Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Męska sprawa

krogulec14

Nieco zażartowała sobie z mornela Matka Natura. Relacje damsko męskie u tego gatunku są naprawdę zaskakujące...

-

W 1988 roku, po czterdziestu latach przerwy, stwierdzono w Polsce, a konkretnie w Tatrach Zachodnich, lęg mornela. Poprzedni, znany lęg, w 1948 roku, odkryto w Karkonoszach. Stwierdzenie to nie jest zaprzeczeniem innych, być może po prostu niewykrytych lęgów. W porze lęgowej, w ostatnich latach, widywano mornele, poza Tatrami Zachodnimi, w Bieszczadach, na masywie Babiej Góry i w Karkonoszach. Jeśli chodzi o Karkonosze to znane są lęgi po czeskiej stronie i to blisko granicy. Oczekiwanie tam na powrót tam wydaje się być uzasadnione.

Mornel jest wybitnym góralem. Najlepiej się czuje na halach i łąkach upstrzonych głazami na płaskowyżach gór porośniętych niską roślinnością. Natomiast unika stoków gór.

Jako, że u morneli spodzie noszą samice, to gatunek nie jest terytorialny. Jak zapewne wiemy u tych ptaków panuje... pełna idylla. Samice tokują poszukując wolnych samców, Ci zaś, obdarowani przez samicę lęgiem, zajmują się tym co w ptasiej rodzinie, jaka by ona nie była, jest najważniejsze, czyli po prostu wysiadują jaja.

Gniazdem jest, jak to bardzo często u siewkowców bywa, niewielkie zagłębienie w ziemi. Samica, po uszczęśliwieniu swojego wybrańca trzema jajami, odlatuje sobie siną dal. Sina dal może wynosić kilka kilometrów, jak też i kilkaset kilometrów. Zdarzyło się, że samica uszczęśliwiwszy samca w Szkocji, udała się do południowej Norwegii, aby tam dać radość jaj (do inkubacji oczywiście) drugiemu.

Czasami, zapewne przy dobrym humorze, po drugim zniesieniu, samica pomaga partnerowi w wysiadywaniu jaj. Na tym kończy się jej ewentualna dobra wola. Wodzenie piskląt u morneli to jest wyłącznie męska sprawa!

-

Bardzo mocno bazowałem na: Chylarecki P., 2015 Mornel Charadrius morinellus, Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 226 -229.

PS. Wikipedia podaje jako przyczynę karkonoskich morneli... polowania i zbieranie przez kolekcjonerów jaj. Myślę, że myśliwi powołujący się na tradycje myśliwskie powinni się wstydzić.

iKuhuPZMeaA97keKuC1ejxsHau6FxETfCPgvV8vt

Mornel. fot. Waldemar Wojdylak   Waldemar Wojdylak - Wildlife

Ulubiony gatunek Marka

krogulec14

Ptaki liczymy zwykle w parach. Czasami, gdy samce są szałaputami, w śpiewających samcach. W przypadku brodźca piskliwego liczymy w parach, ale na 10 kilometrów rzeki. Najbardziej zabrodźcowanymi rzekami są cieki Mazowsza.Średnie zagęszczenie wynosi tam 4 -7 pat na wspomniane 10 kilometrów. Niewątpliwie sporo do owego zagęszczenia wnosi królowa polskich rzek, Wisła. na której środkowym odcinku dochodzi nawet do 35 par brodźca piskliwego na 10 kilometrów. Sporo tych ptaków jest na Podkarpaciu i Przedgórzu Przemyskim (16 par/10 km).

Brodziec piskliwy najchętniej zajmuje nieuregulowane brzegi rzek o szerokości powyżej 7 metrów, jak i wody stojące. Zdarzają się również lęgi nad kanałami wodnymi. Mile widziane są dla niego dogodne do żerowania piaszczyste bądź kamienne brzegi rzek, choć może szukać pokarmu w innych miejscach. Poza wspomnianą Wisłą spore zagęszczenia osiąga na Pilicy, Narwi, Liwcu i Warcie.

Brodziec piskliwy zaskakuje wieloma aspektami w swoim życiu. Jednym z nich jest terytorializm. Ptak ten zaliczony jest do silnie terytorialnych gatunków, co nie przeszkadza mu wcale w osiąganiu sporych zagęszczeń. Jak łatwo się domyśleć w ilości par na kilometr bieżący rzeki. Początki brodźcowych rodzin mogą przypominać bocianie. Pierwsze przylatują samce, które zajmują jak najlepsze miejsca na założenie rodziny. Przylatujące samice nie zwracają uwagi na jakość miejsc. Zainteresowane są samcem, z którym było nie było mieć będą swoje potomstwo. Samce, zapewne wraz ze swoimi partnerkami, przeganiają inne brodźce ze swojego terytorium, które zwykle wynosi 200 -300 metrów brzegów. Czasem są one krótsze (100 m), a czasem dłuższe (500 m). Warto zauważyć, że terytoria na mniejszych rzekach obejmują oba brzegi, podczas gdy na Wiśle tylko jeden. Pomimo wspomnianego silnego terytorializmu najbliższe gniazda mogą znajdować się nawet 15 metrów od siebie, a warszawski ornitolog Marek Elas na wiślanej łasze o długości 450 metrów naliczył aż siedem par gatunku!

Jaja samica brodźca piskliwego składa w niewielkim dołku wyścielonym suchymi trawami. Gniazdo zwykle umieszczone jest kilka, kilkanaście metrów od brzegu na niewielkim wzniesieniu, dość często u podnóża krzewów. Takie usytowanie gniazda pozwala wysiadującemu ptakowi na dobrą obserwację okolicznego terenu i bezpieczne jego opuszczenie na wypadek zbliżającego się niebezpieczeństwa.

Brodźce piskliwe w 70% ponawiają zniesienia w przypadku utraty lęgów. Wysiadują zwykle oboje rodzice. Większymi luzakami w związku są samice, które czasem potrafią zostawić swojego faceta na etapie wysiadywania jaj. Podobnie jak w przypadku biegusa zmiennego samce wysiadują częściej jaja po nocach i to oni są odpowiedzialniejsi w swoich rodzinach...

-

Bardzo mocno bazowałem na: Elas M., 2015 Brodziec piskliwy Actitis hypoleucos, W. Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 256 -261.

PS. Kiedy poprosiłem prelegentów ze Spotkania z Rzeczpospolitą Ptasią w Muzeum Króla Jana III Pałacu w Wilanowie o podanie swoich ulubionych gatunków na kandydatów Ptaka Roku 2016 w Rzeczpospolitej Ptasiej, to Marek Elas podał brodźca piskliwego. Teraz już wiem dlaczego akurat jego.

AasiWOIMrIROcIVbPchXRcWl49mkAn2k7FhYFNXt

Brodziec piskliwy, fot. Grzegorz Zimny   

Nic nie odwraca uwagi

krogulec14

Wracaliśmy z żoną ze spaceru po stawach w Objezierzu. Na koniec odwróciłem się żeby jeszcze raz rzucić okiem na mewy i rybitwy, gdy nagle z jednej kępy trzcin wyleciał ptak mniej więcej wielkości kruka o kolorze słomy. Po jakichś dziesięciu sekundach skrył się w następnym pasie trzcin. Tak dużo czasu pozwoliło mi na pokazanie bąka, bo nim tu mowa, żonie.

Nie była to moja jedyna obserwacja gatunku. Zawsze widywałem go bardzo krótko w przelocie pomiędzy szuwarami. Ptak nigdy nie pozwolił mi na uważne mu się przyjrzenie.

Obraz Józefa Chełmońskiego "Czapla bąk" znałem prędzej. Przyznaję, że spodobał mi się. Tak jak i jego tytuł. Spodobał mi się jego krótki, wyrazisty opis znaleziony w "Dwunastu srokach za ogon" Stanisława Łubieńskiego. Zobaczcie jak ciekawie mówi o nim:

"W 1891 roku maluje obraz "Czapla bąk" przedstawiający lecącego nad rozlewiskiem ptaka z drobiazgowo oddanym maskującym upierzenie. Płótno jest kompozycyjnie nieskomplikowane - tytułowy bohater umieszczony centralnie i podtopiona łąka. Niebo bez określonego koloru, jakby w środku dnia, żadnych efekciarskich, podświetlonych obłoczków. Nic nie odwraca uwagi." 

Przyznaję, że jestem pełen podziwu dla fotograficznej pamięci naszego wybitnego malarza do szczegółów. Ja, po pierwszej obserwacji bąka, miałem problem z... identyfikacją gatunku!

Cytaty i inspiracja: Łubieński., 2016 "Dwanaście srok za ogon" Czarne, Warszawa

Czapla_bak


Czapla bąk, 1891. Olej na płótnie. 129 x 192 cm.  Własność prywatna.

Płomykówka - jesień 2016

krogulec14

Długość ciała płomykówki wynosi 34 -37 centymetrów, rozpiętość skrzydeł 88 -95 centymetrów, a waga oscyluje 310 -410 g.

Płomykówka, zazwyczaj od marca do września, zwykle odbywa 1 -2 lęgi rocznie. Samica składa od 4 do 8 jaj, po 30 -34 dniach inkubacji wykluwają się pisklęta. Nie buduje gniazd. Samica składa jaja w ciemnych, mało odwiedzanych zakątkach opuszczonych zabudowań, ruin, wież kościelnych, wiatraków. Gniazduje pojedynczymi parami.

Sowa ta jest gatunkiem osiadłym. Jedynie młode osobniki przemieszczają się. Czasem nawet i do tysiąca kilometrów od rodzinnych stron.

Płomykówka jest gatunkiem synantropijnym. Ptak ten jest dość silnie związany z siedzibami ludzi. Chętnie osiedla się w ruinach, starych budynkach, wieżach i dzwonnicach kościołów. Warto zostawiać dla niej otwory w szczytach budynków, gdyż jest niezwykle pożyteczna ograniczając populację szkodliwych gryzoni.

Jest aktywna nocą. Każdej nocy zjada średnio 4 myszy - które stanowią około 95% jej pokarmu - lub 7 ryjówek. Jej areał łowiecki obejmuje około 1 km kwadratowy.

W Polsce zamieszkuje cały niż, lecz wszędzie jest ptakiem nielicznym (w Polsce szacuje się około 3 000 par, podczas gdy w Europie około 150 000). Spotykana jest nawet w dużych miastach. Jak każda sowa jest gatunkiem chronionym.

Płomykówka ma lot falisty, cichy, wolno uderza skrzydłami. Lata zwykle dość nisko nad ziemią. W ciągu dnia przesiaduje tuż przy gnieździe, lub pozostaje w ukryciu, najchętniej w ciemnym zakamarku. Wedle literatury wydaje charakterystyczny głos przypominający chrapanie człowieka*.

W wierzeniach ludowych nie tylko zwiastowała śmierć, jak na przykład pójdźka, ale także przepowiadała pożar**.

 -

* "Badania" dowiodły, że płomykówka ma głos podobny do... płomykówki. A nie, jak chcieliby inni do "miauczącego szczekania", albo chrapania. I to jeszcze ludzkiego!

** Autor obserwował i słuchał "na żywo" kilka razy płomykówkę jak i pójdźkę. Do tej pory żyje. Planuje dalsze spotkania z tymi uroczymi sowami...

SrMNWBnhFS9UwtEJrbZm6IkTRiukTegoZLLGBbiN

Płomykówka, akwarela Andrzej Rabiega   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/977-ara 

Perkoz... długouchy!

krogulec14

 Od ostatniego lęgu perkoza rogatego w Polsce minęło już 28 lat. W związku z silnie malejącą populacją gatunku w krajach nadbałtyckich (w takiej Finlandii w ciągu 15 lat o ponad połowę spadła liczebność) nie zanosi się na to aby w najbliższym czasie wrócił do nas z lęgami. Lęgi tego pięknego perkoza były u nas izolowane, co samo przez się znaczy sporadyczne. Pewne znano tylko 4, z czego jeden nad jednym z augustowskich jezior, a trzy na stawach pod Białymstokiem. Na stawach koło Białegostoku bywa spotykany niemalże rokrocznie w sezonie lęgowym, ale lęgi już nie są stwierdzane. Sporadycznie bywa widywany w sezonie lęgowym też w innych częściach kraju, co jednak nie mówi nic o gniazdowaniu.

Jako, że lęgi perkoza rogatego były u nas niezwykle rzadkie, to weryfikowane są przez Komisję Faunistyczną. Perkozy rogate swoje gniazda budują razem, choć zazwyczaj pracę nad nim rozpoczyna samiec. Zwykle budowa gniazda zajmuje im od 4 do 7 lat, choć jak para solidnie "zakasa rękawy", to potrafi uwinąć się w 3 -4 godziny. Ptaki wysiadujące jaja, gdy sytuacja zmusza je do zejścia z gniazda, nakrywają je roślinnością.

PS. Podsumowując: lęgnącym się kiedyś w Polsce perkozom rogatym zapewne bardziej pasowałaby naukowa nazwa: Podiceps auritus znacząca tyle co perkoz długouchy. A to z tej przyczyny, że jako pary izolowane aby przysporzyć swoim partnerom rogi musiałyby pokonać setki kilometrów! Tyle bowiem miały do najbliższych osobników własnego gatunku.

-

PS. Bardzo mocno bazowałem na: Mokwa T., 2015 Perkoz rogaty Podiceps auritus, W. Chylarecki P., Sikora A., Cenian Z., Chodkiewicz T (red.), Monitoring Ptaków Lęgowych. Poradnik metodyczny. Wydanie 2. GIOŚ, Warszawa, s. 162 -165.

k3ft3xEg7ri3MUjTUgGG9uq2FuJ7r8tiWe3HbJwa

Perkoz rogaty, fot. Mateusz Matysiak   Mateusz Matysiak - Polish Bird Photos

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci