Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Krzyk sowy nad domem

krogulec14

Szukając ciekawych przesądów związanych z puszczykiem natrafiłem u Glogera na pójdźkę. Mamy tu jeden szczegół. Owe "pójdź, pójdź" musiało rozlegać się znad domu. A o wołaniu "w kierunku głowy" do tej pory nic nie słyszałem.

"Krzyk sowy nad domem jest złą wróżbą a mianowicie tak zwanej pójdźki (Strix noctua), której głos podobny do pójdź! pójdź! jeżeli uporczywie się powtarza, to wróżba, że jedna z miejscowych osób pójdzie na tamten świat w ciągu roku. Jeżeli pójdźka zawoła w stronie głowy chorego, to przepowiada, że z łoża już nie wstanie. W ogóle nocny charakter tego ptaka, jego wzrok rozumny i lot dziwnie cichy, nadały mu pewne cechy tajemniczości."

Gloger Z. 1877 "Zabobony i mniemania ludu nadnarwiańskiego tyczące ptaków, płazów i owadów"

KIL0aSDM3jCCqlkwBiegqE2XFGK0XJnpDlGLQPKS

Pójdźka, fot. Waldemar Wojdylak   Waldemar Wojdylak - Wildlife 

PS. I to byłby koniec wpisu gdyby nie komentarze fotografa. Waldemar przy opisie zdjęcia zauważył, że "Samca radość trochę poniosła (samca) gdy samica wróciła po tygodniowej nieobecności". Pociągnięty przez osoby komentujące za język dodał: "Ptak się dziwnie zachowywał przez cały tydzień, oblatywał teren ciągle nawołując a nie zdarzało mu się to do tej pory. Wcześniej jeżeli już dawał znać o zajętości terenu to tylko kilka głosów i koniec. Nie nadawał też z wylotu dziupli a tym razem owszem. Nie udało się przez ten tydzień ani raz zaobserwować drugiego ptaka. Jak samica w końcu przyleciała to samiec aż przebierał nogami."

C'est la vie na komentarz mi się ciśnie...

Jaskółka prześladowana

krogulec14

"Jaskółka ta więcej doznaje prześladowania w czasie gnieżdżenia od dymówki, - zauważał w "Ptakach Polski" Władysław Taczanowski - ludzie bowiem psują im gniazda dla utrzymania czystości murów i przeszkód w otwieraniu okien; nie mniej jeszcze doznają one przeszkód od wróbli chciwie się sadowiących w jej gniazdach."

Choć od napisania powyższych słów minęło ponad 130 lat, to esteci i wróble do jaskółczych gniazd podejścia nie zmienili. Ci pierwsi, z uporem godnym maniaka, strącają na dół wysiłek oknówek. Drudzy na beczelnego będą usiłowali zająć nie swoje mieszkanie.

Oknówka jest gatunkiem synantropijnym, ściśle związanym z człowiekiem. Zamieszkuje z reguły miasta, nie na darmo ma w drugim członie nazwy wyraz "urbicum", gdzie w zasadzie nie spotyka się gniazdującej dymówki. Buduje gniazda około 8 -18 dni, na zewnętrznych ścianach domów. Często jest kilka, a nawet kilkanaście gniazd tuż obok siebie.

Jaskółka ta jest w miastach licznym gatunkiem lęgowym. Przylatuje do Polski w kwietniu i w maju, odlatuje we wrześniu i październiku. Odżywia się drobnymi owadami chwytanymi w powietrzu.

Prześladowania jaskółek nie są dla nich czymś nowym. Dawniej wierzono, że te piękne i jakże pożyteczne ptaki zimują na... dnie zbiorników wodnych! Zabobon zbierał dość dotkliwe żniwo, a opowiada nam o tym Zygmunt Gloger:

"Jaskółki nie odlatują na zimę do wyraju i cieplic jak bociany i inne ptaki, ale przebywają tę porę roku na dnie wód, zkąd jeżeli są przypadkiem wydobyte wśród zimy, ożywiają na powietrzu i zrywają się do lotu, ale wkrótce zdychają z powodu, że im jeszcze "nie czas" było wyjść z wody. Do przesądu powyższego przyczyniły się zapewne wyławiane niekiedy z pod lodu jaskółki utopione, w zimnej wodzie dobrze zakonserwowane*).

Jeżeli jaskółka przeleci pod krową, to ta daje mleko z krwią, (co zdarza się niekiedy w skutek nieostrożnego dojenia).

-

*) Nie mogę powstrzymać się tutaj od przytoczenia osnutego na tym zabobonie pięknego ustępu Balladyny:

CHOCHLIK 
Ona ma wianek na głowie… 
Czy to kwiaty? czy sitowie? 

SKIERKA 
O nie… to na włosach wróżki 
Uśpione leżą jaskółki. 
Tak powiązane za nóżki 
Kiedyś, w jesienny poranek, 
Upadły na dno rzeczułki: 
Rzeczułka rzuciła wianek, 
Wianek czarny jak hebany 
Na złote włosy Goplany. 
.......................................

.......................................
Promienie słońca przenikły 
Jaskółeczek mokre piórka… 
Ożyły – pierzchły – i znikły 
Jak spłoszonych wróbli chmurka. 

                          (Słowacki)"

 

Źródła:

Taczanowski W. 2012 (reprint) "Ptaki krajowe" Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne

Gloger Z. 1877 "Zabobony i mniemania ludu nadnarwiańskiego tyczące ptaków, płazów i owadów"

 

Zv27I8nz3IQrgeFGus69QdSFvNQFfYZoAt8ZyS99

Oknówka, fot. Mateusz Matysiak   www.mateuszmatysiak.pl 

Wybrać lepsze zło

krogulec14

Nie ukrywam, że nietypowe relacje pomiędzy potencjalnymi drapieżnikami a ich ofiarami zawsze wzbudzały moje zainteresowanie. O jednej z takich sytuacji opowie nam dzisiaj Sławek Rubacha.

I jeszcze jedno. Dziś mija 5 lat jak opuścił nas Artur Tabor. Nie wiem co On teraz, w tym lepszym świecie fotografuje. Wiem, że nam zostawił nie tylko piękne fotografie, ale też równie piękne po sobie wspomnienie...

-

"W świecie ptaków zależności pomiędzy gatunkami są rozmaite. Te mniejsze stanowią pokarm dla tych większych, silniejszych. Niektóre gatunki współpracują ze sobą tworząc np. kolonie parasolowe w celu skutecznej ochrony przed drapieżnikami. Inne znów gniazdują w pobliżu drapieżnika, o dziwo aby czuć się bezpieczniej. Przykładów takowych można mnożyć. My skupimy się na tym ostatnim. Przenieśmy się na chwilę na daleką północ gdzie gniazdują obok siebie bernikla obrożna oraz sowa śnieżna.

Badania jakie prowadzono na półwyspie Tajmyr wykazały iż w latach kiedy liczebność lisa polarnego była mała bernikle swoje gniazda zakładały dalej od gniazd sowy śnieżnej. I na odwrót. W latach gdy populacja lisa wzrastała bernikle "przytulały" się do gniazd sowy. Dlaczego tak się dzieje?

Otóż lis polarny to drapieżnik potrafiący zniszczyć lęg na etapie jaj a także zabić zarówno młode bernikle jak i dorosłe. Warto więc złożyć jaja blisko gniazda sowy ponieważ w obronie własnego gniazda jest ona wstanie przegonić intruza. Dlaczego więc bernikle rokrocznie nie gniazdują w jej pobliżu skoro sowa nie interesuje się jajami a dorosłe ptaki nie są raczej w kręgu jej zainteresowania?

Odpowiedź jest dość prosta. Problem pojawia się gdy wyklują się młode bernikle. Wtedy to dorosłe ptaki muszą odpierać ataki sowy śnieżnej, która ma chrapkę na ich potomstwo i dopiero po wyprowadzeniu z jej terytorium i dotarciu do wody są bezpieczne.

Czasami udaje się to ze wszystkimi młodymi a czasami nie. Tak więc w latach kiedy lisa jest mało lepiej trzymać się z dala od sowy śnieżnej. Czasami, jak to w życiu, trzeba wybrać lepsze zło."

-

Tekst: Sławek Rubacha na podstawie artykułu "Brent goose colonies near snowy owls: Internest distances in relation to breeding arctic fox densities" - BIOLOGY BULLETIN

sowa_Artura

Sowa śnieżna, fot. Artur Tabor   www.arturtabor.pl 

Doskonałe gniazdo trzciniaka

krogulec14

Jeszcze teraz, jeśli opuścimy nadjeziorną plażę i pójdziemy na chwilę w pobliże trzcin, to usłyszymy donośny i oryginalny głos. To (drze s..) śpiewa trzciniak. O jego popisach wokalnych w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski pisał tak:

"Skoro tylko przyleci, dziwaczny swój śpiew rozpoczyna, jest to ostre przeraźliwe skrzeczenie, które pospólstwo nasze następującemi wyrazami dość trafnie naśladuje: Ryba ryba-rak-rak-rak, świędzi świędzi-drap-drap-drap, boli boli-cierp-cierp-cierp. W miejscach gdzie te ptaki obficie się znajdują, ich skrzeczenie głuszy prawie śpiewy wszystkich innych ptasząt. Prócz tego jeszcze zwykłe ich odzywania się są także skrzeczące."

Zamieszkuje trzcinowiska, również wąskie pasy trzcin wzdłuż jezior i innych zbiorników wodnych. Gniazdo wisi nad wodą (około 50 cm) na kilku trzcinach wbudowanych w jego brzegi. Pary gniazdują oddzielnie. Nieraz wychowuje pisklę kukułki.

"Trzyma się w trzcinach i łozach zarastających wszelkie wody tak duże jak i małe, tak stojące jako też brzegi płynących, równie jak na błotach w miejscach wodą zalanych. Im przestrzenie tych trzciniaków są obszerniejsze, tem się ptak ten obficiej znajduje, lecz osiedla się także, chociaż w małej ilości, po kępach zarastających najmniejsze sadzaweczki.

Gniazdo ich jest najdoskonalej zbudowane, zwykle tak silnie przywiązane do kilku obok siebie stojących pędów trzciny, około dwóch stóp nad powierzchnią wody wysoko, że zostaje ono w miejscu nieruchomo i opiera się doskonale wszelkim kołysaniom się trzciny, pomimo tak ślizkiego i gładkiego miejsca przytwierdzenia, co więcej, trzy, a nawet niekiedy dwie trzcinki wystarczają do utrzymania tej artystycznej budowy. Robi je z szerokich suchych liści traw wodnych, które wzajemnie przeplata, przewiązuje, przeszywa, a nawet niekiedy na pętlę w koło trzciny przeciąga.(...) Umieszczają je także i na trzcinie, albo też w widłowatych rozgałęzieniach; te ostatnie są zwykle niższe od pierwszych.(...) Gniazdo do następnego roku w dobrym stanie przetrwać może, lecz go więcej nie używają, zdarza się jednak, że nad starem bezpośrednio robią nowe, i tym sposobem powstają owe gniazda niezwykłej wysokości."

Jest na niżu średnio licznym gatunkiem lęgowym, na pojezierzach nawet licznym. Przylatuje do Polski w kwietniu i maju, odlatuje w sierpniu i wrześniu. Odżywia się owadami, poza sezonem lęgowym również nasionami.

Trzciniak przesiaduje na łodygach trzcin, wspina się i skacze po nich. Stosunkowo często przesiaduje również na drzewach, czasami dość daleko od trzcinowisk. Lata tuż nad wierzchołkami trzcin z częściowo rozpostartym i lekko opuszczonym ogonem. Śpiewający samiec siedzi zwykle na łodydze trzciny, lecz może też siedzieć na gałęzi drzewa na terenie otwartym. 

Myślę, że warto choć na chwilę opuścić rozgrzaną plażę i posłuchać głosy mistrza trzcinowej zabudowy. Jeśli poświęcimy mu kilka minut, to jego samego będziemy mieli szansę wypatrzeć.

Źródło: Taczanowski W. 2012 (reprint) "Ptaki krajowe" Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne

tasO1zStAE93C3QHjRgZuU0QCU8aH2qZ4tV0i5tj

Trzciniak, fot Waldemar Wojdylak   Waldemar Wojdylak - Wildlife 

Zabobony z kukułką związane

krogulec14

Wbrew temu co mówi Wikipedia to kukułka zwyczajnym nie jest ptakiem. Myślę, że przekonam Was do swojego zdania.

Jest ona typowym ptakiem parków, sadów i ogrodów oraz luźnych, widnych lasów. Każdy samiec ma odrębne terytorium z którego przegania samce własnego gatunku.

"U nas wszędzie się znajduje, gdzie tylko są drzewa, - mówi nam o tym Władysław Taczanowski w "Ptakach krajowych" - zarówno w obszernych lasach jak i w najmniejszych gajach i ogrodach; nie trzyma się miejsca, lecz oblatuje znaczne przestrzenie."

Czasami na granicy rewirów dochodzi do utarczek pomiędzy sąsiadami. Są one nie mniej ciekawe od tych Kargula z Pawlakiem.

Kukułka jest jedynym ptakiem spośród naszej ornitofauny uprawiającym pasożytnictwo gniazdowe. Znanych jest w Polsce kilkadziesiąt gospodarzy, z których najczęstszymi wychowawcami podrzutków są: gąsiorek, jarzębatka, kopciuszek, łozówka, muchołówka szara, piegża, pleszka, pliszka siwa, pliszka żółta, pokrzywnica, strzyżyk, świergotek drzewny, trzciniak, trzcinniczek. Podrzucanie jaj odbywa się zazwyczaj w godzinach popołudniowych. Często asystuje przy tym samiec kukułki, siadając w widocznym miejscu i starając się odwrócić uwagę właścicieli gniazda, gdy tymczasem samica niepostrzeżenie zbliża się do gniazda i tam składa swoje jajo. Po czym gospodarze wysiadują je razem z własnymi. Pisklę kukułki po wykluciu się wyrzuca z gniazda gospodarzy ich jaja i pisklęta. Wykarmiane jest potem przez przybranych rodziców aż do osiągnięcia samodzielności.

Ptak ten przylatuje do Polski w kwietniu, odlatuje w sierpniu i wrześniu. Jest średnio licznym gatunkiem... lęgowym. Z punktu widzenia człowieka jest ptakiem "pożytecznym", żywi się owadami, szczególnie licznie zjada duże gąsienice motyli.

Kukułka przesiaduje na eksponowanych miejscach np. na drzewach, drutach linii napowietrznych. Lata nisko nad powierzchnią ziemi, wolno wymachuje skrzydłami i lekko kołysze się w locie. Powszechnie znane kukanie wydaje samiec zazwyczaj siedząc w dobrze widocznym miejscu, na wierzchołku drzewa lub wystającej bocznej gałęzi. Poza sezonem lęgowym żyje samotnie. 

Głos kukułki, jak i jej ubarwienie przyczyną były wielu ciekawych przesądów:

"Do kukułki z powodu jej nienormalnych obyczajów stosuje się mnóstwo przesądów i bajek; - opowiada nam w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski - i tak z pierwszego odezwania się wróżą o przyszłych urodzajach, wedle tego czy na rozwinięte lub też nagie lasy zakuka. Przy usłyszeniu po raz pierwszy kukania starają się mieć pieniądze przy sobie, aby się przez cały rok trzymały. Z liczby zakukania wnoszą o ilości lat, jakie słyszącemu jeszcze do przeżycia zostają. Przesąd, że kukułka zamienia się na starość w krogulca, ztąd powstał, że małe ptaki, w skutek pozornego jej podobieństwa do tego gnębiciela, gonią ją i jak ptaka drapieżnego prześladują. Nakoniec znany powszechnie zwyczaj podrzucania jaj innym ptakom ubarwiono rozmaitemi dodatkami, a mianowicie, że zmusza właścicielkę gniazda do wysiadywania, przywiązawszy na włosieniu do gniazda i ciągle jej pilnuje; pisklę zaś wykarmione ma w końcu zjadać przybranych rodziców i tym sposobem odpłacać się niewdzięcznością za trudy około wychowania poniesione. Wszędzie prawie, gdzie tylko kukułka się znajduje, przesądy te są upowszechnione z małemi odmianami i dodatkami."

O innych zabobonach dowiadujemy się w "Zabobonach i mniemaniach ludu nadnarwiańskiego tyczące ptaków, płazów i owadów" Zugmunta Glogera:

"Jeżeli kukułka zakuka przed rozwinięciem się drzew, to długo jeszcze będzie zimno na wiosnę i na orzechy urodzaju nie będzie, bo "na kwiat zakukała". Im dłużej zaś kuka po św. Janie Chrzcicielu, tem dłużej będzie trwać ciepło na jesień.

Kukułka wróży zamążpójście, ożenienie, lata życia itp. Na Podlasiu nadnarwiańskiem, w okolicy Suraża i Tykocina dziewczęta usłyszawszy głos zezuli wołają:

>Ej zieziula, zieziula!

ile lat do mego wesela?<

Po tych słowach rachują kukanie swojej wróżki, i są to lata do zamążpójścia. Mniejsza lub większa ich liczba jest lepszą lub smutniejszą wróżbą; gdy ptak zamilknie w chwili pytania, znaczy śmierć lub staropanieństwo. W Łomżyńskiem nad Narwią słyszałem znowu tak wołające dziewczęta mazowieckie:

>Kukawecko zuzela,

ile lat do mego wesela?<

Gdy krowa zachoruje na pastewniku, to lud mówi niekiedy, że "tak kukawka na nią zakukała".

No i powiedzcie sami, czy "zwyczajny" przyciągnąłby na siebie tak dużą uwagę ludzi?

A Was jaki zabobon związany z kukułką się trzyma? Bo ja uważam żeby nie zostać okukanym. Dopinguje mnie do tego wizja całego lata bez pieniędzy...

Źródła:

Taczanowski W. 2012 (reprint) "Ptaki krajowe" Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne

Gloger Z. 1877 "Zabobony i mniemania ludu nadnarwiańskiego tyczące ptaków, płazów i owadów"

 

Kukułka, fot. Grzegorz Zimny   grzegorzimny.manifo.com 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci