Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Lokatorka dzięcioła dużego

krogulec14

Na niezłą zołzę z punktu widzenia człowieka musi uchodzić samica sóweczki. Po zniesieniu ostatniego, ewentualnie przedostatniego, jaja twardo je inkubuje. Trzeba jej przyznać, że cztery tygodnie ma naprawdę wykreślone z żywota. Musi przy tym inkubowaniu być naładowana wybitnie agresywną energią, skoro jej partner, ograniczający się do tej pory do zdobywania pokarmu, nie śmie zbliżyć się do dziupli na odległość 30 mniejszą niż metrów. Nawet wtedy, gdy dostarcza swojej partnerce pysznego gryzonia, albo sikorę.

Sytuacji u pary sóweczek nie zmienia nawet fakt, gdy wraz potrafiącymi już latać pisklętami, opuszcza dziuplę. Samiec ma kontakt ze swoim potomstwem dopiero wtedy, gdy jego partnerka, mając już dość swojej uroczej rodzinki, odlatuje sobie w siną dal. Ostatnie nauki przed usamodzielnieniem się młode sóweczki pobierają od swojego rodzica...

-

Sóweczka w Polsce rozmieszczona jest nierówno. Miejscami jest nieliczna, bardzo nieliczna, jak też występuje plamowo. Główne miejsca jej występowania to Karpaty, Sudety, ich przedgórza, Bory Dolnośląskie i Puszcza Białowieska. Gdzie indziej jest rozproszona lub też nie występuje wcale. Największe zagęszczenia (5 -7 par na 10 kilometrów kwadratowych) osiąga w Puszczy Białowieskiej oraz w Górach Stołowych.

Sóweczka w północno-wschodniej Polsce preferuje mozaikę lasów mieszanych i bagiennych z borami świerkowymi. Dobrze też się czuje w pojedynczych, z wymienionych, biotopach. W występujących w południowo-zachodniej Polsce Borach Dolnośląskich wybiera, zapewne nie mając większego wyboru, bory sosnowe z domieszką świerka.

Na swoim terytorium ma do dyspozycji kilka dziupli. Jedna z nich stanowi jej sypialnię, inne spiżarnie, a inna miejsce lęgowe. Chętnie widzi w swoim terytorium podmokłe, takie jak strumienie, rowy, torfowiska czy lasy bagienne, oraz młodniki. Unika natomiast miejsc otwartych i przerzedzonych.

Samce sóweczki przejawiają zachowania terytorialne. W dobrych warunkach sąsiadujące stanowiska lęgowe są oddalone od siebie o 1 kilometr. Rzadko kiedy są krótsze niż 600 metrów. Sóweczka w pobliżu dziupli lęgowej jest agresywna nie tylko wobec przedstawicieli swojego gatunku, le także wobec potencjalnych drapieżników. Terytorium jej obejmuje od 1,5 do 2,5 kilometra kwadratowego. Jego powierzchnia w dużym stopniu uzależniona jest od dostępności pokarmu.

Najczęstszymi miejscami lęgów sóweczek są dziuple wykute przez dzięcioła dużego. Rzadziej zajmuje dziuple po dzięciole trójpalczastym, jak i specjalne budki lęgowe. Choć znane są dziuple wykorzystywane non stop przez kilkanaście lat, to zwykle służą one sóweczce nie dłużej niż dwa lata. Czasami, po kilkuletniej nieobecności, sowy te wracają do miejsc używanych prędzej. Bywa, że dziuple wykute w tym samym drzewie wykorzystywane są naprzemiennie.

Samica sóweczki najczęściej składa 4 -5 jaj...

-

PS. Relacje pomiędzy deweloperem (dzięciołem dużym) a najemcą (sóweczką) ptasiego M-4 bywają ostre jak papryka chili. Ale ten temat pozwolę sobie zostawić na później.

Mocno bazowałem na: Mikusek R., 2015 Sóweczka Glaucidium passerinum, W. Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 449 -454.

_CK09686www

Sóweczka, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl

 _CK09712www

"Sóweczka", fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl

Skowronek szarego pióra.

krogulec14

Nie muszę chyba nikomu mówić, że generalnie jestem przeciwnikiem polowań na ptaki. "Myślistwo ptasze" Mateusza Cygańskiego traktuję bardziej jako pierwszą książkę o ptakach, niż jako vademecum ptasich łowów. Nie kryję się z tym, że robi na mnie wielkie wrażenie roku ukazania się tego dzieła - 1584. Bardzo podobają mi się opisy ptaków, choć nie zawsze są one jasne i zrozumiałe.

-

Pierwszą Wiosnę skowronek opiewa,
Kiedy słońce iuż ziemię zagrzewa;
Krzycząc lata y gorę wynosi,*
O lato Boga też nabożnie prosi.

Skowronków jakim sposobem masz dostać.

Dostaniesz ich polami,** tak iako inszych ptaków iako wyższych słyszysz, dostaniesz go też sidełkiem, nakryiesz go y siatką nakrywalną,*** to jest pod kobcem.

-

* T. j. i w górę się wznosi.

** Należą do sieci składanych (jak je czasem "Myślistwo ptasze" nazywa), a zowią się połami dlatego, że złożone są z dwóch pół, daszkowato zetknąć się mogących. Już Krescentyn o nich wzmiankuje (księga 12, pag. 685): "Sieciam które zową poły, a drugie pomyki łowia gołębie, sinogarlice, zięby, strnadle, y insze małe ptaki." Kluk, nie tylko opisuje poły (zool 2. Cz. III. Nr 366. 367), ale i wizerunkiem skład ich objaśnia (ib. Tab. 5. fig. 3). U niektórych ptaszników, zowią się one podrywkami. O połach wielkich "Myślistwo ptasze" mówi pod drozdem i t. d.

*** Będzie o niej mówił niżej.

-

 Mateusz Cygański "Myślistwo Ptasze" redakcja ksiądz Antoni Waga 1842 Warszawa drukarnia Max Chmielewskiego

Zastanawia mnie tu brak opisu polowania, zapewne bardzo widowiskowego, za pomocą naszego najmniejszego sokoła, drzemlika. Nie sądzę żeby mistrz mógł zapomnieć o tym sposobie. Czyżby zadziała magia jakiego winka, albo skryba był... złośliwy? Wszak pewnie pamiętamy, że autor "Myślistwa ptaszego" był analfabetą...

A co do krótkiego tekstu Mateusza Cygańskiego nasuwa mi się pewne wyjaśnienie. Jak widać przodkowie naszego wiceministra obrony narodowej musieli Francuzów uczyć nie tylko jedzenia widelcami, ale też polowań na skowronki. Jedno i drugie naszym przyjaciołom znad Loary do obecnej chwili pozostało...

Objaśnienia są oczywiście autorstwa księdza Antoniego Wagi.

15240243_1240753015989778_104994064_n

Skowronek, fot. Daniel Kopacz   W majestacie przyrody

Djabeł przybiera postać sowy

krogulec14
Dźwięk się jakiś ozwał,
Niby skarga ducha.
To w gałęziach skryty
Stary puchacz pucha

Autor nieznany, znalezione w "Przyroda w polskiej tradycji" Stefan i Olga Kłosiewicz

-

Liczebność puchacza szacowana w Polsce jest obecnie na co najmniej 270 -380 par lęgowych. Najgęściej występuje na Lubelszczyźnie (ponad 70 par) oraz na Bagnach Biebrzańskich i ziemi kłodzkiej (po około 25 par). Na Pomorzu szacuje się około 60 -70 par, a w Karpatach co najmniej 40. Jednak w tych ostatnich nasze największe sowy występują w większym rozproszeniu.

Puchacz cechuje się sporą umiejętnością do dostosowywania się w różnych biotopach. Równie chętnie zasiedla lasy nizinne jak też i górskie. Dobrze się czuje w lasach liściastych i mieszanych, jak też i w borach bagiennych. Warunkiem jego występowania są otwarte tereny takie jak duże zbiorniki wodne, rozległe łąki, torfowiska, czy halizny, na których będzie polował. W ostatnich czasach przychodzi mu coraz częściej polować nad pastwiskami, łąkami i polami. Potrafi też adaptować na swoje potrzeby nawet niewielkie lasy (w Kotlinie Biebrzańskiej mają co najmniej 5 hektarów) i niewielkie kamieniołomy położone w pobliżu ludzkich osiedli. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest większa baza żywnościowa, na którą składają się między innymi szczury.

Sowy te są silnie terytorialne. Agresję w stosunku do przedstawicieli własnego gatunku zawieszają jedynie puchacze górskie w trakcie przemieszczania się na położone niżej zimowiska. Decydującymi czynnikami przy wyborze odpowiedniego terytorium są: ustronność miejsca, baza pokarmowa i odpowiednie miejsce na gniazdo. Wielkość terytorium puchacza może zaskoczyć. W sezonie lęgowym sowa broni zwykle rewiru o powierzchni 1 -1,5 kilometra kwadratowego. Poza sezonem lęgowym zwiększa się ono nawet do 20 kilometrów kwadratowych. Gniazda sąsiadujących ze sobą puchaczy dzieli zwykle odległość nie mniejsza niż 2 kilometry. Do 5 kilometrów od gniazda oddalają się dorosłe ptaki na żerowiska.

Puchacz w swoim terytorium ma więcej niż jedno odpowiednich miejsc na lęgi. Używa ich zwykle na przemian. Jak na porządną sowę przystało nie buduje żadnych gniazd. Na nizinach gnieździ się w gniazdach ptaków szponiastych, bocianów czarnych i platformach gniazdowych montowanych specjalnie dla niego. Dostosowuje także na potrzeby lęgowe wieże obserwacyjne, wsporniki mostów, a nawet paśniki czy myśliwskie ambony. W górach wybiera również półki skalne, podnóża skał, jary i strome stoki.

Co bardziej niecierpliwe samice składają, zwykle 2 -3, jaja już w końcu lutego gdy pokrywa śnieżna liczy nawet kilkanaście centymetrów. Podobnie jak wśród wielu innych sów wysiadywaniem jaj zajmuje się samica, a samiec dostarczaniem pokarmu. Pisklęta opuszczają gniazdo na piechotę w piątym tygodniu życia. Umiejętność latania opanowują po siedmiu tygodniach. Samica, w miarę apetytu piskląt spędza z nimi coraz mniej czasu i dołącza do polującego samca. Zwykle na początku października dorosłe puchacze wypędzają potomstwo ze swojego terytorium. Młode koczują nie dalej niż 200 kilometrów od swojego gniazda.

-

I przypomnę: Sowę dawniej mieszał gmin z puchaczem razem i opowiadał o tym dziwy. Mówił, że djabeł przybiera postać sowy. Uważano, że sowa jest ptakiem złej doli. A pewien strasznie mądry ksiądz w 1640 roku pisał: sowa nocnem hukaniem swojem zawsze grozi jakiem nieszczęściem znaczy utratę i szkodę, stąd, że osobliwie wronom jaja wypija i psuje...

Mocno bazowałem na: Mikusek R., 2015 Puchacz Bubo bubo, W. Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 474 -479.

_CKO5389www

Puchacz i wrona siwa, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl

Kolizja

krogulec14

Co jest jasne i proste dla ornitologa, niekoniecznie już musi być takie samo dla zwykłego miłośnika ptaków. Czasem żeby zrozumieć pewne sytuacje musi przyjść mi z pomocą przypadek.

W okno Fusilli niedawno przydzwonił zimorodek. Na tyle mocno, że przysiadł na chwilę na balkonie aby dojść do siebie. Ta chwila trwała na tyle długo, że Fusilla zdążyła zrobić odpoczywającemu ptaszkowi zdjęcie. Kiedy zapoznałem się z Jej wpisem opowiadającym o niespodziewanych odwiedzinach postanowiłem opowiedzieć o tym Romkowi Kucharskiemu, który na zimorodkach zna się jak mało kto.

Romek, wspomniany ornitolog, o którym już kilka razy na "Plamce mazurka" mówiłem, potraktował zdjęcie jako ciekawostkę. Według Niego zimorodek najprawdopodobniej uderzył w szybę i ogłuszony siedział na balkonie.
Wyjaśnia, że zimorodka dużo częściej można spotkać w Zaborskim Parku Krajobrazowym, gdzie mieszka Fusilla, niż w Parku Narodowym Bory Tucholskie. Zimorodki tam monitoruje i obrączkuje Grażyna Jaszewska. Corocznie ich ma zaobrączkowanych ok 50-70 osobników!

Chcąc dowiedzieć się więcej odszukałem Grażynę Jaszewską na Facebooku i zadałem Jej kilka pytań. Od Niej dowiedziałem się między innymi, że w Zaborskim Parku Krajobrazowym jest zwykle od 12 do 16 stanowisk lęgowych zimorodków.

Zapewne całość na tym by stanęła i nie byłoby tematu na bloga gdyby nie dociekliwość Arkadiusza Szarańca. Arek chciał się dowiedzieć co mogło być przyczyną w wyniku której zimorodek uległ nietypowej kolizji. Do rozmowy włączyła się Grażyna Jaszewska, która wyjaśniła co niektóre zimorodkowe sprawy. Okazuje się, że wiele bardzo ciekawych spraw dostarczają nam martwe ptaki, które prędzej zostały zaobrączkowane. Taka przykra historia dotyczy między innymi naszego najsłynniejszego wyczynowca, zimorodka o którym było głośno, znanym emigrancie. Przyznaję, że do tej pory nieco naiwnie sądziłem iż takie wiadomości pochodzą od ptaków łowionych w sieci.

Jak zatem sami widzicie są tematy proste ornitologom, a człowiek sporego łutu szczęścia potrzebuje żeby się o nich dowiedzieć...

DSCF4638

Zimorodek

Przelotna

krogulec14

"Sowę spotkałem na łąkach podczas wieczornej obserwacji żurawi. Mając nadzieję iż "przelotna znajomość" potrwa chociaż parę dni w nocy na łące postawiłem przenośną budę. Następnego dnia zaraz po pracy zasiadłem oczekując na tego niesamowitego gościa. Wieczorem pojawiła się patrolując niskim lotem łąkę wyszukując gryzoni. Po kilkunastu minutach lot skierowała w moją stronę siadając na słupku. Wrażenia niesamowite tym bardziej iż jest to mój pierwszy gatunek sowy przed "szkłem". Ciągle twierdzę iż możliwość obserwacji ptaków i innych zwierząt poprzez fotografię pozwala poznać ten świat na nowo." - Historia powstania poniższej fotografii opowiedziana przez jej autora, Arkadiusza Traczyka, spodobała mi się na tyle, że postanowiłem ją użyć jako wprowadzenie do dzisiejszego postu.

-

W 2007 roku postanowiono w Polsce weryfikować lęgi uszatki błotnej. Niby nic wielkiego, a korekta liczebności gatunku była zaskakująca. Do podanego roku szacowano jej liczebność na 20 -80, a za najlepsze miejsca w kraju uchodziły: dolina Biebrzy, dolina Narwi, Bagno Bubnów i Chełmskie Tofowiska Węglanowe. Lęgi sowy też spotykano w rejonie Zalewu Szczecińskiego, Doliny Dolnej Odry, Bielawskich Błot i w okolicy Młynar. Od wspomnianego roku udokumentowano zaledwie jeden lęg uszatki błotnej. Z kronikarskiego obowiązku zapewne wypadałoby zaznaczyć, że lęg ten miał na Bagnach Biebrzańskich.

Uszatka błotna najchętniej zajmuje rozległe torfowiska porośnięte szuwarami turzycowymi w dolinach rzek albo w pobliżu jezior. Adoptuje również łąki sąsiadujące z bagnami z roślinnością szuwarową. Zdecydowana większość gniazd w dolinie Biebrzy, jak i na Chełmskich Torfowiskach Węglanowych, znajdowała się w turzycowiskach w sąsiedztwie luźno rosnących drzew i krzewów. Te ostatnie, rosnące 100 -150 metrów od gniazda, służą sowom za czatownie i miejsca zrzutu wypluwek. Uszatki te unikają większych zadrzewień, jak i krajobrazu rolniczego.

Uszatka błotna jest gatunkiem terytorialnym. Samce przeganiają ze swojego rewiru inne uszatki błotne, a także gnieżdżące się w pobliżu błotniaki. Wielkość rewiru sowy uzależnione jest od zagęszczenia norników. W końcu XX wieku na Bagnach Biebrzańskich dochodziło do 5,4 -8,2 pary na kilometr kwadratowy. Najmniejsze odległości między czynnymi gniazdami na Chełmskich Torfowiskach Węglanowych wynosiły 270 metrów. Ptaki oddalały się od gniazd na żerowiska na odległość nawet 2 kilometrów.

Gniazdem uszatki błotnej jest płytki (2 -4 centymetry) dołek o zewnętrznej średnicy 35 -50 centymetrów. Zwykle jest ono ukryte pod zawisającymi liśćmi traw i turzyc, czasem pod osłoną niewielkiego krzewu.

Samica składa najczęściej od 4 do 10 jaj, które następnie sama przez około 26 wysiaduje. Samiec w tym czasie zajmuje się dostarczaniem dla niej pożywienia. Ilość jaj najczęściej współzależna jest od ilości w danym roku norników.

Jakkolwiek pisklęta w drugim tygodniu życia opuszczają gniazdo, to jednak przebywają w jego pobliżu. W czasie gdy przebywały w gnieździe były pilnowane przez samicę. Wraz ze zwiększonym apetytem piskląt samica dołącza do polującego samca. Zdolność lotu uzyskują w czwartym tygodniu życia. Po około dwóch tygodniach lotności koczują w odległości 50 -200 metrów od gniazda w dalszym ciągu domagając się od rodziców pokarmu.

-

Jak widzimy rok 2007 dla uszatek błotnych stał się jakby granicznym. Do tego czasu sowa ta była w naszym kraju skrajnie nieliczna. Obecnie jest już tylko przelotna...

Mocno bazowałem na: Buczek T., 2015 Uszatka błotna Asio flammeus, W. Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 462 -466.

ZbDwrYvcmCWDhf5EdDF39wFTXp1fELgFT3fpZ8d2

Uszatka błotna, fot. Arkadiusz Traczyk  Przyroda Ziemi Torzymskiejwww.birdwatching.pl/galerie-autorskie/3543-traczyka 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci