Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Sroka złodziejka

krogulec14

Pewnie kilka osób pamięta kasztelanową, która przez srokę głowę katu oddała. Sroka podkradała jej pierścienie otrzymane od zazdrosnego męża, a ona nie potrafiła kasztelanowi wyjaśnić co się z nimi stało. Dopiero gdy oddała głowę okazało się, że brakujące błyskotki przez cały czas znajdowały się w... sroczym gnieździe!

Nie inaczej było w domu Vingradito, gdzie służąca Ninetta zawieruszyła srebrny widelec z zastawy. W tym czasie do wspomnianego domu wrócił z wojska oczekiwany syn Fabrizia i Lucii, Gianetto. Kiedy skończyła się uczta, a będąca sama w domu Ninetta sprzątała i liczyła zastawę u Vingraditto pojawił się Fernando, ojciec służącej. Popadł w tarapaty, i jako poszukiwany poprosił córkę aby ta mu spieniężyła srebrną łyżeczkę, która przez jakiś czas pozwoliłaby mu się utrzymać.

W tym też czasie pojawił się wójt Gottardo. Spodobała mu się Ninetta i chciałby posiąść jej wdzięki. Niesamowitym trafem posłaniec przyniósł wójtowi list gończy za Fernandem. Ninetta, która odczytała list, wraz z ojcem wprowadzili wójta w błąd a ojciec naszej bohaterki opuścił dom. Ninetta zapatrzona w odchodzącego ojca nie dostrzegła zakradającej się sroki, która ukradła jedną z łyżeczek zastawy!

Ninetta sprzedała łyżeczkę. W tym czasie wrócili do domu domownicy wójt. Lucia spostrzega brak z zastawy łyżeczki. Wyszedł też na jaw fakt, że przed chwilą Ninetta sprzedała jedną łyżeczkę z inicjałem "F". F jak Fabrizio, nie jak Fernando. Naszą bohaterkę dość ochoczo aresztował wójt, który w dalszym ciągu łapczywie na nią spoglądał.

W więzieniu Ninettę odwiedził Gianetti. Przyszedł też do niej ze swoją niemoralną propozycją wójt. Odwiedził ją też przyjaciel Pippo. W dziupli umówionego kasztana ma on zostawić pieniądze ojca, a Gianettowi pierścień. Ninetta kocha syna Vingraditto - pierścień będzie dowodem jej miłości.

Fernando w dziupli nie odnalazł żadnych pieniędzy, nie było tam też żadnej wiadomości. Od Lucii dowiedział się, że jego córka jest w więzieniu. W tym czasie w ratuszu ława przysiężonych ogłasiła... wyrok śmierci dla Ninetty! O niewinności skazanej wie Gianetto, ale zobowiązany jest do zachowania tajemnicy. Niebawem obwieszczone zostało ogłoszenie króla o ułaskawieniu wobec Fernanda.

Posłaniec znalazł się w sytuacji, że mógł uratować tylko jedną osobę: ojca albo córkę. Do akcji wkroczyła znowu sroka kradnąc Pippo złotą monetę. Ten śledził złodziejskie ptaszysko i... dziwnym trafem okazało się, że na kościelnej dzwonnicy jest całkiem ciekawa kolekcja wartościowych przedmiotów, które zgromadziła sroka złodziejka. Były tam między innymi srebrne sztućce, które zginęły nieszczęsnej Ninetcie. Pippo zadzwonił na alarm, egzekucja została wstrzymana, Fernando został uwolniony, a lubieżny Gottard ukarany. Już nic nie stanęło na przeszkodzie aby Ninetta i Gianetto mogli się zaręczyć.

Opera Rosinniego (ładna akcja, prawda?), operą, a jak sprawa kradzieży miała się w rzeczywistości? Podobnie jak w Liwie. Gdy wykonano wyrok śmierci okazało się, że złodziejką nie ona była, ale sroka. Gmina, chcąc zapewne zmazać swoją hańbę, uchwaliła specjalny fundusz z którego raz w roku doprawiano msze (zwane "sroczymi mszami") w intencji niewinnej dziewczyny.

A ja tak myślę sobie moje drogie panie, że baśnie baśniami, opery operami, ale na te sroki to naprawdę zwracajcie uwagę. 

Sroka, fot. Piotr Remesz   www.piotrremesz.pl 

PS. Aby wczuć się w klimat dzisiejszego postu, to powyższe zdjęcie (jak pięknie pokazujące barwy sroki) zwyczajnie zakosiłem, bez wiedzy i zgody autora. Co prawda pisałem (zaledwie godzinę temu), usiłowałem się dodzwonić (bez efektu), ale gdyby Piotr zechciał urwać mi głowę, to słuszność by miał.

A ja... stałbym się następną ofiarą sroki! :-)

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • sad.a.5

    Znam prawdziwa historie, sroka upuscila w locie srebrny widelec, na ulicy, wprost pod nogi pewnej kobiety, ktora sie przestraszyla i widelca nie podniosla z chodnika.

  • krogulec14

    Naukowcy z University of Exeter pewnie by tu protestowali: www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,401537,naukowcy-sroki-wcale-nie-sa-zlodziejkami.html ale... kto tam by ich słuchał?
    Jestem z ich badań zadowolony, bo za jakiś czas napiszę, że ta kasztelanka jednak coś za plecami kasztelana kombinowała, a Rossini wziął kiepskiego skrybę ;-)

  • goldenbrown

    Świetne libretto, ale czy wolno to tak obarczać srokę winami człowieka?;) Może ktoś kiedyś zauważył jakieś błyskotki w dziobie sroki, a potem, jak cokolwiek wartościowego ginęło, to mówiono, że to na pewno sroka ukradła. Łatwa wymówka:)
    Sroka, jesli kradła, to miała wspólnika.. No, bo żeby w kościelnej wieży...;)

  • fusilla

    Jak się nie ma na kogo zwalić winy, to się szuka zastępników w postaci np.sroki! Ja tam w jej winy nie wierzę, i już! ;-))))

  • krogulec14

    Goldi, co prawda to prawda, ten kościelny czystego sumienia pewnie nie miał :-) A na nie potrafiącą srokę zapewne winę łatwo było mu zrzucić :-)

  • krogulec14

    Fusillo, ja też wierzę w niewinność sroki :-)

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci