Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Skucha

krogulec14

Nie wyszło mi z tym krukami, oj nie wyszło. Nie mogąc dodzwonić się w sprawie padniętego kruka postanowiłem wysłać wiadomość. Jest na Facebooku strona "Nadleśnictwo Oborniki, Lasy Państwowe", więc tam postanowiłem podzielić się swoim spostrzeżeniem ze spaceru. Podałem miejsce znalezienia kruka, wysłałem link z bloga. Podałem swoje i Adama Wajraka przekonanie, że kruk raczej nie podłożył myśliwym świni umierając bezczelnie i na złość im pod amboną. Zawiadomiłem, że piszę na ich stronie ze względu na to iż nie mogę dodzwonić się do straży. Fakt ten dla mnie był zrozumiały, bo straż z racji specyfiki pracy za biurkiem mało siedzi, więcej przebywa natomiast w terenie. Na swoje, czy też kruków, nieszczęście, w wiadomości podałem nazwisko człowieka z którym bezskutecznie usiłowałem się skontaktować.

Ku swojemu dużemu zaskoczeniu zauważyłem,że moja wiadomość na wspomnianej stronie została dość szybko... usunięta! Przyznam, że poczułem się trochę głupio. To ja w dobrej wierze zgłaszam fakt, że być może na terenie danego nadleśnictwa dzieje się coś niedobrego, a administrator strony traktuje mnie niczym trolla a wiadomość, niczym śmieci zamiata pod dywan.

Na stronie Nadleśnictwo Oborniki jest podany numer telefonu. Zadzwoniłem nań aby zorientować się, co się dzieje. Ku swojemu zaskoczeniu otrzymuję numer telefonu komórkowego do straży leśnej. Po chwili na Facebooku piszę, że:

Dodzwoniłem się do straży leśnej. Poinformowałem o kruku, wyjaśniłem czego oczekuję. Straż poinformuje łowczego o fakcie, poprosi o zwrócenie myśliwym uwagi na fakt iż kruk jest prawnie chroniony. A swoją drogą to czego myśliwi od kruka chcą? Jeśli myśliwy zobaczy kruka przy padlinie jelenia, to nie znaczy przecież, że to on tego jelenia upolował!

Nie mija godzina a ponownie rozmawiam ze strażnikiem. Chyba rozmawiał z administratorem strony i ma do mnie pretensje: dlaczego od razu nie zadzwoniłem do niego, o podanie jego nazwiska na facebookowej stronie nadleśnictwa. Usiłowałem człowiekowi coś wytłumaczyć, ewentualnie, jak się czuł obrażony, przeprosić. Niestety, po dwóch minutach czułem, że nie rozmawiam z pracownikiem straży leśnej, ale z jakąś... upierdliwą i hałaśliwą rumuńską księżniczką. "Tak nie będziemy rozmawiać" - rzuciłem na koniec bezsensownej już rozmowy.

Rozmowę zakończyć było łatwo. Pewnie nieco gorzej będę miał gdyby sytuacja z krukami miała się powtarzać. Wiem jednak jedno, na żadnego z gentlemanów (administrator, strażnik) liczyć już nie mam co. Wychodzi na to, że od razu trzeba będzie z grubej rury do... Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody! Bo myślę, że nie każdemu kruki podobać się muszą. Ale prawo jest po to by je przestrzegać. Nawet jeśli ktoś do PZŁ przynależy...

cARW2xZwsXbHHbOrZ16mgA1khUFwU3S5bHLh1kX0

Kruk, fot. Mateusz Matysiak   www.mateuszmatysiak.pl 

Nurek czubaty

krogulec14

    Rzadko zwracam w książkach uwagę na opisy ptaków. Zwykle wolę rzucić okiem na danego osobnika i w ten sposób więcej zapamiętam z jego wyglądu. A jednak opis perkoza dwuczubnego w "Ptakach krajowych" jest na tyle ciekawy i piękny, że postanowiłem Wam go zaprezentować:

   "Największy z pomiędzy krajowych gatunków, odznacza się dostatecznie od innych wspaniałymi ozdobami głowy, stanowiącemi dwa wielkie czuby, na kształt rogów po bokach ciemienia sterczące, czarniawe podobnie jak cały wierzch głowy, prócz których całą twarz białawą otacza suta bryża rdzawa z czarnemi brzegami; bryża ta u spodu jest przerwana. Tylna strona szyi wraz z całym płaszczem szarawo brunatna, z jaśniejszymi szarawemi brzegami piór na plecach i barkówkach. Cały spód srebrzsto biały, mocno połyskujący; pióra na bokach ciała mniej więcej rudawe, ze śniademi pomięszane; szyja mniej więcej rudawo poplamiona. Wszystkie lotki przedramieniowe, pokrycie podskrzydłowe i pokrywy brzegu przedramienia białe. Dziób z boków cielisto różowy, z wierzchu rogowo popielaty, z końcem białawo rogowym, naga część przed okiem ołowiasto popielata; nogi zewnątrz ciemno popielate, od strony wnętrznej brudno żółtawe, podeszwy ołowiasto popielate ciemne, pazury blado popielate; tęcza pąsowa z wązką złotą obwódką naokoło źrenicy".

   Prawda, że piękny? Teraz tylko dodamy piękne zdjęcie Łukasza Jabłońskiego i wpis mamy jak-ta-la-la. Choć właściwie można jeszcze zerknąć w stare nazwy. I tak perkoz dwuczuby zawdzięcza swoją nazwę niezawodnemu hrabi Konstantemu Tyzenhauzowi, który nazwał go perkozem dwuczubnym. Alternatywne, jakże urocze, nazwy to: nurek czubaty (ksiądz Kluk), nur czubaty (ksiądz Jundziłł), koza czy też pełna wdzięku z ruska brzmiąca pernykoza.

 5NpcckiLGGn44Rbp1tvswcU0cqHrwbKfy3wEGat0

Perkoz dwuczuby, fot. Łukasz Jabłoński   Łukasz Jabłoński Photography 

Ptaszki do Michała, zima gdzieś została

krogulec14

 Jak już zauważyliśmy wczoraj imię Michała dla ptaków obojętnym nie jest. Ptaki które do tej pory nie zdążyły odlecieć zdają się nam zapowiadać pogodę jaką będziemy mieli w grudniu. Przypomnę wczoraj prezentowane przysłowia: "Jeśli nie odlecą ptaszki do Michała, do wigilii zima nie nastąpi cała""Ptaszki do Michała, zima gdzieś została" czy też "Ptaszki przed Michałem odleciały, będzie ostry grudzień cały". Michał nie zapomina też o bocianach: "Jeśli bociany do Michała zostały, nie będzie mrozów przez grudzień cały".

Michał jawi mi się jako imię w sam raz dla... ornitologa bądź też miłośnika ptaków. Potwierdzają to Michał Skakuj (doktor ornitologii, autor wielu prezentowanych na blogu grafik), Michał Radziszewski (autor tekstu do Ilustrowanej Encyklopepedii Ptaków Polski"), Michał Kruszona (autor "Kulturalnego atlasu ptaków). Na Facebooku wśród znajomych mam: (przyjaciela zwierząt) Michała Lewandowskiego, (ornitologa) Michała Polakowskiego. Michałów na Facebooku znam więcej, ale nie czas na ich  wszystkich prezentację.

Wyjaśnienie tego zjawiska zdaje mi się być dość proste: pierzasty archanioł Michał (tak, tak to ten co pierwszy przyłożył Lucyferowi a później czambułem aniołów dowodził), jakkolwiek nie jest do tej pory nie jest patronem ornitologów (nie wiem dlaczego!), to z racji swojego uskrzydlonego wizerunku jest pewnie natchnieniem dla swoich imienników.

992411_10653439_420794754725927_7043845435038796739_n

Grafika autorstwa Michała Skakuja pochodzi z "Lato. Przewodnik prawdziwych tropicieli" Adama Wajraka   Kasia i Michał Skakuj

Na świętego Franciszka odlatuje pliszka

krogulec14

W niedzielę mamy Światowy Dzień Morza. Zaczynają odlatywać pokrzywnice, małe dość skryte i płochliwe ptaszki lubiące podszyt świerkowy w borach. Od jakiegoś czasu mała ich część decyduje się na pozostanie u nas na zimę.

W poniedziałek 29 września mamy świętego Michała. Święty Michał jawi nam się jako gość od długoterminowej prognozy pogody. Wszystkie przysłowia mówią o tym zdecydowanie: "Jeśli bociany do Michała zostały, nie będzie mrozów przez grudzień cały", "Jeśli nie odlecą ptaszki do Michała, do wigilii zima nie nastąpi cała", "Ptaszki do Michała, zima gdzieś została" czy też "Ptaszki przed Michałem odleciały, będzie ostry grudzień cały".

Odlatują kląskawki, lerki i orliki. Kląskawki są amatorkami suchych łąk i zarastających starych żwirowni. Są nieliczne, ich areał powoli rozprzestrzenia się ku północy. Lerka zwana była kiedyś skowronkiem borowym. Jest nielicznym mieszkańcem wrzosowisk, poręb i polan borowych. Orliki (krzykliwe jak i grubodziobe) są orłami, które upodobały sobie wilgotne środowiska. Miejscami są dość łatwe do wypatrzenia.

Ostatniego września mamy Światowy Dzień Rzek. Jak bardzo ważna dla ptaków jest czystość rzek wystarczy zapytać tylko zimorodka. Przelatują i zaczynają odlatywać śpiewaki, mali mieszkańcy lasów i parków. Mała część tych drozdów będzie zimować na zachodzie kraju.

Stare przsłowie mówi, że "Październik chodzi po kraju i wygania ptactwo z gaju". Sporo racji ma, sporo ptaków odleciało od nas kierując się do "ciepłych krajów". Październik rozpoczynamy Europejskim Dniem Ptaków.

2 października dalszym ciągu mamy Europejski Dzień Ptaków. Jego odpowiednikiem jest pierwszy weekend października, kiedy Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków organizuje liczenie ptaków. To jest także Światowy Dzień Zwierząt Hodowlanych.

4 października mamy świętego Franciszka. Franiu, jak zapewne sporo osób wie, jest prekursorem ekologii i patronem przyrodników. Nie bez powodu to w jego imieniny obchodzimy Międzynarodowy Dzień Zwierząt. Tego dnia zaczyna się też Światowy Tydzień Zwierząt. W tradycji ludowej utarło się powiedzenie" "Na świętego Franciszka odlatuje pliszka". I rzeczywiście w tym czasie zaczynają nas opuszczać pliszki siwe, małe, "chwalące się ogonkiem" ptaki. 

DSC_7448x800

Pliszka siwa, fot. Marcin Łukawski   www.marcinlukawski.com 

Bocian

krogulec14

 Zdjęcie to zrobione zostało przez Piotra 22 września bieżącego roku w centrum dużej wsi Radawnica położonej w powiecie złotowskim. Jakość  zdjęcia może nie jest rewelacyjna, ale za to mamy autentycznego bociana białego - patriotę, który nas nie porzuca, tylko będzie z nami spędzał zimę.

 Bocian był w dobrej kondycji, żerował. Zapewne nie ma co o niego się martwić do chwili, gdy nie spadnie śnieg. Jak zapewne wiemy, bociany, jak i inne ptaki, odlatują na zimowiska nie ze względu na chłody, choć mówiono swego czasu, że lecą do "ciepłych krajów". Odlatują przede ze względu na bazę pokarmową.

 Naszemu bocianowi teraz niczego nie brakuje. Gdy spadną śniegi zapewne odszuka jakiś rybny staw, albo inną stołówkę i tam będzie usiłował przetrwać do wiosny, czego mu tu wszyscy życzymy. Gdyby dopadł go kryzys ważne jest by wezwał ktoś odpowiednią pomoc a nie usiłował samodzielnie to robić. Brak umiejętności może skończyć się krzywdą dla ptaka jak i ratownika.

PS. Niebawem będzie jeszcze o dawnej interpretacji na temat "jesiennych bocianów".

Bocian biały, fot. Piotr Stefanik

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci