Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Wymarła tradycja

krogulec14

W jednym z ostatnich dni pojawił się w Gazecie Wyborczej wstrząsający artykuł Jacka Karczewskiego mówiący o fatalnej sytuacji ptaków. A takie status quo zawdzięczają one nam, ludziom. Jacek pięknie pisze, więc czyta się ów artykuł dobrze, temat jest niestety ciężki i trudny. Sprawia, że zastanawiamy się, dokąd po trupach tych nieszczęsnych ptaków idziesz ty homo-potworze.

Dla zachęty wrzucę kilka zdań mówiących jak to w Polsce zniknęła tradycja myśliwska napieprzania do dropi, głuszców i cietrzewi:

"Nasi myśliwi przez lata - również tradycyjnie - strzelali m.in. do Dropi, Głuszców i Cietrzewi. Dzisiaj ta tradycja już nie istnieje - podobnie jak Dropie. Głuszce i Cietrzewie, w liczbie kilkuset ptaków, znalazły się na krawędzi przetrwania. Tak, jak wiele innych gatunków."

Dalej jest tylko gorzej i choćby tylko dlatego gorąco namawiam Was do przeczytania całości. Oto Jacka Karczewskiego Po nas choćby i potop.

16bf3f0b06362ef0823e16336bf2fd1b

Drop, fot. Cezary Pióro   www.cezarypioro.pl 

PS. Ochronę dropia wprowadzono już przed wojną, jednak myśliwi specjalnie tym faktem się nie przejęli. Po wojnie na ziemiach polskich żyło około 700 ptaków. Ostatni lęg w Polsce odnotowano w 1986 roku. Ostatnie dropie w naszym kraju zostały wymordowane pałką w wolierze przez nieznanego sprawcę.

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • maciej_zimowski

    A skąd niby ten cytat o "tradycji myśliwskiej" - wypada podać źródło. Powoływanie się na przykład dropia niestety bez sensu - to jest gatunek stepowy który w środk. Europie pojawił się wtórnie, w wiekach średnich, korzystając ze sztucznego stepu jaki dawało prymitywne rolnictwo. Jego zanikanie związane jest głównie z nowoczesną gospodarką rolną. Szkoda go oczywiście, ale nie można zestawiać tego przypadku z hekatombą albatrosów czy kaczek morskich.

  • makroman

    Wstrząsające.

  • pawlis4

    @ maciej_zimowski
    Trop może prowadzić do prawa łowieckiego z 1927 r. oraz 1952 r., gdzie można było polować nocami na głuszce i cietrzewie.

    Tu można poczytać prosto z łowca polskiego o polowaniu na głuszca:
    www.lowiecpolski.pl/lowiecpolski.php?aID=353

    I czytam głosy, jak to było fajnie mieć głuszca-koguta jako trofeum i o pięknych polowaniach podczas tokowisk (teraz nie mogę na obecna chwile znaleźć źródeł)

    No i w czasach komuny, myśliwymi było sporo kacyków z PZPRu, a komuchy jak to komuchy do ruiny doprowadzają wszystko. W dodatku ubecja nie miała litości do zwykłych ludzi, to miała mieć do zwierząt? I wątpię, by w tamtym okresie myśliwy dostał jakieś konsekwencje prawne za łamanie prawa łowieckiego (chyba, że jakiś trafiłby się szaraczek bez pleców, jeszcze z opozycji).

    Z tym dropem to ciekawe. Widać, zadziałała selekcja naturalna i naturalne wymieranie gatunkowe.

  • krogulec14

    Maciej, jednak w Brandenburgii drop się uchował. Głuszce i cietrzewie są u nas nieco dłużej, ale też nie wiadomo czy długo się uchowają.
    A z albatrosami i morskimi kaczkami masz rację. To jest hekatomba.
    Ładną masz stronę.

  • krogulec14

    Niestety Makroman, po nas może i rzeczywiście ów potop...

  • krogulec14

    Pawlis, dla mnie wielkim zaskoczeniem był fakt, że myśliwym był... Michał Sumiński. Gość który pozarażał miłością do zwierząt tylu ludzi miał na liczniku około 200 samców głuszca. 200 czyli ponad połowę tego co mamy teraz. Czytałem też tekst Anny Sumińskiej. O tym jak bardzo starała się zabić głuszca stosunkowo blisko Warszawy... I ostatecznie jej się to udało.

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci