Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Czarna chrześcijańska legenda kruka

krogulec14

Nazwy zwierząt pojawiające się na kartach Biblii nieraz sprawiają poważne problemy interpretacyjne i nie zawsze wiadomo, z jakimi współcześnie żyjącymi gatunkami należy je identyfikować (zainteresowanym polecić można m.in. interesujący artykuł Alberta Gorzkowskiego o problemach z fauną biblijną – http://www.miesiecznik.znak.com.pl/6942013albert-gorzkowskifilolog-czyta-biblie-czapla-slonka-czy-kulik-problemy-z-fauna-biblijna/). W przypadku kruka, który na kartach Pisma Świętego pojawia się jedenaście razy, problem wydaje się mało znaczący. Co prawda, na obszarze stanowiącym arenę wydarzeń biblijnych występują trzy gatunki kruków („zwykły” Corvus corax, kruk kusy C. rhipidirus oraz kruk pustynny C. ruficollis), jednak uprawnione wydaje się rozpatrywanie jednej „idei kruka”.

 

Wrócił czy nie wrócił?

Jak słusznie zauważył Marek we wpisie z 17 stycznia, na odczytywanie symboliki kruka szczególnie mocno wpłynął sposób, w jaki przedstawiono tego ptaka we fragmencie z Księgi Rodzaju, gdy został wypuszczony z arki Noego. Warto wiedzieć, że znana nam wersja tej historii stanowi efekt prac redaktora, który połączył (nie zawsze konsekwentnie) dwie różne wersje – starsze chronologicznie opowiadanie powstałe w tzw. tradycji jahwistycznej oraz młodsze, pochodzące z tradycji kapłańskiej. Kolejna ważna uwaga dotyczy faktycznego brzmienia interesującego nas wersetu (Rdz 8,7). Jedno z najpopularniejszych obecnie tłumaczeń, tzw. Biblia Tysiąclecia, podaje następujący zapis: „wypuścił kruka; ale ten wylatywał i zaraz wracał, dopóki nie wyschła woda na ziemi”. Skąd zatem przytaczany przez Marka cytat: „Wtedy już nie wrócił, bo miał dość ścierwa i trupów do jedzenia”? Źródła tego zdania niestety nie udało mi się ustalić (nie podaje go także Wikipedia, którą cytują wszystkie strony, na których to zdanie znalazłem). Światło na wyraźną rozbieżność rzuca krótkie prześledzenie historii tego fragmentu. Słowo „nie” prawdopodobnie zostało pierwotnie dodane w Septuagincie (pierwszym przekładzie hebrajskiego Pisma Świętego na grecki), gdzie kruk „wylatywał i NIE wracał”. Za Septuagintą poszła Peszitta (starożytne tłumaczenie na syryjski), natomiast wersja z krukiem wracającym do arki zachowała się m.in. we wszystkich posiadanych przez nas targumach (aramejskich tłumaczeniach i komentarzach do wersji hebrajskiej). Z naszego punktu widzenia najistotniejszy jest fakt, że kruk nie powracał do Noego w Wulgacie, czyli powstałym na przełomie IV i V w. przekładzie Biblii na łacinę, przez wieki obowiązującym w Kościele katolickim. Zmiana nastąpiła dopiero dzięki kilkudziesięcioletnim staraniom watykańskiej komisji powołanej przez Piusa X, dzięki czemu powstała wersja znana jako Neovulgata – na jej podstawie uznajemy, że kruk jednak do arki powrócił.

kksvuANIOSCCUbZ1PZeSt6nru96jDyzRStposk44_1

Prezes, fot. Robert Babisz    www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/2211-karp1225

 

Po co w ogóle wylatywał?

Na podstawie dostępnych źródeł wiemy, że od starożytności kruki były trzymane na statkach i wykorzystywane do pomocy przy nawigacji. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest odkrycie Islandii w IX w. - norwescy żeglarze, dowodzeni przez Hrafna-Flókiego (dosŁ. “Kruczego Flokiego”) Vilgerðarsona, dopłynęli do nieznanego dotąd lądu podążając za wypuszczonym wcześniej krukiem. Noemu nie mógł jednak przyświecać podobny cel, ponieważ w momencie wysłania kruka arka od dłuższego czasu tkwiła na górach Ararat i nie można jej było użyć do dalszej podróży. Podobnie mało przydatna okazuje się w tym przypadku wiedza o znaczeniu kruków jako ptaków wykorzystywanych do wróżenia – Pismo Święte w wielu miejscach wyraźnie zakazuje wszelkiego rodzaju rytuałów związanych z magią czy wróżbami, więc bardzo mało prawdopodobne, by Noe – człowiek prawy i wyróżniający się nieskazitelnością (por. Rdz 6,9) – miał się do uciekać do takich zabiegów. Ciekawe rozwiązanie proponuje D. Marcus, który analizując całą historię zwraca uwagę m.in. na różne możliwości interpretacyjne wynikające ze specyfiki języka hebrajskiego. Jedna z nich mówi, że kruk nie oddalał się zbyt daleko, tylko przez cały czas latał w bezpośrednim pobliżu arki, dzięki czemu Noe mógł go widzieć i na tej podstawie ocenić warunki pogodowe panujące poza statkiem. Według tej propozycji obserwacja zachowania kruka (uważanego za silnego i wytrwałego lotnika) miałaby pomóc wybrać optymalny moment na wysłanie bardziej delikatnej gołębicy.

Warto zatrzymać się jeszcze na chwilę przy temacie nieczystości kruka. Uważny czytelnik Księgi Rodzaju zauważy zapewne, że pojawia się w niej pewna niekonsekwencja. Według niektórych fragmentów (Rdz 6,20 i Rdz 7,8-9) Bóg polecił Noemu zabrać na pokład po parze WSZYSTKICH (wyszczególnienie moje – A.M.) istot żywych, natomiast według innego (Rdz 7,2) – po siedem par zwierząt czystych i po jednej nieczystych. Jest to efekt wspomnianej wcześniej kompilacji dwóch różnych opowiadań – pierwsza opcja pochodzi z przekazu kapłańskiego, druga – z jahwistycznego. Ksiądz L. Stachowiak podkreśla, że błędem byłoby doszukiwanie się tu rzutowania na początki ludzkości stanu rzeczy ukształtowanego przez stosunkowo późną rytualną klasyfikację zwierząt (Kpł 11, 1-47) – chodziło bardziej o szeroko rozumianą użyteczność, w tym potencjalne zagrożenie dla ludzkiego życia. W odnowionym świecie wszystkie gatunki miałyby nadal istnieć, ale jednak "czyste" powinny dominować nad "nieczystymi". Wersja jahwistyczna stała się podstawą dla kilku ciekawych żydowskich legend biblijnych. Według jednej kruk wyrzucał Bogu, że części zwierząt pozwolił na uratowanie tylko jednej pary, innym zaś na ocalenie aż siedmiu. Oberwało się również Noemu – kruk był niezadowolony z powierzenia mu misji, ponieważ w razie śmierci podczas jej wykonywania, cały gatunek zostałby skazany na wymarcie. Druga legenda również wychodzi od pretensji kruka, któremu Noe wytyka, że nie nadaje się na nic innego (ani na pokarm, ani na ofiarę). Po stronie ptaka opowiada się Bóg i zapowiada ważną rolę, jaką kruk odegra w ratowaniu Eliasza na pustyni.

 

Przykre konsekwencje pewnego lotu

Trudno nie zgodzić się z tezą postawioną przez Marka, że jedna przygoda kruka z Noem zaważyła na postrzeganiu tego ptaka przez chrześcijaństwo (a także przez judaizm oraz islam). Zachowując uczciwość warto zauważyć, że obwinianie kruka nie jest domeną religii monoteistycznych wywodzących się z basenu Morza Śródziemnego. W swojej książce Symbolika kruka: Między mitem a rzeczywistością, Andrzej Szyjewski zwraca uwagę, że motyw skalania kruka w kontekście mitu o potopie występuje w bardzo wielu kulturach Europy, Azji i Ameryki Północnej (zainteresowani mogą spróbować poszukać trudno dostępnej, nieprzetłumaczonej na polski książki w całości poświęconej temu zagadnieniu - napisanej przez szwedzką etnolog A.B. Rooth The raven and the carcass; an investigation of a motif in the deluge myth in Europe, Asia and North America).

Jednym z pierwszych, którzy powiązali kruka ze złem i grzechem, był żydowski uczony Filon Aleksandryjski, który wygnanie tego ptaka z arki porównywał do odrzucenia wszelkiego zła zalegającego umysł. Dla św. Ambrożego nasz czarny bohater był figurą grzechu opuszczającego ochrzczonego człowieka i pozostającego poza nim tak długo, jak ten zachowa wewnętrzną i zewnętrzną prawość, a dla św. Grzegorza z Elwiry – symbolem przyjemności, jakim oddaje się zwodnicza i nieczysta dusza.

Jednym z najciekawszych tekstów ukazujących różne sposoby wykorzystania motywu kruka jest Homilia 6 św. Augustyna, pochodząca ze zbioru homilii na Ewangelię i Pierwszy List św. Jana. Bazuje ona na opozycji kruk – gołębica, przy czym w kolejnych częściach święty pod obydwa ptaki podstawia różne pojęcia. Na początku wzdychającą gołębicą są wszyscy tęskniący za życiem wiecznym i oczekujący ponownego przyjścia Chrystusa – dla kontrastu, za kruki uważani są ci, którzy myślą tylko o sobie i o tym, jak dobrze urządzić się w życiu doczesnym. Z tego zestawienia święty z Hippony przechodzi do porównania z arką Noego całego Kościoła, w którym reprezentowane są oba gatunki – gołębice i kruki. O ile przedstawiciele pierwszej grupy szukają chwały Boga, o tyle należący do drugiej – wyłącznie swojej. Dalej krukami zostali nazwani ci, którzy niszczą Kościół lub się od niego odłączają (Augustyn wykorzystuje tę metaforę do rozprawy ze zwolennikami herezji donatyzmu). Ciekawe, że i u Augustyna, i u św. Hilarego, pojawia się nowa hipoteza dotycząca końca życia kruka wysłanego przez Noego – miał on mianowicie utonąć w wodach potopu. Ta koncepcja pozwoliła na stworzenie kolejnej metafory – grzesznika, który woli zginąć w odmętach grzesznego świata, niż powrócić do bezpiecznego schronienia, jakim jest Kościół.

zTEjgm4TXq1jrf2ixZc8Lm3If5ZAf3iob38hzvvq1

Kruk, fot. Dorota Makulec   www.dorotamakulec.pl 

 

Jak to jest z uczuciami rodzicielskimi?

W styczniowym wpisie Marek wyraził swoje oburzenie przypisywaniem krukowi zaniedbań w sferze opieki nad pisklętami, przywołując m.in. fragment z Księgi Hioba: Kto żeru dostarcza krukowi, gdy młode do Boga wołają, gdy błądzą ogromnie zgłodniałe?” (Hi 38,41). Tę samą myśl znajdziemy w Psalmie 147,9: „On daje pokarm bydłu, pisklętom kruka to, o co wołają.”. Na marginesie dodam, że to nie Hiob jest autorem Księgi Hioba (co można przeczytać w przytaczanym wpisie) – ta dość tajemnicza księga Starego Testamentu, powstała prawdopodobnie w V w.p.n.e., miała najprawdopodobniej różnych autorów i żadnym z nich nie był Hiob. Wracając do meritum – oba powyższe fragmenty wyrażają popularny w czasach starotestamentalnych pogląd, według którego dorosłe kruki krótko opiekują się pisklętami. Te muszą dość wcześnie nauczyć się samodzielności i pewnie nie dałyby sobie rady, gdyby nie Boża opatrzność, która nad nimi czuwa. Do obu tych fragmentów nawiązuje Jezus w Ewangelii św. Łukasza, radząc słuchaczom, by widząc, jak Bóg troszczy się o kruki, uwierzyli, że jeszcze troskliwiej zatroszczy się o nich. Zanim zarzucimy biblijnym autorom pisanie bzdur, zajrzyjmy np. do znakomitej monografii o kruku autorstwa Doroty Zawadzkiej. Znajdziemy tam m.in. dane z badań prowadzonych w USA, gdzie sprawdzano, jak intensywność opieki nad pisklętami zmienia się w czasie. 13 dni po wykluciu pisklęta były karmione 102 razy dziennie, ale z czasem częstotliwość spadała i trzy tygodnie później rodzice przynosili pokarm 36 razy dziennie. Każdego roku ogrody zoologiczne i lecznice muszą radzić sobie z podlotami ptaków krukowatych, które ludzie dobrej woli zbierają z trawników, podwórek i innych miejsc, uważając, że są to biedne sieroty porzucone przez rodziców, podczas gdy w rzeczywistości rodzice przeważnie cały czas bacznie je obserwują i interweniują w razie potrzeby. Myślę, że mając to zjawisko na uwadze, łaskawszym okiem spojrzymy na starożytnych Izraelitów i na wyciągane przez nich wnioski. Co więcej, wpadli oni również na pomysł, by z pomocą kruków przypomnieć wszystkim o konieczności opieki nad rodzicami:Oko, co ojca wyśmiewa, gardzi posłuchem dla matki - niech kruki nad rzeką wydziobią lub niech je zjedzą orlęta!” (Prz 30, 17). Wydziobywanie oczu nie jest wyłącznie domeną kruków – podobnie robią np. bogatki, tyle że mysikrólikom (to pewnie jedna z przyczyn, dla których bogatka nie odegrała równie doniosłej roli w historii światowej kultury co kruk).

E10ToF2I1Xu5oaEipZponomV8rmYi0eNLYPFUkW8

Krucza wartownia, fot. Arkadiusz Traczyk    Przyroda Ziemi Torzymskiejwww.birdwatching.pl/galerie-autorskie/3543-traczyka

 

Pozytywne chrześcijańskie oblicze kruka

Cieszę się, że wymieniając zarzuty wobec potraktowania kruka przez chrześcijaństwo, Marek uczciwie wspomniał także o pozytywnych przykładach. Do najbardziej znanych niewątpliwie należy historia karmienia Eliasza przez kruki przy potoku Kerit (miejsce może wskazywać, że tym razem mamy do czynienia z krukami pustynnymi C. ruficollis), która później powtarzała się w życiorysach wielu świętych. Znana jest relacja pochodząca z VI w. naszej ery, że mnisi z klasztoru św. Katarzyny na Górze Synaj regularnie dokarmiali zlatujące się z okolicy kruki, okazując im w ten sposób wdzięczność za utrzymanie Eliasza przy życiu. W interpretacji św. Grzegorza Wielkiego, kruk jest porównywany z nauczającym kaznodzieją, który „nosi pamięć swoich grzechów, jakby jakiś odcień czerni”. Z uwagi na zasiedlanie odosobnionych, trudno dostępnych miejsc, w historii kruki były nieraz przyrównywane także do pustelników odchodzących od świata dla przebywania w bezpośredniej bliskości Boga. Krucza czerń wielokrotnie była wiązana ze złem, ale znane są również przykłady, gdy pojawiała się w znacznie korzystniejszym świetle:Głowa jego - najczystsze złoto, kędziory jego włosów jak gałązki palm, czarne jak kruk.” (Pieśń nad Pieśniami 5,11).

 

Antoni Marczewski OP

Autor jest z wykształcenia ornitologiem, byłym pracownikiem Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, obecnie jest bratem studentem w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Polskiej Prowincji Dominikanów w Krakowie

 

Dla zainteresowanych zgłębianiem tematu:

 

  1. św. Augustyn, Homilie na Ewangelie i Pierwszy List Św. Jana. Część Pierwsza, tłum. W. Szołdrski, W. Kania, Warszawa 1977 (Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy, t. XV).

  2. M.J. Bin Gorion Berdyczewski, Żydowskie legendy biblijne, tłum. R.R. Stiller, Katowice 2009.

  3. D. Marcus, The Mission of the Raven (Gen. 8:7), „JANES” 29 (2002), www.jtsa.edu/Documents/pagedocs/JANES/2002%2029/Marcus29.pdf

  4. L. Stachowiak, Potop biblijny. Tworzywo literackie, treść opowiadania, teologia, Lublin 1988 (Jak rozumieć Pismo Święte, 4).

  5. Szyjewski A., Symbolika kruka. Między mitem a rzeczywistością. Kraków 1991.

  6. Zawadzka D., Kruk, Świebodzin 2006 (Monografie przyrodnicze, 15).

Dole i niedole mazurka

krogulec14

Mazurek jest licznym gatunkiem lęgowym w Polsce, poza północno-zachodnią częścią kraju, gdzie jest jedynie średnio liczny. Najwyższe jego zagęszczenie jest w środkowej (rolniczej) części kraju, czyli w środkowej Wielkopolsce, na zachodnim Mazowszu i w województwie kujawsko-pomorskim. 

Mazurek, jako typowy ptak krajobrazu rolniczego, unika lasów, a szczególnie monokultur sosnowych. Najbardziej odpowiadają mu tereny w których pola zajmują ponad 40% powierzchni. Nie przeszkadza mu ani obecność człowieka, ani też monokulturowa, intensywna gospodarka rolna. Najbardziej optymalnym miejscem dla niego są wszelkiego rodzaju zabudowania graniczące z polami uprawnymi. Dobrze też się czuje w sadach i ogrodach. Na obszarze wielkich monokultur rolniczych, gdzie jest brak jakichkolwiek budynków, dobry wpływ na jego obecność mają śródpolne zadrzewienia. Mazurek, co zapewne wie większość z nas, jest gatunkiem ciepłolubnym.

Mazurek jest licznym gatunkiem lęgowym, ale jego rozmieszczenie, jak już wspomniałem, jest nierównomierne. Krajowe przeciętne zagęszczenie mazurka wynosi 4,18 pary na kilometr kwadratowy. W dobrych warunkach przekracza ono 20 par. Populacja gatunku szacowana jest na 1 200 000 -1 400 000 par lęgowych. 

W latach 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku w zachodniej Europie populacja mazurka dramatycznie się zmniejszyła. W Wielkiej Brytanii w tym czasie ubyło aż 95% osobników gatunku. Podobna sytuacja, choć nie aż tak drastyczna, zapewne miała miejsce w Polsce. Obecnie, po częściowej odbudowie, liczebność się ustabilizowała. 

Różnice populacji mazurka w Polsce uzależnione są obecnie od ostrości zim poprzedzających dany sezon lęgowy. Spadki liczebności gatunku wiązane były z ograniczeniem do dostępu pokarmu. Z całą pewnością nie będzie mu służyło stosowanie herbicydów. 

Bardzo mocno bazowałem na: Kuczyński L., Chylarecki P., 2012. "Atlas pospolitych ptaków lęgowych Polski. Rozmieszczenie, wybiórczość środowiskowa, trendy." GIOŚ, Warszawa

xoYMMkK9RaXc8Wipz5ioHjGIvbM1jkfPeX5ZRZbV

Bażant i mazurki - "Szarża", fot. Adam Fichna

Troglodyta

krogulec14

Kiedyś myślałem, że samiczka strzyżyka to jakaś... zołza. Biedny samiec musiał budować wiele gniazd, aby ta mogła w nich przebierać.

Myliłem się. Fakt, że samiec strzyżyka buduje wiele gniazd niczego nie mówi. Więcej powie o nim pewien dość powszechnie znany przykład. Nasz "pracuś" wybudował aż 12 gniazd, to prawda, tyle, że nie dla jednej partnerki, ale aż dla trzech!

Strzyżyk, z ludzkiego punktu widzenia, nie jest dobrym partnerem dla swojej samicy. Kiedy jego wybranka wysiaduje jaja, a później karmi pisklęta, on - lekkoduch - ugania się za innymi. Wyrękę ma natomiast samica w wykarmianiu drugiego lęgu ze strony starszych piskląt.

-

Strzyżyk jest licznym, a w środkowej Polsce średnio licznym, gatunkiem lęgowym. Najliczniejszy jest na Pomorzu i Mazuach. Nieco rzadziej występuje w Beskidach, Sudetach, na Śląsku, Ziemi Lubuskiej i Podlasiu. Najmniej sprzyjają jej środkowa, rolnicza (a więc słabo zalesiona) część Polski.

Na liczebność strzyżyka ma wpływ obecność gęstych, bogatych w rozmaite gatunki drzew, kompleksów leśnych i urozmaicenie terenu. Doliny leśnych strumieni i rzek, oraz strome zbocza mają znaczący wpływ na liczebność tego gatunku. W pozostałych lasach jest znacznie rzadszy. Unika krajobrazu rolniczego i innych obszarów przekształconych przez człowieka.

Strzyżyk, poza środkową Polską, jest gatunkiem licznym. Przeciętne zagęszczenie krajobrazowe dla gatunku wynosi 1,22 gniazda na kilometr kwadratowy. W sprzyjających warunkach jest ono kilka razy większe. Populacja strzyżyka w naszym kraju oscyluje w granicach 340 000 -430 000 par lęgowych. W Polsce trend liczebności jest stały, podczas gdy w Europie wykazuje umiarkowany wzrost.

Wielkim regulatorem populacji strzyżyka jest zima. Długo leżące śniegi i wysokie mrozy mają bardzo istotny wpływ na zachowaną liczebność gatunku. Zmiany liczebności są współzależne między innymi od temperatur grudnia i stycznia w zimie poprzedzającej sezon lęgowy...

Bardzo mocno bazowałem na: Kuczyński L., Chylarecki P., 2012. "Atlas pospolitych ptaków lęgowych Polski. Rozmieszczenie, wybiórczość środowiskowa, trendy." GIOŚ, Warszawa

MsDsPklwZ5CF6MYinaEQj3jQu51eAqX89DqOD3mv

Strzyżyk, fot. Tomasz Skorupka   

Wszystkie barwy jemiołuszki

krogulec14

Przyszedł czas na post o migrancie z dalekiej północy - jemiołuszce. Wybrałem piękną fotografię wykonaną przez Karola. Początkowo to miało być kilka zdań o tym uroczym Ptaku poprzedniej Zimy, gdy przypomniałem sobie o pięknym fragmencie opowiadającym o jemiołuszce w "Ptakach krajowych". Jako, że opisy Władysława Taczanowskiego lubiane są na "Plamce mazurka", to myślę iż i ten Wam się spodoba...

-

Czerwonawo popielata, z wierzchu ciemniejsza z brunatnawym odcieniem; lotki i sterówki czarne, żółto kończyste, na głowie wysoki czubek.

Dziób czarny z nasadą żuchwy i brzegiem szczęki bialawemi, nogi czarniawe, tęcze ciemno czerwoniawe.

Na przodzie głowy suty czubek, blizko dwa razy dłuższy od głowy, szpiczasty, nieco w tył w końcu zagięty, dowolnie się podnoszący lecz nierozwijany; nozdrza przykrtye; na lotkach przedramieniowych płatki pąsowe, niekiedy w końcu sterówek podobne płateczki, lecz mniejsze.

U starego ptaka pokrycie nozdrzy, szeroka smuga przez oko, od nasady dzioba przez całą długość głowy przechodząca i podgardle czarne, czoło czerwonawo rdzawe, nieznacznie przechodzące w czerwonawo szary kolor czuba, licobrody białe, dalej przód policzka mniej więcej rdzawy, zlewający się z kolorem dalszym twarzy, który wraz z karkiem i całą szyją jest podobny do koloru czuba, na piersiach i bokach coraz bledszy, na brzuchu popielato różowy, środkiem białawy lub słabo w żółtawy wpadający pokrywy podogonowe jaskrawo rdzawe; kolor płaszcza ciemniejszy, nieco w brunatnawy wpadający; na kuprze i pokrywach ogonowych szarawo popielaty; lotki pierwszorzędne i sterówki matowo czarne, te ostatnie z końcami żółtemi około ''' długiemi, końce zaś lotek wyżej wymienionych opasane żółtą skrajną chorągiewką w pięciu linijach długości, z poprzecznem obrzeżeniem końca chorągiewki, wnętrznej, pierwsza bez tej obwódki, na 2ej i ej węższa biała, na następnej dłuższa, lecz jeszcze biała, w środku tylko cokolwiek żółto zafarbowana, jedna lub dwie tylne bez poprzecznego obrzeżenia, w końcu zaś szaro popielatych lotek przedramieniowych białe chorągiewki skrajne i pąsowe płatki na 7iu lub 8iu, najdłuższe na środkowych do 4''' dochodzące; u bardzo starych pąsowe także stosiny w końcu sterówek z płaskowatemi przedłużeniami końce białe nadlotek pierwszorzędnych tworzą ukośną białą smugę.

Samica tem się tylko różni, że nie ma wcale poprzecznych obrzeżeń na końcu lotek pierwszorzędnych, i płatki pąsowe krótsze, węższe i mniej liczne, od 4 -6, u niektórych szczątkowe, bardzo blade. Trafiają się także samce bez tych poprzecznych obrzeżeń.

Samiec w odzieży gniazdowej: Tło ciemno szare, czarna smuga od nozdrzy obejmująca oko, podobna lecz węższa wzdłuż dolnej szczęki; czoło białawo szare, przepaska od oka do oka przez tył głowy biała, zasłoniona w części przez krótki czubek; takaż sama kresa wzdłuż bladej, rudawo żółtej gardzieli; takież podbrzusze; spód ciała szary z białawemi brzegami piórek, przez co tworzą się podłużne ciemne plamy na jasnem tle; pokrywy podogonowe brudno rdzawe; pokrycie uszów, grzbiet i barkówki brunatne; skrzydła i ogon jak w jesieni. U jednego 7 blaszek na lotkach przedramieniowych i czerwone końce stosin na sterówkach; u drugiego blaszki na 4 lotkach. 

Samica młoda więcej ma białego na czole, trzy blaszki i bledszą żółtość na lotkach pierwszorzędnych i na sterówkach. Dziób białawo szary; nogi blade, tęcza szaro brunatna. (Opis Szweda MEWES, konserwatora Muzeum w Sztokholmie).

 ws7sxrDsKF1BT24bYETmxQCqYWeQjenpmqO4y91b

Jemiołuszka, fot. Karol Waszkiewicz    Karol Waszkiewicz Wildlife photography

Z myśliwego... ofiara

krogulec14

Sójka jest licznym i dość równomiernie rozmieszczonym w Polsce gatunkiem leśnym. Najliczniejsza jest w Borach Dolnośląskich, lasach lubuskich, w lasach Gór Świętokrzyskich i Borach Stobrawskich. Nieliczna jest natomiast w regionach rolniczych o niskim stopniu zalesienia.

Odpowiadają jej wszystkie typy lasów. Nie odgrywa większego znaczenia ich wielkość. Preferuje lasy wyżynne i o urozmaiconej rzeźbie terenu. Od niedawna jest coraz częstsza w parkach i na cmentarzach. Unika natomiast otwartych przestrzeni.

Sójka w Polsce jest gatunkiem licznym, poza wspomnianymi już regionami rolniczymi, gdzie jest średnio liczna. Przeciętne jej zagęszczenie w kraju wynosi 1,51 pary na kilometr kwadratowy. W optymalnych warunkach dochodzi ono kilku par na kilometr kwadratowy. Populacja jej waha się w granicach 430 000 -510 000 par lęgowych. Jest zatem sójka naszym najliczniejszym gatunkiem lęgowym spośród ptaków krukowatych. Trend gatunku w Polsce, jak i w Europie wykazuje umiarkowany wzrost wynoszący około 20% w ciągu ostatnich 10 lat.

Co kilka lat następują inwazyjne naloty sójek z północy Europy i z Syberii. Powrót tych ptaków następuje bardzo późno (od kwietnia do początków czerwca). Ten opóźniony powrót miał odzwierciedlenie w liczebności gatunku w 2005 roku, kiedy liczenie wykazało... ponad dwukrotnie większą średnią wieloletnią!

Sójka jest jednym z najważniejszych gatunków rabujących gniazda ptaków śpiewających. Nie jest wykluczone, że może mieć wpływ na liczebność kosa czy zięby. Czasami z myśliwego staje się jednak... ofiarą! Stanowi bowiem sporą część w diecie jastrzębia.

Bardzo mocno bazowałem na: Kuczyński L., Chylarecki P., 2012. "Atlas pospolitych ptaków lęgowych Polski. Rozmieszczenie, wybiórczość środowiskowa, trendy." GIOŚ, Warszawa

 GEsK8BXA2jH34XuaAoGkNuGP1bGeUNs56xeFNQmY

Sójka - "Sprzeczka", fot. Przemysław Wiśniewski   wisniewskiprzemek.blogspot.com 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci