Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Drapieżnik doskonały

krogulec14

Patrząc na urodę niewielkiego krogulca nie dziwię się, że tu i ówdzie prości ludzie w XIX wieku nazywali go... jastrząbkiem.

O dzisiejszym gatunku Andrzej Kruszewicz w "Ptakach Polski" napisał tak: "Drapieżnik polujący na drobne ptaki powinien wyglądać jak krogulec. Krótkie, zaokrąglone i silne skrzydła zapewniają szybki start i dynamiczny atak, długi ogon umożlwia nagłe zwroty, długie nogi są uzbrojone w ostre szpony, wzrok jest bystry, dziób osrty."

A w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski wtóruje: "Przymioty ma dość podobne do jastrzębich; tak on jest groźnym dla drobnego ptastwa, jak jastrząb dla większych. Lot równie zwinny lecz niezbyt ścigły, wzrok doskonały, pamięć, uwaga, zuchwalstwo i zapamiętałość równie go cechują."

Każdy starszy stażem czytelnik wie, że samiec krogulca jest znacznie mniejszy od samicy. Bardzo ciekawie opowiedział o tym w "Ptakach krajowych" Władysław Taczanowski:

"W żadnym innym z europejskich gatunków nie widzimy tak wielkiej różnicy w wielkości między płciami jak w krogulcu; samczyk niewiększy jest od kukułki, do której tak z ubarwienia podobny, że drobne ptaki mylą się nieustannie i uciekają przed tą ostatnią jak przed ptakiem drapieżnym; stądto wyrodziło się ludowe mylne mniemanie o zamienianiu się na starość kukułki w krogulca. Prócz tych znacznych różnic międzypłciowych przedstawiają się jeszcze indywidualne: samice szczególniej dochodzą niezwykłych wymiarów. Te to różnice spowodowały bałamuctwa przez wprowadzenie nominalnych gatunków."

Jak wiemy większa i silniejsza samica łowi ptaki większe, a drobniejszy samiec chwyta ofiary mniejsze:

"Prócz drobnych ptaszków, któremi głównie się żywi, bierze z większych przepiórki, bekasy, kwiczoły, drozdy, szpaki itd.; samica chwyta niekiedy daleko większe, jak: sójki, turkawki, gołębie kuropatwy i inne drobnej wielkości ptaki. Największym jednak jest prześladowcą drobnych ziarnojadów, a szczególniej wróbli."

Krogulec jest pokarmowym oportunistą, toteż sporadycznie odżywia się myszami, żabami i owadami, a nawet... rybami! Rewir łowiecki jednej pary lęgowej obejmuje powierzchnię 6 -10 kilometrów kwadratowych.

YkGASgcOcOSZUnlBkd1rVldYelcP1ZtOAGIxE43F

Krogulec, fot. Dorota Krupińska   

"Libańczycy" w Polsce

krogulec14

Podczas przelotów bocianów (i nie tylko) sporo naszych (i nie tylko) ptaków ginie pod piekielnym niebem Libanu. Zabijane są one nie dla zaspokojenia głodu. Zabija się je dla... sportu. Czasami żarliwi wyznawcy proroka wrzucają, ku naszej frustracji, zdjęcia zabitych ptaków na Facebook...

Część z nas, podobnie jak myśliwi z Libanu, mentalnie tkwi w średniowieczu. Książkę, telewizję, internet używa nie do rozwoju intelektualnego, zaspokojenia wznioślejszych potrzeb, ale po to by nasycić się obrazami przemocy, erotyki. Po to by nakarmić najniższe instynkty.

No cóż, dawno temu Norwid zauważył, że "daj niewolnikowi skrzydła, a pójdzie nimi zamiatać ulice". Skoro wspomniałem o Norwidzie, to muszę z niego wziąć jeszcze jeden cytat:

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą

Popsować gniazdo na gruszy bocianie
Bo wszystkim służą...
                          Tęskno mi, Panie...
Oby i nam nie przyszło tęsknić do takiego kraju, gdzie bocian będzie miał swoje należyte w kulturze miejsce. Do kraju w którym nie zabija się dla zabawy ptaków. Bo niestety, pomimo ochrony ptaków, jakaś część naszych średniowiecznych "libańczyków" zaspokaja swoje prymitywne instynkty strzelając z wiatrówek do... ptaków! Rokrocznie niewielka liczba bocianów trafia do dobrze znanej na "Plamce mazurka" kliniki dzikich zwierząt w Przemyślu.
"Rozmawiałem" o tym ptocederze na Facebooku z Marcinem. Okazuje się, że bociany to tylko wierzchołek góry lodowej. Polscy "libańczycy" chętnie też strzelają do innych gatunków, w tym do ptaków krukowatych.
Bocian z poniższego zdjęcia już nie żyje. Jego historia z wynikająca z komentarzy Marcina wyglądała mniej więcej tak: "Miał uszkodzone 2 kręgi szyjne. Miał objawy ze strony układu nerwowego. Niekontrolowany skręt szyi, zaburzenia ruchu i równowagi... Tchawica i przelyk na szczęście (były) całe, ale z racji skrętu szyi nie był w stanie samodzielnie pobierać pokarmu czy wody. Uspiłem bo."
 
1526852_374773946040804_2412629566887321903_n
 

Rozpoznanie- postrzal z broni pneumatycznej. Rokowania niestety niepomyslne. Polska, nie Liban... fot. Marcin Kuś

O bocianie

krogulec14

 Myślę o pozakładaniu nowych kategorii. Jedną z nich niewątpliwie będzie Fizjolog. Póki co, to zapraszam do lektury:

 "[1] Bocian jest ptakiem kochającym swoje gniazdo. Górna połowa jego ciała jest biała, a dolna czarna.

 [2] Tak i Pan nasz, Jezus Chrystus, czasem - będąc dla wszystkich Bogiem - ukazuje, to co znajduje się na górze, czasem zaś - jako człowiek - ukazuje ludziom to, co jest na dole. Nie porzuca tego, co niebiańskie, ani nie odpuszcza tego, co ziemskie.

 [3] Wiedz, że bociany żyją w parach i wydają na świat potomstwo. Samiec natychmiast odlatuje i przynosi pożywienie, samica zaś siedzi i pilnuje młodych. Potem wciąż zmieniają się rolami i nie pozostawiają gniazda samego.

 [4] I ty więc, duchowy człowieku, ani rano, ani wieczorem nie pomijaj modlitwy, abyś nie został opanowany przez diabła.

 [5] Gdy bocian odchowa swoje młode, wtedy wszystkie razem odlatują o jednej porze i w tej jednej chwili, udając się w inne miejsce. I znowu we właściwym czasie przybywają i odnawiają swoje gniazda, i wydają na świat młode.

 [6] W ten sposób Pan nasz, Jezus Chrystus, został nam zabrany i znowu przybędzie w odpowiednim czasie, podnosząc tych, którzy upadli, zgodnie z tym, co powiedział Prorok: "Tam wróble gnieżdżą zię; siedlisko czapli góruje nad nimi".

 Dobrze Fizjolog powiedział o bocianie."

Źródło: "Fizjolog", przeł K. Jażdżewska, Warszawa 2003, wyd. Prószyński i S-ka, seria "Biblioteka Antyczna"

Piotra_bocian

Bocian biały, fot. Piotr Górny

Cztery pory roku jastrzębia

krogulec14

Dziś o ptaku, którego, delikatnie mówiąc, nie lubi pewien kandydat na prezydenta. Kolejność wpisów na "Plamce mazurka" jest przypadkowa i nie ma nic wspólnego z bełkotem poszczególnych kandydatów do najbardziej prestiżowego urzędu w naszym państwie...

Jastrząb, pomimo stosunkowo niewielkich rozmiarów, należy do najsilniejszych w Polsce ptaków drapieżnych. Zamieszkuje różnej wielkości i różnego typu lasy w pobliżu otwartych przestrzeni. Rewir łowiecki jednej pary lęgowej obejmuje powierzchnię 30 -50 kilometrów kwadratowych. Na zdobycz wypada z ukrycia, dogania ją krótkim, szybkim lotem. Samiec łowi zwierzęta do rozmiarów gołębia, podczas gdy samica poluje na zdobycz do wielkości kury. Dorosły ptak potrzebuje codziennie 160 g pokarmu.

Jedna para jastrzębi ma 2 -3 gniazda i w nieregularnych odstępach czasu przenosi się z jednego na drugie. 

Poniższy tekst z "Ptaków krajowych" Władysława Taczanowskiego swego czasu prezentowałem dla porównania z sytuacją jastrzębia w obecnych czasach. Dziś robię to ponownie, ale tym razem dla zobrazowania umiejętności dostosowania się ptaka wobec zmieniających się pór roku. Jestem pewny, że zdolności adaptacyjne ptaka Was zadziwią.

"Przez całą wiosnę i początek lata trzyma się stale w lasach, gdzie mu wiewiórki, gołębie, kraski, sójki, drozdy i inne stare jak i młode ptaki leśne obfitego dostarczają żeru; w czasie gdy młode po gniazdach łatwo znajduje, nie zadaje sobie trudu w gonieniu rodziców.

Przy końcu lata, gdy większa część ptaków wynosi się w pola, jastrzębie często za niemi wylatują i na nie polują, równie jak i na rozmaite ptastwo wędrowne, pospolite w tej porze po błotach i nad wodami.

W jesieni po odlocie ptaków wędrownych zaczyna napady na drób; odwiedza w tym celu wszystkie osady ludzkie, gdzie po dziedzińcach i ogrodach wyławia kury, kaczki, gołębie i inne domowe ptaki. Zuchwalstwo i śmiałość tak daleko posuwa, że je z przed samych drzwi porywa, a nawet wpada wewnątrz budynków. Na kury uderza z góry i póty tłucze skrzydłami i pazurami póki nie ogłuszy; poczem przysiada i żywcem rozdziera; niepokojony unosi dźwigając nad ziemią w spokojniejsze miejsce. Największe w tym czasie szkody wyciąga w gołębiach swojskich, do których gdy raz się wnęci, póty je odwiedza, póki nie nadejdzie pora nastręczająca mu inne łatwiejsze polowanie. W napadach na nie daje dowody szczególnej przezorności, zbliża się bowiem lecąc nad samą ziemią za jakimikolwiek zasłonami i wpadłszy między nie niespodzianie często pochwyci bez żadnej trudności; lecz gdy postrzegą go zawczasu i wzbiją się w górę, goni je zapalczywie, lecz nie zawsze skutecznie. Szkody te w drobiu póty wyrządza, póki nie spadną śniegi, które nastręczą mu nierównie łatwiejszej zdobyczy w kuropatwach i cietrzewiach, z daleka je na polach na śniegu upatruje i łowi z łatwością.

Gdy śniegi są sypkie, kuropatwy mogą go jeszcze unikać zakopując się w nich głęboko, lecz na śniegach zmarzniętych po odwilży niczem ratować się nie mogą. Gnębi także zające, napotkanemu siada na grzbiecie i ogłusza silnemi razami po głowie i oczach. Polowanie to jednak nie zawsze mu się udaje, gdy zając dźwigający na grzbiecie nieprzyjaciela dostanie się do lasu lub zarośli; w takim razie gałęzie uderzając jastrzębia na wszystkie strony zmuszając go do opuszczenia ofiary. Doświadczony jastrząb puszcza go od razu i przeprowadza na miejsce dogodniejsze dla powtórzenia ataku. Młody niedoświadczony stara się go w biegu zatrzymać, uchwyciwszy łapą pierwszej lepszej gałęzi; w takim razie jeżeli zając ma jeszcze dość siły rozdziera nieprzyjaciela. Prócz tego wszystkiego bierz dużo wodnych i błotnych ptaków; kaczki w locie tylko łowić może, na wodzie im bowiem nie podoła, gdyż chowają się pod wodę i zerwać się nie chcą. Wron i srok nie lubi, przeto też w ostatniej się tylko do nich bierze potrzebie."

Już w czasach Taczanowskiego jastrząb musiał mieć zdrowo zszarganą opinię:

"Wszystkie też ptaki znają go doskonale i szczególnie się obawiają, uciekają, kryją się gdzie mogą i wzajemnie się o niebezpieczeństwie ostrzegają. Poznają go z daleka w locie, lecz spokojnie siedzącego nie mogą od innych przedmiotów odróżnić. Wrony go nienawidzą i gonią zapalczywie jak tylko spostrzegą, i tym sposobem często mu przeszkadzają w skrytych napadach; czasami też za to która z nich padnie ofiarą."

Utarczki jastrzębia z wronami obserwowałem kilka razy. W grupie wrony bywały górą, pojedynczo miały sporo zachodu aby od prześladowcy uciec. W czasach rozkwitu sokolnictwa był cenionym ptakiem tresowanym do łowów:

"Jastrząb dużo był używany w sokolnictwie, lecz głównie go układano do polowania z sieciami, gdzie służył do przestraszania ptaków, które widząc nieprzyjaciela przelatującego nad sobą i siadającego w blizkości tak twardo dosiadywały na ziemi, że się całemi stadami dawały siecią nakrywać."

Chroniony - pomimo to ciągle jest jeszcze zabijany. Do tej pory jest znienawidzony przez sporą część myśliwych, którzy chętnie widzieliby zniesienie ochrony dla tego ptaka. O beznadziejności tego pomysłu myślę, że na tym blogu nikogo nie muszę przekonywać.

53DNaB6y3zQ95S0nv5Mdh3pKCIeWqN7O4ihnsmu0

Jastrząb, fot. Łukasz Jabłoński   www.facebook.com/lukaszjablonskiphotography

O jaskółce

krogulec14

Dzięki Fizjologowi możemy spojrzeć na jaskółkę (w domyśle dymówkę), Ptaka Wiosny 2015, z karty starożytnej księgi:

"[1] Gdy zima mija, wiosną pojawia się jaskółka. Śpiewa o brzasku, budząc śpiących do pracy.

[2] Doskonali asceci, kiedy przemija zima ciała, czyli wszelka żądza, w łożu przypominają sobie o Panu i o brzasku przemawiają do Niego. Budzą ociężałych snem do czynienia dobra i wołają: "Zbudź się o śpiący i powstań z martwych, a zajaśnieje Ci Chrystus."

Dobrze zatem powiedział Fizjolog o jaskółce.*"

Jeszcze nie raz do ptaków Fizjologa będziemy mogli wrócić.

* Źródło: "Fizjolog", przeł K. Jażdżewska, Warszawa 2003, wyd. Prószyński i S-ka, seria "Biblioteka Antyczna"

4SbYiGwfSOCvUwW2yD61KPUwjkhzLye73f5hJ7wf

Dymówka, fot. Tomasz Skorupka   www.birdwatching.pl/galerie-autorskie/505-filimer 

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci