie z zupy ptasiarstwa profesor wyciągnął nam tych ludzi, którzy temu ów smak nadają. Dość często wydają się nam być typami spod ciemniej gwiazdy. Nie mi oceniać owych dżentelmenów, ale bez ich wyczynów książka ta pewnie wiele by straciła.
Gość, który mając do wyboru podróż poślubną, a zobaczenie krogulca krótkonogiego bez wahania pojechał na Mierzeję Wiślaną, nie jest kimś wyjątkowym.
Jeden z tematów książki jest dla mnie ciężki. Wspomina księdza Jerzego. Domyślam się, że chodzi o byłego proboszcza w Obrzycku. Jest na emeryturze i raczej bieduje. Na zdrowiu, jak i materialnie. Myślę, że o tym w miasteczku wiedzieć mogą tylko Jego dawni ministranci, z którymi jeździł dawniej na ptaki. Kiedy ksiądz Jerzy proboszczował w miasteczku to w kościele straszyło (czytaj: lęgi odbywały płomykówki, a na plaży wysiadywały jaja dżdżowniki (obecnie sieweczki) rzeczne...
Ptaki w tej książce zajmują drugoplanowe miejsce. Jednak trzeba przyznać, że osobnicy zajmujący miejsca pierwszoplanowe w pełni na to zasługują.
"Rozum z ptakami odlatuje" dedykuję wszystkim, którzy chcieliby się dowiedzieć o co w tym zajobie z ptakami chodzi.
Piotr Tryjanowski "Rozum z ptakami chodzi" Lanius Poznań 2018 

32503577_1725539227499157_6678658747822243840_n

Pójdź w dołek

krogulec14
Nie na darmo powstała ta mowa,
że sowa pójdźka to mądra głowa.
Jest ona boskim natchnieniem,
dlatego poświęcono ją Atenie.
Stąd też jest głupich ludzi straszyć gotowa.
 
32293965_1724238624295884_5600756084059930624_n
 
Pójdźka, fot. Zbigniew Miszon

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci