Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Hitchcock czy Bareja?

krogulec14
Gdyby jakiś scenarzysta zapytał mnie jaki gatunek ptaka umieścić w horrorze "Ptaki 2", to na pewno podpowiedziałbym mu kawki. Mewy i wrony mogłyby też zagrać w tym filmie, ale to kawki swego czasu na mnie krakały, to kawki pozorowały ataki, pikując tuż nad moją głową.
Dość dużo czasu mi zajęło odnalezienie przyczyny takiego stanu rzeczy, aż w końcu ta sztuka mi się udała. Sztuka (proszę czytać pisklę kawki) stała w pobliżu kubła na śmieci. Wyglądała jak totalna sierota, ale za nią stała potęga pobliskiego, kawczego rodu. Poznawszy przyczynę takiego zachowania kawek usunąłem się im z oczu zanim zostałem trafiony odchodami. Poza tym nie chciałem im się mocno narażać. Słyszałem kiedyś o historii pewnego człowieka, który za młodu pochylił się nad młodą kawką aby jej pomóc. Wrzask, jaki uczyniły kawki będące w pobliżu spłoszyłby każdego. Lwa, szakala i krokodyla. Chłopca spłoszyły też. I dobrze zapamiętały. Wrzeszczały na niego następnego dnia, tygodnia, miesiąca, roku. Przekazywały sobie z pokolenia na pokolenie, że ów człowiek jest zły i krakały na niego nawet gdy był w podeszłym wieku. Prawda, że te ptaki mogłyby zagrać w horrorze?
W położonej w granicach Łodzi Retkini kawki zaczęły terroryzować ludzi. Podobno dziabnęły nawet jedną Panią w głowę. Jak łatwo się domyśleć z pobliskiego gniazda wyleciało pisklę. A że latać zbyt dobrze nie potrafiło, to zdało się na opiekę rodziców i ich sąsiadów. Wezwana do pomocy łódzka ESKA zasięgnęła informacji w ZOO.
Specjalista wyjaśnił o co chodzi w zachowaniu kawek i nie miałbym pewnie o czym pisać, gdyby nie dziabnięta Pani:
- "Jeśli zaatakowany zostałby mój półroczny wnuk, to byłby to już większy problem. On się nie obroni" - zauważyła.
W tej wypowiedzi przypomniał mi się "Miś". A w zasadzie pewien milicjant, który rozsądnie zauważył - "A gdyby tutaj staruszka przechodziła do domu starców, a tego domu wczoraj by jeszcze nie było, a dzisiaj już by był, to wy byście staruszkę przejechali, tak?" -
Jeśli ten cytat nikogo nie przekonał, to Bareja uszykował jeszcze jeden: - "A gdyby tu wasz synek z grupą stuosobową odlatywał i każdy z rodziców chciałby wejść, to jaki byłby tłok, sami widzicie. I nie mówcie, że nie macie synka, bo w każdej chwili mieć możecie (sprawdzić, czy nie ksiądz)."
Kończąc muszę zaznaczyć, że wierzę w mądrość tej Pani. Jestem przekonany, że półtorarocznego dziecka na pastwę kawek nie zostawi. I nie tylko kawek.
Temat zapożyczyłem z radia ESKA
 
 CKO_1383www
 
Kawka, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl 

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • wojtek.gotkiewicz

    Jestem przekonany, że ta pani wie, jak zbudowany jest pantofelek. Tak właśnie wygląda program nauczania tzw. przyrody w polskich szkołach.

  • ikroopka

    Mnie kilka lat temu zaatakowała wrona i to dwukrotnie, zapewne ta sama.

  • krogulec14

    Wojtek, to może zależeć jeszcze od tego który pantofelek.

  • krogulec14

    Ikroopko, pewnie zbyt mocno zbliżyłaś się do jej pisklęcia...

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci