Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Łabędź głuchy

krogulec14

Jan Chryzostom Pasek rusofobem zapewne nie był. Jak na uczciwego sarmatę przystało tęgo prał wszystkich wrogów miłej ojczyzny, nie tylko poddanych despotycznych carów. Czasem, z braku tychże wrogów prał też innowierców wszelakich. Nasz kronikarz wściekł się niemal na ambasadorów rosyjskich gdy ich eskortował do króla Polski. Tak mocno rozsierdził go fakt, że Rosjanie mieli tupet zaprosić go do siebie i usiłowali poczęstować... łabędzim kuprem! Kto wie jaki historia ta miałaby finał, gdyby tłumacz w porę mu nie wyjaśnił, że dla Moskali wspomniany kuper jest rarytasem i dowodem wielkiego szacunku okazanego gościowi. 

Nam może się wydać dziwnym fakt, że w czasach Paska, jak też i Taczanowskiego łabędź niemy widywany był u nas jedynie zimową porą: "W stanie dzikim mieszka na północy starego lądu, szczególniej pospolity w Rosyi północno wschodniej i w Syberii; - czytamy w "Ptakach krajowych" - w północnych Niemczech rzadki, lecz już się gnieździ, toż samo w Litwie według św. hr. TYZENHAUZA i PLATERA. Do nas zalatuje tylko w ciągu zimy, wcześnie z wiosny lub późno w jesieni, pojedyńczo lub po kilku razem. W całej Europie utrzymywany po stawach i sadzawkach, nie dla żadnej korzyści lecz tylko dla ozdoby."

Jako ciekawostkę związaną z lęgami to chciałbym powiedzieć jedno: jajo łabędzia niemego waży przeciętnie... 345 gram! Wszyscy wiemy, że samiec łabędzia energicznie broni gniazda przed wrogami, atakując intruza silnymi uderzeniami skrzydeł. Jest ptakiem zaskakująco silnym - atakujący jest w stanie wywrócić kajak, a uderzenie skrzydeł może złamać człowiekowi rękę.

Jeśli chodzi o liczebność łabędzia niemego w Polsce to sytuacja w Polsce od czasów Paska nieco się zmieniła. Szacuje się, że mamy około 6 000 -6 500 par lęgowych. Liczebność łabędzi niedojrzałych szacuje się na około 6 500 osobników. Nikomu obecnie kuprów jeść nie wolno (jednak ten Pasek czuł pismo nosem) bo łabędź niemy jest gatunkiem chronionym.

Zdaniem Taczanowskiego "jest daleko piękniejszy od następującego (krzykliwego) z powodu kształtnego zaginania szyi i mocniejszego nastawiania barków. Porywa się do lotu z łoskotem, tłukąc nogami o powierzchnię wody. W ogóle bardzo mało się odzywa, w czasie lęgowym wydaje głuch syczenie prócz zwyczajnego głęboko grzechoczącego tonu." Samiec dość często ma przy tym częściowo uniesione skrzydła Po ziemi łabędź niemy chodzi kołysząc się. W locie wydaje charakterystyczny, rytmiczny poświst. 

Tytułu do dzisiejszego wpisu użyczyli mi Mateusz Cygański, ksiądz Antoni Waga i Władysław Taczanowski, którzy w ten sposób nazywali łabędzia niemego. Dla księdza Stanisława Jundziłła była to gęś łabędź swojski, a dla Feliksa Jarockiego łabędź garbodzioby. Hrabia Konstanty Tyzenhauz nazywał go również w sposób wyszukany: łabędź nadobny czyli swojski.

Kto zatem nazwał, jakże błędnie(!), ptaka niemym? Nie wiem. Jak się dowiem, to będę miał temat do następnego postu.

vEthltlu4H2dh4ZrWlTIjJepMUPeOrI4MOoiwa7A

Łabędź niemy, fot. Mateusz Matysiak   www.mateuszmatysiak.pl 

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • pawlis4

    Każdy czułby się urażony i zniesmaczony, gdyby kazali mu zjeść czyjeś dupsko :). W dodatku z polecenia wroga.

    Jak to mówił Z w "Mrówce Z" - "Jak można pic z czyjegoś odwłoka?!"

    Ja słyszałem o takiej legendzie, że gdy łabędź zaczyna śpiewać, to od razu kopie w kalendarz. To logiczne, by siedzieć cicho :).

  • krogulec14

    Pawlis, za Paska nasi Moskali bardzo często prali :-) Tak, że Janowi Chryzostomowi nie mieli co rozkazywać. Chyba, że znowu chcieliby go wnerwić, ale wtedy już i tłumacz mógłby ich nie wytłumaczyć :-)
    Ja słyszałem głos łabędzia niemego. Ale nie śpiewał tylko jakby... syczał :-)
    Te nazwy jednak są do luftu:
    łabędź niemy nie jest niemy, bocian biały jest niemy,
    bocian biały nie jest biały, łabędź niemy jest biały.

  • makroman

    O tak! Mnie omal nie utłukł w wodzie, gdy podczas nurkowania nieopatrznie wypłynąłem zbyt blisko jego rodziny, i jak to w takich sytuacjach bywa, jak na złość za nic nie mogłem z powrotem pod wodę wrócić...

  • pawlis4

    Kumpela na biwaku była i podczas kajaków niebezpiecznie zbliżyli się do łabędzia podczas okresu rozrodczego. Na szczęście bez ofiar śmiertelnych na sumieniu ptaszyska.

    I nie wiem co gorsze. Łabądek czy to:
    www.youtube.com/watch?v=nSQf66rTZvY

  • krogulec14

    Ale za to Makrman jakie masz... wspomnienia! ;-)

  • krogulec14

    Pawlis, pewnie w tym autku jakiś przysmak pozostawiono :-D

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci