Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Turkuciowy podjadek - Karol Fornalczyk

krogulec14

W końcu zapanowała nam piękna, dudkowa wiosna. Znalazłem bardzo ciekawy fotoreportaż Karola Fornalczyka, który zgodził się na zaprezentowanie swojej pracy na "Plamce mazurka". Wychodząc za chwilę z Fredem na dudki, życzę Wam pozytywnych wrażeń przy lekturze.

*          *          *

"Pobudka kilka minut po trzeciej, przy słonecznie zapowiadającej się pogodzie to najefektywniejszy czas na wstawanie.

Doliczając dojazd, drogę do celu, rozwinięcie sprzętu, siadam w czatowni akurat w momencie wschodu słońca czyli kilkanaście minut po czwartej.

Zaraz po przybyciu słyszę już większość tutejszych ptaków, kukułki, wilgi, zapowiada się ciekawie, dziś celem będzie upragniona i jakże trudna do fotografowania kukułka.

Rozkładam trzy głośniki, jeden głośny na bluetooth, blisko czatowni a dwa pozostałe, połączone z sobą piętnastometrowym kablem.

Dodatkowo stawiam na wabia świeżo wykonaną imitację kukułki a właściwie to imitacja pięknie wykonanego gołębia przez mojego ojca, którego nieco przerobiłem na kukułkę i do dzieła.

Pierwsze wabienie bez rezultatu, kukułka oczywiście jest w pobliżu i słyszy podawane przeze mnie kukanie jednak jej reakcja jest słaba, mój optymizm znacznie obniżył poziom, słońce jest już dosyć wysoko a wabiony ptak na pewno dziś nie usiądzie.

Nagle, w tym całym porannym, leśnym repertuarze, w bardzo bliskiej odległości słyszę wyraźne dudkowe pohukiwanie.

Natychmiast odpowiadam i dosłownie po kilkunastu sekundach, dudek reaguje, pięknie odpowiada i siada tuż przed moim obiektywem.

Jest piękny, smukły, majestatyczny i energiczny, świadomość tego, że przyleciał tutaj z dalekiej Afryki żeby kontynuować odwieczny cykl nadany mu przez matkę naturę, powoduje, że mam dla niego ogromny szacunek.

 d1

Samiec dudka - Canon 50D + Tamron 150-600mm F/5.0-6.3 SP Di VC USD - 2016r.

Jest lekko zdenerwowany i gotowy do starcia z wirtualnym rywalem, padło na imitację kukułki, która dziś nie spełniła swojego zadania a może i spełniła...

Wyraźnie zdeterminowany i agresywny, siada na kukułce i dziobem podobnym do szydła z impetem uderza kilkanaście razy w czubek kukułczej głowy, następnie w grzbiet i szyję, po kilkudziesięciu uderzeniach kukła spada z drzewa na ziemię. Informując o zwycięstwie ukrywającą się w pobliżu partnerkę, napełnia powietrzem wole i donośnie pohukuje.

Nie odpuszczał jeszcze przez kilkadziesiąt minut, wciąż kręcił się po okolicy i pilnował swojego terytorium, ku mojemu zaskoczeniu sprowadził nawet na pole bitwy zazdrosną partnerkę by pokazać pokonanego rywala.

Odbyły się również intymne sceny oraz przekazywanie smakołyku dla samicy w postaci schwytanego przez samca owada, które to udało mi się uwiecznić na kilku kadrach

 d2

Przekazywanie smakołyku przez samca - Canon 50D + Tamron 150-600mm F/5.0-6.3 SP Di VC USD - 2016r.

W tym roku na gniazdo ptaki wybrały sporą szczelinę w potężnej akacji stojącej na środku pięknej, otoczonej majowymi kwiatami zielonej polany.

W pobliżu pola, pastwiska, łąki, starodrzew i swobodnie płynąca bystra rzeka...

J.Gotzman, B.Jabłoński „Gniazda naszych ptaków” PZWS

„ Gniazdo umieszczone najchętniej w głowiastej wierzbie lub topoli, na niezbyt dużej wysokości, przeważnie do 2 metrów, przeważnie niczym nie wysłane... w ciągu roku jeden lęg w pierwszej połowie maja... pisklęta okryte białym puchem, opuszczają gniazdo po 24-27 dniach... w okresie wysiadywania młodych gniazdo łatwo odróżnić od miejsca lęgu innych gatunków z tej grupy po nieprzyjemnym zapachu cieczy używanej przez pisklęta do obrony”

Głośna migawka mojego 50D nie ustaje w klapaniu, w końcu sfrustrowana samica postanowiła dowiedzieć się, kto jest w środku dziwnie stojącej nie opodal „kupy siana”.

Delikatnym typowym dla dudka podlotem zrywa się i siada na osłonie obiektywu, zamarłem, nagle przeszyła mnie myśl, nie założyłem dziś filtra UV, jeśli zajrzy do środka i postuka dziobem to będzie nieciekawie…

Jednak postanawia zrobić coś innego, szydłowatym dziobem, tuż przed moją twarzą rozchyla siatkę maskującą i zagląda do środka czatowni, patrzymy na siebie z lekkim zdziwieniem, bliskość jest nie do opisania, zderzenie dwóch barier, natury i człowieka, moje powieki nawet nie drgną, patrzymy na siebie, samica kręci głową i wydaje charczące dźwięki, informując samca o ciekawym znalezisku, ten jednak nie odstępuje na krok pokonanego rywala...

 d3

Dostojna para dudków - Canon 50D + Tamron 150-600mm F/5.0-6.3 SP Di VC USD - 2016r.

Odgłosy wydawane przez samicę w tak bliskiej odległości moich uszu, okazały się być bardzo głośne, działały odstraszająco, szczerze przyznam, że agresywność tak pięknych i subtelnych ptaków nieco mnie zaskoczyła, jednak przypominając sobie spotkanie z dudkiem jakieś cztery lata temu nie powinienem być zdziwiony, a jednak zawsze jest inaczej.

 

Zdjęcia wykonywałem wówczas w 2012 roku z specjalnie przygotowanego namiotu maskującego z wyciętym dnem.

Wysokie popołudniowe temperatury tego roku, powodowały, że podczas fotografowania, w środku temperatura sięgała ponad 40 stopni i brakowało powietrza.

Czasami zdawało się być niebezpiecznie, pot lał się strumieniem, spodnie i koszula niczym wyciągnięta prosto z rzeki, zastanawiałem się skąd w człowieku tyle wody?

Szybko można było stracić przytomność, dlatego należy pamiętać o częstym uzupełnianiu płynów, choć i to czasami nie wystarczało i momentami musiałem błyskawicznie opuszczać namiot żeby złapać świeżego powietrza..

W związku z tym, że namiot nie posiadał dna, delikatne unoszenie go nieco do góry, powodowało, że można było wpuścić do niego trochę świeżego powietrza.

Przy pomocy zamka błyskawicznego, otwierałem także wejście do namiotu, na ten ruch dudek zareagował błyskawicznie, podobnie jak zamek z resztą.

Kiedy zauważył moje poczynania, natychmiast przyleciał i bardzo nachalnie próbował wejść na wszelkie sposoby do środka, każde klapnięcie migawki wywoływało reakcję, stał się natarczywy do tego stopnia, że nie mogłem kontynuować zdjęć i musiałem w tym dniu odpuścić.

 

 

Wróćmy do roku 2016, kiedy to zlokalizowałem miejsce lęgu, samica wysiadywała już jaja a samiec donosił jej pokarm.

Obserwacje prowadziłem z ukrycia z dużej odległości aby nie wprowadzać niepotrzebnego zamętu w okolicy i pozwolić ptakom na swobodne kontynuowanie swoich zajęć.

Tego dnia obserwowałem szukającego pokarmu samca, który z impetem rozkopywał i wydobywał ukryte w ziemi smakołyki dla wysiadującej wybranki.

Nagle samiec zastygł w bezruchu, okoliczne ptaki wszczęły alarm, pomyślałem, że pojawiła się kukułka lub jakieś inne zagrożenie na które zareagowały zaniepokojone ptaki.

Trwał tak przez kilka minut po czym natychmiast zerwał się i swym charakterystycznym lotem udał się w stronę starej akacji, wpadł w młode brzózki i straciłem go z oczu.

Rozglądając się po okolicy moje trzecie oko w oddali spostrzega znajomą sylwetkę, to podążająca delikatnym chodem lisica, którą widziałem tutaj kilka dni wcześniej.

Drapieżca doskonały, sprytny, zwinny ze znakomitymi zmysłami, w oczach błysk i wrodzona przebiegłość, zapewne w pobliżu ma norę z wiecznie nienasyconymi młodymi.

Samiec dudka nie czekał dłużej i z szaleńczym zawzięciem zaatakował przechodzącą liszkę, chcąc odpędzić drapieżcę.

Lis błyskawicznym ruchem chwycił dudka i zakończył pewną historię zielonej polany i rosnącej tu starej akacji.

Widziałem go ostatni raz żywego jak rzuca się w jej kierunku z rozłożonym w pełni czubem, tym razem przeliczył się co do przeciwnika i w obronie gniazda zakończył żywot w jej połyskującym, rudym pysku.

Zwisająca głowa bohaterskiego ptaka w lisim pysku wprowadziła mnie w ogromną rozterkę, ten dzień był ogromną stratą dla mnie i samicy, oczekującej w gnieździe na wybranka, który już nigdy nie powrócił. Co dalej ?

Czy samica podoła czy porzuci lęg ?

 d4

Lis ze swoją zdobyczą - Canon 50D + Tamron 150-600mm F/5.0-6.3 SP Di VC USD - 2016r. Powróciłem tu po kilku dniach chcąc sprawdzić jak potoczą się losy samotnej samicy... Niestety, tak jak się domyślałem, samica porzuciła lęg i odleciała zapewne w wielkiej rozterce. To był koniec rozdziału zielonej polany, którego byłem świadkiem i opowiedziałem... Żeby nie kończyć w tak ciemnych barwach, powiem tylko, że kilka tygodni później, moje trzecie ucho usłyszało w tej okolicy kolejne doniosłe pohukiwania, może to znajoma samica znalazła nowego adoratora ?

 d5

Canon 30D + Canon Lens EF100-300mm f/4.5-5.6 USM - 2013r.

Tekst i fotografie: Karol Fornalczyk   www.karolfornalczyk.republika.pl

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • makroman

    niezwykła choć zwykła w przyrodzie historia

  • krogulec14

    Bardzo trafny komentarz :-)

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci