Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

"Tłuste ptaki"

krogulec14

Ponownie nad naszymi łąkami pojawią się bataliony. Nie są tak barwne ani widowiskowe jak wiosną, ale w odpowiednich biotopach możemy je podziwiać nawet do października.

Lato kończymy piękną akcją: Sprzątanie świata! Od kilkunastu lat w trzeci weekend września sprzątamy po tych osobach, które nie wyniosły z domu rodzinnego prostego zachowania: posprzątaj po sobie. Jeśli nikt po tychże osobach by nie sprzątał, to za jakiś czas żylibyśmy na jednym wielkim śmietnisku.

Z dalekiej północy przylatują pierwsze uhle. Podczas zimy będą one liczne na naszym wybrzeżu, natomiast bardzo nieliczne na dużych jeziorach. Odżywia się pokarmem zwierzęcym, toteż zanurza się w pogoni za nim na duże głębokości. Pewna część z nich, niestety, zginie w sieciach naszych rybaków.

"We wrześniu, gdy tłuste ptaki, sroga się zima da ludziom we znaki" mówi stare przysłowie. Dawniej jednak patrzano na te "tłuste ptaki" nie tylko jak na długoterminową prognozę pogody, ale też pod kątem kulinarnym. Nawet o trznadlach Władysław Taczanowski pisał: "W zimie są bardzo tłuste i smaczne". Rozpoczynają się roszady wśród kawek i gawronów. Nasze odlatują na zachód i południe, a w ich miejsce przylatują kawki i gawrony ze wschodu i północy.

Warto wybrać się nad morze. Szczególnie teraz. Chyba nic nie koi tak jak smutek pustych plaż. A poza tym trwa wielki przelot wielu gatunków wzdłuż naszego wybrzeża.

Odlatują żurawie. Odloty ich są jeszcze bardziej widowiskowe niż przyloty. Niesamowite wrażenia dostarczają tradycyjne miejsca ich noclegowisk. Klangor na kilka tysięcy żurawich głosów zapamiętamy na zawsze. A są miejsca w którym na noc w czasie jesiennych wędrówek gromadzi się nawet po kilkanaście tysięcy ptaków!

Odlatują świergotki drzewne. Miłośnicy sosnowych lasów, a właściwie ich skrajów, mają spory szmat drogi do pokonania. Swoje zimowiska wspomniane świergotki maję w środkowej Afryce.

198 lat temu urodził się ornitolog, hrabia Kazimierz Wodzicki. Ileś faktów i nazw od hrabiego umieścił w swoich "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski. W "Wycieczka ornitologiczna w Tatry i Karpaty galicyjskie na początku czerwca 1850 roku" udokumentował 115 gatunków ptaków występujących w Tatrach.

esJGHirbvbxpF3b8sXUFuHLsoqBqpEbRqPZiBR0w

Trznadel, fot. Piotr Górny

Sowa uszata

krogulec14

Podobno jeśli nie przyjdzie góra nie przyjdzie do Mahometa, to Mahomet idzie do góry. W moim przypadku górę zastąpiła... uszatka! Nie wiedziałem kogo mógłbym zapytać o miejsca gdzie występuje ta sowa, więc nie pozostawało mi nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i czekać. Pomoc w zaobserwowaniu uszatki zaoferował mi Freddie wychodząc o zmierzchu na podwórze za potrzebą. Po chwili zostawiłem go na dworze samego, a sam pobiegłem do domu zerknąć w Ptaki Collinsa.

Uszatki jakoś tak mają, że jesienią i zimą nieraz spędzają dnie w dość oryginalnych środowiskach. Bo na pewno za takie możemy uznać ogrody, parki czy cmentarze. Warunkiem ich obecności we wspomnianych miejscach jest występowanie drzew szpilkowych, a zwłaszcza świerka. Czasem potrafią zafrapować przygodnych obserwatorów, zwłaszcza gdy tworzą stada liczące 20, albo i nawet 30 osobników.

To dość oryginalne zachowanie uszatek nieobce było Władysławowi Taczanowskiemu, który w "Ptakach krajowych" pisał: "Wszędzie jest miejscową, w ciężkie tylko zimy zbliża się do budynków, a nawet zdarza się, że wewnątrz ich szuka schronienia, jak tego mieliśmy przykład podczas mroźnej i śnieżnej zimy w roku 1855, w której prawie wszystkie do zabudowań przyleciały. Mnóstwo ich wtenczas wygubiono, gdyż nieobeznane z życiem tego rodzaju, nie umiały się tak starannie ukrywać przed ludźmi, jak gatunki budynkowe."

Ludzie którzy tak bezdusznie mordowali te sowy, zapewne nie zdawali sobie, że męczą sprzymierzeńca. Uszatka jest aktywna o zmierzchu i w nocy. Poluje, jak większość sów, na otwartych przestrzeniach. Żywi się głównie nornikami zwyczajnymi stanowiącymi około 90% jej pokarmu (zjada dziennie do 6 osobników!). Zjada również inne gryzonie. Czasem ofiarami jej (ale to rzadko) są małe ptaki.

Uszatka, do niedawna sowa uszata, miała fart do pięknych i ciekawych nazw. Sową uszatą nazywał ją Władysław Taczanowski, jak i Jan Sokołowski. Ksiądz Jan Krzysztof Kluk sową sówką, ksiądz Stanisław Jundziłł sową czubatą, mój faworyt w nazwach ptaków hrabia Konstanty Tyzenhauz puhaczem uszatym, Kazimierz Wodzicki puhaczem leśnym a Stanisław Pietruski puhaczem średnim.

Jak widać uszaty pęk piór sprawia pewne podobieństwo uszatki do samego puchacza (jak pięknie w XIX wieku przez samo "h" pisanego). Generalnie sowy te jest dość trudno pomylić, gdyż nie pozwala na to różnica w ich wielkości. Niemniej do głośnych pomyłek czasem dochodzi. Tak było na przykład w węgierskim Turkeve, gdy węgierskie media ogłosiły, że w samym centrum miasteczka przebywa... 60 puchaczy! Do sensacji ornitologicznej jednak nie doszło, gdyż okazało się, że w miasteczku przebywają uszatki.

W Polsce takim dość głośnym miejscem z powodu uszatek był kilka lat temu gliwicki Trynik. Warto więc czasem zlustrować pobliskie nam świerki, bo kto wie czy czasem na nich nie zdecydowała się odpocząć uszatka.


Uszatka, fot. Jacek Zięba   www.obrazynatury.art.pl 

Domy, którymi rządzą kobiety, wychodzą na tym dobrze”

krogulec14

Nawet nie pomyślałbym, że politycy mogą mnie zainspirować do tematów postów, a nawet dostarczać do nich tytuły. No bo zobaczcie sami, czyż wyznanie pani Kopacz, że "domy, którymi rządzą kobiety, wychodzą na tym dobrze” nie pasuje jak ulał do stadła krogulców?

Spójrzcie: on, długość ciała 30 -32 centymetry, rozpiętość skrzydeł 60 -63 cm, waga 160 gram. Ona: długość ciała 35 -39 cm, rozpiętość skrzydeł 74 -80 cm, waga 280 g. Tyle o różnicach pomiędzy krogulcami mówi w "Ptakach Polski" Jan Sokołowski.

Skojarzenie? Moje wygląda tak jak przebrzmiała wieki temu scena w pałacu w Siedlcach. Księżna pani chwyta za frak księcia pana (Ogińskiego, tak tego od pięknego Poloneza "Pożegnanie Ojczyzny"). Książę przed chwilą zachował się nieelegancko, teraz wisi przełożony za balustradą. Księżna pani prosi grzecznie:

- Przeproś waść albo puszczę! 

Krogulce, z racji upodobań kulinarnych do niewielkich ptaków, na szczególną sympatię wśród ludzi nie mają co liczyć. Ma to też swoje odbicie w literaturze, gdzie krogulczy wzrok, krogulczy nos, czy krogulcze paznokcie niekoniecznie muszą znaczyć coś sympatycznego. Szczyt negatywnego wizerunku krogulca znalazłem na Forum ezoterycznym, gdzie jest on "wcieleniem diabła, który omamia swym głosem ludzi, aby ich pożreć." Jak widać ten apetyt na drobnicę krogulcowi czkawką wychodzi...

Obraz krogulczej rodziny ucieszy zwolenników... matriarchatu. Różnica w wielkości sprawia, że samica jest silniejsza, poluje też na większe ofiary. Ona też wychowuje pisklęta. Rola samca ogranicza się przede wszystkim do roli dostarczania pokarmu, gdy samica musi ogrzewać, bądź też strzec pisklęta.

Owa różnica ma jednak też jedną wielką zaletę. Para krogulców nie wchodzi sobie w drogę podczas łowów we własnym rewirze. Samiec chwyta ptaki wielkości wróbla, czy też znanego na tym blogu mazurka. Samica łowi zazwyczaj ptaki rozmiarów drozdów. O jej niesamowitej sile świadczy fakt, że potrafi upolować większego od siebie grzywacza! 

Może jednak ta pani premier ma rację? Może, gdy panowie oddadzą żonom piloty od telewizorów a sami wezmą się za gary, będzie w naszych domach dobrze?

 

9VV9k9uXHX5VgBrmEnwj11ToIFj61ErhjsKHZkvC

Krogulec (samiec), fot. Przemysław Wiśniewski

M-4 dla pójdźki

krogulec14

Nie ukrywam, że jestem zadowolony z Lata pójdźki na Plamce mazurka. Praktycznie co tydzień był nowy post, były ciekawe sprawy przedstawiane przez kilka osób, które o tej niewielkiej sowie mają wiele do powiedzenia.

Na koniec pomyślałem, że fajnym zwieńczeniem Lata Pójdźki na blogu byłoby zaprezentowanie budki lęgowej zaprojektowanej specjalnie dla tego ptaka. Fajnie by było gdyby czasem ktoś zrobił takie m-4, które kiedyś jakiś ptak by zajął. I to niekoniecznie pójdźka. Mógłby to być mazurek, wróbel czy jakikolwiek inny ptak.

Szukanie rysunków zajęło mi trochę czasu. Po jakimś czasie znalazłem je na stronie www.sowy.eco.pl ale miałem mały dylemat. Ideę mam dobrą, ale praw autorskich szanować trzeba. Zadzwoniłem do doktora Romualda Mikuska i mogę Wam zaprezentować ową wyśnioną dla pójdźki budkę.

budka_10a

Rysunek techniczny budki lęgowej dla pójdźki oraz sposób jej umocowania wykonał R. M. Jurga. Rysunki pochodzą z www.sowy.eco.pl 

Patronka narodzin Apolla

krogulec14

Odlatują gąsiorki, małe skrzydlate i zapobiegliwe dranie. Gąsiorek, jak na prawdziwą dzierzbę przystało, zakłada sobie spiżarnie, w której ma nabite na kolce ofiary gromadzone na czarną godzinę. Jeśli ptaka w drodze na zimowiska i z powrotem, nie spotka żadna przygoda, to w maju wróci dokładnie w to samo miejsce, w którym przebywał w tym roku.

Odlatują również mieszkanki podmokłych środowisk, brzęczki. Ta skryta miłośniczka zakrzaczonych nieco trzcinowisk, skupień pałki wodnej i turzyc. Jeśli ją zaniepokoimy, to zleci na dół i wprost rozpłynie się wśród roślinności...

16 września mamy 21 rocznicę powołania Parku Narodowego Gór Stołowych. Ciekawostką tego parku jest usytuowane blisko dyrekcji... Muzeum Żaby.

Zbiera się do odlotu pliszka żółta. Przed tą sympatyczką otwartych przestrzeni (lubi podmokłe łąki, trzęsawiska, wrzosowiska) jest daleka droga. Niektóre pliszki zimować będą w okolicy Morza Śródziemnego, inne polecą jeszcze bardziej na południe. Osiądą na afrykańskiej sawannie.

Zaczynają się gromadzić potrzeszcze. Ptaki te są towarzyskie i często łączą się w stada z innymi gatunkami ptaków. Chętnie trzymają sztamę z krewnymi sobie, trznadlami. Z czasem te stada mogą osiągnąć nawet kilka tysięcy osobników.

Odlatują świergotki łąkowe, następni niepozorni mieszkańcy otwartych przestrzeni. One też będą zimować w niegościnnej dla ptaków okolicy Morza Śródziemniego.

19 września mamy Międzynarodowy Dzień Dzikiej Flory, Fauny i Naturalnych Siedlisk. Sądzę, że każda osoba zdaje sobie sprawę z tego jak bardzo jest to ważne i nie muszę rozwijać tematu.

Zaczynają odlatywać przepiórki, ptaki (jak każde zresztą) niezwykłe. W miejscu występowania ptaki te łatwo jest usłyszeć, jednak wiodą tryb życia tak skryty, że wypatrzeć jest je bardzo trudno. Zapewne sporo osób wie, że to o niej samo Mazowsze śpiewało: "Uciekła mi przepióreczka". Przeloty są niebezpiecznym momentem w życiu tych ptaków. W razie nawałnic nad Morzem Śródziemnym giną całe stada. Często wyłapywane zostają przez tubylców, gdy po pokonaniu morza lądują wyczerpane na plażach i nie mają żadnych sił na ucieczkę.

Nie ma lekkiego życia na przelotach ta patronka narodzin samego Apolla.

KjOE5HxwwCxm6YD7K4NUDoHKF3AJDDQYiBoayT3H

Przepiórka, fot Waldemar Wojdylak   galeriaautorska/www.birdwatching.pl 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci