Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Na świętego Izydora, na bociana pora

krogulec14

 Pewnie bardziej trafnym tytułem byłyby słowa: "Ptaki robią sobie jaja". No bo na przełomie marca i kwietnia robią je i to na potęgę. Jednak mam jakąś słabość do powiedzeń, przysłów i stąd akurat tytuł mamy taki jaki mamy. A teraz już zapowiedzi tego co nas w najbliższym tygodniu czeka:

Wrony siwe, kawki, czaple siwe i śpiewaki wysiadują jaja. To samo robią, coraz rzadsze u nas czajki i eleganckie myszołowy. Na jajach siedzą już wszędobylskie bogatki.

Kopciuszki budują swoje zmyślne gniazda, a co bystrzejsze pary zaczynają produkcję jaj. Podobny etap osiągnęły też modraszki z ziębami.

Znoszą jaja gawrony i sójki.

Rodzime gile budują gniazda.

Przylatują pierwsze słowiki szare i świstunki leśne.

Odlatują na północ morskie kaczki, nurzyki, nury i szlachary.

Tokują na przelotach bataliony. Toki tych ptaków należą do najciekawszych, więc warto wybrać się do Ujścia Warty czy nad biebrzańskie łąki, aby je zobaczyć.

1 kwietnia mamy, to nie jest primaaprilisowy żart, Międzynarodowy Dzień Ptaków. Ma on swoje bardzo długie tradycje sięgające 1906 roku. Tego samego dnia rozpoczyna się ogólnokrajowy Tydzień Czystości Wód. 

"Na świętego Franciszka przylatuje pliszka" i "Na świętego Franciszka zielenią się łany i ze swego zimowiska wracają bociany". Jak widać coś magicznego dla ptaków kryć się musi coś w imieniu Franciszek. Drugiego kwietnia mamy Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci. Mamy zatem okazję kupić dziecku książkę o tematyce ptasiej.

4 kwietnia mamy świętego Izydora. A jak mamy Izydora, to co się dzieje, to dzisiejszy tytuł mówi.

 upGELW6w6LSuzp6Ir7H2otZAI9KmIVmxbElHwWRP

fot.Batalion, akwarela Andrzeja Rabiegi   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/977-ara 

Gapa?

krogulec14

Notes już od dawna podpowiadał, że wypadałoby napisać coś o wronie. Odkładałem tą zaległość w nieskończoność. No bo co tu świeżego napisać o tym. co by nie powiedzieć, przemądrzałym i wrednym ptaszysku? W sukurs przyszedł mi Władysław Taczanowski. W "Ptakach krajowych" napisał o wronie między innymi to:

"Jestto ptak nader zmyślny i ostrożny, a przy tem śmiały; nie lęka się obecności człowieka, lecz bacznie umiejąc odgadywać, że tak powiem, złe względem siebie zamiary, niezwykłą przezorność okazuje w unikaniu ciągłych niebezpieczeństw, na jakie nieustannie się naraża. Całą ciężką porę zimową głównie przepędza przy mieszkaniach ludzkich, gdzie po śmietnikach, gnojowiskach i rynsztokach miejskich głównie się żywi; ciśnie się nawet pod same drzwi domostw, lecz zawsze jest baczna na wszelkie zasadzki. Względem spokojnej ludności wiejskiej nadzwyczaj familijarna, chodzi tuż za oraczami z największą ufnością, a przed nadchodzącym tuż na nią pługiem ustępuje parę kroków, i czeka póki jej z drogi nie zejdzie; tak samo w zimie postępuje z furmankami, snującemi się po drogach. Lecz gdy postrzeże człowieka innego stanu, ciemno ubranego, pilnie go uważa i nie łatwo da się oszukać. Z oczów prawie umie zamiary ludzkie odgadnąć; nieraz bowiem można przekonać się idąc drogą po polowaniu za furami, jak się zdaleka wynoszą i jak umieją poznać między innemi ludźmi niebezpiecznego, a te które po bokach siadają, dopóty spokojnie siedzą, dopóki się na nie nie zważa; dosyć się na którą spojrzeć nagle, aby się z największym pośpiechem zerwała. Gdy nawet przelatuje blizko człowieka, dosyć jest gwałtownie się poruszyć, pokazać kij lub strzelbę, aby ją zbić z drogi. W ciągu lata zbliża się także do budynków, gdzie szkody w drobiu młodym wyrządza, a gdy raz tego popróbuje, tak się zanęci, że trudno się od niej odczepić i upilnować. Na padlinę są tak chciwe, jak kruki, w każdej porze roku zlatują się z różnych stron i razem ją z psami, krukami, srokami, a niekiedy i orłami, pożywają. Zająca zdrowego rzadko kiedy napastują, lecz postrzelonego natychmiast dobijają. Lubują bardzo zdechłe ryby, skójki i wodne robactwo, które po brzegach wód zbierają; w czasie zaś puszczania rzek siadają na krach płynących, gdzie im woda wyrzuca różne przedmioty. Chodząc za pługami, głównie wybierają wyorane pędraki, lecz i myszom nie przepuszczają."

W nazwach umieścił informację, że nazwa gminna wrony siwej w Wielkopolsce brzmi glapa, oraz gapa. Przyznaję, że przy tym barwnym opisie tak ciekawego ptaka gapa jest dla mnie mianem co najmniej zadziwiającym. Tym bardziej, że choć wiele wody w Warcie upłynęło po opublikowaniu "Ptaków krajowych", to w Wielkopolsce te bystre ptaki w dalszym ciągu są określane nazwą "gapy".

O relacjach, w "Ptakach krajowych" rzecz jasna, wron z jastrzębiami opowiem już innym razem...

D6MmrzgffIJgMAiVICInjpiqJQ63kXw5O7ycbZJm

Wrona siwa, fot. Mateusz Matysiak   www.mateuszmatysiak.pl 

Merganser, nurkująca gęś

krogulec14

"Samica urządza tam gnizado z suchych traw puchem własnym, na wzór kaczych, wysłane w obszernych dziuplach starych dębów, sosen lub w pustych barciach w nadbrzeżnych lasach zwykle blizko wody, niekiedy jednak i dosyć daleko w lesie. - Pisał o nurogęsi w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski. - Zwykle niesie 10 jaj, rzadziej 9 lub 8. Pisklęta znosi nad jeziora i podobnie je jak kaczki wychowuje. Skutkiem jednak ciągłego ubywania w okolicy wyżej wymienionej stosownych drzew i skutkiem niszczenia jaj wraz z matkami przez ludność miejscową, ilość gnieżdżących się coraz się zmniejsza i w krótce zapewne zupełnie zniknie.

Podania naturalistów o gnieżdżeniu się tego ptaka są niezgodne i częstokroć zupełnie fałszywe, to tylko zdaje się być pewnem, że na północy wysiadują najwięcej swe jaja po dziurach skał nadwodnych i w nierównościach pomiędzy kamieniami."

Na szczęście z jasnowidztwa Taczanowski nie słynął i nurogęś nam się zachowała. Lęgi odbywa obecnie nie tylko na północy kraju, ale stopniowo przesuwa je na południe. Gniazdo w dalszym ciągu umieszcza najchętniej w dziupli położonej nawet na kilkunastometrowej wysokości. Skoki jednodniowych piskląt z wysokości kilkunastu metrów zapewne dostarczają obserwatorom niezapomnianych przeżyć. Czasami dziuplę zastępuje nora, wykrot, budka lęgowa albo szczelina skalna. Zdarzają się przypadki składania jaj do jednego gniazda przez kilka samic.

Nurogęś najszybciej zobaczymy zimą na wodzie, gdzie często i długo nurkuje. Fruwa szybko, w linii prostej z wyciągniętą szyją. Poza sezonem lęgowym jest towarzyska i chętnie tworzy stadach liczące sporo osobników.

Sama nazwa też jest godna mistrzostwa. Zawdzięczamy ją Linneuszowi. Chłop miał zapewne słabszy dzień i coś mu się poplątało. Co? Nie wiem, nigdy nie byłem dobry w odgadywaniu: co poeta miał na myśli. Ale myślę, że Linneusz, podobnie jak ja, nigdy w życiu nie widział... nurkującej gęsi!

Wracając natomiast do dziewiętnastowiecznych wróżb. Otóż ówcześni futuryści spodziewali się, że dwudziestowieczny Paryż zawalony będzie (pamiętamy, że poruszano się wówczas dorożkami) końskim łajnem do wysokości pierwszego piętra. Na szczęście dla Paryżan i ta wróżba się nie sprawdziła...

 DSC_0239x800

Nurogęś, fot. Marcin Łukawski   www.marcinlukawski.pl 

Wołowe oczko

krogulec14

Dzisiejszy gatunek należy do najmniejszych ptaków Polski. Mniejsze są jedynie mysikrólik i zniczek. Jego naukową nazwę "Troglodytes troglodytes" Andrzej Kruszewicz w "Ptakach Polski" tłumaczy nam jako mieszkańca jaskini.

Literatura mówi, że samiec strzyżyka w sprzyjających warunkach środowiskowych ma wyraźną skłonność do wielożeństwa. Widać nie na darmo rozpoczyna budowę kilku gniazd. Gniazda buduje dobrze ukryte, nisko w gąszczach krzewów lub pod korzeniami wykrotów. Są one dość duże, kuliste z otworem z boku. z których samica wybiera jedno. Ona też zajmuje się pracami wykończeniowymi, podczas gdy samiec, po załatwieniu spraw przedłużenia gatunku, bierze się za... budowanie nowego gniazda. Tak, tak, taki strzyżyk budowanie gniazd to ma we krwi. Podobno rekordzista wybudował w jednym sezonie aż 12 gniazd z których 3 były zajęte przez jego rodziny.

Strzyżyka wiosną najszybciej znajdziemy w lasach z zakamarkami, czyli z bujnym runem i podszytem oraz dużą ilością wykrotów, suchych gałęzi, pniaków i posuszu. Gatunek lasu nie ma znaczenia, większe będzie miał płynący w pobliżu strumyk.

W owych zakamarkach, z racji niewielkich rozmiarów, nasz strzyżyk porusza się bardzo zręcznie, szczególnie wśród gęstych krzewów podszycia, które opuszcza bardzo niechętnie. Siedząc kiwa bez przerwy charakterystycznie podgiętym ogonkiem. Lata tylko na małe odległości, szybko i w linii prostej. Poza sezonem lęgowym żyje samotnie.

Bardzo ciekawie o zachowaniach strzyżyka, w nieco ekstremalnych dla niego warunkach, w "Ptakach krajowych" pisał Władysław Taczanowski:

"Zimową porą podczas ciężkich mrozów i zawiei wpada często do mieszkań i cieplarni, gdzie wolno zostawiony żywi się owadami, pająkami i robactwem, które po zakątkach bardzo sprawnie wyszukuje, jak równie rozmaitemi okruszynami. Łatwo się wówczas ułaskawia i bawi swoją zwinnością, zmyślnością i ciekawością; wszystko go zastanowi i wszystkiemu się bacznie przypatruje, tak np. gdy usłyszy stukanie w zegarku, zbliża się i na wszystkie strony go ogląda."

Jedna z bajek Ezopa opowiada o ptasich zawodach, w których nasz strzyżyk popisał się nie do końca fer play fortelem. W wyborach na króla ptaków pokonał samego orła, wzlatując od niego wyżej z... jego ogona.

Strzyżyk, chcąc zmyć swoją hańbę, postanowił sprowadzić na ziemię ze Słońca ogień. Zadanie lekkie i łatwe nie było, bohaterski maluch spalił na sobie wszystkie piórka. Nad bohaterskim golcem ulitowała się sowa i ustąpiła mu nieco swoich.

W drugiej wersji sowa była jedynym ptakiem, który swoich piór strzyżykowi poskąpiła...

 

DWaJme0eK6eyIyjJhNWvGVczxz23jFqugSWD1FOF

Strzyżyk, fot. Przemysław Wiśniewski   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/325-przemo 

Dzika kaczka

krogulec14

Chyba mało jest tak "pomysłowych", w wyborze miejsc na gniazda, gatunków ptaków jak krzyżówka. Zazwyczaj umieszcza je na ziemi, ukryte wśród roślinności. Gdy poniesie ją lekka fantazja, to zakłada je na drzewach, w starych gniazdach wron, w dziuplach rosochatych pni, nieraz dość daleko od wody. Często ostatnio wspominany na "Plamce mazurka" Taczanowski mówił o lęgach nawet na... stogach siana! Kiedy poniesie ją bardziej wybujała fantazja, to składa jaja w, niekoniecznie starym, gnieździe bociana, na czyimś balkonie czy na... budowie autostrady.

Za fantazję mamy czasem płacą stresem pisklęta, gdy do najbliższego zbiornika wodnego mają dobry kilometr drogi, a na drodze do niej mają do pokonania ruchliwe ulice.

Kiedyś była u nas przede wszystkim lęgowa. Przylatywała do nas w lutym i marcu, a odlatywała od sierpnia do listopada. W dość dużym stopniu zmieniliśmy ten jej zwyczaj, dokarmiając nieodpowiedzialnie chlebem w parkowych sadzawkach. Nieodpowiedzialnie bo chleb zawiera szkodliwe dla niej przyprawy i sól. Nieodpowiedzialnie, bo zazwyczaj dokarmiamy latem, gdy krzyżówka jedzenia ma w bród, a zimą gdy pomoc w dokarmianiu mogłaby się przydać, to w dużym stopniu zapominamy. 

Jest najliczniejszą kaczką w Polsce. Jej izolowane stanowiska znajdują się nawet w Tatrach Wysokich. Trzyma zwykle spory dystans przed człowiekiem, ale w parkach miejskich krzyżówka sprawia wrażenie ptaka zupełnie oswojonego. Jest protoplastą licznych ras kaczek domowych.

Każdy z nas widział, że krzyżówka lata szybko. Ale zapewne mało kto przypuszczałby, że potrafi wzbić się na wysokość aż 6 400 metrów nad ziemią!

Ładnych nazw doczekała się od gminu. Była pośród pospólstwa burką, kaczką dziką, krzyżówką, szarką i wielkochą. Nazwy biologów już tak bardzo mi się nie podobały. Krzyżówka była dla nich kaczką krakwą czyli pospolitą, kaczką nieroznakwą, kaczką pospolitą, czy też pospolitą kaczką.

Równie brzydką nazwę proponuje Wikipedia. Brzmi ona: kaczka krzyżówka.

 6m5KMjTsvvZJC0yl0yqlKsDg9RlzieXVFtHkxqfk

Krzyżówka z zimorodkiem, fot. Piotr Górny   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/2171-dzwoniec 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci