Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

W tamten czas, lub w jego cień

krogulec14
"Chrapiącego ptaka" Bernda Heinricha przeczytałem z wypiekami na twarzy. Czasami przy lekturze odpływałem. W jakieś miejsca, w jakiś czas. I tym chciałbym tutaj z Wami dzisiaj się podzielić:

Weilichowo, pierwszy domek od strony Bruskowa Wielkiego. Przed nim boisko na którym kawalerka grywała od czasu do czasu w piłkę. Ja byłem chyba za mały, bo mnie nie przyjmowano do gry. Od czasu do czasu zagadywali tatę żeby zagrał, ale ten natomiast nie miał na to czasu. Za łąką był staw w wielu miejscach zarośnięty krzakami. Wymarzone miejsce dla naszych gęsi, które tam chętnie przebywały. Z tymi gęsiami była taka anegdota. Dwu, trzyletni braciszek usiłując przeprowadzić gąski walnął tekstem:

- Bulwa, gdzie wy idziecie - to było jego pierwsze zdanie.
No cóż, koło domu była droga, którą pasterz wiosną, latem i jesienią prowadził krowy i od czasu do czasu do nich przemawiał.
W domu razem z nami, przez kilka miesięcy, mieszkała rodzina. Dorosła już córka któregoś zimowego dnia stanęła w oknie. W bikini. Później na strychu znalazłem karton z listami. Pisanymi w czasie wojny. W jednym z listów oficer z frontu donosił przedwojennym gospodarzom o śmierci ich syna. Oficer donosił, że syn był dzielnym żołnierzem. Że gdyby więcej takich żołnierzy było, to wojska hitlerowskie poradziłyby sobie z fla fluchten Iwanem.
Do szkoły wiodła brukowa droga, a właściwie gruszowa aleja. W klasie razem z nami uczyła się Jola Rybczyńska. Była zawsze cicha, skryta. Jej tata był w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Chyba nigdy nie doszedł do siebie. Kilka razy słyszałem jak mówił, że tacy ludzie jak on nie powinni żyć.
W klasie miałem też kolegów ze znanej obecni wsi w kratkę, Swołowa. Swołowo słynie z dużej ilości budynków szachulcowych. Niedawno koło Wielichowa wybudowano słynną nie tylko w Polsce Dolinę Charlotty.
 
Kolonia (dwa domki z jedną wielką, wspólną stodołą) Zgierz. Nie, nie tego koło Łodzi, ale w gminie Główczyce. Wychodziło się z podwórza w las i już zbierało się  grzyby. Niedaleko była górka z której widać było wielkie Jezioro Łebsko. Dookoła było sporo torfowisk w których było dużo żmij. Nie ukrywam, że bałem się ich. Ktoś opowiadał, że taka pyskiem złapie się za ogon i robiąc takie koło, goni za człowiekiem. To uznałem za bujdę, ale słyszałem, że kogoś żmija ukąsiła na jego obejściu. Nad naszym podwórzem dość często pojawiały się ptaki szponiaste. "Jastrzębie", tak je określaliśmy. Kury na podwórku na ich widok wszystkie uciekały ile miały sił w nogach. Na arenie pozostawał kogut. Wielki, silny i niczego się nie bał. Nawet sąsiadki, która wchodząc na nasze podwórze brała ze sobą tęgiego kija. Mama chciała go przeznaczyć na rosół, ale myśmy z tatą się przeciwstawili. No bo był on prawdziwym podwórkowym skarbem.
Ptaków wówczas nie podglądałem. Wolałem piłkę nożną. W naszej reprezentacji grali wówczas między innymi Robert Gadocha, Włodzimierz Lubański, Kazimierz Deyna czy Jerzy Gorgoń. Wprowadzili oni nasz futbol, o jakim obecni piłkarze i kibice mogą tylko pomarzyć.
Lubiłem rzadkie wyprawy do Izbicy. Plaży w tej wiosce nie zapomnę pewnie nigdy. Człowiek szedł kilkaset metrów w głąb jeziora i zanurzony był do pępka. W izbickim kościółku był piec kaflowy, a na kominie znajdowało się bocianie gniazdo.
Uczyłem się w Rzuszczach. Szkoła mieściła się w pałacu. Jej kierownik też przetrwał Oświęcim. Był w partii. Czasami poruszał swoją historię pytając: gdzie wtedy był Bóg.
 
Warblino. Wieś podzielona na dwie nacje. Polską i ukraińską. Jedni za drugimi nie przepadali. I pewnie też jedni drugich się bali. Ukraińcy ściągnięci tutaj zostali dzięki Akcji "Wisła", a Polacy pamiętali im generała Karola Świerczewskiego. "Waltera", który kulom się nie kłaniał. 
Do sąsiadki czasami przyjeżdżała siostra z Polanowa. Dom sąsiadki miał płaski dach, na którym dość często latem opalała się jej siostra. W stroju Ewy. Sporo moich rówieśników lubiło jej przyjazdy do naszej wsi.
 
A sama lektura "Chrapiącego ptaka"? Fantastyczna, piękna. Gorąco z serca polecam. Kto wie, może i Was zawiedzie w miejsca o których zupełnie zapomnieliście...

36884040_1793462314040181_1561867176472739840_n

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci