| < Listopad 2009 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
Zakładki:
Tam jestem często:
Ambasador RP:
Bocian czeka na Twoją pomoc
Drugi mój blog - zapraszam:
Ilustracje:
Moje adresy:
Moje archiwum 2007 r.
Moje archiwum 2008 r.
Moje archiwum 2009 r.
Napisz do mnie:
Odwiedzam wirtualnie
Organizacje
Plamka poleca
Pogoda na ptaki:
Ta pomoc nic nie kosztuje!

Skopiuj CSS
Ptasie sprawy
czwartek, 19 listopada 2009
To ten sam Stefan

Szukałem ciekawostek o wilkach gdy natrafiłem na "Wilczy Park w Stobnicy". Przyznaję, że rozsmakowałem się w smutnej opowieści o wilkach, pawiach, pewnym kogutku i o żurawiu o znanym już na Plamce imieniu - Stefan! Był czas gdy słuchaliśmy z Piórko opowieści Zenka i wyobrażaliśmy sobie to wspaniałe i z lekka zadziorne ptaszydło. Później "Cześć Stefan" został jedną z pierwszych moich notek na bloxie. A do publikowanego poniżej po raz wtóry opowiadania został mi pewien sentyment. Dlatego też gorąco namawiam do przeczytania wspomnianego "Wilczego Parku w Stobnicy". Bo ten i tamten Stefan, to jest ten... sam żuraw!

"Stefan trafił do Stobnicy jako pisklak, ze złamanym skrzydłem, była obawa, że nie będzie już latał. Przeszedł zabieg i został wypuszczony na teren Stacji. Był ptakiem ciekawym wielu rzeczy, które napotykał na jej terenie. A przede wszystkim został amatorem "kluch" gotowanych przez Zenka. Aby nimi się raczyć chodził za swoim opiekunem wszędzie, przyglądał się uważnie jego czynnościom.

Stefan zaakceptował towarzystwo ludzi, choć trudno powiedzieć czy polubił ich towarzysko. Lubił niezmiennie kluchy Zenka i kroczył za nim jak wierny pies w każdy kąt. Obcych traktował wyniośle, jeżeli ktoś mu się nie spodobał z wyglądu to potrafił dziobnąć. O tym jakie zgrywy potrafił wywinąć przekonała się pewna pani, która na swoje nieszczęście włożyła do tylnej kieszeni spodni kluczyki do samochodu. Pomiędzy kobietą a Stefanem zaiskrzyło od samego początku. Żuraw chyba zrozumiał, że pani nie podoba się śledzące ich "ptaszysko"  Wystający z tyłu breloczek skupił uwagę Stefana, to było coś. Capnął dziobem błyskotkę i, jakby wiedząc, że robi coś niewłaściwego, rzucił się do ucieczki. Za nim ruszył w pogoń Zenek jak i właścicielka nowiutkiego BMW.  Stefan zatrzymał się nad zamulonym brzegiem stawu. Widząc, że pogoń nie rezygnuje opuścił "demonstracyjnie" kluczyki do wody.
 
 Można byłoby przypuszczać, że życie Stefana ograniczyło się do wyjadania kluch, rządzenia na terenie stacji i czasami do tęsknego odzywania się klangorem. Było w tym głosie coś z tęsknoty za braćmi na wolności, za zbliżającym się odlotem. Zenek nie tylko żurawiem się zajmował. Oprócz doglądania innych zwierząt ma swoją papierkową robotę. Kiedy któregoś wrześniowego dnia Stefan parę razy odezwał się za oknem, nie domyślił się o co chodzi.
- Czego się drzesz? - mruknął zza stosu papierów.
Dowiedział się o co żurawiowi chodzi dopiero po paru godzinach gdy wyszedł na obchód. Brak Stefana rzucił mu się w oczy  od razu. Obszedł wszystkie zakamarki stacji i nie znalazł nigdzie pupilka.
- A ja nie domyśliłem się, że on przyszedł się ze mną pożegnać - kończył opowiadać z nutką żalu w głosie.
No, niestety nie zawsze człowiek wszystko rozumie. Nieraz zwyczajnie spóźniamy się, coś nas zatrzyma. I zabraknie zwykłego:
- Cześć Stefan, trzymaj się stary!"

Żuraw w obiektywie Cezarego Korkosza   www.cezarykorkosz.pl
14:16, krogulec14 , 1
Link Komentarze (14) »
środa, 18 listopada 2009
Zaproszenie

Instytut Zoologii
Uniwersytet Przyrodniczy
W Poznaniu

Zaprasza na wykład
WERNERA FREUNDA

Pt" Idea wilczych parków w Europie"

Który odbędzie się w sobotę 21 listopada w Sali Kolegium Rungego
 ul. Wojska polskiego 52 o godzinie 11

Serdecznie zapraszamy

Przyznaję, że powyższe zaproszenie sprawiło mi satysfakcję. Ja, skromny chłopak spod Puszczy Noteckiej zostałem zaproszony przez prezesa Komitetu Ochrony Orłów na wykład o wilkach...

Może nawet i na to zaproszenie zasługuję? Wszak nigdy nie ukrywałem swojej sympatii dla tych wspaniałych zwierząt. Osobom lękającym się wilka przypomnę: w ostatnich latach głośne były wypadki zagryzienia człowieka przez psy. O zagryzieniu przez wilka nie słyszałem nigdy.

Idea wilczych parków zdaje mi się być nieco smutna. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością "Czerwony Kapturek & Myśliwi" doprowadziła do tego, że w zdecydowanej większości naszego kraju nie ma już tych zwierząt na wolności. Nad tymi co żyją w Bieszczadach kłębi się wiele ludzkiego zła. A wśród wielu ludzi pokutuje opinia o wilku jako krwiożerczej bestii...

O ile wyrobię się, to w sobotę do Poznania pojadę. Poznam bliżej zagadnienie tychże parków, a przy okazji zawrę nowe znajomości, które zapewne wyjdą na dobre Plamce.

Wilk w obiektywie Cezarego Korkosza   www.cezarykorkosz.pl

10:06, krogulec14 , 1
Link Komentarze (22) »
wtorek, 17 listopada 2009
Poznikały

Sadzono je z dwóch powodów. Miały dawać ciepło (w formie opału) zimą i chłód (cień) latem. Wierzba głowiasta nie jest oddzielnym gatunkiem. Jest przyciętą i regularnie ścinaną formą wierzby białej lub kruchej. Po kilkunastu latach odpowiednio pielęgnowane drzewo nabierało takiego kształtu.

Z dobrodziejstwa wierzb głowiastych korzystali jednak nie tylko pracujący w polu ludzie i pasące się na łąkach bydło. Z ich kwiatów zbierały nektar pszczoły a dziuple zamieszkiwały przede wszystkim dudkipójdźki a także krętogłowy czy krzyżówki.

Dziś już nie opłaca się w ten sposób uzyskiwać opał. Nikt nie szuka ochłody w polu. I nawet człek się nie spostrzegł jak piękne aleje głowiastych wierzb poznikały z naszego pejzażu. Tylko w warszawskich Łazienkach zasłuchał się w szum prastarej wierzby nasz mistrz, Fryderyk Chopin...

 

Głowiaste wierzby w obiektywie Artura Tabora   www.arturtabor.pl

12:24, krogulec14 , 1
Link Komentarze (21) »
poniedziałek, 16 listopada 2009
Podlaskie takie trio

Przykrą mam wiadomość dla sympatyków programu "Wajrak na tropie". Po dwóch odcinkach wstrzymano jego emisję. Być może rozpocznie się ona na nowo w styczniu. Być może... Nie zdzierżyłem i zadzwoniłem do "źródła" żeby dowiedzieć się o co tu chodzi. "Źródło", czyli czytaj Adam Wajrak, sam zbyt dobrze nie wiedział co było przyczyną zdjęcia przyrodniczego serialu. Nie odrzucił mojej sugestii, że może aktualna władza w publicznej przypomniała sobie, kto na początku 2007 roku był w obozie pod Rospudą. Jeśli tak, to powstaje pytanie w styczniu którego roku "Wajrak na tropie" wróci do telewizji?

Zapraszam nieustannie do ptasio-słownika. Wiem, powstaje on może w zbyt szybkim tempie. Ale tu już nic na to nie poradzę, że ostatnio mam tyle wolnego czasu, a tych ptaków jest tak wiele różnych gatunków. Jednak zapraszać nie zaprzestanę, aby nikt nie przegapił takich perełek jak na przykład siewka złota.

I słowo o pewnym zdjęciu Grzegorza Grygoruka. Był ostatnio nad Zbiornikiem Siemianówka, który zresztą jest na tyle ciekawy, że warto byłoby go przedstawić w oddzielnej notce. Nad Siemianówką trwa akcja obrączkowania ptaków, pojawiają się wielkie rzadkości, które ściągają ptasiarzy z innych stron Polski. W pewnym momencie w sieciach pojawiły się: czeczotka, czeczotka tundrowa i czeczotka brązowa. Obrączkarz pożenił te śliczne ptaki, a Grzegorz, na szczęście, pstryknął im przed wypuszczenie zdjęcie. Mówię "na szczęście", bo mając je obok siebie możemy je porównać.

Do tej pory miałem przyjemność wypatrzyć koło Karpacza czeczotkę brązową. Wielkim natomiast marzeniem jest spotkanie z piękną czeczotką tundrową. Myślę, że jest ono przede mną. A póki co, to mamy teraz na Plamce takie podlaskie trio.

Tytuł Czeczotki: zwyczajna [flammea], tundrowa [hornemanni], brązowa [cabaret]

  • Gatunek czeczotka - Carduelis flammea, czeczotka tundrowa - Carduelis hornemanni 
  • Zdjęcie dokumentacyjne
  • Data 31.10.2009 
  • Miejsce Zbiornik Siemianówka, Akcja Siemianówka 
  • Opis Bezpośrednie porównanie czeczotek: zwyczajnej, TUNDROWEJ i brązowej. 
  • Autor Grzegorz Grygoruk    www.birdwatching.pl
  • 11:06, krogulec14 , 1
    Link Komentarze (30) »
    piątek, 13 listopada 2009
    Wśród sieweczek

    Chyba mało gatunków ptaków miało tyle nazw. Bo zwano je między innymi czajkami (lodowcami), dżdżownikami, siewkami (piszczkami). Jeszcze w "Ptakach Polski) profesor Jan Sokołowski zwał je dżdżownikami. W wymienionej książce podał trzy gatunki z rodziny. Były to: dżdżownik rzeczny, dżdżownik obrożny i dżdżownik morski.

    A obecnie w naszej avifaunie mamy już pięciu przedstawicieli tego rodu. Są to podane już sieweczki: rzeczna, obrożna i morska. Do nich doszły niezwykle rzadkie u nas na przelotach sieweczka pustynna i mongolska.

    Lęgowe u nas są dwie. Są to sieweczka rzeczna oraz sieweczka obrożna. Piszę dwie, choć niedawno zdarzył się lęg sieweczki morskiej. Jak z opisów poszczególnych ptaków i ich fotografii wynika są to mieszkańcy piaszczystych i żwirowatych plaż. Tak, dokładnie takich, które my lubimy zajmować na kąpieliska. Zatem wniosek na przyszłość wychodzi prosto. Im więcej zabierzemy miejsca nad morzem, jeziorami i rzekami, tym mniej będzie tych pięknych ptaków. A zabieramy je też na regulacje rzek, budowy sztucznych zbiorników jak też ośrodków rekreacyjnych.

    Ekspansja człowieka na tereny niezbędne dla sieweczek do rozrodu, to nie jedyny problem tych niewielkich ptaków. Bywają celem ptaków szponiastych, krukowatych a także lisów. Z tymi ostatnimi sieweczki radzą sobie w ciekawy sposób. Młode, doskonale wtapiające się w otoczenie, nieruchomieją. Wtedy dorosłe udając kalekę odwodzą agresora od piskląt. Istotnym zagrożeniem dla tych ptaków są też sezonowe wezbrania rzek.

    Najczęstsza z rodziny sieweczka rzeczna (do niedawna występująca również w moich stronach)   www.cezarykorkosz.pl

    Najrzadziej pojawiająca się u nas sieweczka mongolska   www.cezarypioro.pl

    12:25, krogulec14 , 1
    Link Komentarze (22) »
    czwartek, 12 listopada 2009
    Nie tylko biało-czarne

    No to rybitwy mamy już w ptasio-słowniku opisane. Łącznie w naszej avifaunie mamy 10 gatunków, z czego opisałem 9. Pominąłem rybitwę różową, która u nas pojawia się tak rzadko, że można niemal o niej zapomnieć. Jeśli ktoś kojarzy sobie tą rodzinę ptaków w biało-czarnym wydaniu to poniższa fotografia chyba temu zaprzeczy. O rybitwie wąsatej Wikipedia powiada, że w Chile bywa ona nazywana... zakonnicą! ;) W Europie tą piękność można zobaczyć w ogrodzie zoologicznym w Walsrode koło Hanoweru. No cóż, wątpliwa przyjemność.

     A teraz zostało jeszcze kilka liter alfabetu i ptasio-słownik zostanie zakończony.

    A Babci bez mohera (i nie tylko) przypomnę fragmnet pewnej książki:

    "I już miał rozpocząć mowę od słów: "Jeśliś jest śmiertelną istotą, a nie bóstwem..." - gdy w tej chwili nadjechał poseł i pan Longinus, a za nimi sokolnik z obręczą. Co widząc bogini nadstawiła rarogowi rękę, na której ten zaraz, zszedłszy z ramienia, usadowił się przestępując z nogi na nogę. Namiestnik uprzedzając sokolniczego chciał zdjąć ptaka, gdy nagle stał się dziwny omen. Oto raróg, pozostawiwszy jedną nogę na ręku panny, drugą chwycił się namiestnikowej dłoni i zamiast przesiąść się, począł kwilić radośnie i przyciągać te ręce ku sobie tak silnie, że musiały się zetknąć. Po namiestniku mrowie przeszło, raróg zaś dopiero wtedy dał się przenieść na obręcz, gdy sokolnik nałożył mu kaptur na głowę...."

    Rybitwa wąsata

    14:40, krogulec14 , 1
    Link Komentarze (14) »
    środa, 11 listopada 2009
    Słodkie co nieco

    "1 kg mąki, 20 łyżek mleka, 400 g margaryny, 0,5 kg marmolady, 6 łyżek cukru, 4 jaja (2 całe i 2 żółtka), 100 g drożdży.

    Wysypujemy mąkę do miski. Rozkruszamy z mąką na drobne drożdże. Jaja rozbijamy dobrze z 3 łyżkami cukru. Pozostałe wsypujemy do mąki. Dodajemy mleko i jaja, dobrze ugniatamy. Roztapiamy tłuszcz, studzimy i dodajemy do ciasta. Wszystko razem mieszamy. Następnie ciasto wkładamy do woreczka foliowego i do zimnej wody i zostawiamy do wypłynięcia. Suszymy w ręczniku. Formujemy rogaliki z marmoladą. Pieczemy na blasze wysmarowanej tłuszczem. Posypujemy cukrem pudrem."

    Co robi powyższy przepis na Plamce? Kusi. W ubiegłym roku na Święto Niepodległości był porządny wpis o bieliku (orle białym), a w tym jest o święcie brzucha jakie panuje w mojej okolicy. Praktyczni Wielkopolanie połączyli 11 listopada owe święto ze świętomarcińskimi rogalami i... Powyższy przepis na "rogale z wody" jest z zeszytu mojej małżonki. Powiem krótko. Każdego grzechu warte są te rogaliki. Albo powiem dłużej: głupawka na punkcie wyżerania ogarnia mnie od "wysypanej do misy mąki" (surowe ciasto też lubię!), do ostatniego rogalika. A później pozostaje człowiekowi tylko czekanie. Za rok Piórko wyczaruje nowe...

    (Dlaczego tych rogali nie robi się na Święta Bożego Narodzenia czy Wielkanocy? Nie wiem. A szkoda!)

    Żeby nikomu, kto nie będzie się dziś objadał rogalikami, nie było przykro, to poniżej umieszczam następną słodkość. Maleńkiego rycyka, którego kapitalnie uchwycił Cezary Korkosz.

    I jeszcze jedno: świętujmy! :)

    Pisklę rycyka w obiektywie Czarka Korkosza   www.cezarykorkosz.pl

    08:38, krogulec14 , 1
    Link Komentarze (33) »
    wtorek, 10 listopada 2009
    Cała prawda o remizie

    Pokróliczkowało mnie nieco wczoraj i nie mam nic na swoje wytłumaczenie. Podanie wiadomości, że "samiec wije 1-3 gniazda i pozostawia kolejno zbliżającym się samicom" było zwykłym, ba w dużej części świadomym błędem. Samiec remiza okazuje się, wbrew dawnym przypuszczeniom, raczej fajtłapą niż macho. Wiem o tym od dawna, a jednak podałem tą przestarzałą wiadomość.

    Pisałem w "Kiedy to ona spodnie nosi" o bardzo nietypowych relacjach zachodzących u par mornela. Żeby upewnić się w pewnym fakcie zadzwoniłem do Kasi "Kamikazi". W rozmowie z Nią i z Michałem Skakujem przy okazji na tapetę dostał się, znany ze swoich misternie budowanych gniazd, remiz. U niego, znaczy się remiza, w domu też różne rzeczy się dzieją. Znają je zapewne osoby, które przeczytały "Ptaki Polski" Andrzeja Kruszewicza.

    Remiz w obiektywie Czarka Pióro   www.cezarypioro.pl

     Ten mój wczorajszy kiks jest sporym dla mnie zaskoczeniem, gdyż poniższe słowa wyszły spod mojej klawiatury:

    Osobliwą rzeczą jest gniazdo remiza. Na tyle, że chyba po raz pierwszy podejmę się jego opisu. Buduje je samiec, przytwierdzając do cienkich gałązek drzew na różnej wysokości. Jeśli jest ono nad wodą to wysokość nie przekracza 4 metrów, jeśli nad ziemią umieszczone jest znacznie wyżej. Ma ono niezwykły wśród europejskich ptaków kształt utkanego z włókien i puchu roślinnego worka z tunelowym wejściem z boku. Upraszczając, gniazdo remiza ma kształt... buta! Jak już wspomniałem, gniazdo buduje samiec. Bywa, że na jednym nie poprzestaje. Przez to do niedawna sądzono, że samce remiza są poligamistami. Okazuje się jednak, że tak kolorowego żywota to one nie mają. Niektóre samce pozostają bez partnerki. Te samce, pomijane przez samice, porzucają nieakceptowane budowy i rozpoczynają wić nowe gniazda. Część samic znosi swoje jaja w kilku gniazdach, żeby się w końcu zdecydować na tego jednego partnera zostawiając pozostałych, jak też i zniesione im jaja własnemu losowi. Mimo to 70% porzuconych samców decyduje się na samotne wysiadywanie i wychowywanie potomstwa. I między innymi dzięki nim remizów w Polsce przybywa.

    Samiec remiza w trakcie budowy gniazda w obiektywie Czarka Pióro   www.cezarypioro.pl

    13:40, krogulec14 , 1
    Link Komentarze (22) »
    poniedziałek, 09 listopada 2009
    Mleczna kawka

    Czasami człowiekowi może wydawać się, że coś wie, a tu przychodzi coś, co zmienia jego spojrzenie na dany temat. Do niedawna skłaniałem się w przekonaniu, że jednak w naszym państwowym godle jest królewski orzeł przedni zamiast poczciwego nieco bielika. Jednak ostatnie rozmowy z ornitologami skłoniły mnie do zmiany zdania. Rację miał ktoś, kto wymyślił slogan, że tylko krowa zdania nie zmienia. Bo ja, gdy trafiają do mnie konkretne argumenty potrafię to zrobić. Do tej pory trafiało też do mnie stwierdzenie, że formy albinotyczne częściej trafiają się wśród orłów przednich.

    No właśnie, albinosy, czy może też okazy leucystyczne. Do dzisiaj pytanie to trzymałem w worku z napisem "To samo" i, jak się okazało, to było też błędem. Bo albinosy są całe białe, z czerwonymi oczyma, a formy lecustyczne już nie. Przykładem takich ptaków jest poniższa kawka, którą Czarek sfotografował niedawno w porcie Władysławowo. Jak wieść z www.birdwatching.pl
    niesie bardzo dobrze się czuje z mewami. Jest też opcja, mówiąca, że jest w niej więcej mleczka niż kawki.

    Kończąc żarty chciałbym jednak zauważyć, że wiele kolorowych "odszczepieńców" wśród ptaków ma dość trudny żywot ze swoimi pobratymcami. Jaskółki, wróble czy szpaki okazują się zachowywać niczym zwykli rasiści. Odmiany inaczej ubarwione nie mają łatwego "chleba"!

    "Mleczna" kawka w obiektywie Czarka Pióro www.cezarypioro.pl

    17:39, krogulec14 , 1
    Link Komentarze (36) »
    sobota, 07 listopada 2009
    Orzeł morski

    W cuchnącej menażerii w niewielkiej drucianej
    klatce, na małym złomie bazaltowej skały,
    siedzi, odąwszy piersi, smutny, osępiały
    orzeł morski: tuż obok żółwie i pawiany.

    Pokrwawionego kędyś w stepach go ujęto,
    gdy mu kula złamała skrzydło pod obłokiem;
    lata już całe bawi ludzi swym widokiem,
    patrząc w półciemne okno źrenicą przymkniętą.

    Bezduszne i bezmyślne gapią się nań tłumy,
    gniewa je nieruchomość, obumarłość ptaka,
    potrącają go, klatkę próbują zdjąć z haka,
    ale niczym nie mogą wyrwać go z zadumy.

    W ciasnym, dusznym więzieniu dumny ptak królewski
    lat dziesiątki już ginie w męczarniach powoli;
    za widok jego płacą, jego ból nie boli,
    więc ginie między druty zamknięty i deski.

    A tam - szeroka pusta niebiosów opona,
    jasny, wielki krąg słońca daleko, daleko...
    hen, w dole, chmury srebrzyste tumany się wleką
    i płaszczyzna wód morskich, ciemna, nieskończona.

    Tam - wysp zielone smugi i okrętów białe
    migocące się ławy, bory olbrzymie;
    wulkany, grzmot w czerwonym ciskające dymie,
    i
    śnieg , srebrzący szarą górskich wierchów skałę.

    I cicho... Tylko w głuszy słychać gdzieś dalekiej
    gwiazd toczących się w bezdni grzmiące kołowroty,
    z hukiem śmiga i pęka gdzieś meteor złoty - -
    cicho... tu gwamą falą nie sumą się wieki...

    Oto noc. Siadłszy kędyś na podniebnej skale,
    osrebrzony światłością księżyca, powoli
    olbrzymi ptak zasypia w światła aureoli,
    w majestacie potęgi i królewskiej chwale.

    Śni mu się jego straszna moc i lot zuchwały,
    śnią mu się łowy, walki, burze, oceany...
    Cóż ci się tu śni, orle, w tej klatce drucianej?
    I tu ci dano kawał bazaltowej skały!...

    Kazimierz Przerwa-Tetmajer

    Bielik w obiektywie Henryka Janowskiego www.henrykjanowski.pl

    20:03, krogulec14 , 1
    Link Komentarze (28) »
     
    1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38