Menu

Plamka Mazurka

ptasie sprawy

Drop po brandenbursku

krogulec14

Dropia, ze względu na rozmiary, śmiało możemy nazwać europejskim strusiem. Z jedną małą poprawką. W porównaniu do afrykańskich nielotów nasz dzisiejszy bohater potrafi latać. I to, jak na swoją wagę, robi całkiem nieźle. Rosyjskie dropie potrafią migrować nawet na odległość 1 000 kilometrów. A masę ciała osiąga niebagatelną - 17 -18 kilogramów, czyli tyle ile niejedna sarna.

Ta imponująca waga sprawiała, że w dawnych wiekach drop miał "zaszczyt" być zaliczonym przez myśliwych do grubej zwierzyny. Na te ptaki mogła iść polować szlachta. W takich Prusach prowadzono nawet rejestr upolowanych dropi. W 1900 roku zabito tam aż 820 osobniki.

Podczas gdy szlachta czerpała przyjemność z łowów dropi, chłopi zaczęli narzekać na szkody czynione przez te ptaki w uprawach rolnych. W 1753 roku król pruski, Fryderyk, zezwolił na łowy ptaków będących na polach. Pochodną tego zezwolenia był fakt, że jeszcze na początku XX wieku dzieci miały za zadanie zbieranie jaj dropi z pól!

Pomimo tego w samej Brandenburgii w, jakże znamiennym, roku 1939 było 3 400 tych ptaków.

W 1997 roku niemiecka populacja tego wspaniałego ptaka wynosiła 57 osobników i wszystkie znaki na niebie wskazywały, że dropie naszych zachodnich sąsiadów podzielą los naszych. Jednak wspólne działania rolników jak i ekologów doprowadziły do tego, że obecnie dropi w Niemczech, a właściwie w Brandenburgii, jest obecnie 110!

Niemieccy ekolodzy zauważyli, że do wyjątkowo niekorzystnych czynników należały: zwiększenie częstotliwości koszenia, intensywne nawożenie, środki ochrony roślin, jak też utwardzanie gleby.

Wzrost liczby dropi wynika między innymi z powodów: ekstensyfikacja rolnictwa, ograniczenie płoszenia ptaków, wypuszczanie na wolność młodych, czy też ochrona przed drapieżnikami. 

W miejscach występowania dropi pojawiły się zakazy wstępu. Jednak turysta chcący ujrzeć te ptaki, nie jest pozbawiony tej możliwości. Są postawione dla nich wieże obserwacyjne, gdzie czasami wypoczywają w dzień... płomykówki ;-)

Warto też podkreślić, że ekolodzy chroniący dropie osiągnęli porozumienie z operatorami lotnisk, baloniarzami a nawet z... Bundeswehrą! Dzięki temu ptaki nie są niepokojone z powietrza.

Ten pierwotnie ptak stepowy dość umiejętnie wkomponował się w krajobraz rolniczy Europy. Na przełomie XVIII i XIX wieku były dość powszechnie znanym gatunkiem. Obszar jego występowania rozciągał się od Hiszpanii do Mongolii.

Obecnie najliczniej występuje w Hiszpanii. Szacuje się go tam na blisko 30 000 osobników. Dużo dropia jest też w Rosji: 6 000 -12 000 ptaków. Ponad tysiąc jest w Portugalii, na Węgrzech jak też i w Turcji.

Pomimo tych wysokich, mogłoby się zdawać, liczb warto wiedzieć, że drop należy do gatunków zagrożonych wyginięciem w skali światowej.

www.mateuszpiesiak.pl

Literatura: "Drop - brandenburski struś"

Komentarze (10)

Dodaj komentarz
  • brokergg

    Marek, proszę prześlij mi cokolwiek na mojego maila - po rozkraczeniu się mojego komputera straciłem wszystkie kontakty, a chcę Ci coś przesłać.
    Pozdrawiam!
    gregg

  • krogulec14

    Pozdrawiam Gregg :-)
    Wysłałem Ci adres do bloga: ptakipolskie.blox.pl/html

  • makroman

    DROPny ptaszek ;-)

  • krogulec14

    Makroman
    A nawet nie aż tak DROPny ;-)

  • oksyd74

    Smutna historia dropa, ale najważniejsze, że w końcu ekolodzy wzięli się za ratowanie gatunku:)

  • krogulec14

    Ewo
    Na tyle smutna, że u nas w Polsce już dropi nie ma. Ostatnie osobniki, które miały być przeznaczone do reintrodukcji, zostały zastrzelone przez jakąś szuje w zagrodzie gdzie miały być zabezpieczone przed różnymi drapieżnikami itd... :-(

  • asprocolia

    Krogulcu XIV,
    gdyby nie Ty, zapewne nigdy bym o danym dropiu nie usłyszała,
    dziękuję i cieszę się, że nasi zachodni sąsiedzi dali im szansę :)

  • krogulec14

    Colio
    Miło mi to czytać :-)
    Niebawem zabiorę Ciebie (i nie tylko) na spotkanie z arcyrzadką w Polsce czajką towarzyską :-)

  • akasza2

    A ja myślałam, że już wcale nie ma dropi na świecie.
    :)

  • krogulec14

    Akaszo
    Na szczęście są. Miejmy nadzieję, że kiedyś wrócą na nasze pola.

© Plamka Mazurka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci