Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Kuchenne rewelacje Lusi Ćwierciakiewiczowej

krogulec14
Niedawno przy bibliotece, na półce z książkami niepotrzebnymi czytelnikom, trafiłem na "365 obiadów" Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Rzut oka na spis tytułów rozdziałów sprawił, że zdecydowałem się zabrać książkę do domu. W rozdziale "Zwierzyna" znalazłem przepis zatytułowany: "Cietrzewie lub głuszce". Do tej pory w sposób kuchenny na blogu zaprezentowałem jedynie jemiołuszki z grzankami. Jeśli chodzi o nasze duże kuraki zaraz, mimowolnie, przypomniała mi się scena z "Pana Tadeusza":
 
Ci skubią stosy ptastwa; lecą puchów chmury,
Obnażają się głuszce, cietrzewie i kury
 
Lucyna Ćwierczakiewiczowa w swojej ponadczasowej książce napisała krótko, zwięźle i bez specjalnego sentymentu:
"Cietrzew świeżo zabity jest niesmaczny; gdy powisi z tydzień, wtedy go oskubać, oczyścić i zamarynować na kilka dni w occie, z przygotowanymi korzeniami, a po wyjęciu nasolić, naszpikować i piec wolno w piecu na brytfannie, polewając masłem. Zupełnie tak samo urządza się głuszce."
Zapewne wiele osób kochających ptaki spojrzy na twórczość Lusi ze zgrozą. Wydaje mi się, że niesłusznie. Inne były czasy, inna mentalność ludzi, a i cietrzewi z głuszcami było na ziemiach polskich znacznie więcej.
W Słowniczku Krajowej Agencji Wydawniczej znajdującym się zaraz po opisach potraw, pod hasłem "cietrzew" czytamy:
"duży, pięknie upierzony ptak żyjący w naszych lasach, głównie w północno-wschodniej i południowo-zachodniej Polsce. Często występował w opisach polowań, jeszcze z lat międzywojennych. W dawnej kuchni ceniono jego mięso (zwykle pieczone). Obecnie rzadko spotykany (Okres polowań tylko na koguty od 1.IV. do 20.V.). Waga ok. kilograma (długość ciała do 65 cm)."
Warto tu zapewne zaznaczyć, że opis "rzadko spotykanego" cietrzewia pochodzi z 1988 roku. Nasi dzielni myśliwi, zawyżając jego populację, strzelali sobie do niego beztrosko przez kolejne siedem lat.
Prawda, że czytając taki tekst można się... zacietrzewić?
W "Panu Tadeuszu" zacietrzewił się Rejent:

A najstraszniej pan Rejent był zacietrzewiony:
Jak raz zaczął, bez przerwy rzecz swoją tokował
I gestami ją bardzo dobitnie malował.

Na przestrzeni czasu pojęcie "zacietrzewienia" zmieniło nieco swoje znaczenie. Obecnie, według Słownika PWN, znaczy "gniew i upór, z jakim ktoś broni swoich racji lub robi coś". Inaczej tłumaczył je w "Objaśnieniach do Pana Tadeusza" Stanisław Pigoń: "zacietrzewiony - tzn. Tak wyłącznie zajęty swoją sprawą, tak głuchy na wszystko, co się koło niego dzieje, jak cietrzew (głuszec) podczas swego charakterystycznego śpiewu, tokowania."
I w taki oto sposób doszliśmy wniosku, że "zacietrzewienie" powstało nam dzięki głuchnącemu podczas toków, a konkretnie szlifowania... głuszcowi.
 
Źródła: Lucyna Ćwierczakiewiczowa "365 obiadów"
Adam Mickiewicz "Pan Tadeusz"
 
_KCE7601
 
Cietrzew, for Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl
 
www_1348111
 
Głuszec, fot. Cezary Korkosz   www.cezarykorkosz.pl

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • makroman

    Piękne ptaki - racja inne czasy byy, cietrzewi nie brakowało a to co zabito - zjadano, obecni "myśliwi sportowi" zasługują tylko na pogardę.

  • krogulec14

    Obecni myśliwi to ciężko bidulki mają. Na Białoruś, albo i do Rosji jechać muszą aby cietrzewia czy głuszca zabić. Oj, przepraszam: "ustrzelić" chciałem napisać...

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci