Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Jak kruk i sowa pomalowali sobie pióra – bajka eskimoska

krogulec14

O antagonizmach pomiędzy sowami a ptakami krukowatymi to wie chyba każda osoba, która czyta "Plamkę mazurka". O tym, że kruk na początku istnienia był biały, podobnie. Ale, że sowa? O prapoczątkach tych białych początkowo ptaków opowiada eskimoska bajka "Jak kruk i sowa pomalowali sobie pióra".

***

Było to dawno. Kruk i sowa mieszkali razem. Żyli w przyjaźni i zgodzie. Razem zdobywali pożywienie, dzieląc się sprawiedliwie. Nie znali biedy. Żyli długo, zestarzeli się, a ich pióra były białe jak śnieg.

Pewnego razu sowa powiada do kruka:

– Jesteśmy już starzy, a nigdy nie byliśmy piękni. Inne ptaki mają kolorowe pióra: czer­wone, czarne, szare. A my jesteśmy widoczni tylko w ciągu krótkiego lata.

– To prawda – odpowiedział kruk. – Gdy siedzimy na śniegu, zupełnie nas nie widać.

– Chodź, pomalujemy sobie pióra – zapro­ponowała sowa. – Najpierw ty mnie, a potem ja tobie.

Kruk zgodził się. Zebrał sadzę z lampki tranowej, zamiast pędzelka użył pióra ze swego ogona i poprosił, żeby sowa się przygotowała. Sowa usiadła na kamieniu, a kruk zaczął ostrożnie malo­wać jej pióra. Chodził dookoła kamienia i rysował na każdym piórku ładne, czarne plamki.

Maluje i myśli: ..Zrobię to jak najlepiej. Kiedy sowa zobaczy, jak się starałem, to i mnie tak pięknie pomaluje”.

Kruk pracował bardzo długo. Sowie znudziło się już siedzieć i myśli: „Ten kruk chce mnie zamęczyć. Jak przyjdzie jego kolej, pomaluję go raz-dwa”.

Wreszcie kruk skończył malowanie i mówi:

– Spójrz, jaka jesteś teraz piękna. Musisz jeszcze obeschnąć na wietrze, a potem pomalujesz mnie.

Sowa zgodziła się. Kiedy wyschły jej pióra, poprosiła kruka, żeby się przygotował. Usiadł kruk na kamieniu, a sowa mówi:

– Nie, lepiej siądź obok kamienia. Będę cię malowała trochę inaczej. Zamknij oczy.  Otwo­rzysz je dopiero wtedy, gdy ci powiem.

Usiadł kruk obok kamienia, zacisnął powieki. Był gotów. Sowa tymczasem wzięła lampkę pełną czarnej tranowej sadzy, wlazła na kamień i polała kruka od głowy do ogona. W jednej chwili kruk stał się czarny.

– Teraz – mówi sowa – podeschnij na wietrze, potem otwórz oczy i popatrz na siebie. Wprawdzie bardzo szybko cię pomalowałam, lecz odtąd i zimą, i latem każdy cię zauważy.

Wysechł kruk na wietrze, otworzył oczy i wrzas­nął:

– Coś ty zrobiła! Jestem teraz czarny! Każdy zajączek, każda myszka zobaczy mnie z daleka. Jak będę zdobywał pożywienie?

A sowa na to:

– Przecież chciałeś być piękny!

Kruk całkiem się rozgniewał:

– Pomalowałem cię najładniej jak umiałem! Jesteś teraz piękna, a ja jestem czarny i moje dzieci też będą czarne. Wynoś się stąd, sowo!

Przestraszona sowa odleciała. Od tej pory kruk jest czarny, a sowa pstrokata. I unika kruka, bo bardzo się go boi.

***

"Jak kruk i sowa pomalowali sobie pióra - bajka eskimoska" ukazały się w zbiorze „Bajki Północy" wydanym przez „Naszą Księgarnię” w 1988. Jeden taki zbiór przed chwilą dla mnie zamówiła moja żona...

 Korkosz2921

Kruk, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl 

 CKO_6348www

Puchacz, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl 

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • hapaw

    Nie tylko ludziom, ale i zwierzakom trudno czasami się porozumieć i trafić w upodobania i humor drugiego osobnika ;-)

  • krogulec14

    O tak. A pomiędzy ptakami krukowatymi a sowami jest całkiem spory antagonizm :-)

  • makroman

    To sowy tak daleko na północ sięgają?

  • krogulec14

    Sowa śnieżna ma stanowiska lęgowe na północy Grenlandii.

  • akasza2

    Mam tę książkę. Czytałam te baśnie w dzieciństwie. :)

  • krogulec14

    Do mnie ta książka już jedzie :-)

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci