Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Odzywają się piejącym głosem

krogulec14

Zacznę od tego, że nazywanie myszołowa "myszakiem" bardzo mi się nie podoba. Jest jakieś takie ściągające do parteru tego jakże pięknego i ciekawego ptaka. Jeszcze bardziej nie podoba mi się jego nazwa z Wikipedii: "myszołów zwyczajny". Myszołowem zwyczajnym był myszołów u księdza Wagi, ale jak widzimy ta brzydka nazwa zupełnie się nie przyjęła.

Myszołów, jak sama nazwa sugeruje, poluje zazwyczaj na drobne gryzonie. Znacznie rzadziej udaje mu się złowić krety, płazy, gady i owady, a wiosną także pisklęta (zwykle oczywiście gatunków naziemnych). Stosunkowo spory procent jego menu stanowi padlina. Dość często trzyma się dróg, gdzie szuka zwierząt zabitych przez samochody.

O jego upodobaniach kulinarnych Władysław Taczanowski w "Ptakach krajowych" pisał:

"Główne ich pożywienie stanowią myszy, polniki, susły, krety i inne drobne ssące zwierzątka, żaby, jaszczurki, dżdżowniki, żuki, pędraki it. p. Biją także młode zajączki, i ptaki gnieżdżące się na ziemi, a niektórzy podają, że się niekiedy odważają i pokonywają kury lub inne ptaki domowe, lecz podobne wypadki są rzadkie, gdyż im zwykłego pokarmu nigdy nie brakuje."

Myszołów jest najliczniejszym ptakiem szponiastym w Polsce. Powoli latającego, często szybującego myszołowa widzieliśmy na pewno wszyscy. Ptak czasami, podobnie jak pustułka, zawisa w miejscu. Czatuje na drzewach, wysokich palach nieraz na ziemi. Nie boi się przejeżdżających samochodów i nierzadko widuje się go siedzącego na drzewie rosnącym na poboczu drogi, zaledwie kilka metrów od jej krawędzi.

"U nas najpospolitszy ze wszystkich większych dziennych drapieżnych ptaków, znajduje się przez lato we wszystkich i dużych i małych lasach całego kraju, byleby tylko zawierały dogodne na gniazdo miejsce. Większa część na zimę odlatuje, pozostałe przenoszą się w otwarte pola i łąki, gdzie zachowują się podobnie jak myszołów włochaty, lubią jednak i w tej porze odwiedzać lasy i często się w nie głęboko zapuszczają." - Pisał we wspomnianej książce Taczanowski. I dodaje:

"W górze jako też po drzewach odzywają się często przeciągłym piejącym głosem, który sójki umieją doskonale naśladować i często zwodzą nieznających tego ich przymiotu."

Piszący też był kiedyś "nieznającym tego ich (sójek) przymiotu" i nagminnie był przez nie oszukiwanym.

Skoro o nazwach myszołowa pisać dziś zacząłem, to i nazwami zakończę. Niby tak pospolity gatunek, ale jednak nazw (i to ciekawych) dawniej trochę miał: jastrząb myszy, sokół raróg, kobuz myszołów, sokół myszołów, myszołów właściwy, kaniuk, kaniuga czy myszołówka...

*          *          *

Źródło: Władysław Taczanowski "Ptaki krajowe"

 ydotxxpeYdZdrWjQPEGcDywGMBtEXrEzU4Z1koZD

Myszołów, fot. Dorota Makulec   www.dorotamakulec.pl 

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • pawlis4

    Sokół raróg? Autorowi nie chodziło o jakiegoś innego ptasiura?

    Tak czy inaczej - spoko ptaszek. Szkoda, że co nuż w Europie go prześladują :C.

    W takiej Brytanii biedak jest co chwila kłusowany przez gamekeeperów, bo te ch*jki (tylko oni) oskarżają o spadek liczby kurowatych. Tak jak nasi legalni kłusownicy kruka z zającami. Co w obu przypadkach jest oczywistym pierdoleniem, którego NIKT nie potwierdza, w tym ci bardziej ogarnięci w przyrodzie ludzie zajmujący się łowiectwem.

    Niedawno DEFRA była na tyle skurwysyńska, by celem ratowania bażanta zabijać i niszczyć gniazda myszołowów. Gdzieś to ci dawałem. Na szczęście ludzie się wkurwili (czyżby łączenie się w bólu z powodu imigrantów :)?) i wybili rządowym pomysł rozmnażania szkodników. No, ale wiadomo, iż UK lubi lizać dupy obcym kosztem swych tubylców.

    A w UK jastrzębia jeszcze mało, a ten potrafi trzymać w ryzach myszołowa i krukowate. Niestety, ale tego również chcą tępić. No i zrezygnować z dodatkowej karmy w postaci głupiego bażanta ginącego pod samochodem? Nie... po co.

    To samo w Austrii ponoć robią oficjalnie myszakowi takie świństwa, by ratować inne zwierzęta, nie tylko łowne.

    O Polsce to wiadomo.

    Dlatego USA jest fajne, bo ptaki drapieżne mają Amerykę (sic!), a tamtejszy odpowiednik europejskiego Buteo buteo - myszołów rdzawosterny jest powszechny, nawet w miastach i nikt obecnie go nie zamierza tępić. No, może poza niektórymi hodowcami ptactwa, którzy i tak ograniczają się do strzelania na swym terenie (bo Amerykanin bardziej preferuje ptactwo od Europejczyka).

    I taki fajny filmik:
    www.youtube.com/watch?v=bFoWSq4B03o

  • makroman

    Przy autostradach ich mnóstwo - niestety widziałem je też przez samochody zabite

  • krogulec14

    Pawlis, zaskoczyłeś mnie tymi Anglikami...
    A "filmik" znam cały. Jest to mały fragment z... "Dziobem i pazurem" ;-)

  • krogulec14

    Makroman, moja żona w drodze do pracy w Poznaniu też je często przy drodze widuje.

  • pawlis4

    Niestety. Tu linki:
    www.bbc.com/news/science-environment-18183204
    www.onekindcommunities.org/forum/topics/buzzards-to-be-killed-to-protect-pheasant-shoots

    I szybko zmobilizowano petycje:
    www.thepetitionsite.com/100/079/720/block-dfras-proposal-to-inprison-and-or-kill-our-native-buzzards/
    www.thepetitionsite.com/304/227/564/defra-dont-spend-taxpayers-money-on-harassing-buzzards/

    I szczęśliwe zakończenie:
    www.guardian.co.uk/environment/2012/may/30/buzzard-trapping-plan-abandoned-uturn

    Dlatego nie będę płakał po Angolach, jak podbiją ich muslimy.

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci