Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Szczudłonogi w Wielkopolsce

krogulec14
Wspomniałem niedawno o szczudłakach i szablodziobach Tomka Skorupki. Zapytałem raz jeszcze o prawa autorskie i mam przyjemność Wam zaprezentować te ptaki w obiektywie i piórze klawiaturze Fotografa:
 
Szczudłaki i szablodzioby sporadycznie pojawiają się w Polsce na przelotach, a wyjątkowo rzadko przystępują do lęgów. W ciągu ostatnich 20 lat odnotowano zaledwie kilka takich przypadków. Cieszy więc, że w tym roku oba te gatunki upodobały sobie Wielkopolskę.



Zapewne stosowne miejsce w literaturze ornitologicznej zajmie wkrótce kwestia pojawienia się w tym roku w Wielkopolsce dwóch przedstawicieli szczudłonogich: szczudłaka (Himantopus himantopus) i szablodzioba (Recurvirostra avosetta). Pierwsze stwierdzenie szczudłaka odnotowano w drugiej połowie kwietnia w Żukowie, gdzie przez kilkanaście dni przebywał tam samiec tego gatunku. Na początku maja zaobserwowano z kolei parę szczudłaków w Środzie Wielkopolskiej i wiadomo, że przystąpiły one do lęgu, ale, niestety, po kilkudniowym wysiadywaniu jaj, utraciły je. O wiele więcej szczęścia miały dwie pary szablodziobów. W dwóch miejscach: nad Notecią i w okolicach Pobiedzisk, przystąpiły one do lęgów i wyprowadziły w sumie siedem piskląt, które osiągnęły lotność. Są to pierwsze stwierdzone lęgi szablodziobów w Wielkopolsce.

 

Wielkopolska nie należy do ptasiego eldorado, rzadkie gatunki niestety nieczęsto pojawiają się w jej granicach i dlatego też każda taka wiadomość jest skrupulatnie odnotowywana. Najbardziej niespodziewane są jednak informacje o tym, że któraś z takich egzotycznych par wyprowadziła w kraju nad Wartą lęgi. Ten rok obfitował w tego rodzaju wydarzenia, a jeszcze się przecież nie skończył.

 

Pierwszej w tym roku obserwacji szczudłaka dokonałem w drugiej połowie kwietnia w Żukowie nieopodal Obornik Wielkopolskich. Był to samotny samiec, który przez kilkanaście kolejnych dni spokojnie żerował na płyciznach. Poświęciłem mu dwie sesje zdjęciowe wykonane z brzegu. Nie będę ukrywał, że z jednej strony był to bardzo wdzięczny model, z drugiej zaś, bardzo trudno było go fotografować ze względu na czarno-białe upierzenie. Tylko w odpowiednim świetle udaje się choćby w niewielkiej mierze uchwycić jego szczegóły (te same uwagi odnieść można także i do szablodziobów).

 

Jak się okazało, nie było to moje ostatnie spotkanie z tym gatunkiem. Na początku maja, na jednym z moich ulubionych miejsc na Strudze Średzkiej w Środzie Wielkopolskiej udało mi się pośród licznych batalionów, brodźców śniadych i łęczaków wypatrzeć początkowo jednego, a już chwilę później kolejnego szczudłaka. Jak się okazało, była to para. Tym razem postanowiłem zrobić temu gatunkowi zdjęcia trochę inne, niż tzw. atlasowe. W związku z tym, że teren był zabagniony, zalany wodą, użyłem do tego celu tzw. fototratwy, która jest bardziej mobilna. Po kilkunastu dniach od zakończonej sesji dowiedziałem się, że szczudłaki pozostały w Środzie Wielkopolskiej i przystąpiły do lęgów. Niestety, spadek wody ułatwił dostęp do gniazda licznym drapieżnikom (mogły to być wydry, norki amerykańskie czy też koty domowe) i ptaki straciły potomstwo.

 

Pod koniec kwietnia dowiedziałem się także, że na stawach w Żukowie pojawiła się para szablodziobów, a jako że do tej pory nie miałem szczęścia się z nimi spotkać, czym prędzej się tam udałem (i, jak się okazało, nie byłem jedynym obserwatorem). Sam fakt zobaczenia tego wspaniałego ptaka choćby z daleka dał mi wiele radości. Nie było możliwości wykonania zdjęć, ptaki trzymały się daleko od brzegu, w stadzie śmieszek, a pod wieczór odleciały na południe i nikt ich już później w tym miejscu nie widział.

 

Na początku czerwca uzyskałem informację, że dwie pary szablodziobów przystąpiły do lęgów: jedna w okolicy Pobiedzisk, druga nad Notecią, w okolicach Czarnkowa. Mając na uwadze czas inkubacji szablodziobów, który trwa ok. 4 tygodni, odczekałem kilkanaście dni i na początku lipca udałem się nad Noteć. Kiedy dotarłem na miejsce, okazało się, że jedna z dwóch wielkopolskich rodzin szablodziobów powiększyła się o trzy pisklaki (para z okolic Pobiedzisk, której nie obserwowałem, doczekała się podobno czterech piskląt).

 

Zanim przystąpiłem do sesji zdjęciowej, przez dłuższy czas obserwowałem zachowania tych ptaków, a jednocześnie szukałem odpowiedniego miejsca do fotografowania. W taki sposób rozpoczęła się moja przygoda z nadnoteckimi szablodziobami. Łącznie, na przestrzeni miesiąca, spędziłem z nimi sześć dni i pięć nocy (w nocy towarzyszyły mi rechoczące żaby, nieustanie odzywające się sieweczki rzeczne i inne bliżej nieokreślone odgłosy natury). Pomimo że w nocy nie sposób robić zdjęć (chyba że z użyciem lampy), to jednak daje ona możliwość przemieszczania się po terenie na z góry upatrzone miejsce zasiadki bez płoszenia ptaków (nawet tak czujne ptaki jak żurawie, które także tam nocowały, pozostały niewzruszone). Dobrze ukryty czekałem na świt i dobre światło. Pierwsze zdjęcia wykonałem z brzegu, a przykrycie stanowiła jedynie siatka maskująca, później fotografowałem także z fototratwy. Za każdym razem kiedy jechałem na spotkanie z szablodziobami bardzo chciałem, by cała rodzina była w komplecie. Obserwowałem przecież nagłe ataki krogulca czy kobuza, dostrzegałem inne potencjalne zagrożenia, a ptaki mogły liczyć jedynie na wsparcie pary śmieszek. Widziałem jednak, jak szablodzioby radzą sobie z intruzami, jak przemyślany jest ich system ochrony młodych, jak w obliczu zagrożenia jedno z rodziców podrywało się w górę i skupiało całą uwagę na sobie.

 

W tym samym czasie do lęgów przystąpiły też pary szablodziobów na Ujściu Warty, ale żadnej z nich nie udało się doczekać potomstwa.

 

Ciekawy jest fakt, iż w tym roku ptaki te tak licznie pojawiły się poza zasięgiem swych zwyczajowych siedlisk. Na pytanie, dlaczego tak się stało, dadzą zapewne odpowiedź ornitolodzy.

 

Zapraszam do obejrzenia zdjęć ze spotkań z tymi niecodziennymi w Wielkopolsce gośćmi.

 

Tekst i zdjęcia: Tomasz Skorupka   www.tomaszskorupka.pl Artykuł ukazał się w polskaprzyroda.pl

Szczudłak

Szczudłak

Szablodziób

Szablodziób

Szablodziób

Komentarze (12)

Dodaj komentarz
  • madeleine2401

    Są piękne... hm, a ja to chyba w ogóle jakoś zbyt mało spostrzegawcza jestem by ujrzeć gdziekolwiek bardziej nietypowe ptaki niż wróbel czy wrona

  • krogulec14

    Madeleine
    Nie jest tak źle :-) Jak się wybierzesz na wiosenną łąkę to bociana odróżnisz, a w lesie dzięcioła. Nie będziesz miała kłopotów ze szpakiem i jaskółką. Jak by tak dobrze policzyć, to takich ptaków jest wiele :-)
    A "szczudłonogi" są piękne, to prawda :-)

  • wildrose661

    Rozplywam sie z zachwytu nad zdjeciami, no... bajka!!!

  • krogulec14

    Wildrose
    Nie dziwię się, one są po prostu odlotowe :-)

  • orillo

    Piękne ptaki, szczudłak to taki bocian w wersji mini ;)

  • krogulec14

    Orillo
    Podobnie go odbieram: bocian w wersji mini ;-)

  • makroman

    Ale fajne ptaszory!

  • zawsze-kolorowo

    Znakomite zdjęcia!

  • krogulec14

    Makroman
    Zdecydowanie tak samo uważam :-)

  • krogulec14

    Zawsze kolorowo
    O tak, zresztą Tomek wypracował już sobie swoją klasę :-)

  • akasza2

    Piękne zdjęcia.

  • krogulec14

    Akaszo
    I wiele jeszcze takich będzie :-)

Dodaj komentarz

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci