Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Soyka

krogulec14

Zanim zacznę post to zadam takie retoryczne pytanie: czy nasz najlepszy wokalista jazzowy Stanisław Sojka wie, że jego nazwisko wywodzi się od niebagatelnego ptaka: sójki? Sojką sójkę nazywał XVI-wieczny przyrodnik, autor "Myślistwa ptaszego" Mateusz Cygański i XVIII-wieczny przyrodnik Gabriel Rzączyński.

O wokalnych możliwościach soyki (ptaka - dlatego małą a nie dużą literą piszę - a nie wokalisty) Taczanowski w "Ptakach krajowych" wspomniał: "Z małego wychowana, wyucza się łatwo wymawiać niektóre wyrazy i naśladować głosy różnych ptaków i zwierząt, równie jak gwizdać piosenki".

Sprostowywać faktu, że sójka jest gatunkiem w dużej mierze osiadłym chyba nie muszę. Choć pewnie tu i ówdzie pokutuje genialny wiersz Jana Brzechwy "Sójka", mówiący o tym jak ptak ten wybierał się za morze. Warto jednak wiedzieć, że czasami, w latach nieurodzaju żołędzi, sójka jednak podejmuje inwazyjne migracje. 

Wracając na chwilę, do tego, że sójka doskonale podrabia głosy innych ptaków czy ssaków. Bywały czasy gdy pasterze szukali po lasach, a szczególnie dąbrowach (bywało ongiś, że dąbrowy nie tylko wartością drzew ceniono), rzekomo zagubionych owiec czy kóz. No cóż, nie darmo nazwę naukową sójki możemy tłumaczyć na gadułę grzebiącą w żołędziach.

Sójka zamieszkuje różne typy lasów, a najchętniej gęste drzewostany mieszane lub lasy dębowo-grabowe. Coraz częstsza jest też w parkach i ogrodach. "Podobnie jak gatunki kruków żywią się rozmaitemi przedmiotami, w lecie szczególniej owadami, jajami i drobnemi pisklętami ptaszemi, zimową porą żołędzią, buczyną, jarzębiną, i innemi jagodami, w braku innego pożywienia biorą się do ziarn zbożowych, a szczególniej lubią groch polny i bób; PIETRUSKI powiada, że w Galicyi wyciągają je ze stert całemi strączkami, które na sąsiednich drzewach wyłuskują, na ptaki są bardzo łakome i znaczne szkody wyrządzają ptasznikom. (...) Zmyślne są w wyszukiwaniu żywności, wygrzebują bowiem pod ziemią dość głęboko zagrzebaną lub zasypaną śniegiem. W czasach jesiennego tułactwa noszą z sobą* w gardzieli po kilka żołędzi**. Mają przytem zwyczaj zagrzebywania w ziemi zbywających pokarmów, a mianowicie żołędzi, co leśnicy za usługę poczytują***."

* Nawet na odległość 500 metrów!

** Do pięciu sztuk.

*** "Pracę sójek sadzących dęby da się wycenić. - Pisał w jednym ze swoich artykułów Adam Wajrak. - Zrobili to szwedzcy naukowcy. Okazuje się, że praca jaką wykonuje para sójek, biorąc pod uwagę koszty robocizny oraz techniki sadzenia dębów w Szwecji, warta była do 160 tys. koron szwedzkich, czyli do 80 tys. zł. Gdyby to przeliczyć na powierzchnię, to sójki zarabiałyby nawet do 67 tys. koron, czyli 33 tys. zł za hektar. Nasze ptaki są z pewnością tańsze, bo i ludzka praca na podstawie tych samych wyliczeń jest tańsza niż w Szwecji."

Jaj i ptasich piskląt wielka amatorka. Tą przywarę nadrabia alarmowaniem innych zwierząt przed zagrażającym im niebezpieczeństwem: 

"Na jastrzębia, sowę lub lisa dostrzeżonego w lesie - pisał w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski - wrzeszczą przeraźliwie i przeprowadzają go po gąszczu; na to inne odpowiadają w różnych stronach i zlatują się do towarzystwa; niekiedy i na człowieka podobnie skrzeczą."

 WoRudtp09JtWcSgUWmWDt2l5gYU54E5OR5nGlMfL

Sójka, fot. Szczepan Klejbuk   szczepanklejbuk.fotoprzyroda.pl 

Trzy sowy na Zlot

krogulec14

No i doczekałem się słów, które niedawno sobie wróżyłem. "Panie Marku, w tym roku to my już panu podziękujemy" - takie słowa znalazły się w jednym z ostatnich maili ze Słońska. 

No cóż, nie ukrywam, że z takim czyś mocno się liczyłem, ale nosa na kwintę nie spuszczam. Pierwszy pomysł na... 2016 rok to zaproszenie doktora Kruszewicza aby zaprezentował nam swoją kolekcję monet. Albo chociaż jej część. W Słońsku myśl ta się spodobała.

Pewnie wcale bym Wam o tym nie wspominał, gdybym na Facebooku nie znalazł informacji o wernisażu wystawy ptasich akwarel Andrzeja Rabiegi, który odbędzie się 10 kwietnia bieżącego roku o godzinie 16.00 na Wydziale Biologii Uniwersytetu Gdańskiego w Gdańsku Oliwie na ulicy Witta Stwosza 59.

Łatwo zapewne jest się domyślić, że wpadłem na pomysł: a może tą wystawę w kwietniu przyszłego roku zaprezentować w Słońsku? Prawda, że proste pomysły bywają najprzedniejsze? Odnalezienie Andrzeja na Facebooku nie sprawiło trudności. Rozmowy z Nim, jak i Panią Izą były rzeczowe i jeszcze w tym roku na Zlocie na świetlicy wylądują trzy akwarele z sowami!

No cóż, czasami ambasadorowanie bywa naprawdę bardzo szybkie...

A na wspomniany wernisaż, bądź wystawę. Plamka mazurka zaprasza. Akwarele są naprawdę piękne.

11071566_860643900672629_1315140222289907298_n

Wernisaż, wystawa Andrzeja Rabiegi

Jaskółka łastówka

krogulec14

Chyba nie wypadało inaczej zacząć opowieści o dymówce niż od, jakże ciekawego zresztą, fragmentu z "Ptaków krajowych" Władysława Taczanowskiego. Historia miana dymówki mówi nam, że dawnymi laty nazywano ją między innymi jaskółką dymówką (ksiądz Kluk i hrabia Tyzenhauz), jaskółką łastówką (profesor Zawadzki), dymówką oraz krótko, czyli jaskółką. To ostatnie miano nie powinno niczego sugerować, bo oknówkę zwano wówczas jaskółką właściwą. Nie ukrywam, że nazwa jaskółka łastówka urzekła mnie najmocniej.

"Dymówka mieszka przez lato w całej Europie i w znacznej części zachodniej Azyi; na zimę wynosi się do Afryki i dolatuje do Senegalu, u nas bardzo pospolita, nie ma bowiem strzechy, gdzieby się nie gnieździła. Z wiosny zaczyna się pokazywać około 10 Kwietnia, a w drugiej połowie tego miesiąca wszystkie pary są już na miejscu; w początku Maja przeciągają liczne stada udające się na północ; w połowie Września zaczynają odlatywać, i do 10 Października wszystkie odciągają. Głównie się osiedlają po wsiach, w miastach w mniejszej ilości, nie tak towarzysko skupione jak inne gatunki, lecz wszędzie jednostajnie rozprószone. Śpiew dymówki jest dosyć urozmaicony i przyjemny, o wiele doskonalszy niż innych krajowych gatunków, w porze lęgowej siedząc przy gnieździe ciągle prawie świergoczą. Na nocleg udają się z całej okolicy na trzciny wśród stawów, gdzie towarzysko w bezpieczeństwie noc przepędzają, w porze nawet lęgowej samce od gniazd w podobnysposób lubią nocować. W ogóle są zmyślniejsze od innych, napastują i uganiają się za ptakami drapieżnymi, kotami i innemi nieprzyjaznemi zwierzętami, ostrzegając drugie właściwym na to głosem, zrozumiałym dla wielu innych ptaków.

Gnieżdżą się na poddaszach, w kominach, w sieniach i pod mostami; nawet po izbach wiejskich przez ludzi zamieszkałych byleby miały jakiś otwór do wylatywania. Gniazda lepią z błota,  mięszanego dla trwałości z pewną ilością słomek, włosów itp. materyjałów; przytwierdzają je zwykle do łat. belek i ścian prostopadłych; z wierzchu jest ono otwarte, kształtu ćwierci kuli; wnętrze suto wyściełają piórami. Około połowy Maja osiadają zwykle na jajach, w Czerwcu młode z gniazd wylatują. Młode  po wylocie długo jeszcze za rodzicami latają i są troskliwie karmione; odbywa się to w locie tym sposobem, że młoda na zawołanie starej zbliża się do niej, obie przybierają na chwilę pionową postawę i szybko zamieniwszy pokarm rozlatują się. Nie mając jeszcze dostatecznych sił do ciągłego latania często siadają po gałęziach i dachach, gdzie im rodzice żywność donoszą; na noclegi udają się jeszcze przez pewien czas do gniazda, następnie razem ze staremi gromadzą się w trzcinach."

 G9hwf3JubgnHKveXGMsCndx3c3LO6pfebuGSmZmk1

Dymówka, fot. Robert Denst   

Na świętego Izydora, na bociana pora

krogulec14

 Pewnie bardziej trafnym tytułem byłyby słowa: "Ptaki robią sobie jaja". No bo na przełomie marca i kwietnia robią je i to na potęgę. Jednak mam jakąś słabość do powiedzeń, przysłów i stąd akurat tytuł mamy taki jaki mamy. A teraz już zapowiedzi tego co nas w najbliższym tygodniu czeka:

Wrony siwe, kawki, czaple siwe i śpiewaki wysiadują jaja. To samo robią, coraz rzadsze u nas czajki i eleganckie myszołowy. Na jajach siedzą już wszędobylskie bogatki.

Kopciuszki budują swoje zmyślne gniazda, a co bystrzejsze pary zaczynają produkcję jaj. Podobny etap osiągnęły też modraszki z ziębami.

Znoszą jaja gawrony i sójki.

Rodzime gile budują gniazda.

Przylatują pierwsze słowiki szare i świstunki leśne.

Odlatują na północ morskie kaczki, nurzyki, nury i szlachary.

Tokują na przelotach bataliony. Toki tych ptaków należą do najciekawszych, więc warto wybrać się do Ujścia Warty czy nad biebrzańskie łąki, aby je zobaczyć.

1 kwietnia mamy, to nie jest primaaprilisowy żart, Międzynarodowy Dzień Ptaków. Ma on swoje bardzo długie tradycje sięgające 1906 roku. Tego samego dnia rozpoczyna się ogólnokrajowy Tydzień Czystości Wód. 

"Na świętego Franciszka przylatuje pliszka" i "Na świętego Franciszka zielenią się łany i ze swego zimowiska wracają bociany". Jak widać coś magicznego dla ptaków kryć się musi coś w imieniu Franciszek. Drugiego kwietnia mamy Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci. Mamy zatem okazję kupić dziecku książkę o tematyce ptasiej.

4 kwietnia mamy świętego Izydora. A jak mamy Izydora, to co się dzieje, to dzisiejszy tytuł mówi.

 upGELW6w6LSuzp6Ir7H2otZAI9KmIVmxbElHwWRP

fot.Batalion, akwarela Andrzeja Rabiegi   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/977-ara 

Gapa?

krogulec14

Notes już od dawna podpowiadał, że wypadałoby napisać coś o wronie. Odkładałem tą zaległość w nieskończoność. No bo co tu świeżego napisać o tym. co by nie powiedzieć, przemądrzałym i wrednym ptaszysku? W sukurs przyszedł mi Władysław Taczanowski. W "Ptakach krajowych" napisał o wronie między innymi to:

"Jestto ptak nader zmyślny i ostrożny, a przy tem śmiały; nie lęka się obecności człowieka, lecz bacznie umiejąc odgadywać, że tak powiem, złe względem siebie zamiary, niezwykłą przezorność okazuje w unikaniu ciągłych niebezpieczeństw, na jakie nieustannie się naraża. Całą ciężką porę zimową głównie przepędza przy mieszkaniach ludzkich, gdzie po śmietnikach, gnojowiskach i rynsztokach miejskich głównie się żywi; ciśnie się nawet pod same drzwi domostw, lecz zawsze jest baczna na wszelkie zasadzki. Względem spokojnej ludności wiejskiej nadzwyczaj familijarna, chodzi tuż za oraczami z największą ufnością, a przed nadchodzącym tuż na nią pługiem ustępuje parę kroków, i czeka póki jej z drogi nie zejdzie; tak samo w zimie postępuje z furmankami, snującemi się po drogach. Lecz gdy postrzeże człowieka innego stanu, ciemno ubranego, pilnie go uważa i nie łatwo da się oszukać. Z oczów prawie umie zamiary ludzkie odgadnąć; nieraz bowiem można przekonać się idąc drogą po polowaniu za furami, jak się zdaleka wynoszą i jak umieją poznać między innemi ludźmi niebezpiecznego, a te które po bokach siadają, dopóty spokojnie siedzą, dopóki się na nie nie zważa; dosyć się na którą spojrzeć nagle, aby się z największym pośpiechem zerwała. Gdy nawet przelatuje blizko człowieka, dosyć jest gwałtownie się poruszyć, pokazać kij lub strzelbę, aby ją zbić z drogi. W ciągu lata zbliża się także do budynków, gdzie szkody w drobiu młodym wyrządza, a gdy raz tego popróbuje, tak się zanęci, że trudno się od niej odczepić i upilnować. Na padlinę są tak chciwe, jak kruki, w każdej porze roku zlatują się z różnych stron i razem ją z psami, krukami, srokami, a niekiedy i orłami, pożywają. Zająca zdrowego rzadko kiedy napastują, lecz postrzelonego natychmiast dobijają. Lubują bardzo zdechłe ryby, skójki i wodne robactwo, które po brzegach wód zbierają; w czasie zaś puszczania rzek siadają na krach płynących, gdzie im woda wyrzuca różne przedmioty. Chodząc za pługami, głównie wybierają wyorane pędraki, lecz i myszom nie przepuszczają."

W nazwach umieścił informację, że nazwa gminna wrony siwej w Wielkopolsce brzmi glapa, oraz gapa. Przyznaję, że przy tym barwnym opisie tak ciekawego ptaka gapa jest dla mnie mianem co najmniej zadziwiającym. Tym bardziej, że choć wiele wody w Warcie upłynęło po opublikowaniu "Ptaków krajowych", to w Wielkopolsce te bystre ptaki w dalszym ciągu są określane nazwą "gapy".

O relacjach, w "Ptakach krajowych" rzecz jasna, wron z jastrzębiami opowiem już innym razem...

D6MmrzgffIJgMAiVICInjpiqJQ63kXw5O7ycbZJm

Wrona siwa, fot. Mateusz Matysiak   www.mateuszmatysiak.pl 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci