Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Jerzyk murowy

krogulec14

Nadzwyczaj szybki lot jerzyka robi na mnie niesamowite wrażanie. To o nim, zaraz po bocianie białym, napisałem najwięcej postów. Warto wiedzieć, że to właśnie wyjątkowo długie i wąskie skrzydła pozwalają jerzykowi na osiągnięcie największej szybkości lotu aktywnego wśród ptaków, dochodzącej do 200 km/godz. 

Jerzyk jest ptakiem synantropijnym. Gatunek pierwotnie górski, jest obecnie typowo miejskim. Występuje również w zwartych śródmieściach wielkich miast, niemal pozbawionych zieleni. W niektórych okolicach występuje również w lasach. Gniazdo zakłada w szczelinach i we wgłębieniach murów, wśród skał, niekiedy w dziuplach, czy też w skrzynkach lęgowych. Gniazduje głównie w koloniach. W przypadku ochłodzenia jerzyki mogą wycofać się bardziej na południe, a pisklęta potrafią zapaść w sen (do 9 dni).

"Na czas pobytu wszędzie się po wszystkich miastach, gdzie są wysokie gmachy, a szczególniej stare kościoły i wieże, po starych zamczyskach i basztach, w starych sosnowychlasach i w skałach powiatu Olkuskiego...

Gniazda zwykle zakładają wysoko w miejscach trudno dostępnych, jakoto: w szczelinach i dziurach starych murów i skał, w szparach pod rynnami wysokich gmachów, pod gzymsami i ozdobami architektonicznemi, na kapitelach kolumn i w dziuplach grubych sosnowych gałęzi bliskich wierzchołka."

Jest licznym ptakiem lęgowym w Polsce. Przylatuje w maju, odlatuje w sierpniu. Zimuje w południowej Afryce. Żywi się chwytanymi w locie drobnymi owadami.

"Jest jednym z ptaków najkrócej u nas bawiących i najstalej trzymających się terminów podróży, przylatuje bowiem w końcu  pierwszej połowy Maja i odlatuje około 15 Sierpnia; wszystkie prawie naraz przybywają i razem odlatują."

Jest to najwięcej ze wszystkich ptaków przebywający w powietrzu gatunek, ląduje tylko po to żeby znosić i wysiadywać jaja i karmić młode. Potrafi spać i kopulować w powietrzu. Jerzyk odpoczywa tylko obok gniazda, czepiając się pionowych ścian. Łatwo go zobaczyć w locie przez cały dzień. Stale szybko lata, często na dużej wysokości. Po gwałtownych uderzeniach skrzydeł następuje krótka faza lotu ślizgowego. Do lotu startuje odrywając się z pionowych ścian. 

"Latając po całych dniach za żerem kręcą się nieustannie w górze nad miejscami lęgowemi, często się znacznie oddalają od siedzib, rozpraszają po okolicy, to znowóż zbijają się w kupki, przy ciągłym pisku przeraźliwym i z tego powodu bywają nieznośne."

"Okopciało czarny z białawą gardzielą" - tymi słowy rozpoczął opisywać jerzyka Władysław Taczanowski. Ja pozwolę sobie nimi skończyć dzisiejszą opowiastkę.

Taczanowski W. 2012 (reprint) "Ptaki krajowe" Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne

2011_05_22_03321

Jerzyk, fot. Maciej Szymański   www.maciej-szymanski.pl 

Kratka na pójdźkę

krogulec14

Niecodzienną, a jakże piękną, akcję z pójdźkami w roli głównej opowiedział na Facebooku Adam Zbyryt. Poprosiłem Go o zgodę na zaprezentowanie jej na "Plamce mazurka". A skoro ową zgodę otrzymałem, to zapraszam Was do zapoznania się z tą niecodzienną historią:

"Właśnie wróciłem z akcji ratowania sowy. Dziś pod koniec pracy dostałem informację, że w Gródku w jednym z bloków zamknięto w otworze wentylacyjnym młode sowy (administracja, a jakże, założyła kratkę). Podobno młode cały czas nawołują rodziców, którzy karmią je przez szczeliny w kratce. Kiedy przyjechałem na miejsce okazało się, że sową tą jest pójdźka!

Młode faktycznie okropnie krzyczały i starały się szponami wypchnąć kratkę na zewnątrz. Dorosłe w między czasie łapały guniaki czerwczyki, które podawały im przez szczeliny w kratce. Inne większe ofiary, które przynosiły, spadały ziemię (pod blokiem leżały upolowane gryzonie i młody wróbel).

Wezwałem straż pożarną. Najpierw przyjechali chłopaki z OSP w Gródku. Podstawili starego Jelcza, rozstawili składaną drabinę, ale okazała się za krótka. Po chwili przyjechali jednak strażacy z Białegostoku z grupy wysokościowej. Kiedy zaczęli przygotowywać się do spuszczenia po linie, było już całkiem ciemno.

Jeden ze strażaków wyłamał dwie z 4 kratek umieszczonych na bloku (kanał wentylacyjny wewnątrz był połączony). Młode skryły się wewnątrz, ale nie planowaliśmy ich wyciągać. Po tym jak zwinęli sprzęt jeden z dorosłych ptaków powrócił do gniazda. Tym razem udało mu się bezpiecznie wlecieć do środka. Trzech strażaków z Białegostoku wykazało się wspaniałą postawą. Nie wartościowali życia, nie zastanawiali się które jest ważniejsze, pójdźka próbująca ratować uwięzione pisklęta była da nich tak samo ważna jak ludzie. Jestem pod ogromnym wrażeniem ich zachowanie. Na marginesie tylko dodam, że jeden z nich miał przezwisko Puchacz.

Co innego postawa ludzi. Całe zamieszanie traktowali jak jakiś żart i stratę czasu. Nie obyło się oczywiście bez wulgaryzmów kierowanych pod moim adresem. Oj, trzeba będzie jeszcze długo poczekać zanim mentalność ludzi, zwłaszcza w takich małych miejscowościach, ulegnie zmianie."

Tekst i zdjęcia: Adam Zbyryt

PS. Powyższy wpis uważam za bardzo ważny. Jak wiadomo dobrze jest póki jest dobrze. A kiedy przychodzi złe to trzeba wiedzieć jak temu zapobiec.

11181786_1469021936745057_4752607381032571939_o

 

11053568_1469021906745060_5227010170876576071_o

11412027_1469021930078391_3178335173061054312_o

Dowód szczególnej zapalczywości

krogulec14

W wędrówkach po "Ptakach krajowych" z Władysławem Tacznowskim doszedłem dziś do puszczyka. Zawsze o tej sowie miałem dobre zdanie, lecz po przypomnieniu sobie o "szczególnej zapalczywości", czyli odwadze z jaką ptak potrafi bronić swoje pisklęta, nabrałem do niego jeszcze większego szacunku.

Puszczyk jest mieszkańcem obrzeży lasów, większych starych parków, osiedla się również w sąsiedztwie siedzib ludzkich, często wnikając nawet do większych miast. Gniazda zakłada w przestronnych dziuplach na różnych wysokościach, na strychach, w wieżach kościołów, niekiedy w starych gniazdach wron i drapieżników. Dorosłe ptaki są agresywne w pobliżu gniazda. Pary gniazdują oddzielnie.

"Znajduje się we wszystkich lasach, w sadach, w opuszczonych murach, w miastach i w budynkach gospodarskich. Niektóre przenoszą się na zimę z lasów do budynków, ale nie zmieniają okolicy, i nigdy dalszych podróży nie odbywają.

Gnieździ się po rozmaitych obszernych dziurach, jakoto: w barciach, dziuplach, strzechach, po wieżach, w szczelinach starych murów i skał, lub niekiedy w opuszczonych gniazdach wron i dziennych drapieżnych, umieszczonych w mocno zasłonionem miejscu. W każdem razie nie urządza żadnego własnego posłania, niesie 4 lub 5 jaj, które samica wysiaduje, a samiec trudni się dostarczaniem żywności.(...) Niekiedy daje nawet dowody szczególnej zapalczywości, jak tego sam byłem naocznym świadkiem: gdy do dziupla w którem były sowięta dosyć już podrośnięte, wlazł po drabinie kozak, i sięgnął po nie ręką, niespodzianie zjawiła się sowa i tak nagle natarła na napastnika, że mu pazurami mocno kark podrapała.""

W Polsce puszczyk występuje średnio licznie i jest najczęściej spotykaną sową. Jest gatunkiem osiadłym. Jego pożywienie składa się głównie z gryzoni: myszy i norników, w miastach - ze szczurów, poza tym z owadów i z ptaków, spośród których około 1/3 to wróble. Poluje z zasiadki, lub w locie. Jest aktywny nocą. Jak wszystkie sowy potrafi dokładnie zlokalizować zdobycz za pomocą słuchu nawet z odległości 100 m, przy czym doskonale manewruje między drzewami w słabym świetle gwiazd.

"Główne jej pożywienie stanowią myszy, szczury i inne drobne ssące, które łowi w budynkach, po lasach i wszelkich zaroślach, wybiera także niemało drobnych ptaków z nocnych kryjówek, a nie zdarzyło mi się nigdy widzieć, aby napastowała większe ptaki, jak np. kuropatwy lub gołębie; co stwierdzać zdaje się ta okoliczność, że często w gołębnikach przesiadując nie tyka swojskich gołębi."

W ciągu dnia pozostaje ukryty w dziuplach lub siedzi na konarach w pobliżu pnia. Lot powolny, lecz jest bardzo zręczny, zwłaszcza gdy atakuje ofiarę. Żyje w parach przez cały rok. 

"We dnie słabo widzi, przepędza więc je ukryta w miejscach zacienionych, jako to: między gęstemi gałęziami, w strzechach, w dziurach starych murów, w obszernych dziuplach i w pustych barciach. Dobrowolnie wśród dnia kryjówek tych nie opuszcza, a wystraszona siada w bliskości i człowieka bardzo blizko dopuszcza. O zmierzchu wylatuje na łowy. Lata bardzo cicho, lekko i powolnie, lecz pracowicie. Głosy wydaje rozmaite: wieczorem po wylocie z ukrycia odzywa się głosem przeciągłym do śmiechu ludzkiego podobnym, lub też zgłoski ku-wik, ku-wik, ku-wik... kilka razy szybko powtórzone naśladującym. Z wiosny wabią się po całych nocach donośnem przeciągłem hukaniem, a od czasu do czasu odzywają się wyżej wymienionemi głosami, które i w jesieni powtarzają; przez lato i zimę są więcej milczące. Łatwo te głosy naśladować, ale trudno sowę zwabić, gdyż nie chce na to przylatywać. Zabobonne pospólstwo różne znaczenie tym głosom przypisuje; jedni uważają je za śmiechy złych duchów, inni, wiedzący że od sowy pochodzą, poczytują je za przepowiednie śmierci lub narodzenia."

Myślę, że po tej lekturze nikogo nie zdziwi fakt iż o puszczyku, po bocianie białym i jerzyku, na blogu piszę najczęściej.

 mPRXVgZHsmAgO9uShvdBOrxCwz2LOqi8U9BwKpVK

Puszczyk, fot. Dorota Makulec   www.dorotamakulec.pl 

Krzyk sowy nad domem

krogulec14

Szukając ciekawych przesądów związanych z puszczykiem natrafiłem u Glogera na pójdźkę. Mamy tu jeden szczegół. Owe "pójdź, pójdź" musiało rozlegać się znad domu. A o wołaniu "w kierunku głowy" do tej pory nic nie słyszałem.

"Krzyk sowy nad domem jest złą wróżbą a mianowicie tak zwanej pójdźki (Strix noctua), której głos podobny do pójdź! pójdź! jeżeli uporczywie się powtarza, to wróżba, że jedna z miejscowych osób pójdzie na tamten świat w ciągu roku. Jeżeli pójdźka zawoła w stronie głowy chorego, to przepowiada, że z łoża już nie wstanie. W ogóle nocny charakter tego ptaka, jego wzrok rozumny i lot dziwnie cichy, nadały mu pewne cechy tajemniczości."

Gloger Z. 1877 "Zabobony i mniemania ludu nadnarwiańskiego tyczące ptaków, płazów i owadów"

KIL0aSDM3jCCqlkwBiegqE2XFGK0XJnpDlGLQPKS

Pójdźka, fot. Waldemar Wojdylak   Waldemar Wojdylak - Wildlife 

PS. I to byłby koniec wpisu gdyby nie komentarze fotografa. Waldemar przy opisie zdjęcia zauważył, że "Samca radość trochę poniosła gdy samica wróciła po tygodniowej nieobecności". Pociągnięty przez osoby komentujące za język dodał: "Ptak się dziwnie zachowywał przez cały tydzień, oblatywał teren ciągle nawołując a nie zdarzało mu się to do tej pory. Wcześniej jeżeli już dawał znać o zajętości terenu to tylko kilka głosów i koniec. Nie nadawał też z wylotu dziupli a tym razem owszem. Nie udało się przez ten tydzień ani raz zaobserwować drugiego ptaka. Jak samica w końcu przyleciała to samiec aż przebierał nogami."

C'est la vie na komentarz mi się ciśnie...

Jaskółka prześladowana

krogulec14

"Jaskółka ta więcej doznaje prześladowania w czasie gnieżdżenia od dymówki, - zauważał w "Ptakach Polski" Władysław Taczanowski - ludzie bowiem psują im gniazda dla utrzymania czystości murów i przeszkód w otwieraniu okien; nie mniej jeszcze doznają one przeszkód od wróbli chciwie się sadowiących w jej gniazdach."

Choć od napisania powyższych słów minęło ponad 130 lat, to esteci i wróble do jaskółczych gniazd podejścia nie zmienili. Ci pierwsi, z uporem godnym maniaka, strącają na dół wysiłek oknówek. Drudzy na beczelnego będą usiłowali zająć nie swoje mieszkanie.

Oknówka jest gatunkiem synantropijnym, ściśle związanym z człowiekiem. Zamieszkuje z reguły miasta, nie na darmo ma w drugim członie nazwy wyraz "urbicum", gdzie w zasadzie nie spotyka się gniazdującej dymówki. Buduje gniazda około 8 -18 dni, na zewnętrznych ścianach domów. Często jest kilka, a nawet kilkanaście gniazd tuż obok siebie.

Jaskółka ta jest w miastach licznym gatunkiem lęgowym. Przylatuje do Polski w kwietniu i w maju, odlatuje we wrześniu i październiku. Odżywia się drobnymi owadami chwytanymi w powietrzu.

Prześladowania jaskółek nie są dla nich czymś nowym. Dawniej wierzono, że te piękne i jakże pożyteczne ptaki zimują na... dnie zbiorników wodnych! Zabobon zbierał dość dotkliwe żniwo, a opowiada nam o tym Zygmunt Gloger:

"Jaskółki nie odlatują na zimę do wyraju i cieplic jak bociany i inne ptaki, ale przebywają tę porę roku na dnie wód, zkąd jeżeli są przypadkiem wydobyte wśród zimy, ożywiają na powietrzu i zrywają się do lotu, ale wkrótce zdychają z powodu, że im jeszcze "nie czas" było wyjść z wody. Do przesądu powyższego przyczyniły się zapewne wyławiane niekiedy z pod lodu jaskółki utopione, w zimnej wodzie dobrze zakonserwowane*).

Jeżeli jaskółka przeleci pod krową, to ta daje mleko z krwią, (co zdarza się niekiedy w skutek nieostrożnego dojenia).

-

*) Nie mogę powstrzymać się tutaj od przytoczenia osnutego na tym zabobonie pięknego ustępu Balladyny:

CHOCHLIK 
Ona ma wianek na głowie… 
Czy to kwiaty? czy sitowie? 

SKIERKA 
O nie… to na włosach wróżki 
Uśpione leżą jaskółki. 
Tak powiązane za nóżki 
Kiedyś, w jesienny poranek, 
Upadły na dno rzeczułki: 
Rzeczułka rzuciła wianek, 
Wianek czarny jak hebany 
Na złote włosy Goplany. 
.......................................

.......................................
Promienie słońca przenikły 
Jaskółeczek mokre piórka… 
Ożyły – pierzchły – i znikły 
Jak spłoszonych wróbli chmurka. 

                          (Słowacki)"

 

Źródła:

Taczanowski W. 2012 (reprint) "Ptaki krajowe" Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne

Gloger Z. 1877 "Zabobony i mniemania ludu nadnarwiańskiego tyczące ptaków, płazów i owadów"

 

Zv27I8nz3IQrgeFGus69QdSFvNQFfYZoAt8ZyS99

Oknówka, fot. Mateusz Matysiak   www.mateuszmatysiak.pl 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci