Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

"Niewidzialny ptak"

krogulec14

Gajówka dla mnie to taki... "niewidzialny ptak"! Sterczę pod drzewem z zadartym do góry nosem, patrzę, patrzę i... nic! Jedni narzekają, że kukułkę jest trudno zobaczyć, inni psioczą na wilgę. Jestem ciekawy co oni powiedzą o gajówce. I jeszcze jestem ciekawy w jaki sposób ten Andrzej Olczyk robi tym ptakom tak niesamowite fotografie...

Gajówka najchętniej zamieszkuje biotopy o luźnym zadrzewieniu, obfitym podszycie i runie: wilgotne lasy liściaste (szczególnie chętnie łęgi) i mieszane, a także zapuszczone parki. Gniazdo umieszcza nisko nad ziemią na bocznych gałązkach krzewu. Gniazduje pojedynczymi parami.

"U nas równie pospolita jak pokrzewka popielata (cierniówka), - opowiada o gajówce w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski - z tą różnicą, że się tak nie rozprasza jak tamta po wszystkich zaroślach, lecz pomijając zbyt małe, osiedla się w nierównie większej obfitości po gaikach olszowych wilgotnych, gęstą krzewiną i chwastem podszytych; bywa także i w lasach zupełnie suchych lecz gęsto zakrzewionych, nawet w znacznej od brzegów odległości; przebywa także w znacznych ilościach w obszernych ogrodach w krzaki obfitujących, w mniejszych jest rzadsza.

Gnieździ się bardzo nizko po rozmaitych krzakach i chwastach, mniej skrycie od innych; szczególniej zaś lubi umieszczać gniazdo w chmielinie ścielącej się po ziemi, w paproci i w rozmaitem zielu."

Gajówka jest średnio licznym, miejscami licznym, gatunkiem lęgowym. Przylatuje do nas w maju, odlatuje we wrześniu. Pokarm w sezonie lęgowym stanowią owady.

Prowadzi bardzo skryty tryb życia. Przemyka się w gąszczach i koronach drzew. Lata szybko i tylko na krótkie dystanse. Samiec śpiewa przemieszczając się w zaroślach. 

"Zwinna i ruchawa, chociaż nie tak zgrabna i kształtna jak poprzedzające gatunki, kręci się także nieustannie po gałęziach, i tem się od tamtych różni, że więcej lubi przebywać wysoko po drzewach; człowieka mało się także obawia. Śpiewa nierównie lepiej od poprzedzających, głosem czyściejszym, melodyjniejszym i więcej urozmaiconym, a śpiewając więcej też na miejscu przesiaduje, chociaż i dosyć się w ciągu poruszeń odzywa, nie wylatuje jednak w powietrze."

Źródło cytatów: Taczanowski W. 2012 (reprint) "Ptaki krajowe" Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne

R9npOydvUTcAFtUZmreb8mP3Agr6lqmmseqPw2tD

Gajówka, fot. Andrzej Olczyk   aolczyk.pl 

Wilga z "Kulturalnego atlasu ptaków"

krogulec14

 W obchodzeniu lata z wilgą nadszedł czas na wilgę z "Kulturalnego atlasu ptaków" Michała Kruszony. Do poniższego tekstu dopowiem jedynie, że autor ma ten fart iż gdyż otworzy w pracy okno, to rzeczywiście wilgi śpiewu wysłuchuje:

"Jeden z rodzimych gatunków ptaków o ubarwieniu przywodzącym na myśl tropikalne lasy. Przelatuje wysoko między koronami drzew. Stojącym na ziemi wydaje się, że doznają złudzenia. Żółć to jego dominująca cecha i nie myślę tu o żółci zgromadzonej przy wątrobie, lecz o świetlistej barwie. Jest tak piękny i elegancki jak kobieta raz po raz obecna na kartach tej książki.

 Kiedy na przełomie maja i czerwca zasiadam w ogrodzie, przyglądam się koronom kilkusetletnich dębów. Z nadzieją wypatruję wilgi. Nie każdego roku spotyka mnie oczekiwana nagroda, mimo że dęby są idealnym schronieniem dla tego ptaka. Rośnie ich w moim ogrodzie zaledwie kilka, mimo to ich rozpostarte korony zapraszają płochliwe wilgi. Zanim dostrzegę wilgę, wcześniej ją słyszę: przeciągłe, niczym świst "zofija" to wydawany przez nią głos. W Polsce rozlega się ten dźwięk nie wcześniej niż 15 maja, czyli w dzień poświęcony Zofii. Wypatrzenie żółtego ptaka tego właśnie dnia dobrze wróży na cały rok, aż do następnego lata. Przesiadując z lornetką, wieczór za wieczorem, boję się, że już więcej mogę jej nie ujrzeć. Wypatrywanie wilgi jest jak mania prześladowcza.

 Wydawało mi się, że nazwa "wilga" przybyła do nas z Litwy, gdyż niezmiennie  kojarzyła się z Wilnem i Wilią. Myliłem się jednak chyba srodze, wiążąc ze sobą te nazwy, jako że wilga nazywana jest na Litwie volunge.

 Jest w wildze coś niesamowitego, jej ludowa popularność przekracza wszystkie inne ptaki. Kiedyś wilga, zwana gdzieniegdzie zofiją (dlaczego? - już pisałem), była najchętniej przedstawianym ptakiem przez ludowych artystów. Rzeźbią ptaszka w drewnie, potem malują go na żółto i już jest wilga. Takich drewnianych wilg sam mam w domu kilka.

 Ludowa popularność wilgi nie przeminęła nawet w dobie społeczeństwa informatycznego i globalnej sieci internetowej. Wilga w sieci to fenomen. Wyszukiwarka Google potrafi w ułamku sekundy znaleźć 1 380 000 odnośników do hasła wilga! Czyni to z wilgi ptaka wirtualnego i to w czasach, kiedy w koronach drzew coraz rzadziej przelatuje prawdziwy, żółty ptak, czasem mylony z promieniem słońca.

 Nauka o nazwach zwie się onomastyką. Wilga, o czym świadczą internetowe strony, użycza swojej nazwy nie tylko wyrobom przemysłowym, ale wszelkiego rodzaju instytucjom, klubom, restauracjom, a nawet samolotom.

Jest w Polsce również miejscowość Wilga na prawym brzegu Wisły, kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy. Jeszcze przed wojną rezydował w niej hrabia Zabiełło. Dziś zabytkowa siedziba rodu Zabiełłów została sprofanowana. Umiejscowił się w niej klub muzyczny. W miejsce stangretów pojawili się kierowcy, panie z towarzystwa zastąpione zostały roznegliżowanymi dziewczynami tańczącymi w blasku pulsujących świateł. Hałas, alkohol, samochody, nakręcające tancerzy speedy. Po co o tym piszę? Bo całość nosi nazwę... "Wilga".

 Wilga pozostanie jednak ptakiem, który strzeże złota jako strażnik ptasiego skarbca, dlatego rzadko sfruwa na ziemię, kryjąc się wysoko w zielonych gałęziach drzew. Woli unikać wścibskich oczu podglądaczy."

Źródło: Kruszona M., 2008, "Kulturalny atlas ptaków", Zysk i S-ka, Poznań

Bj2g5HasIhgZCeB7GhABcMtrpUFsi0K6pPdpsCqu1

Wilga, fot. Michał Lewandowski   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/1511-cypisek 

Jerzyk murowy

krogulec14

Nadzwyczaj szybki lot jerzyka robi na mnie niesamowite wrażanie. To o nim, zaraz po bocianie białym, napisałem najwięcej postów. Warto wiedzieć, że to właśnie wyjątkowo długie i wąskie skrzydła pozwalają jerzykowi na osiągnięcie największej szybkości lotu aktywnego wśród ptaków, dochodzącej do 200 km/godz. 

Jerzyk jest ptakiem synantropijnym. Gatunek pierwotnie górski, jest obecnie typowo miejskim. Występuje również w zwartych śródmieściach wielkich miast, niemal pozbawionych zieleni. W niektórych okolicach występuje również w lasach. Gniazdo zakłada w szczelinach i we wgłębieniach murów, wśród skał, niekiedy w dziuplach, czy też w skrzynkach lęgowych. Gniazduje głównie w koloniach. W przypadku ochłodzenia jerzyki mogą wycofać się bardziej na południe, a pisklęta potrafią zapaść w sen (do 9 dni).

"Na czas pobytu wszędzie się po wszystkich miastach, gdzie są wysokie gmachy, a szczególniej stare kościoły i wieże, po starych zamczyskach i basztach, w starych sosnowychlasach i w skałach powiatu Olkuskiego...

Gniazda zwykle zakładają wysoko w miejscach trudno dostępnych, jakoto: w szczelinach i dziurach starych murów i skał, w szparach pod rynnami wysokich gmachów, pod gzymsami i ozdobami architektonicznemi, na kapitelach kolumn i w dziuplach grubych sosnowych gałęzi bliskich wierzchołka."

Jest licznym ptakiem lęgowym w Polsce. Przylatuje w maju, odlatuje w sierpniu. Zimuje w południowej Afryce. Żywi się chwytanymi w locie drobnymi owadami.

"Jest jednym z ptaków najkrócej u nas bawiących i najstalej trzymających się terminów podróży, przylatuje bowiem w końcu  pierwszej połowy Maja i odlatuje około 15 Sierpnia; wszystkie prawie naraz przybywają i razem odlatują."

Jest to najwięcej ze wszystkich ptaków przebywający w powietrzu gatunek, ląduje tylko po to żeby znosić i wysiadywać jaja i karmić młode. Potrafi spać i kopulować w powietrzu. Jerzyk odpoczywa tylko obok gniazda, czepiając się pionowych ścian. Łatwo go zobaczyć w locie przez cały dzień. Stale szybko lata, często na dużej wysokości. Po gwałtownych uderzeniach skrzydeł następuje krótka faza lotu ślizgowego. Do lotu startuje odrywając się z pionowych ścian. 

"Latając po całych dniach za żerem kręcą się nieustannie w górze nad miejscami lęgowemi, często się znacznie oddalają od siedzib, rozpraszają po okolicy, to znowóż zbijają się w kupki, przy ciągłym pisku przeraźliwym i z tego powodu bywają nieznośne."

"Okopciało czarny z białawą gardzielą" - tymi słowy rozpoczął opisywać jerzyka Władysław Taczanowski. Ja pozwolę sobie nimi skończyć dzisiejszą opowiastkę.

Taczanowski W. 2012 (reprint) "Ptaki krajowe" Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne

2011_05_22_03321

Jerzyk, fot. Maciej Szymański   www.maciej-szymanski.pl 

Kratka na pójdźkę

krogulec14

Niecodzienną, a jakże piękną, akcję z pójdźkami w roli głównej opowiedział na Facebooku Adam Zbyryt. Poprosiłem Go o zgodę na zaprezentowanie jej na "Plamce mazurka". A skoro ową zgodę otrzymałem, to zapraszam Was do zapoznania się z tą niecodzienną historią:

"Właśnie wróciłem z akcji ratowania sowy. Dziś pod koniec pracy dostałem informację, że w Gródku w jednym z bloków zamknięto w otworze wentylacyjnym młode sowy (administracja, a jakże, założyła kratkę). Podobno młode cały czas nawołują rodziców, którzy karmią je przez szczeliny w kratce. Kiedy przyjechałem na miejsce okazało się, że sową tą jest pójdźka!

Młode faktycznie okropnie krzyczały i starały się szponami wypchnąć kratkę na zewnątrz. Dorosłe w między czasie łapały guniaki czerwczyki, które podawały im przez szczeliny w kratce. Inne większe ofiary, które przynosiły, spadały ziemię (pod blokiem leżały upolowane gryzonie i młody wróbel).

Wezwałem straż pożarną. Najpierw przyjechali chłopaki z OSP w Gródku. Podstawili starego Jelcza, rozstawili składaną drabinę, ale okazała się za krótka. Po chwili przyjechali jednak strażacy z Białegostoku z grupy wysokościowej. Kiedy zaczęli przygotowywać się do spuszczenia po linie, było już całkiem ciemno.

Jeden ze strażaków wyłamał dwie z 4 kratek umieszczonych na bloku (kanał wentylacyjny wewnątrz był połączony). Młode skryły się wewnątrz, ale nie planowaliśmy ich wyciągać. Po tym jak zwinęli sprzęt jeden z dorosłych ptaków powrócił do gniazda. Tym razem udało mu się bezpiecznie wlecieć do środka. Trzech strażaków z Białegostoku wykazało się wspaniałą postawą. Nie wartościowali życia, nie zastanawiali się które jest ważniejsze, pójdźka próbująca ratować uwięzione pisklęta była da nich tak samo ważna jak ludzie. Jestem pod ogromnym wrażeniem ich zachowanie. Na marginesie tylko dodam, że jeden z nich miał przezwisko Puchacz.

Co innego postawa ludzi. Całe zamieszanie traktowali jak jakiś żart i stratę czasu. Nie obyło się oczywiście bez wulgaryzmów kierowanych pod moim adresem. Oj, trzeba będzie jeszcze długo poczekać zanim mentalność ludzi, zwłaszcza w takich małych miejscowościach, ulegnie zmianie."

Tekst i zdjęcia: Adam Zbyryt

PS. Powyższy wpis uważam za bardzo ważny. Jak wiadomo dobrze jest póki jest dobrze. A kiedy przychodzi złe to trzeba wiedzieć jak temu zapobiec.

11181786_1469021936745057_4752607381032571939_o

 

11053568_1469021906745060_5227010170876576071_o

11412027_1469021930078391_3178335173061054312_o

Dowód szczególnej zapalczywości

krogulec14

W wędrówkach po "Ptakach krajowych" z Władysławem Tacznowskim doszedłem dziś do puszczyka. Zawsze o tej sowie miałem dobre zdanie, lecz po przypomnieniu sobie o "szczególnej zapalczywości", czyli odwadze z jaką ptak potrafi bronić swoje pisklęta, nabrałem do niego jeszcze większego szacunku.

Puszczyk jest mieszkańcem obrzeży lasów, większych starych parków, osiedla się również w sąsiedztwie siedzib ludzkich, często wnikając nawet do większych miast. Gniazda zakłada w przestronnych dziuplach na różnych wysokościach, na strychach, w wieżach kościołów, niekiedy w starych gniazdach wron i drapieżników. Dorosłe ptaki są agresywne w pobliżu gniazda. Pary gniazdują oddzielnie.

"Znajduje się we wszystkich lasach, w sadach, w opuszczonych murach, w miastach i w budynkach gospodarskich. Niektóre przenoszą się na zimę z lasów do budynków, ale nie zmieniają okolicy, i nigdy dalszych podróży nie odbywają.

Gnieździ się po rozmaitych obszernych dziurach, jakoto: w barciach, dziuplach, strzechach, po wieżach, w szczelinach starych murów i skał, lub niekiedy w opuszczonych gniazdach wron i dziennych drapieżnych, umieszczonych w mocno zasłonionem miejscu. W każdem razie nie urządza żadnego własnego posłania, niesie 4 lub 5 jaj, które samica wysiaduje, a samiec trudni się dostarczaniem żywności.(...) Niekiedy daje nawet dowody szczególnej zapalczywości, jak tego sam byłem naocznym świadkiem: gdy do dziupla w którem były sowięta dosyć już podrośnięte, wlazł po drabinie kozak, i sięgnął po nie ręką, niespodzianie zjawiła się sowa i tak nagle natarła na napastnika, że mu pazurami mocno kark podrapała.""

W Polsce puszczyk występuje średnio licznie i jest najczęściej spotykaną sową. Jest gatunkiem osiadłym. Jego pożywienie składa się głównie z gryzoni: myszy i norników, w miastach - ze szczurów, poza tym z owadów i z ptaków, spośród których około 1/3 to wróble. Poluje z zasiadki, lub w locie. Jest aktywny nocą. Jak wszystkie sowy potrafi dokładnie zlokalizować zdobycz za pomocą słuchu nawet z odległości 100 m, przy czym doskonale manewruje między drzewami w słabym świetle gwiazd.

"Główne jej pożywienie stanowią myszy, szczury i inne drobne ssące, które łowi w budynkach, po lasach i wszelkich zaroślach, wybiera także niemało drobnych ptaków z nocnych kryjówek, a nie zdarzyło mi się nigdy widzieć, aby napastowała większe ptaki, jak np. kuropatwy lub gołębie; co stwierdzać zdaje się ta okoliczność, że często w gołębnikach przesiadując nie tyka swojskich gołębi."

W ciągu dnia pozostaje ukryty w dziuplach lub siedzi na konarach w pobliżu pnia. Lot powolny, lecz jest bardzo zręczny, zwłaszcza gdy atakuje ofiarę. Żyje w parach przez cały rok. 

"We dnie słabo widzi, przepędza więc je ukryta w miejscach zacienionych, jako to: między gęstemi gałęziami, w strzechach, w dziurach starych murów, w obszernych dziuplach i w pustych barciach. Dobrowolnie wśród dnia kryjówek tych nie opuszcza, a wystraszona siada w bliskości i człowieka bardzo blizko dopuszcza. O zmierzchu wylatuje na łowy. Lata bardzo cicho, lekko i powolnie, lecz pracowicie. Głosy wydaje rozmaite: wieczorem po wylocie z ukrycia odzywa się głosem przeciągłym do śmiechu ludzkiego podobnym, lub też zgłoski ku-wik, ku-wik, ku-wik... kilka razy szybko powtórzone naśladującym. Z wiosny wabią się po całych nocach donośnem przeciągłem hukaniem, a od czasu do czasu odzywają się wyżej wymienionemi głosami, które i w jesieni powtarzają; przez lato i zimę są więcej milczące. Łatwo te głosy naśladować, ale trudno sowę zwabić, gdyż nie chce na to przylatywać. Zabobonne pospólstwo różne znaczenie tym głosom przypisuje; jedni uważają je za śmiechy złych duchów, inni, wiedzący że od sowy pochodzą, poczytują je za przepowiednie śmierci lub narodzenia."

Myślę, że po tej lekturze nikogo nie zdziwi fakt iż o puszczyku, po bocianie białym i jerzyku, na blogu piszę najczęściej.

 mPRXVgZHsmAgO9uShvdBOrxCwz2LOqi8U9BwKpVK

Puszczyk, fot. Dorota Makulec   www.dorotamakulec.pl 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci