Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Happy end

krogulec14
Dzięki zgodzie Stowarzyszenia Ochrony Sów mam dziś dla Was taką fajną historię:
Historia wlochatek z happy endem. Cała sytuacja działa się kilka miesięcy temu w jednym z pomorskich nadleśnictwie. Dlaczego dopiero teraz o tym piszemy? Ponieważ taka była prośba gospodarzy, natomiast ich postawa i zaangażowanie zasługuje na szersze spojrzenie, a przede wszystkim na pochwałę ich podejścia do tematu. Połowa maja, kiedy to otrzymałem telefon od Jacka Zarzyckiego z prośbą o pomoc dla znajomego leśnika, a właściwie dla czterech małych sów. Podczas prac leśnych w pewnym momencie pracownicy zauważyli na ściółce cztery, jeszcze ślepe sowy. Ktoś mógłby powiedzieć, że zniszczyli lęg, jednak ci panowie przejęli się ich losem. Mogli przecież zachować się całkowicie inaczej. Pytanie było zatem „Co dalej?”. Poprosiłem o przysłanie zdjęć, aby można było określić gatunek, jednak ze względu na wielkość młodych nie było to takie oczywiste. Sądząc po wielkości i biotopie mogłaby to być włochatka, ale biotop to nie wszystko, a wielkość na zdjęciu mogła być złudna. Co zatem zrobić? Las wycięty, drzewo z dziuplą ścięte, młode w rękach człowieka. Niestety młode sowy, które trafiają na wychowanie do człowieka często nie są wstanie wrócić na wolność i resztę życia spędzają w klatce. Podobny los spotkałby te cztery małe sowy. Zapadła więc decyzja, trochę ryzykowna. Do końca dnia jest jeszcze kilka godzin. Należy zatem skonstruować budkę lęgową i powiesić na najbliższym drzewie w pobliży zrębu. Leśnicy od razu wzięli się do pracy. Mało tego, przeszukali wszystkie ścięte drzewa, które były już pocięte na mniejsze kawałki, bo być może znajdą dziuple. Udało się!! Na szczęście dziupla nie była przecięta i jeszcze przed zmrokiem budka z naturalną dziuplą zawisła na drzewie, a do środka trafili nasi mali bohaterowie. Pozostało zatem nerwowe wyczekiwanie. Czy dorosłe ptaki ze względu na tak duży stres nie opuściły terytorium? Może nie znajdą swego potomstwa? A może wręcz przeciwnie? Instynkt rodzicielski będzie na tyle duży, że nie opuszczą swoje dzieci nawet jakby się waliło? Nocna kontrola uszczęśliwiła wszystkich. W oknie dziupli siedziała piękna dorosła włochatka!!! Po 3 tygodniach pojechaliśmy w to miejsce, aby zaobrączkować młode. Wszystkie cztery maluchy miały się dobrze. Po tygodniu wyleciały z budki. Akcja udała się w 100% w głównej mierze dzięki zaangażowaniu leśników. Nadleśnictwo tak polubiło włochatki, że szykują akcje rozwieszania budek we wszystkich swoich leśnictwach. Stowarzyszenie Ochrony Sów zostało zaproszone do patronatu merytorycznego tej akcji.

Dzięki tej akcji nasuwa się kilka wniosków. Pierwszy to podejście leśników do sprawy. Wystarczyło niewielkie zaangażowanie, ludzkie podejście, które pozwoliło uratować przed śmiercią bezbronne maluchy. Kolejna kwestią jest nabyte doświadczenie. Sowy posiadają duży instynkt rodzicielski i pomimo tak dużej traumy wracają do swego potomstwa. Dzięki tej akcji utwierdziliśmy się w przekonaniu, że tak naprawdę wystarczy niewielka pomoc, aby zapobiec niewoli do końca ich dni. Sowy jak i inne ptaki w ręce człowieka powinny trafić w ostateczności, kiedy inne działania nie dają szansy na życie w naturze. Panowie leśnicy… respect!!!


Tekst: Sławek Rubacha, zdjęcia: Sławek Rubacha i Ola Łobacz.

Komentarze (18)

Dodaj komentarz
  • agra1

    Wielki szacunek dla panów leśników!!!!!

  • krogulec14

    Agra
    To trochę przykre, że to co powinno być normą, nią nie jest. Ale... tym większy szacunek dla tych ludzi.

  • fusilla

    No i dzięki Tobie, już wiem, że to długaśne na drzewie, to budka lęgowa dla sów. A właśnie niedawno się temu dziwiłam, jadąc duktem nas Strugę Siedmiu Jezior! :-))))

  • krogulec14

    Fusillo
    Czasem przez przypadek można u mnie czegoś się dowiedzieć ;-) Może u Ciebie też są śliczne włochatki?

  • dorota4311

    Fajni Ci panowie leśnicy!

  • krogulec14

    Dorota
    To prawda. Mało jest ludzi odpowiedzialnych. Takich co potrafią przyznać się do własnego błędu i usiłujących go naprawić.

  • incendia

    No i takie happy endy to ja lubię :)))) bo szkoda by ich było...

  • janiczek58

    Piękna sprawa, lubię (jak chyba większość ?) historie z happy endem .
    Szacun dla P. leśników .

  • krogulec14

    Incendio
    No pewnie, że szkoda. Nie dość, że są one tak rzadkie, to jeszcze tak piękne :-)

  • krogulec14

    Janiczek
    Ja też należę do tych lubiących ów happy end :-)

  • selketowa

    Wzruszylam sie czytajac o sowkach i dobrych ludziach :) takie gesty powinni byc naturalne dla wszystkich nas ludzi, niestety sporo zatracilo to naturalne dobro i szacunek dla przyrody. Ale na szczescie nie wszyscy. pozdrowienia z mazurskich jezior! :)

  • krogulec14

    Selketova
    Nadajemy na... podobnych falach ;-)
    Przyjemności Wam życzę na spokojnych mazurskich jeziorach :-)

  • rdkz

    Powiało trochę optymizmem, przyjemnie czytać takie rzeczy :)

  • makroman

    BRAWO!

  • krogulec14

    Rdkz
    Masz na stronie ładnego mazurka. Ja mam ciekawy tekst o tym ptaku. Mogę Twoją fotografię pobrać na blog?

  • krogulec14

    Makroman
    Zasłużone :-)

  • rdkz

    Jasne, bierz co Ci pasuje :), bedzie mi bardzo miło(robisz tu świetną robotę), jakby trza większe czy bardziej wykadrowane to nie ma problemu

  • krogulec14

    Rdkz
    Dziękuję :-)

Dodaj komentarz

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci