Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Gwiazdor

krogulec14

Siadłem do laptopa z piwem marki "Perła" (dla dociekliwych, to była wersja eksportowa). Po dwóch godzinach odsypiana nocnej zmiany za bardzo przytomny nie byłem, gdy rozległ się dzwonek. Ostry, natarczywy dzwonek nie był czymś dla mnie miłym.

"Zabiję" sobie pomyślałem i z mordem w oczach ruszyłem do drzwi. Za mną, a właściwie przede mną, pobiegł Fred. "Albo psem poszczuję. Ale jeśli to będzie listonosz, to jednak chyba daruję". W miarę zbliżania się do drzwi zbyt mocno łagodniałem. Przy furtce, z wielkopolska nazywanej uliczką, stała listonoszka.
- Wie pani, zasadniczo to mi wystarczy zadzwonić raz. Bo po nocce to człowiek nerwowo takie dźwięki odbiera - burknąłem. Ale tak na wszelki wypadek grzecznie burknąłem. Bo licho wie co w takiej torbie listonosza ukrywać się może.
Jak zwykle miałem rację. Listonoszka okazała się być zakonspirowanym Gwiazdorem, który między innymi przyniósł mi takie prezenty:

48416894_2022276684492075_8232697985620770816_n

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • makroman

    Mam to samo po nocnej zmianie.

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci