Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wszystko

Ural dla sierotek

krogulec14
Tak sobie myślę, że jak mnie kiedyś napadnie ochota zobaczenia dzikiego puszczyka uralskiego, to wybiorę się nie w Bieszczady, ale do... Krakowa! Poproszę Justynę Kierat żeby mnie do niego zaprowadziła i mam nadzieję, że go zobaczę. Zobaczcie jakie to jest proste zobaczenie tej kultowej sowy:

"No więc było tak.
Akt pierwszy. W zeszły piątek pojechałam do Puszczy Niepołomickiej. Chciałam się przejść, odpocząć od smogu, no i liczyłam, że wreszcie zobaczę puszczyka uralskiego, który przecież tam mieszka. Pochodziłam po lesie, ale ural nie zaszczycił. Na pociechę go sobie narysowałam.
Akt drugi. Wczoraj, korzystając ze zniżkujących chwilowo wskaźników smogu, wyszłam na chwilę do pobliskiego lasku. Chodzę sobie namiastką prastarej puszczy o powierzchni jakichś trzech kilometrów kwadratowych, kiedy zza pleców wylatuje mi sowa. Szara i duża. Zrobiłam zdjęcia, w internecie potwierdzono moje przypuszczenia: "wygląda na urala". No ale tylko wygląda, jednak trochę trudno oznacza się sowy ze zdjęć zrobionych telefonem. 
Akt trzeci. Napisali mi w internecie "idź poszukaj sowy, zrób lepsze zdjęcia". Ta, jasne, pójdę i na pewno ją znajdę. Lasek mały, ale drzew w nim sporo, a sowa też nie największa (szczególnie jeśli to jednak puszczyk zwyczajny). Ale żeby potem nie było, że nie próbowałam, poszłam... Znalazłam go w pół godziny, dalej nie wiem jakim cudem.
Konkluzja: uralowi z Niepołomic zrobiło się żal sierotki, która go nie widziała, i postanowił jej się pokazać. Musiał wprawdzie nie tylko przylecieć jej pod dom, ale raz przefrunąć prawie tuż przed nosem, żeby go nie przegapiła, ale później już jakoś sobie dała radę. Ural może teraz spokojnie wrócić do swojej puszczy z poczuciem spełnionego dobrego uczynku wobec człowieka."

Będąc w Krakowie nie zapomnę oczywiście o pójdźkach. W grodzie Kraka jest ich kilka par, a ja uwielbiam te niewielkie nocne Atenki.
A co do Justyny, to nie ukrywam, że planuję wystąpić z Nią, albo przynajmniej z Jej rysunkami na pewnej fajnej imprezie. No ale o tym to opowiem przy innej okazji.
Tekst (w cudzysłowiu) i zdjęcia Justyna Kierat   justynakierat.blogspot.com
 
23621313_942187735933989_343800795163281656_n
 
 23621522_942187729267323_2247063768177534092_n

Plamka mazurka

krogulec14

Kilka tygodni temu wysłałem tekst do Adama. Jako, że w pewnym sensie jest to dla mnie wóz albo przewóz, to staram się o sporą porcję cierpliwości.

Tekst jest, przynajmniej tak myślę, ciekawy. Jest to esencja mojego dziesięcioletniego blogowania wzbogacona garścią ciekawostek z życia ptaków, jak też i poszukiwaniami ich miejsca w życiu człowieka. Czasami, gdy sobie go przypominam, podoba mi się ta robota. Czasami, wiadomo, ogarniają mnie jednak wątpliwości. Może akurat wszedłem nie w tą ścieżkę i nim nie trafiłem.
Ma mieć tytuł "Plamka mazurka". Nie powinno to dziwić. Blog zaliczył do tej pory 2 860 200 wejść, więc nie byłoby żadnego sensu wymyślać jakiś inny.
Nie ukrywam, że zadbałem aby sporo pracy było dla korektora. Tekst jest zupełnie surowy i korektor będzie miał tu pełne pole do popisu. Niewątpliwie warto byłoby go też wysłać do ornitologa.
Z całą pewnością smaczkiem "Plamki mazurka" mogą być piękne rysunki Michała Skakuja. Do niedawna nie marzyłem o takim duecie. Jak poniżej widać czasami ludziom spełniać się mogą nawet najbardziej niewyobrażalne marzenia...
Póki co to czekam z duszą na ramieniu na telefon od Adama. I piszę o "Ptakach Rzeczpospolitej Ptasiej".

 22498924_1518011208251961_2977278551618976123_o

Pójdźka, rys. Michał Skakuj   Kasia i Michał Skakuj

Trener szybkości lotu podróżniczka

krogulec14

 Jako, że poczuwam się być w pewnym sensie ojcem chrzestnym rysunku Justyny, postanowiłem Wam go zaprezentować. Tak jak i genezę jego powstania.

-

Szukam na Facebooku różnych organizacji przyrodniczych i ornitologicznych. Nagle pada bardzo ciekawy adres:

 
Marek Pióro
 
Marek Pióro Nie da rady Panie Januszu, bo rzecz dotyczy podróżniczka, którego Pana sokoły potraktowałyby... jako śniadanie ;-)
 
Janusz Peregrinus Sielicki
 
Janusz Peregrinus Sielicki w ten sposob sokoly pomagaja im utrzymac kondycje :-D 
 
Marek Pióro
 
Marek Pióro Justyna, czyż komentarz Pana Janusza nie jest warty Twojej kreski? Sokół wędrowny trenerem kondycji podróżniczka? ;-) Pomyśl :-)
 
Justyna Kierat
 
Justyna Kierat Haha, tak, widzę to oczyma wyobraźni :-D 
 
-
I niech mi teraz zaprzeczy ktoś, że nie byłem wspomnianym... "natchnieniem" ;-)

12744594_607550336064399_6782852114212497385_n

Podróżniczek i sokół wędrowny, rys. Justyna Kierat   justynakierat.blogspot.com 

Mornelowe pola

krogulec14

Myślę, że poniższy tekst Mateusza zaciekawi niejedną osobę. Będziemy mogli poznać autentyczny smak "ptasiarskich wypraw", jak też przypomnieć sobie słodki wygląd mornela.

"Podgryficka ziemia orna 24. sierpnia 2006 r. – to nasz dzisiejszy cel „twitcherski”. Temat z pozoru wyjątkowo nieciekawy, ale w ostatnich dniach niezwykle popularny w polskim ptasiarstwie za sprawą rzadkich… morneli, które podczas tegorocznej wędrówki najczęściej i najliczniej obserwowane są przez zachodniopomorskich ptasiarzy właśnie w tym miejscu.

I jeszcze do wczoraj jakoś udawało mi się powstrzymywać przed wyprawami w te bardzo odległe strony za ptakiem, którego prędzej czy później powinienem przecież zobaczyć gdzieś bliżej.

Jednak wczorajsze doniesienie o sfotografowanym przez Piotrka Zientka największym polskim stadzie 21 (aż 20 dorosłych!) morneli na polach pomiędzy wsiami Otok i Zacisze niedaleko Gryfic wstrząsnęło mną porażająco.

Nazajutrz rano przemierzałem już, niczym wicepremier LepperJ, kopną ziemię orną w towarzystwie przybyłego ze mną Pawła Gębskiego i naszego, niemniej rozentuzjazmowanego od nas, miejscowego przewodnika, znalazcy wczorajszego stada – Piotrka.

Zmęczenie długą podróżą i bezmornelowe przeszukiwanie miejsca wczorajszego rekordu nieomal nie doprowadziła nas do desperackiego i przedwczesnego zakończenia dzisiejszej akcji. I gdyby nie rozleniwiające słoneczne ciepło rozwijającego się dnia wespół z dość przypadkowo w pobliżu odkrytym po głosach stadem siewek złotych na świeżo uprawionym polu rzepaku… nie byłoby nowego gatunku do www.club300.pl i fotoefektów, które z wielka przyjemnością mam zaszczyt Wam pokazać.

"Dorosły mornel na polnym przystanku podczas jesiennej wędrówki; 24.08.2006; pola niedaleko m. Gryfice"  www.mateuszmatysiak.pl

Nasz piękny bohater noszący nieco już wytartą szatę godową, najpierw nieufnie żerujący na skraju płochliwego stada siewek złotych, tak się w końcu rozzuchwalił, że po kwadransie wabienia mornelowym głosem siedział między nami niczym w stadzie swoich sióstr i braci na wyciągnięcie ręki, nogi...

"Dorosły mornel w resztkach szaty godowej w przerwie jesiennej wędrówki; pola pomiędzy wsiami Otok i Zacisze pod m. Gryfice; woj. zachodniopomorskie; 24.08.2006"  www.mateuszmatysiak.pl

Ptasiarze! Szukajcie przelotnych morneli na gołych „nieciekawych” polach, zwłaszcza świeżych oranicach porzepakowych, bo naprawdę warto przeżyć to bliskie spotkanie!

"Dorosły mornel w resztkach szaty godowej podczas jesiennej wędrówki; pola pomiędzy wsiami Otok i Zacisze pod m. Gryfice; woj. zachodniopomorskie; 24.08.2006"  www.mateuszmatysiak.pl

Mateusz Matysiak"

P.S. A ja tylko przypomnę, że ostatnie pary lęgowe mornela w Polsce zaobserwowano w Karkonoszach w 1948 roku. Od tamtego czasu spotykany bywa u nas bardzo nielicznie na przelotach...

Krogulec

krogulec14

W swoim "mądrym zeszycie" o ptakach mam zapisaną o krogulcu między innymi taką notatkę: "Krogulec jest ulubieńcem mojej rodziny. Pewnego dnia przyleciał na podwórko i usiadł na gałęzi ze sterty drzewa opałowego. Czatował nań dobre pół godziny, było zimno przestępował z nogi na nogę i podbijał nasze serca..." Parafrazując słowa naszego papieża mógłbym powiedzieć, że to od tego ptaka wszystko się zaczęło. Podziwianie szybujących kań i myszołowów, tropienie jastrzębii, bielików, radość z błotniaków. Krogulec pojawił się wtedy nie na darmo. Od kilku dni był tu karmnik i zwabiły go świergolenia sikor, wróbli i mazurków. Podobnie jak ta drobnica, także i on stał się istotnym elementem zimowego podwórka.

Krogulec jest nielicznym ptakiem lęgowym w Polsce. Na taką sytuację wpływ miały, między innymi, katastrofalne zatrucia środkami ochrony roślin zawartymi w ciałach ich ofiar, jak też fakt, że do połowy lat siedemdziesiątych ptak ten nie był pod całoroczną ochroną. Warto przypomnieć, że zatrucia wspomnianymi środkami przyczyniły się do całkowitego wyginięcia, na długie lata, sokoła wędrownego. Krogulec w okresie lęgowym prefreruje skraje lasów i niewielkie śródpolne zalesienia. Gniazdo zakłada zazwyczaj w 20 -50-letnich drzewach iglastych, najchętniej na świerku lub jodle. Warta jest odnotowania różnica w wielkości pomiędzy samcem a samicą o której wspomniała EwaRub. Wymiary samca wynoszą: długość ciała 30 -32 centymetry, rozpiętość skrzydeł 60 -63 centymetry, waga 160 gram. Wymiary samicy są następujące: długość ciała 35 -39 centymetrów, rozpiętość skrzydeł 74 -80 centymetrów, waga 280 gram. Ta różnica wielkości ma swoje uzasadnienie przy polowaniu. Partnerzy nie konkurują między sobą w łowach i lepiej wykorzystują swoje terytorium. Taki rewir obejmuje powierzchnię 5 -10 kilometrów kwadratowych. Ofiarami samca są zazwyczaj drobne ptaki, podczas gdy samica poluje na zazwyczaj większe. Jak słusznie ktoś zauważył, krogulec jest ptakiem niewielkim. W tym niewielkim ciele spoczywa jednak wielki duch. Samica, przypomnę jej wagę - 280 gram, potrafi upolować gołębia grzywacza, którego waga mieści się w granicach 450 -550 gram! Jest na tyle doskonałym łowcą, że potrafi pochwycić nawet jaskółkę! Krogulce nie ograniczają się jednak tylko do łowienia ptaków. Sporadycznie chwytają myszy, żaby i owady. W Polska.pl czytałem o samicy tego gatunku. która zasmakowała w... rybach!

Teraz chyba już nikt nie będzie "wytykał" krogulcowi jego rozmiarów. Swoją drogą różnica wielkości w parze przypomina mi pewną anegdotę. Jaśnie Pan Hetman Ogiński (tak, tak, ten od Poloneza) był kiedyś podpadł swojej Jaśnie Pani Małżonce. Pani Ogińska wzburzona, chwyciła Go za frak i wysunęła za pałacową balustradę mówiąc - przeproś Waść, albo puszczę!. - Krogulec też doczekał się swojej legendy. Kiedyś wierzono, że kukułki jesienią zamieniają się właśnie w krogulce. Warto też powiedzieć, o czym także wspomniała EwaRub, że krogulce, po latach prześladowań od jakiegoś czasu wnikają w ludzkie osiedla. Są na tyle odważne, że spotkać można je nawet w centrach wielkich miast. O przygodzie jednego z nich można dowiedziedzieć się tu.

Krogulec w obiektywie Czarka Pióro  www.cezarypioro.pl

Krogulec często czatuje na pojedynczych drzewach na polach, lub na drzewach na obrzeżach lasów. Dość często można go też spotkać na otwartej przestrzeni. Lata stosunkowo nisko, zręcznie manewrójąc między drzewami na granicy lasu. Na zdobycz uderza znienacka, atakując zza drzew, krzewów, płotów lub innych osłon. Poza sezonem lęgowym żyje samotnie.

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci