Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Nękanie

krogulec14

 O nękaniu sów przez inne ptaki w dzień Władysław Taczanowski w "Ptakach krajowych" pisał tak:

"Wszystkie ptaki szczególnie sów nienawidzą i to jest zapewne jednym z powodów, że się tak starannie we dnie ukrywają, gdy bowiem którą postrzegą, zlatują się do niej z krzykiem i sprowadzają tym sposobem wszystkie ptastwo z okolicy; cała ta różnorodna gromada ciągle wzrastająca tak napastuje poważną i tajemniczą sową, że ta chciałaby wszelkimi sposobami uniknąć tego natręctwa, a szczególniej gdy się zaczną zgromadzać większe ptaki, mogące dotkliwiej dokuczyć; mścić się jednak nie śmie w porze dla niej tak niewłaściwej. Najwięcej sobie nieprzyjaznej ptaki przy sowie wzajemnych nienawiści i obaw, tak są bowiem zajęte widokiem powszechnie nienawidzonego wroga; można nieraz widzieć drapieżne atakujące sowę wraz z ptakami, najwięcej przez nie prześladowanemi, nie zwracające wcale na siebie uwagi.Nie można tego poczytywać za zemstę za nocne rozboje, gdyż ptaki od sów większe i silniejsze, a przeto nigdy żadnej krzywdy od nich niedoznające, tak samo je napastują jak słabe, a zatem wystawione na ich napaści."

Wydaje mi się jednak, że co innego jest czytać o takim wydarzeniu, a co innego jest je zobaczyć. Krzysztof Koper, który widział i udokumentował nękanie uszatki błotnej przez ptaki krukowate, podzielił się z nami swoimi notatkami, jak i zdjęciami:

"Dziś w trakcie poszukiwania ptaków usłyszałem wrzask wron siwych, kawek i sójek. Pomyślałem pewnie znów zobaczyły krogulca lub myszaka polującego na drobnicę. Okazało się, że tym razem atakują sowę. Ptak próbował się bronić między gałęziami. Następnie przelatywał na inne drzewo, a ja za nim. Po pewnym czasie dołączył do mnie pracownik parku, z którym próbowaliśmy odgonić napastników. Jednak nic to nie dawało. Sowa próbowała ukrywać się na ziemi pod krzakami, ale wrony nie dawały jej spokoju. Widać było że sowa przelatuje z drzewa na drzewo ostatkiem sił. W pewnym momencie przeleciały w drugi koniec parku i zrobiła się cisza. Obszedłem park, ale nic nie zwróciło mojej uwagi. Pomyślałem jutro rano zadzwonię do znajomej by pracownicy sprzątający liście zwrócili uwagę czy gdzieś nie leży sowa. Kierując się na przystanek autobusowy zobaczyłem wrony siedzące nad kanałem Piaseczyńskim, pod nimi na stromym brzegu ledwo trzymającą się sowę. Odgoniłem wrony i zadzwoniłem do Mariusza Wardeckiego by ustalił mi numer do Eko patrolu Straży Miejskiej. Oczekując na patrol wrony zaatakowały ponownie sowę, która ostatkiem sił przeleciała kilka metrów i usiadła w krzakach, nad którym od razu pojawili się napastnicy. Po przyjeździe patrolu ptak został złapany. Widać było że jest w słabej kondycji (co widać na zdjęciu). Ptaka przetransportowano do Ptasiego azylu w Warszawskim ZOO.

10462674_780690485305512_8715190397396105440_n

10730775_780690775305483_6664291397069204504_n

10437353_780690838638810_6452842986843261098_n

 Tekst i zdjęcia: Krzysztof Koper. Więcej zdjęć z "akcji" znajdziemy w linku.

Pierwsi ekolodzy

krogulec14

Fascynują mnie uzasadnienia myśliwych dla swojej "pasji". Nie będę się specjalnie rozpisywał, tylko podrzucę kilka kilka genialnych wypowiedzi: 

"To myśliwi byli pierwszymi ekologami i dzięki nim możemy podziwiać niektóre gatunki zwierząt, nie tylko ptaków."

"dla niektórych grup ochroniarzy żadne argumenty nie są dostatecznie logiczne, dlatego przyjmuję ich postawę i nie próbuję dyskutować"

"Niczego w nadmiarze nie toleruje środowisko otaczające człowieka. Dzięki myśliwym mamy to, czym możemy się jeszcze pochwalić." 

"Tak naprawdę oprócz myśliwych nikt inny nie dba o ochronę tych ptaków, ich lęgowisk a także miejsc ich bytowania.To myśliwi dokarmiają ptaki zimą."

"wszystkich eko-oszołomów powinno się badać psychiatrycznie"

"Ptaki są do jedzenia. A żywego przecież nie będę jadł więc muszę go jakoś upolować. Komu się nie podoba niech żre trawę. Smacznego!"

Wszystkie te komentarze pochodzą z listy "Petycji za skreśleniem dzikich ptaków z listy zwierząt łownych". Są one oczywiście za zachowaniem obecnego status quo.

Przyznaję, że argumenty myśliwych czasami mnie powalają. Choć z drugiej strony... Czego to człowiek nie zrobi dla ratowania swoich tradycji i pasji.

PS. Która Wam wypowiedź spodobała się najbardziej? Mnie ta z badaniem psychiatrycznym :-) Choć uważam, że człowiek z lornetką nie stanowi takiego zagrożenia dla otoczenia niż ten z dubeltówką...

vM16SQGtezOZxCdLnApDqD9aEWlI6WmtVgHBMzOX1

Jarząbek, fot. Jacek Zięba   www.obrazynatury.art.pl 

Do nieba, do piekła

krogulec14

Myślę, że zaświaty w ptasim towarzystwie są znacznie ciekawsze w piekle. No bo zobaczcie sami: wszystkie sowy są pomiotem szatana, więc gdzie można będzie się ich spodziewać. W piekle pewnie też się będzie poniewierał szelma lelek. Piekło też będzie miejscem ptaków krukowatych. Od czasu do czasu zapewne też je odwiedzi żuraw z duszami (potępionymi) poprzyczepianymi do jego piór.

W raju nie będzie na nas czekać tak ciekawe towarzystwo. Tak zwany Mistrz Górnoreński (niemiecka odmiana Gala Anonima - gość swoje zrobił, ale podpisać się zapomniał) umieścił tam, co prawda ładne, ale za to znacznie mniej charakterne ptaki. Są tam dudek, zimorodek, wilga, dzięcioł, jemiołuszka, raniuszek, rudzik, bogatka, modraszka, gil, szczygieł i zięba.

Budzi zdziwienie w tym rajskim towarzystwie obecność zięby? Jest ona pospolita i liczna. A nawet bardzo liczna. Swego czasu na Mierzei Wiślanej w ciągu jednego dnia naliczono aż milion zięb. Mnie nie dziwi umiejscowienie zię. Samce gatunku należą do najpiękniej wybarwionych ptaków w Polsce, do tego tak pięknie śpiewające. Myślę, że osoby które trafią do nieba nie będą rozczarowane.

Jednak bycie ziębą to jest nie tylko elegancka prezentacja i ładny śpiew. Choć ów śpiew bywa czasem dla ptaków przekleństwem. We Flandrii do dzisiaj odbywane są "walki zięb". Ta dziwna i barbarzyńska tradycja ma swoje korzenie sięgające aż końca XVI wieku. Polega ona na ilości zaśpiewów ptaka w określonym czasie. Czasem trenerzy dla dopingu stosują chyba testosteron, bo nie wierzę żeby normalny samiec zięby w ciągu godziny mógł się odezwać aż 1278 razy! Od 1979 roku istnieje zakaz chwytania dzikich zięb.

Czy na pewno "flamandzcy sportowcy" przestrzegają prawa Unii Europejskiej która zabrania chwytania dzikiego ptactwa?

Zięba (samiec), fot. Piotr Górny

 

I nie potrafię się powstrzymać aby nie pokazać 

EtyKJ9NyucyuJj4LL56Ca7weRJEa7xIusIWoaGhl

Zięba (samica), fot Piotr Górny

Wymarła tradycja

krogulec14

W jednym z ostatnich dni pojawił się w Gazecie Wyborczej wstrząsający artykuł Jacka Karczewskiego mówiący o fatalnej sytuacji ptaków. A takie status quo zawdzięczają one nam, ludziom. Jacek pięknie pisze, więc czyta się ów artykuł dobrze, temat jest niestety ciężki i trudny. Sprawia, że zastanawiamy się, dokąd po trupach tych nieszczęsnych ptaków idziesz ty homo-potworze.

Dla zachęty wrzucę kilka zdań mówiących jak to w Polsce zniknęła tradycja myśliwska napieprzania do dropi, głuszców i cietrzewi:

"Nasi myśliwi przez lata - również tradycyjnie - strzelali m.in. do Dropi, Głuszców i Cietrzewi. Dzisiaj ta tradycja już nie istnieje - podobnie jak Dropie. Głuszce i Cietrzewie, w liczbie kilkuset ptaków, znalazły się na krawędzi przetrwania. Tak, jak wiele innych gatunków."

Dalej jest tylko gorzej i choćby tylko dlatego gorąco namawiam Was do przeczytania całości. Oto Jacka Karczewskiego Po nas choćby i potop.

16bf3f0b06362ef0823e16336bf2fd1b

Drop, fot. Cezary Pióro   www.cezarypioro.pl 

PS. Ochronę dropia wprowadzono już przed wojną, jednak myśliwi specjalnie tym faktem się nie przejęli. Po wojnie na ziemiach polskich żyło około 700 ptaków. Ostatni lęg w Polsce odnotowano w 1986 roku. Ostatnie dropie w naszym kraju zostały wymordowane pałką w wolierze przez nieznanego sprawcę.

"Szpak i sowa" Jan Brzechwa

krogulec14

 No i doczekaliśmy się całej prawdy o mądrości sów ;-)


Szpak umiał mówić trzy słowa, 
Że najmądrzejsza jest sowa. 
Pliszka siedziała na dębie, 
Opowiedziała to ziębie; 
Zięba spotkała się z kosem, 
Ćwierkn
ęła mu to półgłosem; 
Gdy kos się spotkał z jaskółką, 
To samo powtarzał w kółko; 
Kukułka w rozmowie z wroną 
Mówiła to, co mówiono, 
A wrona przez całe noce 
Opowiadała to sroce. 

I tak od słowa do słowa 
Orzekła cała dąbrowa, 
Że najmądrzejsza jest sowa. 

A sowie przykro okropnie: 
"Niech tego szpaka gęś kopnie, 
Bo szpak popełnia ten błąd, że 
Ma mnie za mądrą. A skądże? 
Ja się zupełnie nie mądrzę, 
Ja jestem głupsza od szpaka, 
Przysięgam, że jestem taka!" 

A szpak na sowę się gniewa, 
Od drzewa lata do drzewa, 
Te same słowa powtarza, 
Nieszczęsną sowę obraża 
I mówi, kiedy ją spotka: 
"Udaje głupią. Idiotka!" 

3nRpTnk8bVb486XmY0IhmtYx3JNegRjBfN4sUnII

Sowa (puszczyk), fot. Dorota Makulec    www.dorotamakulec.pl 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci