Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wszystko

Bielik, Orzeł Biały i orzeł

krogulec14
Poprawki do "Kalendarza ptaków" idą dość sprawnie. Piotr sprząta i poprawia w tekście niepotrzebne znaki graficzne oraz zakreśla na czerwono niezbyt jasne fragmenty. Ja wtedy zasiadam do tekstu i zżymam się zastanawiając co "poeta" miał wówczas na myśli. Piotr, udając laika, czasami mnie prosi o rozbudowanie niektórych fragmentów. Tutaj też się zżymam, ale tylko na chwilę, bo widzę po poprawieniu tekstu, że jest on po tym znacznie ciekawszy.
Czasami z tego wychodzą ciekawe rzeczy. Przy pisaniu o bieliku wspomniałem o tym, że co prawda to on jest niby tym Orłem Białym, ale tak naprawdę to on orłem nie jest. Tutaj Piotr poprosił mnie o pewne wyjaśnienie, a ja zwyczajnie się zakopałem. Ten tekst wydawał mi się tak prosty, że nie potrzebował żadnego wyjaśnienia. Zacząłem się bawić klawiaturą. Wygooglałem sobie hasło Orzeł Biały. Znalazłem pod nim między innymi wieś, która znajduje się w gminie... Wróblew! Poszedłem więc dalej i ku swojej radości dojrzałem w herbie gminy dwa dorodne wróble.
I to już byłby finał dywagacji na temat bielika i Orła Białego, gdyby nie to, że podzieliłem się tymi spostrzeżeniami na Facebooku. Okazało się, że kilkanaście dni temu w Orle Białym i Wróblewie był Staszek Łubieński, który udostępnił nam swoje zdjęciami i wrażenia z obu miejscowości. Chyba nie muszę zapewniać, że są one znacznie bogatsze od tego co oferuje nam Wikipedia.
Jak widać pisanie książki też może rozszerzać człowiekowi horyzonty. Natomiast jeśli chodzi o Orła Białego to myślę, że znaczną większość czytelników "Kalendarza ptaków" zaskoczę. I to mocno zaskoczę!

39997285_1981298071930342_7240510031429369856_n

Wróble we Wróblewie, fot. Stanisław Łubieński

40051499_1981298151930334_4115752677403525120_n

Orzeł Biały, fot. Stanisław Łubieński

Ural dla sierotek

krogulec14
Tak sobie myślę, że jak mnie kiedyś napadnie ochota zobaczenia dzikiego puszczyka uralskiego, to wybiorę się nie w Bieszczady, ale do... Krakowa! Poproszę Justynę Kierat żeby mnie do niego zaprowadziła i mam nadzieję, że go zobaczę. Zobaczcie jakie to jest proste zobaczenie tej kultowej sowy:

"No więc było tak.
Akt pierwszy. W zeszły piątek pojechałam do Puszczy Niepołomickiej. Chciałam się przejść, odpocząć od smogu, no i liczyłam, że wreszcie zobaczę puszczyka uralskiego, który przecież tam mieszka. Pochodziłam po lesie, ale ural nie zaszczycił. Na pociechę go sobie narysowałam.
Akt drugi. Wczoraj, korzystając ze zniżkujących chwilowo wskaźników smogu, wyszłam na chwilę do pobliskiego lasku. Chodzę sobie namiastką prastarej puszczy o powierzchni jakichś trzech kilometrów kwadratowych, kiedy zza pleców wylatuje mi sowa. Szara i duża. Zrobiłam zdjęcia, w internecie potwierdzono moje przypuszczenia: "wygląda na urala". No ale tylko wygląda, jednak trochę trudno oznacza się sowy ze zdjęć zrobionych telefonem. 
Akt trzeci. Napisali mi w internecie "idź poszukaj sowy, zrób lepsze zdjęcia". Ta, jasne, pójdę i na pewno ją znajdę. Lasek mały, ale drzew w nim sporo, a sowa też nie największa (szczególnie jeśli to jednak puszczyk zwyczajny). Ale żeby potem nie było, że nie próbowałam, poszłam... Znalazłam go w pół godziny, dalej nie wiem jakim cudem.
Konkluzja: uralowi z Niepołomic zrobiło się żal sierotki, która go nie widziała, i postanowił jej się pokazać. Musiał wprawdzie nie tylko przylecieć jej pod dom, ale raz przefrunąć prawie tuż przed nosem, żeby go nie przegapiła, ale później już jakoś sobie dała radę. Ural może teraz spokojnie wrócić do swojej puszczy z poczuciem spełnionego dobrego uczynku wobec człowieka."

Będąc w Krakowie nie zapomnę oczywiście o pójdźkach. W grodzie Kraka jest ich kilka par, a ja uwielbiam te niewielkie nocne Atenki.
A co do Justyny, to nie ukrywam, że planuję wystąpić z Nią, albo przynajmniej z Jej rysunkami na pewnej fajnej imprezie. No ale o tym to opowiem przy innej okazji.
Tekst (w cudzysłowiu) i zdjęcia Justyna Kierat   justynakierat.blogspot.com
 
23621313_942187735933989_343800795163281656_n
 
 23621522_942187729267323_2247063768177534092_n

Plamka mazurka

krogulec14

Kilka tygodni temu wysłałem tekst do Adama. Jako, że w pewnym sensie jest to dla mnie wóz albo przewóz, to staram się o sporą porcję cierpliwości.

Tekst jest, przynajmniej tak myślę, ciekawy. Jest to esencja mojego dziesięcioletniego blogowania wzbogacona garścią ciekawostek z życia ptaków, jak też i poszukiwaniami ich miejsca w życiu człowieka. Czasami, gdy sobie go przypominam, podoba mi się ta robota. Czasami, wiadomo, ogarniają mnie jednak wątpliwości. Może akurat wszedłem nie w tą ścieżkę i nim nie trafiłem.
Ma mieć tytuł "Plamka mazurka". Nie powinno to dziwić. Blog zaliczył do tej pory 2 860 200 wejść, więc nie byłoby żadnego sensu wymyślać jakiś inny.
Nie ukrywam, że zadbałem aby sporo pracy było dla korektora. Tekst jest zupełnie surowy i korektor będzie miał tu pełne pole do popisu. Niewątpliwie warto byłoby go też wysłać do ornitologa.
Z całą pewnością smaczkiem "Plamki mazurka" mogą być piękne rysunki Michała Skakuja. Do niedawna nie marzyłem o takim duecie. Jak poniżej widać czasami ludziom spełniać się mogą nawet najbardziej niewyobrażalne marzenia...
Póki co to czekam z duszą na ramieniu na telefon od Adama. I piszę o "Ptakach Rzeczpospolitej Ptasiej".

 22498924_1518011208251961_2977278551618976123_o

Pójdźka, rys. Michał Skakuj   Kasia i Michał Skakuj

Trener szybkości lotu podróżniczka

krogulec14

 Jako, że poczuwam się być w pewnym sensie ojcem chrzestnym rysunku Justyny, postanowiłem Wam go zaprezentować. Tak jak i genezę jego powstania.

-

Szukam na Facebooku różnych organizacji przyrodniczych i ornitologicznych. Nagle pada bardzo ciekawy adres:

 
Marek Pióro
 
Marek Pióro Nie da rady Panie Januszu, bo rzecz dotyczy podróżniczka, którego Pana sokoły potraktowałyby... jako śniadanie ;-)
 
Janusz Peregrinus Sielicki
 
Janusz Peregrinus Sielicki w ten sposob sokoly pomagaja im utrzymac kondycje :-D 
 
Marek Pióro
 
Marek Pióro Justyna, czyż komentarz Pana Janusza nie jest warty Twojej kreski? Sokół wędrowny trenerem kondycji podróżniczka? ;-) Pomyśl :-)
 
Justyna Kierat
 
Justyna Kierat Haha, tak, widzę to oczyma wyobraźni :-D 
 
-
I niech mi teraz zaprzeczy ktoś, że nie byłem wspomnianym... "natchnieniem" ;-)

12744594_607550336064399_6782852114212497385_n

Podróżniczek i sokół wędrowny, rys. Justyna Kierat   justynakierat.blogspot.com 

Mornelowe pola

krogulec14

Myślę, że poniższy tekst Mateusza zaciekawi niejedną osobę. Będziemy mogli poznać autentyczny smak "ptasiarskich wypraw", jak też przypomnieć sobie słodki wygląd mornela.

"Podgryficka ziemia orna 24. sierpnia 2006 r. – to nasz dzisiejszy cel „twitcherski”. Temat z pozoru wyjątkowo nieciekawy, ale w ostatnich dniach niezwykle popularny w polskim ptasiarstwie za sprawą rzadkich… morneli, które podczas tegorocznej wędrówki najczęściej i najliczniej obserwowane są przez zachodniopomorskich ptasiarzy właśnie w tym miejscu.

I jeszcze do wczoraj jakoś udawało mi się powstrzymywać przed wyprawami w te bardzo odległe strony za ptakiem, którego prędzej czy później powinienem przecież zobaczyć gdzieś bliżej.

Jednak wczorajsze doniesienie o sfotografowanym przez Piotrka Zientka największym polskim stadzie 21 (aż 20 dorosłych!) morneli na polach pomiędzy wsiami Otok i Zacisze niedaleko Gryfic wstrząsnęło mną porażająco.

Nazajutrz rano przemierzałem już, niczym wicepremier LepperJ, kopną ziemię orną w towarzystwie przybyłego ze mną Pawła Gębskiego i naszego, niemniej rozentuzjazmowanego od nas, miejscowego przewodnika, znalazcy wczorajszego stada – Piotrka.

Zmęczenie długą podróżą i bezmornelowe przeszukiwanie miejsca wczorajszego rekordu nieomal nie doprowadziła nas do desperackiego i przedwczesnego zakończenia dzisiejszej akcji. I gdyby nie rozleniwiające słoneczne ciepło rozwijającego się dnia wespół z dość przypadkowo w pobliżu odkrytym po głosach stadem siewek złotych na świeżo uprawionym polu rzepaku… nie byłoby nowego gatunku do www.club300.pl i fotoefektów, które z wielka przyjemnością mam zaszczyt Wam pokazać.

"Dorosły mornel na polnym przystanku podczas jesiennej wędrówki; 24.08.2006; pola niedaleko m. Gryfice"  www.mateuszmatysiak.pl

Nasz piękny bohater noszący nieco już wytartą szatę godową, najpierw nieufnie żerujący na skraju płochliwego stada siewek złotych, tak się w końcu rozzuchwalił, że po kwadransie wabienia mornelowym głosem siedział między nami niczym w stadzie swoich sióstr i braci na wyciągnięcie ręki, nogi...

"Dorosły mornel w resztkach szaty godowej w przerwie jesiennej wędrówki; pola pomiędzy wsiami Otok i Zacisze pod m. Gryfice; woj. zachodniopomorskie; 24.08.2006"  www.mateuszmatysiak.pl

Ptasiarze! Szukajcie przelotnych morneli na gołych „nieciekawych” polach, zwłaszcza świeżych oranicach porzepakowych, bo naprawdę warto przeżyć to bliskie spotkanie!

"Dorosły mornel w resztkach szaty godowej podczas jesiennej wędrówki; pola pomiędzy wsiami Otok i Zacisze pod m. Gryfice; woj. zachodniopomorskie; 24.08.2006"  www.mateuszmatysiak.pl

Mateusz Matysiak"

P.S. A ja tylko przypomnę, że ostatnie pary lęgowe mornela w Polsce zaobserwowano w Karkonoszach w 1948 roku. Od tamtego czasu spotykany bywa u nas bardzo nielicznie na przelotach...

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci